Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. keisyzrk

    keisyzrk

    Użytkownik forum


    • Punkty

      43

    • Liczba zawartości

      669


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      3 572


  3. rung

    rung

    Użytkownik forum


    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      111


  4. melo7anthony

    melo7anthony

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      224


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.03.2018 w Odpowiedzi

  1. Środa, Szczyrk SMR od 9 rano do 14, przez pierwsze dwie godziny pada śnieg potem się przejaśnia. Wszędzie równo dosypało przykrywając poniedziałkowy lód więc jazda jest bardzo przyjemna. Po południu coraz więcej wyślizganych miejsc, niewielkich muld i odsypów.Mimo wszystko ludziom którzyl tu pierwszy raz Szybki transfer samochodem do COSu a tam puste równe trasy w bajkowych sceneriach. Najprzyje mniejszy dzień na nartach w tym sezonie to zasługa pogody i warunków.
    20 punktów
  2. COS - zachęcony relacją@Akartman przeskoczyłem do sąsiada, nie żałuję, pusto i dużo mniej lodu [emoji3] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    16 punktów
  3. SMR - lampa i dobrze przygotowane trasy, twardo i lekki mrozik [emoji3] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    14 punktów
  4. Witajcie ostatni weekend spędziłem w Otztal. Tamtejsze ośrodki są dość znane, ale pozwolę sobie podzielić się refleksjami W Soelden widać intensywny marketing związany z tym, że na Gaislachkogl kręcono sceny do filmu "Spectre" z Jamesem Bondem. Sam wcześniej tego filmu nie widziałem, ale przy okazji wizyty w Soelden obejrzeliśmy sobie to dzieło. Samego Soelden w nim za dużo nie ma, ale dział marketingu ostro spienięża wizytę Daniela Craiga i już w tym roku otwierają jakieś centrum poświęcone temu filmowi. Swoją drogą, to nie pierwszy raz kiedy James Bond odwiedza góry. W "Spectre" na nartach nie jeździł, ale jest odcinek, gdzie Roger Moore śmiga na nartach, a gonią go paralotniarze z karabinami maszynowymi Narciarsko Soelden jest oczywiście znane i lubiane. Sam bardzo lubię zjazd z Gaislachkogl i unikam zjazdu do Giggijoch, gdzie tłoczą się tabuny ludzi. Najśmieszniej było gdy przy tej ostatniej stacji pojawiła się nagle bardzo gęsta mgła i jechało się klucząc między szkółkami czy nawet zrezygnowanymi narciarzami schodzącymi po stoku na piechotę Po 10 latach odwiedziłem Tiefenbach Gletscher - narciarski tunel prowadzący do niego nie wzbudza już takich emocji jak wtedy, gdy był jedyną trasą prowadzącą do lodowca, choć to nadal ciekawe przeżycie Po raz pierwszy odwiedziłem Hochgurgl-Obergurgl. Było miło Przy jednej ze stacji można odwiedzić kolekcję starych motocykli, przy innej - ekspozycję poświęconą lodowcom. Można z niej się dowiedzieć, że 1m błękitnego lodowca powstaje z 10m śniegu. Oczywiście jak lodowiec rośnie, a nie topnieje ;( Pozytywnie zaskoczył mnie brak dzikich tłumów w restauracjach. Nie zmieniło się to, że nadal w Soelden serwują świetną pizzę, może to wpływ tego, że Włochy są tak blisko? Pizza była fajna też dlatego, że jedną najadały się dwie osoby, co było bardzo ekonomiczne Nie zdążyliśmy odwiedzić mniejszego ośrodka Hochoetz, bo ostatniego dnia zdecydowaliśmy się na poranną wizytę w termach Aqua Dome. Było rewelacyjnie! Wróciłem już do pracy, ale gdy wspominam jak leżałem w gorącej, słonej wodzie, podziwiając otaczające mnie szczyty, majaczące w chmurach, to od razu czuję się zrelaksowany Najwięcej osób odwiedza termy wieczorem po nartach, ale gorąco polecam wizytę rano! Brak ludzi i piękne widoki! Z doliny Otztal, między Soelden a Hochgurgl, można też zboczyć do Vent. To taka mała miejscowość na końcu "bocznej" dolinki, gdzie znajduje się miniaturowy, trochę hipsterski ośrodek (https://www.vent.at/ski-area-vent). Raptem 15km tras, jedno stare 2-osobowe krzesełko, jeden orczyk, ale za to puste, szerokie stoki i nieprawdopodobne widoki. Skituorwców, zwłaszcza tych z Wrocławia, może zainteresować wycieczka do Breslauer Hütte (https://www.breslauerhuette.at/index.php/de/). Na wąską drogę prowadzącą do wioski często schodzą lawiny, w 2009r. utknąłem tam do wieczora czekając na przetarcie drogi Wioska zagrała nawet w filmie "Lawina" - leciał kilka razy na TVN (http://www.filmweb.pl/film/Lawina-2008-480980) Załączam kilka obrazków Śnieg jest, ale jak przewietrzyć pokój???: Znaki są tylko nie zobowiązującą sugestią Pogodowy zwrot akcji! Wszytkim polecam pizzę w Soelden! Kto wymazuje Soelden?! Wspaniałe, alpejskie panoramy
    13 punktów
  5. To był zimowy dzień wiosną, zimowy, ale po alpejsku, lekki mrozik i pełna lampa. Od 8.30 parking pod gondolą pełny i zamknięty, na trasach nie odczuwało się tłoku, ale od 11-ej trasy coraz bardziej wyślizgane, a do żółtej kolejka na kilka minut (single line znacznie krócej), w takiej sytuacji jedynie słuszna decyzja… COS i coś w tym jest, bardzo mało ludzi, a trasy twarde i niewiele na nich lodu. Powrót trasą 3a bez kamieni i w zachwycających okolicznościach przyrody, tutaj miła niespodzianka, 3-ka mocno oblodzona, ale 7-ka i 4-ka kapitalne, znacznie lepsze niż rano, „puściły” w promieniach słońca i jazda na nich trochę zaczęła przypominać wiosenne nartowanie.
    13 punktów
  6. Od 8:30 BSA. Bardzo dobrze przygotowane, twardo, czasami można nadziać się na lekki lód. Ludzi mało, kolejek brak. O 10:00, byłem już w SMR Tam ludzi trochę więcej, najdłużej stałem 4 min do żółtej. Warunki dobre. Również twardo, jednak lodu zdecydowanie więcej niż na BSA. Ogólnie jak na koniec marca warunki bardzo ok. Patrząc na fotki @keisyzrk żałuję, że nie wpadłem również do COS. Kilka fotek poniżej, potem wrzucę jakieś video z BSA.
    13 punktów
  7. Jaworzyna Krynicka 22.03.2018 To miał być piękny dzień... i był! Godzina 5:45 - widok z kamerki Warunki rewelacja, solidny mróz w nocy, świeży opad sprzed kilku dni, mało ludzi. Działają trasy: 1,2,3,5,6. Warunki na czarnej piątce super, idealnie pod gigantki, dostępna cała szerokość. Chyba wiem gdzie spędzę weekend Trasa nr 5
    12 punktów
  8. Warto było dzisiaj wcześnie wstać: dla takiej pogody i widoków: takiej pogody na Kasprowym (zero chmurki, zero wiatru, -7), przy znośnej ilości ludzie (na Goryczkowej w szczycie 10-12 minut w kolejce, na Gąsienicowej 0 kolejek) nie pamiętam
    9 punktów
  9. 9 punktów
  10. Dzisiaj jeszcze piękniej, szkoda że mnie tam nie było SkituroweBeskidy
    8 punktów
  11. Ostatni dzień zakończyliśmy CUDOWNYM zjazdem ze schroniska Britannia do Saas Almagell. Dojście do tego schroniska jest obecnie po wyratrakowanej trasie idącej po trawersie. Startujemy z górnej stacji orczyka i kierujemy się trasą oznaczoną nr 21 na mapce. Ponad połowę tej trasy jedzie się po płaskim lub lekko w dół, ale ostatnie około 500m trzeba lekko podejść do góry. W schronisku na koniec wyjazdu pijemy jedyne piwo szwajcarskie w górach (drogo) Czeka nas zjazd o przewyższeniu 1000m i długości 3500m. Nie liczę płaskiej drogi na końcu, lecz tylko część freerajdową. Po zakończeniu stromszej części wpada się na wyratrakowaną trasę na biegówki, gdzie cały czas jedzie się lekko w dół przez 4km. Trasa ta doprowadza do przystanku skibusa, który wraca do Saas Grund lub z przesiadką do Saas Fee. Jak Wujot opowiadał nam, jeszcze jest lepsza wersja zjazdu ze startem na środkowej stacji metra. Bilety dostępne u przewodnika Saas-Wujot Widoczek 180 st Proszę bardzo oto ten cudowny terenowy zjazd.
    8 punktów
  12. Wieczorny Soszów w Wiśle Otwarte wszystkie trasy : 1, 2 ,5 . Na trasach twardy zmrożony śnieg , gdzieniegdzie z lekkimi odsypami . W tych warunkach po raz pierwszy z niebieskich tras mogłem się dokulać bezpośrednio do bramek bez pomocy kijków - Ci co byli wiedzą o co chodzi Zdecydowanie najlepsze warunki na końcowej „ściance” czerwonej jedynki. Pozdrawiam
    7 punktów
  13. Chyba będzie [emoji12] Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    7 punktów
  14. Kolejne dni spędziliśmy na freeride w ośrodku Saas-Fee oraz trochę z boku. Dokładnie to kolejne dwa dni oraz trzeci ostatni. W tych dniach znawcą tras offpiste i naszym przewodnikiem był Wujot. Do ekipy dołączyła jeszcze para snowboardzistów, znajomi Wujota, którzy całkiem nieźle pomykali poza trasą. Na poniższej mapce zaznaczyłem kolorem różowym rejony, które objeżdżaliśmy. Ciemniejsze różowy to obszary trudniejsze, z ewentualnym zagrożeniem lawinowym. Tam mogą występować również klify, na które trzeba uważać albo szczeliny lodowcowe. Jaśniejszy różowy to generalnie mniejsze nachylenie i raczej brak dużych niespodzianek terenowych, ale oczywiście nadal to jest teren offpiste z różnymi niespodziankami. W sumie nie ma za bardzo o czym opowiadać, zdjęcia mówią za siebie. Jazda była przednia, bajkowa, cudowna itd. Przez dwa dni padał cały czas śnieg i systematycznie dosypywało. Jednak jego konsystencja była tak piękna, że utrzymywała się nadal 2-ka. Zacznę od kilku fotek z rejonu Langfluh i Spielboden. Następny w kolejności był kocioł koło wyciągu Felskin, dość stromo, dużo przestrzeni do jazdy i sporo chętnych narciarzy. Na zdjęciach tego nie widać, ale zbocze ma kształt pięknego kotła, który zwieńczony jest ścieżką wiodącą do schroniska Britannia. Przechodząc kawałek tą ścieżką od stacji wyciągu można znaleźć kolejne czyste linie. Ja wraz z Robertem wjechaliśmy raz orczykiem na Egginerjoch, gdzie zjechaliśmy sobie z jego boku. Również przyjemna jazda i fajny klimat, ale troszkę wąsko. Teraz najpiękniejsza część ośrodka Saas-Fee osiąganego bezpośrednio z wyciągów, a konkretnie z metra. Przejazd jest osiągany z górnej stacji metra, trzeba przejść za okrągłą restauracje do miejsca, gdzie są znaczki zakaz jazdy. Mieliśmy dużo puchu, do tego fajne nastromienie. Bajka. Pierwsza część jest bez niespodzianek terenowych, trzeba tylko uważać aby nie zjechać za bardzo w prawo, gdzie jest chyba szczelina. Następnie jest trawers do drugiej części, która jest najwspanialsza. Tam trzeba uważać na kilka szczelin oraz uskoki skałkowe. Najlepiej obejrzeć sobie wcześniej zbocze z dołu z poziomu trasy narciarskiej.
    7 punktów
  15. Mało już stacji do wyboru na wieczorne nartowanie w tygodniu w okolicach Wisły .... Dzisiaj Siglany. Cały czas prawie w samotności i po całej szerokości Śniegowo naprawdę super (ubity śnieg na solidnym podkładzie ) i mają otwarte na pewno do 08.04 ! Zdjęcia robione jeszcze po „widnoku „ Pozdrawiam
    7 punktów
  16. Za mną całkiem przyjemne popołudniowe nartowanie. Warunki jeszcze całkiem fajne, miejscami trochę lodu więc na pewno narty warto mieć dobrze przygotowane. Ja nie miałem ale i tak dobrze się bawiłem. Frekwencja w końcu jaką lubię! Niestety Pań na skiturach nie widziałem[emoji23] Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    6 punktów
  17. Idziesz w dobre ręce więc spoko 🤞 Wracając do dnia wczorajszego to nie było czasu dokończyć... Reasumując, genialny narciarski dzień. Zachwyciłem się oczywiście okolicami Masnera. Genialne widoki i atmosfera wysokogórska. SFL na pewno trzeba odwiedzić. Trasy tak na prawdę dla wszystkich (ale z niebieskimi szału nie ma przynajmniej na papierze) z wieloma opcjami off piste. Parę fotek z wczorajszego Masnera i powrotu do stacji dolnej Waldbahn. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    5 punktów
  18. I jeszcze sytuacja na zdjęciu Mariusza (fota z Britani). Najwyższy zaznaczony szczyt do Strahlhorn, z lewej jest Fluchthorn (którym jako celem narciarskim tak się zachwycałem). Trzecia czerwona strzałka to ten zauważony w terenie początek zmodyfikowanego wariantu I. Widać, że jest to interesujący i wymagający zjazd (środkowa fuksja). Z lewej wariant II. Z prawej , przy Bartku kawałek śladów klasycznego wariantu I. A to wyjście z metra i w drugą stronę pozdro Wiesiek
    5 punktów
  19. miałem okazję pojeżdzić w ramach wieczornej jazdy na V Raczy. Wieczorna jest na Dedovce, jeżdzi sie dwa warianty na prawo niebieska, na lewo czerwona. Trasa przygotowana doskonale, zero lodu, kamieni. Idealny stół utrzymał sie właściwie do końca jazdy. Zdecydowana różnica w stosunku do SMR w poniedziałek. Śniegu niewiele, wiec nie da się jeździć wariantem pod torem saneczkowym. Przyjechali właściwie tylko lokalesi oraz lokalna szkółka. Fajnie jeździły dzieciaki. Jedyny minus to wolne krzesło, cykl góra doł zajmuje 12 minut, przez 3h udało sie przejechac 14 razy (przerwa na herbatke bo było naprawde zimno ;). w sumie 20 km jazdy doł pokazała apka.
    5 punktów
  20. Uzupełnię troszkę relację Mariusza. Zacznę od przytrasowego off piste. Z tym jest bardzo zmiennie - na początku sezonu możliwości były mocno ograniczone. Teren jest lodowcowy i skalisty. Wiemy, że w tym sezonie spadło dużo śniegu i teraz ośrodek w tym zakresie oferuje całkiem sporo. Zgadzam się z Mariuszem, że zjazd z góry kreta do wyjazdu z Felskin (czyli do dołu kreta) jest chyba najlepszy w ON. Decyduje o tym przyzwoite (ale nie stresujące) nastromienie - pewnie z 35 stopni oraz najlepszy śnieg. Relatywnie też mało narciarzy tam jeździ. Oprócz pokazanych na schemacie Mariusza linii warto odnotować zjazdy z Plattjen - olbrzymi bardzo zróżnicowany teren ze stromymi jarami potoków (po których można śmigać) oraz rozsianymi głazami. Wadą jest niska rzędna i słaby śnieg z tego tytułu, oraz spore przejeżdżenie. Równie wymagające są dostępne zjazdy pod dolną sekcją Alpin Express. Trzeba powiedzieć, że Szwajcarzy wyznaczyli sporo sympatycznych skirout - wadą takich oficjalnych dróg jest ich stan - bo narciarze jak widzą żółte tyczki to zawsze spróbują szczęścia. Czyli reasumując najlepiej jest na górze. Po prawdzie może to wynikać ze sznurków i ostrzeżenia aby tam nie jeździć. Czasem nawet potrafili postawić tam karbowego, który pilnował wjazdu pod restauracją. Objechanie tego fragmentu jest jednak proste - wystarczy strawersować na wschód z rogu budynku kreta. Ten wariant jest nawet ciekawszy bo krótszy i bardziej nastromiony. Zagrodzenie sznurkiem i znaki są oczywiście uzasadnione bo oprócz ekspozycji (umiarkowanej) teren jest podcięty klifami i szczelinami brzeżnymi. Miejsce jest po prostu dla tych co się po lodowcach poruszają. Poniżej dwie wizualizacje. Nad granicą cienia znajdziecie nartostradę przecinającą niebieską linię - tutaj kończy się freeride. Dalej można pojechać obok tras na zasadzie przyjemnych dojazdówek. Ta najciekawsza część ma 1,6 km długości około 500 m spadu. Wadą jest dość długi czas cyklu - wjazdy z Morenje na górę zajmuje > 42 min i w dodatku na stojąco. Jak widać pod tym względem szału nie ma ale moim zdaniem warto te 3-4 x to zrobić (w ciągu dnia) - szczególnie, że można zrobić różne podwarianty o czym już nie pisaliśmy. Podsumowując - przytrasowe off piste w Saas Fee ma się całkiem dobrze. Na szczęście ten ośrodek może znacznie więcej zaoferować. cdn Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  21. Dziś od 8:00 COS. Poezja narciarska. Epickie warunki na COS do grzebienia, później też superowo. Ścianka na kaskadzie jak rzadko-twardo, ale nie lodowo(na koniec drobny lód, ale na pełnym spokoju się tam zjeżdzało). Do kanapy zero kolejek. Raz przede mną była jedna czwórka-chwilunia czekania. Do orczyka były raz 4 pary za bramkami(w tym jeden żołnierz). Czepić się można od biedy Ondraszka. Kamienie ukryte pod śniegiem i nierówno. Tak się fajnie śmigało, że do SON pojechałem dopiero o 13. Dojazd na spokojnie. Są jakieś ukryte kamienie, ale można do lasu dojechać bez strat. A w lesie dużo śniegu. Ratraka to oczywiście nie widziało. W SON kolejki już zostaną na zawsze. Pojechałem do Soliska a tam buła. Oczywiście niebieska kanapa nie chodzi. Mam wrażenie, że był ślad ratraka na Golgocie więc może jest nadzieja. 1-ka służy tylko jako droga dojazdowa dla ratraków. Wspinał sie jeden na górę po 15. Chodziła jedna niktka orczyka. Pod orczykiem jednak taki meksyk jakiego ja jeszcze w Szczyrku nie widziałem. To co bywało koło Bieńkuli to była bajka. Tu było nierówno i miejscami po trawie. Dobrze, że na Małe Skrzyczne jest łagodnie więc się na spokojnie tam dostaliśmy. Zupełnie bez kolejek było do gondoli. Na dole było już jednak jezioro pod bramkami. Do tras SON nie mam jednak jakiś wielkich uwag. Uważam, że powinni oznaczać wszelkie plamy bez śniegu. Coś tam jest już zrobione ale można się gdzieniegdzie zaskoczyć. Ale jak na taką późną porę bylo nieźle. Jest jednak w Szczyrku tylu turystów(większość pierwszy raz, lub po wielu latach), że jutro w SON może być armagagedon.
    4 punkty
  22. Przez lata nie cierpiałem Czarnej Góry. 45 minutowe kolejki w oparach radia eska, wyciąg w/s którego kustosze muzeów narciarstwa z całej Europy dzwonili pewnie ze 2 razy na tydzień, zatłoczone szkółki w rozpadających się budkach-grzybkach itd. Powróciłem do CzG po latach i... podobało mi się Co prawda jeździłem wieczorami i w tygodniu, dzięki czemu nie doznałem bólu stania w kolejkach i tłoku na stoku, ale mogłem docenić walory Luxtorpedy oraz nowych, przestronych obiektów (restauracja, szkoła, wypożyczalnia). Bardzo lubię instruktorów z CzG, i mi się bardzo podobały lekcje z nimi, moje dzieciaki zaczęły tam samodzielnie zjeżdżać. Minusy - brak ogrzewania Luxtorpedy nawet przy -16C! i dość szybka degradacja stoku nawet przy niedużym obciążeniu. Czarna Góra Odległość z Wrocławia: 122km Godziny otwarcia: 17.00-22.00 Trasa: B (czerwona, 1680m), G,H (niebieska, 450m) "Miodność" jazdy: Na czerwonej bardzo mi się podobało, wieczorem nie było tłoku, nachylenie przyzwoite (krótkie wypłaszczenie w połowie długości). Niebieska - idealna do nauki, mogłem pojechać z dzieciakami w tygodniu i zostawić je z instruktorami. Dzięki krzesełku nawet początkujący snowboardzista nie musi dymać do góry "z buta" Wyciąg: 6-osobowa (teoretycznie) ogrzewana kanapa z kopułką (trasa B ) 4-osobowa kanapa (trasa G i H) Parking: Duży parking bezpośrednio przy dolnej stacji Gastronomia: Duży bar dostępny przy dolnej stacji Cena: 50zł - 60zł (zależnie liczby godzin; 2017-2018) Moja ogólna ocena: 4,5 / 5 (+) Długa, "czerwona" trasa. Łagodna, "niebieska" trasa, idealna do nauki. Nowoczesny wyciąg. Infrastruktura (parking, restauracja, szkółka, wypożyczalnia). Długie godziny otwarcia (-) Kłopoty ze śniegiem. Szybka degradacja trasy. Wyłączone ogrzewanie kanapy. Wirtualny zjazd: Obrazki:
    4 punkty
  23. i trochę koloru PS Konkurs - co przedstawia widok z mojego okna na ostatniej fotce ? [emoji44][emoji23][emoji12] Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    4 punkty
  24. Złoty Groń też jeszcze hula. Do czwartku w ograniczonych godzinach 9-17. Równo, twardo i bezpiecznie pusto. Się pomieszało: przed sezonem jeździłem w puchu, w sezonie po mokrych muldach a po sezonie karwing
    4 punkty
  25. Dzisiaj był Nauders i najlepsza pogoda jak do tej pory. Ośrodek bardzo fajny i może to zabrzmi kretyńsko, ale wreszcie się wyjeździłem. Znalazlem dla siebie optymalny zjazd tzn. Z góry krzesła Zimbahn na sam dół- czyli dobre 5 km zjazdu [emoji16]. Góra przyjazna dzieciom i rodzinom. Polecam na 1-2 dni. Na skipasie są jeszcze inne małe ośrodki więc jest opcja dłuższego pobytu. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  26. Dziś po południu w Kazimierzu warunki bardzo dobre,twardo szybko,ludzi mało. Jazda cały czas płynna bez stania w kolejce. Jedynym minusem dziś było wyplaszczenie na końcu krótszej trasy gdzie był bardzo nierówny grudkowaty lód
    3 punkty
  27. No tak... ...od dawna zazdroszczę wam Chłopaki wypraw skiturowych. W drodze na trening do Szwajcarii Bałtowskiej zrodził się w mojej głowie chytry plan Śniegu nawaliło ponad 30 centymetrów - piękna zima dookoła, dlaczego nie? Postanowiłem zadebiutować na turach. Pojeździłem dwie godzinki po trasach, zapakowałem narty do auta i przeniosłem się pod zamek. Zaparkowałem tuż przy ulicy: Ponieważ nie posiadam fok, nie mam również plecaka do którego mógłbym przymocować narty - to biorę pokrowiec z nartami na ramię i ruszam. Schody całe zasypane i jak miałbym umiejętności takie jak rasowy freerider - to spokojnie mógłbym zjechać częściowo w puchu, częściowo na poręczach Pnę się w górę... Idę, idę i myślę sobie, że @johnny_narciarz gdyby był u mnie - to podłączyłby się pod tę wyprawę. Wychodzę powoli ponad linię lasu i pojawiają się fragmenty przedzamcza... Robię krótką przerwę Jak widać warunki do turowania dzisiaj w mojej okolicy - cudowne! Spoglądając w stronę lasu, to spokojnie @gregor_g4, @aklim, @MarioJ, @marionen a nawet sam @JurekByd, czy @Wujot wykonali by tutaj kilka skrętów Tylko mając w pamięci kłopoty ze zdrowiem @Góral spod Skrzycznego nie wymieniłem, naszego Przyjaciela ze Szczyrku - nad powyższym zdjęciem Coraz piękniej - żywego luda nie widać, a ja nadal turuję dzielnie... ...krótka modlitwa bym nie zginął gdzieś w zamieci śnieżnej. Mimo tego, że godzina już dość późna, mróz jest siarczysty, pada nadal z nieba białymi płatkami, ja jestem dzielny i prę do przodu. W tej średniowiecznej głuszy pojawiają się znienacka również oznaki cywilizacji. Jest wąsko, puchu sporo... ...ale łapacze lawin czuwają, by okoliczni mieszkańcy nie zostali przysypani zwałami śniegu. Turuję i dumam... ...czy @Piotr_67 już w Polsce, czy może się zgubił gdzieś pośród tych zawiei, na które napotkał pod Wiedniem? Tak dumając powoli zbliżam się do celu mojej wędrówki. Okolica zacna: Odsapnąłem i kluczę dalej pośród tych starożytnych skał. Śniegu jest tak dużo, że po założeniu nart na nogi, one giną w puchu Podziwiam okoliczne krajobrazy, przyjmuję do wiadomości informacje... Zbliżając się do centralnego punktu mojej wędrówki - robię pamiątkowe zdjęcie Ponieważ nie zabieram ze sobą butów narciarskich obmyślam plan zjazdu. A co tam? Przecież moje "traktorowate" Merele idealnie się nadadzą! Zakładam pierwszy ślad i niestety kończy się to glebą - śmieję się w głos po tym upadku! Cóż - pierwsze koty za płoty. Próbuję drugi raz: Jest sukces! Udaje się zjechać. Podchodzę, ustawiam aparat na statywie i filmuję trzeci zjazd Jak skończę niniejszą relację - to zabieram się za montaż klipu z tego wydarzenia @artix, wiem, że zazdrościsz mi tych dziewiczych zjazdów Eksploruję dalej. Moim oczom ukazuje się stara piwniczka... ciekawe, czy tam jakiś grzaniec jest przechowywany? Spoglądam na fosę i się zastanawiam - mamy na forum podróżnika, narciarza, @marcinn - wiem, że jeździłeś w różnych stronach świata... ale mam pytanie? Czy jeździłeś free w fosie iłżeckiego zamku? Pewnie nie No, a tak zawiłe, wąskie i techniczne zjazdy po zakamarkach warowni, mógłby tylko @Mitek zaliczyć poprawnym śmigiem No i jest! Dziedziniec: Z niego widok na szczyt i mój cel. Wchodzić tam, skakać z samej góry? Nieee jednak puchu jest zdecydowanie za mało. Krótka przerwa, obcowanie z historią i... ...zawracam. W drodze powrotnej podziwiam okoliczne miasteczko: Nie Nie jest tak stromo jak się wydawało przy podejściu - daje radę bezpiecznie podążać, do auta. Kończę ten swój skiturowy debiut Myślę, że wszyscy wymienieni wyżej jesteście ze mnie dumni... ...mam nadzieję, że @JC, @leitner @Bumer wraz z @expat są zaskoczeni z mojego wyboru terenu narciarskiego na ten debiut Przebyty dystans 1,04 kilometra, przewyższenie 31 metrów, czas 0:34:33, maksymalna prędkość 27 km/h Pięknie!!! Jestem z siebie dumny!!! marboru
    3 punkty
  28. Będzie lampa czy nie? Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  29. Bardzo fajny dzień na nartach, w typowo zimowych warunkach ,ale w sumie to bardziej oczekuje wiosny w najbliższych dniach niż zimy. Pierwszy wyjazd na narty miałem dopiero po 20-tym stycznia ,ale w lutym i w kilku dniach marca kto chciał mógł pojeździć. Każdy ma swoje wymagania i normy i jednemu wystarczy 5-7 dni na nartach w sezonie a drugi jeżdżąc 30 dni w roku nie będzie do końca zadowolony . Sezon mimo braku kilku dni ,,nartowania" w Alpach (z kilku powodów nie wyszło) uważam za udany. Dzięki życzliwości kolegów pojeździłem na Pilsku ,gdzie byłem pierwszy raz w życiu. Na temat Kasprowego W., inwestycji narciarskich na terenach parków narodowych i rezerwatów ilości wyciągów w SON , w ogóle ilości wyciągów i ich ,,zagęszczenia"' dzisiaj się nie wypowiadam ,ale targają mną sprzeczne uczucia. Jedynie potwierdzę ,ze do TMR mój stosunek jest niezmiennie negatywny... Pozdrawiam Wszystkich ,życzę zdrowia, uniknięcia kontuzji a leczącym urazy szybkiego powrotu do zdrowia i na stok.
    3 punkty
  30. Zaczynam relację z pierwszego dnia. Rano dojeżdżamy busem Jurka do Saas-Grund, tam wchodzimy na kwaterę, szybko się wypakowywujemy i od razu pakujemy plecaki na wyjście. Wybieramy się wysoko w obszar lodowca, więc zabieramy cały szpej lodowcowy oraz dwie liny, jedną 30m i drugą zapasową 20m, do tego raki, czekan, harszle, ABC. Aha, chciałem jeszcze przedstawić drużynę: Kamil, Robert, Wujot i Mario niżej podpisany. Wszyscy z Wrocławia. W busie został ustalony plan, że chcemy wejść na szczyt Weissmies o wysokości 4023m. Jak na pierwszy dzień działalności oraz niezbyt dobrze przespaną noc (jak to w busie), plan dość ambitny, chyba nawet zbyt ambitny . Droga na szczyt rozpoczyna się na trasie narciarskiej w ośrodku Saas-Grund, więc blisko kwatery. Możemy działać do zmroku i prawie prosto z tras wjechać na kwaterę bez używania dodatkowego transportu. Wjeżdżamy kilkoma odcinkami kolej do najwyższego punkt ośrodka, do miejsca o nazwie Hohsaas na wysokość 3200m. Do szczytu pozostaje 800m vertical, niby nie dużo ... Stajemy na śniegu, spoglądamy na naszą drogę i jesteśmy trochę przerażeni. Lodowiec ma dużo szczelin i seraków i jest bardzo stromy, trudno to stwierdzić z daleka ale wygląda powyżej 40st, może dochodzić do 50st. Na zdjęciach historycznych wyglądało to bardziej przyjaźnie. Dyskutujemy o ramach czasowych. Ustalamy że pochodzimy max do 16:00, tak aby zostawić sobie godzinę na zjazd i godzinę bufora, zmrok zaczyna się o 18:00. Ruszamy na nartach o godzinie 11:30, trochę słabo jak się później okaże. Ale w pierwszy dzień wcześniej się nie dało. Mapa zdjęciowa historyczna, na której czerwonymi kropkami jest zaznaczona "droga normalna": Stan obecny: Zbliżamy się do lodowca i szukamy bardziej przyjaznej drogi podejścia. Kawałek zjeżdżamy w dół trasą narciarską, szukamy punktu z którego można już ruszyć do góry na fokach. Decydujemy się w końcu zjechać z trasy, oglądamy krajobraz i wychodzi że już zaraz widać szczeliny. Więc postanawiamy się uzbroić do końca, czyli zakładamy uprzęże, sprzęt asekuracyjny wpinamy do szpejarek i wiążemy się dłuższą liną. Przy bliższym oglądzie sytuacji wypatrujemy dość szeroki żleb, który ma cały czas ciągłość pokrywy śnieżnej, przynajmniej w obszarze w którym go widzimy. Trochę trawersujemy lodowiec, trochę zjeżdżamy w dół i stajemy u podstawy żlebu. Tam okazuje się że szczelin nie widać i po krótkiej próbie podejścia do góry decydujemy rozwiązać się z liny, którą Kamil bierze na swój plecak. Robi się coraz stromiej, regularnie około 35-40 st. I tak generalnie podchodzimy do góry. Wszystko byłoby fajnie, ale jesteśmy na wysokości ponad 3000m i nie mamy aklimatyzacji. Okazuje się że nasze tempo jest tragicznie wolne. W połowie żlebu zaczynamy się orientować że do szczytu nie dojdziemy. Pojawiają się głosy żeby może zawrócić, ale większość tego nie podchwytuje, więc przemy do góry. Powoli wykrystalizowywuje się że chcemy dojść do końca żlebu, do linii horyzontu. Mamy nadzieję że tam będzie jakaś miła przełęcz z ładnymi widokami, gdzie zrobimy piknik Gdzieś w połowie żlebu mamy skałę na drodze i przejście śnieżne jest 90 st w prawo po bardziej stromym kawałku (może 50st nachylenia) z nawianym śniegiem. Rozważamy jak to pokonać (harszle, raki, na wprost czy zakosami) i zastanawiamy się czy nie poleci. Pierwszy idzie Robert, który wybiera przejście z buta i z czekanem w ręku. Przechodzi uskok bez problemu, więc ja decyduje się na podobny sposób, narty na plecy, czekan i kijek w ręce. Po przejście tego krytycznego fragmentu żleb znowu idzie w górę. Jednak po jakimś czasie nastromienie rośnie, a śnieg w miejscach nasłonecznionych jest coraz mniej stabilny. Przy nachyleniu 45st już bardzo trudno robi się zakosy na fokach, więc zapada decyzja że chowamy się w cień i przechodzimy na podejście w rakach. Ten kawałek prowadzi Kamil, który toruje monotonnie drogę w kopnym śniegu. Jest bardzo ciężko, wysokość nas coraz bardziej zwalnia. Chociaż widoki coraz lepsze. Na szczęście ściana żlebu kiedyś się kończy i dochodzimy do wypłaszczenia. Z tego co pamiętam mamy godzinę około 15:30. Ale robi się cudowna pogoda, wychodzi pełne słońce, a poziom chmur jest zdecydowanie pod nami. Mamy widoki 360st, jest pięknie. Dalej już nam się nie chce iść, do szczytu nie ma szans dojść. Mnie boli głowa, później w czasie zjazdu będzie boleć jeszcze bardziej. Ale cóż zagryzam zęby i cieszę się chwilą. W ciągu 4h przeszliśmy 400m w górę, czylu 100m na godzinę. Tempo tragicznie wolne. Doszliśmy na wysokość 3500m. Na zdjęciach powyżej nasza droga jest zaznaczona na niebiesko. Podziwiamy widoki, coś szamamy w stylu kanapka z Polski, suszona wołowina, czekolada, orzechy i gorąca herbata. Pełen wypas Szykujemy się do zjazdu. Troszkę jesteśmy stremowani, w końcu nachylenie poważne, ale śnieg powinien być sprzyjający. Dla mnie osobiście to mój rekord stromego stoku, więc mam wyzwanie. Postanawiamy zjeżdżać w dużych odstępach i spotykać się tylko na fragmentach mniej stromych koło siebie. Dotychczasowe zdjęcia nie pokazywały zagrożenia, później dostaliśmy zdjęcie od kolegi Jacka który zrobił nam fotkę gdzieś z trasy. Dzięki Dowiedzieliśmy się też że dużo ludzi przez cały dzień nas obserwowało w żlebie, bo z tras byliśmy widoczni jak na patelni. Pracownicy kolej oglądali nas przez lornetki. Zjazd okazał się bardzo fajny. Śnieg był miękki, nietrzymający, nie robiły się zsuwy, jechaliśmy troszkę ostrożnie, bez pełnego pieca. Leciały w dół tylko standardowe kuleczki. Cały nasz zjazd: Po skończeniu żlebu wjechaliśmy na trasy, którymi już bez przygód zjechaliśmy na sam dół do wioski Saas-Grund. P.S. Opisana działalność narciarska jest niebezpieczna i nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za branie przykładu z nas.
    3 punkty
  31. No i jest dowód, że da się jeździć na nartach bez butów narciarskich - normalnie w traperach Oto krótki filmik z Iłży: @marcinn zapraszam w moje strony W tym sezonie czynny narciarsko, jakby co, jestem jeszcze do przyszłej niedzieli @johnny_narciarz - no i co? Skitur, Skialpinizm a może jednak to tylko bieganie na nartach?
    3 punkty
  32. W tym roku postanowiłem powyskakiwać z Wrocka na narty wieczorami i w tym oto wątku będę się dzielił wrażeniami. Wrażenia są subiektywne, można się zgadzać lub nie zgadzać Nie wszystkie stoki zdążę zaliczyć w tym sezonie, więc do wątku powrócę w przyszłym sezonie Na początek Pec pod Snezkou Odległość z Wrocławia: 135km Godziny otwarcia: 18.00-21.00 Trasa: Javor 1 (1300m) i Javor 2 (1100m) "Miodność" jazdy: Trasy niezbyt długie, ale oprócz łagodnego początku mają przyzwoite nachylenie. 2 trasy, w tym jedna z dwoma wariantami zjazdu sprawiają że przez 3 godziny nie trzeba się nudzić. Niestety nie zawsze podczas nocnej jazdy otwarte są obydwie trasy. Wyciąg: 2 wyciągi orczykowe. Parking: Parking centralny ok. 200m od wyciągu. W szczycie sezonu bywa prawie pełen także wieczorem, choć nigdy nie zdarzyło mi się nie zmieścić. Gastronomia: Przy dolnej stacji wyciągu bary i restauracje, stosunkowo blisko główna ulica Peca z licznymi lokalami. W połowie stoku znajdują się sympatycze, niewielkie bary, nie zawsze otwarte w czasie nocnej jazdy. Cena: 350 koron (2017-2018) Moja ogólna ocena: 4/5 Wirtualny zjazd:
    2 punkty
  33. No i wiecie co? Po 16 dniach na stoku moje Heady iMagnym Supershape "rozlazły" się na dziobach - krawędź rozwarstwiła się w tym samym miejscu w obydwu nartach. Chodzi o rocznik 15/16 (http://www.skionline.pl/sprzet/narty,15-16,head,i-supershape-magnum,8008.html) No cóż, oddałem do reklamacji. Minus taki, że na odpowiedź czekałem prawie miesiąc (w szczycie sezonu :/). Plus taki, że reklamację uznano i otrzymałem zwrot gotówki. Podobno nowe roczniki wolne są od ryzyka wystąpienia tej wady, ale ja wolałem tego nie sprawdzać. Miałem też pewne refleksje po jeździe na tych Headach. Z jednej strony podobało mi się że są twardsze i wymagające (przesiadłem się z bardziej rekreacyjnych Rossignoli http://www.skionline.pl/sprzet/narty,09-10,rossignol,zenith-zr1-0-oversize,3849.html, których ponownie używałem w czasie gdy Heady były w reklamacji - miałem wrażenie że jeżdżę na nartach ze sklejki Z drugiej strony promień skrętu Headów (raptem nieco ponad 12m), jakoś mi nie leżał, Rossignole miały r16 i pomyślałem, że coś pomiędzy byłoby idealne. Po przetentegowaniu tego w głowie i internecie wybór padł na Fischery (164cm, r14) http://www.skionline.pl/sprzet/narty,17-18,fischer,rc4-the-curv-dtx-racetrack,10091.html W ostatni weekend przetestowałem je w Solden i było bombowo, jestem mega zadowolony. A dzioby zanitowane, mam nadzieję że się nie rozejdą Ale jakaś nutka rozczarowania tym, że z Heady tak szybko się rozpadły, pozostała, bo mimo wszystko zdążyłem je polubić. Nawet rakietę do tenisa kupiłem sobie Heada, a teraz co, mam zmieniać na Pacific?
    2 punkty
  34. Ogródek nie stopnieje, śnieg tak. Jedź ze mną do Koninek
    2 punkty
  35. Kozinec to jeden z tych małych ośrodków narciarskich który mnie urzekł. Jest tam pusto, i niewiele ludzi przyjeżdża. Niewiele ludzi wie o jego istnieniu. To czy wyciąg się otworzy to też zagadka, ich strona internetowa (jak większość słowackich ON) jest nieaktualizowana. Najlepiej zadzwonić do starosty Zazrivej (odpowiednik wójta gminy), bo to on odpowiada za uruchomienie wyciągu. Niestety działa tylko ten wyciąg po prawej. Te dwa po lewej to wraki. Z tego jednego wyciągu można zrobić parokilemetrowy zjazd. Naprawdę świetne. Zupełnie inne miejsce, oddalone od tego ze 100 km Tu najprawdopodobniej to stare jednoosobowe krzesło: Nie projekt, nie mogę się doszukać moich zdjęć, więc znalazłem w google maps. Kojarzysz to? Popatrz na zdjęcie i zrzut z satelity.
    2 punkty
  36. Na razie w miarę pewna jest tylko kanapa pod Małe Skrzyczne i nowy orczyk/talerzyk na Małe Skrzyczne Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  37. Mój opis możliwości Saas Fee będzie rozwijał się zgodnie z notacją muzyczną. O ile opisane już przytrasowe off piste w ON to było radosne allegro to wkraczamy teraz na obszar presto - czyli oficjalny i łatwo dostępny dla narciarzy pozatrasowy zjazd do Saas Almagell. Aby zaliczyć to cudeńko mamy dwie możliwości: - wysiąść w połowie kreta - rano są dwa takie kursy. Zgłaszamy to obsłudze, wypisujemy się. Technicznie odbywa się to w drodze powrotnej – czyli wpierw na górną stację, tam zostajemy w krecie. Ten w drodze powrotnej zatrzyma się na niepozornym peronie. Trzeba być w właściwym wagoniku (czyli tym co na mijance jest po prawej – patrząc orograficznie). O to dba obsługa. Wychodzi się ciasnym tunelem - lądujemy na skalnej półce i Bajka. - drugi punkt startu to schronisko Britania. Najprościej jest wjechać na górę niepozornym orczykiem w okolicach Felskin. A dalej praktycznie po płaskim z niewielkim podejściem na końcu do schroniska Britania Hutte. Tę drogę opisał już Mariusz. Obie te opcje pozwalają nam zrobić wariant I na poniższej wizualizacji Żółty wykrzyknik to start z metra. Czerwona strzałka to droga do Britanii i Britania. Jak widać w stosunku do startu z kreta zjazd jest krótszy ale bardziej stromy. Warto mieć na uwadze, że to ekspozycja południowa i ten stok dostaje bardzo dużo słońca. Po południowych roztopach (i nocnych przymrozkach) sympatyczniej może być jechać rano z kreta. Tam nawiasem mówiąc pierwsza ścianka w takich warunkach też jest betonowa. Ale gdzieś od 11:00 w słoneczny dzień Britania może być idealna. Jak widzicie oprócz znanego Wam wariantu I i IA zaznaczyłem też wariant II. Cóż to za cudo? Zastosuję tutaj autocytat "No to była masakra – miękki śnieg, kilkanaście tylko śladów na szerokości 300 m. Po prostu czad. Zgodnie uznaliśmy, że ten wczorajszy zjazd (czyli niedawna Bajka) to była Strata Czasu." Bajka to wariant I Przyjrzyjmy się jeszcze raz obu wariantom. Na oko wyglądają podobnie. Różnice są trzy. Jest troszkę stromiej, zdecydowanie mniej przejechane ale przede wszystkim inna jest rzeźba terenu. Występują liczne progi, strome ścianki, rynny na kształt half-pipe. To wygląda jak gigantyczny snowpark (w przeciwieństwie do pól śnieżnych wariantu I). Zjazd jest też bardziej zacieniony i śnieg podlega trochę wolniejszym przemianom. Jak się dostać na to cudo? Trzeba trochę podejść. Po krótkim zjeździe z kreta (tak aby nie tracić wysokości) zakładamy foki. Do przejścia jest 300-400 m lekko pod górę. W miejscu gdzie zaczyna się grań Allalina (lub zjazd z niej oznaczony 2) zdejmujemy foki i zgodnie z trackiem dojedziemy. Narciarze parę ruchów kijem a deskarze ze 100 m z buta zaliczą na tej drodze. Z innych punktów na wizualizacji "1" to oczywiście Britania. Na "3" zauważyłem ślady zjazdu - ktoś tam zaczynał mocno zmodyfikowany wariant I. "4" to naturalny zjazd z Fluchthorna (3795 m npm) - chyba najpiękniejszy zjazd w okolicy. Pewnie już nie damy rady tego zrobić ale wygląda fantastycznie. Co do zjazdu do Saas Almagell to da się to spoko zrobić trzy razy w ciągu dnia. Na zjazd trzeba przeznaczyć 45 min, reszta to logistyka. Skończyliśmy chyba presto i pora zabrać się za prestissimo. Mariusz - czekamy na relację z Allalina a później ja wrzucę relację z wejścia na przełęcz pod Strahlhornem. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  38. @marboru - jestes prekursorem skialpinizmu zamkowego nie tylko w Polsce, ale moze i w Europie lub jeszcże dalej. Fajny pomysł, super relacja, zabawny filmik - brawo! Swietnie dobrałeś kolor auta do pokrowca na narty
    2 punkty
  39. Poza sezonem to wszędzie jest pusto. Natomiast w sezonie feryjnym lub świątecznym na Sella Rondzie swoje trzeba odstać. Poza tym, tak jak napisałem - IMO szkoda na nią czasu. Są ciekawsze trasy "obok", a i Sella Ronda i tak zostanie zaliczona kawałkami podczas dojazdów na nie.
    2 punkty
  40. Poranek faktycznie piękny, ale ... Cleo i tłumy rodaków na zabawie , to mnie niekoniecznie kręcą, za to takie warunki narciarskie - istny cud, miód ! Napisz może więcej, jak się jeździ.
    2 punkty
  41. Coś pięknego...mimo że nigdy tam nie byłem.ani nawet w Alpach...to świetnie się czyta a jeszcze lepiej ogląda !!! Czułem się jakbym śledził relacje ze jakiś znanych rejonów np.Tatr czy Beskidów [emoji33][emoji6][emoji6]Widoki powalają na kolana i jeszcze taki warun...nic tylko pozazdrościć przez duże P. Brawo panowie. I jeszcze techniczne pyt.na koniec...na tej ogólnej mapce sass-fee na samym dole są jakby poziome wyciągi czy co to jest wogole... wygląda jak połączenie dolnych stacji wyciągów [emoji849][emoji3] Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  42. Skrzyczne -7C Jaworzyna -3C 10cm nowego puchu na twardym podkładzie, jazda pustymi trasami bez kolejek, czynny orczyk FIS Kaskada , Ondraszek zamknięty ale ludzie jeździli i nie narzekali. Narty warto posmarować i podostrzyć. Kaskada pod koniec dnia
    2 punkty
  43. Mnie ten dzień uzmysłowił, że czasem 100 m/godz w pionie to jest niestety wszystko co można osiągnąć. W żlebie był jeden wielki depozyt - akurat fragment z buta szedłem ostatni i normalką było, że po wejściu na stopień zjeżdżałem z powrotem w dół. Niektóre fragmenty po paru próbach musiałem obchodzić i torować własną drogę. Dodając do tego 16 godzin w aucie to umordowałem się nieadekwatnie do "wyczynu". Jak widać nie zawsze plany idą w parze z możliwościami. Ale podobnie jak Mariusz uważam, że widoki i zjazd warte były wejścia choć po drodze Robert ochrzcił naszą drogę nadając jej miano "żlebu frajerów"! Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  44. Kolega Sstar namówił mnie na wizytę w niewielkim ośrodku Kopřivná pod Pradědem v Jesenikach. Ośrodek malutki, raptem dwie trasy (do niedawna była jedna, niebieska), ale obsługiwany przez nowy, 6-osobowy, ogrzewany wyciąg z kopułką (ogrzewanie było włączone, w przeciwieństwie do Czarnej Góry). Do tego nowy bar, dogodny parking. Trasy trochę krótkie, ale jak ktoś lubi sobie wieczorem spokojnie pojeździć, to jest bardzo sympatyczne, kameralne miejsce. Kopřivná pod pradědem http://www.koprivna.cz/skiareal Odległość z Wrocławia: 146km Godziny otwarcia: 18.00-21.00 Trasa: Niebieska 1 (1300m) i Czerwona 2 (900m) "Miodność" jazdy: Trasa niebieska szeroka i łagodna. Czerwona jest "czerwona" tylko na początku, potem łączy się z niebieską. Wyciąg: 6-osobowa kanapa, ogrzewana, zamykana Parking: Nieduży parking bezpośrednio przy dolnej stacji, nieco większy w odległości ok. 150m przy drodze Gastronomia: Jeden bar przy dolnej stacji. Ośrodek znajduje się w wiosce, na większe apres ski nie ma co liczyć Cena: 400 koron (2017-2018) Moja ogólna ocena: 2/5 (+) 2 szerokie trasy nowoczesny wyciąg (-) dość płasko stosunkowo wysoka cena Wirtualny zjazd: Obrazki:
    2 punkty
  45. Możesz wcześniej, skipass aktywuje się w chwili pierwszego odbicia i ważny jest do godziny 16.
    1 punkt
  46. A teraz coś mojego zupełnie subiektywnego. Pierwszy dzień wyszedł nam trochę w poprzek planu. Nie weszliśmy na szczyt, a zrobiliśmy poważny żleb w fajnych warunkach śniegowych do zjazdu. Poza nami nie było tam żadnej innej ekipy, żadnych śladów, śnieg całkowicie dla nas. W pozostałe dni mieliśmy super jazdę frirajdową w dużych ilościach, jakich nie da się zrealizować nigdzie w Polsce. Mieliśmy wejście na wysoki szczyt, czyli takie kompletne spełnienie skiturów. Jendnakże mi najwięcej satysfakcji dał ten pierwszy dzień w pięknym żlebie bez śladów innych narciarzy. Zgrana ekipa, trudne podejście, zwroty akcji, kluczenie między skałkami. Na końcu drogi piękne widoki a wszystko zakończone emocjonującym zjazdem. Po prostu bajka. @marionen Podejście jest idealnie komplentarne do Czerwonej Ławki, tylko mieliśmy troszkę bardziej miękko, więc zjazd był przyjemny. Jest to też podobna trudność do wejścia na Rysy, więc teraz mogę powiedzieć że jestem gotów zmierzyć się z tą górą od polskiej strony !
    1 punkt
  47. Witam Zgodnie z przewidywaniami padło na Cortina d'Ampezzo. Pisać wiele nie ma sensu bo ośrodek moim zdaniem jest jednym z najlepszych po jakich jeździłem. Można mieć uwagi do infrastruktury ale trasy rekompensują wszystko inne. Pisał o tym zresztą marboru w zeszłym roku na naszym wspólnym wyjeździe. Tak samo zresztą jak w zeszłym roku zaliczyliśmy Tofanę. Różnica w tym roku była taka, że śniegu jest za trzęsienie i to z obu stron (północ - południe). Dodatkowo od strony południowej dzisiaj jazda była wyśmienita nawet o 14.00. Stoki trzymały nawet poniżej pośredniej stacji kolei linowej. Jakby to było mało to zjazd mieliśmy do samej stacji dolnej. Coś pięknego. Te kilka zdjęć musi wystarczyć aby oddać piękno tego ośrodka jak również samej miejscowości. Co do jutra. Pisałem wcześniej o Kronplatzu, że trzeba go powtórzyć, może za rok? A po cholerę tyle czekać. Będzie jutro. Tak wskazuje pogoda. Pozdrawiam. PS: Co ja miałem z tym sztruksem!!!!! Męczyłem się okropnie: I wyszło Muszę się jeszcze dużo uczyć
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...