Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.08.2022 w Odpowiedzi
-
Ratraki pracują około 10 h na dobę. Muszą też gdzieś mieszkać. To ich dom, rozstaw szyn nieprzypadkowy czasami trzeba coś majstować i nie tylko przy ratrakach, na to też są odpowiednie stanowiska i urządzenia... Przy tej ilości ratraków niezbędna jest stacja benzynowa. Nikt tu jednak nie płaci. Każdy ratrakowy posiada imienną kartę na którą tankuje... Zmagazynowane są również wielkie ilości AdBlue... Pozdrawiam.6 punktów
-
Ja bym strzelał, że to jakieś laboratorium, obserwatorium monitorujące stan lodowca. p.s. Bo jak by ten lodowiec był w Polsce, to bym stawiał raczej na dom modlitewny, izolatorium dla księży czy też kaplicę😉.4 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Pomysł zrealizowany, jedna z tras MTB w pobliżu Krynicy Zdrój przejechana. Sprawdzony też jeden z singli w Słotwiny Arena, wiecie taki zielony, dla takich „leśnych dziadków” jak ja 😉. Na wycieczkę wybrałem „Karola” - jedną z oznakowanych tras przygotowaną pod rowery górskie. Karol, to najdłuższa 22km i o największym przewyższeniu 975m, proponowana w Krynicy wycieczka. Więcej na moim Blogu1 punkt
-
W przyszłym tygodniu jadę do Jasnej na spotkanie, więc będę wiedział wszystko z pierwszej ręki.1 punkt
-
Miasto Szczyrk przystępuje do prac mających na celu uchwalenie MPZP dla rejonu Skalite-Skrzyczne. Przyczyni się to na pewno do powstania nowej gondoli z parkingu na wjeździe do Szczyrku wprost na górę Skrzyczne. Być może powstanie też trasa narciarska. https://www.bip.szczyrk.pl/bipkod/0061 punkt
-
1 punkt
-
Haha! Wiesiu jak znajdę chwilę w pracy lub po pracy to się wypowiem... Pozdrawiam PS ale dzisiaj mam popołudnie tenisowe, kontuzja już tak nie dokucza to nadrabiam stracone ostatnie sezony. Może to być późna pora.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze jedna uwaga odnośnie LÄRMSTANGE 1, jest nowe naśnieżanie i wybudowano nowy zbiornik na wodę. Niestety zbiornik w tym sezonie nie będzie jeszcze napełniony. W pełni ruszy w kolejnym sezonie.1 punkt
-
1 punkt
-
A dziś pojeżdżone z synem. Od jeziora do jeziora, wokół komina. Młodemu poszła siła, coraz fajniej się z nim jeździ i sprawia mu to frajdę. W moich okolicach jest kilka małych zbiorników wodnych, wykorzystywanych do celów wędkarskich i rekreacyjnych (część po rewitalizacji). Jazda łąkami, lasami i trochę ścieżkami rowerowymi. Mazowiecka wieś, ach jakżeś piękna Ty. Taka ciekawostka. Tu punkt pamięci, teren prywatny - zamknięte. Większość fortów Twierdzy Modlin niedostępna do zwiedzania. Pierwsze jeziorko. I w drugą stronę. Tu nawet biwaki, trochę osób kąpiących. Jedziemy dalej, jeziorko nr. 2. To Rekreacyjny Zbiornik Wodny "Wielka Stopa". Jedziemy dalej. Tu widać jezioro Góra. Samo jezioro mocno zarośnięte. Raczej dla wędkarzy, niż do kąpieli.1 punkt
-
@Jeeb Małe sprostowanie, nie zauważyłem, górny dworzec postawili w poprzednim sezonie, a teraz wykańczają dolny. Do października spokojnie będzie gotowy, tak sądzę...1 punkt
-
Problem polega na tym, że słońce jest bardzo często i nie pomagają nawet białe płachty, śnieg i lód topią się niezwykle szybko. Jeśli chodzi o wyciąg to teraz kończą dolną stację, tubylcy nazywają ją dworcem, górny dworzec będzie ukończony w tym sezonie. Dokładnego terminu nie znam, ale oni szybko budują. W 2013 roku od maja do października rozebrali stary i postawili nowy Tuxer Fernerhaus na wysokości 2660. Pracowali non stop całymi dobami po 24 godziny, cała budowa była oświetlona prawie jak w dzień. Dźwigi, kopary i śmigłowce pracowały bez przerw. Do października sporo w aurze może się zmienić. Ja lubię latem jeździć bo nigdy nie wiem czy warunki będą zimowe, wiosenne, letnie czy jesienne. Często cztery pory roku można odczuć w ciągu jednego czy dwóch dni. Nawet teraz wydawało się przez godzinę czy 2 że może coś spadnie białego... Pozdrawiam.1 punkt
-
Lato z nartami na Hintertuxie wydawały mi się zawsze oczywistością jak słońce nad Adriatykiem. Teraz już mam wątpliwości i zaczynam się obawiać, że w kolejnych sezonach Hintertux może dołączyć do innych austriackich lodowców i zamykać się na okres letni. Zdecydowanie wolę latem jazdę po lodzie i wodzie na lodowcach niż jazdę w jakiejkolwiek hali. Niestety nie tylko pogoda zniechęca do lodowców latem. Ceny niestety też się mocno zmieniają. Letni karnet na Hintertuxa w ubiegłym roku kosztował coś około 670 euro. W obecnym już przekroczył 1000 eu i mówimy tylko o okresie od maja do października. Koszty utrzymania ośrodka o tej porze są jednak niezwykle wysokie, zdecydowanie większe od zimowych. Nie pamiętam nigdy by lodowiec zamknął się dla grup sportowych, nawet w czasach covidowych, sportowcy trenowali całe lato. Obecnie jeżdżą tylko nieliczni amatorzy, a moło być tak pięknie... 20210801_103417.mp4 20210801_110435.mp4 Pozdrawiam...1 punkt
-
1 punkt
-
Dokładnie. Jak ktoś jest z "płaskopolski" i z gorami czy narciarstwem nie ma nic wspólnego, to taki przejazd to będzie największa atrakcja wyjazdu. Większośc tych osób nawet do Wetliny czy Ustrzyk Górnych nie trafi, nie mówiąc o wejściu na jakąś większą czy mniejszą górkę. Ta inwestycja to będzie perła w koronie PKLu. Nie każdy jest maniakiem chodzenia po górach czy nabijania km na nartach Ja osobiście tez lubie takie atrakcje. W dniu relaksu, a takim zawsze jest wycieczka nad Solinę z Bieszczad z pewnościa skorzystam z tej nowej atrakcji.1 punkt
-
Szkoda że na Masterze nie ma ani jednej porządnej do jazdy trasy. Za to ucieszą się początkujący.1 punkt
-
Również pojeździłam trochę w podgórskich okolicach w niedzielę i poniedziałek. Więcej na blogu, zapraszam:1 punkt
-
Dzień trzeci Poranek po burzy - ponownie smarujemy łańcuchy i w drogę Z Chlebnicy wracamy ponownie do doliny Orawy. Do Niznej jedziemy główna drogą, obawiając się stanu ścieżki nad samą rzeką. Od Niznej już fajną ścieżką nad Orawą W pewnym momencie ścieżka okazuje się zabarykadowana zaporami i płotem. Na szczęście siatka jest mocno uszkodzona i można bez problemu przejść z rowerem - widać, że nie jesteśmy pierwsi. A to powód zamknięcia ścieżki - budowa obwodnicy Twardoszyna. W niedzielę nikt nie pracuje, więc bez problemu przejeżdżamy na druga stronę. Ten kawałek jest jednym z bardziej emocjonujących, jazda wąską półką nad samą wezbraną Orawą. Z dzieciakami chyba bym się tędy nie wybrał. Most kolejowy w Twardoszynie Tu okazuje się, że znowu złapałem kapcia w tylnym kole. Po zdjęciu opony okazuje się, że są dwie mikroskopijne dziurki. Przy okazji zbadałem stan opony no i generalnie nadaje się już do utylizacji, wierzchnia warstwa gumy mocno starta więc łatwo można przebić dętkę. Opona to GravelKing firmy Panaracer, wytrzymała niewiele ponad 10 tys. km. W sumie trudno powiedzieć czy to mało czy dużo. W poprzedniej szosie miałem Continentale GrandPrix 5000 i wytrzymały znacznie dłużej. Z tym, że tym rowerem znacznie częściej zapuszczam się na szutrowe/gruntowe szlaki. Z Twardoszyna lecimy nad jezioro Orawskie. Jezioro Orawskie, największy sztuczny zbiornik na Słowacji. Plany zbudowania w tym miejscu zapory sięgają XVIII. Powstał nawet drewniany projekt, aktualnie przechowywany w muzeum w Orawskim Podzamczu. Ostatecznie dopiero w czasie II wojny światowej rozpoczęto budowę, a zakończono na początku lat 50. W Twardoszynie rozpoczyna się ścieżka do Nowego Targu poprowadzona dawną trasą linii kolejowej Nowy Targ - Sucha Hora. Tą ścieżką dojedziemy już do końca wycieczki. Nie ukrywam, że bardzo liczyłem na ten odcinek, ale chyba po widokach jakie mieliśmy przez całą wycieczkę, jazda nią nie wywołała jakichś zachwytów. Fakt były miejsca bardzo ładne jak choćby to poniżej, ale większość jest dość nudna. Długie proste i całkiem sporo ludzi. No cóż tak chyba wygląda jazda po dawnych trasach kolejowych normalnotorowych. Zdecydowanie lepiej nam się jechało wzdłuż Czarnego Wagu. I to już koniec. Około południa docieramy do mostu nad Białką, który dwa dni temu przekraczaliśmy i tym samym do samochodu. Szybkie pakowanie i przed 19:00 melduję się w domku. Podsumowanie Przejechaliśmy łącznie prawie 330 km oraz 4 km w pionie i dwa słowa mi się cisną na usta - przepiękna trasa. Było wszystko co kocham: świetne towarzystwo, trudne podjazdy, piękne widoki, góry, jeziora, lasy, bardzo fajne kwatery i mili ludzie napotkani po drodze. Nawet niezbyt pewna pogoda, drobne awarie i małe wpadki nawigacyjne nie popsuły wrażeń.1 punkt
-
Sobota miała być z burzami, chmurami i niewielką ilością słońca. Narciarzy dużo mniej niż w piątek, czwartek. Większość latem na lodowiec wybiera się na pogodę. Dzień tygodnia nie ma znaczenia, dlatego w tygodniu jest często więcej ludzi jak w weekendy. Niekoniecznie dotyczy to grup sportowych. Ci trenują prawie zawsze, niezależnie od warunków. Ważniejsza jest ilość jednostek treningowych, do tego im trudniejsze warunki treningowe tym lepsze później wyniki sportowe. W przeciwieństwie do osób twierdzących, że na krawędzi można tylko na twardym, tutaj wszyscy trenujący pięknie wycinają carvingowe skręty na każdym rodzaju śniegu (lodu), miło podpatrzeć i wyciągać wnioski poprawiające własne umiejętności. Z Polski oczywiście też była grupa sportowa, dokładnie z Krakowa. Do tego w rozmowie potwierdzili, że trenują by startować w zawodach, co też na naszym forum nie jest dla wszystkich oczywistością. W nocy próbowałem wyczuć pogodę, ale nic z tego mi nie wyszło, był i księżyc i chmury... Rano (między 6 a 7) zanim wyprowadzili gondole z garaży wydawało się, że pogoda będzie jak najbardziej ok. W momencie kiedy ruszyły wyciągi już tak różowo nie było, w wysokich górach zmiany pogodowe następują niesłychanie szybko, od skrajności do skrajności w tempie sportowym. Latem bardzo ważna jest dobra suszarnia, bo jednak do kolan raczej wszystko jest mokre, zwłaszcza jak się zagląda w różne dziwne miejsca. Ja taką suszarnię miałem... Docieram pod Olperer i ponownie pogoda się zmienia na nadspodziewanie uroczo i widokowo fascynującą. Olperer ukazuje się prawie w całości Oczywiście sportowcy już ostro trenują, korzystając z doskonałej widoczności i kontrastu, ja spokojnie objeżdżam wszystkie dostępne trasy Duża część tras na okres letni jest zabezpieczana przed wytopieniem specjalnymi płachtami. Jest to rodzaj białej włókniny, dość cienkiej kilkumilimetrowej grubości, szerokości kilku metrów. Złącza ich są zgrzewane palnikami na gorąco tak jak papa termozgrzewalna. Miejscowi nazywają te płachty flizami (nie wiem jak się to poprawnie pisze). To dość pracochłonne prace, jest do tego oddelegowana specjalna brygada pracowników, do dyspozycji mają też ratrak. Kiedyś flizy były układane na deskach i drewnianych łatach, obecnie za konstrukcję wykorzystuje się tekturowe (twarde) rury, dużo lżejsze i łatwiejsze do układania. Gdyby te odcinki tras (głównie 3) nie zostały zabezpieczone i śnieg na nich się wytopił do samego lodu, nie dałoby się związać później nowego śniegu we wrześniu, październiku z podłożem. Bardzo o to dbają. Mimo położonej flizy śnieg i tak może się wytopić do lodu, na to jest zgromadzony śnieg w wielkich hałdach (też przykrytych płachtami) w kluczowych momentach może być ponownie nawieziony przez ratraki na trasy Widok na Gefrorene Wand Spitzen spod Olperera Pora coś zjeść, turystów jest mało, można się zrelaksować przy szumie wodospadu... 20210731_132906.mp4 Ten letni wodospad przy Tuxer Fernerhaus służy za lokalną rozgłośnię, nadaje dźwiękowego uroku przez 24 godziny na dobę, niczym cykady na Bałkanach. Zagłuszyć go potrafią tylko dźwięki wyładowań elektrycznych podczas burz i dźwięk syreny alarmowej która też czasem się włącza podczas uderzenia pioruna w pobliżu. Po ogarnięciu wszystkich tras dostępnych latem, a nie jest ich dużo pora wyruszyć ponownie na freeridową część ośrodka. Ku mojej radości dalej nikt tam nie jeździ i spokojnie mogę ponownie kreślić swojej mniej i bardziej regularne linie nie niepokojony przez nikogo. Najmniej ciekawy odcinek do pokonania... ale warto było dla tych mało użytkowanych (w zasadzie wcale) miejsc, trochę się przemęczyć 20210731_120623.mp4 Widok z gondoli Gletscherbus 3 na żleb i lodowiec pod Gefrorene Wand Kończę jazdę trochę wcześniej, bo czeka mnie wymiana nart, butów i kijków (pora zaliczyć skitoury latem) oraz odwiedzić Lanersbach a tak nowe gondole wyglądają w środku, dużo lepiej i przestronniej Widać jak mocno zaawansowane są prace przy budowie nowych parkingów podziemnych, nie będzie już parkowania przy drodze z doliny Kiedy wracam na Tuxer Fernerhaus już mocno pada i słychać już odgłosy zbliżającej się burzy Koło stacji stoi pojazd który przypomniał mi o jeszcze jednej atrakcji dostępnej w okolicy skalnej jaskini oddalonej o jakieś 10 maksymalnie 15 minut drogi. Przy starym schronisku Spannagelhaus jest wejście do jaskini Spannagelhoehle. Podobno głębokość jaskini to około 10 km. Dla zwykłych turystów jest udostępniona trasa o długości 500 m. Zwiedzanie zajmuje około 1 godziny i kosztuje 15 eu. Są też trudniejsze trasy, wielogodzinne, wymagają jednak odpowiednich umiejętności i sprzętu (dla grotołazów). To największa skalna jaskinia w środkowych Alpach i najwyżej położona w Europie. Można się wiele dowiedzieć o skałach i klimacie Rozpadało się mocno i jutro też ma tak być... 20210731_162128_01.mp4 Pozdrawiam PS. Przepraszam za muzykę, to nie ja wybierałem1 punkt
-
Oczywiście pierwsze na co zwróciłem uwagę po rozpakowaniu to jak wygląda mój ulubiony trójkąt, czyli śnieżne pola freeridowe leżące między gondolami Gletscherbus 3, 10 er Gefrorene Wand, a krzesłem Gefrorene Wand 3b. I wyglądały niemal imponująco, bo prawie wszędzie na warstwie lodu zalegała cienka warstwa śniegu, wyglądało to jak tafla wody na jeziorze przy lekkim wietrze. Czy da się po tym jeździć nie miałem pojęcia, ale wyglądało to dość zachęcająco by przynajmniej raz spróbować. Widok z "mojego" tarasu... Wlazłem na górny taras by rzucić władczym spojrzeniem na okolicę i do roboty, bo czas nie stoi w miejscu Po objechaniu miękkich i ciapowatych przygotowywanych tras, przejechałem linię pod starą kanapą na te moje ulubione śniegowe niepielęgnowane poletka, leżace ugorem, co mnie nieco zdziwiło; nikt tego nie uprawiał od wielu dni. Czyżby był jakiś haczyk i jakiś konkretny rzeczywisty powód, że nikt tych miejsc nie katował, do teraz nie wiem. Ruszam na pierwszy zwiad... Pierwsze skręty i okazuje się, że jak najbardziej można po tym całkiem fajnie pojeździć, kreśląc swoje wymarzone linie... Po dojeździe do tej grzędy sprawdzam możliwość zjazdu w najulubieńszym moim żlebie, teoretycznie da się tu jeszcze zjechać, ale ilość kamieni leżących i czasami spadających z pobliskiego szczytu zniechęca mnie skutecznie i odpuszczam z żalem, jadę w dół w stronę skalnej tamy, przecinajacej śnieżne łany i widocznej w dole... Docieram do skał przez które trzeba przedrzeć się do kolejnego pola. Pas skalny ma jakieś 20-30 metrów długości. W narciarskich twardych butach jest to mało przyjemne, mokro, ślisko, sporo strumyków i małych kamieni. Łatwo po tym się nie chodzi i tracę sporo czasu do kolejnego miesca gdzie można założyć narty i dalej zjeżdżać W dolnej części śniegu jest jeszcze mniej na podkładzie lodowym i często przy skrętach lód i drobne kamienie łapią nartę powodując drobne zachwiania, to fajne ćwiczenie koordynacji ruchowej, z całą pewnością mi nie zaszkodzą, może dzięki temu trochę się podciągnę w technice narciarskiej... Kolejny odcinek zjazdu kończy się brakiem śniegu i trzeba tym razem przejechać przez mieszankę lodu, wody i kamieni... Do końca dnia zostałem już tylko na tej freeridowej trasie Byłem bardzo zdziwiony, że nikt nie jeździł w tym miejscu i do końca dnia miałem ten odcinek na własną wyłączność, szczerze bardzo mnie to radowało. Wieczorem mogłem się delektować dobrym włoskim winem i pięknym widokiem z okna (drzwi balkonowych) Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt







