Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
31.07.2022 - 31.07.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.07.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
2 punkty
-
Nigdy do tej pory nie wędrowałam jeszcze po górach długodystansowo, z plecakiem - więc chciałam sprawdzić, czy to coś dla mnie. Wybraliśmy Główny Szlak Sudecki - bo lubimy z Darkiem Sudety, bo jest względnie blisko ze Szczecina, bo dobrze skomunikowany i można go robić etapami. Całość to ok. 440 km od Świeradowa-Zdroju do Prudnika (albo odwrotnie - jak, kto woli) i w zależności od kondycji można go pokonać w turystycznym tempie w dwa-trzy tygodnie. My akurat zdecydowaliśmy się na początek na trzydniówkę, z opcją, że jak nam się spodoba, to za jakiś czas będziemy kontynuować. Tydzień temu, we środę po pracy przyjechaliśmy do Jeleniej Góry, gdzie zanocowaliśmy i zostawiliśmy auto. Do Świeradowa jeżdżą ze cztery PKS-y dziennie, ostatni około 17.00, więc niestety nie było opcji, aby wieczorem dostać się tam transportem publicznym. Pojechaliśmy zatem pierwszym kursem, około 8.00 rano - autobus kluczył po wioskach, więc podróż trwała ponad godzinę. O 9.30 byliśmy w Świeradowie - trzeba poszukać początku szlaku. Czerwona "kropka" znajduje się naprzeciwko budynku dawnego dworca kolejowego (pociągi nie jeżdżą od lat 90-tych), przerobionej na "Stację Kultury": Idziemy najpierw przez park zdrojowy, robimy ostatnie zakupy spożywcze, a następnie szlak wspina się na Stóg Izerski, znany doskonale narciarzom. Na szczycie Stogu Izerskiego odpoczywamy chwilę w schronisku, posilając się zupą dnia - to ostatnia "cywilizacja" na długim odcinku szlaku przez Góry Izerskie. Szlak prowadzi głównie drogami - szutrowymi, czasami asfaltowymi - przez las. Świetna opcja na rower - i rzeczywiście trochę osób tutaj jeździ, natomiast pieszo marsz trochę się dłuży. Na Polanie Izerskiej dochodzimy do szlaku narciarskiego: Za Rozdrożem pod Kopą szlak biegnie po większych wzniesieniach - docieramy do jednego z widokowych miejsc przy Sinych Skałkach: Słońce grzeje mocno, a ja czuję, że rozchodzone przez trzy lata buty niestety zaczynają mocno mnie obcierać. Niedobrze. Dochodzimy pod Wysoką Kopę, należącą do Korony Gór Polskich. Sam wierzchołek jest nieco w bok od szlaku, ale jest porośnięty lasem i nic z niego nie widać. Kawałek dalej wchodzimy na drogę, która zimą jest jedną z tras biegowych wokół Jakuszyc - do kopalni kwarcu "Stanisław". Ładnie jest latem w Izerach, ale zgodnie dochodzimy z Darkiem do wniosku, że to zimą, ze śniegiem nabierają prawdziwej magii. Widok na Szrenicę: Teraz maszerujemy do schroniska na Wysokim Kamieniu. Buty cisną, nogi bolą po dwudziestu paru kilometrach, pić się chce. Na miejscu okazuje się, że bar czynny tylko do 17.00, ale właściciel krzątający się wokół schroniska bez problemu sprzedaje nam jeszcze dwa zimne radlery. Siedząc na ławeczce przed schroniskiem podziwiamy postępy w budowie kamiennej wieży widokowej. Gdy byliśmy tutaj w styczniu - dachu jeszcze nie było. Schodzimy czerwonym szlakiem do Szklarskiej Poręby, która pod wieczór jest głośna i tłoczna. Już w mieście przelatuje lekki deszcz, który przeczekujemy w karczmie. W nogach mamy ponad 30 km, a następnego dnia - Karkonosze. [cdn.]1 punkt
-
W ostatni dzień czerwca odwiedziłem lodowiec Hintertux w dolinie Zillertal, aby nagrać dla Was vlog, o tym jak wyglądają "Narty latem". Film jest rodzajem poradnika, z którego osoby, które nigdy nie były na nartach w lecie, dowiedzą się jakie warunki panują na lodowcach, jakiej pogody można się spodziewać, jak się przygotować do wyjazdu i co ze sobą zabrać. Zapraszam na letnie wydanie lodowca Hintertux.1 punkt
-
1 punkt
-
- Na trasie Hala Pośrednia - Wierch Pośredni w śladzie dawnego wyciągu orczykowego chcielibyśmy wybudować 6-osobową kolej linową. Obecnie pracujemy nad uzyskaniem pozwolenia na budowę - mówi Marian Galajda z TMR. .... Kolejnym priorytetem inwestora jest Czyrna. - Dawny wyciąg orczykowy na Halę Skrzyczeńską planujemy zastąpić 6-osobową kanapą, która z jednej strony pozwoli szybko i wygodnie dostać się z rejonu Czyrnej na Halę Skrzyczeńską do serca naszego ośrodka, gdzie koniecznie trzeba odwiedzić restaurację Kuflonka na poziomie 1000 m, a z drugiej strony ułatwi dostęp do legendarnej czarnej trasy Bieńkula - mówi Galajda. https://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/7,88025,28634846,nowe-inwestycje-w-beskidach-w-szczyrku-powstana-dwie-kolejki.html?disableRedirects=true1 punkt
-
- Na trasie Hala Pośrednia - Wierch Pośredni w śladzie dawnego wyciągu orczykowego chcielibyśmy wybudować 6-osobową kolej linową. Obecnie pracujemy nad uzyskaniem pozwolenia na budowę - mówi Marian Galajda z TMR. .... Kolejnym priorytetem inwestora jest Czyrna. - Dawny wyciąg orczykowy na Halę Skrzyczeńską planujemy zastąpić 6-osobową kanapą, która z jednej strony pozwoli szybko i wygodnie dostać się z rejonu Czyrnej na Halę Skrzyczeńską do serca naszego ośrodka, gdzie koniecznie trzeba odwiedzić restaurację Kuflonka na poziomie 1000 m, a z drugiej strony ułatwi dostęp do legendarnej czarnej trasy Bieńkula - mówi Galajda. https://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/7,88025,28634846,nowe-inwestycje-w-beskidach-w-szczyrku-powstana-dwie-kolejki.html?disableRedirects=true1 punkt
-
I jeszcze na koniec parę wniosków z tej trzydniowej wędrówki: Na GSS z pewnością wrócimy, gdy czas i obowiązki pozwolą. 30 km dziennie po górach to jednak jest dużo i taki odcinek zajmuje mi prawie cały dzień. 20-25 km pewnie byłoby optimum i nie znokautowało mi nóg. Buty - totalna porażka, choć niby były rozchodzone. Mam jeszcze w domu drugą parę górskich butów - wysokich, o pół numeru większych. Zobaczymy, czy sprawdzą się, czy trzeba będzie pomyśleć o wymianie. . Dobrze natomiast sprawdził mi się plecak. Spakowałam się w bardzo wygodny i lekki plecak Gregory Sula o objętości 28 litrów. Bez prowiantu i wody waga wynosiła 5.5 kg, więc ostatecznie pewnie było to nieco ponad 7 kg. Zostało jeszcze sporo wolnego miejsca, więc pewnie dałoby radę zmieścić trochę więcej rzeczy np. na dłuższą wędrówkę.1 punkt
-
Przed świtem w schronisku i pod nim zaczął się ruch - to miłośnicy podziwiania wschodu słońca ze Śnieżki. Ja potrzebuję jeszcze trochę więcej snu i regeneracji, ale po szóstej wstaję i budzę Darka. Jemy po kanapce i "na lekko", bez plecaków wspinamy się na królową Sudetów. Sama Śnieżka nie leży na Głównym Szlaku Sudeckim, ale jak tu jej nie odwiedzić, skoro jest się tak blisko? Pora dnia robi swoje i na zazwyczaj zatłoczonym szlaku jest pusto - jak miło. Widok na nasze schronisko: I na dolinę Łomniczki, którą będziemy schodzić do Karpacza: Na szczycie jesteśmy tylko my i parka, która zrobiła nam zdjęcie, a po drodze minęło nas jeszcze troje biegaczy: Na niebie widać zmianę pogody - nadciągają frontowe chmury, a prognozy zapowiadają od południa przelotne opady i burze. Schodzimy Drogą Jubileuszową: W schronisku jemy jajecznicę na śniadanie i tak wzmocnieni zabieramy plecaki i ruszamy w dół, naszym szlakiem. Chwilę zatrzymujemy się przy symbolicznym cmentarzu Ludzi Gór w dolinie Łomniczki. Nad wodospadem Łomniczki: Faktycznie około południa zaczyna siąpić lekki deszcz. Trochę popada i przestaje. Dochodzimy do Karpacza - na stacji benzynowej kupujemy hotdogi i zastanawiamy się, co dalej. - Słuchaj, potrzebuję nowych butów, bo w tych już nie wyrabiam. Jeśli mamy gdzieś jeszcze iść, to muszę zmienić buty! - mówię do Darka. Na deptaku w Karpaczu kupujemy więc parę malinowych tenisówek o jeden rozmiar większą, niż noszę zazwyczaj, bo w inne się nie mieszczę. Co za ulga! I kolejne pudełko plastrów żelowych. Pogoda w międzyczasie poprawia się, a gdy wchodzimy na Karpatkę nawet świeci słońce. Szlak prowadzi teraz przez lasy i polany przedgórza, gruntowymi drogami i ścieżkami. Dochodzimy do ruin prewentorium dla dzieci chorych na gruźlicę. Wcześniej, przed wojną, było tu niemieckie schronisko Bergfriedenbaude: Na dwa i pół kilometra przed zejściem ze szlaku złapała nas zapowiadana nawałnica - z gradobiciem, burzą i oberwaniem chmury. Takie atrakcje na koniec! Na szczęście zdzwoniliśmy się ze znajomym, który o tej porze akurat wracał autem z Karpacza, więc zamiast przemoczeni czekać na PKS w Miłkowie, mieliśmy wygodną podwózkę do Jeleniej Góry. Mapka wycieczki:1 punkt







