Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.02.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
Mosorny Groń dzisiaj miałem okazję tam nartować i : rano ( godz. 9-ta) stok jeszcze w miarę tzn. śniegu niby dużo i jako tako wyratrakowany ( tak na -4) ale z upływem czasu i wzrostem liczby narciarzy w bardzo , bardzo wielu miejscach zaczął wychodzić lód + coraz więcej muld i jazda zaczęła się robić małoprzyjemna. Na tak zlodzonym stoku:o to juz dawno nie jeździłem . Jazdę z kumplem skończyliśmy przed 14-tą , natomiast ośrodek czyny jest też wieczorem , a nie ma przerwy na ratrakowanie , więc szczerze współczuję tym , którzy jeździli po nas.... jakoś do tej pory miałem dobre wspomnienia dotyczące Mosornego , ale po dzisiejszych doznaniach:)............5 punktów
-
Transmisje live na Eurosporcie oprócz tych live jest jeszcze mnóstwo re-live prawie każdego dnia Piątek (12.02.) 20:45 - trening do DH M Sobota(13.02.) 20:30 - DH M Niedziela(14.02.): 19:00 - DH W comb 22:00 - SL W comb Wtorek(16.02.): 19:00 - DH M comb 22:30 - SL M comb Środa(17.02.): 20:00 - DH W Piątek(19.02.): 20:30 - SG M Sobota(20.02.): 19:00 - SG W Niedziela(21.02.): 19:00 - GS M 1-run 22:45 - GS M 2-run3 punkty
-
Młody przedsiębiorca Janusz Borowiec udowodnił, że i w Polsce można produkować narty. Teraz musi dowieść, że można na tym zarabiać. Narty Polsportu były sztywne jak metalowe pręty, lubiły się rozklejać na mrozie, a krzywizny ślizgów w każdym egzemplarzu były inne. Lepszego sprzętu jednak na rynku nie było, więc podhalańska wytwórnia nart Polsport w Szaflarach nie nadążała z produkcją, a narciarze stali w całonocnych kolejkach po deficytowy towar. Wystarczyło jednak otwarcie granic w 1989 roku, by Polskę zalały używane deski z Zachodu i w kilka miesięcy zmiotły z rynku zasłużonego dla polskiego narciarstwa producenta. Chciałem produkować narty Przez dwie dekady nikt się nie odważył na wskrzeszenie produkcji nart w Polsce. Na tym rynku panuje mordercza konkurencja, a potentaci, tacy jak Rossignol czy Atomic, produkują po blisko milion par nart rocznie i mają przewagę technologiczną, która wydaje się nie do nadrobienia. Pierwszym śmiałkiem jest Janusz Borowiec z Gdańska, pasjonat freeski, narciarstwa w stylu wolnym, czyli skakania na skoczniach, jazdy po poręczach w snowparku i śmigania poza przygotowanymi przez ratraki trasami. Borowiec prowadzi zatrudniającą 10 osób spółkę Janimex, handlującą sprzętem sportowym. Kilka lat temu nawiązał kontakty z sieciami handlowymi, które poszukiwały taniego sprzętu narciarskiego. Znalazł producentów w Rumunii i Austrii, którzy za pośrednictwem jego firmy dostarczali hipermarketom tanie narty. – Ale cały czas marzyłem o uruchomieniu produkcji nart, które byłyby technologicznie innowacyjne i konkurencyjne na światowym rynku – mówi Borowiec. W 2007 roku doszedł do wniosku, że stać go na taki eksperyment. Przy udziale znajomych grafików, zatrudnionych do testów narciarzy i specjalistów z firmy NBL Sport z Bielska-Białej, znanej z produkcji desek snowboardowych i do kitesurfingu, ruszyły finansowane przez Janimex prace projektowe. Powstały projekty kilku modeli desek oparte na drewnianym rdzeniu i stosowanej przez większość producentów konstrukcji warstwowej z wstawkami z włókien węglowych i kevlaru. Zagranicą już się poznali Produkcją zajęła się NBL Sport. Choć pierwsze partie nart modelu Majesty trafiły na rynek jesienią 2008 roku, to bieżący sezon jest pierwszym pełnym okresem sprzedażowym. Najbliższe tygodnie przyniosą odpowiedź na pytanie, czy marka ma szansę na sukces. – Chcę sprzedać dziesięć tysięcy par w ciągu trzech lat – zapowiada i deklaruje, że do tej pory znalazł nabywców około tysiąca par. W ubiegłym roku Janimex miał 2,3 mln zł przychodów, z czego około 700 tys. zł przyniosła mu sprzedaż nart. Zdecydowana większość rozchodzi się na Zachodzie, m.in. we Francji, w Austrii i Skandynawii. Sprzedaje je tam po 470 euro (model Neon), 10 proc. taniej, niż kosztują konkurencyjne narty Nordica Ace of Spades. W Polsce Majesty są tańsze – Neony można kupić za 1250 zł. Ceny są dość wyśrubowane w porównaniu ze zwykłymi nartami, które kosztują ok. 200 euro, bo Borowiec postawił na niszę. Freeski i jego liczne odmiany mają zagorzałych fanów skłonnych zapłacić za deski dwa razy więcej niż za standardowy model renomowanej firmy. W zamian mogą na stoku przypiąć do butów narty przystosowane do szaleństw na skoczniach albo do jazdy w świeżym puchu – z interesującą grafiką (jeden z modeli Majesty można pokryć skórą), a do tego produkowane w krótkich seriach przez małe manufaktury. To prawie jak sprzęt na zamówienie. Nowe projekty Kilka modeli Majesty testowały magazyny narciarskie, m.in. norweski „Fri Flyt” i francuski „Skieur”, a wyniki wskazują, że polskie narty (model Luberjack) są lepsze od odpowiedników Atomica i firmy Bluehouse, choć ustępują sprzętowi manufaktury 4FRNT. Borowiec stopniowo rozszerza ofertę – wprowadza do sprzedaży uniwersalne narty dla kobiet, zbliżone cenowo do segmentu popularnego, z grafiką stylizowaną na kaszubskie wzory oraz model dla juniorów. Na razie, jak twierdzi szef Janimeksu, wielkiego biznesu na nartach nie robi. – Wszystkie zyski reinwestujemy w marketing i prace nad nowymi projektami – mówi Borowiec. Teraz firma przygotowuje się do targów ISPO w Monachium, najważniejszej imprezy w roku, na której spotykają się producenci i przedstawiciele sieci handlowych i podpisują kontrakty na następny sezon. Jeśli rynek sypnie zamówieniami, za rok, dwa lata wydatki na uruchomienie produkcji nart Majesty powinny się zwrócić. Potem będzie już z górki. za Newsweek.pl ------------------------------------------------------------------------ No proszę - Polska zaczyna rozkręcać Biznes narciarski... ...nie tylko potrafimy Produkować Wyciągi Narciarskie dla znanych kurortów w Alpach, teraz potrafimy również robić Narty.2 punkty
-
Potwierdzam. Byłem tam w sobotę i było podobnie. Od 9:00 do 10:00, czyli pierwsze 3 zjazdy, było rewelacyjnie. Później z godziny na godzinę robiło się coraz gorzej. Rano trasa była dobrze przygotowana, można było zjeżdżać na pełnej prędkości, bez obawy, że w kogoś się wjedzie, czy wpadnie na lód, czy muldę. Od godziny 12 warunki, zwłaszcza w górnej części trasy były już bardzo złe, natomiast od połowy jeszcze całkiem przyzwoicie. Przed 14-tą, gdy zjeżdżałem ostatni raz, był już źle na 70% trasy. Rodzinka, która została do 16:00 twierdziła, że pod koniec muldy już miały wysokość ponad metra, do tego lód i miejscami przetarcia. Co ciekawe, jak wyjeżdżałem o 14:00 widziałem ludzi przy kasach, którzy kupowali karnety do 21:00. Musieli nieźle przeklinać. Generalnie stok super, ale tylko na pierwsze 2 godziny jazdy po otwarciu, albo na dzień poza weekendem, gdy powinno być mniej ludzi.2 punkty
-
Jesli chodzi o narty nowe to polecam generalnie na Polsko-Czesko-Slowackie warunki taki sprzet: 1: http://www.twotip.com/salomon-m-28/salomon-shogun-09-10-182-p-4818.html 2: http://www.twotip.com/salomon-m-28/salomon-gun-08-09-181-p-4477.html 3: http://www.twotip.com/salomon-m-28/salomon-czar-09-10-182-p-4449.html Najlepsza z tych narta jest napewno SHOGUN jesli chodzi o taki warun. Sam z niego korzystam i jest naprawde spoko. Bamboosowy rdzen, wiec narta jest mega stabilna ale przy tym bardzo oddaje kazdy ruch. Czar ma na dlugosci 67cm rocker czyli naturalne podgiecie narty zeby sie nie zatapiala na dziobach. Podalem inne mozliwosci w zaleznosci od grubosci portfela, ale moim zdaniem lepiej kupic 1 a porzadnie. Shogun by sie idealnie nadał.2 punkty
-
Nowa Osada. Przygotowanie stoku na góra 3h jazdy - czyli do 12.00. Jako, że jak wiecie udało się nam, z małżonką powstać cholernie wcześnie, na wyciągu byliśmy o 9.00 jako jedni z pierwszych. Cudowne warunki. Czasem tylko nagłe "kałuże" lodu. O 10 na dolnej "ściance" (bo to nie ścianka...) już pełna masakra... lód a na nim cukier. Jeździć się nie da. Że moja żona startowała na Carvelino - wjechała w pryzmę cukru i poleciała na twarz ... O 12 już nie było sensu jeździć. Sam wyciąg imho nie jest zbyt szybki. Buja i na 100% dostarcza więcej ludzi niż trasa jest w stanie przyjąć. Piękny szeroki stok, ale ludzi tyle, że ... nie da rady porządnie pokręcić. Dwa razy udało mi się czysto pod górkę wykręcić na krawędzi. A teraz coś śmiesznego. Po przyjeździe wziąłem nartki żony (przypominam 99cm) na serwis. A Pan do mnie, że tu standardowa cena i, że teraz to tylko na szybko naostrzy za 40pln a potem przyjdzie serwismen to zrobi resztę. Przepraszam Was Wszystkich: K@#WA. Bo tylko to przychodzi mi na myśl wspominając tą sytuację. Podsumowując: stok na 2-3h jeżdżenia.2 punkty
-
ktoś mnie wywołał ? czkawki dostałem wiec ktoś mnie obgaduje nie żartuje... a tak poważnie ... KP-Krzychu funowcy a już kompensatorzy to w zupełnej mniejszości wiec spokojnie bo nas zaraz zlinczują i na stosie spalą ... :eek: a miało być poważnie nie szukajmy wyższości św.BN(kompy) nad św.WN(inne techniki) temat stary i już odgrzewany nie raz tak jak napisał SB - zależy co komu pasuje i to jest fun już sam w sobie mnie zaraziła kompa mimo że mało kto w ogóle odróżnia i wie co to - ale jezdze dla siebie wiec mnie to w___li. Jazda carvingowa to jazda na krawędziach nogi na szerokość bioder a gdy robi sie stromiej wiadomo szerzej - pewniej i tak ma być wszystko w temacie. W kompie to inna bajka , nogi musza być blisko żeby wyszlo dobrze, nie zrobimy kopnięcia już nie mówiąc o wykładce gdy miedzy nogi psa z budą możemy wsadzić. Tak samo nie uzyskamy wychylenia maksymalnego . Patrz foto. gdyby nogi były "rozjechane" to nie było by maks. wychylenia ciała do stoku i nie było by tak "blisko" do śniegu. Po tym można rozpoznać właśnie "zbieraczy ziemniaków ""goryli" (nikogo nie obrażając) gdzie sięganie do śniegu zaczyna się od "przy kucu" na kolanie. Jeżeli to komuś odpowiada i się komuś podoba nie neguje każdy ma swój wyznacznik stylu i swoja poprzeczkę trudności danej ewolucji. Jak zawsze podkreślam to moja subiektywna ocena - kompensacja to moje różowe okulary i nie mam zamiaru ich ściągać nikogo nie nawracałem i nie będę nawracał najważniejsze żeby mieć wybór ... ps. sztruksu pod dechami Wszystkim życze ps.2 KP chce na kamerach w krynicy przez weekend widziec moc kompy2 punkty
-
Troche dziwny tytuł jak na tematykę narciarską ale spróbuję wyjaśnic to skojarzenie opisując pobieżnie swój pobyt w tym ośrodku w 3 tygodniu stycznia. Pobytowi temu towarzyszyły skrajne opinie i zroznicowany odbiór co mam nadzieję wyniknie z tej krótkiej, ilustrowanej relacji. Dojazd 16.01 przy wspaniałej pogodzie, od Salzburga jedziemy piękną doliną rzeki na Lofer, później na St.Johann i Kutzbuhel oraz Mitersill - cudne widoki i dużo klimatów narciarskich, dalej w górę pustą doliną do tunelu (10E) i w dół ostro do Matraii, kawałek za Matraii skręt w prawo i wąską drogą mocno, kręto i stromo do góry - dobrze, że jest sucho bo podjazd ostry. Wjeżdżamy do szerokiej doliny gdzie leży wioska Kals - u stóp najwyższej góry Austrii czyli Grossglocknera http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3210&c=5 Kals składa sie z kilku przysiółków a my trafiamy do niewielkiego i klimatycznego Grosdorf skąd startują wyciągi do GG Resort - gondola na przełącz 2600m i krzesła wwożące pod szczyt Blauspitz na wysokośc 2167m npm. To mała wioska o klimacie rolniczo lokalnym, w niewielkim stopniu przypomina kurorty narciarskie, jest tu niesamowicie spokojnie, cicho i wszędzie blisko - zwłaszcza na narty. Pierwszego dnia rano piękna pogoda, jeszcze cień w dolinie a góry już oświetlone http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3197&c=5 Wychodzę rano z dwiema córkami i o 8.45 jesteśmy przy orczyku - niestety okazuje sie, że wszystko startuje tu o 9tej. Jak sie później okazało Matrai startuje wcześniej i o 8.50 można byc już na przełęczy mając mały zjazd za sobą. Dla nas nie była to dobra informacja gdyż musieliśmy czas na narty dzielić na jazdę żony,moją,jazdę z dzieciakami i opiekę nad najmłodszą córką jeszcze nie jeżdżącą. Wyciągi też szybko stają bo o 16 tej, od strony Matraii o 16.15. Cóż, podział był prosty, ja rano z dzieciakami 2 gzodz, póżniej zona 2,5 i ja 2,5 + najstarsza córka z nami jeśli zechce. Zmiany w locie umożliwiła nam genialna lokalizacja bo na nartach prawie do domu można było wjechać. W pierwszy dzień na rozgrzewkę sprawdziliśmy z dzieciakami orczyki we wsi. Są one bardzo fajne do nauki z dziećmi, na pierwszy i drugi krok narciarski, świetnie przygotowane, poza porankiem cały dzień nasłonecznione i mało ludzi z nich korzysta http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3198&c=5 Po rozgrzewce ruszamy gondolą do góry by sprawdzić długą niebieską trasę do Kals. Dziecią sie podoba, mi wcale. Trasa ma kilka kilometrów i jest to wąska, plaskata serpentyniasta przecinka przez las, ma walory widokowe i komunikacyjne ale niewiele narciarskich http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3209&c=5 Na dół dojeżdża do górnych stacji orczyków, można zjechać do wsi po tych trasach a można i bokiem po polach http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3211&c=5 Później zmiana, czas żony. Gdy wraca jest zachwycona trasami pod krzesełkami Figollift. Ruszam tam natychmiast na piękne popołudnie. Krzesełka wloką sie niemiłosiernie ale pokonują sporą deniwelacje- prawie 800 m. No to w dół: na początek o dziwo bardzo dużo kamyków porozsiewanych na trasie, później na pierwszym rozjeździe znowu, cięzko to mijać, cóż wmawiam sobie, że to patyki czy inny badziew. Kamyki też spotykałem wcześniej na zakrętach niebieskiej trasy robionej z dziećmi. Ale za to trasy z krzeseł na dół przecudnej urody, stromo, równo, twardo, szybko i pusto. Biorąc pod uwagę, że to koniec dnia jazdy i do tego niedziela (więcej ludzi)były one idealne. No gdyby jeszcze nie te kamienie - w zasadzie cos takiego spotkało mnie w Alpach po raz pierwszy, co więcej nic z tym nie robiono, codziennie kamienie były w tych samych miejscach i nawet nie starano sie ich dośnieżyć. To naprawde było kiepskie:mad: No i krzesełka bardzo wolnę, jedną rundkę góra-dół plus zjazd robi się koło 25 minut niestety. Dzień drugi - biorę dzieciaki i ruszamy na stronę Matraii, kolejka jedzie prawie 2o min. Na górze okazuje sie, że zjazd jest wyłącznie stromą, czarną trasą http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3208&c=5 Z 6 letnim dzieckiem odpuszczam i musimy podejść ze 150 metrów nieco w góre do krzesełka- tam zaczynają sie trasy niebieska i czerwona http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3201&c=5 Trasa niebieska trawersuje samą górę ośrodka do górnych stacji gondoli z Matraii i krzesła Goldried. Jak się okazało jest to jesyna sensowna niebieska trasa w tym ośrodku ale nie ma komunikacji wyciągiem i nie da sie jej jeździc bez łączenia z trudniejszymi szlakami. W dół zjeżdżamy niebieską 2a - trasa wynalazek, wąska przecinka przez las schodząca serpentyną w dół przecinając wielokrotnie wszystkie trasy czarne i czerwone często w bardzo stromych miejscach wąskimi tarasikami. Rozwiązanie idiotyczne i wyjątkowo niebezpieczne, ta trasa jest całkowicie zbędna i psuje mi odbiór tego ośrodka. Szybko z niej rezygnujemy i przestawiamy sie na czerwone a te sa w tym osrodku z gatunku tych trudnych. Do tego poruszanie sie po trasach utrudniała mapka - zrobił ją chyba ktoś, kto tu nigdy nie był, trudno tu mówić o błędach bo to jedna wielka pomyłka jest. Popołudniami jeżdżę przeważnie sami tu kilka wniosków. Po wjeżdzie gondolą na przełęcz można jeździc na dwie strony, do Kals schodzi fajna czarna trasa z pięknym trawersem po grzbiecie: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3212&c=5 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3205&c=5 Jest też piękna czetrwona trasa, dosyć trudna i stoma - sporo ludzi nią zjeżdza bo to niby najłatwiejszy zjazd na tę stronę - efekt- trup się ściele gęsto co nie ułatwia jazdy tą godna trasą. Te dwie trasy przez większośc dnia mają słabe określenie. Na stonę Matrai zaś góra to superszybkie krzesełko Cimarose obsługujace niezłe trasy czarne i czerwone. Nie podobało mi sie to, że te trasysie tu krzyżują i przeplatają. To zreszta specyfika i przypadłość tego ośrodka od strony Matraii, masa rozjazdów, krzyżówek itp. Mi to niespecjalnie odpowiadało ale dało możliwość wyrysowania wielu tras i wykazania sie statystyką wielokilometrową. Ten osrodek nie jest wcale tak duży jak to przedstawia i za pomocą trików czy dorobienia wielokilometrowych zjazdówek w typie przecinak robi się 110 km. To tak jakby z przykrótkiej jesionki ktoś chciał zrobić elegancki płaszcz. Wracając do tras to na górze podobała mi sie czarna 9tka: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3202&c=5 szkoda, że wpada na skrzyżowanie kilku tras: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3203&c=5 i dalej wszystko schodzi lejkowatą stromą trasa do krzesełka Cimarose - niefajne i niebezpieczne miejsce. Za to wielki plus to sprawnośc krzesełka - w 6-7 min robi się zjazd -wyjazd:) Niżej najbardziej podobała mi sie trasa czarno - czerwona koło krzesełka Happeck (niby to 2 trasy ale ja tam widziałem jedną), krzesełko niestety nie za szybie. No i mina - to krzesełko zamykają o 15.30 i jeśli ktoś tu zjedzie po tym czasie to niestety musi zjechac do Matraii, łapać skibusa i próbować jeszcze załapać sie na gondole. Jeśli ten ktoś mieszka w Kals to ma przerąbane - szansa, że zdązy wrócić jest marna. Taka niemiła przygoda zdarzyła się Polakowi mieszkającemu w tym samym domu co my. Drugie szybsze 6 - osobowe obsługuje 3 trasy czerwone, które można jeżdzić na wiele sposobów i wariantów. Wszystkie tutejsze czerwone są trudne i mają sporo wymagających miejsc. Sam zjazd do Matraii jest też niezbyt ciekawy ale o tym już tu pisano. To też wada tego miejsca. Natomiast wielka zaleta to widoki i fantastyczna wysokogorska sceneria, od strony Kals pięknie widać Grosglocknera http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3206&c=5 widoś go też z boku od strony stoków schodzących do Matrai: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3207&c=5 Pozostałe dni przebiegały w pogobnym rytmie, pogoda niezmiennie dobra, dużo słońca i lekki mróz, przygotowanie tras bardzo dobre (poza wspomnianymi kamykami co kosztowało mnie 18 E - serwis), rano twardo i równiutko ale po południu sporo lodu na stromszych kawałkach i bezpośrednio przed nimi:D Jako, że straszliwie sie rozpisałem to czas na skrócone wnioski: Ekstaza: - kameralność, spokój i naturalność Kals, bliskość wyciągów, fajne orczyki do jazdy z dziećmi - dużo stromych, szybkich i trudnych tras - interesująco - piękne widoki, wysokogórskie klimaty - kilka szybkich i sprawnych wyciagów - mało ludzi zwłaszcza od strony Kals - dobre ceny Udręka: - kamyczki na trasach - beznadziejna mapka i nienajlepsze oznakowanie tras -powolne krzesełka przy najlepszych trasach -za dużo krzyżówek na trasach, -brak sensownych niebieskich tras do jazdy -rano wszystkie trasy w cieniu1 punkt
-
W dniach 26-28 lutego 2010 w kinach ponad 15 miast Polski odbędzie się 1. Przegląd Filmów Freeride’owych. Przegląd odbędzie się pod patronatem największego na świecie festiwalu filmów narciarskich IF3 i w otoczeniu największych polskich freeridowców min. : Jędrka Osuchowskiego, Kostka Strzelskiego. Program lutowej imprezy złożony jest z 5 legendarnych dla narciarstwa produkcji: „Zjazdu”, „Człowieka, który zjechał z Everestu”, „Blizzard of Ahhh's”, „Downhill racer” i „On Her Majesty's Secret Sevice” i 7 laureatów International Freeski Film Festival z 2009 r. Wśród pokazywanych filmów znajdą się również polskie produkcje niezależne m.in. Łukasza Gabryelskiego „The White house” Grand Prix na 7 Festiwalu Górskim w Krakowie oraz film Kostka Strzelskiego „Into the white”. Przy okazji całej imprezy wydane zostaną na DVD filmy, które będzie można zobaczyć na przeglądzie - „Zjazd” i „Człowiek, który zjechał z Everestu”.Szczegółowy program Przeglądu na stronie internetowej 360stopni1 punkt
-
Najbardziej stroma trasa narciarska w Polsce otwarta dla narciarzy. Jednak brak naśnieżania i kamienie moim zdaniem nie pozwolą na jego szersze wykorzystanie. Szkoda, to piękny stok i warto o niego zadbać, wyzbierać kamienie, nawieźć ziemi roślinnej i posiać piękną trawkę. Ułatwiłoby to załodze utrzymanie go w nienagannym stanie. Stałby się wtedy sławny na całą Polskę - i Czechy. Dzikowiec Strona oficjalna ośrodka ==> Poniżej profile najbardziej stromych stoków w Polsce. Nr 1 - Dzikowiec: Nr 2 - Nosal: Nr 3 - Szrenica: (Dla łatwiejszego porównania można przeciągnąć każdy profili ponad inny.) Pozdrowienia, Ryszard Kowalczuk ----1----2----3---- Możliwe Inwestycje Narciarskie - Karkonosze - Niedamirów - W zgodzie z naturą1 punkt
-
1 punkt
-
Smith23 - o piątce jaworzyńskiej pisaliśmy tu na początku wątku o ile pamiętam, zgadzam sie - piekna i godna trasa.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć chłopaki (panie też witam ale one jakoś się nie udzielają w tym wątku). Wróciłem po tygodniu szkolenia w Wildschonau i widzę ze temat się dalej rozwija. Pojawiają się jednak sprzeczności w waszych wypowiedziach. Wszystkie błędy sylwetki u cysia biorą się z braku wypchnięcia kolan do przodu i pozycji siedzącej. W takiej pozycji kolana nie pracują, a wypchnięcie biodra do stoku powoduje obrócenie tułowia i cofnięcie dolnej nogi. Usuńmy źródło problemu, czyli kolana i tułów do przodu! Obracanie ramion (sięganie ramieniem zewnętrznym do środka stoku spowoduje tylko wypchnięcie biodra na zewnątrz) i może wejść w niechciany nawyk. Zresztą lekka rotacja ramion (plecami do stoku) nie jest błędem, byle tylko zewnętrzne ramię nie zostawało w tyle jak u cysia. A oto przykład który podsunął mi kiedyś Raceman: http://www.skionline.pl/galerie/head-hermann-maier-12-2008/maier-hermann-13.jpg1 punkt
-
jezeli chcesz co rok zmieniać sprzęt to mozemy dobrać inaczej- wydaje mi się ze nie są nad wyrost- podałem pare modeli z nowej kolekcji ale z3 bądz rx fischera da się dostac na allegro w rozsądnej cenie1 punkt
-
Narty z najgorszych czasów salomona. Nie warto. Wtedy mieli tylko dwa sensowne modele 1080 i Pocket Rocket.1 punkt
-
Witam Z płytą Smart Track miałem do czynienia w tegorocznym modelu 3V i jest to płyta zintegrowana z nartą a przód i tył wiązania Z-12 nasuwa się na szynę tak jak np. Atomic Cloud 6-9. Płyta Power Track również jest zintegrowana z narta fabrycznie i ma nawiercone otwory pod wiązania m-ki Salomon np. Z 14 pozdrawiam janusz1 punkt
-
dla żonki mogą być troche twarde takie buty- ważne zeby sie w nich czuła komfortowo. co do nart mozna oczywicie używane lecz trzeba dokladnie obejrzeć. allegro - tam jest tego duzo1 punkt
-
a co do nart dla Ciebie fischer rx 4 bądz viron 4.4 ewentualnie progressor 7+ bądz rossignol zenith 3 to tylko niektóre z tych które można ci polecić bo jest tego sporo dlugosc tak wlasnie miedzy 160-165 dla zonki? np atomic cloud 7:) rossignol passion fischer vision musisz jej pokazać te modele bo pamiętaj kobiety kupują okiem (czyt. szata graficzna ) btw. 2h temu pisałem Ci fajny elaborat na ten temat i wcisnołem przez pomyłke backspace i mi sie zmieniła strona:P:P jak cos to pytaj:)1 punkt
-
bukowina - rusinski sobota na rusinskim, rano pusto twardo i równo potem coraz więcej ludzi ok 14 do 10min w kolejce, na stoku nadal dało się pojeździć , górka cały czas dobrze wytrzymaywała ilość narciarzy tak więc ciągle było równo tylko coraz bardziej miękko, ok 17 na dole pojawiło się trochę lodu a raczej wyślizganego śniegu - tam gdzie większość ludzi już do wyciągu hamuje ale dało się przeżyć, krzesełko ma tragicznie ustawione pdnóżki , była okazja pojeździć za darmo na headach:) spróbowałem taką narte i http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2792&id_modelu=3780i moje wrażenia nic rewelacyjnego, narta na cały dzięń ale bez większych emocji idzie jak po szynach dosyć stabilna ale czegoś jej brakuje, narta nie zmusza do większego wysiłku, taka decha żeby się powozić na tyczkach trochę oporna, mało reaktywna ps. mój nowy nabytek nadal nie zawodzi1 punkt
-
wszystko co w temacie chłopaki powiedziały od siebie tylko proponuje zatrzymaj na 20sekundzie i zwróć uwage na 2 rzeczy : połozenie nart wzgledem siebie (narta zewnętrzna cofnięta znacznie) - proste do skorygowania albo wysuń zew.albo cofnij wew. ułożenie barków wzgledem toru jazdy (robisz kontrotacje co wiąże sie z 1wszym punktem) jak nie skoryguje tego punkt 1wszy to spróbuj bokserem - robiąć skret pomysl ze zew. pięścią chcesz komus przywalic wiec wysuwasz ja do przodu lekko do środka stoku nad nartami bardziej w stosunku do wew. ale uwaga to tylko cwiczenia na skorygowanie barków żebyś nie nabrał takiego nawyku zazwyczaj pomaga po paru takich zjazdach. połozenie całej sylwetki (tyły -wszytko konkretnie powiedziane wyzej ) ps. ja stawiam na Nową Wieś koło Kęt1 punkt
-
A jak ja z domu będę pisał tak jak teraz to mogę zakończyć tak: ......z Doliny Luizy u stóp Szyndzielni dla skionline Figo http://www.bielsko.biala.pl/706,bazaDanych Może tak być ???1 punkt
-
Położenie rąk nie jest takie złe jeżeli chodzi o wysokość i trzymanie "do przodu". Latają Ci momentami za szeroko, ale to wynika tez z tego że tracisz równowagę z innych powodów i łapiesz ją na zasadzie "machania na boki". Widać, że momentami ręka odstokowa (na zewnątrz skrętu) zostaje za bardzo z boku i szeeeroko "łapiesz nią powietrze" jakbyś kawał świata do serducha chciał nią przygarnąć Poza tym faktycznie tyły dość mocno wozisz. Weź instruktora na 2 - 3 godzinki aby popracować na balansem i rytmiką. Ale wydaje mi się ze masz smykałkę do jady, tylko trzeba trochę poćwiczyć. Pzdr. ps. uzupełnionko * sposobu w szerszym prowadzeniu nart bym nie szukał; * Nowa Wieś koło Woliborza ??1 punkt
-
w tych serwisach to mają jakąś manię, że jak zobaczą dużego chłopa to walą od razu conajmniej 8 ... a najlepiej to 10... jak już wcześniej wspominałem ja mam przy umiejtności 1, wadze 100 i długosci podeszwy 330 ustawiony przód na 3,5 a tył na 6. Ustawiono mi na komputerze w ski teamie i jak do tej pory wypięło się raz i to wtedy kiedy trzeba. W serwisie go sportu też mi ustawiono wysoko bo przód az na 8. We wczesniejszych postach jest link na ruską stronę i tam według Twoich parametrów siła wypięcia wynosi 5,5. Trzeba brać pod uwagę, że my początkujący jeździmy wolno i nam wysokie ustawienia są chyba tak bardzo niepotrzebne. My jak wywalamy sie to przy małych prękościach... Chyba, że jesteś tak zwanym pociskiem i walisz przez stok na krechę budząc trwogę matek z dziećmi ....1 punkt
-
Moja córka zaczynała w wieku 4 lata ale tak naprawdę mając 5 czyli rok temu. Początkowo jazda z nią polegała na 90% staniu i czekaniu i 10% jeździe, proporcje bardzo powoli sie zmieniały przy czym dawała radę niebieskim sprawnie i czerwonym powolutku mocno płużąc. W tym roku miała równo 6 lat - przestawienie na narty 110 i jazda, od razu lepiej, mało stania, prawie sama jazda, jeszcze sporo pługu na stromych ale na niebieskich już jazda równoległa i dosyć szybko, w zasadzie zjechała wszystkie czerwone trasy w ośrodkach, w których jeździlismy w styczniu. Tak więc za rok już pojeździsz sporo a za dwa to już całkiem zdrowo. No i sporo z tym ma sie radości gdy widzi sie te postępy i ma się nawet w tym jakiś udział1 punkt
-
Miedzybrodzie Bialskie - Andaluzja Witam. Byłem dziś na tych wyciągach (dowiedziałem się z postu od johnny-narciarz że takie coś istnieje), w warunkach na skionline do znalezienia pod Międzybrodzie Bialskie talerzyk jak już kiedyś johnny_narciarz wspominał. Byłem tam dziś o 9.10 kupuje karnet i jazda na tym dłuższym wyciągu. Trasa ładna, gdyby nie od rana małe przebicia na samej górze. Do godziny 11.30 warunki znośne ale potem fatalnie, kamienie, przetarcia i prawie wszędzie lód. Od rana jakaś usypana górka pod którą trzeba było wchodzić bokiem żeby sięgnąć po talerzyk ;/ potem przyszedł jakiś pan i powiedział że trzeba to zlikwidować. O 12.20 stwierdziłem że szkoda nart zakończyłem jazdę a zaczynała robić się też kolejka na jakieś 7-10 minut, wcześniej nie było kolejki w ogóle . Stwierdziłem że podjadę zobaczyć jak wygląda sytuacja na górze Żar i zatrzymałem się nieco wcześniej i z tej odległości co stałem kolejka wyglądała na sporą, jakieś 30 minut co najmniej, bo prawie cały ten taras był zatkany narciarzami. Fotki jakie zrobiłem na szybko na Andaluzji, posiadam też film ale kiepsko wyszedł może wrzucę a tymczasem te fotki: FOTO 1 FOTO 2 FOTO 31 punkt
-
Jesteś wysoki i słusznej wagi więc dogniesz każdą nartę czyli narta na 175-180cm R 15-18 coś twardego może Volant ja tych nart nie znam tylko słyszałem że są dość twarde. Może by był dobry Atomic GS9 na 180cm z tych czerwonych starszych nartka dość łatwa jak na GS wiem bo miałem na 170cm a ważyłem wtedy 125 w porywach 130 kg:)1 punkt
-
Arłamów to Pogórze Przemyskie, a nie Bieszczady. Do terenów nizinnych tego miejsca bym nie zaliczał, wszyscy geografowie by się na nas obrazili.1 punkt
-
1 punkt
-
Bałtów - fotorelacja. Po weekendowym pobycie w Wiśle (relacja niżej), dzisiaj nastąpił powrót na regionalną górkę... Ponieważ warunki były doskonałe - postanowiłem zamiast pisać - przedstawić fotorelację. 1. Szwajcaria Bałtowska. 2. Dwie trasy. Którą wybrać? 340m, 570m...? 3. Trasa 340m jest bardziej ostra... 4. Trasa 570m jest łagodna, dookoła lasku... 5. Obydwie trasy łączą się... 6. Jest też oddzielny stok do nauki z wyrwirączką (w tle ptaszarnia). 7. ...zaraz za ptaszarnią, stacja kolejki grawitacyjnej. 8. ...jej trasa wygląda ciekawie - muszę wreszcie spróbować (obok w lesie wilczarnia... kto wypadnie z wagonika bądź z wyciągu musi uważać na ostre kły...). 9. Meta górnej stacji "talerzyka" sąsiaduje z olbrzymim terenem - wybiegiem dla zwierząt kopytnych (Bałtów to chyba jedyny obiekt narciarski w Polsce przyległy do ZOO). 10. Z drugiej strony obiektu dzisiaj można było zaobserwować również... 11. Na koniec jeszcze tylko zjazd trasą 340m... http://www.youtube.com/watch?v=aDU-2GtDEOk ...oj chyba mi się dostanie za kolejnego mega posta... Pozdrawiam marboru1 punkt
-
gleby są w to wkalkulowane czasem wydaje mi sie że to one są najfajniejsze ale konkretniej > przy czystej kompie i wychyleniu nie kojarze zeby zdazyło mi sie glebnąć - wiec nie czesto, gleby najczęściej są przy wykładkach w tej konkretnie(powyzej) - absurdalnie wbiły mi sie poprostu przody i mnie "chwyciło" snieg był kopny i miękki zazwyczaj jednak poprostu puszcza mi krawędz już w momencie gdy leże całkiem na sniegu i jest to mniej lub wiecej wtedy kontrolowane : czasem wyjdzie ztego ładne body i zdąże zaczepić i wstać (tu sie udało a jak widzisz zewnętrzna w powietrzu leży praktycznie na wew.) a czasem poprostu zsuwam sie jeszcze pare metrów i zabawa sie konczy.Przy "ładnym" body nogi powinny być "wyprostowane" obok siebie co za tym idzie narta zewnętrzna oczywicie jest w powietrzu , przy 4łapach łokciu czy paluszkach obie narty równo zaczepione i tak naprawde nie da sie ich w tym momencie miec idealnie blisko (własnie podbicie i najechanie na dolna narte) zawsze to będzie jakieś min 20-30cm ze względu na kąt międzu natami nogami a nachyleniem stoku - patrz foto.1 punkt
-
snieznica-kasina wielka No i kolejny wieczor na snieznicy, mimo ze ciagle 5 pln za parking nawet ja na 2 godziny przyjezdzasz, to ze wzgledu ze 10 min do domu nadal tam podjezdzam.niektore krzeselka przysypane obsludze nie chce sie odsniezac , o skladaniu siedzen na gorze nie wspomne, bo chyba ta kanapa nie ma tej opcji:) a siedzenie 7-8 min na zasniezonej kanapie to zadna przyjemnosc:), ludzi wyjatkowo malo snieg wlasnie przestal padac, na trasie oczywiscie nieratrakowanej miekko a pod spodem twardo ale bez lodu. No i ten nie swiezy snieg moze troszke sprawial problemy bo lapal czasami narte przy wiekszy predkosciach. ale po 1,5 godziny jezdzenia trasa zostala rozjezdzona na tyle ze mozna bylo posmigac po calej trasie i bez wiekszych muld. dzis juz powinno byc lepiej po nocnym ratrakowaniu. w koncu chyba jednak ze wzgledu na to "cos" co przeszkadza na snieznicy (np. nieoswietlony parking o 21:00 i inne niedociegniecia) skusze sie na Laskowa ... chyba ze wygra lenistwo i bliskosc kasiny i w piatek znowu snieznica.....1 punkt
-
Wisła - Trzy dni, Trzy krzesła. ...tak więc po długim dla mnie weekendzie, mogę spokojnie siąść i opisać Wam tegoroczne wrażenia z Wisły. Wyprawa: trzech facetów - na trzy krzesła, do Wisły. Pobudka w piątek o 5 i o 6 wyjazd w stronę Celu. Godzina 11 - zameldowanie w kwaterze nieopodal Nowej Osady: http://www.markus.urlop.info.pl/ - kwaterę polecam. Bardzo miła Starsza Pani, noclegi tanie bo jedynie 45 zł, elastyczne godziny przyjazdu, wyjazdu. Czysto, pachnąco i wygodnie. O godzinie 11.30 posiadamy już we trzech karnety 4 godzinne na Nowej Osadzie (cena 60 zł jeśli dobrze pamiętam). To mój debiut na tym stoku...postanowiłem po licznych postach na forum przetestować na własnych deskach jazdę tu właśnie. Plan mój ułożony był: od stoku najłatwiejszego, do najtrudniejszego. Warunki: - praktycznie bez kolejek, - warunki śnieżne - ok, - trasa dobrze przygotowana, - muldy pojawiły się tylko w dolnej części ok godziny 13-14, Wrażenia jak najbardziej pozytywne. W górnej części szeroko, potem przy lesie troszeczkę węziej. Dół jest również szeroki, jest również nieco stromiej. Delikatna wada - brak miejsca na wyhamowanie prędkości przed bramkami...przy większej ilości narciarzy na stoku - to pewnie delikatna wada. Cztery godzinki mija nam na rozgrzewce i wczucie się w klimat wiślany. Pogoda raczej słoneczna z drobnymi opadami śniegu wprowadza nas w doskonały humor. Temperatura ok -1, -2 powoduje, że nawierzchnia po jakiej jeździmy jest niemalże idealna. Pakujemy sprzęt do auta i udajemy się na obiad. Restauracja Karmen znajduje się przy drodze na Ustroń - po lewej stronie (Wisła-Ustroń). Jedzonko - pychota - również polecam. Z pełnymi brzuchami postanawiamy zapoznać się z warunkami na Soszowie. Jesteśmy tam ok godziny 18. Kupujemy karnety w opcji punktowej - 8 zjazdów. Cena 40 zł. Trasa czerwona (o tej porze to normalne na tej górce - w zeszłym sezonie tego doświadczyłem) pełna muld i oblodzeń. Dolny fragment, gdzie się hamuje - lodowisko. Jak ja kocham wyhamowywania z Soszowskiego "czerwieńca"... Trasa czarna mimo późnej pory oraz braku oświetlenia w stanie dużo lepszym. Niebieska - twarda, zmrożona i szybka. Po zaliczeniu spektakularnej gleby (tylko z wyglądu na szczęście) - kupno kasku - to była bardzo dobra decyzja - moja pokora do jazdy wzrasta... ...przy pełnej prędkości, mulda, lód...prawa narta nie utrzymała krawędzi no i niestety...w chmurze śniegu jadę na plecach jakieś 20 metrów... Kupujemy na następny dzień karnety 7 godzinne i schodzimy na dolny parking w stronę samochodu... ...parking w tym ośrodku to koszmar jest dla mnie jakiś (kosztuje 5 zł). Sobota - pobudka o 6 rano. Śniadanko jemy nieśpiesznie - na stoku jesteśmy 8.15. Do 9 czynne jedynie krzesło. Na trasach sztruksik, ludzi do 10 niewiele. W te niecałe 2 godziny pokonujemy czerwoną jakieś 6 razy, 6 razy pokonujemy również czarną z domieszką niebieskiej. Liczba narciarzy zdecydowanie rośnie z minuty na minutę... Ponieważ otwarty zostaje wyciąg h1 - w czasie 10-13 jeździmy głównie ze szczytu, szeroką niebieską 3. Tutaj naprawdę można sobie fajnie pobrykać - co zresztą robimy. Ok godziny 12 tłum przybiera nieciekawą postać - kolejki do krzesła aż po same kasy biletowe... Postanawiamy coś zjeść. Koledzy wybierają knajpkę przy dolnej stacji krzesła. Ja wolę kiełbaskę z grilla przy górnej części wyciągu. Po pół godzinie okazuje się, że mój wybór był bardziej udany - karkówka na dole - to ponoć podeszwa za niemałe pieniądze...w dodatku toaleta kosztuje kolegów 1 zł. Moja kiełbaska jest wyśmienita i w miarę tania (13 zł za duże pęto). Wrażenia z "górnego" baru - Pan przy grillu bardzo miły, Pani od herbaty ze środka - po tym jak ją poprosiłem o herbatę w dużym kubku po piwie zamiast w małym styropianowym...kazała mi zapłacić jak za 2 herbaty - 8 zł Spytałem ją, czy to za tą dodatkową wodę te dodatkowe 4 zł? Stwierdziła, że tak duża herbata - to herbata podwójna... ...pozostawię to bez komentarza. Zjeździliśmy wszystkie możliwe trasy w te 7 godzin. Podsumowując: - biorąc pod uwagę, że jazda była sobotnia - to nie było źle, kolejki w godzinach szczytowych stwarzały niedogodności w postaci 5 minutowego oczekiwania na swój wjazd na górę, - stoki przygotowane rano doskonale...potem niestety na skutek dużej eksploatacji - pojawiły się muldy i lód, - duża ilość "niedzielnych" narciarzy zdecydowanie pogorszyła bezpieczeństwo (czy naprawdę by się zatrzymać na pogawędkę z kumplem trzeba wybierać środek czerwonej trasy?), - drogo, Stacja powinna się nazywać "Dusigrosz" a nie Soszów... - wrażenia narciarskie i poziom wyjeżdżenia bardzo ok Niestety na Soszów zapominamy wziąć aparatu... Ok godziny 16.30 ponownie obiad w Karmen...i szybko na mecz Ręcznych... Niestety przegrana... Usypiamy zmęczeni ok 20, by ponownie na drugi dzień wstać o 6 rano. Koniec wiślanego nartowania to Stożek - mój ulubiony stok. Jesteśmy tam jako jedni z pierwszych. Karnecik dopołudniowy kosztuje nas 45 zł (godziny 8-13). Do godziny 10.30 puściutko. 0 kolejek. Od połowy wjazdu krzesełkiem - mgła. Stok wyratrakowany porządnie, chodź śniegu porządnie nie napadało, a nawet porządnie nie naśnieżono... Trasa czerwona - ok. Trasa niebieska - zlodzona, przetarta w niektórych miejscach do ziemi. Trasa czarna z wystającymi czarnymi miejscami, gałęziami, trawą. Podsumowując - warunki dostateczne. W ciągu 2 godzin pokonuję po 5 razy czerwoną i czarną. Nogi są zadowolone:) Ok 10-11 zaczęto ustawiać tyczki pod zawody, no i zrobiło się troszkę tłoczniej na stoku (czas oczekiwanie na swoje krzesełko ok 2 minut). Ostatnie 2 godziny pobytu w Wiśle to zdjęcia i filmiki... No i te ostatnie strasznie mnie rozczarowały (czytając forum, oglądając innych jak sobie radzą z deskami - a potem oglądając siebie - zresztą po raz pierwszy "z boku" - stwierdziłem, że skala mojej jazdy w porównaniu do innych forumowiczów jest znacznie niższa - moja 5 chyba spadnie na 3...jutro, po jutrze poddam się ocenie wklejając te filmiki - oczywiście liczę na dobre rady). Podsumowując Stożek w jednym zdaniu - mimo, że ze śniegiem kiepsko - było świetnie. Uwielbiam tą Górkę z klimatem...i zawsze zostawiam sobie ją na deser... Jesteśmy w domu ok godziny 19...zasypiam o 21 pozytywnie zmęczony tym długim weekendem. ...budzę się dzisiaj i...i czuję niedosyt. No i znowu się rozpisałem - wybaczcie. marboru1 punkt







