Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.11.2017 w Odpowiedzi
-
Najwyższa pora wyruszyć w Alpy. W tym sezonie ze względu na ceny skipassów padło na Alpy Pennińskie, pasmo w szwajcarskim kantonie Valais nazywane Alpami Walijskimi. Dolina wróżki (zwana również - szczęścia, szczęśliwości, czerotysięczników, alpejską perłą) w pierwszy dzień nie okazała się nam w całości. Odwykłem od relacji, to może zacznę po kolei. 100 tyś sprzedanych karnetów sezonowych powoduje, że Jurek zbiera ekipę na dwa busy. W Szwajcarii nawigacja zmienia nam trasę planowanego przejazdu, dzięki czemu mamy możliwość przejazdu pociągiem 13-kilometrowym tunelem ( a Jurkowi znika sporo franków za 2 busy) Dalej bez niespodzianek docieramy do celu. Mamy dwie kwatery w Saas Grund, tuż przy przystankach skibusów. Nietypowo zaczynamy od kwaterunku, wcześniej zaczynaliśmy od nartowania. Pierwszy niemiły dzonk - wszystkie wyciągi w sobotę nieczynne. Dla większości to niewielki problem, bo jest wśród nas wielu skitourowców. Choć nie po to kupowaliśmy karnety by teraz chodzić z buta. Większość ekipy uważa, że Szwajcarzy zrobili na nas doskonały biznes, sprzedali taniutko 100 tyś. karnetów, to już nie muszą uruchamiać wyciągów. 100 000 razy 222 CHF czysty zysk Ci co mają foki wyruszają w poszukiwaniu śniegu, a ja muszę ponownie męczyć się z kozaki skitourowymi (a może Oni ze mną) Gondolki na Plattjen gdzieś pochowane Została tylko jedna na pokaz ? Przy lekko pruszącym śniegu wspinamy się do góry Dochodzimy do około 2300 mph śnieg ciężki, mokry. Widok na Saas Fee Przez moment widać co jest nad nami Pora wracać, na tej wysokości śniegu mało, nartami szorujemy często po kamieniach, ale pierwszy narciarski dzień zaliczony, mogło być gorzej... Żeby dostać się od dworca skibusów do wyciągów trzeba przejść po tym uroczym moście Powoli w Saas Fee pojawia się zima Charakterystyczne dla miasta domki, to 17-wieczne spichlerz zbudowane z drewnianych bali, dachy pokryte kamieniem, na stopach obudowanych płaskim kamieniami, mającymi utrudnić gryzoniom dostęp do środka. Tutaj krzyż nikomu nie przeszkadza Drogowskaz do pawilonu lodowego, do którego można zajrzeć przez oszklone zadaszenie Ponieważ jesteśmy w Szwajcarii to w piwnicach można spotkać takie 25 cm betonowe drzwi A dzisiaj nas straszą, że jutro znowu kolejki będą zamknięte, ale jak będzie przekonamy się rano...10 punktów
-
10 punktów
-
Trzeba było wziąć narty Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka9 punktów
-
Pozdrawienia z Julianów. Zimą blisko. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka8 punktów
-
Krótka relacja z pierwszych dni na nartach w tym sezonie. Docieramy do Soldy we wtorek wieczorem, nasi znajomi są od niedzieli. Udało nam się idealnie trafić z pogodą, po niedzielnych i poniedziałkowych opadach śniegu jest sporo. Jest wprawdzie jeszcze trochę miękko ale bez porównania do poniedziałku (stacja nieczynna) i wtorku. Z każdym dniem jest coraz lepiej, pogoda dopisuje aż do naszego wyjazdu. Ludzi bardzo mało 90% frekwencji w ośrodku to zawodnicy, jednocześnie postawionych jest kilka gigantów i slalomów. Tak jest do piątku, w sobotę jest już znacznie gęściej.7 punktów
-
5 punktów
-
Dzień urlopu, słaba prognoza pogody dla nizin poskutkowały krótką, dwudniową wyprawą na południe Polski, w góry. W piątek jazda od rana i popołudniu meldujemy się w Krościenku. Pierwszy cel, z marszu, to Pieniny i niezwykle malownicza Sokolica. Ruszamy na szlak późno popołudniu. Ehhh jak dobrze być w górach Na dole malownicze o tej porze roku Krościenko i Dunajec: Na trasie pusto - zero ludzi i takie okoliczności przyrody nam się podobają. Marboru: W lesie niezwykle kolorowa jesień: Idziemy, idziemy - zdobywamy jeden ze szczytów po drodze i meldujemy się na pierwszym tarasie widokowym. Co widać? Dunajec, po prawej stronie fragment Trzech Koron a gdzieś w oddali, w chmurach, zarys Tatr. Poniżej widać cel naszej wyprawy - Sokolicę 747 m npm. Paula kontempluje widoki Taką oto ścieżką docieramy na miejsce A tutaj? Najbardziej chyba znana sosna w Polsce Kilka jej fotek... ...z meandrem i widokiem w stronę Beskidu Sądeckiego (mocno po lewej): Z Trzema Koronami: Z Paulą: Ze mną podczas jedzenia jabłka ...i ostatnie, bez Pauli Następne widoczki... ...zakręty na Dunajcu: Dunajec z bliska: Tratwy: Gdy zeszliśmy na dół - już było ciemno. Trochę eksperymentów z aparatem i czasem naświetlania Wyniki? Dwie fotki. Pierwsza: ...i druga: Dzień skończyliśmy zaliczając ponad 15 kilometrów marszu. Noga dała radę, bo była wspomagana kijkami Wieczorem był meczyk, była 50siątka żołądkowej i lulu... ...rano pogoda się zmieniła, temperatura spadła a my w Górach spotkaliśmy Zimę. Gdzie byliśmy? O tym napiszę jutro Pozdrowienia marboru i Paula5 punktów
-
Kilka obiecanych zdjęć z ubiegłotygodniowych biegówek z@marionen pod stadionem Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
Po szybkiej wyprawie w Pieniny z piątku: W dzień Niepodległości postanowiliśmy wejść po raz drugi na Turbacz - pierwsze wejście było na początku naszej drodze ku Koronie Gór Polskich, było w zasadzie już nocą, w deszczu i nawet fotki z samego szczytu nam nie wyszły... ...postanowiliśmy Turbacz zaatakować raz jeszcze - tym razem nie z samej Rabki i przez Maciejową, a z Nowego Targu zaliczając dwa szlaki: zielony i żółty. Jak się później okazało - był to o wiele ciekawszy szlak Wystartowaliśmy spod niewielkiego kościółka i na początku szliśmy asfaltem. Potem zaatakował nas jakiś wściekły burek i ponownie przydały się kije trekkingowe Oczywiście kije były jedynie formą straszaka. Po wygranej przez nas walce ukazał nam się stok narciarski Długa Polana w Nowym Targu - wygląda ona tak: Po minięciu kilku zabudowań, stada owiec i odpoczywających biegaczy weszliśmy na właściwy szlak. Na jego początku malowniczy potok... ...tuż za nim kolorowa kapliczka: Z drugiej strony pnącej się w górę ścieżki? Kolejny piesek, tym razem raczej przyjaźnie nastawiony i odgrodzony od nas siatką Kilkaset metrów w górę i niespodzianka - pierwszy dla nas w tym roku śnieg. A oto walka pór roku: jesieni z zimą Czym byliśmy wyżej, tym białego więcej. Dotarliśmy do pierwszej polanki gdzie napotkaliśmy poświęcony Św. Maksymilianowi Kolbe ołtarzyk. Oddychamy pełną piersią. Coraz więcej śniegu, temperatura -1... i jak tu nie tęsknić za nartami? Tylko w lesie na drogach błoto - cóż? Rozjechały auta, ludzie rozdeptali... stopniało trochę Tuż przed kolejną polanką taki oto cudak w lesie: A z samej polany - taki widok... ...gdy to ujrzałem - zatęskniłem za Alpami. A Alpy, to daleko, daleko... za górą, za rzeką Pierwszy śniegowy bałwan Znowu trochę drogi przez las i kolejna polana usiana bacówkami. Tu przerwa na ciepłą herbatkę z termosa i banany. Idziemy nieco dalej i co widzimy? Całkiem spora łąka przyprószona śniegiem No to co? Bitwa na śnieżki Dość tych harców! Idziemy dalej, ale dalej nie jest tak daleko - zatrzymuje nas widok, nie jakiś taki sobie widok... Widok na Pieniny i Jezioro Czorsztyńskie - jeden z najpiękniejszych widoków jakie widziałem w polskich Górach! Gorce mają swój urok! Jesteśmy coraz bliżej schroniska... ...gdzieś wśród drzew ukazują się Tatry. Groźne, spowite chmurami i zjawiskowo oświetlone promieniami słońca. Pięknie! Idziemy zachwyceni i zadowoleni z siebie, że mimo złych prognoz i zapowiadanych opadów deszczu pada śnieg i jest tak niesamowicie zimowo! Docieramy do schroniska. Tu szybka fotka... ...i obchodzimy budynek wchodząc na szlak prowadzący do Rabki. Robimy okrążenie wierzchołka nie przypadkowo - kierujemy się ku padającym z nieba płatkom śniegu. Cudownie! I nawet jaskółkę udało się zdjąć aparatem Skręcamy w lewo i kierujemy się na czerwony szlak prowadzący na szczyt Turbacza. Widoki w stronę północy wyglądają tak: Po kilku minutach jesteśmy. Turbacz 1310 m npm zdobyty. Mimo zimowej aury, tym razem udaje się zrobić kilka fotek na szczycie Rower nie nasz - fotografa Taki już urok Turbacza, jak nie rzęsisty deszcz, to śnieg nas tutaj gości Kilka fotek: I kijkowiec marboru: Idziemy na wprost czerwonym szlakiem i lądujemy w schronisku. Gorący rosołek i kwaśnica są pyszne! Nie zwlekając zbyt długo tuż po posiłku wracamy na szlak. Na rozstaju dróg, wybieramy żółty kolor. Po kilkuset metrach docieramy do miejsca gdzie widok z Pieninami i Jeziorem Czorsztyńskim jest idealnie oświetlony i widoczny. Wchodzimy w las... ...i znowu po kilkuset metrach, a może kilometrach docieramy do takiego oto malowniczego miejsca Takie barwy i kolor biały świetnie kontrastują na tle zielonych drzew. Schodzimy w dół. Mijają nas crossowcy, jakieś auta terenowe - w tym miejscu jakoś nie pasuje mi kompletnie motoryzacja. Od czasu do czasu pośród drzew jest prześwit i można uchwycić coś ciekawego Takie widoki i takie światło uwielbiam! Tatry daleko i groźnie: ...i trochę z innej perspektywy: Odwracamy się i żegnamy powoli z Gorcami. Schodzimy na dół a nasz wzrok przykuwają nasze najwyższe góry. Im niżej, tym jesieni przybywa a zima zanika: Gdy opuszczamy góry, robimy się sentymentalni, prawie nie rozmawiamy tylko idziemy... ...idziemy i zastanawiamy się w myślach kiedy do nich wrócimy? Do Nowego Targu i do auta docieramy tuż przez zmierzchem. Żegna nas taki obraz: Wsiadamy do samochodu i kierujemy się do domu. W drodze planujemy kolejne wyprawy, kolejne Góry - czy to będą już narty? Zobaczymy... Ten przedłużany, aktywny weekend kończy się dla mnie dzisiaj - mimo, że temperatura ok +3 wyprawiam się na rowerek Zaliczam 63 kilometry zaliczając tym samym weekendową stówkę o własnych siłach. Jest forma i aż szkoda tę nogę ruszać i operować ...no i dotarliśmy do końca tej opowieści pozdrawiamy marboru i Paula4 punkty
-
Piecdzisiatke wódki pić to tak jakby narty przypiąć, przejść 20 m i zdjąć! To tak jakby położyć się, zdjąć gacie... nie, nie będę dalej! Pozdro dla Was! Pieniny piękne.4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Wielka szkoda Serducho to mi omal nie wyskoczyło Dave, ostatnimi laty, chyba tylko jednego nie ukończył (na zakończenie poprzedniego sezonu). Cóż, następnym razem Ale gratulacje dla Felixa Ogórek, ogórek, ogórek...3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
@Jasiek No to tylko pozazdrościć bo my z @moloo dopiero w grudniu Jednak nie licz na rozdziewiczenie Chopka w tym sezonie bo to się już wydarzyło ! zdjęcie sprzed dwóch tygodni poniżej BTW - jakby ktoś w sezonie latał na Słowację przez Bielsko to ja się chętnie dołączę do ekipy z podziałem kosztów oczywiście, Jestem miły, spokojny i bezkonfliktowy Liczę na przygarnięcie przez bratnie dusze2 punkty
-
W temacie panujacych warunkow Wysłane z mojego T5 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
2 punkty
-
No i pięknie jest, nareszcie zrobiło się biało a dzisiaj widać na kamerkach że macie super warunki, życzę powodzenia na Allalinie.1 punkt
-
Tu też ładnie się komponuje Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk1 punkt
-
1. Vlhova P. 55.87 54.11 1:49.98 2. Shiffrin M. 55.66 54.42 1:50.08 +0.10 3. Holdener W. 56.86 54.47 1:51.33 +1.35 4. Hansdotter F. 56.39 55.76 1:52.15 +2.17 5. Meillard M. 57.61 54.95 1:52.56 +2.58 6. Duerr L. 57.23 55.53 1:52.76 +2.78 7. Swenn-Larsson A. 57.48 55.68 1:53.16 +3.18 8. Brunner S. 58.38 54.80 1:53.18 +3.20 9. Bucik A. 57.46 55.78 1:53.24 +3.26 10. Gagnon M. 57.41 56.05 1:53.46 +3.481 punkt
-
Dziś już nieco trasa zmęczona. Za tydzień spróbują dosypać całą szerokość. Jeśli się ktoś wybiera polecam 8,30 wtedy szybko i twardo jak w zimie. Ja będę z pewnością! Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
Ja też w piątek startuje,tylko trochę niżej,tak więc pogoda zapowiada się miodzio :applause:1 punkt
-
Cześć,nie chwal się nie chwal,ja bedę tydzień po tobie :smile: Do rzeczy,na miejscu masz wszystko,ceny w supermarketach nie wyrywają z butów :tongue: Na stoku juz moga Cię zaskoczyc zdecydowanie drożej z porównaniu z np.Austrią http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16423-Les2Alpes-ceny http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17608-Val-Thorens-w-połowie-marca1 punkt
-
Poszukuje osób, które w tym terminie będą tam przebywały na nartach. Chodzi mi o zakup karnetu na 3 doliny po preferencyjnych cenach. Będzie nas między 4 a 8 osób. Chętnie też nawiąże kontakt z jakimś rezydentem który kupuje dla większej ilości osób karnety. Może ktoś jedzie z Espacetrans, lub innego dużego biura to można by było coś wspólnie pomyśleć.1 punkt
-
Będe leciał 8 do Val Thorens Za bilety na całe 3-doliny płacimy ok 160 euro Co do szczegółów pisz na priv1 punkt
-
Dzien VIZaczynam rano. Warunki nie sa najlepsze. Pelne zachmurzenie, mgla (a raczej przewalajace sie chmury) i lekko padajacy snieg. Postanawiam przerzucic sie do Arc 1950/2000. Zaczynam standardowo wyciagiem Mont Blanc by nastepnie krzeslem Clocheret dotrzec do czarnej trasy Muguet / Comborciere a nimi do parkingu ponizej Arc 1950. Gorny odcinek Muguet jest bardzo przyjemny. Duzo puchu – trasa prawie nie byla jezdzona. Na Comborciere jest odwrotnie. Duze zmrozone muldy przykryte swiezym sniegiem. Zaliczam kilka wywrotek z fikolkami ale udaje mi sie dotrzec na dol. Do Arc 1950/2000 wjezdzam chyba najwolniejszym krzeslem w calym osrodku. Chmury stopniowo schodza coraz nizej. Niestety kolejka na Aiguille Rouge jest nieczynna. Reszte czasu spedzam jezdzac czerwona trasa Arandeliers oraz trasami przy wyciagach Plagnettes i Arcabulle.Kolejka Varet Opady sniegu = zwieszkone zagrozenie lawinowe Stoki pod L'arpette (Arc 1800/1600 pod chmurami) Dzien VIINiestety pogoda jest taka sama jak wczoraj – widac wyrazna odwilz. Wszystko powyzej Arc 1600/1800 jest w chmurach. Widocznosc jest praktycznie zerowa. Zgodnie z rada zony jak najszybciej przedostaje sie na hale powyzej Arc 1950/2000. Tam rowniez jest bez rewelacji – dzien spedzam jezdzac przy wyciagach Plagnettes i Arcabulle. Jedyna „rozrywka” jest koncert lokalnej francuskiej kapeli ktora pomimo deszczu i sniegu przygrywa swiatowe covery na Col de la Chal. Jezdzic sie da jedynie powyzej okolo 2200m (dolne stacje powyzszych wyciagow) . Ponizej snieg przypomina konsystencja cukier albo ciasto na sernik.Deszczowe chmury nad Arc 1600 Dzien VIIIWymeldowujemy sie z naszego apartamentu. Zostawiamy bagaze w agencji nieruchomosci ktora zarzadza nasza szuflandia. Zona udaje sie na narty a my z cora chowamy sie w jednej z lokalnych kawiarni. Pogoda sie pogarasza – zaczyna padac snieg z deszczem. Dostaje info od zony ze widocznosc jest zerowa i dziala tylko minimalna liczba wyciagow. Zona konczy swoja zmiane i decydujemy ze na tym konczymy nasze szusowanie w Les Arcs – niestety dzis pogoda nas juz pokonala. W lokalnej knajpce jemy obiad i okolo 16 zjedzamy do miasteczka ponizej. Nasz pociag odjezdza o 22:00. Mamy jeszcze sporo czasu wiec idziemy jeszcze zakupic lokalne specjaly – miedzy innymi Calvados.Podsumowanie:Jest to pierwszy osrodek Francuski jaki mielismy przyjemnosc odwiedzic. Cala stacje Les Arcs/ Peisey Vallandry da sie napewno dobrze zjezdzic w przeciegu tygodnia. Sezon trwa do 21 kwietnia – natomiast nawet teraz jakosc sniegu byla na dosc dobrym poziomie – pomijajac ostatnie dolne odcinki przy Arc 1600/1800. Pozytywnie zaskoczyla nas rownie szuflandia – tak czesto opisywana na forum w przypadku osrodkow Francuskich. Nasz 2 osobowy apartment + aneks kuchenny i lazienka w zupelnosci byly wystarczajace. Nie bylo pietrowych ani wypadajacych z szafy lozek . Niewatpliwa zaleta jest lokalnosc poszczegolnych stacji – sa one dosc male i polozone bardzo blisko stokow (dojscie nie zajmuje wiecej niz 5 minut wraz z zapieciem butow i nart). Trasy sa z reguly dosc dobrze przygotowane chyba ze naleza do kategorii tras ktore nie sa przygotowywane - czyli wszystkie czarne. Francuzi rowniez dosc swobodnie podchodza do wytycznia tras – wprawdzie sa one oznaczone tyczkami ale bardzo duzo osob jezdzi poza trasami (jest bardzo duzo fajnych mozliwosci). Wydaje mi sie rowniez ze niektore trasy niebieskie moglby miejscami konkurowac z trasami czerwonymi w Austrii lub we Wloszech. Oczywiscie moze to moje subiektywne wrazenie ale wydaje mi sie ze sa one troszke bardziej strome (pomijajac nartostraty) i duzo ciekawiej poprowadzone. Jedyna niedogodnosc jaka zauwazylismy to brak komunikacji w jezyku innym niz jezyk ojczysty – Francuzi mowia wylacznie w swoim jezyku. Brak menu / obslugi w jezyku angielskim w wiekszosci restauracji byl standardem – po pewnym czasie wybieranie dan w ciemno zaczyna byc zabawne. Wydaje mi sie ze angielski jest rozumiany ale nie jest chetnie uzywany. Jak to podsumowal jeden Francuz rozmawiajac z moja zona – „angielski ma zbyt malo przymiotnikow i jest jezykiem dla prostakow” (ach to poczucie wyzszosci wobec innych ). Niemniej pomijajac ta drobna jezykowa niedogodnosc obsluga zawsze z reguly jest sympatycznie nastawiona do klienta.Zakupy najlepiej robic w sklepach w wiekszym miescie. Ceny w stacji sa z reguly 20% wyzsze.Przykladowe ceny:- bilet Funiculare gora - dol (dla osoby bez karnetu) – EUR 11.50;- bagietka w Arc 1600 – EUR 2;- pizza 2x (promocja – Intermarche) – EUR 10;- butelka wina EUR 5-20;- calvados – EUR 15;- piwo na stoku – EUR 3.5-5;- kawa – EUR 2.5;- kolacja lokalna restauracja (2osoby/wino) – EUR 50;W razie potrzeby sluze innymi informacjami na priv.1 punkt
-
1 punkt
-
Wifi w Palgne Soleil masz: 1.Pizzeria Pizzallo 2.Résidence Pierre&Vacances « Mont Soleil », Réception W pizderii pewnie trzeba będzie zamówić cole, ale w recepcji P&V będzie można za darmo skorzystać. Relacja obowiązkowa po powrocie:smile:1 punkt
-
Dzięki za wszystkie informacje. Co do przygotowania i szerokosci tras to jak ostatnio przestałem używać kijków i próbuję rękawiczką zbierać śnieg to te dwa parametry nabrały dla mnie większego znaczenia. Czy ta czarna najdłuższa trasa w alpes d'huez jest w maiare szeroka?1 punkt
-
Dokładnie, gdy zjeżdzaliśmy czaną w Val d Isere (Olimpique) było około 1,5m nieubitego śniegu,nie muszę pisać że średnia przyjemność na slalomce1 punkt
-
Nie to nie standard,aczkolwiek krótsze wyciągi nie posiadają przykrywek http://www.skionline.pl/stacje/?co=stacje&id_miejscowosci=2561 punkt
-
Nie,ostatnio byłem tu http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/14458-Espace-Killy-–-Tignes-04.12-–-11.12.2011?highlight=1 punkt
-
Cześć.Les 2 Alpes,Trzy Doliny,Tignes,Val disere,Alpe d huez,La Plagne,Les Arc to tak zwana pierwsza liga gdzie warto pojechać,reszte można sobie podarować :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
ok, idac za poradami wybor padl na Tignes bilety do Genevy kupione termin 26.12-02.01 prosilbym jeszcze zoorientowanych o informacje w trzech kwestiach 1) czy mozna liczyc w Tignes na szybki internet (moze byc na przyklad platne wifi, byle by cokolwiek bylo), ewntualnie latwo dostepne bary z dobrym polaczeniem, 2) z ktorej z wypozyczalni warto skorzystac, moze skiset ?? jesli ktos ma jakies z NImi doswiadczenia prosze o informacje, wazne by sprzet mozna bylo wymieniac dowolna ilosc razy (zamierzam potestowac) najlepiej w roznych dobrze rozmieszczonych punktach. Wczesniej korzystalem z intersportu ale jesli jest cos o podobnej jakosci a korzystniejszej cenie byloby milo 3) teraz kwestia nart, mysle nad przetestowaniem K2 AMP Rictor, tylko teraz pytanie czy przy moim poziomie mysle 6 w porywach do 7 nie bedzie to porwanie sie z motyka na ksiezyc1 punkt
-
Też miałem raz ekstremalną pogodę. Przez 5 dni non stop śnieżyca. Całą noc co 5 min wystrzały, które wywoływały sztuczne lawiny. O jeździe i spaniu można było zapomnieć. To co zobaczyłem 6 dnia nie zapomnę nigdy, zaspy wielkości dużego domu jednorodzinnego, a zaparkowane samochody zasypane tak , że nawet dachów nie było widać. Większość wyjść z hotelu wyglądała tak (Belle Plagne):1 punkt
-
Dokładnie,Kilej daruj sobie listopad,grudzień w tingnes lub val thorens jak najbardziej jak napisał fanatyk(skond nikond znawca francji :happy:)1 punkt
-
W grudniu we Francji najlepsze warunki są przeważnie w Val Thorens, Tignes oraz Les 2 Alpes. Tam właśnie bym celował, aby mieć spokojną głowę. Ja osobiście bym nie zaryzykował grudniowego wyjazdu właśnie tam, ale jeśli zima w grudniu nie będzie odbiegała od kilku ostatnich to na pewno pojeździsz. Samej stacji nie znam. Co do terminu 20-30 listopad to jest wielka lipa ze śniegiem i na razie na lepsze nie idzie. Działa Grand Motte w Tignes i lodowiec w Les 2 Alpes. Ja bym ten termin odpuścił.1 punkt
-
Witam.2 grudnia wyjeżdżamy z żonką do Tignes, poniewaz będzie to początek sezonu mam pytanie do szanownych forumowiczów.Jak wyglada połaczenie miedzy Tignes a Val d'Isere (posiadamy karnet na L.Espece Killy),chodzi mi oczywiście o połączenie drogowe (w tym okresie ze śniegiem może być róznie, a chlelibyśmy choć jeden dzień pojeżdzic Val d'Isere. ps będe wdzęczny za wszystkie informacje zwiazane z tym osrodkiem(trasy ktore warto rozjezdzic :Dktore mniej1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Początek grudnia 2004 (chyba)----> https://picasaweb.google.com/103589220870271275116/Tignes2004?authuser=0&feat=directlink1 punkt
-
ok,rozumie,mam jeszcze jedno pytanko.Bedziemy mieszkac w Val Claret i mamy możliwosc korzystania z kompleksu sportowego(basen itp),jak daleko znajduje sie obiekt,jak duze jest całe Tiges1 punkt







