-
Liczba zawartości
2 774 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
131
Zawartość dodana przez tanova
-
Wyjazdy w Alpy obostrzenia, przepisy dotyczące COVID-19 ?
tanova odpowiedział Arek1982 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Włosi znoszą obowiązek kwarantanny dla turystów - od wczoraj wystarczy negatywny test: https://turystyka.rp.pl/trendy/59943-wlosi-znosza-kwarantanne-wystarczy-test Czy realne są wiosenno-letnie narty? Sulden dostępne do 2 maja tylko dla sportowców, nie wiem czy coś jeszcze czynne - może uruchomią w lecie Stilfser Joch? A jeśli nie narty, to może chociaż uda się pojechać na wakacyjny trekking w Alpach albo na rowery?- 2 577 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
Waga z pewnością ma znaczenie, wiek i płeć też - ale, że aż taka różnica? Ponad dwukrotność wydatku energetycznego? Ja jeżdżę ze smartbandem z pomiarem tętna - na rowerze rzadko przekraczam 150 u/m. Więcej przy bieganiu, chociaż biegam raczej w ślimaczym tempie.
-
Łukasz, takie pytanie - jak Ci wychodzi spalanie 1500 kcal za 40 km? Patrzę na mój trening ze środy, podobny do Twojego: 40 km, przewyższenie 74 m, 1:57 i tylko 694 kcal .
-
Dobrze Paweł, że opony masz zimowe. No cóż, chyba przestanę narzekać, że u nas chłodno.
-
Niepoważni są.
-
https://podroze.onet.pl/aktualnosci/koronawirus-na-slowacji-luzowanie-obostrzen-otwarte-hotele-i-stoki/yh1nr6t Na to wygląda, ale doczytajcie jeszcze w oficjalnych serwisach.
-
W praktyce przekroczyć granicę ze Słowacją mogą ozdrowieńcy oraz emeryci, służba zdrowia i nauczyciele - o ile są zaszczepieni co najmniej 1 dawką nie później niż 4 tygodnie przed wjazdem do SK. O możliwości wjazdu tylko z negatywnym testem nie ma mowy, ale jest on wymagany przy korzystaniu z różnych usług.
-
Sezon rowerowy u mnie trwa co prawda już od lutego, ale im bliżej wiosny, tym bardziej się rozkręca. W piątek 30 km szosą do granicy i z powrotem. W weekend lepiej unikać tras treningowych po asfalcie w bliskiej okolicy - do Nowego Warpna i Trzebieży, bo jest bardzo duży ruch samochodowy nad Zalew, choć tak do końca się nie da. Niestety widoków na otwarcie granicy brak, więc trzeba się jakoś zaaranżować w tym, co jest możliwe. W sobotę trasę wybierał Darek. Zapowiedział, że będą dziury i wykroty. I rzeczywiście - przejechaliśmy po bliskiej okolicy ok. 35 km, a wróciłam zmęczona, jakby to było dwa razy tyle. Były jeszcze mniej lub bardziej malownicze mokradła po drodze . W niedzielę umówiliśmy się z sąsiadką na wycieczkę towarzyską w dwie pary. Wyjazd wczesnym popołudniem, bo do południa musiałam pracować. Po chłodnym piątku i sobocie - miła odmiana. Cieplutko i słonecznie, nawet trochę za ciepło się ubrałam - wystarczyłaby cienka bluza. Już od jakiegoś czasu chciałam pojechać na wały nad Zalew, póki nie zarosną zielskiem i póki da się po nich w miarę dobrze jeździ. Wybraliśmy mniej oblegane wioski - Brzózki, Miroszewo i Podgrodzie, zaglądając po drodze nad jezioro Piaski, a drogi wojewódzkie 114 i 115 zamieniliśmy na leśne szutry, nieco dziurawe stare asfalty bocznych dróg i płytówki. Na tej ostatniej miałam dość nieprzyjemną przygodę - wpadła mi jakaś mucha za okulary. przy manewrach wytrząsania jej zza szybek, puściłam kierownicę jedną ręką, a rower jadąc po krzywych płytach stracił stabilność. Skończyło się spektakularną glebą, ale poza siniakiem na łydce i ułamanym mocowaniem dzwonka, obyło się bez innych strat. Nawet mucha przeżyła. Jazda wzdłuż Zalewu jest możliwa mniej lub bardziej nikłą ścieżynką na koronie wału, albo drogą techniczną u jego podnóża. Być może powstanie tutaj za jakiś czas polski odcinek szlaku R-66 wzdłuż Zalewu Szczecińskiego, ale na razie jest - jak jest, czyli dziko. Nagrodą są w każdym razie fantastyczne widoki. Z powrotem niestety nie dało się uniknąć ok. 20 km jazdy ruchliwą szosą wśród ryku silników stad motocyklistów i właśnie wyciągniętych z garażu sportowych cabrio. Droga wojewódzka w okolicy Mszczujów : Przybyło kolejne 135 km w tym roku - dystans jak na trzy dni może nie powalający, ale zawsze to coś.
-
Dzięki - piękne czasy, krótko przed pandemią, a z wypadu do Czarnogóry wróciłam tydzień przed zamknięciem wszystkiego. Ech, dobrze, że chociaż wspomnienia zostały . Pozdrawiam serdecznie!
-
Wyjazdy w Alpy obostrzenia, przepisy dotyczące COVID-19 ?
tanova odpowiedział Arek1982 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Tyle razy już przekładano daty, że uwierzę dopiero, jak zobaczę.- 2 577 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Spacerkiem na biegówkach
tanova odpowiedział surfing → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
@Jacek94 - czy sprawdzając przygotowanie tras korzystasz ze strony Biegu Piastów na fb, czy z mapek na bilestopy.pl? Kwiecień zapowiada się zimny i z opadami, myślę, że dobre warunki się utrzymają w Jakuszycach jeszcze dłuższy czas.- 146 odpowiedzi
-
- biegówki
- backcountry
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zwykle wożę, tym razem okularki zostały jednak przy drugim rowerze. Co do pogody - w zasadzie kilka zestawów sportowej odzieży na różne warunki i temperatury daje radę. Wątpię, żeby te stroje były zgodne ze wszystkimi zasadami etykiety kolarskiej 🙈. Widzę też, że mam - o zgrozo - złą pompkę, to straszne!
-
Miała to być trywialna rundka "dookoła komina", na poprawienie metabolizmu po świątecznych kulinarnych ekscesach. Wyjechałam dziś pod wieczór, taki sobie przedwiosenny wypad ... Biały rower - to jakiś omen? sypie ... , niestety centralnie w twarz, przydały by się jakieś gogle ... Nie tylko ja jestem zaskoczona Za chwilę słyszę donośne, niezadowolone chrumkanie - to stado dzików. Niestety - smartfon właśnie zamarzł i gdy udaje mi się go reanimować, dziki są już czarnymi plamkami w oddali, więc ze zdjęcia nici. Bałwan w wersji damskiej. Chyba powinnam była iść na narty, a nie na rower - kto by się spodziewał . Pozdrawiam serdecznie
-
W góry na skitury sezon 2020/21
tanova odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
@marionen - po prostu bajka! Wspaniała fotorelacja i miód na moje serce -
Jest duża różnica w stanie zaawansowania prac na Velo Baltica pomiędzy województwem zachodniopomorskim, gdzie gotowa i przejezdna jest zdecydowana większość trasy. Największe opóźnienia są na wyspie Wolin, czyli właściwie na jednym z najciekawszych odcinków (Międzywodzie-Świnoujście), ale negocjacje z WPN nie są łatwe - z mojej wiedzy zapadła jednak decyzja o budowie nawierzchni szutrowej, która ma być realizowana w bliskiej przyszłości. W województwie pomorskim sytuacja jest odwrotna - w zasadzie gotowe są pojedyńcze odcinki, nie ma ciągłości przejazdu. Dość dobrze obrazuje to mapka na oficjalnej stronie EuroVelo 10, którego Velo Baltica jest częścią: https://en.eurovelo.com/ev10/poland
-
Ależ właśnie taka jest koncepcja sieci tras rowerowych Pomorza Zachodniego, którymi częściowo zrealizowaliśmy czerwcową wyprawę: Gdyby wracać wschodnim brzegiem Zalewu Szczecińskiego Blue Velo (a nie wariant zachodni przez Niemcy, który wybraliśmy), a trasę Szczecin-Złocieniec pokonać rowerem Trasą Pojezierzy Zachodnich, a nie pociągiem, to mamy atrakcyjną pętlę ok. 600 km. Ok, są jeszcze odcinki w budowie, ale cała trasa jest przejezdna i jak najbardziej na wyprawę sakwiarską do polecenia.
-
Abstrahując od dość szokującego efektu i oczywistej oczywistości, że ten szlak można było poprowadzić inaczej, jednak chciałam zauważyć, że Jezioro Czorsztyńskie samo w sobie jest sztucznym tworem, który nawet w czasach budowy, w głębokim PRL-u, budził spore kontrowersje i stanowił ostrą ingerencję w środowisko. Pozostaje zatem kwestia (ideologiczna), czy godzimy się na zmianę niektórych terenów w imię upowszechnienia masowej turystyki z jednej strony i ochrony najcenniejszych zasobów z drugiej strony, czy też nie? Osobiście jestem za tym, aby w koncepcji ścieżek i szlaków rowerowych wykorzystywać miejsca już zmienione przez człowieka - a więc stare linie i mosty kolejowe, wały przeciwpowodziowe, pasy graniczne, drogi wojskowe, techniczne itp., w tym również za budowaniem ułatwień dla turystyki rowerowej na bazie takiej infrastruktury.
-
Problem w tym, że wedle mojej wiedzy, to Lasy Państwowe każą sobie słono płacić za postawienie znaków - to są koszty ok. 1000 zł za oznakowanie tymczasowe 1 km szlaku, a 2000 za oznakowanie stałe. Choć są wyjątki - np. nadleśnictwo Kalisz Pomorski bardzo porządnie oznakowało swoje drogi. Na pozostałych terenach musi wystarczyć ewidencja w postaci map elektronicznych czy śladów gpx. Ewentualnie tablice informacyjne w miejscowościach. Co do budek/stołów - to gestia właścicieli terenu, czyli LP albo gminy.
-
O rany, czy to jest DDR-ka dla osób niedowidzących? 🙈
-
Dziękuję za zaproszenie . Kotlinę Kłodzką naprawdę bardzo lubię, choć rzeczywiście nie było do tej pory okazji wybrać się tam na rowery. Mam nadzieję, że uda się to nadrobić wcześniej czy później. Roweru mtb niestety nie mam i raczej nie planuję, w teren jeździmy na trekkingach, ale przypuszczam, że sporo z tras na terenach Dolnego Śląska spokojnie nadaje się na tego typu jazdę. Przy okazji chciałam wyrazić szczere uznanie dla naprawdę świetnej roboty, jaką robisz opisując dolnośląskie szlaki.
-
Widziałam tę aplikację, podoba mi się - nawet podesłałam znajomym rowerzystom z Wrocka, którzy nigdy o niej nie słyszeli i byli bardzo zaskoczeni. Nie, nie byłam na Green Velo, ale zastanawiam się, czy jechać w tym roku, jeśli podróżowanie po Europie będzie utrudnione. Jednak czytając Twój wpis przychodzi myśl, czy na pewno jest to dobry pomysł, szczególnie w sierpniu, nawet pod koniec sierpnia?
-
Jest to nieco zaskakujące, co piszesz o świadomości mieszkańców Dolnego Śląska i zupełnie nie pokrywa się z moimi obserwacjami z Pomorza Zachodniego. Tutaj województwo - podobnie jak Małopolska - postawiło na rozwój kilku długodystansowych szlaków rowerowych (Velo Baltica, Blue Velo, Szlak Pojezierzy Zachodnich, Stary Kolejowy Szlak), poprowadzonych południkowo i równoleżnikowo w taki sposób, aby umożliwić ich łączenie w pętle, możliwe do objechania w dwa czy kilka dni, albo połączenie jazdy rowerem z dojazdem koleją. Przy wytyczaniu szlaków wykorzystuje się i przystosowuje istniejącą infrastrukturę - wały wzdłuż rzek, dawne nasypy kolejowe oraz istniejące boczne drogi o małym natężeniu ruchu i oczywiście infrastrukturę rowerową w miejscowościach. Tego typu szlaki - może z wyjątkiem Velo Baltica, które wiedzie przez tereny nadmorskie, które nawet bez szlaku rowerowego są niemiłosiernie zatłoczone - spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem i faktycznie są uczęszczane, przyczyniając się do rozwoju dotychczas biednych i zaniedbanych, a ciekawych krajobrazowo terenów województwa. Zarówno jako tereny na jednodniowe wyjazdy jak i jako opcja kilkudniowego wyjazdu. mapa tras Niektóre z tych projektów miały być realizowane przez kilka województw - np. Blue Velo wzdłuż Odry, ale faktycznie w Dolnośląskim czy Lubuskim nie bardzo słychać o inwestycjach w tym obszarze. Wciąż są też u nas podobne jak na fotkach @Wujot liczne "puste" drogi asfaltowe czy szutrowe, ale to nic dziwnego, gdy mieszka się w terenie, który ma raczej niewielką gęstość zaludnienia.
-
Dokładnie. Jest to promowanie aktywnego stylu życia wśród społeczeństwa - te ileś tysięcy ludzi, którzy pojadą za miasto szlakiem rowerowym, to ileś tysięcy mniej (lub później i lżej) chorujących pacjentów na choroby cywilizacyjne. Oczywiście, można się oburzać z poczuciem wyższości, że to umasowienie, że tłumy i zdrada idei, ale w kontekście zdrowia publicznego korzyść jest zdecydowana. I choć tylko ułamek z nich może kiedyś pojedzie na Passo czy Col de cośtam, albo będzie się taplać w błocie po górskich bezdrożach, to chyba lepiej, że się ruszają na powietrzu zamiast siedzieć przed telewizorem. Jakoś nie wydaje mi się, aby wkrótce miało zabraknąć w Polsce miejsc, nawet całkiem blisko dużych miast, gdzie miłośnicy dzikich plenerów mogą godzinami jeździć rowerem z dala od takich cywilizacyjnych wynalazków. @sstar Fernpass to fragment szlaku długodystansowego Via Claudia Augusta. Jednego z popularniejszych w Europie na wielodniowe wyprawy.
-
Tak w zasadzie to mulda to jest wklęsłość między garbami (z niem. Mulde), ale potocznie mówi się "muldy" na wypukłości, czyli na garby.







