-
Liczba zawartości
1 998 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
53
Zawartość dodana przez Gerald
-
Dzięki za sprostowanie mojego błędu. Nie wiem dlaczego pomyliło mi się to z kostką klinkierową, a nazwę trylinka znałem. W temacie Puszczy Dulowskiej: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Puszcza_Dulowska
-
Jestem ciekawy czy uruchomią też te wyciągi pomiędzy Buczynką a Szczawinami co są w lesie (oznaczone nr. IX).
-
Podczas kiedy w innych wątkach łamią się klawiatury od żali wylewanych na brak reżimu sanitarnego, brak śniegu, zamknięte wyciągi czy szkodliwość koronawirusa, wczorajszy dzień postanowiłem spędzić na rowerze. Łamiąc się czy iść spać po skończonej nocy w pracy, postanawiam zebrać się przynajmniej na kilkadziesiąt kilometrów rowerem. Uświadomiłem sobie też że nigdy nie jeździłem rowerem w grudniu (kiedyś w ogóle bardzo mało jeździłem). Wybór padł na Puszczę Dulowską i jej okolice. Szybkie śniadanie, i już jadę do Trzebini, starym poczciwym EN57. Trzebinia o tej porze roku wygląda przygnębiająco. Kieruję się do Puszczy Dulowskiej na około, przez Bolęcin. Przebiegała kiedyś tędy linia kolejowa Trzebinia - Wadowice - Skawce, która stanowiła najkrótszy sposób dojazdy z Górnego Śląska na Podhale (do Zakopanego). Po 2000 na linii zawieszono ruch pasażerski. Po zaplanowanym ostatnim dniu kursowania pociągów obsługiwanych elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57, dzień później okoliczni złodzieje ukradli sieć trakcyjną na odcinku kilkunastu kilometrów. Dzisiaj wszystko jest zniszczone, a ja chyba przypadkowo jestem świadkiem rozkradania torowiska przez kilka osób w oddali. W Bolęcinie trafiam na widok jak z przełomu lat 80/90tych. Ładnie zadbany maluch o dość niecodziennej barwie, stoi na ulicy wyłożonej kultową kostką klinkierową. Po prawej drewniane słupy telefoniczne, a w oddali zawieszone na słupach lampy sodowe. Żałuję że nie mam ze sobą lustrzanki, bo potencjał do ujęć jest niesamowity. W końcu dojeżdżam do Puszczy Dulowskiej. Zostawiam rower, robię dłuższy spacer w kilku miejscach, w poszukiwaniu późnojesiennych i zimowych grzybów. Niestety zmęczenie daje się odczuć. Wracam przez Tenczynek na stację w Krzeszowicach. Pojechałbym dużo dalej, ale niestety robię się senny. Sytuację ratuje przygotowana przed wyjściem z domu yerba mate. Browar Tenczynek okazuje się być nieczynny w poniedziałki. No, niestety. Dzisiaj nic nie kupię Cóż, wolałbym narty, ale za dużego wyboru nie ma.
-
W tamtych czasach o których pisze@Zagronie kolej linowa na KW podlegała pod Przedsiębiorstwo Państwowe Polskie Koleje Państwowe. Taryfa biletowa była wspólna, i w niektórych kasach kolejowych w różnych częściach Polski można było od razu nabyć bilety na Kasprowy Wierch czy Gubałówkę. Część ludzi miała bezpłatne przejazdy, część ulgowe.
- 8 komentarzy
-
- kasprowy
- gąsienicowa
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
A słyszałem że może ruszyć jeszcze ten talerzyk na Kopę w końcu, on chyba należy do jeszcze kogoś innego. Więc byłoby czterech.
-
Jest idea organizacji skibusa skomunikowanego z pociągiem.
-
Z Krakowa to beznadziejna alternatywa.
-
Nic w związku z tym. Jest minimalna szansa że to co teraz spadło stanie się w końcu podkładem.
-
Ktoś przerobił kadr z filmu "300 mil do nieba". Znalezione na fb, w grupie "Republika Podhalańska"
-
-
Czułem się jakbym czytał kontynuację książki "W stronę Pysznej". 🙂
- 8 komentarzy
-
- 1
-
-
- kasprowy
- gąsienicowa
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Bo ich ośrodki są pod masowego klienta. Tak samo jest w Kasinie, też stok stał się nudny.
- 315 odpowiedzi
-
https://www.ksiegarnia.naszesudety.pl/architektura-schronisk-gorskich-w-sudetach.html Książka ta jest próbą ukazania piękna architektury, historii powstania oraz losów schronisk sudeckich, będących częścią składową bogatej spuścizny kulturowej regionu sudeckiego. Wiele z tych interesujących obiektów o regionalnej formie architektury nie dotrwało do dzisiejszych czasów, a ich wygląd i styl możemy podziwiać na widokówkach z okresu międzywojennego lub w przewodnikach z tamtych lat. W publikacji omówiono najczęściej występujące odmiany form i konstrukcji schronisk w Sudetach i zilustrowano je wykonanymi przez autora zdjęciami oraz rysunkami. W najobszerniejszym rozdziale książki przedstawiono schroniska zlokalizowane w poszczególnych pasmach Sudetów, opisano ich wygląd i styl oraz dzieje od chwili powstania, zilustrowane archiwalnymi oraz współ czesnymi zdjęciami i rysunkami autora. Umieszczony na końcu opracowania spis wszystkich wymienionych w pracy schronisk ułatwi czytelnikowi dotarcie do wiadomości o interesujących go obiektach. Znajdujące się w książce mapy, na których zaznaczono schroniska istniejące i te, które nie dotrwały do chwili obecnej, obrazują skalę rozwoju turystyki przed 1945 rokiem oraz po zakończeniu II wojny światowej w tym górskim regionie Śląska.
-
Tak jak Ci @tanova odpowiedziała - wszystkich rdzennych mieszkańców przesiedlono. Dla mnie górska architektura to taka która musi sprostać górskim warunkom. Górską architekturę w Sudetach jak najbardziej widać - zwróć uwagę na wysokie, strzeliste oraz spadziste dachy. Architektura która Tobie się zapewne kojarzy z tym co widać np. na Podhalu, w Beskidach, Bieszczadach jest często połączeniem wpływów wołoskich, z architekturą popularną w Austro-Węgrzech. Stąd dużo więcej podobieństw tej naszej mitycznej "górskiej" architektury znajdziesz w ukraińskich, rumuńskich oraz słowackich Karpatach. Podobnie w innych kwestiach kultury jak strój czy instrumenty muzyczne a także kuchnia. Oczywiście, w zależności od regionów nieco różna. Niemniej jednak w Karpatach można się doszukać dużej spójności. Sudety są zupełnie innym obszarem kulturowym, całkowicie przerwanym po II wojnie Światowej. Kiedyś dyskutując z kolegą doszliśmy do wniosku że jedną z nielicznych rzeczy zachowanych w kulturze Dolnego Śląska jest godło (orzeł). Stąd też ja bardziej swojsko się czuje w okolicach Worochty czy Liptowskiego Mikulasza, niż w Szklarskiej Porębie, ponieważ większość moich wypadów w życiu było w Karpaty. Jest to oczywiście moje subiektywne odczucie.
-
W Polsce. W niektórych krajach z transportu publicznego korzysta się bo tak jest bardziej ekologicznie/odpowiedzialnie (zrównoważony transport). A często - bo tak jest wygodniej. Prawidłowe, świadome ukształtowanie transportu publicznego powoduje że ludzie z niego korzystają poza "musem". Ale spokojnie, jesteśmy w Polsce. Tutaj wielu ludziom utrudnia się normalne funkcjonowanie w różnych płaszczyznach. Dzięki temu kilka ostatnich pokoleń ma zakodowane powyższe zacytowane zdanie - nie obraź się @Author ja to rozumiem - jestem związany z branżą transportu publicznego od 14 lat (przez pewien okres również naukowo). Ten sezon wypleni jakiekolwiek mrzonki o organizacji transportu publicznego na stok. O ile w Austrii cały czas w okresie pandemii dojedziemy w góry pociągiem lub postbusem (korzystałem we wrześniu), o tyle u nas utrwali to nawyk korzystania z aut. @pawelb91 chyba się ze mną zgodzisz?
-
Z innej beczki, myślicie że damy radę jeździć z powikłaniami poszczepiennymi?
-
Ta.... My żyjemy po prostu w jednym wielkim eksperymencie Stanfordzkim.
-
znasz ten cytat? "Nigdy do niczego się nie przyznawaj, złapią cię pijanego w samochodzie, to mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni, to mów, że to pożyczone spodnie, a jak cię złapią na kradzieży za rękę, to mów, że to nie twoja ręka. Nigdy się nie przyznawaj."
-
Jasne. I po to założyłem ten wątek. Ogólnie - widzę że większość ON nie poddaje się.
-
A po to, że sytuacja jest inna. Poza tym, warto wypunktować naszym rządzącym co z nami zrobili - pomimo powszechnej wiedzy naukowej. I przede wszystkim - żeby nie robili tak kolejny raz.
-
Odniosę się do istotnej kwestii. Nie neguję zagrożenia nowym koronawirusem. Ale: Niemniej jednak - osoby zdrowe powinny jak najsilniej wzmacniać swoją odporność. Zamykanie ON które działają na otwartej przestrzeni to niesamowite szmaciarstwo. Właściciele ON powinni się temu przeciwstawić, żądając solidnych dowodów naukowych - w przeciwnym razie - obywatelskie nieposłuszeństwo.
-
Odpowiem Ci jako kolejarz, naszym starodawnym powiedzeniem. "Tam gdzie kończy się logika, tam zaczyna się kolej". Teraz przełóż sobie to na rządzenie naszym państwem. Tylko że w przeciwieństwie do mojej pracy, w tym modelu rządzenia: giną ludzie/tracą zdrowie/tracą psychikę/uciekają itp.
-
Muszę się z Tobą zgodzić w 150%. Kurw*** mnie brała jak większość moich znajomych powtarzało durne frazesy przeczytane w mejnstrimowych mediach. Wszyscy naiwnie - że to się skończy za 2-3 miesiące. Elementarnej wiedzy naukowej brakowało. Bardzo wtedy podzieliłem znajomych, zweryfikowałem. Takie akcje jak ta na plaży....Ale też w Polsce było ich mnóstwo. Pamiętam jak urządzono pokazową akcję, i przed dworcem PKP Busko Zdrój (który jest na kompletnym odludziu) przyłapano parę nastolatków którzy ze sobą romansowali. To wszystko spierdoli naszą psychikę, tak jak ludzi po jakiejkolwiek wojnie. Będziemy żyć, ale będziemy obarczeni bardziej lub mniej jakąś skazą. Nigdy nie negowałem zagrożenia chorobami zakaźnymi.
-
Tak, też uważam że u nas jest jakoś po środku. Wiem to od znajomych mieszkających za granicą.







