Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

koliber

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 756
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez koliber

  1. Zawsze mam taką obawę, gdy jadę wyciągiem. Kiedyś była podobna sytuacja na Szrenicy: http://archiwum.rp.pl/artykul/14754-Wypadek-na-Szrenicy.html
  2. TMR już kiedyś zapowiadała, że ceny karnetów będą elastyczne i uzależnione od tłoku - teraz już wiemy, jak to ma wyglądać.
  3. Wierzę, dlatego podałem przykład Skrzycznego - gdyby nawet tylko dolny odcinek działał (wys. do 950m, czyli zbliżona do Hali Skrzyczeńskiej), to już byłby argument, a działają obydwa. Poza tym w SMR jest również gondola, bardziej odporna na wiatry. No ale niech każdy sobie sam wyciąga wnioski.
  4. ...czytaj: "z powodów oszczędnościowych":) Na Skrzycznem działają obydwa odcinki, a wiatr przez cały dzień 4-8m/s: http://www.skrzyczne.cos.pl/warunki.html#warunki-pl
  5. I ja jeździłem dziś w Szczyrku. Zdjęć i relacji już tyle, że nie będę się powtarzał. Mnie wiosenny klimat bardzo się podoba - +9 od rana na Jaworzynie w cieniu, na szczęście słońce było za cienką warstwą chmur, dopiero koło 11 było już w pełni słonecznie. Lubię zwłaszcza bardziej strome odcinki w takim śniegu, gdy można w nim "płynąć". Owszem, miękko, muldy, ale z kamieniami bym nie przesadzał - gdzieniegdzie się pałętały (głównie na 1-ce), ale jak dla mnie nie było ich wiele. Odcinki wytarte są stopniowo grodzone taśmami, choć na polanie Suche widziałem z kanapy zabawne zjawisko - gość jechał prosto na wielki placek trawy (myślałem że go nie widzi) i po tej trawie całkiem na wprost, chyba szybciej niż po tym miękkim śniegu:) Metrowe muldy na prawie każdej trasie (zwłaszcza dolne odcinki), więc między tymi muldami wiadomo że mogą zdarzyć się przetarcia, ale zapas śniegu ogromny - jak nie przyjdzie gwałtowna ulewa, to na Święta na pewno pojeździmy. Na jednym ze zdjęć, usypana "górka" nad dziecięcym talerzykiem w Czyrnej. Co mnie zdziwiło, to to, że wciąż górny fragment 7-ki, środkowy 1-ki i ścianka "Kaskady" są przygotowane na 2/3 szerokości. Ktoś pisał, że to się zmieniło, a ja widzę że stale jest to samo - czy to grudzień, luty, czy marzec.
  6. I to właśnie jest marcowe narciarstwo - obojętnie gdzie, zawsze jest przyjemnie. Zwłaszcza na stokach północnych, gdzie zimą nie dociera słońce i 90% narciarzy męczy się na wyślizganych stokach. W marcu w góry jeździ inny profil narciarzy - można się wyszaleć, choć wiem, że nie każdy lubi taką "ciapę" i niektórzy traktują narty bardziej jak sport, a słońce i walory widokowe nie mają dla nich znaczenia. A jak dla mnie jest właśnie super, bo warunki są różnorodne - rano twardo, później miękko. Wystarczy przeczekać sylwestrowo-feryjny tłum i można poznać Szczyrk z innej strony.
  7. Ja nie potrafię sobie przypomnieć, jak to dokładnie wygląda w innych miejscach, ale zdaje się, że nie ma takiej opcji, by wejść na "peron" w dwójkę. Na początku kolejka może być nawet szeroka (to nic nikomu nie szkodzi), ale już przy końcu, zwykła kolejka ustawia się "5-kami" i dopiero wtedy dołącza "singiel". Coś w końcówce jest nie tak w SMR.
  8. koliber

    Polska - nowe inwestycje

    Stosunkowo niedaleko jest też górna stacja "Henryka II" - właściciel jakiś czas temu mówił o planach połączenia z Jaworzyną, ale to pewnie potrwa.
  9. W promieniu ok. 2,5-3h ze Śląska jest cała masa ośrodków (Kouty, Dolni Morava, Bukova Hora, Ramzova) i z 10 przyzwoitych ośrodków na Słowacji (Velka Raca, Kubinska Hola, Vratna - reszta już dalej), ale pisałem wyraźnie o alternatywnie w Beskidzie Śląskim! Ramzovą nawet lubię, ale to jednak ciut dalej (początek płatną autostradą, później już poboczne dróżki), no i to nadal ośrodek wielkości najwyżej samego Skrzycznego, bez żadnego trudniejszego fragmentu trasy. Choć to fajna stacja, ma klimat.
  10. Dokładnie tak sądzę - w Beskidzie Śląskim nie ma sensownej alternatywy dla Szczyrku. Ja np. wolę postać kilkanaście minut w kolejce, ale cieszyć się zjazdem na 2-krotnie dłuższych trasach. Poza tym większość z tych ludzi ma pewnie sezonówki, czy inne okazyjnie nabyte karnety, więc nie uśmiecha im się dopłacanie za stoki w Wiśle. Samo stanie w kolejce to trochę odpoczynek, trochę podsłuchanie co ludzie mówią o Szczyrku, trochę porozglądanie się po górskiej sceneriii... Faktycznie, tłok na trasach dużo bardziej przeszkadza, ale 4-ką i 7-ką w górnej połowie można zwykle całkiem swobodnie pojeździć.
  11. Relacje ze Szczyrku zamieszczałem systematycznie (Beskid, COS, SMR), więc pora na II część wyjazdu. Zostało mi parę dni ze skipassu TMR (benefit), więc wybór padł na Szpindlerowy Młyn (po raz drugi). Jasna musi poczekać na kolejny rok - zwłaszcza chętnie przetestuję nową gondolę na Priehybę. Tym razem, miałem bezpośrednie porównanie Szpindla ze Szczyrkiem... no i wypada zdecydowanie na korzyść czeskiego ośrodka, pod wieloma względami - trasy o nachyleniu północnym i południowym (do wyboru), bardziej zadbane i nieco mniej zatłoczone, ładniejsze miasteczko, piękne świerki zamiast zniszczonych lasów i jakichś zaniedbanych chałup, mijanych na trasach, żadnych kamieni, przetarć, nieczynnych co chwilę wyciągów, wszystko jak zawsze czynne i przygotowane na poziomie alpejskim. O dziwo, ludzi było dużo mniej niż rok temu. Na Medvedinie nie działał nawet orczyk, a mimo to kolejka do głównej kanapy na mniej niż minutę. Zaletą Szczyrku są natomiast kryte i miękkie kanapy (w Szpindlu również wyprzęgane, no ale podróż mniej wygodna) i znacznie niższe ceny. Jako ciekawostkę warto odnotować, że tu też nie ma karnetów godzinnych, a jeden pojedynczy wjazd kosztuje 250 koron (ok. 40 zł)! Szpindl miał być jednak tylko naszą bazą wypadową w Alpy, by przetestować kolejny sposób na "tanie nartowanie", a mianowicie: rano narty w Szpindlu, potem przejazd na tani nocleg w Rozvadovie pod granicą niemiecką (3,30h) i ranny wyjazd na lodowiec Zugspitze (3,20h). Oczywiście, mieszkając w okolicach Szpindla (Vrchlabi), wnikliwie sprawdzaliśmy prognozę, wyczekując choć jednego, słonecznego dnia. Początkowo zakładałem jakieś 5/8 słonecznych dni, a tu nie dość że zapowiadał się taki tylko jeden (28.02), to jeszcze temperatura na lodowcu miała tego dnia wynieść od -25 rano do -18 w południe. Podjęliśmy więc decyzję o poszukaniu czegoś znacznie niżej, ale w miarę blisko (max. 4h). Wybór padł na Kitzbuhel. Wprawdzie to trochę dookoła i sensowniej wybrać się do Kitz bezpośrednio z Gliwic, no ale nie żałuję - zwiedziłem kolejny, austriackie ośrodek (8-my z kolei). Śniegu w dolinie rekordowa ilość - pomiary wskazywały 96cm, a bywa często, że w marcu dolne stoki są całkowicie zielone. Czynne wszystkie trasy, nawet te bez naśnieżania do samych dolin. Moje pierwsze wrażenie: bardzo urozmaicone ukształtowanie terenu. Jedna góra obok drugiej, wyciągi i trasy we wszystkie strony - nie to, co np. w Saalbach, gdzie właściwie jest jeden, cały czas ten sam stok i wszystko widać z daleka. Tu co chwilę wyłania się nowa sceneria i ogólnie teren bardzo przypadł mi do gustu. Mając parę godzin, od razu zrezygnowałem z przeprawy kolejką "3S" w drugą część ośrodka. Ogólnie zalet mnóstwo: infrastruktura bardzo nowoczesna - wyjątkowo dużo kanap 8-osobowych, podgrzewanych, ale stoki nie aż tak zatłoczone, jak by się mogło wydawać - niektóre kanapy jeździły na pół obsadzone. Chyba i tak tylu narciarzy nie dojedzie gondolami z miasta, by zapełnić wszystkie kanapy powyżej. Kolejna zaleta to alpejska sceneria, tzn. mimo stosunkowo niskiej wysokości gór (do 2000m), sporo skalistych, stromych i bezleśnych zboczy, przypominających raczej tyrolskie ośrodki, takie jak Ischgl czy Serfaus. No, niby Kitz też leży administracyjnie w Tyrolu, ale ja zawsze wrzucałem go do jednego grona z ośrodkami Salzburgerlandu. Stromymi "urwiskami" opada masa czarnych tras. Przeglądając mapki Gastein, Sportwelt Amade, Saalbach, Zell am See, Dachstein-Tauern, zauważyłem, że czarnych tras nie ma tam prawie wcale, a jeśli już, to niżej, w lesie. Takie nasze "Bieńkule", a te raczej nie dają mi takiej frajdy, jak np. zjazdy w stylu Kasprowego. C.d. zalet Kitzbuhel - masa fajnie położonych barów apres-ski, z muzyczką, DJ'ami i tańcami, pozwalającymi się rozgrzać przy takiej pogodzie. Kolejna zaleta, to więcej wariantów zjazdu w rzeczywistości, niż na mapkach. Minusem jest dość kiepskie oznaczenie - np. na Ehrenbachhohe, zamiast drogowskazów z wszystkimi numerami tras (jak na Hali Skrzyczeńskiej), są tylko niektóre, a inne rozwidlają się nieco niżej i dopiero tam są oznaczone. Początkowo nie wiadomo gdzie ich szukać. Wadą są też ceny - o ile sobie przypominam, nr 1 w Austrii zawsze był Ischgl. Nie wiem kiedy tak karnety podrożały, ale 1 dzień w Kitzbuhel kosztuje teraz aż 55Euro! Drugą wadą był śnieg - wyślizgany i twardy, za którym ja akurat nie przepadam. Większość stoków ma nachylenie północno-zachodnie, a zauważyłem, że przyjemniej jeździ się po tych wschodnich, gdy słońce od rana równomiernie je nadtapia. Bardzo ładne są trasy, prowadzące do stosunkowo nowej kanapy Brunn (widoczne na zdjęciach), a także czarna trasa przy starszym krzesełku Hasenauer, czy jakoś tak (trasa nr 55) - niezwykle szeroka i pusta. Z dolnej stacji krzesełka piękny widok w dół, na gondolę 3S, prowadzącą "donikąd", w powietrze. Dużo niebieskich tras nie nadaje się dla początkujących, ale to akurat można napisać o większości ośrodków. Przy okazji wątku o Szczyrku, ktoś napisał, że dzisiaj standardy wyznacza Białka i to do niej powinno się dostosowywać kolorystykę. No ale Alpy rządzą się swoimi prawami:) Podsumowując: jak wypada Kitzbuhel na tle innych ośrodków, które odwiedziłem? Każdy kieruje się czym innym, więc to tylko mój subiektywny ranking. Jak dotąd mój nr 1 to malutkie Kappl, z pustymi trasami, wijącymi się jak wstążki po dziewiczym śniegu, gdzie nie trzeba się obawiać o kolizję z innymi narciarzami i można się naprawdę wyszaleć (ocena 10/10). Następnie są Ischgl, Serfaus i Kitzbuhel z jednakową notą po 9/10. Saalbach - 7/10 (dość monotonne trasy), Europa-Sportregion - 5/10 (mało sensownych tras w alpejskiej scenerii - bardziej jak Chopok + zatłoczony lodowiec), Hochkar - 3/10 (wolne wyciągi, krótkie trasy, długi dojazd serpentynami, choć blisko z Polski). Ósmy ośrodek to Lech-St.Anton, ale niewiele pamiętam, by go właściwie ocenić (kiepska pogoda) i byłem tylko pół dnia.
  12. koliber

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Dziś również jeździłem w COS, janek57 wszystko ładnie opisał. Ja tylko dodam, że widząc Kaskadę przewianą do trawy na Sylwestra, nie spodziewałem się, że ta trasa w ogóle ruszy w tym sezonie, a śniegu w górnej części jest naprawdę sporo. Ścianka jak zwykle wyślizgana (są nawet ostrzeżenia o niebezpiecznym odcinku), ale i tak chyba lepiej niż kiedykolwiek. Więcej jest na niej śniegu, niż lodu i kamieni. Na dół pokusiłem się o zjazd tzw. Widokową - ta, choć nie ratrakowana, była rozjeżdżona przez narciarzy, w przeciwieństwie do FIS, który wyglądał na zupełnie dziki zjazd. Warunki jednak trudne, dużo przetarć, ale zjazd oczywiście możliwy. Kaskada pod kolejką wyglądała podobnie, ale nią nie zjeżdżałem. Ogólnie możliwości zjazdu na dół jest sporo - budowa nowej kolejki ma sens tylko pod warunkiem naśnieżania wszystkich trzech, bo przy tym co jest teraz, to nawet obecna kanapa wwozi narciarzy tylko za pierwszym razem. Trasy ze Skrzycznego bardzo mi się podobają, w przeciwieństwie do tych z SMR. Mają ten "pazur":) Nawet Ondraszek wyglądał na nieco poszerzony, ale to pewnie dlatego, że śnieg przykrył też korzenie drzew z boku trasy i to tylko takie wrażenie.
  13. Dziś godz. 10-12 - Beskid, 12.30 - 15.00 - SMR. Na Beskidzie byłem pierwszy raz w życiu. Nie zauważyłem żadnych niedogodności, opisywanych w latach ubiegłych (problemy przy wsiadaniu / wysiadaniu, dojazd do stacji) - wg mnie wszystko jest w porządku. Jeśli niebieskie trasy w SMR wg niektórych są za trudne dla początkujących, to dopiero niebieska na BSA powinna mieć zdecydowanie czerwony kolor. Nie ma na niej ani jednego fragmentu, odpowiedniego dla początkujących (no, może te 20 metrów pod tunelem):) A może to zasługa tego, że przy takich mrozach śnieg jest twardy i szybki. Kolejka do wyciągu na ok. 5 minut, talerzyk jeździł pusty. Na wysokości wylotu z tunelu, widać po lewej (jadąc kanapą) wąską dróżkę, która zapewne będzie tą nową, niebieską trasą planowaną na 2019. O SMR pisałem wczoraj, dziś niewiele zmian. Ludzi trochę mniej, ale nadal kolejki na 5-10 minut (z wyjątkiem niebieskiej kanapy). Przejechałem się "nieczynną" trasą 8a - muldy i trochę trawy, ale śniegu na tyle dużo, że każdy przeciętny narciarz sobie poradzi z omijaniem. Na podgrzewane kanapy trafiałem mniej więcej co drugi raz - dziś szczególnie dało się odczuć ten brak (-13).
  14. O tym też zapomniałem napisać. W grudniu jakoś tego nie zauważyłem - nie wiem czy teraz dopadało więcej śniegu i przez to zjeżdża się tam z górki, czy to z innego powodu... A braku taśm bym w ogóle nie zauważył, gdyby nie relacje na forum. Aha, odnośnie podgrzewanych kanap, nadal jest tak jak się trafi - raz na pewno trafiłem na podgrzewaną żółtą i "zimną" niebieską. Odnośnie zagęszczenia ludzi po budowie kanapy z Czyrnej - trudno przewidzieć jak to będzie, ale może być tak, że ludzie gondolą będą wjeżdżać tylko pierwszy raz, a później już tylko trasami pod nową kanapą. Poza tym, jeśli równolegle z budową tej kanapy udostępnią wariant 3d, 5-tkę (Bieńkulę), a 7-kę zaczną ratrakować na całej szerokości, to ilość nowego miejsca do jazdy zrównoważy te 2400 os/h wwożone tą kanapą. Można też liczyć na to, że wraz z dwoma innymi kanapami, ilość ludzi rozbije się na więcej stoków, a ilość miejsc parkingowych jest jednak ograniczona, więc w nieskończoność nie będzie przybywać narciarzy.
  15. Jeździłem dziś od 12.30 do 16. Raz duża śnieżyca, po chwili słońce - tak było cały czas. Śniegu dopadało naprawdę sporo, mimo że z przerwami. Później jeszcze padało co najmniej do 18-tej - widzieliśmy siedząc w barze. Ludzi masa - o dziwo więcej niż podczas mojego 2-dniowego pobytu 30 i 31 grudnia. Do gondoli, jak i do kanap stałem od 5 do 20 minut. Na drodze też korek ogromny, choć tym razem trasę z Bielska dało się pokonać w 40 minut (z czego 20 w korku przed Szczyrkiem), a nie w 1,5 godziny. Zaparkowaliśmy o dziwo pod gondolą (część już wyjeżdżała, więc auta się wymieniały). Trasy, jak na takie opady i tyle ludzi, nie były bardzo zniszczone - przyjemny, mięciutki śnieżek (jeździłem 4-ką, 7-ką, 10-tką i 8/11). Kamieni nie zanotowałem. Króciutkie odcinki wyślizgane do lodu, ale ogólnie do stanu tras dziś trudno się było przyczepić. Narciarze też jakby ogólnie bardziej zadowoleni, w centrum informacji pusto - chyba niektóre problemy z początku sezonu udało się Słowakom rozwiązać. Najbardziej dokuczała pogoda. Kusiło mnie sprawdzenie nieubitego wariantu 8a, ale akurat wtedy trafiłem na największą śnieżycę, więc kompletnie nie wiedziałbym gdzie jechać. Wciąż brakuje klimatycznej gastronomii - w okolicy kolejki na Skrzyczne jest sporo takich punktów: od barów, po restauracje, dlatego tam się wybraliśmy (pieszo, bo koło 16-tej powrotny korek poruszał się chyba jeszcze wolniej, niż ten przyjezdny).
  16. Moim zdaniem: Przejazd z COS trasą 3a - na 95% Golgota na 70% Trasy z Hali S. do Soliska - na 70% Trasy z Hali do Czyrnej - na 60% FIS/Kaskada do Jaworzyny - na 80% Onraszek do Jaworzyny - na 60% COS do samego dołu - 1%:) Doliny - nie mam pojęcia, śnieg może być, ale pewnie wyłączą orczyki z braku ludzi.
  17. Jedyne co ich tłumaczy, to ogromne koszty poniesione na inwestycje i nie tyle "chęć", co konieczność maksymalnego oszczędzania. Mnie się kiedyś obiło o uszy, chyba w jakimś wywiadzie z Prezesem TMR, że ich standardem są dwie trasy przy każdej kolei linowej (w sumie dość słusznie) i do takiego stanu dążą. Jeśli są trzy (a tak jest na Pośrednim i w Czyrnej), to zaburza ich rachunek opłacalności. Tak samo przestali wiele lat temu utrzymywać trasę nr 6 w Zahradkach (Chopok), bo wystarczą 1-ka i 12-tka. Oczywiście oficjalnie odpisują, że tam nie ma naśnieżania, więc nie ma warunków. Myślę, że musimy pogodzić się z faktem, że trasy 5, 3d (Czyrna), a także trasy 9, 9a (Pośredni) zostaną oddane do użytku dopiero po wybudowaniu nowych kolei linowych.
  18. koliber

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    TMR wspominał o kolejce na Skrzyczne z Lipowej. No i cały czas jest w planach budowa "Kotarz Areny".
  19. koliber

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    O cholera! Takiego news'a to bym się nie spodziewał:) Czyli po dokończeniu planów SMR, w Szczyrku będzie 10 nowoczesnych, wyprzęganych kolei linowych.
  20. koliber

    Slowacja

    Nikt z nas nie wie jak było, ale przypuszczalnie mieli właściwe pomiary - właśnie przed wjazdem do właściwej Doliny Demianowskiej bywają ograniczenia nawet do 40 km/h i tam często policja stoi. Słowacy i Czesi jeżdżą po prostu bardzo przepisowo co do 1 km/h, tylko w Polsce jest powszechne naginanie przepisów, dlatego często naszych kierowców dziwią zatrzymania w Słowacji, nawet za drobne przekroczenie prędkości.
  21. I to się nazywa relacja:) Zresztą mam wrażenie, że wszystkie relacje od końca lutego będą pełne zachwytów (co już widać) - marzec to tak naprawdę jedyny, sensowny miesiąc na narty, niezależnie od miejsca moim zdaniem. Ogólnie moje spostrzeżenia ze wszystkich wspomnianych przez Ciebie miejsc są podobne - mam tylko pytanie, czy trasa 32 na południe Chopoka jest przygotowywana przez ratraki? Jeszcze niedawno nie była, a Słowacy lubią mimo to pisać o niej jako "czynna", a wspomniałeś, że tylko 3-ka i 6-tka są nieczynne, dlatego pytam.
  22. Trudno przewidzieć jak będzie - nie bardzo jest alternatywa niestety. Może jedynie ubędzie trochę narciarzy z daleka, bo to faktycznie ryzyko - przyjechać i dowiedzieć się, że nic nie działa z powodu wiatru, albo że awaria kolejki na Skrzyczne (w SMR też się zdarzało). A to wszystko nowe urządzenia! Z ciekawości sprawdzam sobie warunki w wybranych ośrodkach w Austrii i np. w takim Serfaus na 68 wyciągów działa 68, na 214 km tras czynnych jest 214. Nawet jednego, drobnego talerzyka sobie nie podarują. I to jest ta najważniejsza różnica - nie w warunkach, nie w górach, a w mentalności. Góra Lazid - tylko jedna kolejka i aż 5 równoległych, czarnych tras, którymi prawie nikt nigdy nie jeździ (są w cieniu i bardzo strome) - tam jakoś opłaca się ratrakować, nawet dla jednego narciarza.
  23. Napisał, że dla początkujących zbyt stromo, trochę się czepiacie. Zieleniec to w większości 300-metrowe talerzyki. Na jednej łące o "imponującym" przewyższeniu 140m postawili dwie krzyżujące się kanapy (prawie jak w Ischgl):) ale to jeszcze nie czyni z Zieleńca prawdziwej stacji narciarskiej. A Cerna Hora nie każdemu musi się podobać.
  24. Wiele jest takich niezrozumiałych dla mnie zaniedbań. Nie działa 6-tka (nie musieliby jej nawet ubijać - jest tak płaska, że narciarze sami rozjeżdżą), nie działa 8a (początkujący nie mogą przez to korzystać z 8-ki, bo musieliby zjechać Golgotą), nie działa szeroka i łagodna 9-tka, która odciążyłaby inne trasy z nadmiaru początkujących narciarzy, nie działa 5-tka, nie działa wariant 3d, który też odciążyłby "ściankę" na trójce. Myślałem, że większość z nich wynikała z małej ilości śniegu gdy byłem tam na Sylwestra, ale ostatnio chyba sporo dopadało? Czyżby jednak efekt oszczędności?
  25. koliber

    Kasprowy Wierch

    Mimo wszystko uważam, że mniejszym uszczerbkiem dla natury byłoby oczyszczenie nawierzchni z kamieni, niż budowa jakiego monstrualnego zbiornika wodnego do naśnieżania. Co do szerokości w dolnej części, nie pamiętam dokładnie, ale projekt nowej kolejki zakładał zdaje się zmianę lokalizacji dolnej stacji - w ogóle nie skręcałoby się na tą polanę, gdzie teraz jest dolna stacja, bo byłaby ona niżej, za tym stromym kawałkiem, a przed wjazdem w nartostradę.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...