-
Liczba zawartości
1 994 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
74
Zawartość dodana przez marekbtl
-
Tak, zapłacone wszystko, a raczej zaliczka. Parking faktycznie mały, ale mam bardzo blisko. Skibusa mam przed hotelem, też opcja. To tylko szczegół. My raczej z tych pierwszych na stoku. Wyspać to się mogę w domku, tam jadę na narty. pozdro
- 76 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- alta valtellina
- bormio
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cze Do niego mam najbliżej, co prawda jest przystanek skibusa pod hotelem, ale zobaczymy jaki transport wybierzemy. Właśnie o tym parkingu myślałem. Stacja pośrednia i sporo rozjazdów, na dole z rana może być tłoczno. dzięki
- 76 odpowiedzi
-
- alta valtellina
- bormio
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
A Bormio 2000, masz info - ja będę w połowie drogi między Bormio a Bormio 2000. pozdro
- 76 odpowiedzi
-
- alta valtellina
- bormio
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cze Jeśli chodzi o Twoją propozycję i mają to być narty sportowe prima sort, to dla młodzieży i drobnych kobiet zdecydowanie polecam komórki juniorskie. Porządnie konstrukcyjnie wykonane, a zdecydowanie tańsze od nart dla dorosłych, niejednokrotnie duuużo lepsze od piankowego badziewia, co udają szatą graficzną narty. W tym przypadku propozycja Head team, nr2. Jedyneczka to już po cenie można rozpoznać, wersja dla poważnych zawodników. Dla uczącej się 14-łatki, za twarde dechy. Ja generalnie uważam, że na nartach SL można szybciej się nauczyć nowoczesnego narciarstwa, pod warunkiem cyklicznych szkoleń, w przeciwnym razie po początkowym wow, będzie się utrwalać błędy i na płaskich górkach będzie w miarę ok, lecz zmiana warunków czy też nachylenia będzie powodować że wszystkie błędy będą wychodzić i więcej będzie zachowawczego „szurania” niż jazdy. Do nauki w mojej ocenie narty nieco poniżej wzrostu, 72-75 pod butem i nie przesadnym taliowaniu. Długość poprawi stabilność przy szybszej jeździe ( bo strach chyba najbardziej ogranicza rozwój), zapobiega także skręcaniu wszelkimi błędnymi znanymi i jeszcze nieznanymi metodami szerokość nieco je złagodzi, nie będą tak wrażliwe na zmianę balansu ciała i nie będą tak usilnie szukać skrętu, a średni promień wydłuży nieco skręty, można je zacieśniać, ale trzeba się tego nauczyć. Narty nie przesadnie sztywne, aby mogły dość szybko zapracować. Drewno + blacha. I duuuużo jazdy, najlepiej pod okiem kogoś ogarniętego narciarsko wszędzie i po wszystkim. pozdro
-
Bardzo elegancko napisałeś. Szkoda, że bez konkretów, dyplomatycznie pozdro
-
No Zbyszek to ma taki rower (a raczej to tylko tak wygląda dla zmyłki), że szybszy niż błyskawica, a bateria może zasilać 50-cio tysięczne miasteczko .... przez tydzień. Nie wiem co tam 3 dni będzie robił , chyba w knajpie czekał na kolegów. pozdro
-
Zbyszku, a jaki to rower zabierasz? Ten z hiper napędem elektrycznym ? pozdro
-
Zgadzam się całkowicie z Tobą, chętnych będzie, dla niektórych koszty są mało istotne. Nie będzie to sprzedaż na masową skalę, jednak chętnych będzie więcej niż może się nam wydawać. pozdrawiam
-
Cze My musimy się przyzwyczaić, że tworzą się ścieżki rowerowe i że rowerzystów jest coraz więcej na ulicach i w niedalekim otoczeniu. Do tego, aby było bezpiecznie potrzeba wysokiej kultury jazdy, ale z obu stron. Najlepiej byłoby te dwa światy wyodrębnić, ale tak się nie da. A jak się nie da, to trzeba się nauczyć współżyć. Nie ma innej drogi. Na to potrzeba trochę czasu, ale zauważam na przestrzeni lat, że kultura kierowców się poprawia, względem innych kierowca a także pieszych oraz rowerzystów. pozdro ps. Piesi to inna bajka, w PL jest podobnie - sam mam ścieżkę, gdzie linia rozgranicza ruch pieszo-rowerowy. Na asfalcie są namalowane piktogramy co może 20 m. Nie pomaga. I tu masz rację - zwykle na ścieżkę wchodzą turyści, chociaż sztuk pieszy jest 5x szerszy od ścieżki. Niestety ma taki sam kolor, może malowanie ścieżki by dało żądany skutek. pozdro
-
Mario, ale to nie to samo. My jesteśmy jeszcze na etapie pieszych. W strefie zamieszkania piesi mają bezwzględne pierwszeństwo zarówno na jezdni jak i na ścieżce rowerowej. W strefie 30 obowiązują normalne zasady ruchu drogowego, jedyną zmianą to, znaku nie odwołuje skrzyżowanie tylko znak koniec strefy. To co podał Paweł, wyraźnie wskazuje grupę uprzywilejowaną, czyli rowerzystów. Piesi nie mogą się po niej swobodnie poruszać, bo jest to normalna ścieżka rowerowa z dopuszczonym warunkowo ruchem samochodowym. Tam bezwzględne pierwszeństwo mają rowerzyści. Pomysł dobry i prosty. Są ulice, gdzie z powodzeniem można to zastosować. pozdro
-
Paweł, to jest rozwiązanie systemowe stosowane w kraju wyżej rozwiniętym "rowerowo". W PL to jeszcze nadal raczkuje, mamy się od kogo uczyć, jest sporo rozwiązań, ważne aby ktoś chciał to wcielać w życie i korzystać ze sprawdzonych wzorców. Można to modyfikować na potrzeby lokalne, najgorzej jak ktoś chce wymyślić koło na nowo. I tak i nie. Są miejsca - szczególnie w miastach, gdzie mogło by mieć zastosowanie przytoczone przez Ciebie na zdjęciu proste rozwiązanie, gdzie zamieniono ulicę na ścieżkę rowerową z możliwością ruchu pojazdów. Ale to rozwiązanie nie wszędzie jest możliwe do zastosowania, aczkolwiek popieram, bo jest wiele miejsc i ulic - dla których nie miałoby to wpływu, albo znikomy dla ruchu samochodów. Ale są miejsca i jest ich bardzo sporo w miastach, gdzie ten ruch pojazdów musi być płynny. Np. w Krakowie stopniowo się go ogranicza w rejonie centrum, gdzie na dwupasmowej ulicy jeden z pasów przeznaczyli tylko i wyłącznie dla rowerów lub z części pasa wydzielili ścieżkę, resztę przeznaczyli na miejsca postojowe, których wcale nie było. Jednak ta symbioza musi być. Początkowo był chaos. Ale generalnie to wyszło na +. Ruch się zmniejszył, bo jeżdżą tam tylko Ci co muszą, reszta ten rejon zaczęła objeżdżać, z uwagi na korki. Rowerzyści mają swój niezależny pas i jakoś wszystko dość dobrze funkcjonuje. Ideałem byłoby stworzenie szlaków komunikacyjnych zupełnie od siebie oddzielonych. Ale buduje się to na istniejącej infrastrukturze i nie zawsze się to da zrobić. Infrastruktura drogowa w PL się poprawia z roku na rok, budowane są obwodnice, które istotnie zmniejszają ruch w mieście. Bo niestety część kierowców jedzie przez miasto bo musi, a niekoniecznie chce. Zmienia się też świadomość ludzi, zaczynają coraz chętniej korzystać z komunikacji zbiorowej jak również z alternatywnych form transportu. Na wszystko trzeba czasu i chęci, może idzie to powoli, ale jednak do przodu. Mamy na to realny wpływ kształtując świadomość naszych pociech, bo część uważa, szkoła powinna zrobić za nas, czy też restrykcyjne obwarowania prawne. Ja niestety się z tym nie zgadzam. pozdro
-
Zgadzam się z tym w 100%. Ja przyjmuję, że większość dorosłych ma albo prawo jazdy, albo kartę rowerową. Tych bez to jakiś promil - tak sądzę. Karta rowerowa to powinien być ogólnie łatwo dostępny i darmowy dokument. Głownie chodzi o kursy i szkolenia darmowe organizowane dla chętnych cyklicznie. Bo karta rowerowa chyba jako tako jest wydawana bezpłatnie. Bardzo dobrze że są takie osoby, które robią coś zupełnie za free, bo widzą problem którego nikt nie chce rozwiązać, bo nie ma czasu lub sa "ważniejsze" sprawy. Niestety wszelkie regulacje prawne jaki programy celowe nie tylko u nas - ale myślę że w większości krajów są "odpalane" ze sporym opóźnieniem. Generalnie boom na rowery, czy też wysyp ścieżek rowerowych nie trwa aż tak długo w naszym kraju. Oczywiście należałoby się nad tym pochylić bo ta forma aktywności z roku na rok przybiera na sile. Mnie to cieszy, że Polacy zaczynaja korzystać masowo z rowerów. Nawet nie jestem przeciwnikiem pedelców, jeśli to zmotywuje zagorzałych kanapowców do wyjścia z domu bądź rezygnacji z jazdy samochodem. Po części do tego pewnie przyczyniła się budowa ścieżek rowerowych, gdzie poruszanie się rowerem staje się w miarę bezpieczne i łatwiejsze. Teraz wystarczy stworzyć proste i jasne zasady współżycia z innymi uczestnikami, edukować i być może w niedalekiej przyszłości w PL będzie więcej cyklistów niż kierowców. pozdro
-
Cze Chmura .. już ciarki przeszły mi po plecach . Ważnych rzeczy to mam pare pozycji, z których ciągle korzystam. Pamięć na szczęście mam dość dobrą (szczególnie do cyfr). Reszta dla mnie jest dużo mniej istotna, część zapisana w komputerach i innych urządzeniach w tzw. pęku kluczy (ale nie zawsze to działa), one oczywiście się jakoś ze sobą synchronizują, nawet nie wnikam jak, po prostu jakoś - a te bardzo istotne mam w głowie. Nie używam pc-tów podatnych na włamy, nie zakładam kont byle gdzie, na razie to mnie jakoś dość dobrze funkcjonuje i póki co nie zamierzam tego zmieniać. W dzisiejszych czasach to jestem dość mocno analogowy w porównaniu do innych. Ale jakoś sobie radzę. pozdro
-
No i dobrze się domyśliłeś, skrót z imienia i z nazwy firmy. Z małych liter - z lenistwa a i z przyzwyczajenia, standardowy mój login do większości stron, komputerów i innych tam pierdół. Wszędzie tam gdzie mogę to zmienić tak ustawiam, a w szczególności jeśli rzadko z tego korzystam. W dzisiejszych czasach wszędzie się logujemy i ustalamy hasło. Nie jestem tego w stanie spamiętać, a ja tego nie zapisuję, bo wszystko mam w głowie. Często się przydaje, jak wracam do czegoś po dłuższym czasie. Używam 1 loginu i ze 3 standardowych haseł do rzeczy dla mnie mało istotnych. Kosmosem było jak jedna z firm kurierskich wymyśliła zabezpieczenia do logowania - zmiana hasła co miesiąc i na domiar złego strona pamiętała wszystkie poprzednie, które nie mogły się powtarzać. Dla mnie abstrakcja. Na szczęście odpuścili sobie. pozdrawiam
-
Tak, masz rację. To dobrze, że jest jakieś wyjście z impasu, chociaż moim zdaniem maluchy powinny mieć możliwość poruszania się ścieżkami rowerowymi pod jakimiś warunkami zgodnie z przepisami. Tak też się dzieje i raczej nikt na to nie zwraca uwagi, jadąc do pracy mijam przedszkole i masa rodziców jeździ ścieżką wraz z maluchami (to dobrze, bo dzieci mają ruch). Problem będzie - jeśli coś się wydarzy nieszczęśliwego. pozdrawiam
-
Wiesiek, ale przecież ja cały czas o tym piszę. Sam stosujesz zasadę ograniczonego zaufania kierując się rozumem, a nie prawem które Ci przysługuje. Ja robię identycznie. Są kierowcy dobrzy, przeciętni i słabi. Z rowerzystami podobnie. Obie te grupy powinny zachować wobec siebie nieufność. A tutaj w szczególności, bo obie te grupy poruszają się ze znaczną prędkością, a także obie grupy muszą posiadać stosowne uprawnienia, czyli nie powinni wykazywać się niewiedzą. Ja neguję tworzenie bzdurnych przepisów i odmóżdżanie społeczeństwa. Ilu z was wie, że pierwszeństwo na ścieżce rowerowej ma rowerzysta tylko w przypadku, gdy pojazd wykonuje lewo lub prawo skręt i przecina ścieżkę rowerową. Gdy jedzie na wprost, to rowerzysta powinien mu ustąpić pierwszeństwa mimo iż znajduje się na ścieżce rowerowej. Pierwszeństwo ma wówczas gdy znajduje się już na jezdni. Na szczęście mało kto o tym wie i nawet nie próbuje pouczać rowerzystów, tym bardziej korzystać z tego prawa. Omawiany film jest oczywiście wynikiem błędu kierowcy. Ale przykład Cynicznego z gadającym kierowcą przez komórkę jest zgoła odmiennym przykładem. Bo jest zabójstwo z premedytacją jak również nieumyślne spowodowanie śmierci. Nie można tego porównywać, chociaż oba przypadki kończą się tym samym. Wiadomym jest, że to kierowcy niosą największe zagrożenie, ale nie dlatego że ich jest więcej, czy jeżdżą bardziej bezmyślnie, tylko są bardziej chronieni w swoich pojazdach vs pieszy/rowerzysta. Wszyscy jesteśmy kierowcami i wiemy jakie obowiązki na nas ciążą podczas jazdy. Ja sobie z tego zdaje sprawę i jadąc rowerem, czy tez poruszając się pieszo. Unikam sytuacji, które dla mnie jako kierowcy są niekomfortowe będąc pieszym czy tez poruszając się rowerem. Ale działa to w obie strony. Jeśli jesteśmy przy temacie prawa i jego bezwzględnego przestrzegania, jestem ciekaw jak się ma stosunek liczby kierowców vs liczby rowerzystów poruszających się po drogach bez uprawnień. Na co przymykamy oko świadomie czy też nie. Otóż po ścieżkach rowerowych mogą się poruszać wyłącznie osoby z uprawnieniami, od karty rowerowej wzwyż. Jaki jest % rowerzystów bez takich uprawnień. Nie wiem jak teraz w szkołach, ale kiedyś pogadanki z Policjantami, czy też kursy rowerowe były powszechne. Wszelkie olimpiady wiedzy o ruchu drogowym także. Aby poruszać się ścieżka rowerową, trzeba mieć jakiś dokument stwierdzający uprawnienia, a zarazem potwierdzającym wiedzę. Ile dzieci w wieku 10-18 lat taki dokument posiada. Czy gonienie ze Ojca jadącego z 8-mio letnim synem po ścieżce rowerowej jest passe, czy też obowiązkiem każdego rowerzysty jest, aby tych przepisów przestrzegać. Bo w świetle prawa 8-mio latek jest pieszym i nie wolno mu się po ścieżce rowerowej poruszać. Ojciec jest dorosły, jeżdzić po chodniku nie może. Więc w mieście nici z przejażdżki z dzieckiem. Karty nie dostanie, bo za mały. Jedynie zostaje przyczepa. Ale widząc taki zestaw ciśniemy dalej, przecież to oni łamią prawo, czy też zwalniamy czekając na odpowiedni moment na wyprzedzenie z zachowaniem odpowiedniej odległości? Dla mnie to bzdura, taki przepis, a egzekwowanie go to już bzdura do kwadratu. Bardziej bym był za obowiązkowym odpowiednim oznakowaniem zarówno rodziców (np. kamizelki z napisem na plecach "Jedzie z nami dziecko") + jakaś antenka z chorągiewką przy rowerze dziecka - aby go było widać i niech się uczy jazdy wśród innych użytkowników. Proste rozwiązania są najlepsze. @Lexi wspomniał, że w UK przyczepy są nieubezpieczone. Stwierdzili że sama nie da rady jechać. Zawsze jest ciągnięta przez pojazd, który ma i kierowcę i ubezpieczenie. Proste? Oczywiście że proste. Cyniczny zarzucił mi stwarzanie niebezpieczeństwa innym poprzez zachowanie ostrożności przy przejeżdżaniu przez ulicę, mimo iż mam pierwszeństwo. Nadmienię, że wszystkie nasze rowery są wyposażone w światła tylne z czujnikiem ruchu i zachowują się identycznie jak samochodowe. Nie są to światła dla mnie - tylko dla innych rowerzystów czy też kierowców jeśli poruszam się drogą (ale bardzo rzadko to robię). Moim zdaniem rowerzyści powinni się identycznie jak kierowcy zachowywać (przynajmniej ja tak robię) jadąc ścieżką rowerową. Monitorują otoczenie, zachowują bezpieczną odległość i zwracają uwagę co robią inni użytkownicy. Nawet jeżeli zaczynam hamować - to inni rowerzyści powinni to widzieć, bo zapala się czerwone światło w moim rowerze. Patrzą po srokach? Mają głowy wbite w ziemie jak Justyna Kowalczyk podczas biegu? Nie rozpoznają sygnału i co on oznacza, bo są na rowerze a nie siedzą w samochodzie? Może to nowinka techniczna i są nie przyzwyczajeni, że rower coś takiego może posiadać. Ja tak samo postrzegam kierowców będąc rowerzystą. Być może nie ma odczynienia ze ścieżkami rowerowymi i jest z nimi nie obyty, bo nigdy nie wiem kto siedzi za kierownicą. Obok mnie jest duże rondo, które pasuje przejeżdżać na klaksonie. Kierowcy nie znający tego ronda notorycznie zajmują niewłaściwy pas. Ale to nie ich wina - tylko oznakowania, szczególnie poziomego, które wytrzymuje góra 2 miesiące. Zjazd sugeruje zajęcie niewłaściwego pasa. Wiele osób tak robi. Ja wolę ustąpić aby uniknąć kolizji niż pchać się na zwarcie bo Mojsza, bo wiem, że żaden z kierowców nie robi tego złośliwie. Co do Warszawiaków (tych rodzimych i napływowych), znam ich sporo, ale na palcach jednej (może dwóch) ręki/rąk mogę policzyć ludzi, którzy są normalnymi i zostali nadal normalnymi (napływowi) osobami. Większość albo jest zadufana w sobie, albo bardzo mocno się zmieniła na niekorzyść nabywając cech, które jakoś nie specjalnie toleruję. Jakoś inne miasta nie działają tak niekorzystnie na ludzi, bo tez ich sporo znam z innych rejonów Polski. Ale to tylko moje spostrzeżenie z mojego kręgu znajomych. @MarioJ lepiej? Bardziej merytorycznie? Przydługo? pozdro ps. "Cynikiem określamy człowieka zbuntowanego, który jawnie odrzuca wszelkie normy i zasady - krytykuje je, nie liczy się z uczuciami innych osób, jest egoistą." Kolega Cyniczny chyba taki nie jest, zauważyłem u Niego elementy empatii, wyrozumiałości oraz uznawania prawa i jego przestrzegania. Nawet do tego zachęca i namawia. Gani wręcz niesztampowe zachowania wybiegające poza ogólnie znane normy i kolidujące z prawem. Broniąc swoich racji, ma na uwadze innych - "słabszych" - czyli egoistą także nie jest.
-
Nie używaj słów których nie rozumiesz. "Kierowcy wymuszają pierwszeństwo na rowerzystach" - powinno brzmieć prawidłowe stwierdzenie wg. Twoich norm. Zauważyłem że Warszawiacy to swoista grupa Polaków lepszych i mądrzejszych. Ale bycie obywatelem stolicy zobowiązuje. Twój nick jest chyba czysto przypadkowy, bo kreujesz się na zgoła inna osobę. W każdym razie życzę zdrówka wszelakiego. pozdrawiam
-
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Kurde, blisko nie jest (daleko też, taka trasa na raz do przejechania, tak do 1000 km to dla mnie spoko, powyżej już zaczyna mnie jazda nudzić i nużyć), ja mam nieco dalej, raptem 80km. Tym bardziej podziwiam Twoją częstotliwość wyjazdów. pozdro -
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Mario, bo warunki, to tylko dodatek do nart. Jak sa dobre, to dobrze, a jak słabe ..... to też dobrze. Jak się da zjechać - to już sukces. pozdro -
A czytasz ze zrozumieniem? Nie będę nic gdybał i teoretyzował w materii o której nie mam wiedzy. Jeżdżę na MTB i tylko dla frajdy. Nie mam potrzeby poruszania się po mieście rowerem ani ochoty wąchania smrodu z ulicy. A jeśli nawet, to wybieram ścieżki rowerowe bo jest ich pełno i są praktycznie wszędzie, alternatywnie boczne mało ruchliwe uliczki. Ale to Ty oczekujesz od kierowców bycia jasnowidzami i nieomylnymi ludźmi. Ja się nie zgadzam z odmóżdżaniem społeczeństwa poprzez bzdurne regulacje cedując elementarne zachowania z jednej grupy na drugą. Ludzkość to wirus toczący ta planetę, mimo iż jesteśmy najinteligentniejszą formą życia. Popatrz na faunę i florę nas otaczającą, była, jest i będzie po nas. Matki uczą dzieci jak przetrwać, uczą je zabijać, ale nie dla zabawy - tylko żeby przeżyć. U ludzi jest inaczej, a niby są inteligentni. Czy zamyślony pieszy przechodzący na czerwonym świetle powinien zostać obowiązkowo rozjechany, czyli upomniany przez kierowcę? Bo nie rozumiem Twojego toku rozumowania. Każdy kierujący stara się uniknąć zderzenia z pieszym/rowerzystą, bo to naturalny odruch. W drugą stronę też to powinno działać. Bo to swoista symbioza. Natomiast zbyt obszerne regulacje tworzą nieład - wystarczy spojrzeć na wrzutkę "oznakowanej" ulicy wstawionej przez Victora. Mam nadzieję że wiesz na których i w jakim przypadku masz pierwszeństwo, żebyś się czasami nie wypuścił, bo nie na wszystkich jest taka sama zasada. Staram się, aby nikt taki mnie nie potrącił, stąd wzmożona czujność, polecam - ufanie przepisom, a w szczególności ludziom, które je powinni znać i przestrzegać - to nie jest droga do sukcesu. Bawisz się w politykę zawodowo/hobbistycznie? Bo takie bzdury to tylko oni potrafią tworzyć. Szkoda się do tego odnosić. Wygrałeś. Twojsza. pozdro
-
A czytasz ze zrozumieniem? Nie będę nic gdybał i teoretyzował w materii o której nie mam wiedzy. Jeżdżę na MTB i tylko dla frajdy. Nie mam potrzeby poruszania się po mieście rowerem ani ochoty wąchania smrodu z ulicy. A jeśli nawet, to wybieram ścieżki rowerowe bo jest ich pełno i są praktycznie wszędzie, alternatywnie boczne mało ruchliwe uliczki. Ale to Ty oczekujesz od kierowców bycia jasnowidzami i nieomylnymi ludźmi. Ja się nie zgadzam z odmóżdżaniem społeczeństwa poprzez bzdurne regulacje cedując elementarne zachowania z jednej grupy na drugą. Ludzkość to wirus toczący ta planetę, mimo iż jesteśmy najinteligentniejszą formą życia. Popatrz na faunę i florę nas otaczającą, była, jest i będzie po nas. Matki uczą dzieci jak przetrwać, uczą je zabijać, ale nie dla zabawy - tylko żeby przeżyć. U ludzi jest inaczej, a niby są inteligentni. Czy zamyślony pieszy przechodzący na czerwonym świetle powinien zostać obowiązkowo rozjechany, czyli upomniany przez kierowcę? Bo nie rozumiem Twojego toku rozumowania. Każdy kierujący stara się uniknąć zderzenia z pieszym/rowerzystą, bo to naturalny odruch. W drugą stronę też to powinno działać. Bo to swoista symbioza. Natomiast zbyt obszerne regulacje tworzą nieład - wystarczy spojrzeć na wrzutkę "oznakowanej" ulicy wstawionej przez Victora. Mam nadzieję że wiesz na których i w jakim przypadku masz pierwszeństwo, żebyś się czasami nie wypuścił, bo nie na wszystkich jest taka sama zasada. pozdro
-
Może się zgadamy jakoś, bo my prawie krajany . Ja pewnie w listopadzie Tylicz, żeby się chociaż na śniegu położyć - może być i sztuczny. To taka hala, ino nie zadaszona . Pojeździć to się nie da, ale dobra i mucha jak wpadnie do brzucha. Na Rytro to nie ma co liczyć, ale kto wie, może będzie zima stulecia. Może coś jeszcze ruszy, ja na to nie liczę, ale może będę miło zaskoczony. Na razie to mam tylko wstępne rezerwacje z możliwością rezygnacji. pozdro
- 206 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Wytłumacz mi proszę po co mam jeździć po jezdni rowerem, skoro mamy ścieżki rowerowe. NIe bardzo rozumiem, w jakim celu. Aby stwarzać niepotrzebne zagrożenie innym i sobie? Przecież tworzy się ścieżki żeby odizolować ruch samochodowy od pieszo/rowerowego. Dla mnie nie ma problemu przejechać na druga stronę ulicy na ścieżkę, bo po mojej stronie akurat jej nie ma. Jeśli nie ma innej możliwości, to wówczas pewnie ulicą, ale mieszkam, gdzie mieszkam i ścieżek rowerowych dookoła mam pełno. To gratuluję. Ale myjcie się dziewczyny bo nie znacie dnia ani godziny. Nie takich kozaków życie sponiewierało, czego oczywiście Tobie jak i Wszystkim, a także sobie nie życzę. To oczywista rzecz, bo to są zawodowi kierowcy, ale prawie robi wielką różnicę. Mimo doświadczenie tez popełniają błędy, bo są tylko ludźmi. A już myślałem że Mikołów to pępek świata, a to jednak człowiek całe życie w błędzie. Panie Idealny, a to w Swoim czy ogółu rowerzystów imieniu opisujesz Swoje zachowanie? Bo u nas na wsi to takich osób jest garstka. W mieście to może inaczej jest. Bo samochody prowadzą tylko ludzie, nie cyborgi, a nie myli się tylko ten co nic nie robi. Ja o tym wiem, bo jestem człowiekiem ułomnym. Mam sporo zalet ale także i wad i nie jestem doskonały, jak większość, pewnie nie dotyczy pępka świata, ale tam z rzadka bywam - to nie wiem. No i brawo za interpretacje przepisów na swoja modłę. A tu na moją - poruszałem pojazdem w sytuacji zagrożenia życia wysyłającym sygnały świetlne i dźwiękowe, a co już ma znamiona pojazdu uprzywilejowanego - bo nie musi to być ani policja, karetka etc. Taka moja interpretacja. pozdro ps. Twojego dzisiejszego przypadku nawet nie komentuje, bo to jest łamanie obowiązującego prawa. Jest to karygodne, zważywszy na fakt, że zestawy głośnomówiące nie są jakimś kosmosem, a jak kogoś stać na samochód, to powinno być go stać na zestaw za 2 stówki, jeśli mu żal, to powinien jeździć komunikacją zbiorową lub rowerem, bo go na jazdę samochodem nie stać.







