Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
09.06.2019 - 09.06.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.06.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
152 kilometry do Wąchocka - 4 burze Wyjechaliśmy późno i nawet nie zerknąłem na pogodę. Po drodze do Wąchocka złapały nas dwie burze... jednej udało się uniknąć na zadaszonym przystanku, druga nas lekko zlała. W tej znanej z kawałów miejscowości, punkt obowiązkowy, to aleja dowcipów i fotka z Sołtysem Po drodze zadzwoniłem do @Bumer i jak zawsze, Andrzej nie zawodzi - przyjeżdża i mamy krótkie spotkanie: objazd tutejszego zalewu oraz wspólna kawka. Super! Kamienna: Wspomniany zalew: Piękny klasztor w Wąchocku: Z bliska: Druga część: Późno, bo ok 16:30 żegnamy się z Bumerem i wg jego wskazówek kierujemy się do Sienna na późny obiad i pizzę. Na miejsce docieramy przed kolejną burzą. Jemy i gdy myślimy, że uda nam się poprzez zmianę trasy i powrót uniknąć deszczu - dostajemy rykoszetem. Przed pierwszą falą ulewy zdążyliśmy się schronić na kolejnym przystanku... ...ale potem niestety zlało nas niemiłosiernie. Prawie oberwanie chmury, a w Iłży na dodatek potoki wody, piachu i kamieni na drodze. Skończyło się, że przemokliśmy do ostatniej nitki, a rowery, po powrocie wraz z butami i nogami umyliśmy pod ciśnieniem wężem ogrodowym (jutro trzeba poprawić mycie i uskutecznić krótki serwis). Tak wyglądała Paula i jej plecy I buty po powrocie do domu: Plany były inne, ale zamierzone 150 kilometrów pękło. Garmin w strugach deszczy dawał radę, a nawigacja w nim wbudowana, to świetna sprawa. Mapka: Pozdrawiamy marboru i Paula5 punktów
-
Zdecydowanie lepszy dzień narciarski od wczorajszego za nami, dlaczego.. Ano temperatura zrobiła swoje i w większości dnia brak słońca Na dole chmury ,ale na górze b.dobrze i najważniejsze że mały minus Można było nieźle poszaleć ze dwie godzinki na twardym Poczuć się jak w szczycie sezonu zimowego Jutro zdecydowanie Włoska przełęcz,która to powinna już działać z miesiąc ale nadmiar śniegu zrobił swoje Jako jedyna stacja europejska ze stałym sezonem od maja do września Zobaczymy co nas czeka oprócz bankowego słońca włoskiego Ale też i wyżej,co ja bardzo lubię Dojazd niestety przez Szwajcarię bo makaroniarze nie dali radę się odkopać po zimie5 punktów
-
Udało mi się spełnić zachcianki córeczki tatusia Choć szczerze mówiąc specjalnie nie oponowałem Wyjazd koło godziny 24 w czwartek i rano meldujemy się przy dolnej stacji na lodowcu Stubaier Świetny dzionek,nawet rano dość twardo można było pojechać na krawędzi Śniegu kupa,ludzi mało Teraz na kwaterę do Innsbrucka i jutro ,hmm chyba Tux albo Passo Stelvio4 punkty
-
Dzisiejszy pętla wokół Szydłowca. Pobudka 5:00 rano, szybkie śniadanie, pakowanie do samochodu i jazda do Szydłowca. W Szydłowcu jestem o 7:00 i stąd startuję rowerem. Trasa przebiega mniej więcej tak: Szydłowiec - Niekłań - Mniów - Cierchy - Umer - Zagnańsk - Suchedniów - Skarżysko - Szydłowiec. Wyszło 113,5 km, było trochę górek, trochę jeziorek, fajne, mało uczęszczane asfalty, no i mega urokliwy zalew Rejowski nad którym byłem po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Poniżej kilka fotek Staw w Niekłaniu W drodze do Mniowa Zalew Umer Obowiązkowa fotka pod Bartkiem Za Belnem Zalew Rejowski4 punkty
-
4 punkty
-
Stówka jednak pękła Nie ma jak dobre wsparcie techniczne... ...Teścio zjawił się u nas "w polu" po ok 40 minutach - troszeczkę z Paulą się powylegiwaliśmy na trawce... S-Worksa szybko spakowaliśmy na bagażnik: A dla mnie został przywieziony taki oto sprzęt, do kontynuowania jazdy Jamis, rozmiar 55 - karbonik na mechanicznych 105. Zjedliśmy razem we trójkę pizzę w Siennie i droga powrotna do domu - 48 km. Czyli, kolejny weekendowy dzień kolarski z przygodami. Łączny dystans z dnia dzisiejszego 104 km, łącznie z dniem wczorajszym - razem z Paulą zaliczamy 256 km Norma wyrobiona Zaraz biorę się na spokojnie za wymianę dętki. Z rowerowym pozdrowieniem marboru i Paula3 punkty
-
Rower szosowy to wbrew pozorom nie jest taka delikatna rzecz, żeby go mycie zabiło. Gdyby było inaczej, wtedy strach byłoby na to wsiadać i się ścigać. A ponadto ta maszyna ma służyć do jazdy, a nie do zbędnego "certolenia" się - to zostawiamy dziewczynom od MTB :p3 punkty
-
@marboru stachanowcy z Was z takimi normami! 😅 Gratuluję dyscypliny i konsekwencji w realizacji planów 😊.2 punkty
-
A tak myją rowery w World Tour - na przykladzie drużyny Katusha A potem smarują2 punkty
-
2 punkty
-
W zasadzie to winienem Wam kontynuację singieltrackowego wątka. Ale darujemy to sobie dzisiaj może kiedyś wrócę. Albo nie. Ogólnie to jeździ się tam w górę i dół i kręci. Zacznę inny o wiele fajniejszy, z turystycznego punktu widzenia, rozdział. Teren Stawów Milickich to, moim zdaniem, nawet nie w 10% wykorzystany w stosunku do tego co oferuje. Na początek klasyka czyli parę widoków ze stawów z wczoraj. Pierwszy będzie Godnowiec. Nie wiem z jakiego powodu ale obłędnie tam koncertują ptaki. Takie dziwne odgłosy jakich w życiu nie słyszałem. Staw jest poza rezerwatem i ciut bardziej odległy od epicentrum w Stawnie. Przechodzą przez niego liczne ścieżki (zielona szlakiem rezerwatów, niebieska archeologiczna, żółty MTB2, niebieski Stawy Milickie, ścieżka dydaktyczna. Później były główne (z dostępnych) kompleksu Stawno. Wjeżdżałem od północy i pojechałem groblą przez Dyminy. Czyli Staw Słowian i Golica były po lewej ręce. Jeszcze nie wiem czy legalnie ale przy czatowni na stawie Polnym pojechałem groblą wzdłuż tego stawu. Dałbym głowę, że zakazu tam nie było. Ale jak wyjechałem na główną drogę to tam już był. Tak czy tak zaowocowało to takim widokiem. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Poniekąd się zgodzę ale to zdanie: "Wstań więc od kompa i idź ….. na rower !! Zamiast ślinić się do katalogów godzinami. Kup fulla na jakiego Cię stać i idź jeździć." Zacne! Pozdrowienia1 punkt
-
0 punktów







