Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. AntyLato

    AntyLato

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      19


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. fredek321

    fredek321

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 398


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.08.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 161 kilometrów rowerowych przygód Nim napiszę gdzie dzisiaj byliśmy, to muszę podkreślić, że dla Pauli było rekordowo. Najdłuższy dystans w życiu i świetna średnia z jazdy. Brawo! A nasza rowerowa wycieczka miała dzisiaj kilka odsłon... Na początku odwiedziliśmy Jana Kochanowskiego w Czarnolasie, później byliśmy pod pięknym zamkiem w Janowcu, a na koniec zjechaliśmy do brzegów naszej Królowej Rzek - Wisły i zjedliśmy obiad w kultowym Barze w Solcu nad Wisłą Świetny rowerowy dzień! Zapraszam do foto relacji. Nasza dzisiejsza trasa i jazda: Na początku mieliśmy ok 50 kilometrów pod wiatr, ale do Pana Janka z Czarnolasu czas nam dosyć szybko minął. Do dworku prowadzi piękna aleja drzew... ...aleja może i piękna ale jak moja własna i osobista piękność stoi przed ze swoim rowerkiem, to sam nie wiem? Dworek z bliska a w cieniu pomnik poety. Ogniste koła na wspólnej fotce Mazowieckie klimaty: Zielono, uroczo i klimatycznie Kościółek, który mieści się tuż przy Dworze: Popiersie poety i fragment jego najbardziej znanego Trenu: W bidonie nie jarzębiaczek... ...a szkoda A na scenie w dniu dzisiejszym dla nas? Grały rowery Zwiedzone wszystko (ostatnia wizyta w tym miejscu w szkole podstawowej)... ...i powoli udajemy się w stronę asfaltu i dalszej jazdy. W Janowcu wita nas tutejszy mieszkaniec Naszym oczom ukazuje się tutejszy zamek - to dla niego dzisiaj tu przyjechaliśmy Ostatnia w nim wizyta razem z @johnny_narciarz. Wówczas zwiedzaliśmy dziedziniec, mury i kosztowaliśmy tutejszych lodów. Dzisiaj oglądaliśmy Janowiec z innej perspektywy... ...rowerowej Wejście do twierdzy: Kościół w Janowcu: Ładnie to tak rączką pokazywać??? Tego dnia moja piękna połowa miała niezłego powera Spadamy w stronę Lucimi i? Docieramy nad niezwykle malowniczy, stary młyn na rzece Zwoleniance Młyn fajny, rzeczka fajna i czysta... ...a mnie osobiście zachwycił drewniany fragment mostu. Jedziemy dalej i nim zjemy obiad w Solcu nad Wisłą, to zjeżdżamy do przeprawy promowej w Kłudzie. Chcemy przywitać rowerowo Królową Polskich Rzek. A dzisiaj wyglądała zniewalająco: Mało wody, susza i rozległe łachy - kajakiem było by masę zagadek, którą stroną i którym fragmentem rzeki płynąć by nie trafić na mieliznę. Chwila obserwacji drugiego brzegu i wędek... ...które niniejszy Pan pozrywał - dwa kije i z obydwóch wysnuł całą żyłkę. Mina wędkarza i to co krzyczał do jegomościa nie nadaje się do publicznego opisu. A Paula? Niewzruszona sobie przysiadła i wpatrywała w błękit Mocny podjazd do Solca i jesteśmy. Naszą uwagę przykuwa odnowiony Kościół. Zza jego murów można obserwować piękną Lubelszczyznę Nie wiem jak Wy ale ja nie znam piękniejszego kina Całą młodość spędziłem w Solcu nad Wisłą. Na rybach, na pływaniu, na piłce, na "harcach"... ...tutejszy rynek wiele pamięta Kiedyś nie było tu aż tak ładnego i zagospodarowanego parku. Natomiast Bar i właściciel? Bez zmian... od 25 lat Kartacze dla Pauli, a dla mnie schabowy! Mniam. Soleckie klimaty minęły szybko. Potem była jedynie rura do domu przez Lipsko i 61 kilometrów. To był piękny, rowerowy dzień pozdrawiamy marboru i Paula rekordzistka
    4 punkty
  2. Dzisiaj krótki spacerek po Pośrednim. Zdjęcia nie najlepsze, bo mgła była tak gęsta, że konia udusiła. Musicie wierzyć na słowo. System śnieżenia gotowy w 90% Droga techniczna dla ciężkiego sprzętu. Na Wierchu Pośredniego praca wre. Trwa wylewanie betonu na szkielet górnej stacji kanapy z Soliska. Zasypywanie podstawy ostatniej podpory. Gruchy z betonem mijały nas kilka razy. Elementy konstrukcyjne zgromadzone tuż powyżej Golgoty. Wszystko precyzyjnie oznakowane. Nawet nakrętki. Fundament podpory na wysokości początku Golgoty. Dolna stacja "Małego Juliana" i resztki napędu zwiezione na dół. Na koniec nowa trasa od góry. Jest naprawdę bardzo szeroka.
    3 punkty
  3. To jeszcze dodam zdjęcia Gornergrat Bahn oraz plac zabaw z widokiem . Miło było usiąść i popatrzeć, ale 'okoliczne' dzieci nie były zainteresowane. Być może jeździły nartach. Zaraz obok jest hotel, 30m od trasy.
    2 punkty
  4. Cześć Mitek, w zamyśle było iż "mogę się wyjeździć" swoim tempem. I oczywiście iż dobre towarzystwo, czy to rodziny czy inne, jest dla mnie podstawą narciarstwa. Samemu nudno. Np. Tignes, La Clusaz i Megeve odwiedzałem sam. Na szczęście w dwóch ostatnich była katastrofalna widoczność a do tego mocny deszcz, więc nie musiałem jeździć . Sestriere/Via Lattea planowałem w styczniu, z mapki fajnie się prezentuje ten ośrodek Igrzysk Olimpijskich. Ostatecznie ze względu na warunki śniegowe trafiłem pod Matterhorn i w dwa dnia całkiem dobrze teren zjeździłem z kolegą. Breuil-Cervinia/Zermatt startując z Valtournenche. Polecam, ale my mieliśmy szczęście tzn. pogodę 10/10. Około -6 do -10 i słońce, bez wiatru. Problemem obu 'kierunków' jest odległość. Wklejam kilka widokówek na Matterhorn i okolice. Pozdrowienia.
    2 punkty
  5. Najwyższy czas na zmianę telefonu. Inaczej nie da się tworzyć relacji. A dziś już nie ma o czym pisać. Było minęło: Ale, aspekt narciarski nad morzem był: Latarnia w Rozewiu była: I powroty do domu: Na tym kończę letnie szaleństwa, teraz już tylko rowerem ze Skrzycznego... i byle do zimy.
    2 punkty
  6. Cześć Co do ośrodków: AT Nassfeld - przyjemny ośrodek rodzinny. Całość do objechania w 4 godziny dla średnio sprawnej grupy. Trasy dość zróżnicowane i topograficznie ciekawe. Bardzo ładny widokowo. IT Sestriere - po prostu zerknij sobie i oceń. Duże przestrzenie ciekawe trasy. Możliwość zamieszkania w górach z dojazdem tylko wyciągiem. Co do taktyki jazdy to prawda jest taka, że gdy zwiedzasz to jesteś kupiony na poznawaniu, nie zgubieniu się, wrażeniach, pejzażach itd. Siłą rzeczy przywiązujesz wtedy mniej uwagi samej jeździe. Ja nie postuluje jakiegoś katowania się ćwiczeniami i gonienia za instruktorem - nie o to chodzi. Zazwyczaj robimy tak, że zwiedzamy całość stosunkowo szybko i potem - mając już pogląd co i jak wybieramy najlepsze kawałki. te najlepsze kawałki to zazwyczaj te na których nie ma ludzi lub np. długie przelotowe trasy albo trasy o nachyleniu pozwalającym jechać maxa bezpiecznie i tam się bawimy jazdą. Zupełnie nie rozumiem stwierdzeń, że ... samemu to się dopiero wyjeżdżę bo dla mnie jazda ma tylko wtedy sens gdy z kimś się tą przyjemnością dzielę a przyjemność z jazdy można znaleźć na każdej górce w każdej ekipie czego niniejszym Ci życzę. Pozdrowienia
    2 punkty
  7. W dniu wczorajszym mieliśmy przyjemność przejść 19 kilometrowy szlak Pasma Jeleniowskiego w Górach Świętokrzyskich. Jeśli ktoś szuka ciszy, spokoju i braku jakichkolwiek ludzi, to polecam, ten mało znany i mało uczęszczany szlak. Pasmo wchodzi w skład głównego szlaku świętokrzyskiego oznaczonego kolorem czerwonym. Cisza, spokój i trochę historycznych miejsc z okresów obydwóch Wojen Światowych. Zapraszam na fotorelację z tego malowniczego zakątka Polski. Pasmo Jeleniowskie widziane z oddali, od strony Ostrowca Świętokrzyskiego: Początek Pasma Jeleniowskiego, to źródła Słupianki a potem kilka Szczytów: Szczytniak – 554 m n.p.m. Góra Jeleniowska – 533 m n.p.m. Góra Chocimowska – 521 m n.p.m. Góra Witosławska – 491 m n.p.m. Wesołówka – 469 m n.p.m. Skoszyńska – 451 m n.p.m. Truskolaska – 448 m n.p.m. Początek wędrówki: Jesteśmy w składzie trzy osobowym: Paula, Jacek i ja Przyjechaliśmy dwoma samochodami - jeden zostawiliśmy w Gołoszycach (Aleja Lipowa), a drugim pojechaliśmy do Paprocic, skąd zaczęliśmy marsz. Wąwóz zaraz ze startu: Przez las dał się zaobserwować piękny widok w stronę Świętego Krzyża: Na szlaku nie brakowało przeszkód... Pierwszy ze Szczytów - Góra Jeleniowska przed nami: ...po zdobyciu szczytu schodzimy na Przełęcz Jeleniowską: A w lesie takie oto klimaty: Piękne paprocie... ...kwiatu nie znaleźliśmy: Wchodzimy na Szczytniak 554 m npm: Tutaj robimy grupowe foto Nieopodal szczytu miało miejsce historyczne wydarzenie z II Wojny Światowej: Pięknie, że powiewa tu "Białoczerwona": Idziemy dalej... Jak widać tutejszy szlak, to doskonałe miejsce do jazdy na rowerze MTB Naprawdę cały, długi szlak jest doskonale oznaczony. Widać, że ktoś niedawno odświeżał "flagi": Wychodzimy powolutku z lasu, schodzimy z grani... ...a tutaj? Taki oto piękny widok! Świętokrzyskie klimaty i??? Syzyf? Końcówka szlaku, to płaska, polna droga z przepiękną panoramą: By zobaczyć jeszcze dalej Jacek wszedł na tutejszą ambonę... ...jak szybko wszedł, tak szybko zszedł - w budce myśliwych zastał gniazdo szerszeni. Trafiła się również jakaś buszująca w zbożu Tuż pod koniec marszu doszliśmy do kolejnego, historycznego miejsca. Cmentarza z I Wojny Światowej. Nadmienię również, że W czasie powstania styczniowego w miejscowych lasach obozowały oddziały pułkownika Karola Kality. Przy cmentarzyku chwila zadumy... ...i powrót do domu Do zobaczenia na szlaku! Pozdrawiają marboru i Paula
    2 punkty
  8. Nida i 17 kilometrów z Pińczowa do Chroberzu. Kilka dni temu miałem przyjemność popłynąć kilka kilometrów świętokrzyską rzeką, Nidą. Przepłynięty odcinek na trasie Pińczów Chroberz. Ilość zdjęć mocno ograniczona ponieważ nie uzyskałem zgody na publiczną publikację wizerunków kajakarzy Rzeka raczej spokojna i płytka, spływ lightowy. Po drodze udało się "strzelić" kilka ptaków. Światło tego dnia było takie sobie, więc jakość zdjęć taka sobie Bociek: Mijaliśmy kilka piaszczystych plaż - na 95% trasy brzeg zarośnięty, bez możliwości wodowania. Gdy wyszło słonko, to i Nida przedstawiła nam swoje piękne oblicze Kaczuchy: W promieniach Słońca... Na brzegu, piękna zieleń. Na jednej z ostatnich plaż trochę muszelek, pozostałości po ognisku... Woda czyściutka i zachęcająca do kąpieli Tuż przy mecie spływu: 10 osób, 5 tym razem sztywnych kajaków - świetna przygoda i dobra zabawa Było warto i z pewnością wrócę w te okolice - została do zrobienia Biała Nida i kilka fragmentów Nidy Pozdrawiam marboru
    2 punkty
  9. Posłusznie wykonuję Dalszy ciąg małego, górskiego spaceru. Ze Skrzycznego, przez Małe Skrzyczne w kierunku Hali Skrzyczeńskiej. Im bliżej tym coraz lepsze widoki. Zalążek górnej stacji gondoli Górna stacja kanapy z Soliska wraz z garażem Kolejne kroki i coraz lepiej widoczny zbiornik na wodę. Pomimo, że niedziela nikt nie odpoczywa. Praca wre. Będzie to widać również na kolejnych zdjęciach. Zbiornik w całej okazałości. Zdjęcie nie oddaje jego ogromu, ale dla porównania ten z BSA to oczko wodne, a ten małe jezioro. Troszkę w dół i widoczna przecinka i podpory nowego wyciągu gondolowego. Schodzimy czwórką potem dwójką. Wszędzie widoczne poszerzenia, niwelacje, miejsca montażu lanc. Miejsca gdzie ingerowano w stok zabezpieczone słomą. Skręt w lewo. Szóstka. Na niej znów widać, że nikt nie próżnuje. Szóstką dochodzimy do końcówki siódemki i czwórki. Tam też kolosalne zmiany. I najważniejsza nowość - nowy wariant końcówki czwórki i siódemki. Śladem starego orczyka. Widok z góry i z dołu Widok na alternatywę Golgoty. Trasa coraz bliższa ukończenia. Na Solisku też nikomu niedziela nie przeszkadza. Trwa budowa tunelu i wykańczanie dolnej stacji kanapy na HS. Jutro dalszy ciąg. Tym razem z Pośredniego. Tam też się sporo dzieje. Elementy konstrukcyjne na szczycie Golgoty i dźwig na Wierchu Pośredniego
    2 punkty
  10. Kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru po górach. Dolna część nowego krzesła: I część górna, widać trwający montaż krzeseł w garażu i na stacji Dalszy ciąg spaceru na SON-ie.
    2 punkty
  11. Uwielbiam robić nietypowe akcje i "rozwalać system". Schematy życiowe nie dla mnie. Skoro można pojeździć na nartach w lipcu i to w Szczyrku, to czemu miałbym nie skorzystać? Ale żeby nie było banalnie, postanowiłem pojechać na bikeu, Fat Bikeu. Skoro koła tłuste, tj. szerokie, to narty musiały do tego nawiązywać. Stąd decyzja, żeby zabrać najszersze jakie posiadam - 122 mm pod butem. Pozostało już tylko jakoś to wszystko upakować do plecaka. Raz już to robiłem, więc poszło w miarę sprawnie. Przy okazji wymyśliłem sposób, żeby narty nie goniły na boki: konstrukcję usztywniły kije włożone ciasno obok butów i przypięte u góry do nart. Brzmi to może niezbyt jasno, ale działa i w razie czego służę pomocą. Czas to złożyć na plecy. Uuuuuch! Ale to ciężkie! A może to ja mam słabe ręce. Na szczęście ten plecak jest sztywny i stabilny. Pierwsza próba na podwórku i jest gitara! Można jechać. Niedziela rano oznacza puste drogi, więc często cisnę głównymi, bo szkoda się dodatkowo męczyć. Mimo, że jest wcześniej, temperatura daje się we znaki. Kto by pomyślał, że jadąc na narty można zdychać z powodu upału... Na szczęście żona wymusiła na mnie wzięcie bidonu z wodą mineralną, bo ja to byłem gotowy zlekceważyć. Tankowałem na bieżąco. Upał to jedno, ale cały czas jedzie się lekko pod górkę i do tego pod wiatr. Takie dechy działają jak żagle i momentami stawałem niemal w miejscu. No la e pośpiechu nie ma. Po drodze małe przezbrojenie i pierwszy parking, który nadaje się dla tłustej opony! Przy okazji orientuje się, że kamerka wyładowana do zera... Ale dół... Cóż, fotki będą najwyżej z telefonu. Pozostaje przejazd przez Szczyrk, gdzie budzę nie małe zainteresowanie i wspinaczka do BSA. Trochę się tu przeliczyłem z siłami i wjechałem pod stację na resztkach sił. Ale jestem i to punk 10.00 jak zapowiadałem. Mimo długiej trasy i sporej ilości niewiadomych, co do minuty na miejscu. Dość często tak mam. Ponownie wszystkie oczy na mnie. Anonimowym być nie mam szans. Rowerowa część zakończona, czas na narty. Byłem ciekaw, czy dadzą rady wywieźć taki rower, bo wiele urządzeń nie jest dostosowanych do takiego sprzętu. Ale ten wyciąg jest. Tłuścioch zapakowany wyjechał tuż po mnie. Ponownie na rower i zjeżdżam w stronę śniegu. Nawet tu budzę nie małe zainteresowanie... Najważniejsze, że szybko odnajdujemy się z Darkiem, który zaliczył już kilkadziesiąt zjazdów. Teraz trzeba będzie rozpakować to całe ustrojstwo i ubrać betonowe buty. Ojej, ale trzeba się namęczyć! A to linka, a to co innego blokuję wysunięcie narty, a wszystko to w upale. Poszło! Koniec roweru, czas na narty! Śniegu dosypało, a raczej dosypali. Lodowiec się wydłużył i teraz da się już zupełnie przyzwoicie rozpędzić. Ludzi wyraźnie więcej niż tydzień temu, nawet bywa kolejka do wyciągu! Ale czapka śnieżna nie tylko dłuższa, zyskała tez na grubości. Ale najciekawsze jest to, że mimo +30 w cieniu, nie widać jakiegoś wyraźnego zmęczenia śniegu. Nie pojawiają się kałuże. Trasa wygląda, jakby temperatury nie przekraczały +5 stopni! Szok! I tak to się trzyma do samego końca! Przy okazji zrobiono mini snowpark, montując poręcz. Ale ze względu na bezpieczeństwo, musiano z tego gadżetu zrezygnować. Freestylowcy mogli poszaleć później, po oficjalnym zakończeniu działania stoku. Do całości, na ratraku, imprezę nakręca DJ. Po prosu super zabawa dla każdego! Mnie jeszcze kusiła ta 170 metrowa zjeżdżalnia, ale nie miałem ze sobą kąpielówek, do tego gdzie zostawić telefon, portfel itd... Następnym razem się lepiej zorganizuję. Ale wspomnę tu jeszcze o niezawodnej stacji BSA i... użyczeniu ładowarki do GoPro! To uratowało zdjęcia i będzie filmik! Kto by pomyślał, że akurat będą mieli ładowarkę do piątki... Chwilę po mnie, u góry pojawił się Szymonidius z bratem, a nieco dłuższą chwilę Jasiek. Wspólne fotki puszczał Leitner. Od tej pory jeździmy razem. Był oczywiście browar, bo trza się "ogrzać" i pogawędzić. Odwiedził nas jeszcze Lejtner i Jacek, choć oboje bez nart... Nie rozumiem... Gdzieś po 13-ej towarzystwo zaczęło się wykruszać, aż zostałem sam. Pozostało zjeść, spakować się i szlakiem w kierunku Chaty Wuja Toma zjechać na dół. Chciałem trasą, ale z takim bagażem nie odważyłem się. Tym bardziej po informacji od jednego sympatycznego kolegi o nachyleniu z punktu widzenia rowerzysty... Faktycznie, to była najlepsza opcja. Kilka bardziej stromych ścianek i już jestem na dole. Teraz to już łatwo, z górki i do tego z wiatrem. Ale te temperatury. Non stop tankowałem, mineralkę oczywiście! Dalej bez przygód, prosto do domciu, gdzie pierwszą czynnością była zimna kąpiel! Kolejny dzień na nartach tego lata zaliczony i bardzo udany! Sezon trwa w najlepsze... Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  12. Dzięki Marboru, zaraz będę czytał. A wcześniej już przestudiowałem i pooglądałem Twoje St.Anton . Byłem na początku lutego z drugiej strony, w Warth. Najdalej dotarliśmy na stoki Zuers i Zug. Także myślę iż musi znaleźć się też czas na 'odwróconą' (Twoją) wersję zwiedzania tego ośrodka. Ps. Świetne filmy. Ten z Gurgli też. Pozdrowienia
    1 punkt
  13. Poszperałem w pamięci i na mapie, hotel o którym wspomniałem, a Ty pytałeś to Riffelalp Resort 2222m. Jedno zdjęcie znalazłem, po prawej od placu 'bez dzieci' patrząc na Matterhorn. http://www.riffelalp.com/
    1 punkt
  14. Siedzę sobie właśnie po pierwszym dniu nartowania we Włoszech i zastanawiam się, czy moje świętokrzyskie stoki trzymają? ...hahaha, chyba jestem jakiś nienormalny jednak :stupid: Ponieważ to pierwsza moja podróż samolotem na narty, to może zacznę od niej. Tą tygodniową opowieść nazwałem: "Forza Vialattela". Tytuł taki, ponieważ region w jakim jestem nosi właśnie nazwę Vialattela. http://www.snowcarbon.co.uk/sites/default/files/Vialattea-Piste-Map_2012%20at%201600_4.jpg Najbardziej znana miejscowość: Sestriere. Najładniejsza nazwa masywu górskiego: Monti Della Luna. 400 km tras zjazdowych. Odległość od Radomia - ponad 1700km. Wybór transportu mógł być tylko jeden - samolot. Podróż zaczynam o godzinie 8 rano w sobotę. Na parkingu, gdzie zostawiam auto (cena 100zł za tydzień) jestem ok 10:00. Lot zaczynam z lotniska "Szopena" o 12:15. Pierwszy niedogodność takiej podróży, to bagaż. Narty lecą bez opłat, natomiast limit na bagaż podstawowy: 16kg, bagaż podręczny: 5kg (i tu praktycznie mieści mi się jedynie elektronika). Od czasu wyjścia z domu, do momentu kiedy wchodzę na pokład samolotu upływa 4 godziny. Czasy oczekiwania, odprawy itd, są dramatycznie długie. Opuszczam Polskę w pełnym słońcu. PaPa Stolico... Jak widać w Centralnej części kraju śniegu nie ma... ...choć po kilku minutach lotu wydawało mi się, że przelatuję nad Górą Kamieńsk i śnieg jak najbardziej tam był. W naszych Górach również z lotu ptaka biało. Czechy mijam szybko i za oknem pojawiają się Alpy. Jakby ktoś się pytał jaka jest pogoda... ...to taka: I teraz zagadka, dla Was... ...czy ktoś może wie co to za lodowiec? A może ktoś rozpoznaje ten Ośrodek narciarski? Lot trwa ok 1,3 godziny... i po podziwianiu niezmierzonej ilości Gór zbliża się lądowanie. W pewnym momencie było nisko nad szczytami... Na lotnisku w Weronie (tutaj organizator podróży mnie wywiózł) jesteśmy do ok godziny 17:30. Johnny masz pozdrowienia od Krzyśka... ...Świat jest mały i na lotnisku spotykam mojego rezydenta z Kronplatzu :smile: Przesiadka w autokar: I dalsza podróż do miejsca przeznaczenia, do hotelu w miejscowości San Sicario trwa do godziny 22:00. Łączny czas podróży to 14 godzin i jest zdecydowanie za długi!!! Podsumowując: Plusem byłby czas, jeśli samolot wylądowałby np. w Turynie, a nie w Weronie...ale nie jest. W Hotelu jestem zmęczony. Duży minus - ograniczenia wagowe w samolocie. Ale... ...budząc się rano i widząc z hotelu, taki widok... Szybko zapomniałem o niedogodnościach dnia poprzedniego.
    1 punkt
  15. 1 punkt
  16. Gdybyś szukał opisu Vialattelli, to mogę służyć swoją starą relacją z tego ośrodka: Pozdrawiam. marboru
    1 punkt
  17. 20 do 23 stycznia, 2 dni jazdy na nartach. Ten plac zabaw i Hotel to strona szwajcarska. My startowaliśmy z Włoch jak pisałem - Valtournenche, mieszkaliśmy w hotelu Meuble Meridiana, https://www.booking.com/hotel/it/meuble-meridiana.pl.html.
    1 punkt
  18. Dareczku @Góral spod Skrzycznego dobrze, że do Gór wróciłeś... bo jakoś Ty mi się kojarzysz z innym krajobrazem niż piaszczysta plaża A znając Ciebie, to pewnie też tęskniłeś za nimi? Pozdrawiamy serdecznie z Paulą.
    1 punkt
  19. Nigdzie go nie wysyłam, tylko chciałbym się dowiedzieć, dlaczego tam nie był. A temat z Mitkiem odpuść sobie.
    1 punkt
  20. AntyLato ładnie się nazywasz. Zaliczasz trzydzieści kilka ośrodków w 7 lat z rodziną i oczekujesz pomocy. To raczej Ty powinieneś doradzać forumowiczom. Pewnie niewielu jest, którzy byli w ostatnich latach w większej ilości. Dziwi mnie Twoje pytanie, skoro radziłeś Sobie do tej pory świetnie. Pi razy oko wychodzi 5 ośrodków alpejskich na sezon. To jakieś 35 dni na sezon, do tego pewnie jeszcze dochodzą wypady w Polsce, Czechach lub (i) Słowacji. Jak Ty to ogarniasz czasowo, nie myślę tu o Tobie i małżonce, ale o córce i synu. Ponad miesiąc w zimie poza szkołą? Chyba mają indywidualny tok nauki (pewnie w szkole prywatnej). Pierwsze, co po pierwszym poście pomyślałem, to to co napisał Mitek. Nie jesteś biedny, bo tyle wyjazdów z rodziną generuje wysokie koszty i to rok w rok. Piszesz generalnie, że słabo jeździcie technicznie. Kochacie zimę i narty (w końcu tyle wyjazdów). Poprawa techniki to w Waszym wypadku konieczność. Parę złotych na instruktorów, przecież Ci nie brakuje. Radość z narciarstwa przy poprawnej technice dałaby wam o wiele więcej satysfakcji niż zaliczanie kolejnego ON. Przy tak intensywnej jeździe pewnie z 60-70% ON już nie pamiętacie, zwłaszcza tych w których byliście tylko raz. Reasumując zdecydowanie polecam Wam szlifowanie techniki, a nie szukanie ośrodków, których zaliczyliście już bez liku. Gdybyś się jednak upierał, na dalsze zaliczanie ON, to w Austrii masz ich ponad 210. Proponuje objechać wszystkie, bo wszędzie znajdziesz ciekawe trasy (dopóty nie ogarniecie techniki). Można zacząć od lewej albo prawej, bądź z góry albo dołu. Jeszcze mapka Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz podkreślam, pracujcie nad techniką, a później zaliczajcie kolejne ON
    1 punkt
  21. Szczyrkowski Ośrodek Narciarski zakończyły się prace związane ze stawianiem słupów 10-os gondoli oraz 6-os kolei krzesełkowej na Halę Skrzczeńską, z pomocą śmigłowca. Na zdjęciu dolna stacja nowej 6-os kanapy łączącej Solisko z Halą Skrzyczeńską.
    1 punkt
  22. Podpory stawiane są od Hali Skrzyczenskiej w dół
    1 punkt
  23. Dzisiaj rozpoczęło się stawianie słupów nowej gondoli. Jestem na miejscu
    1 punkt
  24. Krótki filmik z niedzielnych nart:
    1 punkt
  25. Dzisiaj obszedłem cały ośrodek. Duuużo się dzieje. Zbiornik nabiera końcowy kształt. Trasy przystosowane są słomą, a na Pośrednim trwa budowa krzesła. Zwieziono juz elementy slipów nośnych. Na trasach pojawiły się mocowania do lanc Gotowe są stopy pod słupy
    1 punkt
  26. W SON zaczęli składać elementy podpór gondoli. Cały czas przywożone są nowe elementy kolei
    1 punkt
  27. 1 punkt
  28. Kilka zdjęć z SONu. Solisko i nowa trasa z Julianów: Solisko: Dolna stacja gondoli z prawej i budynek wielofunkcyjny z lewej Górna stacja kolei na Wierch Pośredni Nowe podpory Rozkopana Golgota tydzień temu - pod budowę tunelu Poszerzenie i profilowanie 3 poniżej Bobuli - nieco niżej odejdzie łącznik do gondoli Górna część nowej trasy z Julianów
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...