Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.10.2019 - 28.10.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.10.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Poniekąd.... Nie prowadzę FAKTu czy SE. Gdybym raz postąpił tak jak napisałeś, nigdy od nikogo nie otrzymałbym żadnej informacji. Nie porównuj mnie do hien czyhających na tanią sensację. Przekazałem Wam optymistyczne wieści i tyle wystarczy. Chciałem, żebyście mieli świadomość, że coś się dzieje dobrego, a we właściwym czasie napiszę o wszystkim.9 punktów
-
Tak wtedy mi się zdawało a dziś czekam na serce. Żeby jednak doczekać do przeszczepu zaproponowano mi leczenie pomostowe przez wszczepienie mechanicznego wspomagania krążenia czyli pompy która zastępuje lewą komorę. Jestem w 11 dobie po operacji, czuję się ok. W poniedziałek przenoszą mnie na 5 tygodniową rehabilitację. Szelki Bonda na baterie pompy już dostałem, które mają mi umożliwić jazdę na nartach. Myślę, że jak przyjdą te cieplejsze to już będę się ślizgać. Chyba, że znajdzie się serce. A wtedy to już pokażę wam moje plecy. Do zobaczenia na stoku.6 punktów
-
Cały dzień testów nowej kamery GoPro 8 Black za mną. Używałem jej jako drugiej kamery na Snow Expo. W ciągu całego dnia GoPro 7 zawiesiła się kilka raz, natomiast GoPro 8 ani razu. Była ciepła, ale nie była to temperatura, która wzbudziłaby moje obawy. Na razie oswajam się z menu, bo jest bardziej rozbudowane niż w w GoPro 7. Jest kilka bardzo ciekawych i pomocnych funkcji np. można zdefiniować różne tryby nagrywania i przełączać się między nimi w bardzo szybki sposób. To bardzo pomocna funkcja.2 punkty
-
Witam serdecznie. Na wstępie chce napisać, że jestem całkowicie zielona jeżeli chodzi o sprzęt narciarski. Zostałam poproszona o sprzedanie na necie nart ze zdjęć. Ktoś może mi powiedzieć za ile mogę startować ze sprzedażą? A może tu znajdę kogoś chętnego do zakupu 😉 Z góry dziękuję za wszelką pomoc1 punkt
-
Witam. Chciałbym zdobyć szczyt Parseierspitze (3036 m n.p.m.) w pobliżu miasteczka Grins, w Tyrolu, a nigdy w Austrii nie byłem. W ogóle chciałbym tam spędzić co najmniej tydzień czasu (możliwe warianty maj-wrzesień) i z jak najmniejszym kosztem, bo jak wiadomo Austria tania nie jest. Co mnie martwi to duży koszt noclegów, który sprawdziłem na Booking.com a wynosi za tydzień pobytu co najmniej US$400. Drugi problem stanowi brak znajomości języka. Czy jest szansa na załatwienie na miejscu noclegu u osoby prywatnej? Jeśli tak w jakiej cenie można się spodziewać? Czy w tym okresie, może się okazać, że będzie wszystko przepełnione i nie znajdę miejsca na nocleg? Druga sprawa w pobliżu szczytu jest schronisko Augsburger Hutte, czy ostatecznie z rezerwacją można by tam przenocować przez tydzień? Z góry dziękuję za pomoc.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Trzymaj się Góralu i uśmiechaj się jak najczęściej bo dobre nastawienie podstawą zdrowienia jest. Pozdrowienia serdeczne, najserdeczniejsze!!1 punkt
-
Górale to jednak twarda nacja Darku wracaj do zdrowia i do swoich aktywności. Pozdrawiam1 punkt
-
Nie pisałam, że tam spałam, a warunki są z grubsza opisane na stronie schroniska.1 punkt
-
Żeby nie było, kilka informacji. DW 941 most Kopydło listopad 2019, reszta październik 2021. Trzymam kciuki ale jestem sceptyczny. Co do apelu ze strony wisła.pl https://www.wisla.pl/turysta/news/utrudnienia-drogowe "Planując podróż do Wisły zachęcamy do korzystania z połączeń kolejowych" to chyba pomyłka. Kierunek Żywiec dla porównania. I proszę nie pisać, że kierunek Wisłą jest mało oblegany, widziałem ilość ludzi w busach !. Pozdrawiam mirekn1 punkt
-
1 punkt
-
Darek, zdrowia i szybkiego powrotu do normalności. Życzę Ci aby limit operacji i pobytów w szpitalach został definitywnie wyczerpany raz na zawsze. Mam nadzieję, ze ja swój już wyczerpałem...1 punkt
-
1 punkt
-
No to widzę że już nas paru jest z sezonówkami Szczyrkowskimi plus lodowiec 😋 Ja czekam na opad śniegu i 8 listopada uderzam1 punkt
-
I kolejny raz muszę westchnąć z nutką zazdrości patrząc na słoneczne plenery i Paulę w krótkim rękawku - bo u nas złota jesień skończyła się wczoraj, a dzisiaj już rano deszcz, +11 i lodowaty wiatr. Choć takich ciepłych dni w październiku z temperaturą powyżej 20 stopni to było tutaj na Pomorzu i tak chyba tylko ze dwa albo trzy . Gratuluję kolejnych rekordów i jestem przekonana, że uda się Wam zrealizować postawione cele roczne.👍👍👍 Mnie pomimo niezbyt łaskawej pogody i pracującej soboty udało się łącznie nakręcić w weekend "stówkę" - dobre i to. W piątek odrabianie lekcji z spd na szosowym fitnessie - wprawdzie już jako tako nabrałam wprawy, ale póki co nie czuję jeszcze, żeby mi się jakoś efektywniej jeździło. Za to poczułam po lekkich zakwasach na spodniej stronie ud, że pracują inne mięśnie. Piątek - obrazek z niemiecko-polskiego pogranicza:: W sobotę pojechałam rowerem do pracy, a w powrotnej drodze powłóczyłam się trochę po lesie. Przyszło mi też zmierzyć się z pewnym wyzwaniem logistycznym - otóż dostałam w pracy trzy dorodne bukiety kwiatów 😀. Na szczęście wożę w sakwie miejskiej plecak zwijany w woreczek kompresyjny, na wszelki wypadek - spakowałam więc delikatnie kwiaty do plecaka i nawet dowiozłam w dobrym stanie do domu. Syrenie Stawy i rozlewiska koło jeziora Głębokiego w Szczecinie: A dzisiaj to już listopadowy ziąb i tylko mała rundka rowerowa do sąsiedniej wioski 🙄1 punkt
-
Witaj, w okresie letnim spokojnie znajdziesz kwaterę u osób prywatnych, a jeśli możesz wyjechać poza okresem wakacji szkolnych, to tym lepiej. Baza noclegowa w Tyrolu jest bardzo duża, bo to region narciarski, ale obłożenie w lecie jest stosunkowo niewielkie, więc ceny powinny być konkurencyjne. Ekonomiczniej jest podróżować we dwójkę - wtedy można znaleźć kwatery nawet od kilkunastu euro za osobę/noc i wybór powinien być większy, ale jak dobrze poszukasz, to pewnie znajdziesz coś w dobrej cenie i dla jednej osoby. Austria jest moim zdaniem sporo tańsza w lecie niż w zimie. Spróbuj poszukać przez kilka innych wyszukiwarek, nie tylko przez booking, np. https://www.tiscover.com https://www.homeaway.pl/ Pierwsza ma wersję angielskojęzyczną, druga - nawet polskojęzyczną. Innym sposobem jest napisanie maila do informacji turystycznej regionu, w Twoim przypadku Tirol West, albo skorzystanie z wyszukiwarki noclegów na ich stronie - również można po angielsku: https://tirolwest.at/en/home . Jednak na miejscu może się okazać, że gospodarze mówią wyłącznie po niemiecku. Schronisko Augsburger Hütte jest czynne od końca czerwca do końca września. Mają 21 łóżek w pokojach i 40 miejsc na materacach. Czy odpowiadają Ci takie warunki na tydzień pobytu - musisz sobie sam odpowiedzieć. W każdym razie zdjęcia, cennik i kontakt masz tutaj. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
W tym sezonie, tymczasowe naśnieżanie Ondaszka od łącznika do Jaworzyny i poprawa naśnieżania na dole - dojazd z Kanionu do dolnej stacji kanapy. Ale w najbliższych latach.... Niestety nie mogę nic więcej napisać, ale będzie się działo i to bardzo pozytywnie. Oby tylko nikt nie przeszkadzał.1 punkt
-
Już coś jest . https://www.worldskitest.com/de/ergebnisse-tests-und-wertungen/ergebnis-alpinskitest1 punkt
-
Dzisiaj też potruchtałem. Oczywiście wariant w PKP i PKS . 6.30 Katowice 7.30 Bielsko 8.30 Solisko. Zero problemów. Trasa standard, głównie ppoż nr.4 czyli popularna stokówka Salmopol-Przysłup pod Baranią i dalej. Zbieg tym razem do Wisły Głębce czerwonym szlakiem przez Kubalonkę. Uwaga w okolicach Beskidzkiego Lasu MOKRO, nie da się zbiegać. Pogoda super, 15 stopni, wiatr max 1 ms, bezchmurnie. Zanim zbiegłem na stokówkę, przetrawersowałem wszystkie strumyki w stronę Malinowa, super zabawa. Parę fotek. Źródełka Wisełek Miały być Tatry ale wybrałem Beskid Ślaski bo tam liście zamiatają a i WC jest na trasie. Popas i "wilki błękit" też w schronisku był a potem to już tylko teoretycznie w dół. A teraz łyżka dziegciu. Dojazd z Wisły do Katowic busem zajął mi 3 godziny 15 minut. Nie polecam tego kierunku. Patrząc na tempo prac drogowych i mnogość rozgrzebanych miejsc nie ma szans żeby się do grudnia wyrobili a i częstotliwość Kolei Śląskich z Wisły jest tragiczna a z kierunku Zwardoń/Żywiec pozytywnie mnie zaskoczyła. Trzeba tam zbiegać i tyle Pozdrawiam mirekn1 punkt
-
1 punkt
-
Nazwiska Marc Girardelli nikomu nie trzeba przedstawiać. Po zakończeniu kariery zawodniczej wielki mistrz sportu z działa w różnych obszarach biznesu i turystyki, a ostatnio próbuje swoich sił również w … literaturze. Niedawno wpadła mi w ręce książka – pierwsza część narciarskiej trylogii kryminalnej (choć może cykl rozrośnie się jeszcze o dalsze tomy), napisanej przez Marca wraz z mieszkającą w Szwajcarii niemiecką ko-autorką Michaelą Grünig. „Abfahrt in den Tod“, co w wolnym przekładzie można przetłumaczyć jako „Zjazd prosto w śmierć“, ukazał się nakładem niemieckiego wydawnictwa Emons Verlag w 2017 roku. Opowieść dzieje się w kręgach czołówki Alpejskiego Pucharu Świata, a głównym bohaterem jest szwajcarski zjazdowiec Marc Gassmann – poniekąd alter ego samego Girardellego – aktualny numer dwa w klasyfikacji Pucharu Świata, walczący o palmę pierwszeństwa z austriackim rywalem – Peterem Winklerem. A zaczyna się naprawdę spektakularnie – od legendarnego, najdłuższego w cyklu PŚ zjazdu alpejskiego Lauberhorn w Wengen: „Po ponad dwóch minutach na trasie zjazdu nie miał już prawie żadnych rezerw sił. Kolano i całe ciało bolały od wielokrotnego, brutalnego lądowania i uderzeń na oblodzonej, nierównej trasie. Chwilami wibracje były tak silne, że wydawało mu się, jakby lada moment wiązania miały odpaść od nart. Ale oczywiście nie odpadły. Wszystko, czego teraz potrzebował, to chwila odpoczynku. Odrobina ulgowego ześlizgu. Ale na tej trasie to absolutnie nie wchodziło w grę, więc tylko przekonanie, że tu i teraz dzisiaj wygra, utrzymywało go na nogach. Jeszcze niżej, gdy skrajne napięcie i wyczerpanie nieomal pozbawiły go przytomności, ledwie wyrobił na wirażach Ziel-S. Obraz zbliżającej się pomarańczowej siatki ochronnej rozmywał mu się przed oczami. Najchętniej po prostu poddałby się grawitacji i oparł całym ciężarem na siatce. Kolana miał jak z gumy i ledwie kontrolował narty. Teraz czekał go morderczy zakręt w lewo, a potem jeszcze dwie przeszkody, wymagające absolutnej mobilizacji, aby pokonać Ziel-S. To właśnie tutaj wielu narciarzy pogrzebało szanse na zwycięstwo w ostatnich sekundach wyścigu. Ale jemu to się nie zdarzy! Zacisnął zęby. Zwycięstwo już nosiło jego imię. Jeszcze kilka sekund i to jemu będą wiwatować kibice na mecie. Nikt i nic nie odbierze mu tego sukcesu“ […] To zdarzyło się na ostatnim wirażu przed metą. Tępe uderzenie i odgłos jakby eksplozji – tuż nad nim!“ Marc Gassmann został ugodzony dronem i tylko o ułamek sekundy uniknął śmierci. Wszystko wskazuje na zamach, więc sprawą zajmuje się szwajcarska policja kantonalna – głownie w osobie atrakcyjnej pani komisarz Andrei Brunner. Młodzieńczej miłości Marca Gassmanna z czasów, gdy obydwoje dorastali w Wengen. Cóż my tu mamy jeszcze w tym kryminale narciarskim? Zawody Hahnenkammrennen w austriackim Kitzbühel i w szwajcarskiej Crans Montanie. Mamy sportowców i ich teamy, sponsorów, dziennikarzy – cały ten zgiełk towarzyszący narciarskim wydarzeniom najwyższej rangi. Złamane serca, wielkie ambicje, silne emocje, wielkie pieniądze, naginanie prawa i nie zawsze czyste interesy. Spektakularny wypadek samochodowy na przełęczy Arlberg , strzały i krew na stoku. Niestety kolejne zawody oglądamy oczami nieco mdławej pani komisarz, a nie zawodników. Trochę szkoda. Akcja trochę się przymula, kosztem rozmaitych obserwacji obyczajowych, skądinąd też interesujących, ale … Mamy nieco wynurzeń psychologicznych ze świata wielkiego sportu, a może i z autopsji, które autorzy wkładają w usta Marca Gassmanna: „Wiesz, traktuję zawody jako wyzwanie dla samego siebie. Właściwie nie ścigam się z moimi konkurentami, ale ze sobą. Trenuję od lat, aby rozwijać swoje ciało i ducha. Aby jeszcze szybciej i bardziej instynktownie reagować na nieznane problemy. Aby poznać, kim jestem naprawdę. Okiełznać własne słabości i mieć nad nimi kontrolę. Nie zawsze mi się to udaje, miewam gorsze momenty, w których sobie odpuszczam. Ale w tak ekstremalnej sytuacji jak zawody Pucharu Świata można wiele dowiedzieć się o sobie. Gdzie są moje słabe punkty i gdzie są moje granice. I wiesz, co jest najbardziej fascynujące? Z właściwym nastawieniem i właściwym treningiem – możesz te granice przekraczać. Wtedy jest tak, jakby się miało skrzydła i unosiło w powietrzu. To genialne uczucie!“. Zakończenie, cóż … nie będę zdradzać, może kiedyś przeczytacie, choć póki co cała trylogia jest tylko w oryginalnej wersji językowej. Ale może będzie to dla Was kolejny powód, aby podszlifować sobie trochę niemiecki? Na mnie czekają kolejne dwa tomy cyklu autorskiego tendemu Girardelli-Grünig: „Mordsschnee“ (Morderczy śnieg) i „Eiskalte Spiele” (Igrzyska zimne jak lód). Taki mam w tym roku sposób na skrócenie oczekiwania na zimę. A Wam życzę udanego nadchodzącego sezonu narciarskiego – bez spadających dronów i psychopatycznych morderców na stoku, no i oczywiście – wielu emocji sportowych, czy to jako zawodnicy, czy jako kibice. Wszak pierwsze zawody Alpejskiego Pucharu Świata już w sobotę! Pozdrawiam serdecznie.1 punkt







