Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.06.2019 w Odpowiedzi
-
Bystra 2248 m npm Dopiero co wróciliśmy z Tatr Długo czekaliśmy, by warunki były w miarę bezpieczne na piesze wędrówki bez raków. Doczekaliśmy się! Weekend i w sumie ponad 54 km włóczęgi po paśmie zachodnim. Celem był polski Błyszcz - 2159 m npm...a wyszła Bystra 2248 m npm. Jak to się stało? Niebieski szlak na najwyższą górę Tatr Zachodnich jest zamknięty do 15 czerwca. Poszliśmy szlakiem czerwonym na Błyszcza... szliśmy, szliśmy i gdy myśleliśmy, że dochodzimy do szczytu, jacyś ludzie, sto metrów przed celem, powiedzieli nam, że to Bystra 😮 Po powrocie sprawdziłem na mapie, że nie zauważając minęliśmy mało eksponowany Błyszcz i przeszliśmy granią (między Górami nie ma oficjalnego szlaku) do samej Bystrej. Za to gapiostwo pewnie powinniśmy zostać ukarani - cóż? Trochę winny jest TPN, który w żaden sposób nie oznaczył Błyszcza...na powrocie jest (jak nam się wydaje) na jego szczycie jedynie słupek graniczny. Na szczęście żaden słowacki strażnik parkowy nie był w tej okolicy. Dwa dni pieszej wędrówki, to następujące szlaki: Dzień pierwszy - Polana Biały Potok, Starorobociańska Dolina, Polana Iwanówka, Iwaniacka Przelęcz, Suchy Wierch Ornaczański 1832 m, Ornak 1854 m, Zadni Ornak 1867 m, Kotłowa Czubka 1840 m, Siwa Przełęcz, Siwy Zwornik, Bystry Karb, Błyszcz 2159 m, Bystra 2248 m. Powrót do Siwej Przełęczy i czarnym szlakiem do Doliny Chochołowskiej. Wyszło nam z drogą na kwaterę 38 km marszu. Dzień Drugi: Polana Biały Potok, Dolina Lejowa, Niżna Kominiarska Polana, Ścieżka nad Reglami, Polana Jamy, Dolina Chochołowska. 16 km marszu. Na wyprawie byliśmy z Jackiem i Dorotą, dla której wejście na ok 1950 metrów było rekordem życiowym wysokości (Ona i Kumpel doszli do Bystrego Karbu) i zawrócili - braki kondycyjne Koleżanki. Kilka zdjęć kompletnie nie po kolei posegregowanych Paula: Na szczycie najwyższej Góry Tatr Zachodnich - Bystrej Kotłowa Czubka: Ekipa Widok z Błyszcza na Starorobociański Wierch - najwyższy, po stronie polskiej szczyt Tatr Zachodnich, 2176 m npm. W Dolinie Lejowej: Owieczki Zbliżenie... Z Jackiem: Granią Widok z drugiej strony Widok z Bystrej na Słowację: Paula i Dorota - Ścieżka nad Reglami: Słowackie tabliczki... Wielkie Bystre Pleso? Na szlaku: Paula: Tuż przed szczytem Bystrej: Widoczki ze szczytu: W drodze na Siwą Przełęcz: Ciągnie Borutę do śniegu Kolejny widok z Bystrej na słowacką stronę: Ludzi w górach nie było wielu... Szkoda, że słoneczka było mniej niż chmur Generalnie i tak było świetnie!!! W Tatry Zachodnie z całą pewnością wrócimy. Kolejny tutejszy cel, to: Wołowiec i Jakubina. Pozdrawiam serdecznie marboru17 punktów
-
W tym roku na Dzień Dziecka cała rodzina była na miejscu i w komplecie, więc - korzystając z pięknej pogody - wybraliśmy się wczoraj na wycieczkę do Stralsundu oraz na Rugię. Obydwa miejsca są w zasięgu jednodniowego wypadu ze Szczecina (2-3 godziny samochodem w jedną stronę), choć oczywiście gdy się ma do dyspozycji cały weekend lub kilka dni, to warto wybrać się na dłużej - bo pięknie tam. Niestety w sobotę musiałam iść do pracy, ale za to niedziela wolna - to jedziemy! Obiecaliśmy dzieciom w Stralsundzie zwiedzanie Ozeaneum - nowoczesnego oceanarium o ciekawej architekturze, w którym z wielkim rozmachem zaprojektowano wystawy tematyczne i akwaria pokazujące florę i faunę Bałtyku i Morza Północnego oraz eksplorację mórz i oceanów. Znajduje się ono nad brzegiem cieśniny Strelasund, wśród dawnych spichlerzy i zabudowań portowych. A na dachu mieści się pingwinarium i taras widokowy z panoramą na stare miasto i port w Stralsundzie Większość osób zwiedza tylko Ozeaneum, ale warto kupić bilet, dający wstęp również do Muzeum Morskiego, mieszczącego się na Starym Mieście, w gmachu XIII- wiecznego klasztoru Św. Katarzyny. Można tam zobaczyć akwaria śródziemnomorskie i tropikalne (ładne) oraz wystawę o historii rybołówstwa (dla koneserów tematu ) Potem spacer po starówce, wpisanej zresztą na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Rynek: Ulica Fährstrasse Niedaleko Ozeaneum cumuje również żaglowiec-muzeum Gorch Fock, zbudowany w Stralsundzie jako żaglowiec szkolny w latach 30-tych, po wojnie przejęty przez ZSSR i pływający pod imieniem "Towariszcz" aż do lat 90-tych XX wieku A z nabrzeża widać prawie trzykilometrowy most drogowy na Rugię, którym zresztą pojechaliśmy pod wieczór, w moje ulubione miejsce - do parku narodowego Jasmund. Klify kredowe na Rugii to dla mnie osobiście chyba najpiękniejsze miejsce na wyspie i za każdym razem, gdy tam jestem, to mnie zachwycają. Dotrzeć tam można na kilka sposobów - są szlaki piesze z Hagen, Lohme i Glowe (od strony zachodniej), jest szlak rowerowy (choć po ścieżce na samych klifach jeździć rowerem nie wolno), można też przyjechać autobusem z Sassnitz i na przykład wrócić pieszo szlakiem Höhenweg - górą klifów. Albo - gdy ma się więcej czasu - pójść w jedną stronę górą, a wrócić plażą. My zostawiliśmy auto na oddalonym o kilka kilometrów parkingu w Hagen i szlakiem pieszym przez las dotarliśmy na miejsce. Po drodze jeziorko Herthasee Centrum informacyjno-medialne przy punkcie widokowym Königsstuhl. Tam kasują za wstęp, ale tylko do 19.00, a my byliśmy później - gdy już nie ma tłumów, wycieczek i całej tej komercji. Co ciekawe - kawałek dalej jest nie mniej spektakularny punkt widokowy Victoria Sicht, bez żadnych kas i biletów. Ponad 100 metrów w dół kredowych urwisk. Do domu wróciliśmy lekko po północy, młodzież chyba zadowolona, rodzice też .12 punktów
-
Po 6 tygodniach od wysłania dokumentów zwrócono co do grosza. Ubezpieczony ,,Olimp'' był w AXA. Czas oczekiwania wynosił od 3 do 6 tygodni. Ja dostałem jako jeden z ostatnich, ale specjalnie się nie denerwowałem bo wiedziałem ,że inni dostają 100 procent wpłaconej za Imprezę kwoty. Pozdrawiam .Zaczęło się lato ,a już czekam na jesień (grzybobranie ) ,i zimę od początku grudnia zimę ,które to na szczęście jeszcze występują. Pozdrawiam6 punktów
-
4 punkty
-
Tak...zrobiłem kiedyś dokładnie tak parę lat temu, tyle że świadomie i nie wrzucałem nigdzie fotek. Była już tutaj (i nie tylko tu) kiedyś taka dyskusja, żeby się nie chwalić takimi rzeczami - w szczególności wrzucanie zdjęć, jeśli robimy coś w terminie kiedy "nie wolno" 🙂 Bez przesady.... Błyszcz nie jest szczytem a tylko kawałkiem grani, zresztą kompletnie nierozpoznawalny w terenie. Można by rzec, że niemalże tak samo granica przebiega przez kopułę Pilska, omijając szczyt nieco z boku. A tak poza tym, fajna wycieczka.3 punkty
-
Wczorajsza wizyta w Szczyrku - Czyrna przyniosła następujące wnioski: 1)Orczyk stoi jedynie zdemontowano górną część plus lina została zdjęta z rolek i leży pod orczykiem. 2) Teren wokół orczyka został wyrównany przez ciężki sprzęt i wycięto drzewa i krzewy Prawdopodobnie coś jest na rzeczy , że teren wokół orczyka jest humusowany.3 punkty
-
Bardzo polecam Rugię na rowery. Fantastyczne trasy - w tym dookoła wyspy - urozmaicone krajobrazy i świetna infrastruktura.2 punkty
-
Na piechotę..? Bylibyście szybciej samochodem 😉. W przyszłości muszę zaplanować podróż w te strony.2 punkty
-
Dla rozluźnienia atmosfery plik fot z czterech singli co je wczoraj zaliczyłem. Zaczynam od pętli Złoty Stok. Początek jest przy kopalni przy drodze na ściankę i tyrolki. Na szczęście to szybko się kończy, teraz dnem doliny wzdłuż potoku. zauważam takie smaczki - odwodnienie kopalni Jeszcze jakiś czas wzdłuż potoku Pora zabrać się za robotę, "zygzakujemy" w takim pięknym lesie. W zasadzie cały ten odcinek to podjazd kończy się na szczycie gdzie można wrócić zjazdem, pojechać Pętle dwie Przełęcze lub... dokładnie tak, zwiedzić wiatę od środka. Nazwa "Pętla Dwie Przełęcze" jest zmyłkowa to dwukierunkowy łącznik (czyli nie singiel). Całkiem przyjemny teraz lądujemy w ważnym punkcie - Przełęczy Jaworowej. Tutaj łączą się trzy Pętle , Wybieram Orłowca. To najdłuższy odcinek (około 21 km) Aby nie rozpisywać się nad poszczególnymi fragmentami napiszę, że jest fajnie. Jazda po zboczu z widokiem, sekcja z ciasnymi skrętami, później na wprost, sporo błota i wody Droga powrotna jest zupełnie inna, zasadniczo to powrót zboczem nad asfaltem na przełęcz. Początek lasem, trochę drogi, później piękną buczyną a dalej... zobaczycie I tak całkiem przyjemni jesteśmy znów na górze (czyli Przełęczy Jaworowej) CDN2 punkty
-
Nie ma to jak wspólny wypad w piękne miejsce z przyjaciółmi 😀. Dawno nie byłam w Tatrach, ale mam nadzieję, że w wakacje nadrobię. Fajnie, że zechciałeś się z nami podzielić wrażeniami i zdjęciami. PS. Patrzę na drugie zdjęcie, co to Paula ma takie w kolorowe grochy obok plecaka? A to kije i korek od butelki 😁.1 punkt
-
Ostro i ponad 1630m w górę, polecam w tatry aplikację mapy.cz https://mapy.cz/s/3t94A1 punkt
-
No to trochę połazikowaliście . Pozdrowienia serdeczne dla ekipy.1 punkt
-
Pozwolę sobie wrócić do tematu, bo akurat przeczytałem z głową napisany poradnik http://knurswiny.pl/jak-zaczac-przygode-z-enduro-czyli-od-zera-do-bohatera/1 punkt
-
Na pierwszy rzut oka (na mapie i w realu) to po prostu żwirownia, Spora żwirownia. Bardzo spora żwirownia. Szczególnie, że jest tam takich zbiorników parę. Ale jak się poczyta to okazuje się, że to zbiornik retencyjny w budowie. Trwającej, drobiazg, już 50 lat. I w zasadzie nie wiadomo czy będzie czy nie. Ale dziurę obok rzeki Nysy Kłodzkiej jak widzicie całkiem sporą zrobili. I ciągle ją pogłębiają. Ma to nazwę - Kamieniec i jest blisko takiejże miejscowości (z drugim członem Ząbkowicki). Wobec tego na focie widzimy w środku przełom rzeki (a konkretnie to obniżenie którym płynie). Obok są oba grzbiety Gór Bardzkich - Wschodni i Zachodni. Mimo, że przejeżdżamy pod taśmociągami kopalni kruszywa to nie ma zakazu i łatwo dotrzeć do brzegu zalewu. Oprócz fantastycznego widoku na Góry Bardzkie spotkacie tam lokalsów - wędkarzy i zakochane pary. Jak ktoś jedzie w pobliżu Kamieńca to o zachodzie warto tu zajrzeć (to blisko Ożar). Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
tanova kiedyś napisała o elemencie włóczęgowskim, który przeważa (albo uzupełnia) ten sportowy. Wczoraj tak u mnie było gdy po zrobieniu planu postanowiłem odwiedzić miejsce gdzie podejrzewałem, że może będzie ciekawie. Wynik Myślę, że miejsce jest szerzej nieznane (byli za to miejscowi). Panowie Z DŚ (np Wojtek, Mariusz & inni) - co to za panorama - Góry ??? Po\zdro Wiesiek1 punkt
-
To tak trochę na marginesie - może nie wszystkich zainteresuje, ale może warto wiedzieć. Bardzo lubię tę okolicę. Świetne tereny narciarskie i na pewno jest co robić także wiosną i latem, przy czym tak pół żartem a pół serio, przy okazji rozglądam się, jakie to obrazki wiszą na ścianach w pensjonatach i domach, bo może się okazać, że na ścianie będzie wisiał Gierymski albo Matejko. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, dlaczego w Zell am See i okolicach mogą znajdować się polskie dzieła sztuki. Tutaj opisana jest cała ta historia: http://cennebezcenne.pl/wp-content/uploads/2017/11/CBU_2014_3-4-s-16-19-KUHNKE.pdf Tematem zainteresowałem się trochę, gdy czytałem kiedyś o rodzinie z Polski, która przyjechała do Zell am See na narty i jedząc śniadanie zobaczyli w jadalni pensjonatu obraz, który wyglądał na pochodzący z Polski. Zdaje się, że ktoś w tej rodzince spożywającej śniadanie był historykiem sztuki. Okazało się, że właściciel pensjonatu nie wiedział skąd w ogóle ten obrazek tam się znalazł - po prostu "był w rodzinie". Okazało się, że była to część dzieł sztuki, które zostały przez nazistów pod koniec wojny zwiezione do zamku Fischhorn. Jako, że kolekcja tych dzieł po klęsce Hitlera nie była szczególnie strzeżona w tymże zamku, część z niej została niestety rozgrabiona przez m.in. żołnierzy amerykańskich, ale także lokalsów, w efekcie jedynie część wróciła do Polski. Podobno zdarzało się, że po latach niektórzy nie widząc, jak cenne rzeczy mają w posiadaniu, wyrzucali niektóre z nich do śmieci : https://www.tvp.info/14024113/tajemnice-zamku-fischhorn "Między innymi jedno z takich dzieł odnaleziono w 2007 r. w altance śmietnikowej w austriackiej miejscowości Zell am See. Był to XII-wieczny wysadzany rubinami krzyż pasyjny, pochodzący z kolekcji Czartoryskich. Krzyż wyrzuciła na śmietnik rodzina zmarłego mężczyzny. Wartość obiektu oceniono na 400 tys. euro." W Zell am See w 2015 roku, zorganizowano na ten temat wystawę plenerową: http://www.dzielautracone.gov.pl/aktualnosci/112-polskie-skarby-na-zamku-fischhorn-historia-niedokonczona POLSKIE SKARBY NA ZAMKU FISCHHORN – HISTORIA NIEDOKOŃCZONA 26-10-2015 Od 5 października do 6 listopada 2015 r. na skwerze w miejscowości Zell am See eksponowana jest wystawa plenerowa POLSKIE SKARBY NA ZAMKU FISCHHORN – HISTORIA NIEDOKOŃCZONA. Ekspozycja powstała przy współpracy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Ambasady RP w Wiedniu oraz władza Landu Ziemia Salzburska. Otwarciu wystawy towarzyszył pokaz tegorocznej edycji filmu MUZEUM UTRACONE poświęcony osobie polskiego obrońcy skarbów Bohdana Urbanowicza. Wystawa prezentuje losy polskich zabytków wywiezionych z Warszawy i złożone w okolicznym zamku. Ekspozycja prezentuje zarówno nadal zaginione obiekty, będące przedmiotem poszukiwań rządu polskiego jak i dzieła sztuki, które w ostatnich latach udało się odzyskać. Po upadku powstania warszawskiego, na początku października 1944 r. okupacyjne władze niemieckie wywiozły do Austrii i ukryły w zamku Fischhorn najcenniejsze zabytki z Muzeum Narodowego, Zamku Królewskiego, Biblioteki Krasińskich, Biblioteki Narodowej, Pałacu Błękitnego. Porucznik Bohdan Urbanowicz, historyk sztuki, więzień obozu w Murnau am Staffelseepo oswobodzeniu z niewoli przez wojska amerykańskie (Siódma Armia gen. Pattona) w kwietniu 1945 r. pozostał w Austrii gdzie pełnił stanowisko spokesman of Polish people – State of Salzburg – pełnomocnikiem wysiedlonych Polaków. W lipcu 1945 r. Bohdana Urbanowicz powziął informację, że w górach, na zamku w Fischhorn, są ukryte skarby królów polskich, polskie obrazy, meble, książki. Amerykański Military Gouverment, po otrzymaniu pełnomocnictwa udzielonego Urbanowiczowi przez polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki, podjął decyzję o zabezpieczeniu polskich dzieł sztuki. Pozostawione bez opieki zbiory narażone były na grabież dokonywaną zarówno przez okoliczną ludność jak i żołnierzy amerykańskich. We wrześniu 1945 r. władze amerykańskie wezwały Urbanowicza do podjęcia pracy przy inwentaryzacji odnalezionych artefaktów.. Dzięki wysiłkom Bohdana Urbanowicza oraz pomocy dowódcy Rainbow Division z zamku Fischhorn w miejscowości Zell am See koło Salzburga ewakuowano: 408 obrazów w tym dzieła m.in. Baciarrellego, Matejki czy Gierymskiego , 68 gobelinów, 43 rzeźby, 154 zabytkowe meble z Zamku Królewskiego w Warszawie i Pałacu w Łazienkach, pasy kontuszowe, militaria oraz zbiory graficzne z Gabinetu Rycin Uniwersytetu Warszawskiego czy Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Ostatecznie transport z Salzburga dotarł do Warszawy 23 kwietnia 1946 r. i liczył 12 wagonów.1 punkt
-
Po "wyczerpującym" trekkingu przyszedł czas na lunch. Była okazja sprawdzić jak wygląda zaplecze gastronomiczne nad jeziorem, co serwują lokalne restauracje oraz w jakich warunkach można zaspokoić głód. Beach Club w Thumersbach, okazał się dobrym miejscem na lunch. Pamiętajmy, że maj, to nie jest szczyt sezonu, nawet nie początek sezonu. W restauracji było zaledwie dwóch klientów, więc jak przyszliśmy w 6 osób, to robiliśmy za tłu. W karcie dominuje fast food, ale... przygotowywany na miejscu - nie mrożonki odgrzewane w mikrofali. Ja zapodałem sobie sałatkę z tuńczykiem. Porcja była słuszna :), świeże warzywa, ogólnie bardzo smacznie. Miejsce bardzo urokliwa, nad samym jeziorem z widokiem na góry w tym Kitzsteinhorn. Po lunchu zapadła decyzja, że na drugą stronę jeziora nie ma sensu jechać autobusem, ale skorzystam z wodnej taksówki, dzięki której dotarłem do Zell am See w podobnym czasie co autobusem, a nie musiałem daleko chodzić, bo "taxi" podpływa prawie pod same stoliki :). Koszt przeprawy na drugą stronę 6 euro, ale ja, jako posiadasz Summer Card, transport miałem za darmo! W Zell am See miąłem chwilę na to, żeby nagrać kilka dodatkowych ujęć. Po 13 jechałem już autobusem, też bezpłatnie dzięki... Summer Card, w kierunku dolnej stacji gondoli na Schmittenchoehe. Timing miałem świetny, bo gondola, dosłownie czekała na pasażerów autobusu. Razem z grupą turytów z Indii dotarliśmy na szczyt podziwiając panoramę Wysokich Taurów. Tu małe wyjaśnienie, dlaczego nie na piechotę? Pierwotne plany zdobycia szczytu Schmittenchoehe były inne. Miał być długi trekking. Natomiast pogoda, a dokładnie zalegający od połowy góry śnieg uniemożliwiał realizację wcześniejszych założeń. Na szczycie nie można, nie odwiedzić jednego miejsca, które trzeba nazwać "Must be!". Jak będziecie na szczycie koniecznie powinniście zwiedzić niewielką kapliczkę, która została wybudowana w 10 rocznicę śmierci cesarzowej Elisabeth, bardziej znanej jako Sisi. W sierpniu 1885 żona Franciszka przyjechała pociągiem do Zell am See i ku zaskoczeniu wszystkich "wybiegła" na szczyrk Schmittenhoehe. Dotarcie na szczy zajęło jej 2 godziny 16 minut, co biorąc pod uwagę, że normalnie zajmuje to ok 3 godzin, było sporym wyczynem. Po wizycie w kaplicy, zrobieniu dziesiątek zdjęć i ujęć, do mojego vloga, Zell am See oraz zaśnieżonych Taurów, przyszedł czas na zjazd w dół do hotelu. Wieczorem , po kolacji, była jeszcze jedna atrakcja. Nad jeziorem, po zachodzie słońca, odbywa się pokaz, którego elementami są fontanny, światło, lasery i dobra muzyka. Widzowie przez 20 minut mogą oglądać obrazy, filmy wyświetlane na rozproszonej wodzie, tańczące w rytm muzyki, okraszone światłem, fontanny. Dzień drugi dobiegł końca.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Trzeci podobny sezon 60x. Tym razem jednak połowa na skiturach, rady Wujota bezcenne; druga połowa to sporo eksploracji jazdy przytrasowej, jak w poprzednim sezonie, tu Scott the Ski okazały się nader użyteczne. Odkrycie Boudy pod Snezkou i serdeczność ludzi tam mieszkających... Soelden na początek sezonu wyśmienity. Ważna bezwypadkowość poczynań. Wdrażanie siostrzenicy w jazdę udany. Na przyszły sezon czekają do kompletu sl, choć nie wiem czy się przydadzą, gs rzadko wykorzystywane.1 punkt
-
Jakoś nie trafiłem na ten wątek. Chyba już koniec sezonu 18/19. Choć jeszcze się troszkę waham nad Monte Rosą. Pora na sentymentalne wspominki... 1. Freeride/freetour - 22 dni w ON Na karnecie była pobliska Austria ale z absolutnym priorytetem freetour. Udało się zaliczyć m.in. Dachstein ze zjazdem do Obertraun, przy okazji były wielkie obszary Krippenstein - w którym od razu się zakochałem. Odkryciem sezonu był Planeralm z kilkunastoma oficjalnymi trasami free (a ośrodek z trzema wyciągami) i też fantastyczny potencjał skiturowy. W ciągu paru dni zaliczyłem tam kilka pobliskich szczytów. Dokończyłem inwentaryzacji Lungo i, szkoda gadać, Speiereck wymiata bo zjazdy po 1200 m vertical w skomplikowanym terenie, które można zrobić tak 8x dziennie to jest czad. W Lungo byłem w tym roku pewnie z 6 dni. Warto. Wreszcie odwiedziłem też Weissee Gletscherwelt. Tu kultowa miejscówka freeturowców bo w promieniu 2-3 godzinnych dojść jest przynajmniej parę fantastycznych szczytów do jazdy. Jeden z nich (Granatspitze) udało mi się zrobić. O tych i innych wyjazdach z nastawieniem na freeride i freetour napisałem dokładniej https://www.skionlin...-gdzie-to-jest/ Poza Austrią był nowo zbudowany system Andermatt - Sedrun w Szwajcarii. Najeździłem się tam w puchu po pachy w opcjach przytrasowych. Odkrycie freeridowe, które najbardziej mnie zaskoczyło było w... Arenie. W ośrodku top-topów, w którym jeżdżą stada ludzi, trzy dni po opadzie kreśliliśmy linie w nieprzejeżdżonym puchu! Verticalu było 800 - 900 m (dwa różne warianty) a teren przepiękny i bardzo urozmaicony. Nieprawdopodobne. Liznąłem też potencjał Horn w Kitz i tam dopiero są opcje. 2. Skitury trawers Czarnohory (5 dni). Wyobraźcie sobie takie Karkonosze bez ani jednego człowieka! zapamiętajcie - jest jeszcze tylko parę lat na zaliczenie! To miejsce już się profesjonalizuje - właśnie budują schroniska bliżej gór, jest też piękny camping. Myśmy byli w formule częściowo biwakowej - namioty w środku Karpackiego PN (!). Blisko i ciągle tanio. A góry fantastyczne. Napisałem o tym https://www.skionlin...zarnohora-2019/. 3. Skialp (5 dni) - gdzieś o to ocierały się Tatry Wysokie na Słowacji. Najbardziej w kość dał mi zjazd z Wysokiej (2520) pierwsze moje rzetelne S4, Kończysta i Salatyn (to Tatry Zachodnie) to kolejne dwa piękne punkty. https://www.skionline.pl/forum/topic/20681-skiturowa-4dniówka/?do=findComment&comment=300792 4. Skitury stacjonarnie (6 dni) i 6 fantastycznych tematów w masywie Ortlera. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć w niesamowity potencjał tego miejsca https://www.skionline.pl/forum/topic/25872-zbrodnia-i-rozpusta-w-cesare-branca/ 5. Skitury okazjonalne na Dolnym Śląsku (chyba 7 dni). Pierwszy mój zimowy nocleg w płachcie biwakowej, i drugi - niesamowity dzień gdy zaliczyliśmy wszystkie gorące linie w Karkonoszach, był też Śnieżnik z puchem po pachy... 6. Cat-skiing W bonusie były dwa dni w Dragobracie w tym jeden z cat-skiing. Pierwszy raz w życiu pojeździłem ratrakiem. Dzień obejmował kilkanaście zjazdów. Odczucia ambiwalentne bo smród i hałas ale z drugiej strony co pojeździliśmy to nasze. Może kiedyś powtórzę. drugi dzień ośrodkowe, maleńkie freeride 7. Superata - to 6 dni w ON gdy nie dało się jeździć obok. Spędziłem je towarzysko tak, że nie były całkiem stracone Razem 53. Dość mało ale to dlatego, że nastawiłem się na jakość a nie ilość. I nie wiem czy to nie był najfajniejszy mój sezon, gdzie każdy aspekt doskonale wyszedł. Pozdro Wiesiek1 punkt







