Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      7 273


  2. MWłodek

    MWłodek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      52


  3. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      551


  4. lu5asz

    lu5asz

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      332


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.06.2021 w Odpowiedzi

  1. Cześć Mniej więcej...: Miejsce 169. Czas 56h54min. Przejazd rozbity na dwa kawałki bo pod koniec pierwszego dnia jak zmieniałem baterie w Garminie to byłem już tak zmęczony i trzęsły mi się ręce że coś nacisnąłem i tak się zrobiło. Pierwszy dzień - prawie cały: Dystans 179,98km Czas jazdy 9h02min14s Czas całkowity 12h52min07s (w tym dwie godziny czekania na cholerny makaron w Drawsku) Średnia z jazdy 19,9km/h Drugi i trzeci dzień: Dystans 337,73km Czas jazdy 18h38min15s Średnia z jazdy 18,1km/h i tu koniec bo mi się Garmin pogubił i zapisał dwa dni jako jeden. Poznaliśmy dziesiątki zajebistych ludzi i nawet (jako, że wszyscy mamy już ślady siwizny na łbie jeden z kolegów poczęstował nas tekstem, że: "najbardziej to podziwia taki panów jak my". Jechałem na zwykłym Scott Aspect z przednim amorkiem z napędem 3x9. Żadnej awarii, nawet gumy. Rower był przygotowany przez nieduży serwis na ulicy Grochowskiej w Warszawie. Nowe opony Schwalbe Smart Sam ciężkie drutowe dały radę choć na szutrach i asfaltach musiałem puszczać chłopaków na gravelach bo nie dawałem rady. Na rowerze miałem sakwę trójkątną w ramie - jedzenie i picie oraz trytytki i śmietnik (bo wszystkie śmieci trzeba ze sobą zabrać oczywiście i wyrzucić do kosza), pompka mała zwykła na trytykach pod ramę. Podsiodłówka mała ze sprzętem do napraw i konserwacji, na ramie na trytytkach materacyk z Decathlonu (pożyczony od przyjaciela), na kierownicy Garmin Etrex (model turystyczny na dwa paluszki - spisał się znakomicie) oraz lampka zwykła jak po mieście. W ramie bidon 1l. To na rowerze. Ubiór do jazdy (pogoda cały czas super) koszulka rowerowa, krótki rękaw z kieszeniami na plecach - batony, żele, spodenki z kieszeniami po bokach (telefon, baterie, karta i trochę gotówki). Jechałem bez spd w adidasach piłkarskich. Plecak: Spiwór, dwie dętki, majtki i skarpetki na zmianę/noc, dwie bluzy z długim rękawem (jednej nie użyłem), kurtka od deszczu Endura taka raczej pancerniejsza typu cerata - użyłem w nicy na biwaku, dlasze zapasy wody i jedzenia, baterie, dodatkowe światła. Wszystko razem ważyło około 120-122kg w zależności od ilości wody z czego ja ważę około 95-96 kg a rower ważył jakieś 17kg czyli od 6 do 8 kg zostaje na plecak. Czasy jazdy masz na górze. Odpoczynki takie od 3 do 5 minut co 15-20 km lub po ciężkich sekcjach. Odpoczynki dłuższe przy sklepach 30-40 min dwa/trzy. Pierwsza noc po 189 km. Postój od 22.00 do 5,20 snu 4,5h. Druga noc po około 370km Postój od 20.40 do 5,20 snu 6h. Przyjęliśmy taktykę dość szybkiej jazdy ale to kosztuje stąd większa ilość odpoczynków i dłuższy sen. Błędów popełniliśmy dużo ale muszę spokojnie to przemyśleć. Pozdrowienia
    11 punktów
  2. Korzystając z pobytu u rodzinki w Białymstoku, popełniłem dwie krótkie wycieczki po okolicy Dzień pierwszy Ruszam bladym świtem czyli około 11:00:-) Początkowo jadę prosto na zachód w stronę Narwiańskiego Parku Narodowego, po drodze mijając miejsce straceń zwane Szubienicą. Za Barszczewem zmieniam kierunek na południowy. Zieleń jest mega soczysta - aż miło popatrzeć:-) W okolicy wsi Zawady skręcam na chwile na Topilec i próbuje dotrzeć do wieży widokowej. Niestety ostatnie 500metrów to totalne chaszcze i jakoś mi się odechciewa. Ale nie ma tego złego, bo po drodze jest klimatyczny cmentarzyk położony w środku lasu. Za Turośnią trafiam na najładniejszy kawałek tego dnia. Dzisiaj na półcywilnie - jakoś zapomniałem koszulki kolarskiej. Widoki cały czas fantastyczne W Juchnowcu krótki popas w pobliskim sklepie. I końcówka trasy - również bardzo przyjemna. Dzień drugi W planach była pętla Białystok - Supraśl - Królowy most - Dojlidy, ale coś sie kiepsko czuję. Pocę sie bez powodu, jest ból gardła, kaszel. Stąd postanawiam pojechać do Supraśla i lekko zmodyfikowaną trasą z niego wrócić. Początek to przejazd przez cały Białystok, niby ścieżka, niby pusto, ale jedzie się jakoś ciężko, światła wkurzają, miejscami ścieżka z kostki również. Później jazda ścieżką wzdłuż DW 676 również nie zachwyca. Ładna ścieżka, ale na drodze bardzo duży ruch, hałas, spaliny - nie tak miało być. Choć widoki niebrzydkie. Sytuacja poprawia się gdy dojeżdżam do Supraśla, tam najpierw na most nad rzeką Supraśl... Później leniwie kręcę nadrzeczną promenadą, ludzi dużo, ale tylko w okolicach plaży miejskiej. ...jadę kawałek dalej szutrówką do punktu widokowego, raptem 3 km, a tu już przyjemnie pusto. Drogę powrotną lekko modyfikuję i w Ogrodniczkach odbijam od głównej drogi. I to pomysł na 5-kę bo ruch zerowy, a i podjazd rzędu 5-6% się trafia. W samym Białymstoku jadę jeszcze fajną ścieżką na uboczu i przez las zwierzyniecki wracam z powrotem do rodzinki.
    8 punktów
  3. Cześć Właśnie wróciłem z Pomorskiej 500. Bardzo fajna zabawa na i z rowerem. Zdjęć żadnych na razie nie mam. Miejsce 169. Czas 56h54 min. Jest nas tam trzech na jednym miejscu bo wspólnie wpadliśmy na ten pomysł i wspólnie go zrealizowaliśmy. Pozdrowienia
    8 punktów
  4. Dolny Wieprz - kilka fotek z ostatnich dni. (foto Maga)
    4 punkty
  5. Odwiedziliśmy rodzinnie Białowieżę-rowerowo😎 Kilka fotek z wyjazdu. Pozdrawiam Łukasz
    4 punkty
  6. Wisłą z Sandomierza do Puław Wysoki stan wody. (foty: Łysy, Maga, Włodek)
    4 punkty
  7. Cześć Dzięki. Tak, nie na darmo Pomorska jest nazywana Piekłem Północy. Trasa, jej trudność, problemy z którymi się w czasie jej przejazdu musisz zmierzyć przerosły moje oczekiwania i wyobrażenia. Wielokrotnie jedziesz na limesie z koniecznością zachowania koncentracji. Nie mieliśmy żadnej a chłopaki jechali na gravelach z węglowymi kołami - nie wiem jak to wytrzymały - a rowery na solidnym dociążeniu bo jechaliśmy na ciężko. Ja jechałem z plecakiem bo tak na co dzień jeżdżę i tak naprawdę nie ma reguły co jest lepsze. Każdy musi sobie znaleźć własny sposób. Wiadomo, że każde 100g na starcie to 1 kg na mecie - tak powiedział nam przed startem kolega, który nas nań zawiózł a jechał Pomorska w zeszłym roku - i tak jest. Pozdrowienia
    3 punkty
  8. Pojeżdżone👌🚴🏻‍♂️😍 Samotna rundka po okolicy. IMG_0836.MOV
    3 punkty
  9. Zjeżdżałem tamtędy, chyba w '92. Z tego co pamiętam - momentami wąska ale dość łatwa trasa. To w ogóle ciekawy wyjazd był. Pojechaliśmy, z 4 kolegami z liceum do Żabnicy. Mieliśmy po 16 lat. W Żabnicy, mieszkaliśmy w jakiejś chałupie z dziadkiem, który miał chyba ostatnie stadium gruźlicy (przynajmniej tak się wydawało codziennie około 5:00). Nie pamiętam nazwiska gospodarza, ale od przystanku PKS, przy jakimś pawilonie handlowym, szło się w górę jakieś 40 minut. Wyciąg - wyrwirączka ~300 m stoku. Planowaliśmy tygodniowy pobyt, ale po 4 dniach nam się znudziło, dlatego po dziadkowej pobudce o 5:00, spakowaliśmy się i po ciemku, przez strumyki i z jedną latarką zjechaliśmy na przystanek. Kierunek - Zakopane! PKS miał przyjechać zdaje się 6:15. Ale nie przyjechał. Kolejny był chyba przed ósmą, zdaje się, że do Suchej Beskidzkiej. Po drodze, była jeszcze przerwa na popchanie autobusu, gdyż nie mógł wjechać pod jedną z górek. W Suchej przesiadka i wczesnym popołudniem zameldowaliśmy się w Zakopanym. Resztę dnia zajęło nam znalezienie kwatery, która przy naszym, skromnym budżecie, pozwoliłaby jeszcze pojeździć na nartach. O dziwo, udało się prawie przy samych Krupówkach. Następnego dnia, znów około 6:00 - Kuźnice. A tu kolejka z 50 osób. Kasę chyba o 7:00 otwierali. Pamiętam jak dziś. Po otwarciu kasy, zrobiło się jakieś zamieszanie - dwóch facetów o coś strasznie się kłóciło. Przemknąłem obok, pod drewnianą balustradką i zanim skończyli, trzymałem w łapie 5 miejscówek na pierwszą kolejkę. Jak się okazało - pierwszą i w tym dniu ostatnią. Wiatr był taki, że od wyjścia z górnej stacji podjeżdżało się do zakrętu na Goryczkową. Dalej nie było lepiej. Widoczność zero. A u nas gogli brak. Bardzo ciekawy to był zjazd. Raczej bym go nie powtórzył. Po uzyskaniu informacji, że krzesło dzisiaj nie ruszy, zjechaliśmy do Kuźnic. Po krótkiej naradzie - szybka decyzja. Nosal. Wpakowaliśmy się do jednej z wszechobecnych Nysek i ogień. Na Nosalu było pusto, podczas wjazdu frapował mnie jedynie dziwnie ciemny kolor stoku. Jak się okazało, był to jeden, żywy lód. A my na tępawych nartach (ja miałem Polsport-y Compact). Po jednym "zsunięciu", stwierdziliśmy, że to nie dla nas i trzeba ruszać dalej. Ale informacja o nartostradzie do Kuźnic nas zaciekawiła i właśnie wtedy zdarzyło mi się nią pojechać. Z Kuźnic kolejna Nyska zawiozła nas na Butorowy (po drodze zaliczyliśmy piękny obrót 360 stopni, na środku skrzyżowania, po którym kierowca, bez słowa komentarza ruszył dalej. My też nie odezwaliśmy się słowem ). Po Butorowym (jeśli dobrze pamiętam, to na nartach) doczłapaliśmy jeszcze na Gubałówkę. Zjazd w dół i na kwaterę. Następnego dnia, śniadanie w barze na przeciwko dworca PKP - zrzutka na 2 jajecznice na czterech i płucka dla dziwnego kolegi i powrót do Krakowa, literalnie bez grosza przy duszy. Jeszcze tylko opieprz od rodziców za małą samowolkę (to był świat bez komórek, a my solennie obiecaliśmyzachowywać się poprawnie) i zostały piękne wspomnienia. Jeśli dobrze pamiętam, to zdjęcie zrobione na górze Nosala. Początek nartostrady, za plecami robiącego zdjęcie.
    3 punkty
  10. Potrenowaliśmy w czerwcu
    2 punkty
  11. W sumie nie wiadomo czy to początek nowego czy koniec starego sezonu, ale mniejsza o to 😜
    2 punkty
  12. Oczywiście Na Zdrowie 🍻 W mojej wypowiedzi chodziło o to, ze faktycznie piwa które zaprezentowałeś są niepowtarzalne smakowo,a to co łączy ten dziwny kraj(Flandrię i Walonie) to piwo i frytki, aczkolwiek uważam ze Belgowie piw jasnych tzw pils nie potrafią robić . Stelka,Jupiler,Cristel czy Maes jest wszędzie bo innego nie ma ,cała reszta białych ,czerwonych czy ciemnych to już inna bajka-klasa sama w sobie ....Jesne to tragedia...i tylko tyle,oczywiście to moja skromna opinia. Krasnala zawsze można zastąpić Duvel’kiem i bardziej dostępny poza Belgia. Sam osobiscie polecam będąc w np w Antwerpii ,bolleke” Koninck’a z kija i tylko z kija... ale,nie będę się rozpisywał bo wątek alpejski a nie piwny. Pozdrawiam 🍻 Ps.Trzy piwka które warto spróbować,oczywiście jest ich dużo więcej ...np. po dobrym nartowaniu 😉 z pierwszym będzie problem w 🏔,ale dwa kolejne we francuskich alpach na bank dostępne .
    2 punkty
  13. Gdzieś w tym wątku była informacja o nowym stoku w Bieszczadach, dziś z drogi widziałem zaawansowanie prac, a w prasie odkopałem więcej informacji. Bieszczad-Ski w Wańkowej: https://esanok.pl/2021/gmina-buduje-stacje-narciarska-nie-rzucamy-sie-do-basenu-na-glowke-00e4dm.html
    2 punkty
  14. Gratulacje @Mitek dla Ciebie i współtowarzyszy!
    1 punkt
  15. Korytnica - spokojny odcinek jest również poniżej: od Sówki (nie Osówki ) do Jaźwin. W samej Sówce jest jedna przenoska przez jaz na moście. Od Nowej Korytnicy do Jaźwin jest 15 km. Następny odcinek do Bogdanki ma 2 km ale jest hardcore i pokonuje się go do dwóch godzin, bo raczej o płynięciu nie ma mowy. Bardzo ciekawa rzeka - parę zdjęć jest też u mnie na blogu. Drawa - w ostatnich latach odcinek na terenie DPN udostępniano już w ostatni weekend czerwca. Trzeba pytać w informacji Parku Narodowego. Odcinek parkowy poniżej Bogdanki (Bogdanka-Głusko) jest przepiękny - urozmaicony i nieco łatwiejszy niż z Drawna do Bogdanki. Szczerze polecam. Rurzyca - bardzo przyjemna rzeka na jeden dzień (Trzebieszki - Krępsko ok. 20 km) Dobrzyca - można na dwa dni: Golce-Ostrowiec (nie Ostrów 🙈) - niecałe 20 km, można przenocować na polu biwakowym, ale są spartańskie warunki. Można drugiego dnia popłynąć do Tarnowa. Piława - poniżej Zalewów Nadarzyckich nie ma już jezior. Do Szwecji z Nadarzyc jest 21 km. Następny odcinek ze Szwecji do Zabrodzia -17 km. Nie polecam Piławy w wakacyjne weekendy - tłumy.
    1 punkt
  16. Cześć Właśnie wróciłam ze spływu Korytnicą, z Nowej Korytnicy do Osówki. Kilka drzew, ale bardzo płytko i mnóstwo mielizn. 13 km - 3 godzinki z haczykiem. Dalsze odcinki krótsze ale bardziej wymagające. Dobrzyca - z zeszłego roku - sporo przeszkód, nie ma luzu, od Ostrowa do Tarnowa, 7 godzin śmiechu. Piława - ze Szwecji do Zabrodzia - 4 godziny nudy. Obra - z Rybojadów do Międzyrzecza (Św. Wojciech), 4-5 godzin spokojnego spływu
    1 punkt
  17. Jeszcze nie eksplorowałem ale zapytam kolegów i odpowiem.
    1 punkt
  18. Pomorska 500 to konkretny wyścig. Brawo za ukończenie wyścigu i wygląda na to, że wciąż jesteś twardym zawodnikiem.
    1 punkt
  19. Z powrotem zupełnie bez nikogo na granicach ale wjazd do AT kilometr korek i sprawdzają (z Bratysławy)
    1 punkt
  20. .. dodam, że na zdjęciu z Siepraw Ski jest utalentowana zawodniczka IA, która na nie jednych zawodach mocno zamieszała .. Dla odmiany dziś w Skawinie solidny, wspólny trening trzech klubów i na koniec perełka - slalom równoległy. Emocje jak na Pucharze Świata .. .. na jutro planowany przez Skimka Say Sport pokaz na rynku w Skawinie (11:00) i zajęcia w parku .. a my po 17:30 zapraszamy na stok w Skawinie spróbować sił - może będzie także rampa.. jak nie jutro to w niedzielę o 10:00 (do potwierdzenia). Pozdrawiam, M. received_311876773755885.mp4 received_311749777098963.mp4 vid-20210604-190506_nnwUqr8m_2Scu.mp4
    1 punkt
  21. Żeby na forum narciarskim nie było tylko o wędkowaniu, rowerach, tenisie itp., to spieszę donieść, że w zeszłym tygodniu byłem zawodowo w COS Szczyrk, bo podpisywano umowę na przebudowę tras narciarskich - chodzi o trasy biegowe - na Kubalonce w Wiśle. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie z papierkami i kwestiami administracyjnymi, to na przyszły sezon, bodaj 5 km tras zyska sztuczne naśnieżanie. Wartość projektu to ponad 7 mln zł brutto. Jest pewna nadzieja, że w przyszłości na Kubalonce system naśnieżania zostanie jeszcze bardziej rozbudowany; pojawi się oświetlenie i inne duże inwestycje - ale to plany na przyszłość. Tu fotka z podpisania umowy - pochwalę się, że i mnie zdarzyło się stanąć w blasku fleszy i kamer tv, choć w roli nieco pomocniczej w stosunku do oficjeli na zdjęciu. Z innych informacji - dobra wiadomość jest taka, że w Ustoniu na Czantorii także pojawi się i naśnieżanie i oświetlenie na polanie na górze. Tyle z rzeczy o których mogę napisać. Planów na rozbudowę w COS Szczyrk (krzesła, gondola, zbiornik żeby nie powiedzieć małe jezioro) i nie tylko tam jest sporo. Wszystko zależy od kasy, ale jest u polityków przekonanie, że w ramach kasy z UE - tych miliardów, o których tak się teraz trąbi - sporo rzeczy się uda zrealizować. Nie o wszystkim na tym etapie mogę podzielić się publicznie, poza tym wiele z tych planów, to na razie kreski na mapach albo bardziej z mojej perspektywy koncepcje niż coś realnego. Mam nadzieję, że wiele rzeczy się wkrótce skonkretyzuje. Jest jedna taka potencjalnie bardzo duża wiadomość jeżeli chodzi o infrastrukturę zimową, choć niekoniecznie stricte pod narciarstwo alpejskie.
    1 punkt
  22. Jeszcze nam drugiego Scyrku trzeba w Bieszczadach i jeszcze w Parku... Szkoda się denerwować na tak durne pomysły.
    0 punktów
  23. Trochę to dziwne, w Bieszczadach mają kilka gór powyżej 1300 m, a stacje budują na pagórku o wysokości 600m. Jak ja bym był inwestorem to bym zrobił "Szczyrk" na stokach np. Smereka, Roha i Szarego Berdo. Kolejki 6 osobowe, wyprzegane z Bomblem i najlepiej dwa poziomy, bo było by powyżej 500m przewyższenia. A sezon był by pewnie dłuższy niż w Szczyrku, bo bardziej na Wschod i jest w środku pasma.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...