Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.07.2019 w Odpowiedzi
-
5 punktów
-
Kościelec 2155 m npm - Góra Strachu Dzisiejszym naszym celem był Kościelec 2155 m npm. Nie bez przyczyny jest nazywany Górą Strachu - w skali taternickiej oznaczony jest skalą trudności 0+. To tutaj zginęli sławni Polacy: Mieczysław Karłowicz, Jan Długosz oraz świetni taternicy Mieczysław Świerz oraz Piotr Dawidowicz.Polska "Góra Strachu" porównywana jest do alpejskiego Matterhorna......spójrzcie na zdjęcia - czyż nie potrafi elektryzować swoim wyglądem?Razem z Paulą dzisiaj udało nam się zdobyć osławionego Kościelca. Dzisiejszy dystans ok 22 kilometrów. Poniżej krótka fotorelacja, zapraszam Czyż, to nie Matterhorn? Kościelec razem z Małym Kościelcem oraz Karbem. Było hardkorowo czasami... Paula w akcji: Elektryzująca Góra! I nasza, polska...żadna tam włoska, czy szwajcarska Na szczycie - siódmy dwutysięcznik na koncie w czasie trzech dni w Tatrach Widok z Kościelca na Orlą Perć: I z oddali... Cel po prawej stronie: Czarny Staw Gąsienicowy: marboru, staw i Góra Strachu Paula: Tuż przed finałem... ...przyszły chmury 😮 Kasprowy wyglądał tak: Widok w dół z Kościelca: Ściana Świnicy z Kościelca: Co to za szczyty za Orlą Percią? Wie ktoś? Kocioł Jeszcze jedno ujęcie, panorama wraz ze szpicami, o które powyżej pytam: Piękny Ci on! Polski Matterhorn, Góra Strachu: Karb: Na szlaku: Widok z chmurami: Ostatnie metry przed szczytem Łysieję? 😮 Kończymy naszą przygodę w Tatrach. Tym razem zrobiliśmy 7 szczytów ponad dwu tysięcznych oraz 2 mniejsze W nogach łącznie ponad 75 kilometrów w trzy dni - pora kończyć urlop Na szczęście jest kolejny plan na Tatry...już w sierpniu! Pozdrawiamy marboru i Paula4 punkty
-
Czerwone Wierchy Dzisiejsza wyrypa, to klasyczne Czerwone Wierchy (nasz szlak, to ok 25 km).W ich skład wchodzą cztery, ponad dwutysięczne, szczyty:Kopa Kondracka 2005 m npmMałołączniak 2096 m npmKrzesanica 2122 m npmCiemniak 2096 m npm Zapraszam do fotorelacji. Żleb pomiędzy Krzesanicą a Ciemniakiem: Małołączniak 2096 m npm Tatry: Na szczycie Ciemniaka 2096 m npm: Schodząc po Tatrach Zachodnich: Schronisko na Hali Kondratowej: Nasz szlak - po żółto zakwieconych łąkach - po prawej Kopa K. Giewont i jego Krzyż: Żółta łąka z góry: Kopa Kondracka 2005 m npm: Panorama Tatr: Krzesanica 2122 m npm, w tle Ciemniak 2096 m npm: Paula: Widok na Bystrą (po lewo) i Starorobociański Wierch (po prawo) - tam nie tak dawno byliśmy. Kwiatek Moi modele Na szczycie Kopy K. Szczyt Małołączniaka: I romantik - szczyt Krzesanicy Pozdrawiamy marboru, Paula, Michał i Wiktor4 punkty
-
4 punkty
-
Wracam z dalszym ciągiem, dopiero dzisiaj, bo wczoraj nie było siły Wczoraj rano o godzinie 8:00 zameldowałem się przy dolnej stacji wyciągu, parkingi częściowo zapełnione, przebrałem się przy samochodzie i udałem się w kierunku kas. Zdziwienie było olbrzymie, bo kolejka do otwarcia gondoli wyglądała następująco: Większość kolejkowiczów stanowili zawodnicy różnych klubów narciarskich. Podszedłem do kasy chcąc kupić karnet 3-dniowy, ale Pani w kasie zwróciła uwagę na fakt, że karnety są nierefundowalne, a pogoda i warunki bywają różne latem i poradziła zakup jednodniowego karnetu - tak też zrobiłem. Widoki z gondoli były nietypowe z punktu widzenia tych dotychczasowo spotykanych podczas jazdy na nartach Pogoda pierwszego dnia była typowo letnia - na dole prawie 30 stopni, na samej górze 13 stopni, jednak rano przez około godzinę było jeszcze w miarę twardo / lodowo. Z czasem robiło się jednak co raz bardziej miękko.. Gdzie się tylko dało były porozstawiane giganty dla trenujących Około 10:30 zrobiłem sobie przerwę, było tak ciepło, że picie piwa w spodniach narciarskich było nie do wytrzymania Po krótkiej przerwie wróciłem na stok.. ale było już bardzo miękko i wszystko płynęło... Przed 14:00 zdecydowałem się zjechać na dół, bo jazda nie miała większego sensu Obejrzałem sobie jeszcze jak jakaś dziewczyna kąpie się w strumieniu i poleciałem do hotelu. Decyzja była dobra, bo około 15-16 zaczęła się burza z gradem: A temperatury spadły. Dzisiaj rano na kamerach wyglądało na to, że będzie totalna mgła na górze, ale zaryzykowałem i pojechałem - było zdecydowanie mniej ludzi, było chłodniej (na górze ok. 6-7 C) i rano przez 2.5 godziny było względnie twardo, więc pojeździłem ile wlezie Stąd też brak fotek z dzisiaj oprócz jednej, którą zamieszczam: Od jutra ma nastąpić popsucie się pogody, więc zobaczę czy w ogóle jutro ruszę na stok Tak czy siak, doświadczenie ciekawe, a tęsknota za nartami trochę odroczona Pozdro, Kuba3 punkty
-
Świnica 2301 m npm Szybka przepierka i z wakacji na La Palmie docieramy w polskie Tatry, do stolicy polskiego narciarstwa Zakopanego! Dla zainteresowanych - pojawiło się takie pytanie w moją i Pauli stronę, ile mamy urlopu - odpowiadam: 26 dni w roku, czyli jak każdy. Ponieważ mamy dzisiaj w nogach ponad 27 km - skupię się w tym wątku przede wszystkim na opisie zdjęć - fotorelacji. Wybaczcie, jutro czeka nas kolejny wymagający dzień w górach. Dzisiejszym celem głównym była Świnica 2301 m npm. Na poniższym zdjęciu druga od prawej Kwiatuszki Widok spod Świnicy: No i "nasza" góra w pełnej krasie! Foto już z powrotu. Niebo 😮 Paula na Nosalu: marboru i Paula przy Zielonym Stawie Gąsienicowym - w tle Kasprowy Wierch: Wodospadzik W kotłach jeszcze można by pojeździć na nartach - śnieg! 😮 Na świnickiej przełęczy: Zaczynamy atak szczytowy - Paula przodem! Widok w stronę wspomnianej przełęczy (w tle nasza droga powrotna - wchodziliśmy czarnym szlakiem): Pierwsze łańcuchy: Michał w akcji! Chwila zadumy na szczycie... Powrót - miejscówka Michała z drugiej strony Kruk? Odpoczynek z widokiem na stawy gąsienicowe: Tatry Wysokie Trzech Kolegów z pod Świnicy Podziwiając Giewont To teraz na Beskid! Kolejka na KW: Potok na powrocie: Sztama!!! marboru na szlaku: Cała nasza ekipa na szczycie Świnicy 2301 m npm: James Boruta Nie ma mnie! Pozdrowienia spod samiuśkich Tater!!! Świnica!!! Piękność dnia dzisiejszego! marboru i Ekipa Pozdro dla Skionline!!!2 punkty
-
Cześć, po krótkich rozważaniach za i przeciw, zdecydowałem się wykorzystać służbowy wyjazd do Bawarii i wyskoczyć na letnie narty po raz pierwszy w życiu Wybór był pomiędzy Zermatt, Bormio, a Hintertuxem i padło na Hintertux, głównie z uwagi na odległość Wyjazd rozpoczął się od 3 dni w baaaardzo spokojnym, bawarskim miasteczku. Nie mogłem się do tego spokoju przyzwyczaić, biorąc pod uwagę fakt, że wyrwałem się z domu, gdzie karty rozdaje 3-miesięczna córka Droga z Niemiec do Hintertuxa przebiegała bardzo spokojnie, choć robiło się coraz cieplej i cieplej... Dojeżdżając do Hintertuxa żałowałem, że nie dało się tego wyjazdu połączyć z podróżą na motocyklu.. Po drodze wypasały się krowy z listem W końcu dojechałem parkując na stromej górce Widok z balkonu jest zacny, co sprzyja lenistwu z Radlerkiem w ręku Niemniej zacne jest towarzystwo, które tutaj przebywa Ciąg dalszy nastąpi jutro Pozdrowienia, Kuba1 punkt
-
1 punkt
-
Ależ piękne widoki! Myślę czy się w środę gdzieś własnie nie wybrać w Tatry na 1 dzień...1 punkt
-
Dziś pierwszy raz byłem w Zwardoniu. Wcześniej czytałem ale teraz widziałem jaka ta góra ma możliwości. Wystarczy wymienić orczyk na krzesło i jazda na całego. Podobno jest tragedia z właścicielami dużego ale widocznie to idioci. Ta góra jest 100 razy lepsza jak wszystkie stoki w Wiśle !1 punkt
-
Gratuluję Wam wspaniałych wakacji! W Zakopanym minęliśmy się o parę dni. Nocowaliśmy tam z Niedzieli na Poniedziałek, po to by dalej udać się szlakiem Dunajca i Popradu, a wczoraj zakończyć w Nowym Sączu. Mimo zmiennej pogody ten zorganizowany w ostatnim momencie urlop, udał się wyśmienicie.1 punkt
-
1 punkt
-
Jestem w stanie to kupić co piszesz choć nie podoba mi się łatka hipokryty. Tym bardziej, że dziczyzna też może pochodzić z kłusowania i nie koniecznie strzelbą. Mi chodzi bardziej o to, że ludzie mało wiedzą bo tak też to działa o tym co się dzieje w ubojniach przemysłowych. Natomiast jak uda się złapać podpalacza psa czy ostatnio w modzie zakopywanego żywcem to takiego śmiecia powinno się przykładnie ukarać. A z tym bywa słabo. Co dopiero wymagać od patoli ze wspomnianych hodowli. Nie zgadzam się jednak, że wszyscy uczestniczący w tym biznesie to ludzie rozsądni. To są zwyrole i my na ich działanie wpływu nie mamy i mieć nie będziemy. Takich powinno się urzędowo trzymać za pysk kontrolami, ciągłym monitoringiem każdego zakamarka z przechowywaniem nagrań do wglądu przez wiele lat. No i oczywiście karami finansowymi bo to najbardziej boli. Dalej nie czuję się na siłach rozwijać czy wchodzić w dyskusję bo moje poglądy są na dręczenie jakichkolwiek zwierząt dość a w zasadzie mocno radykalne i mogły by się komuś nie spodobać.1 punkt
-
Ekolodzy żyją finansowo z blokowania inwestycji. Jak nie ma inwestycji, nie czym straszyć i nikt nie zapłaci za święty spokój. To koło zamknięte. Więc wcale się nie cieszą, to dla nich problem, bo z czegoś żyć trzeba. W całej tej ekologii roślinki, krajobraz i świstaki to tylko pretekst.1 punkt
-
Dla zainteresowanych dodam. Sprawca złożył apelację, oskarżyciel publiczny także. Sąd utrzymał wyrok, rok odsiadki w zawieszeniu na 3 lata, ale 15 000 zł kary i ileś tam dni do odpracowania w schronisku dla zwierząt. Rocki'ego juz nie ma, wyrok każdy może sam ocenić czy surowy, czy nie, jakby komuś chciało sie specjalnie rozjechać psa.1 punkt
-
Jest wyrok. Kierowca dostał rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, do tego 10 000 zł nawiazki, koszty sądowe i jeszcze coś tam. Kończy się więc dyskusja. Sąd rozpatrzyl i wydał wyrok. Jak widać miał odmienne zdanie niż niektórzy z dyskutantów na forum.1 punkt
-
Jako że przyszła zima i wszelkie tematy zastępcze mogą być niemile widziane na forum, od razu proponuję, kogo sprawa nie interesuje, niech nie czyta. Myślę, że znajdzie się jednak kilka osób zaiteresowanych. Dziś odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko kierowcy. Ma postawiony przez prokuraturę zarzut celowego znęcania sie nad zwierzęciem. Kierowca to młody człowiek, kawaler, beżdzietny, pracujący.Na swym koncie ma juz jakiś konflikt z prawem zakończony wyrokiem. Kierowca zeznał w sądzie, że podłączał telefon do ładowarki i zagapił się, co spowodowało ruch pojazdu w niezamierzonym kierunku który skorygował gwałtownym skrętem w lewo. Oczywiście psa nie widział, nie czuł jak pusta przyczepa przejeżdża po psie. Zeznał natomiast, że o fakcie dowiedział się z internetu i popadł w zły stan zdrowia, bo tam, czyli w internecie były pogróżki przeciwko niemu. Brał lekarstwa. Oczywiscie jest to jego linia obrony. Zeznawał też właściciel psa mówiąc o jego charakterze i niemożliwości utrzymania na posesji bez uwiązania go, na co nie pozwalało mu sumienie. Na kolejnej rozprawie sąd przesłucha kolejnych świadków, miedzy innymi osobę (wniosek kierowcy), która poinformowała kierowcę o filmie w necie i pomagała mu dojść do zdrowia. Sąd i obie strony zrezygnowały z przesłuchania właściciela samochodu zatrudniającego kierowcę, a szkoda, bo ponoć właściciel odgrażał się, że pociągnie właściciela psa do odpowiedzialności w kwocie 5 tys zł za zniszczony przez psa zderzak. Jest tu pewna nielogiczność, pies tak zniszczył zderzak a kierowca tego nie zauważył. Kierowca nie zauważył też jak pies nadbiegł w kierunku samochodu od strony budynku ( ok 30 m). (Oby takich ślepych i głuchych kierowców było jak najmniej bo to ogromne zagrożenie- taka moja dygresja). Następna rozprawa w trzeciej dekadzie stycznia 2019.1 punkt
-
Kierowca ustalony. Ma chyba dość, o sprawie chciałby zapomnieć ale długo będzie ja pamiętał. Innego psa już chyba nie rozjedzie, nie odważy się. Z tego co do mnie dotarło, chyba pertraktuje z wymiarem sprawiedliwości, chyba chodzi o dobrowolne poddanie się karze. Lokalne towarzystwo opieki nad zwierzętami czuwa nad sprawą.1 punkt
-
Cześć W tym sensie odpowiedzialność nie spada na wiele osób a tylko i wyłącznie na opiekunów/rodziców, którzy mają obowiązek zadbać o odpowiednią edukację. Pozdrowienia1 punkt







