Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.04.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
W zeszłym roku Austriacy postanowili powalczyć z Włochami którzy robią 3 takie ultradługie zawody o tytuł najdłuższego giganta na świecie. Po zapowiedziach 10 km i 250 bramek na lodowcu Stubai natura pozwoliła tylko na 6,2 km.W tym roku II edycja już przy tym została,bramek było 160.Po niezbyt udanym wynikowo sezonie krajowym udaliśmy się więc tam z kolegą na zawody ostatniej szansy. Znalazłem się tam w dobrym towarzystwie,Franciski Grietsch /zdj.6/,z którą niedawno spotkalem się na Gardenissimie,Rolanda Leitingera czy miejscowej legendy,Günthera Madera.O 6 rano puszczono dla zawodników kolejkę ,pół godziny na oglądanie i wyjaśnienia logistyki ,dość skomplikowanej, gdy jest się pierwszy raz.Trasa jak na zawody przygotowana niezbyt ,ale to kwestia upału w piątek,gdy wszystko płynęło.Miałem dobry 62 numer na 340,wyglądało,że pojadę po równym lodzie.Niestety skorupa połamała się już na grupie tych z World Cup ,co mnie zaskoczyło,gdy wjechałem nagke w te wyrwy.Było wyzwaniem,wytrzymać 6,2 km takich dziur.Udało się, wypadek miałem dopiero w łazience po powrocie do kwatery. W przyszłym roku 20 kwietnia znów się tam zjawię,mam nadzieję ,że aż takich upałów nie będzie... 20260418_104131.mp49 punktów
-
Paliło jak diabli.Podobnej długości Gardenissima nigdy mnie tak nie wykończyła,bo jadę minutę krócej,i nigdy jeszcze po połamanej skorupie lodowej.I wysokość,brak tlenu,bo tu z 3 tys.m na 2 tys.a tam z 2 tys.na 1 tys.Uważałem wytrzymałość siłową za swój plus,w przeciwieństwie do techniki ,ale tu był dramat...5 punktów
-
Kasprowy Wierch 18.04.2026 Piękne okno pogodowe na sobotę w prognozach więc trzeba było wykorzystać dobre warunki na Kasprowym. Skipassy online ponownie wyprzedane (choć finalnie ludzi duuużo mniej niż tydzień temu). Wyjazd z Nowego Sącza o 5:20, o 7:05 melduje się na parkingu Park & Ride przy stacji kolejowej w Zakopanem. Później autobusem (w cenie parkingu) do Kuźnic. Kolejki do kasy nie było w ogóle, totalna pustka do okienka. Także skipass zakupiony i wio na górę kolejką o 8:10. Początek tradycyjnie na Gąsienicowej, śnieg zmrożony, temp na szczycie około -3. Dwa pierwsze zjazdy po twardym, potem ścianka już zaczęła mięknąć. 8 zjazdów i przenosiny na Goryczkową gdzie w kotle beton trzymał do 12-13 godziny. Niżej miękko ale przyjemnie. Ludzi dużo mniej niż w zeszłą niedzielę, w zasadzie bez kolejek, max 2-3 minuty do krzesełka goryczkowego między 12 a 14 godziną, potem całkiem pusto. Pojeżdżone bardzo fajnie do końca po trasie jak i poza nią. Zjazd możliwy do Kuźnic do ostatniego mostka, potem pieszo jakieś 750m. Śniegu sporo mniej niż podczas zeszłego weekendu (podawali 130cm a tydzień temu 170cm). W kotle może jakoś bardzo tego nie widać ale niżej tak, zaczęła wystawać kosodrzewina w miejscach gdzie tydzień temu się po prostu jechało po śniegu, no i skały kamienie także. Polanka przy krzesełku goryczkowym także mocno oberwała, dużo wystającej kosodrzewiny, krzaków i skał. Także Goryczkowa na przyszły weekend może nie dotrzymać. Podsumowując był to fantastyczny dzień w Tatrach. To był na pewno mój ostatni tatrzański wyjazd w tym sezonie. Sezonu jeszcze nie kończę bo w planach za tydzień wyjazd lodowcowy na zakończenie sezonu. Goryczkowa , Goryczkowa o 153 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
7 kwietnia wylądowałem nad jeziorem Wan. Chciałem tu dotrzeć już w 2014 roku, w drodze pociągiem do Teheranu. Miałem już nawet bilet na pociąg, który jezioro przepływał na promie. Niestety działania wojenne pomiędzy PKK (Kurdowie) a państwem Tureckim skutecznie to uniemożliwiły. Moja podróż dobiega końca. Zapraszam do przeczytania relacji. Niestety pogoda pokrzyżowała nam znacznie plany. Jednak udało się nam odbyć 6 wycieczek skiturowych z których najbardziej udane to wejście na Nemrüt Dagi. Najbardziej wymagające i najtrudniejsze wejście do którego się przygotowywaliśmy - wejście na Süphan Daği, nie udało się. Startując na ok 2300 zawróciliśmy na 3300 ponieważ koledze odmarzały palce i źle się czuł. Silny wiatr też nie ułatwiał sytuacji. Za sprawą naszego przewodnika który nas nie uprzedził, staliśmy się bohaterami wieczornego wydania wiadomości telewizji TNT Kurdi. Jako że mój znajomy z którym byłem zna turecki, udzielił krótkiego wywiadu. VID-20260417-WA0003.mp41 punkt
-
O, u mnie też powrót po podobnym czasie. Byłem wczoraj, znaczy przez weekend. Pogoda rewelacyjna. Śniegu wciąż dużo, dało się jeździć w zasadzie wszędzie. Nawet odwiedziłem schronisko PTTK na Kondratowej (na szczęście zdemontowali ten obrzydliwy barak bufetowy, który został po remoncie). Zjazdu nartostradą z Gąsienicowej do Kuźnic nie testowałem. Śnieg na nartostradzie z Goryczkowej kończył síę przy ostatnim mostku, jakiś kilometr przed Kuźnicami. Niestety z powodu temperatur, jakość śniegu słaba. Od południa zaczynała się breja. Zwłaszcza na Gąsienicowej - zwały mokrego śniegu, na zjazdowych nartach przyjemności nie było. Chodzìły wszystkie 3 kolejki. Kolejek do kolejek - żadnych. Nawet w Kuźnicah. Nic dziwnego. Ceny wysokie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Plecak wędrowny, najpierw w budynku na górze a potem przy krześle na Goryczkowej.1 punkt
-
Mi się niestety nie udało dotrzeć w tym tygodniu na Kasprowy Wierch a w ogóle to jakiś nieudany tydzień miałem. Od poniedziałku do piątku próbowałem dolecieć z Wrocławia do Monachium, codziennie do piątku loty były odwoływane, podobno jakiś strajk, dla mnie nieco dziwne bo do Frankfurtu z Wrocławia codziennie można było polecieć. I niech ktoś teraz powie, że samolotem jest szybciej i wygodniej. Mogłem jechać autem to bym sobie pojeździłem na nartach w doskonałych warunkach. Alpy nie wyszły to chciałem zaliczyć polskie Alpy. Jak widać po fotach kolegów wspaniałe warunki na KW. W czwartek dzwoniłem na infolinię PKL dowiedzieć się co z narciarskimi wyjazdami do Kuźnic z Katowic i Krakowa, pani odpowiedziała, że nie wie bo to infolinia ogólna PKL. Wszedłem na stronę PKL Tours ale okazało się, że brak wolnych terminów wyjazdów zarówno z Katowic jak i Krakowa. Kolejna opcja odpadła. Żeby całkowicie nie stracić tygodnia pozostały mi lokalne Karkonosze. Śniegu zdecydowanie mniej jak 2 tygodnie temu. Już ze Szklarskiej widać było, że biało jest tylko w najwyższych partiach gór. Powyżej schroniska Pod Łabskim... Po drodze do Śnieżnych Kotłów też właściwie bezśnieżnie Śnieg tylko w okolicy Śnieżnych Kotłów i to całkiem niezła warstwa się uchowała, nie ma to jak wiosenny firn Nieco śniegu zostało jeszcze na zboczach po Polskiej stronie Wielkiego Szyszaka Był ktoś może ostatnio w Czarnym Kotle Jagniątkowskim i może podzielić się opinią jak tam jest ze śniegiem... Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Kolejnego dnia wybieramy się do tej samej doliny. Mamy już ją rozeznaną, i mamy pozwolenie na działalność przez kilka dni. Wypijamy setną herbatę z charakterystycznych tulipanowych szklanek i ruszamy tą samą taksówką z życzliwym kierowcą. Wychodzimy na prawie 3000 mnpm. Dochodzimy kilkaset metrów wyżej niż dzień wcześniej. Na grani widzimy nasz cel wycieczki, bezimienny szczyt o wysokości ok 3300 przypominający trochę Kopę Kondracką. Co rusz zasnuty jest we mgle. Wieje coraz mocniejszy wiatr. Znów decyzja - odwrót. Wszyscy czujemy niedosyt, ale nikomu z nas nie chce się iść w silnym wietrze, z perspektywą utraty widoczności. Pierwsze skręty na wręcz płaskim stoku okazują się jakąś katorgą. Nagle przychodzi chmura - widoczność ok 20-30 m. Pierwszy wywraca się kolega przede mną. Sam nie wiem co się ze mną dzieje. Zaczyna mi się kręcić w głowie. Wywracam się. Mam wrażenie że jadę z lawiną. Krzyczę i zamykam oczy na 5 sekund. Otwieram i widzę że to iluzja. Wstaję. Stoję na stoku o nachyleniu 15 stopni, jestem jeszcze na grzbiecie i z żadną lawiną nie pojechałem. Okazuje się że trzeci kolega też się wywrócił i też miał uczucie spadania z lawiną. Szaleją nam błędniki. Zsuwamy się powoli z grani i po chwili jest lepiej. Trochę niżej stok staje się stromszy, a my zjeżdżamy w bajkowym puchu.1 punkt
-
Pierwszego dnia po przylocie dołącza do nas pozostała część ekipy która dotarła tam wcześniej i wolniej częściowo drogą lądową. Udajemy się autobusem do miasteczka Gevaş, a następnie taksówką do wsi Dağyore. Zatrzymuje nas tam patrol Jandarma który ma posterunek - kontener okopany z każdej strony. Każą udać się spowrotem po pozwolenie na wyjście w góry do Gevaş. Tego kompletnie nie przewidzieliśmy. Tracimy na to 3 godziny. Gdyby nie znajomość tureckiego przez mojego kolegę, nie udałoby się tego dostać. Wracamy do wsi tą samą taksówką i zaczynamy wycieczkę. Szybko okazuje się na podejściu że wiatr się wzmaga. Dochodzimy na grań, i pada natychmiastowa decyzja o konieczności odwrotu. Wieje tak że postanawiamy się nawzajem przytrzymać podczas przepinki, co pozwala bezpiecznie się przepakować. Tego dnia zrobiliśmy prawie 800 m przewyższenia, w pięknym terenie. Jak się okaże, wiatr będzie nam psuł zabawę na całym wyjeździe 😞 20260408_154827.mp4 20260408_155602.mp4 20260408_160021.mp41 punkt
-
7 kwietnia wylecieliśmy samolotem LOTu z Krakowa do Stambułu. Następnie przesiędliśmy się na lot Stambuł - Wan wykonywany przez Turkish Airliness. Na tym drugim rejsie z tyłu samolotu leciał umundurowany patrol funkcjonariuszy "Jandarma", specjalnej jednostki policji. Cóż, lecimy w końcu do regionu w którym jeszcze nie tak dawno całkiem nieźle miała się wojna partyzancka. Samo miasto Van nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza tym że są tam ruiny zamku oraz żyje tam rasa kotów "Kot z Wan". Koty te jako jedna z nielicznych ras kotowatych uwielbiają pływać (mają przez to nietypowe futro oraz namiastkę błony między palcami) oraz heterochromię. Są symbolem regionu.1 punkt
-
1 punkt
-
Byłem ostatnio w niedzielę 18.01.2025. Stok: warunki na stoku bardzo dobre. Nie ma mowy o tłoku na stoku. Można podejrzeć na kamerkach na stronie https://www.ski-gruniky.sk/pl/ Stok to taka typowa niebieska trasa. Można jeździć na okrągło praktycznie bez czekania na bramkach, czasami była kolejka na 2-3 minuty. Parking i dojazd: parking jest tuż pod wyciągiem, albo bardzo blisko wyciągu. Dojazd do parkingu dobrze utrzymany. Jedzenie: na dole stoku jedna gospoda, ceny normalne. Karnety: można płacić w złotówkach i w euro (w euro trochę taniej), można też kartą. Obsługa mówi po polsku. Szukałem stoku na ucieczkę przed weekendowymi tłumami na pobliskich stokach w Polsce. Sprawdziło się bardzo dobrze. Stok z góry (w tle Babia Góra) Stok z dołu: "Kolejki" do wyciągu 😀1 punkt







