Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Gerald

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 998
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    53

Zawartość dodana przez Gerald

  1. Skały Pastuchowa są ciut wyżej, i ciągną się do wysokości ~4800 m.n.p.m. Wysokość podałem na podstawie informacji od człowieka który nas tam dowiózł, czyli ratownika górskiego МЧС. Jak zweryfikowałem na mapie, to mniej więcej się zgadzało. Nie miałem GPSu. Cóż, może dla Ciebie marnotrawstwo, ja się cieszę że tam w ogóle byłem. Mamy inne priorytety 🙂 Od skał Pastuchowa do szczytu jest jeszcze kilometr w pionie, które może jest łatwe do pokonania kondycyjnie....może dla Ciebie bez problemu, ale dla mnie na chwilę obecną nie. Nie czułem się na siłach. Nie lubię się tłumaczyć, ale wcześniej napisałem co było powodem w ogóle odpuszczenia wyjścia na nartach na górę (ale sam szczyt nie był w planach): W poprzednich dniach: - przeleżałem 1,5 dnia z silnym zatruciem - dzień wcześniej złamałem żebro.
  2. Nazajutrz, wybieram się na Czegiet. Jest to drugi ośrodek w Terskolu gdzie można pojeździć na nartach. Wieczorem na leśnej ścieżce która łączy centrum wsi z ośrodkiem narciarskim spotykamy Jewgenija, narciarza w średnim wieku który na wieść o naszym pochodzeniu mówi nam że zna świetny film polskiej produkcji "Ściana Czarownic" z 1966, którego akcja toczy się na Kasprowym Wierchu! Ściągnąłem dzisiaj ten film i zamierzam go obejrzeć. Przez kolejne dwa dni będziemy jeździć na Czegiecie razem, z jeszcze jedną narciarką z Jakucka. Czegiet to narciarska legenda, mekka freeridu. Ratrakuje się tylko jedną trasę u góry. Zjazd na sam dół określił bym jako "bardzo czarną trasę". Muldy po kolana, stok niewyprofilowany, bardzo duże nastromienie. To zjazd pod wyciągiem, tak zwany "centr" czyli centrum. Są jeszcze dwie opcje - północna, przez tzw dolara (trasa przez las przypomina symbol dolara). Spore zagrożenie lawinowe. południowa - duże polany pokryte grubą warstwą mokrego śniegu nie zachęcały do jazdy. Obecnie działają dwa wyciągi, pierwszy to dwuosobowe krzesło z czasem jazdy ok 20 minut. Następnie można przesiąść się na jednoosobowe krzesełko (1954 r budowy). Jest jeszcze orczyk na górze, i drugie jednoosobowe krzesło, ponoć włączane okazjonalnie przy większych tłumach.
  3. Z Karaczajo-Czerkiesji przenosimy się do Kabardyno-Bałkarii. Ale zostajemy w tych samych klimatach kulturowych. Ponieważ kulturowo to Karaczaje = Bałkarzy (narody mieszkające wysoko w górach) oraz Czerkiesi = Kabardyńcy, więc zgodnie ze stalinowską zasadą utworzono dwie republiki wbrew tej zasady. Choć Dombaj i Terskol (główną miejscowość pod Elbrusem) dzieli jakieś 40 km w linii prostej, nie ma drogi przez góry. 200 km na około jazdy taksówką. Pod Elbrusem znajduje się drugi największy ośrodek narciarski na terenie FR. Jedyny całoroczny (górna część). W pierwszy dzień zaliczam upadek na nartostradzie (wyjeżdżony odcinek odsłonił małą skałę) który okaże się tydzień później złamanym żebrem....cóż musi być kiedyś ten pierwszy raz. Ponieważ mówiąc dosadnie, w poprzednich dniach wyniszczyły nas choroby, odpuszczamy wychodzenie tak wysoko na skiturach. Wybieramy opcje najłatwiejszą, skuterem śnieżnym wyjeżdżamy za 1 tysiąc rubli (ok 55 zł) do Skał Pastuchowa. Jest to mój rekord nigdy nie byłem wyżej - 4450 m.n.p.m. Wierzchołek Elbrusa leży zaledwie ponad 1000 m wyżej. Zjazd z 4450 m.n.p.m. do 2350 m.n.p.m. trwa około 25 minut i jest niesamowity. Słowo o miejscowości Terskol. Choć jest ona główną miejscowością, świeci pustkami. Wieczorem jest wszędzie cicho, na próżno szukać tu miejsc do rozrywki. Tylko osiołek przechadza się koło urzędu pocztowego. Śpimy w Hotelu "Wolfram". Miejscu w którym czas się zatrzymał. Hotel ma świetną i smaczną stołówkę, oraz organizuje bezpłatny dojazd na stok kultowym autobusem PAZ-3205. Hotel zapewnia też możliwość ćwiczenia i doskonalenia umiejętności we wspinaczce lodowej. No, nie spróbowałem.
  4. Gerald

    Stacje Narciarskie "widma"

    Zbyszek....wiesz że ta stacja należy do p. Paska który jest też właścicielem Koninek?
  5. Ok, wybacz. Nie załapałem że sama Mantra ma już różne wersje. Myślałem że jest tylko jedna odmiana po prostu jako Volkl Mantra.
  6. 2049 g jedna narta. No nie wiem czy za te pieniądze warto używać taką ciężką nartę z wiązaniami turowymi.
  7. Jest parę innych rzeczy, ale to nie znaczy że wszystko lubię. .....w "Europie" (np. Alpy), dużym i chyba jedynym plusem jest sto razy lepsza infrastruktura - wyciągi, system zabezpieczenia przeciwlawinowego (w Dombaju jest jedna wojenna armata ciężkiego kalibru do tego) ....tam jest dużo taniej, lepsza i dużo tańsza kuchnia, a zjeść można absolutnie wszędzie, rozmowni i życzliwi ludzie - którzy zagadują ot tak i rozmawia się super (w Alpach tego nie ma). Np. jadąc kolejką ludzie nagle zaczynają ot tak rozmawiać o byle czym.
  8. Pozamieniałbym trochę pewne klocki: - z Alp bym wyciągnął klocek pt. idealna infrastruktura, bo chyba tylko to mi się tam podoba (nic więcej) - z Kaukazu (Rosji) klocek pt. gościnność i nienachalny sposób rozmowy ludzi, i w ogóle chęć rozmowy (w Alpach tego nie ma), kuchnię i ceny karnetów 🙂 żart, nigdzie nie ma idealnie
  9. @logos mam nadzieje że zaglądniesz tutaj 🙂 Sam ośrodek obecnie wygląda tak, że można śmiało powiedzieć "tak nie powinien wyglądać ON" Pomiędzy stacjami wyciągów rozciągają się bazary z pamiątkami, wyjścia i dojścia do peronów są niewygodne, i wymagają zdjęcia nart..... Na samym końcu wyjazdu, zaglądamy do starego Hotelu "Dombaj", gdzie w holu znajduje się nieco zniszczona olbrzymich rozmiarów makieta Dombaju. Szkoda że nikt nie dba o nią....
  10. Dombaj po karaczajewsku znaczy żubr. Polana Dombaj, bo tak też bywa określane to miejsce, została założona w latach 20tych jako narciarska baza wypadkowa. Po II wojnie światowej pojawiają się pierwsze wyciągi, i dwa hotele. Taki stan trwa do upadku ZSRR. Od początku lat 90tych następuje chaotyczna rozbudowa bazy noclegowej. Stopniowo ruch turystyczny zamiera, choć wyciągi działają. Spowodowane jest to zupełnie niestabilną sytuacją, w sąsiedniej Abchazji, Gruzji, Czeczeni, Inguszetii oraz Osetii trwa wojna. Dombaj pamięta tłumy Polaków, i ludzie których spotykam opowiadają mi o tym jak to wyglądało. Ponoć polscy narciarze mieli swoją "część bazaru" na którym handlowali. Wszyscy wspominają że Polacy przywozili bardzo smaczne gumy do życiu. Hotel zarezerwowany 2 km od centrum miejscowości Dombaj w lesie, obok jednej z pośrednich stacji kolejki był strzałem w dziesiątkę. Cicho i spokojnie. W ciągu dnia słychać tylko pracujący silnik prawie 50letniej kolejki krzesełkowej. Niestety, przez pierwsze 2 dni pogoda jest "kiepska". Nie udał się przez ten czas żaden wypad skiturowy o którym myślałem. 1 dnia nic nie widać, jest mgła taka że można jeździć na trasie w lesie tylko. Wszystko co wyżej nie działa, wieje silny wiatr. Dnia drugiego pada śnieg....spadło w ciągu kilku godzin ponad metr śniegu. Szybko robi się odpowiednik 4 stopnia zagrożenia lawinowego (albo i nawet 5). 3 dnia zatrułem się tak, że przeleżałem cały dzień w łóżku, kursując toaleta - łóżko. 4 i 5 dzień to w końcu piękne widoki, i wszystkie działające wyciągi. Do hotelu dowozi nas taki oto UAZik z gąsienicami zamiast kół. Rano budzę się i widzę z pokoju taki widok. Narty mogę wyrzucać przez okno i wsiadać na kolejkę 🙂 Opad w ciągu kilku godzin: I tutaj kolejna typowa paranoja 🙂 W Dombaju funkcjonują równolegle "stare wyciągi" i "nowe wyciągi" (jedna gondola i krzesło Doppelmayra) . Każdy z tych systemów to oddzielna taryfa. Na nowe 2 tys rubli/dzień na stare 1,5 tys rubli (ok 80 zł). Wybieram opcję numer dwa. Stare wyciągi to 4 krzesła dwuosobowe i jedno jednoosobowe oraz duża kolej kabinowa z 1986 roku. Jedna kolej krzesełkowa jest nieczynna od lat, a zasypane krzesełka wyglądają uroczo. Ta ostatnia ma olbrzymie stalowe słupy, podczas wiatru jazda nią to niesamowite przeżycie. Podczas przejazdów koło słupów zwalnia do 1-2 km/h aby bezpiecznie przejechać. Podczas jednej takiej jazdy konduktor otwiera drzwi i nogą odpycha się od konstrukcji słupa, aby wagonik nie uderzył o słup (silny wiatr). Po kilku dniach będę miał z nim okazję porozmawiać, i poopowiada mi trochę o kolejce na której nigdy nie zdarzył się żaden wypadek. Punktem charakterystycznym Dombaju są dwie rzeczy "kaukaski Matternhorn" oraz "talerka" czyli hotel podarowany przez prezydenta Finlandii w latach 80tych. Działa do dzisiejszego dnia. Zrujnowany wyciąg orczykowy czechosłowackiej Transporty. Dombaj ma duży potencjał frirajdowy i skiturowy, niestety nie udaje mi się go wykorzystać. Zatrucie osłabiło mnie na tyle, że doszedłem do siebie tak naprawdę po 2 dniach. Jednak....warto było tu przyjechać. Dosiadając się na wyciągi krzesełkowe do kogoś, wszyscy chcą dyskutować. Czas mija szybko.
  11. Docieramy do Piatygorska, stolicy północnokaukaskiego obwodu federalnego. 7 godziny spacer po mieście. Idziemy do strefy kurortowej gdzie widnieje hasło na jednym z sanatoriów "Życie dane masz jeden raz, i przeżyć je trzeba w kurorcie". Piatygorsk słynie z leczniczych mineralnych wód. A po wszystkim trzeba się posilić, trafiamy na knajpę z osetyjskimi pirożkami (nie przypominają one niczym polskich pierogów). Przejażdżka kolejką linową na szczyt górujący nad miastem. Niestety mgła sprawia że nic nie widać.... A na sam koniec, przejazd tramwajem numer 1, który jedzie po uroczej jednotorowej linii. Sprawdziłem wcześniej w internecie, że może być tam ciekawie. Na pętli wysiadamy i kobieta-motorniczy w wieku ok 40lat do mnie: - a Wy tutaj co? - no przejechać się chce w kółko, nie mogę? - no jasne że możesz, a co tu robisz? - zwiedzam Piatygorsk, ale za chwilę jadę na narty - odpowiadam - Weź mnie ze sobą, też mam narty - mówi kobieta - A może porwiemy tramwaj i zjedziemy gdzieś z nim z górki zamiast nart? - mówię - O tak! to będzie pradziwy ekstremalny freerajd! - odpowiedziała z dzikim uśmiechem którego nie zapomnę, i ruszyła nagle w drogę powrotną Na dworcu autobusowym w Piatygorsku, oczekujemy na jedyny kurs dziennie do miejscowości Teberda, który znajduje się nieopodal Dombaju - naszego celu. Wcześniej, dużyrna ruchu uświadamiała nas, że na tym kursie jedzie maluteńka 13 osobowa Gazelka i ciężko nam będzie z nartami wsiąść. Jednak udaje się bez problemu, tego dnia na kursie przedsiębiorstwo wysyła większego busika, do którego bez problemu się mieścimy. Po 5 godzinach jazdy, jesteśmy w Teberdzie, i łapiemy taksówkę do Dombaju.
  12. Gerald

    Ustroń -Palenica

    Długo wisiała oferta sprzedaży, jednak ktoś to kupił. Plusem Dużej Palenicy jest to że ziemia i wyciąg należą do jednej osoby. Mała Palenica od wielu lat jest skrócona. Ten wyciąg to fenomen, bo ma jako jedyny w Polsce napęd hydrauliczny.
  13. Gerald

    Ustroń -Palenica

    Nie wiesz czy działa w tym sezonie Mała Palenica?
  14. Podróż zaczyna się dla każdego gdzie indziej. Ja nie lubię zaczynać podróży. Doceniam po iluś latach ludzi którzy siedzą w jednym miejscu, i tworzą "klimat" i te wszystkie inne rzeczy, którzy ludzie tacy jak ja oglądają. Dla mnie najcięższym etapem było zapakowanie się, choć posiadam od 3 lat stałą listę, zawsze sprawia mi to problemy. Podróż się zaczęła, pierwsze "zdrajstwujcie" do przesympatycznej stewardessy samolotu Aerofłotu, który chwilę później wzbił się w powietrze. Swoją drogą, spóźniłem się. I Ty też jeśli myślałeś tak samo. Każdy kto teraz myśli że Federacja Rosyjska, to m.in. samolot Aerofłotu który zabija więcej ludzi niż rakieta balistyczna (popularny żart z lat 8/90tych), albo "w pociągu się napije". No, spóźnił się. To już nie te czasy. Władze FR zrobiły dużo żeby to zmienić, i mnie to już irytuje. Flota Aerofłotu, to w większości nowe np. A320, w którym się...nie napijemy. Gdzie te czasy, kiedy w krajach byłego ZSRR latało się tak? Ano już ich nie ma.... Nocleg w Moskwie, wizyta w ulubionej knajpie, spacer, i wizyta w publicznej bani. Organizacja kolei w całym byłym ZSRR wyglądała wszędzie tak samo. Również kategorie pociągów pasażerskich. Najniższa klasa, to pociągi osobowe, czyli "elektriczki" lub "diesle". Popularnie, nie nazywa się ich pociągami. Zatrzymują się na wszystkich przystankach, są niesamowicie tanie i wielu krajach do dzisiejszego dnia w elektriczkach odbywa się....bazar w pociągu. Często ludzie którzy jechali nimi na targ, i nie sprzedali tego na targowisku, w drodze powrotnej sprzedawali towar w pociągu, albo przynajmniej próbowali chodząc tam i z powrotem. Taki obraz zniknął raczej z Rosji, ale można go zobaczyć jeszcze w Kazachstanie, Ukrainie, Kirgistanie i paru innych mniej "ogarniętych" republikach. Zniknął też handel na peronach. Jakieś 3-4 lata temu policja przegoniła raz na zawsze handel peronowy. Zniknęła ta cała piękna kwintesencja tego....wszystkiego. ....2 lata wcześniej, stoję na małej stacji gdzieś pomiędzy Nowosybirskiem a Tomskiem, było 40 minut postoju. Wyszedłem na kładkę pogapić się na wszystko. Stałem 10 minut, a obok stała starsza kobieta. - nie kupiłbyś pomidorów? - słyszę półszept odwracam się, bo nie jestem pewien kto to mówi, kobieta wpatruje się w przestrzeń nad torami, nieśmiało na mnie popatrzyła - mam kilka pomidorów, moje, ostatnie w tym roku.... nie mów nikomu.... - czemu? co się stało? czemu Wy się boicie? - dostałam mandat, 500 rubli, w czerwcu, sprzedawałam pomidory, teraz wszystkie nasze przegonili.... Choć minęło już od tego dużo czasu, do dzisiaj pamiętam niespecjalnie wybitnie smacznych pomidorów. O nieregularnych kształtach, widać, takie jesienne już. Myślę, że były to najsmaczniejsze pomidory jakie jadłem w ostatnich latach. Pociągi dalekobieżne, są uruchamiane przez różne zarządy danej republiki. W Federacji Rosyjskiej Kolej podzielona jest na okręgi. Mój pociąg Moskwa - Kisłowodsk/Nalczyk obsługiwała północno-kaukaska Kompania Pasażerska RŻD. Pociągi dalekobieżne mogą mieć oznacznie "firmienne" (lepsze). nasz pociąg, nr. 62 "Elbrus" był firmienny, ale w składzie wagonu restauracyjnego nie posiadał....pozostało więc spać przez 1,5 dni pociągi dalekobieżne mają trzy klasy, zestawione tylko z wagonów sypialnych: płackartną (do 54 osób w wagonie, widoczne na zdjęciu), kupe (do 4 osób w przedziale), lub lux (do 2 osoby w przedziale) Pociąg firmienny Moskwa - Kisłowodzk. Skład odjeżdża zestawiony z 12-13 wagonów. Mało.... Jedziemy klasycznie - płackartą 🙂
  15. Ile razy patrzę na ten sprzęt, charakterystyczny dźwięk wydawany przez wyciągi tj, Tatrapoma H40, H60, H80, H130, H180, H210, F..... takie wspomnienie z dzieciństwa, bo właśnie na Słowacji w latach 90tych stawiałem pierwsze kroki. Ile razy patrzyłem na to, układałem sobie żartobliwą definicję na nonsensopedie w stylu "Wyciągi talerzykowe Tatrapomy typu H... składają się z dużej ilości kół kręcących się nagle i naraz w wielu niezrozumiałych, przeciwstawnych kierunkach..."
  16. Dzisiaj zdechła Mala Lučivná...to znaczy stare dwuosobowe krzesło Pomy. Ewakuacja 21 osób, nikomu nic się nie stało (źródło: HZS). Szkoda, mam nadzieje że uda im się naprawić wyciąg. Byłem tam tylko raz w życiu ale darzę to miejsce ogromną sypmatią. Jest tam druga natrudniejsza (pod względem % nastromienia) trasa zjazdowa na Słowacji. Tym samym od razu widać, że ośrodkowi nie wiedzie się najlepiej....piękna wymagająca czarna trasa i położenie na uboczu powodują że nie jest on ośrodkiem "rodzinnym". Na szczęście czytając fora słowackie widać że jest wierne grono które docenia tą stację.
  17. Ale to zagraża bezpieczeństwu higieny pracy!
  18. Postaram się 🙂 Samolot Aerofłotu Warszawa - Moskwa Pociąg Moskwa - Piatygorsk (32 godziny) mikrobus Piatygorsk - Teberda taxi Teberda - Dombaj 5 dni w Dombaju taxi Dombaj - Terskol 6 dni w Terskolu (Elbrus, Czegiet) taxi Terskol - Mineralne Wody pociąg Mineralne Wody - Machaczkała (11 godzin) 2 dni w Dagestanie samolot Aerofłotu Machaczkała - Moskwa - Warszawa Narciarstwo uprawiałem takie same, zjazdowe 🙂 tyle że na Kaukazie
  19. Myślę że z każdym rokiem będzie przybywać ludzi, którzy chcą takich starych ośrodków, które jednak się czymś różnią. Myślę że kiedyś ludzie docenią ośrodki z niewyprofilowanymi trasami.
  20. Jeździłem w śniegach Karaczajo-Czerkiesji, Karbardyno-Bałkarii, pobijając swój rekord "bycia" - 4450 m.n.p.m., i zjazdu z tej wysokości bez przerwy do 2350 m.n.p.m. Czy dokonałem czegoś wyjątkowego? Nie. Nie było bardziej narciarsko niż niejeden wasz wyjazd w Alpy. Ale dla mnie było warto, być na Kaukazie Północnym, który głównie kojarzył mi się z wojną w Czeczeni, z czasów dzieciństwa. Piłem piwo Karaczajewskie, w Karaczajewi - choć nazwy takiej krainy nie da się znaleźć w języku polskim, to wszyscy w Dombaju podkreślali że to i tamto jest Karaczajewskie, ucząc się słów języka karaczajo-bałkarskiego, choć ten malutki naród nie doczekał się w pełni swojej republiki. Byłem w toalecie na 3000 m.n.p.m. gdzie ktoś powiesił ogłoszenie na kartce A4 z wydrukowanymi literami "Towarzysze, przyjaciele!!! Na półkę srać NIE NALEŻY!!! Dla tego jest dziura, trzymajcię dupę prosto!!! Mandat 500 rubli" Zatrzymywałem czas, w 40 letnim barze Hotelu "Wolfram" w bałkarskim Terskolu, którego czasy świetności minęły wraz ze zdjęciem z godła sierpa i młota, gdzie kelner opowiadał mi o całym północnym Kaukazie, na mapie narysowanej na szybko, na papierowym bloczku z rachunkami. Słuchałem opowieści o wysadzonej kolejce gondolowej w trakcie zamachu w 2011 roku, konfrontowałem w głowie z wieloma opowieściami pokolenia ludzi, którzy zgodnie powtarzali "przez kilkadziesiąt lat na Kaukazie mogłeś rozbić namiot gdzie chciałeś, i chodzić dolinami gdzie chciałeś, w Czeczeni, tam wszędzie było dużo turystów i nikt nikomu nic nie robił". Jednak, nigdzie się tu czas nie zatrzymał. Kiedy przez przypadek spotkałem gwiazdę popu, 20kilkuletniego Szamila, który po raz kolejny uświadomił mi, że jedziemy "na kajfie" (popularne określenie młodzieżowego slangu w ostatnich latach). Uczyłem się jeździć na nowo na Czegiecie - górze legendzie, ośrodku narciarskim gdzie wszyscy ze sobą rozmawiają, i gdzie kilku rosjan tłumaczyło mi jakie błędy techniczne robię, podczas zjazdu, na tej wymagającej górze, gdzie nie ratrakuje się tras, a jedyna trasa zjazdowa w dół ma muldy po kolana, a jednoosobowa kolej linowa z 1954 roku wciąż wywozi narciarzy i snowboardzistów. Nigdzie nie czułem się lepiej, siedząc z przypadkowo poznanymi ludźmi. ).
  21. Nie wiem, na ile w tym filmie jest to "kolorowo" pokazane, ale można na jego podstawie sądzić że takie stacje mogą istnieć na Świecie. Oglądnijcie sobie:
  22. Zobacz na filmiku: Na tym drugim widać jak się składa skistopa. Tak, trzeba to zrobić ręcznie. Swoją drogą, z kolegą żartowaliśmy że fajnie byłoby jakby ten sprzęt był "na pilota". Wciskasz guzik i obraca Ci się wiązanie, albo składa skistop 🙂 wiem że to żart, ale przecież kiedyś ludzie nie myśleli o tym że będą piloty do telewizora, a są. Kto wie, czy kiedyś ktoś nie zaprojektuje takich wiązań
  23. Nowy wyciąg to konieczność wycięcia drzew - zrobienia dwa razy większej przecinki. Co za tym idzie, zwiększy się przepustowość wyciągu, na trasie będzie tłoczno. Ja chcę takich Koninek jak teraz, z tym wyciągiem. Przy dobrym marketingu, zarządzaniu, myślę że z powodzeniem jeszcze taki ośrodek się utrzyma.
  24. nie zrozumiałem pytania - jakie skrzydełko bez sprężyn? 🙂 tam z przodu jest ten taki bolec który służy to wypinania buta/zabezpieczania do podejścia, po jego wciśnięciu otwierają się przednie szczęki i można wyjąć buta skistop jest świetny, działa po prostu jak w normalnym wiązaniu alpejskim...:-) natomiast można go do podejścia, oczywiście złożyć, jest tam taka blokada mam Ci filmik nakręcić?
  25. Południowa część Słowackiego Raju?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...