-
Liczba zawartości
1 994 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
74
Zawartość dodana przez marekbtl
-
Gdzie Pawełku zaczynasz????? Ja jadę do "Twojego" Bormio w nasze ferie 25.01-02.02.2025. Miejscówke mam między Bormio a Bormio 2000, San Pietro. Jak na ferie to taniuchno bardzo. Grudzień na razie Madonna - pogodowy pewniak. Drugi tydzień od startu sezonu 14.12-21.12.2024 - też po piniondzach jak to się mówi. pozdro
- 206 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Mario, ja jestem zwolennikiem przede wszystkim myślenia i zdroworozsądkowego podejścia do życia mimo iż nie rzadko kłóci się z mniej lub bardziej "mądrymi" przepisami czy też regulacjami. Oznakowanie takiego przejścia nie jest potrzebne żeby stwierdzić zgodność z przepisami że jest to przejście. Oznakowanie służy tylko i wyłącznie bezpieczeństwu. W tym przypadku rowerzysta musi wcześniej wiedzieć, że jego drogę przecina ciąg komunikacyjny pieszych. Bo jednak porusza się sporo szybciej. Po to są znaki pionowe uzupełniające poziome. Nie ma potrzeby tworzyć kocopołów utrudniających życie wszystkim. Moje wypowiedzi od początku są w jednym tonie, nasze odmienne poprzednio zdania wynikały raczej z niezrozumienia, co autor mial na myśli. Ja staram się przy wydawaniu jakichkolwiek opinii "wejść w buty" oponenta aby zrozumieć skąd wynika jego tok rozumowania. Nie boję się przyznać do błędu. Obecne przepisy już są bardzo mocno restrykcyjne, piesi czy też rowerzyści zawsze byli chronieni przepisami, to z wiadomych przyczyn, jednak jedynie kultura osobista wszystkich może poprawić tą sytuację. Ja osobiście będąc rowerzystą przepuściłbym pieszych na takim przejściu (o ile bym te pasy i pieszych zauważył), bo nieomal mam 100% pewność, że wśród zapytanych pieszych losowo aby wskazali przejście dla pieszych - wskazali by właśnie owa zebrę. Mogę jedynie informacyjnie wspomnieć, aby w przyszłości uważali bo to nie jest tak de facto przejście i tutaj pierwszeństwa nie mają. Przecież to nie ich wina - tylko projektantów, którzy się powinni na tym znać. "Policjantowanie" nie leży w mojej naturze i raczej się tego wystrzegam, oczywiście nie daję przyzwolenia na żadne debilne, chamskie zachowania, ale próby pouczania kogoś zawsze są odbierane jako atak, co zazwyczaj daje skutek odwrotny do zamierzonego. Ponadto nie znając przyczyn takiego czy innego zachowania trudno mi to czasami ocenić w racjonalny sposób. W Twojej wrzutce wyraźnie widać, że owo zdarzenie to nie złośliwość kierowcy, a tylko splot zdarzeń, na szczęście bez poważniejszych konsekwencji. Kierowca nie zauważył pieszej, nie było w tym żadnej złośliwości, czy próby wymuszenia czegokolwiek. Każdy z nas doskonale wie jak wygląda manewr włączania się do ruchu i wie gdzie wówczas patrzy. Kobieta podbiegła i wyrosła kierowcy przed maską (nie odbieraj tego jako choćby cień winy pieszej), pewnie nieco spanikowała, finał znamy. A kto nie miał nigdy w życiu takiej sytuacji, niech rzuci we mnie kamieniem. Ja też osobiście nikogo nigdy w życiu nie potrąciłem, ale zdarzyły się podobne sytuacje w mojej karierze jako kierowcy. Sytuacja stricte życiowa - przykład wydawało by się nieracjonalnego z poziomu obserwatora zachowania kierowcy. Było to 6 lat temu. Godzina 20.00, Żona dostaje telefon od mamy, że się przewróciła, nie może wstać, chyba zawał (bo to był zawał) i chyba za chwilę zemdleje. Bełkoce przez telefon.Mieszka sama - mieszkanie zawsze zamyka, a tylko my mamy klucze. Mieszka od nas ok 15 km - my mieszkamy w centrum, natomiast dojazd mamy dość dobry, na szczęście. Ja tylko porwałem aspirynę z szafki i do samochodu. Jak myślisz - czy jechałem przepisowo? Myślę, że zebrałbym ze 100 punktów jak nie więcej. Klakson - światła, czerwone - nie ważne. Byłem tak skoncentrowany na jeździe, że nie mam pojęcia co Żona w tym czasie robiła. Zadzwoniła po karetkę w międzyczasie. Clou. Wyobraź sobie osobę wchodzącą na przejście z premedytacją chcącego mi udowodnić, że jestem idiotą ......... Oczywiście takich przypadków jest promil, ale skoro są, nie znaczy to że nam się nie mogą przydarzyć. Nie jest to pean w obronie kierowców, tylko staram się wytłumaczyć mój punkt widzenia i czym jest podyktowany. Na motorze/motorowerze/skuterze nie jeżdżę, więc nie będę dywagował na ten temat. Nie mam pojęcia czy coś sugeruję swoim zachowaniem kierowcom, ja tylko dbam o swoje bezpieczeństwo. Oczywiście że jeśli mam bardzo dobry ogląd na sytuację i mój mózg nie widzi przeciwskazań, to jadę normalnie. Natomiast wystarczy sygnał, że istnieje cień szansy na komplikacje, to zwalniam - do takiej prędkości, aby w razie draki bezpiecznie wyhamować. Jak zapytasz jakiej - odpowiem - bezpiecznej w moim mniemaniu. Podobnie jak jadąc za kimś ta bezpieczną odległość staram się zachować, a czy to jest 10 czy też 100m, tego nie wiem - w mojej ocenie jest bezpieczna. Sytuacja, którą opisujesz, czyli jazdę rowerem zgodnie z ruchem pojazdów traktuję szczególnie uważnie, bowiem wiem, że ja nadjeżdżając z tyłu mogę zostać najnormalniej w świecie niezauważony i moje pierwszeństwo sobie mogę w 4 litery wsadzić. Finał będzie taki, że na samochodzie w najgorszym wypadku będą wgniotki, a ja w najlepszym będę miał obtarcia i siniaki. Sam jadąc do domu mam taki wjazd. Dokładnie taki jak opisujesz, na domiar złego zjazd z głównej jako taki jest czysty, ale tuż przed są wyznaczone miejsca parkingowe a ścieżka rowerowa wraz z chodnikiem biegnie za żywopłotem. Prawoskręt jest powiedzmy banalny osobówką, bo jest przeszklona, ale furgonem to jest dramat. Samochód zatrzymując się przed ścieżką + przejściem staje pod takim kątem - że nic nie widać. Ani w lusterkach, ani przez boczną szybę. Żeby cokolwiek zobaczyć, trzeba ręczny i autentycznie wyjść z fotela i przejść na miejsce pasażera aby cokolwiek zobaczyć. I to, że się zatrzymam, nie znaczy wcale że sygnalizuję wszystkim, że ich widzę. A przecież nie jest jakiś abstrakcyjny przypadek. Pomijam już jakieś wyekranowane przejazdy, gdzie trzeba się czaić jak tygrys, aby przejechać - a są takie w KRK i pewnie nie tylko. To są u mnie zachowania automatyczne i nie jestem w stanie tego kontrolować, podobnie jak mimowolne zerkanie w lusterka wsteczne w samochodzie, a przecież jadę przed siebie. pozdro
-
Trochę zazdroszczę Ci tej bliskości hali. Jednak to jest całoroczne i w chwilach przypływu chciejstwa można pojechać i sobie poszurać. pozdro
- 206 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Mario, to że w większości winę ponoszą kierowcy - to fakt. Janek napisał: "Oczywiście kultura jazdy się poprawiła", jego ogląd jest o tyle dobry, w stosunku do naszego, że bywa w PL od czasu do czasu i tą zmianę widać. Ja w Krk zauważam tylko spektakularne zmiany (np. budownictwo), tych mniejszych już nie - bo jest ich dużo, a jeżdżę po Krk codziennie. Jak i narciarze są słabi, to samo dotyczy kierowców. Ja zauważam poprawę kultury jazdy w PL, ale jak Janek napisał, oszołomów nadal jednak nie brakuje - najważniejsze że nie ma na to już społecznego przyzwolenia i jest to wręcz tępione. Jestem jednak przeciwnikiem cedowania wszystkich obowiązków jednej grupy, na drugą. Uważam, że obowiązkowo pieszy (na przejściu bez zygnalizacji) powinien bezwzględnie się zatrzymać dając znak kierującym, że ma zamiar przejść przez jezdnię, a kierowca powinien bezwzględnie mu ustąpić pierwszeństwa. Jednakże, a mówię tu z doświadczenia, są sytuacje drogowe, gdzie bezpieczniej dla pieszego jak i kierowcy wymusić na pieszym pierwszeństwo. W PL poprawia się cała infrastruktura drogowa (to o czym pisałeś), przepisy bardziej restrykcyjne pewnie też mają na całokształt wpływ. Są sytuacje drogowe, gdzie nie zawsze decyzja o ustąpieniu pieszemu będzie słuszna. Mam na karku chyba ponad grubo 2 bańki km. Tak samo na drodze, zachowuję się na nartach. Ze spora grupą osób z forum jeździłem i mogą potwierdzić. Każda nagła zmiana kierunku jazdy na stoku jest poprzedzona jest monitorowaniem tego co się dzieje powyżej, mimo iż przepisy stanowią inaczej i mógłbym mieć to w dupie zgodnie z zasadą - kto wyżej musi uważać. Ja oprócz tego - jako kierowca, że monitoruję drogę, otoczenie i zachowania innych kierowców z przodu, w przypadku hamowania, a tym bardziej jakiegoś gwałtownego śledzę również to, co dzieje się za mną. Czy ten manewr jest bezpieczny również dla innych kierujących, bo wiem że zatrzymać 50-cio tonową ciężarówkę to inna bajka niż samochód osobowy. Ale trzeba się takim zestawem przejechać, żeby o tym wiedzieć. Dochodzi czas reakcji, warunki atmosferyczne i szereg innych czynników. Więc czasami lepiej na pieszym wymusić pierwszeństwo, może straci minutę, ale zachowa życie. Zupełnie nie rozumiem wrzutek internetowych osobówek zjeżdżających ciężarówkom drogę, probując ich pouczać - w taki idiotyczny sposób. Teraz kierowcy dostali nowy obowiązek, przewidywania co zrobi pieszy będący w okolicy przejścia. Kultura jazdy zmienia wie na plus, już się tak nie spieszymy, lepiej nam się powodzi - Polacy zaczynają żyć jak większość obywateli UE. Natomiast wszechogarniająca nas cyfryzacja + dla mnie durne przepisy będą powodowały bezmyślne zachowania. Grupki młodzieży siedzące i klikające w komórki, zamiast ze sobą gadać - nie są fanaberią tylko faktem. Ludzie w słuchawkach odizolowani od świata zewnętrznego nie wiedza co się dookoła dzieje. U mnie w firmie jest zakaz używania słuchawek na produkcji, ponieważ od momentu, jak pracownicy zaczęli to robić, zauważyliśmy znaczny wzrost błędów produkcyjnych, nie mówiąc już o wzroście awarii maszyn. Pracownik musi być skupiony na tym co robi, a słuchanie storytel czy tez radia, rozprasza jego uwagę. To samo zauważyłem na przestrzeni lat u pieszych. Masa ludzi zapatrzonych w komórki, odizolowanych od świata zewnętrznego w słuchawkach, idących jak zombi, bo reszta idzie - psychologia tłumu. Może kiedyś będą autonomiczne bezkolizyjne pojazdy, ale póki co prowadza je ludzie, którzy nie są bez wad. Stara maksyma wciąż aktualna, umiesz liczyć - licz na siebie. Tu przykład tragicznego wypadku i kardynalnego błędu kierowcy skody. Postój na pasie na drodze szybkiego ruchu. Na takich drogach nie należy się zatrzymywać bez przyczyny niezależnie od warunków drogowych czy tez atmosferycznych, jeśli już to na poboczu i najlepiej poza samochodem wówczas przebywać, awaryjne i trójkąt obowiązkowo i to migusiem. Błąd kierowcy Lory - oczywisty - ale jak pisałem, jesteśmy tylko ludźmi. Musimy sami zadbać o swoje bezpieczeństwo, bo nikt inny tego nie zrobi. https://autokult.pl/prawdziwa-tragedia-na-drodze-samochod-zostal-zmiazdzony-mamy-nagranie,7027099508079584a pozdro
-
Mario, ale o czym ty piszesz? W większości przypadków winę ponoszą kierowcy, takie są fakty. Ja tylko opisuję spostrzeżenia obecnej populacji i ich zachowań. O ile takie zachowanie nie stwarza większych zagrożeń w przypadku ruchu sterowanego sygnalizacją świetlną, w mieście zważywszy na gęste ich rozmieszczenie, ale już w warunkach podmiejskich czy na przejściach bez sygnalizacji, już tak. Do pracy jadę 3pasmową ulicą o podwyższonej prędkości, w pewnym momencie jest przejście dla pieszych. Jadę środkowym pasem, dość duży ruch. Po lewej tor zaczyna hamować, ale ja tą drogę znam na pamięć, więc też hamuję, bo wiem że jest tam przejście. Prawym pasem jedzie osobówka. Idzie kobita uchchana i nawija przez telefon. Kierowca osobówki tego nie szczaił. Przejechał tuż przed babką. Konkluzja - ja osobiście bym się nie odważy w ten sposób przejść przez taką ulicę, nie sprawdzając, czy coś nie jedzie na następnym wolnym pasie. Mario, a jakie masz szanse w przypadku zderzenia z samochodem będąc pieszym? Ja zakładam zawsze że mam zerowe. Pieszy raczej nigdy nie jest bezpośrednim sprawcą śmierci kierowcy, a kierowca prawie zawsze jest bezpośrednią przyczyną zgonu pieszego. Z resztą Twoja wrzutka doskonale obrazuje szanse pieszego i kierowcy, Mercedes pewnie bez rysy, nie mówiąc o kierowcy, a pieszą poleciała jak kukła z 5 m, a prędkość minimalna samochodu. Ja o tym wiem i mimo świadomości swoich praw, staram się stosować zasadę ograniczonego zaufania, jazda na wózku mnie nie interesuje. pozdro
-
Cze Nie wiadomo co obejmuje ta statystyka i jakie zdarzenia. Pewnie śmiertelne lub bardzo poważne - tak, tu masz rację, ale gro pieszych nie jest bez winy. Obserwując ludzi jak chodzą i jak się zachowują to włos (mnie akurat to nie dotyczy ) się na głowie jeży. Brak im fundamentalnej wiedzy i wyobraźni. Zapatrzeni w komórki nie mają pojęcia o bożym świecie. Zielone światło zwalnia ich z jakiegokolwiek myślenia. Mam pierwszeństwo - więc walę na oślep. Uuuuuu, gruby temat. Też mieszkam w sporym mieście, poruszam się zarówno pieszo, rowerem jak i samochodem - pewnie jak większość z nas. Moim zdaniem - spora część rowerzystów to największe bezmózgi, a przywileje które mają stworzyły z wielu gorszych potworów niż wytykani kierowcy. Rower porusza się dość szybko, załóżmy że 17km/h, poruszającego się w ten sposób pieszego można oskarżyć już o wtargnięcie na jezdnię. Pomijam fakt, że rowerzyści jadący ścieżką MUSZĄ ustąpić pieszemu znajdującym się na przejściu przez ścieżkę rowerową. Co setny o tym wie i ustępuje pieszym. Nie mówię tu już o jeździe raz chodnikiem, raz ścieżką, raz ulicą, a raz przejściem dla pieszych bo akurat jest zielone. Ostatnio taką fujarę bym potrącił jadąc do pracy. Wyjeżdżając z domu jadę dwupasmówka - ale wąską, bo stosunkowo niedawno została zrobiona i budynki ograniczają jej szerokość. skręcam z tej drogi w prawo w przecznicę, są światła i przejście dla pieszych. Natomiast przy skrzyżowaniu chodnik zwęża się do 2 płytek, bo stoi budynek (od dawien dawna - tylko drogę dopasowali na ile mogli - bo to jedna z głównych dróg). Jedzie gość pierwsze ulicą, potem chodnikiem, bo było czerwone - ja stałem, on z użytkownika jezdni stał się użytkownikiem chodnika - wcześniej chodnik jest bardzo szeroki, potem się zwęża bo stoi budynek i chodnik jest oddzielony łańcuchami od jezdni) - znowu zjeżdża na ulicę, mija mnie z prawej - a ja skręcam w prawo!!!! i dziduje dalej prosto - bo piesi mają zielone - więc mimo że porusza się ulicą wali prosto na oślep, myśląc że ja jestem w stanie pacana zauważyć, ale ON przecież jedzie. Po drugiej stronie ulicy piękna wyznaczona ścieżka rowerowa, a chwilę wcześniej przejście dla pieszych. Takich przykładów można mnożyć na potęgę, roszczeniowi są bardzo. Ja zawsze zwalniam, czy wręcz się zatrzymuje przed każdym skrzyżowaniem, przecznicą mimo iż teoretycznie mam pierwszeństwo jadąc ścieżką rowerową, ba nawet ostatnio się złapałem na tym, że na każdym skrzyżowaniu w beskidach na górskich duktach zachowywałem się identycznie, choć prawdopodobieństwo, że ktoś wyjedzie było praktycznie zerowe. pozdro
-
Cze To przecież oczywiste i chyba nikt tego nie kwestionuje. Piesza zachowała się jak należy, rozglądnęła się, przechodzi przez ulicę w miejscu do tego przeznaczonym. Na usprawiedliwienie kierującej, to jedynie tylko to, że piesza była pewnie (ale tego nie wiem, ale tak przypuszczam) w martwej strefie kierowcy, za przednim słupkiem. W starszych samochodach jednak widoczność była dużo lepsza, teraz zazwyczaj są w słupkach zainstalowane kurtyny i są niezwykle szerokie i zabierają sporą część widoczności kierowcy. Na szczęście nic się nie stało, niemniej jednak ja jestem zwolennikiem zasady ograniczonego zaufania. Jestem przekonany, że obie Panie wyciągną z tego zdarzenia wnioski. Kierująca następnym razem zatrzyma się dla pewności przed przejściem dla pieszych, a piesza przed wejściem na przejście zatrzyma się i upewni na 100%, że może bezpiecznie wkroczyć na przejście. pozdro
-
Janek, do biznesowych wyjazdów za mały. Auto kupione stricte pod własne potrzeby z myślą w szczególności o komforcie dla podróżujących. Chętni są, a im więcej do ściepy na paliwo, tym więcej razy można na narciochy jechać. Ale jak chcesz, to dla Ciebie zrobię wyjątek, ale tanio nie będzie. Po takim wyjeździe będziesz się do mnie zwracał „Drogi Marku” 😀 i to nie będzie kurtuazja. pozdrawiam
-
Ja wolę 6-ciu zapaleńców w środku, z zewnątrz ma być incognito. Nam splendor nie jest potrzebny. Jak coś, to o Nowy Sącz zawsze można zahaczyć, bo po drodze jest 😉 w Alpy. pozdro
-
Cze Ja niedawno nabyłem wóz na wypady narciarskie i nie tylko. 6-cio osobowa kolubryna ze stałym napędem na 4 buty. Komfortowo przewiezie 6 osób z całym dobytkiem. Klasa V w wersji długiej, czyli 5,20m długości (jest jeszcze dłuższa ale w wersji 6-cio osobowej praktycznie nie do kupienia). Bez zbędnych pierdół w środku typu stolik i inne tam bzdety uniemożliwiające spakowanie wszystkiego do środka. Każdy z pasażerów ma osobny fotel, między fotelami wejdzie na mój gust 8-10 par nart, może i nawet 12, sprawdzimy w zimie. Za fotelami sporo miejsca na bagaż zostaje, 6 plecaków z butami i 6 toreb podróżnych wejdzie na pewno. Najeść się trzeba w domu na zapas - bo z tym już może być problem. Po demontażu fotela i przy 5ciu osobach to już wejdzie wszystko włącznie z tyczkami na SL . Praktycznie nie ma konkurencji oprócz VW - ale ten jest mniejszy i moim zdaniem bardziej awaryjny (a raczej podatny na awarię) niż V-ka. Skrzynia biegów 9-cio stopniowa klasyczna cały czas walczy o jak najniższe obroty silnika. Realny zakres pracy przy jeździe bez butowania to 1400-1700 obr/min - robi to płynnie i szybko jak na klasyczna skrzynię. Samochód bardzo miękko zestrojony, ale taki ma być - liczy się przede wszystkim komfort podróży pasażerów. Nie zachęca do agresywnej jazdy, a jak dla mnie zbyt mocne wspomaganie daje nikły obraz tego co się dzieje z kołami przednimi. Ponadto silnik przy ostrzejszym traktowaniu niezbyt przyjemnie brzmi, skutecznie zniechęca do szaleństw. Natomiast samo wykończenie wewnątrz samochodu jest prima sort. Wszystko (włącznie z deską) obszyte skóra i wykończone drewnem (albo imitacją drewna). Mimo 120 000 nalotu nic nie stuka i nic nie trzeszczy. Spalanie w mieście na razie nieco powyżej 9-ciu litrów (jak na ponad 2T kloca to nie ma dramatu), na trasie (a miałem ostatnio możliwość go przetestować, bo postanowiłem zawieźć towar do klienta, żeby się przejechać) Kraków - Katowice - Kraków, czyli trochę miasta + autostrada + znowuż trochę miasta + autostrada + trochę miasta wyszło 7,8 l/100km. Uczciwie. Do Katowic 800kg towaru w aucie zapakowane i tempomat zapięty na 140km/h, na powrocie na pusto już 150km/h. Samochód najlepiej się czuje na trasie przy prędkościach 120-150km/h, taki liniowiec. Jest cicho, szumów nadwozia nie słychać - muzyczka gra . Brakuje jednak w nim mnie osobiście 3 -ech rzeczy, jedna już opanowałem, ale dwóch pozostałych chyba się juz nie uda zrobić, za dużo zabawy. 1). - radio z możliwością android auto i apple car, też tego nie rozumiem - kupując wyższej klasy nagłośnienie Burmaster ktoś żałuje parę groszy na tą dodatkowa funkcję (no niestety nic nie jest w Mercedesie za darmo). To akurat już załatwione, najprostsze ze wszystkiego, wymiana ekranu na nowy - dotykowy ze wszytkimi funkcjami. Oryginalny system merca jest zupełnie nieużytkowy w oparciu o kontroler i touchpad. 2). - zbiornik paliwa na 57 litrów - no kto w takim samochodzie trasowym żałuje 3 stówek dopłaty do większego zbiornika przy kwocie zakupu rzędu 400 tysi.? Idiotyzm. 3). Adaptacyjny tempomat - fajna sprawa na trasę - jest zwykły, ale w gęstym ruchu to trzeba nim heblować. Z ciekawostek, to wbudowany interkom, wszyscy mogą ze sobą rozmawiać poprzez system wbudowanych mikrofonów - głosy są wzmacniane przez głośniki. Nie trzeba się przekrzykiwać. Samochód nieźle wyposażony, ale nie po kokardę, to co było dla mnie priorytetem, to wnętrze przypominające osobówkę, nie busa - i tak jest. Ale pewnie za 200 tysi można było doposażyć ten samochód pierwotnie na full wypas, włącznie z super komfortowymi rozkładanymi fotelami dla pasażerów niczym 1-sza klasa w dreamlinerze. Miło jestem zaskoczony serwisem mercedesa z Krk, w którym serwisuję drugi samochód. Zaproponowano mi pakiet przeglądów do wyboru 2, 4 lub 6. Wybrałem 2 za 3200 netto, ale teraz podczas przeglądu przy 120 000 km przy wykorzystaniu jednego z dwóch przeglądów wymieniono olej w silniku + wszystkie filtry włącznie z kabinowym, olej w skrzyni biegów, w skrzyni rozdzielczej i w dyfrach. Toż to ostatnio mnie VW za Polówkę więcej skasował. Jestem mile zaskoczony. Nie rdzewieje - jakby ktoś pytał, bo pierwszą generację (miałem - świetny autobus rodzinny) w nocy, jak się człowiek przysłuchał, to słychać było jak ją rudy zjada . pozdrawiam ps. Relingi założyłem, a hak był. Możliwości transportowe - ogromne.
-
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Już nie bądź taki skromny😀. pozdro -
Cze To może być ciekawe doświadczenie. Dzięki za tą ciekawostkę. pozdro
-
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Dobra jazda Mario. pozdro -
Poważny ekran Tadziu. Ja na telefonie też niestety nie widzę. W V-ce przerabiam oryginalny ekran na dedykowany do tego samochodu, bo nie ma Apple car i android auto. Ale za 3 dychy to nie da rady 😀. Ja kupiłem w PL z montażem. Jest faktura i 36 m-cy gwarancji. Są na Aliexpress sporo a nawet dużo tańsze, ale montaż nie jest prosty, pół deski trzeba zdemontować. Ja bez Yanosika to się boję jeździć, a i Gulugulu Maps chyba najlepsze. pozdro
-
Majówka narciarsko-rowerowa 28.04-04.05.2024 kamperem
marekbtl odpowiedział zając → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Cze Układ 2+2+2, czyli 6 osób. Generalnie chodzi o komfort podróżowania. Mimo iż to duży samochód to jednak 3 dorosłe osoby obok siebie na długiej trasie i po pewnym czasie robi się ciasno. To nie jest samochód do zarobkowej jazdy. Stąd taki wybór. Ponadto trzeba gdzieś bagaże włożyć, a wbrew pozorom, to tego miejsca w bagażniku nie jest aż tak dużo. Dla 6-ciu osób wszystko wejdzie do samochodu bez problemu, włącznie z nartami. Jest jeszcze dłuższa wersja, ale w takiej 6-cio osobowej konfiguracji praktycznie nie do kupienia, tylko nowy z salonu, a to 400-500 tys. - w zależności od wypasu. pozdro -
Majówka narciarsko-rowerowa 28.04-04.05.2024 kamperem
marekbtl odpowiedział zając → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Cze, właśnie taki miał być - ogrzewanie szarej i ciepłej można zrobić, a raczej trzeba - taki był plan z mojej strony, ale to de facto kampervan 2 +2 (komfortowo i sprawnie podróżuje tym rodzinka 2+2 - bo tylna kanapa to taka słaba dla dorosłych osób - spanie tez tylko dla 2 dorosłych i dwójki dzieci. Ale jednak to bus - miejsca sporo mniej niż w klasycznym kamperze - ale da się przeżyć. Za to do jazdy jak normalny bus, chociaż bardzo ciężki. Jak zamawiałem - to wybrałem max opcję, gdzie przy centralnej klimatyzacji wywalano stolik i 2 krzesła - bo był za ciężki . Miałem je dostać po zarejestrowaniu auta na osobnej FV. Kampervan super sprawa dla dwójki dorosłych, jest wszystko co ma być, powozi się tym normalnie w miarę, ale miejsca jest dużo mniej niż w Waszym. Taka fajna zabawka (wcale nie taka droga była - ja dostałem cenę 249 000 brutto!) na krótkie wypady, lub trochę dłuższe objazdówki. Życzę masy kilometrów bez awarii, wypraw bez liku i życzliwych ludzi oraz pogody (ducha także). Jak Cię minie kiedyś biały pocisk na autostradzie, znaczy się gdzieś ekipa KRK/SK i inni jada na krótki wypad . pozdro -
Majówka narciarsko-rowerowa 28.04-04.05.2024 kamperem
marekbtl odpowiedział zając → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Cześć Gratulacje zakupu kampera, świetna relacja i wyprawa. Czekam na następne. Ja w zeszłym roku się przymierzałem do zakupu kampervana (na bazie VW Craftera), nawet zaliczkę zapłaciłem, ale sobie odpuściłem. Poczytałem trochę, że nie jest tak kolorowo i tanio (może skandynawskie kraje mają inne podejście do kamperowania - reszta ściga na potęgę do wyznaczonych miejsc) jakby się mogło wydawać. Ponadto tarabanić się takim klocem (bo osobówka to już nie jest, nawet nie jest to bus) chyba nie na moje nerwy, a i na codzień to słabo użytkowy jest. Ja wolę bardziej praktyczne rzeczy - chociaż Wasz jako mobilny dom jest bardzo praktyczny, ale takie jego przeznaczenie. Zmieniłem taktykę na szybki i super komfortowy transport dla większej ilości osób (rodzinka, znajomi, kumpele + kumple) i wczoraj odebrałem liniowca 6-cio osobowego na wypady chyba wszelkie. Zapitala i wszystko dla 6-ciu osób zabierze, nawet 6 rowerów (bagażnik na hak i klapę - 2 x 3 rowery), nart ile bądź i innego ciałamajstwa. Klasa V 4-matic w wersji długiej (5,20m) - ale to też nie są tanie rzeczy, bo kampera w tej cenie można kupić, ma on jedna przewagę - mogę nim jeździć na codzień - tak też będzie. Teraz pozostaje szukać tanich miejscówek z karnetami (lub bez) i w drogę. pozdro -
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Mario, a Ted??? Też tak jeździ, a słabiakiem nie jest. To nie wada, a styl charakteryzujący narciarza. Ale poprawiaj ile chcesz, świadomość swoich niedoskonałości to świadczy tylko o wysokim Twoim poziomie. pozdro -
Fajna miejscówka, lubię polskie nadmorskie klimaty, w szczególności bez tłumów. pozdro
-
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Mario, co Ty tam pijesz na tym Tuxie? Może za mało tlenu? Proszę Cię, nie pitol😀. pozdro -
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Mario, odczytałem sugestię, dzięki, ale w tym sezonie to raczej się nie uda. Mocno już terminy napięte i sporo planów nieodwołalnych. Wąsko z czasem. Przyszły sezon jak najbardziej. Zmiana taktyki wyjazdowej. Bardziej się nastawię na jesień/wiosnę niż stricte zimę. pozdro -
Kwietniówka - majówka Pitztal & Kaunertal 25.04-03.05.2024
marekbtl odpowiedział pawelb91 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
No Lexi napisał przecież - Odojak😀. pozdro -
Kwietniówka - majówka Pitztal & Kaunertal 25.04-03.05.2024
marekbtl odpowiedział pawelb91 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
-
Hintertux - na okrągło, cały rok.
marekbtl odpowiedział marionen → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
No ale Ty już w niedzielę, a ja.... będzie lepiej smakować po takim czasie. serdeczności







