-
Liczba zawartości
1 998 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
53
Zawartość dodana przez Gerald
-
Ja mam tego naturehika. Jak wrócę do domu to Ci opiszę więcej. Ale generalnie polecam.
- 77 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- odpoczynek nad wodą
- rowery
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ja podpowiem. Są adaptery wpinane w wiązania alpejskie. Rozwiązanie kiepskie, są bardzo ciężkie. Druga opcja to narty na plecy (przypięte do plecaka), i podejście w rakietach śnieżnych.
- 71 komentarzy
-
- 1
-
-
- skitury
- wierchomla
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cały Twój problem polega na nie zrozumiemiu istoty nart. Narty zostały stworzone aby umożliwić człowiekowi poruszanie się w śnieżnym terenie i szybszym zdobywaniu pożywienia dzięki temu (polowania). Wycieczka z buta w metrowym śniegu to katorga. Nawet w Beskiadach. Właśnie po to są narty. Inna kwestia.... wydaje mi się, że dobry narciarz to taki który potrafi jeździć też poza boiskiem. Dopiero wtedy kiedy wyjechałem wiele lat temu poza stok zobaczyłem jak różne potrafią być śniegi i jak mało wiem o nich. Zanim skituring stał się modny wynosiłem narty na plecach w różne miejsca. Nie namawiam Cię to rozwijania się w tej kwestii, chcesz to zostań na boisku. Myślę że każdy powinien podjąć świadomą decyzję. Ja nie podejmuje się działań skialpinistycznych, bardziej skupiam się na turystyce narciarskiej (kwalifikowanej). I często w Beskidach można wycisnąć naprawdę mocne "spacery". Ale.....Dla nas lepiej im mniej ludzi w górach 😉
- 71 komentarzy
-
- 2
-
-
- skitury
- wierchomla
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
U nas będzie wersja rozszerzona - maski FFP2 w jakiejkolwiek przestrzeni, na zewnątrz też.
-
Jej, jeszcze nigdzie. Ale może już w kwietniu to doprecyzują. 🙂
-
😃 Wyciąg to też transport publiczny. Ostatnio nawet dużo bardziej zatłoczony niż nasze tramwaje
-
Pamiętajcie od soboty o maskach na stokach. Polecam FFP2. 🙂
-
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Tak, Jaworki to ostatnia wieś w tej dolinie. Ale my akurat nie na tej hali jeździlismy. -
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Daj znać jak się pojawi czosnek niedźwiedzi tam. Właśnie w tym pasemku widziałem go tam ponadprzeciętnie dużo 🙂 -
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Narty na Pienińskich Połoninach. Rozległe hale, malowniczy krajobraz niewysokich gór. "Pienińskie połoniny" czyli część Pienin - Małe Pieniny, to niezbyt wysokie pasmo górskie w Polsce. Na dodatek jego grzbietem biegnie granica państwowa, która teraz znów przybrała na znaczeniu. Kawałek dalej zaczyna się Spisz, ale on jest nieosiągalny, bo leży za granicą. Pamiętam z dzieciństwa jakim wielkim wydarzeniem było przejście na drugą stronę - do Leśnicy. Było tam jedno z pierwszych pieszych turystycznych przejść granicznych. Pogranicznicy siedzieli w małych budkach nad rzeką i sprawdzali paszporty. Pamiętam miejscowych ludzi sprzedających śmietanę, mleko i maślankę z emaliowanych wiader, tuż przy szlaku. Startujemy pomiędzy Jaworkami a Szlachtową. Przed nami krótkie podejście na Durbaszkę (934 m.n.p.m.). Dłuższego zresztą nie będzie, bo te góry są małe. Ruś Szlachtowska, tak dawniej określano tą dolinę. Przed wojną, były to najdalej na zachód zamieszkane wsie Łemkowskie. Po wojnie zostały po nich puste hale. Na przełomie lat 40/50tych próbowano na halach stworzyć coś na wzór PGRów - wzorcowe ośrodki hodowli owiec. Projekt nie wypalił, ale jedna z niszczejących bacówek została zaadaptowana na schronisko które działa po dzisiejszy dzień. De facto jest własnością miasta Krakowa. Przed schroniskiem stoi ratrak, a na nim napis "Dar Innsbrucka dla Krakowa". Kawałek Alp w Małych Pieninach. Obok schroniska kończy swój żywot 550 metrowy wyciąg talerzykowy. Od 5 lat nigdy nie ruszył, i już nie ruszy. Kiedyś to miejsce tętniło życiem narciarskim, ale narty i cały osprzęt wnosiło się do góry na plecach. Durbaszka i hale położone na jej zboczach oferowały ciszę i pustkę. Zapewne to już ostatnie dni kiedy będzie można tutaj jeździć na nartach. Potem śnieg się roztopi, i nie wiadomo kiedy znów będzie go aż na tyle dużo, aby móc śmigać po tych halach. Wieczorem przypadkiem włączyłem program pierwszy Polskiego Radia. Przez godzinę leciała audycja w języku Łemkowskim. Zapewne nie był to przypadek. -
Grosik i Złotówka nieczynne?
-
Nartostrada już jest, po co wycinać?
-
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
W przyszłym tygodniu będzie +15. -
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
To ze skituring to pojemna kategoria, to temat na osobny wątek. Jak chcesz, można założyć i podyskutować o jego formach, myślę że może to być ciekawa dyskusja. Niemniej jednak chciałem zwrócić uwagę że nie używa się już określenia "turystyka narciarska". W latach 50tych wymyślono określenie "turystyka kwalifikowana" której częścią była turystyka narciarska. Mi się te określenia podobają, bo oddzielają od innych form skituringu. To oczywiście są subiektywne moje odczucia, ktoś może sądzić inaczej. -
Byłem w Myślenicach w poniedziałek. Znajomy wysadził mnie na Zarabiu, podejście zielonym szlakiem na rozgrzewkę 50 min w ciemnościach (po drodze niesamowite pohukiwania sów), potem jeździliśmy już razem 2 godziny. Muszę przyznać że dawno nie było tam tak rewelacyjnych warunków. Oba stoki czynne, na całej szerokości. To się rzadko zdarza. Przez silne wiatry w weekend, wyjątkowo czyste powietrze, wieżę straży pożarnej w Myślenicach było widać idealnie.
- 1 882 odpowiedzi
-
- 5
-
-
-
Tragedia w Tatrach
Gerald odpowiedział marionen → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Dolina Cicha ściągnęła już tłumy zagubionych narciarzy. Najzabawniejszy był przypadek kiedy w latach 30tych XX wieku na zawodach narciarskich (Kasprowy Wierch) jeden z zawodników zjechał do doliny Cichej, i ze zdziwieniem akurat wtedy tam pracujących drwali szukał mety. W tamtych przedwojennych czasach ludzie wracali prawie cały dzień po takiej pomyłce, istniejącym wtedy połączeniem kolejowym okalającym Tatry (przez Trstenę, Chochołów). -
Byłem tam ponad tydzień temu, i widziałem ten rozwalony most z daleka. Po drugie tam stał pracownik KPN więc nie dało się bliżej podejść. Nartostrada umożliwiała zjazd z pod schroniska, powyżej którego był wyciąg orczykowy. Dzisiaj nie ma po nim śladu.
- 331 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- narty
- nieczynny wyciąg
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zawalony most, uniemożliwia jazdę.
- 331 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- narty
- nieczynny wyciąg
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
- 331 odpowiedzi
-
- 6
-
-
-
- narty
- nieczynny wyciąg
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
-
W góry na skitury sezon 2020/21
Gerald odpowiedział Gerald → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
- Chłopcy, tam dużo śniegu nasypało, nie przejdziecie. - Słyszę odpowiedź od starszego małżeństwa, które zagadnąłem w Zawoi Widłach o dojście między domami pod stary nieczynny ośrodek narciarski "Kolisty Groń". - Przejść, nie przejdziemy proszę Pani, ale podejdziemy, przejedziemy i zjedziemy! My na nartach - odpowiadam, w myślach ciesząc się że coś tam nasypało. - A, no chyba że tak. To udanego zjazdu! Zawoja nie jest zbyt popularnym miejscem, do uprawiania narciarstwa zjazdowego oraz turystyki narciarskiej (modniej teraz określanego jako skituring). Składa się na to kilka czynników. Jeśli chodzi o narciarstwo zjazdowe - kilka wyciągów uległo likwidacji i zapomnieniu, a pozostał tylko Mosorny Groń i dwa małe wyciągi "Wojtek". Pomniejszył się w ten sposób areał narciarski w różnych częściach tej długiej miejscowości. Jeśli chodzi o turystykę narciarską - w tym czasie całkowity zakaz jazdy na nartach na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego. Pozostałe okalające Zawoje pagórki nie cieszą się popularnością, ale i często ze względu na niewielką pokrywę śnieżną nie dają możliwości zjazdu do samej Zawoi. W tym roku, jest inaczej. Trzeba to wykorzystać. Biorę więc mapę, zdjęcia satelitarne i przeglądam atrakcyjne, niepopularne miejsca na zrealizowanie wycieczki narciarskiej. Obok na biurku leży książka Marka Barana "Koleje linowe, wyciągi narciarskie, nartostrady", z 1987 roku. Świetny przewodnik, który stoi na straży historii zapomnianych wyciągów i nartostrad. Wychodzimy wzdłuż starego wyciągu orczykowego firmy Mostostal typ WN750 z 1981 roku. Przypominają nam o tym dwie, piękne emaliowane tablice, powieszone na charakterystycznych budkach dla obsługi, stawianych obok tych wyciągów. Po niedługiej chwili pokonujemy ok 700 m i 200 metrów przewyższenia. Naszym celem jest Kolisty Groń. Jest to zabawne, ale są dwa Koliste Gronie. Jeden to ten przy górnej stacji wyciągu, a drugi kilka kilometrów dalej, w kierunku Mędralowej. Rzecz jasne, wyższy. Ale żeby tam dojść musimy pokonać 100 metrowy las. Chwilę zastanawiamy się jaką drogę wybrać, i kierujemy się ku górze. W tym momencie, usłyszałem jak pod olbrzymią i gęstą choinką obok, coś się zakotłowało, i zaczyna powoli uciekać. Mój kolega widzi coś szarego. Wilki! Chwila konsternacji i idziemy dalej. Widać, świeży trop, uciekły gdzieś w bok. Wchodzimy na Halę Barankową. Tutaj, burzy się mój cały obraz dzisiejszego dnia. Przecież, miał być silny wiatr, niesamowicie nieprzyjemny mróz, i niskie ciśnienie. Moim oczom ukazuje się opustoszała Hala Barankowa, z bacówką, niebo pokazuje swój błękit! Widać Babią górę. Nie ma wiatru, jest bajkowo. Spotykamy inną turystkę na nartach, wędruje sama po tej zagubionej i opustoszałej dzisiaj części Beskidu Makowskiego. Wdrapujemy się na ten bardziej właściwy Kolisty Groń. Przyjemnie prószy śnieg. Szybki odwrót, i już zjeżdżamy na dół. Rzadki las, długie polany, jazda jest bajkowa. Piękna Hala Barankowa. Potem jeszcze kilkuminutowy kawałek przedzierania się przez las i jesteśmy w miejscu gdzie były wilki. Nagle z lasu wyskakuje łania z młodymi jelonkami. Uciekają, kiedy zaczynamy zjeżdżać nieczynnym stokiem. Wybraliśmy się na nieczynny stok, chociaż dzisiaj oficjalnie można było je otworzyć. Pomimo tego, można powiedzieć, że wilki były syte. To znaczy, wycieczka udana! -
I jeszcze jakby dobudowali drugi wyciąg i trasę do samej Stróży 🙂 (tj na drugą stronę góry Chełm).
-
@Hextor odpowiem Ci, trasa na dół jakby jest 🙂 W 1989 roku w Myślenicach wybudowano jednoosobową kolej krzesełkową o długości 2006 metrów, łączącą popularne miejsce wypoczynkowe Zarabie, z górą Chełm (614 m. n.p.m.). Obok dolnej stacji kolei znajdował się krótki wyciąg talerzykowy (ok 350 m długości). Ślady po terenie narciarskim są widoczne do dzisiaj z "zakopianki" - krótka polana wcinająca się w las. Podróż koleją krzesełkową trwa bardzo długo, stąd od wielu lat nie jest uruchamiana w zimie. Po 2000 roku obiekt zmienił właścicieli, i zadecydowano o budowie nowej kolei opadającej na północne zbocza góry (działa po dzisiejszy dzień "Zarabie Sport Myślenice"), oraz pojawiły się plany ewentualnej wymiany przestarzałej jednoosobowej kolei. Ponadto zaplanowano wykonanie dwóch nowych nartostrad aż na samo Zarabie. O dziwo, jedna z nich doczekała się fizycznej realizacji (na załączonej mapie jest to niebieska linia poniżej trasy nr. 4). Wydaje mi się, że od momentu jej wybudowania nigdy nie została w pełni uruchomiona. Wzdłuż całej nartostrady wybudowano gęstą sieć hydrantów oraz szaf elektrycznych do podłączenia armatek śnieżnych, a także zamontowano oświetlenie. Szkoda że ta trasa tak szybko jak powstała, popadła w zapomnienie. Wybrałem się wczoraj (11.02.2021) na krótki spacer z wykorzystaniem nart skiturowych, w poszukiwaniu starej nartostrady. Zarasta sobie powoli w zapomnieniu.







