Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Poza nowymi obszarami w ramach programu zostało również utrzymanych 46 dotychczasowych obszarów pilotażowych o powierzchni ponad 65 tys ha. Stare, funkcjonujące w okresie pilotażu obszary od tych nowo utworzonych będzie wyróżniała jedna rzecz, będzie można na ich terenie używać kuchenek gazowych.
  2. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Warto mieć świadomość, że to LP są tutaj gospodarzem terenu i że, realizuje określone zadania gospodarcze. Turystyka jest petentem. Kompletnie nie jest prawdą, że nie ma dobrej woli i chęci współpracy po stronie nadleśniczych. Powiedziałbym, że bardzo często wykazują dużo zainteresowania i chęci zrobienia czegoś dla społeczeństwa. Natomiast nie ma sensu budować singletracków na terenach przeznaczonych pod wycinkę. Pierwsze to ustalenie dokładnie co będzie ruszane a co nie a także, że mogą zdarzyć się wiatrołomy. Przy projektowaniu tras to są podstawowe czynniki gdzie w ogóle jest sens coś robić (a nie gdzie by się chciało). Prawdą jest, że dewastacja jaką robi nieraz ciężki sprzęt jest gigantyczna, to potrafią być zabagnione rynny głębokie na metr bo prace wykonuje się nawet w czasie gdy jest bardzo mokro. Nawiasem mówiąc to są firmy zewnętrzne. Po drugiej stronie są drogi pożarowe o wysokim standardzie, zbiorniki wodne co pełnią takie funkcje ale powiązane z rekreacją, czasem ddr. Jak pogadasz z leśniczymi to okazuje się, że niektórzy odbudowują ciekawe systemy ekologiczne. Jak wszędzie są tam też mądrzy ludzie co robią coś z pasją. Na to wszystko nakładają się błędy sprzed 100 lat bo lasy świerkowe wtedy posadzone dożywają swojego kresu. Prawie nigdzie nie ma już "naturalnego" lasu. Nie mniej jednak Glacensis Singletrack po lekcji z Chwalisławem (2 km zniszczone) udowadnia, że da się nie tylko skutecznie koegzystować a nawet dalej intensywnie rozwijać. Mam nadzieję, że z Olbrzymami też tak będzie. Pozdro Wiesiek
  3. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Zgadza się. Co do funduszów to już się kończą a na turystykę wprost, nie ma. Na ekologiczny transport są. Projekt w pomorskim kosztować będzie pewnie ponad 500 mln zł. To nie są małe pieniądze, ale to województwo żyje z turystyki. Na tym tle dolnośląskie Singletracki Glacensis są tanizną (pewnie koło 14 mln). Wracając do tych 500 mln gdyby podejść do tego jako inwestycji z trwałością 20 lat i kosztem kapitału 5% to bez kosztów obsługi systemu należałoby wypracować 50 mln/rok "zysku". Ostrożnie licząc to pewnie rząd 500 000 dodatkowych noclegów. To nie wygląda na tak dużo bo to 3% tego co już tam jest. Z drugiej strony oznaczałoby to powiedzmy 10 000 "dodatkowych" rowerzystów dziennie w szczytach sezonu. Czyli 10 os./km wszędzie (plus ci co tam i tak by byli). A jestem pewien, że część nadmorska skupi zdecydowaną większość ruchu więc chyba aby to działało musi być tam tłoczno. Bardzo tłoczno. Tak bardzo ostrożnie rzecz biorąc wygląda to w miarę sensownie. Mierzenie efektu turystycznego to nie jest prosta sprawa, bo trzeba by mieć stan wyjściowy a także wiedzę bieżącą o rodzajach turystów. Według mnie nie ma do tego narzędzi. Bramki pomiarowe dotyczące ruchu są proste i tanie ale dają wynik sumaryczny zarówno ruchu lokalnego jak i turystycznego (a tu nie zmierzą łatwo "dodatkowego"). Istotne w tym wszystkim jest to, że zachodniopomorskie dokłada dodatkową infrastrukturalną atrakcję w miejscu gdzie jest bardzo duży ruch i dobra infrastruktura. To podstawa. Bo np na naszych Stawach Milickich, które wydawałoby się, że są potencjalnym super produktem nie ma jakiegokolwiek potencjału obsługi turystów. Dotyczy to w dużej mierze całego Dolnego Śląska (poza Wro, Kotliną Kłodzką i Kotliną Jeleniogórską). I teraz gdyby zainwestować drobne 100 mln w Stawy Milickie to mimo świetnego potencjału krajobrazowego szansa na rentowność tej inwestycji jest moim zdaniem (podkreślę, moim zdaniem) niewielka. Dlatego wybrałbym zamiast tego poprawienie lokalnego transportu w dziesiątkach miast i wiosek. Ale, jak cały czas podkreślam, pomorskie ma bardzo sensowną strategię, wizję i potencjał wyjściowy dla tak poważnej inwestycji i myślę, że osiągną założone cele (których nie znam). Ale jak widać to bardzo poważny projekt a nie pospolite ruszenie i budowanie gdzie komuś się coś wydaje (to nie był przytyk do Ciebie - niestety). Szczególnie jak wydaje nie swoją kasę... Pozdro Wiesiek
  4. Piotrze, muszę powiedzieć jako spirytus tego wątku, że idealnie trafiasz w jego sedno. Dostajesz wirtualny dyplom uznania i uścisk dłoni prezesa! Bo zasadniczo to nie jest wątek co może być, lub nie być, stosowane w górach tylko o tym co waży najmniej a spełnia funkcje. Kiedyś mi się wydawało, że takie minimalistyczne podejście jest szczególnie ważne przy tygodniowych turach. Natomiast przy jednodniowych to już nie ma takiego znaczenia. Zauważyłem z czasem jednak, że to się zawsze świetnie sprawdza. Też na jednodniowych wycieczkach. Mam 20 l plecak Bionnasay i mieści się tam HS (dokładnie jak napisałeś zajmuje mało miejsca i mało waży), sweter puchowy, grube rękawice, gogle, abc, jedzenie, 1,5 l płynów i reszta drobiazgów. Mały plecak mało waży czyli rezygnując ze zbędnych gratów zyskujemy podwójnie. Minimalizm to nie jest fanaberia tylko mądre zarządzanie zasobami. Jeśli dobry HS mamy w wadze 300 (no dobra 250 g) a inny waży 500 g (plus różnica w miejscu) to znaczy, że te 250 g pozwoli zabrać nam np zapasowe spodnie puchowe albo będziemy lżejsi i szybsi. Wszystko co nie jest niezbędne jest zbędne. Pozdro Wiesiek
  5. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Jeszcze taka informacja. Sprawdziłem, że koszt budowy 1 km drogi asfaltowej na Velo Baltica to było około 440 000 zł (trochę to trudno policzyć bo nie wszystko było budowane od nowa). Koszt budowy zaś singletracka w systemie Glacensis to 60 000 zł. Czyli 7x mniej. Wygląda na to, że, o dziwo, ruch jest za to porównywalny. Pozdro Wiesiek
  6. 7 godzin podejścia i 1,5 godz zjazdu tak to z grubsza wychodzi w ciągu skiturowego dnia. W jednym kawałku w Alpach (w środku) też rzadziej bo z reguły jest do 1500 deniwelacji. Ale niektóre popularne dojścia to nawet więcej np. z Fischertal do Finsteraarhorn Hutte czyli z 1100 na 3050. Szczególnie biorąc pod uwagę tempo aklimatyzacyjne. Podobnie na GrossVenedigera (dojście do Neue Prager hutte). W Polsce czy Słowacji dłuższe podejścia to na Rysy, Krywań i parę innych. Zależy skąd się idzie ale mogą być to długie podejścia. Pozdro Wiesiek
  7. Jednak te nasze rozmowy mają czasem nieoczekiwany skutek. Postanowiłem sprawdzić czy te moje mają membranę (bo nawet nieźle się kleją tak 5-6 razy) i ze zdumieniem dowiedziałem się, że są adhezyjne. Co lepsze można je myć w wodzie z mydłem (co właśnie zrobiłem) https://www.polarsport.pl/foki-pomoca-race-pro-2-0-tipon-tfrace-62mm.html Ten klej jest jednak kompletnie inny od drugich adhezyjnych co je mam (contour) a foki bez porównania lżejsze. Pozdro Wiesiek
  8. Ha, Ha. Myślisz, że monomer ma znacząco inną kaloryczność??? Szczególnie, że normalny butan to mieszanka obu monomerów Ponieważ nigdzie tego nie ma (co raczej znaczy o tym, że nie jest to istotne w spalaniu) to sprawdziłem, że między kalorycznością propanu i butanu różnica wynosi 1,5 %. Za to w chłodnictwie ma to znaczenie bo prężność par jest inna. Domniemywałbym, że być może przy wyższych wysokościach może to mieć jakieś, raczej iluzoryczne, znaczenie.
  9. Nie wiem, ale każda produkowana foka spełnia swoje zadanie. Podejrzewam jednak, że ze względu na cykliczność ruchu model będzie nieadekwatny. Różnice w oporze są bardzo dobrze widoczne (pisałem o naszych "testach"). Skutek był taki, że wszyscy przerzucili się na foki z górnej (sportowej) półki. I to jest logiczne bo przy 7 godzinnym podejściu faza podejścia jest kluczowa. Wnioski są na podejściu następujące: - foka i szerokość narty generuje opór, ruch ma charakter cykliczny - waga zestawu na nogach ma duże znaczenie ze względu na cykliczny charakter. Przyjmuje się, że 1 kg na nogach równa się 3-5 kg w plecaku. - waga plecaka ma stosunkowo mniejsze znaczenie W jeździe jest o tyle inaczej, że tam plecak nabiera znaczenia, możesz przyjąć, że 15% wagi ciała to strefa komfortu, 20% lekki kloc, powyżej każdy kilogram odbiera Ci 10% sprawności narciarskiej. Wracając do fok. Te sportowe są mało trwałe. Za to cienkie. Jeśli traktujesz te 400 - 500 zł jako składnik eksploatacyjny (ja tak robię) to nie rusza mnie prognozowany 3 letni resurs. To koszt jednego dnia w Alpach (z kawałkiem dojazdu). Po prostu na wszystkie wydatki patrzę w relacji całościowych kosztów. I nie mam stresu przepłacić coś o powiedzmy 200 zł gdy uznaję, że skutek jest zauważalny lub stały (jednorazowe zakupy). Oszczędzam więc na nartach (bo potrafię je zniszczyć w sezon) a na innych rzeczach oceniam zysk do skutku i przeważnie wychodzi górna półka. Pozdro Wiesiek
  10. Nie wiem, po prostu ktoś musiałby to twardo moderować i czyścić. Ale chyba lepiej jak to żyje. Informacje sprzed 2-3 lat i tak się dezaktualizują. Choć oczywiście kurtka HS w wadze >>500 g też mi tutaj średnio pasuje. Możesz spróbować założyć - zobaczymy co z tego wyniknie...
  11. Zdecydowanie menażka z radiatorem i chyba coś tam jest inaczej (rzekomo) skonstruowany palnik. Menażka jest bardzo lekka, izolowana zewnętrznie i ma gruby dół w którym dysze kierują spaliny na dno garnka. Do tego ładnie się to pakuje. To po prostu kompleksowo przemyślany produkt gdzie suma drobnych ulepszeń daje świetny efekt. Powiedzmy, że podobnie jak materac thermarest. Są chińskie kopie w dużo niższej cenie (i wadze sporo wyższej). Pozdro Wiesiek
  12. Dokładnie, używaliśmy tego z normalnymi butlami. Nie sądzę aby zmiana gazu wiele dawała. Natomiast tempo grzania jest znakomite i dobrze daje radę na wietrze. Są w sprzedaży też ich same garnki z radiatorem. Choć chyba tych najmniejszych w tej ofercie nie ma... W
  13. Nie będziesz. Jeszcze będziesz smarował foki (kosztem trzymania) aby lepiej szły. Poza bardzo gęstym, stromym lasem zakosy da się robić zawsze. Czasem jest sytuacja, że ktoś przed nami założył ślad i mimo, że jest zbyt stromy opłaca się z niego korzystać. Ale zawsze można zrobić swój ślad.
  14. Bo jak Ci puszcza foka na podejściu frontalnym (a ma prawo) to lecisz w dół bez możliwości zatrzymania się. Na trawersach idzie się na mniejszych kątach i zareagować na uślizgi łatwiej (bo trzyma druga). Aby nie wyważać otwartych drzwi warto popatrzeć jak chodzą inni (szczególnie zasuszeni Panowie co widać, że na skiturach spędzili wiele lat). Uwaga nie dotyczy młodych przecinaków na sprzęcie freeridowym Pozdro Wiesiek
  15. Podejdziesz na luzie, ale nauczysz się, że najstromiej nie znaczy efektywnie. Pozdro Wiesiek
  16. Ponieważ to wątek o minimalizmie to w takim razie nie powinno w dziedzinie grzania zabraknąć Jetboila a konkretnie modelu Stash. To po prostu obudowana radiatorami menażka. Wytwórca twierdzi, że wydajność jest tutaj 4x większa jak w tradycyjnym zestawie. Oznacza to, że kartidż 100 g = 2 x 200 g! Podają, że 100 g wystarczy do zagotowania 12 litrów wody. Po stronie innych plusów jest kompaktowość (pięknie się to składa) i rzeczywiście niesamowite tempo gotowania. Trudno uwierzyć ale ten zestaw waży 200 g + 27 g podstawka (można zostawić). Po dodaniu najmniejszego kartidża 200 g (tarra) lądujemy na ca 400 g. Powinno to wystarczyć na zespół na dwa - trzy dni. Pozdro Wiesiek
  17. To muszą być jakieś olbrzymie kieszenie. Szczególnie gdy wiatr uniemożliwia ładne złożenie. Ja pakuję po prostu za pazuchę.
  18. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Mariusz odpowiadam na zaczepkę. Zasadniczo to konstruktywnie ale na końcu zamieszczam adekwatną do Twojej zaczepki "szpilkę" o sile wygasającej a nie eskalującej. Teraz reakcja z Twojej strony powinna być jeszcze mniejsza lub w ogóle. W ten sposób obydwaj wyszlibyśmy z spięcia "z twarzą". A jest eskalująca. Po co??? Problem zaś jest w tym, że środki publiczne należy wydawać mądrze. Nawet na Pomorzu efekt tych ddr nie jest tak wielki jakby się oczekiwało. W szczycie sezonu osiąga on w okolicach Kołobrzegu 200 rowerzystów na dzień (czyli pewnie 100 w jedną i drugą stronę). Za to w centrum Świnoujścia mamy regularne 5000. To pokazuje gdzie jest ruch i gdzie należałoby wydawać środki w pierwszej kolejności. A zachodniopomorskie jest przykładem mądrej, strategicznej, koncepcji i zrealizowanej, w dużej mierze, za pozyskane pieniądze inwestycji. Gdzie indziej bywa tak 10 x mniej sensownie. Pozdro Wiesiek
  19. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Zachodniopomorskie jest przykładem bardzo sensownie poukładanej polityki rowerowej Wręcz wzorcowej. Prowadzonej z głową, wizją i znajomością tematu. Przyglądam się temu bardzo uważnie, szczególnie polityce promocyjnej. Sytuacja wyjściowa była taka: - fatalna infrastruktura równoleżnikowa - brak możliwości poruszania się rowerami w lasach ze względu na piachy - wielki ruch turystyczny (punktowy i sezonowy) - dobra baza noclegowa - dużo punktowych atrakcji Jak widać połączenie tego wszystkiego ddr jest wprost narzucające się. W dodatku naturalnie "przedłuża" sezon turystyczny. Zachodniopomorskie do realizacji tego pomysłu wykorzystało środki unijne mądrze zapisując to w celach. Czego nie można powiedzieć o innych bliższych nam województwach, co przespały tę ostatnią szansę. Velo Baltica nie ma konkurencji, służy zarówno do bliskiej komunikacji jak i sakwiarskiej. Las nie ma tutaj nic do rzeczy bo przez pola, po wydmach czy jakkolwiek też odniosłaby sukces. Oferuje atrakcje miejscowości nadmorskich, gęstą sieć noclegów i nawet jak po dwóch, trzech godzinach masz już dość lasu i siodełka (taka jest wytrzymałość tyłka niedzielnego rowerzysty) to akurat jest kolejna plaża, port, jezioro. Nawiasem mówiąc nie wszystko to są asfalty i las. Zachodniopomorskie miało jedną szansę i ją wykorzystało świetnie. Na Dolnym Śląsku mamy stado szans ale gdyby nie Janikowski, Kurczab czy środowisko JG to nie byłoby o czym napisać. Super produktem na skalę Polski mogłaby być Dolnośląska Kraina Rowerowa czy jak już wspomniałem Wrocław - Drezno. A później, potencjał Pogórza Zachodniosudeckiego czy Przegórza Sudeckiego jest gigantyczny, Bory Dolnośląskie też czekają. Ale to trzeba rozumieć bo inaczej usłyszy się "budujmy ddr przez lasy" Ehhh, Mariusz... Pozdro Wiesiek
  20. Ha, ha Foki moherowe używane są na zawodach a Ty się zastanawiasz czy dadzą radę??? Podstawowe jest to, że nie jest optymalne przekraczanie kąta podejścia większego od 15 stopni. Podchodzi się zakosami bo tak jest szybciej i bezpieczniej. Pozdro Wiesiek
  21. Trzymanie i poślizg to odwrotnie skorelowane parametry. Aby się nie powtarzać odeślę do @agnel2748 - jak widzisz już na wszystkie Twoje pytania odpowiedzieliśmy dawno Pozdro Wiesiek
  22. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    W kwestii dostępności to masz 100% racji. Od czasu roweru mtb to już mi się nie chce chodzić po naszych górach. Wolę jeździć i nie tylko ja. W kwestii zaś regulaminu to jeśli za szlaki uważasz szlaki turystyczne to tak. Ale jeśli myślisz o specjalnych szlakach rowerowych to nie. Zacytuję z regulaminu PN GS "Trasy rowerowe w PNGS Turyści preferujący jazdę na rowerze, skorzystać mogą z wytyczonych na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie, tras rowerowych. Trasy te wyznaczone zostały w sposób umożliwiający dotarcie na rowerze do najciekawszych fragmentów Gór Stołowych." Podkreślenie jest moje a ponieważ szlaki rowerowe w PN GS idealnie omijają najciekawsze miejsca to jeżdżę po trasach turystycznych. W całym regulaminie nie ma już nic więcej o rowerze. Pozdro Wiesiek
  23. Wujot

    Rowerowe eskapady - relacje

    Co do zasady to po szlakach turystycznych (nie ma szlaków pieszych!) mogą poruszać się piesi, narciarze, rowerzyści i jeźdźcy na koniach. W takiej kolejności pierwszeństwa. Jeśli PN nie chce rowerzystów czy koni to wprowadza do swojego regulaminu zakaz poruszania się określonych grup. Karkonoski PN tak zrobił a PN Gór Stołowych już nie i można tam poruszać się rowerem ustępując pierwszeństwa pieszym. Choć jazda jest tam czasami dość trudna. Taki jest stan prawny. Ale oczywiście w praktyce trzeba trochę wyrozumiałości po obu stronach. Rower ma hamulce i warto przy grupie pieszych go użyć, podziękować jak nam zrobią miejsce (nie muszą!). Uśmiechnąć się, a nie traktować jazdę jako wyczyn sportowy gdzie reszta tylko przeszkadza. Oni są uprzywilejowani, warto to sobie dobrze wkodować. Pozdro Wiesiek
  24. Ale patologia, absolutna nuda - chce Ci się jeszcze jeździć A jak poza? Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...