Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.09.2018 w Odpowiedzi
-
Tak naprawdę, to od kilku lat ta sprawność spadała ale ambicją starałem się to nadrabiać Dopiero ostatni rok i sezon zimowy dał mi w kość - z perspektywy czasu oceniam, że zabieg powinienem zrobić dużo wcześniej. Rower Pauli, to damska opcja od Gianta. Liv Thrive 2017. @Mitek już pisałem gdzieś - podziwiam Cię - tyle kontuzji, zabiegów, a Ty nadal w dobrej formie. Szacun! Ja w sumie miałem jeden, jedyny zabieg - i powrót do sprawności, to nie jest dla mnie takie hop siup wydolność, wytrzymałość mi spadła mocno. Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa u każdego. 80 km na rowerze jakie zrobiłem po operacji - tempo słabe i umęczyłem się strasznie... no ale walczę. Regularnie ruch do tego dieta - udaje mi się utrzymywać 83 kg... a celem jest waga poniżej 80 kg. Mniej kilogramów, to mniejsze obciążenia na nartach, lżejsza jazda na rowerze. Pocieszające jest, że na krótkim dystansie, takim do 40, 50 km średnia skoczyła mi do 27 km/h. Wytrzymałość wróci mam nadzieję przed śniegiem Sprawność traciłem...no ale tak jak wyżej napisałem - ambicją i wspomagaczami (farmakologia, ortezy) sobie pomagałem. Przed sezonem zimowym mocno pomagał mi rower i budowa mięśni. Dużo jeździłem...i mam nadzieję, że forma kolarska przyjdzie w przyszłym roku. Nie planuję ultra maratonów - ale planuję kilka fajnych, turystycznych tras. Głupotą było, że dwa, trzy lata temu niezrobiłem tego kolana, tylko pozwoliłem na to by się mocniej rozpadło Cóż? - człowiek uczy się na błędach. Dokładnie mniej więcej tak było. Ale czy to ważne? Było - minęło, teraz tylko do przodu i z górki Nie warto o tym dyskutować. Dziękuję Ania Forma powoli wraca - na zimę będzie zbudowana Na razie najbardziej boli to, że w góry nie bardzo mogę jeszcze chodzić Dzięki Andrzej Stare czerwone spodnie od 4F - już do wymiany... Stary Kjus - dziurawy... narty z pękniętą krawędzią... Szykują mi się wydatki tylko nie wiem, czy w tym roku? Dużo ostatnio miałem wydatków. Mam nadzieję, że w tym roku jakoś się złapiemy na naszych okolicznych górkach? Dzięki Paula - Intersport i Stylowa.pro + Metrobike. Marboru - Metrobike i ostatnie zakupy Stylowa.pro... ...koszulka, spodenki i skarpetki ze zdjęcia, to polska firma Luxa - doskonała jakość! Polecam, bo to świetne ciuchy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie marboru4 punkty
-
Polecam Flachau i oddanie córki do przedszkola narciarskiego. Tak zrobiłem kiedy byłem z moim trzylatkiem. Językiem bym się nie martwił, dzieciaki w tym wieku w jakiś przedziwny sposób świetnie się porozumiewają z obcojęzycznymi. Zajęcia są na ogół czterogodzinne, rewelacyjnie prowadzone z mnóstwem przyborów i profilów terenowych wymuszających prawidłowe odruchy. Dziewczyny prowadzące z anielską cierpliwością i humorem. Po pięciu dniach dzieciak będzie zjeżdżał z tras na które rodzice nigdy by go nie wpuścili. To jest zupełnie inna bajka niż pojedyncze lekcje z instruktorem.3 punkty
-
Jeśli jest tak obyta z opieką przedszkolną,to sam język nie powinien być przeszkodą.Jak pisał Peszkod dzieci radzą sobie z tym jakimś cudem bez większych problemów.Ja jestem fanką przedszkoli alpejskich,mają naprawdę świetną metodykę i gigantyczne doświadczenie w nauczaniu takich maluchów,a moja córka jeździła tak kilka sezonów-jeździ teraz na nartach najlepiej z całej rodziny i wprost to uwielbia.2 punkty
-
Trzy lata i trzy miesiące. Obcego języka nie demonizowałbym. W czasie zajęć w przedszkolu narciarskim były przerwy ( jakieś 15 min.) w czasie których instruktorki zabierały dzieciaki do wigwamów (akurat te szkolenie było w wiosce indiańskiej) dostawały tam ciepłe napoje i słodycze. Zapytałem syna co oni tam robią, usłyszałem: Pani opowiada nam bajki.Więcej nie dociekałem 😊.Nie upieram się, że pomysł z przedszkolem wypali na 100% (co dzieciak to inna osobowość). Ale spróbować warto.2 punkty
-
Też o tym pomyślałam, bo z trzyletnim dzieckiem nie wykorzysta się potencjału dużego ośrodka. W Lofer byli w ubiegłym roku sąsiedzi z kilkuletnimi wnukami. Chwalili sobie ładne niebieskie trasy (dla wnuków i dla babci), ale są też podobno i ciekawe nieco trudniejsze, hotel z basenem i samą miejscowość. Tydzień przed świętami to czas jarmarków bożonarodzeniowych, to na pewno będzie atrakcja dla dziecka, więc dobrze, żeby był jakiś blisko. Do tych propozycji dorzuciłabym jeszcze Katschberg - jest bardzo ładny Kinderland przy dolnej stacji gondoli w St. Margarethen, która to znajduje się praktycznie w samym miasteczku. Nie wiem natomiast, jak tam z polskojęzycznymi instruktorami. Ewentualnie jeszcze Obertauern - leży wysoko i powinno być już trochę śniegu, a z racji tego, że jedziecie w grudniu to gdzie indziej może być z tym różnie. Przy czym w Obertauern w grudniu bywa często pochmurno, ale coś za coś. Też jest sporo niebieskich tras i można mieszkać praktycznie na stoku. Fajny, kameralny ośrodek jest jeszcze w Gargellen, ale to już dalej z Krakowa. Też wysoko położony i ma dużo niebieskich nartostrad, przypominam też sobie, że był jakiś park dla dzieci.2 punkty
-
wybrałbym jakiś mniejszy ośrodek, z takim maluchem i tak sie nie oddalisz za bardzo, poza tym ile pojeździ? o ile w ogóle bedzie chciał jeżdzić, różnie z tym bywa, wiec areał niepotrzebny, przykładowo Lofer, Steinplatte tylko w takim miejscu polskiego instruktora raczej nie znajdziesz, Stubai - sa tam polscy instruktorzy, jest tez infrastruktura dla maluchów (zameczki, tasmy wciagajace, wydzielone trasy itd), zresztą praktycznie w każdym ośródku masz takie atrakcje Saalbach, Schladming, SFL - to samo, na pewno sa miejsca dla małych dzieci, polski instruktor raczej trudny do znalezienia i tak jak pisałem duże ośrodki generalnie moje dziecko zaczęło chwile później i od razu na normalnych stokach, poza tym w roli opiekunki była babcia, wiec jakoś nigdy nie skupiałem sie na tych aspektach ale ośrodek który wydaje mi się najfajniejszy dla dzieciaków ze wszystkich które widziałem to Alpe di Siusi w Dolomitach, no ale to daleko2 punkty
-
http://terazsudety.pl/co-dalej-z-wyciagiem-narciarskim-na-wielka-sowe/ ciekawe co będzie z planami budowy wyciągu na Wielką Sowę w Sudetach Środkowych. Pojawiły się już koncepcje, ciekawe czy budowa wypali czy zakończy się jak w Kowarach.2 punkty
-
witam, wybieram się w terminie 15-22.12.2018 r. na narty do Austrii. Jedziemy z 3 latką, zaprawioną w bojach wyjazdowych, jeździmy z nią w Alpy co roku (albo i częściej) od czasu, kiedy skończyła 5 miesięcy. Tym razem w planach (naszych i słowach córci) jest założenie pierwszy raz nart i próba rozpoczęcie jazdy. Wybraliśmy Austrię, bo bliżej, jedziemy z Krakowa. Zależy nam na ośrodku, który jest przyjazny dzieciom, tzn. ma niebieskie stoki, kolejki gondolowe, parki zabaw dla dzieci, restauracje w których można fajnie z maluchem spędzić czas. Gdyby jeszcze się trafił polski/polskojęzyczny instruktor dla małej, to byłoby super. Jestem bardziej nastawiony na ośrodki nielodowcowe, chce nocować blisko stoku, a najlepiej w pobliżu. Jedynym wyjątkiem jest Stubai, ale po zeszłorocznym pobycie w Kaprun, chciałbym uniknąć lodowca. Może ktoś z państwa szanownych forumowiczów przerabiał "taki wyjazd" w zeszłych latach ? Biorę pod uwagę Schladming, Serfaus - Fiss - Ladis, Salbach. Czy ktoś coś innego by jeszcze polecał ? Może ma namiary do polskich instruktorów w tych ośrodkach ? Z góry wielkie dzięki za ewentualną pomoc. Może mój temat też pomoże innym rodzinom, które chcą się wybrać w Alpy z takim maluchem. PS. wiem, że Chrumcia też z takimi maluchami sporo jeździ/jeździła, w zeszłym roku swoimi radami mi pomagała.1 punkt
-
1 punkt
-
Heh pierwszy niedługo będzie na mecie. Niesamowite. A u Maćka, najtrudniejsze przed nim. Da radę!1 punkt
-
Takie tam, https://wiadomosci.wp.pl/prognoza-pogody-na-zime-2019-zimna-jesien-i-szybkie-uderzenie-fali-mrozow-6299479459169921a1 punkt
-
Strony limango absolutnie nie polecamy bo straszny badziew tam dają. Ale sandały trekkingowe Keen mogę, z autopsji polecić. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Czy nikt tutaj nie czyta tych postów wyżej? Przecież pisałam-jeździ świetnie i to kocha.A zaczynała w alpejskich przedszkolach.Nie trenuje narciarstwa zjazdowego tylko dlatego ,że mieszka nad morzem i regularne jeżdżenie jest poza naszym zasięgiem.1 punkt
-
Jak pisałem jest opcja jednodniowa, spróbuj. Możesz poobserwować (tylko tak żeby Cię broń boże nie dostrzegła 😉) jak sobie radzi, i w każdej chwili gdyby było bardzo nie tak, zabrać. Znasz córeczkę, więc wyczujesz jak się odnajduje w nowej sytuacji.1 punkt
-
mocno biorę takie przedszkola pod uwagę, dzieci nie są problemem, bo córcia od pierwszego roku chodzi do żlobka, a od lata do przedszkola. Boje się tylko tego obcego języka, ona jednak już głownie porozumiewa się słownie, a nie mową ciała. Gdyby była opieka polskojęzyczna, to nawet 1 minuty bym się nie zastanawiał nad takim przedszkolem.1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze jedno, metodyka nauczania. To jest jedna wielka zabawa dla dzieciaków. Nikt maluchom nie tłumaczy co mają zrobić z kolanem biodrem itd. Właściwą postawę wymuszają profile w których zjeżdżają. i przeróżne maszyny. Na przykład coś co wygląda na kierat, uwielbiany przez milusińskich. Bezpiecznie przypięci jeżdżą jak na dużej wolniutkiej karuzeli.1 punkt
-
Mam zupełnie inne zdanie, choć każde dziecko jest inne. Jak pisałem wcześniej z moim trzylatkiem nie miałem żadnych problemów. To jest jak z normalnym przedszkolem, jedne dzieci od razu się w nim dobrze odnajdują inne potrzebują trochę czasu na aklimatyzację.Gdy ja swojego zapisywałem do narciarskiego była opcja pierwszego dnia próbnego.1 punkt
-
W końcu udało mi się opanować nowe(dla mnie)forum,bo muszę to napisać-pogoda w dniu startu była na Pomorzu dramatyczna:sztormowy wiatr,gwałtowne opady deszczu i gwałtowne opady gradu,temperatura odczuwalna to ledwie kilka stopni powyżej zera.Mieszkam kilkanaście kilometrów na południe od trasy Maćka i zachodzę w głowę jak on to przetrwał?Szacuneczek....1 punkt
-
Nie,to nie ma co liczyć na spektakularne postępy,malutki spadek,wjazd na sankach do góry i zjazd na nartkach w dół i tak kilka razy dziennie,to wszystko na co można liczyć.Zostanie w obcojęzycznej szkółce/przedszkolu też odpada.Nawet polski instruktor w tym wieku jest problematyczny,raczej tylko tata i mama.Czyli spox,wybierasz ośrodek pod siebie,a dla małej starczy góreczka przy hotelu.W tym terminie to czekasz do końca i wybierasz tam,gdzie są dobre warunki śniegowe i przyzwoita pogoda-tłumów nie ma.1 punkt
-
Jest trochę takich ośrodków - Skiwelt, Dachstein West, Ötztal. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "Jungfamilienkarte Ski". W Ötztalu macie w tym czasie fajną ofertę: https://www.oetz.com/happy-family_winter1 punkt
-
1 punkt
-
słuszna uwaga, skipass na okaziciela, ja kieruje sie tym kryterium w tym sezonie ferii ze wzgledu na znajomych, np Zillertal skipass jest na okaziciela, sa tez miejsca gdzie jest taki specjalny skipass, tylko jest droższy1 punkt
-
Skoro tak, to zwróćcie też uwagę przy wyborze ośrodka, czy oferuje on skipassy dla rodzin z małymi dziećmi, które umożliwiają korzystanie przez dwie osoby na zmianę.1 punkt
-
To jest oczywiste, że na początek chce umówić 1 h, max 2 h. A to jest prawie pewne, że nie będzie chciała więcej. Dlatego potrzebujemy też inne atrakcje, zamki, place zabaw wewnętrze i zewnętrzne, przyjazne dzieciom restauracje i bary, gondolki, aby można była zabrać dziecko i sanki gdzieś wyżej powyżej poziomu miejscowości, itp. Chodzi o to, aby było co robić z dzieckiem, kiedy 1 z rodziców śmiga na nartach, a drugie zajmuje się dzieckiem. My tym wyjazdem zaczynamy sezon, który później trwa przez całą zimę w polskich i słowackich górach. Wiec jesli tam nie zechce jeździć, to będzie miała jeszcze sporo okazji do ponownego "startu". ps. mam problem z logowaniem w Tapatalk - czy ktoś miał ten sam problem ? EDIT: dzięki wielkie za wszystkie podpowiedzi. O Katschbergu sam myślałem, byłem tam 13 lat temu, ale nie wiem jak tam jest z gondolkami jest, chyba większość krzesła/kanapy. Muszę to dokładnie sprawdzić. Oczywiście, że nie myślę zrobić z córki SUPER NARCIARZA przez jeden wyjazd, czy 1-2 h z instruktorem. Co to za dziwny pomysł ? To mają być PIERWSZE SPOTKANIA Z NARTAMI i jestem na 100% pewien, że nie będą udane w takim sensie, że zacznie sama jeździć, cieszyć się tym sportem, itp. To mają być pierwsze koty za płoty. Dlatego tak mi zależy na atrakcjach "poza narciarskich".1 punkt
-
Wczoraj oprócz walki o tańsze wyciągi w Bielsku pokręciłem się po Szczyrku. Na parkingu Kowalskiego są już chyba wszystkie kanapy, podpory do nowego-starego wyciągu na Małe Skrzyczne a w Czyrnej (nie mam niestety foto) nowiutka partia armatek TR8 Ciekawe czy poprawią sterówkę tego wyciągu, bo wygląda ona kilka razy gorzej niż te sprzed 50 lat.1 punkt
-
Możesz mi wytłumaczyć jakie znaczenie ma dzisiejsza pogoda na warunki narciarskie w zimie. Dla mnie pogoda jak pogoda, raz cieplej, raz zimniej, raz pada śnieg, raz deszcz, raz świeci słońce, raz mgła. Gdyby to miało wpływ na udaną i śnieżną zimę to rozumiem i sam bym się ekscytował, ale za parę dni ten śnieg zniknie i tyle co go widzieli... Z moich obliczeń wychodzi, że zima będzie okey, albo nie będzie... Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Są w Austrii i na granicy (z Włochami i Słowenią) mniejsze ośrodki dla dzieci jak np. Nassfeld, Tarvisio, Krvavec, Kranjska Góra, Sellla Nevea - może warto tam spróbować. Znajomi byli ze skimaniakiem, mówili, że było fajnie, oddali 4 latka do przedszkola narciarskiego i dawał radę. Jest też kilka ośrodków przygranicznych jak: Nauders, Heider Alm, Trafoi, Watles (Austria i Włochy) gdzie też jest spokojnie i dla dziecka na start ponoć ok. Sprawdź sobie ofertę na www.skimaniak.org oni głównie wybierają kierunki przystępne dla początkujących.0 punktów







