Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.02.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
My wrócliliśmy z Leogang w sobotę i jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego pobytu. Dojazd z Warszawy bezproblemowy, jedyną uciążliwością jest przejazd przez Czechy i tam trzeba się nastawić na wolną jazdę za tirami. Słowacja i Austria to już stała prędkość przelotowa na autostradach. W tamtą stronę nawigacja pokierowała nas do Leogang przez Hochpflizen, momentami wątpiliśmy czy dojedziemy bo jechaliśmy wąziutkimi, zaśnieżonymi drogami przez małe wioski i osady, ale była to ostatecznie droga lepsza niż ta którą jechaliśmy z powrotem. Wracaliśmy przez Saalfelden i Lofer i tam trafiliśmy na olbrzmymi korek. W sumie 40km dojazd do autostrady zajął nam prawie 2 godziny. Poprzez stronę internetową znaleźliśmy kwaterę w pensjonacie za 22 Euro. Pokoje czyściutkie, śniadania przepyszne, jak dla nas bomba. Dla mnie był to pierwszy wyjazd w Alpy, w zeszłym roku uczyłam się jeździć na Słowacji więc sama jazda na nartach była wielkim przeżyciem. Jak było napisane wcześniej w tym wątku, trasy niebieskie mogą być dość trudne dla osoby początkującej, na pewno nie ma porównania z trasami niebieskimi np.na Chopoku. Z rana wszystkie trasy były bardzo dobrze przygotowane, około 14 mi jeździło się już ciężej ze względu na śnieg i tworzące się muldy. W Leogang rzeczywiście najczęściej jeździliśmy trasą 88 przechodzącą w 90, ale bardzo sympatyczne są też krótkie trasy 87 i 85. Dla urozmaicenia wybraliśmy się też na rodzinne trasy do Hinterglemm. Tam na Zwolferkogel są doskonałe do nauki długie trasy 11 i 18. Ciekawe jest też to, że ceny posiłków na stokach nie odbiegają cenowe od tego, co jest oferowane w miasteczkach. Za posiłek bez napoju trzeba liczyć jakieś 7-10 Euro. Jedliśmy bardzo smacznie i w knajpach na stoku, i w Saalfelden i w Leogang, gdzie chodziliśmy do sympatycznej knajpki z włoskim kucharzem. Ogólnie, podobało nam się bardzo i jesteśmy prawie pewni, że za rok pojedziemy tam znowu.6 punktów
-
6 punktów
-
Panowie, Przecież na ten temat była już dyskusja przy okazji wprowadzenia "specjalnych" apteczek na Słowacji oraz wojny polsko - niemieckiej na apteczki i gaśnice w okolicach Szczecina. Sprawa jest wyjaśniona. Wg przepisów samochód w UE ma być wyposażony zgodnie z przepisami obowiązującymi w kraju w którym został zarejestrowany!!! Dlatego w Niemczech nie mogą ukarać nas za brak apteczki zgodnej z ich normą, a u nas nie mogą ukarać Niemca za brak gaśnicy! PS. W Czechach trzeba np. mieć w samochodzie zapasowe okulary jeżeli ktoś takowe nosi na co dzień!4 punkty
-
Chwilowo wrzucam filmik z apres ski przerobiony na szybko więcej szczegółów jutro, chwilowo zarobiony (a raczej "zaimprezowany") jestem [YOUTUBE] [/YOUTUBE] film jest w trakcie przetwarzania, ale lada moment powinien być dostępny. coś więcej skrobnę jutro pzdr4 punkty
-
wczoraj byłem w makro, a tam szaleństwo między półkami sprzęt i odzież zimowa przeceniona, jest kilka fajnych rzeczy, gogle, kaski, imadła i żelazka , ale to co robią ludzie przy wyborze sprzętu to jest straszne:eek:,3 punkty
-
Witek52 napisął kiedys na forum: KONWENCJA WIEDENSKA (http://www.grupa33.jgora.pl/Article275.phtml) Rozdział I - Postanowienia ogólne Artykuł 3 - Obowiązki Umawiających się Stron Zawarte są tam następujące fundamentalne zasady -Strony podejmą środki w celu zapewnienia zgodności zasad ruchu drogowego -Umawiające się Strony są obowiązane dopuścić do ruchu międzynarodowego na swoich terytoriach pojazdy samochodowe i przyczepy odpowiadające warunkom określonym w rozdziale III (http://www.grupa33.jgora.pl/Article316.phtml) niniejszej konwencji I tylko tyle!!! To że przepisy jakiegoś Państwa sa bardziej rygorystyczne nie narzuca w ruchu międzynarodowym żadnych dodatkowych obowiązków (nie dotyczy to zarobkowego przewozu ludzi i ładunków). A idąc dalej po przekroczeniu granicy Polski to nawet gaśnicy mieć już nie trzeba, nie mówiąc o apteczce, która w Polsce jest jedynie zalecana, a nie obowiązkowa.3 punkty
-
Niby tak, ale jak się połączy wygląd z zap.......niem to się osiąga lepsze wyniki w zjeżdżaniu z górki. http://sportsillustrated.cnn.com/2010_swimsuit/winter/lindsey-vonn/ http://sportsillustrated.cnn.com/2010_swimsuit/winter/3 punkty
-
Czechy ...jeśli chcemy uniknąć mandatu, musimy mieć w samochodzie: apteczkę (koniecznie z gumowymi rękawiczkami), trójkąt ostrzegawczy, komplet zapasowych żarówek(!), a także - w zależności od dróg, po których będziemy się poruszać - komplet opon zimowych (w okresie od listopada do marca, na drogach, na których nie można używać soli). Warto też wiedzieć, że kierowcy surowo karani są np. za nadużywanie świateł przeciwmgłowych. Tych ostatnich używać można jedynie w czasie mgły, silnego deszczu lub silnych opadów śniegu. Wówczas nie można nam jednak jechać z prędkością większą, niż 50 km/h (80 km/h na autostradzie). Słowacja ...których drogówka - jak powszechnie wiadomo - nie pała sympatią do kierowców z Polski. Wybierając się na Słowację musimy mieć w samochodzie: apteczkę, trójkąt ostrzegawczy, komplet zapasowych żarówek, zapasowe bezpieczniki, kamizelkę odblaskową (we wnętrzu, nie w bagażniku!), klucz do kół i podnośnik oraz linkę holowniczą. W okresie od 15 listopada do 15 marca obowiązuje też obowiązek jazdy na oponach zimowych. Bardzo podobne przepisy obowiązują też we... Francja : Wybierając się do tego kraju musimy mieć w samochodzie: apteczkę, trójkąt ostrzegawczy, kamizelkę odblaskową (w kabinie auta) oraz - zapewne z myślą o właścicielach pierwszych peugeotów 206 i 307 - komplet zapasowych żarówek. Na niektórych, specjalnie oznakowanych drogach, obowiązuje też nakaz używania łańcuchów śnieżnych. Nieco mniej rygorystycznie podchodzą do kwestii wyposażenia samochodu... Włochy W aucie musimy mieć jedynie kamizelkę odblaskową i opony zimowe (w górach łańcuchy). Co ważne dozwolone jest nawet używanie opon z kolcami (w okresie od 15 listopada do 15 marca), warunkiem jest jednak posiadanie tego typu ogumienia na wszystkich kołach. Samochód musi mieć wówczas również tylne chlapacze. Nie musimy jednak pamiętać o żadnych szczególnych ograniczeniach prędkości. Na oponach z kolcami w terenie zabudowanym poruszać się można z prędkością 50 km/h. Na pozostałych drogach - 90 km/h. Bardzo podobne przepisy obowiązują również na terenie... Szwajcariia Samochód wyposażony musi być jedynie w trójkąt ostrzegawczy i opony zimowe. Na niektórych odcinkach dróg (stosowne oznaczenia) obowiązuje również nakaz jazdy na łańcuchach. Podobnie, jak we Włoszech można również używać opon z kolcami (w okresie od 1 listopada do 30 kwietnia). Jeśli wybieramy się do... Słowenia ..musimy mieć: apteczkę, trójkąt ostrzegawczy, kamizelką odblaskową, komplet zapasowych żarówek oraz - w okresie od 15 listopada do 15 marca - opony zimowe lub łańcuchy. Samochodowy zestaw "love parade" zawierający kamizelkę odblaskową i apteczką koniecznie wyposażoną w gumowe rękawiczki, to obowiązkowe wyposażenie auta w... Niemcy Oprócz tego, wybierając się do naszych zachodnich sąsiadów trzeba mieć również trójkąt ostrzegawczy oraz opony zimowe. Jadąc w góry, obowiązkowo, musimy też zabrać ze sobą łańcuchy. W odwiedzanej chyba najczęściej przez naszych rodaków... Austria ...w samochodzie należy posiadać trójkąt ostrzegawczy, apteczkę oraz kamizelkę odblaskowa. Opony zimowe konieczne sa w okresie zimowy, tj od 1 listopada do 15 kwietnia, a jeśli wymagają tego warunki atmosferyczne także łańcuchy. źródło : http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/to-musisz-miec-w-aucie,14354342 punkty
-
2 punkty
-
Każdy „pielgrzym”- narciarz powinien raz w roku odbyć podróż do swojej świątyni.:DJa w tym roku wybrałem się do swojej świątyni - Leogang.Co to za miejsce.Ci którzy byli to niech dopiszą parę słów od siebie a Ci którzy chcą się wybrać i nie gonić na drugi koniec Austrii w poszukiwaniu wrażeń narciarskich to zapraszam po szczegóły na www.skicircus.at.780 km od Katowic w ciągu 9h spokojnej jazdy dojeżdżamy do regionu trzech miejscowości połączonych ze sobą wyciągami. Są to Leogang, Saalbach i Hinterglem.Te dwie ostatnie miejscowości leżą obok siebie a Leogang jest po drugiej stronie góry.Punktem łączącym te trzy miejscowości jest miasto Saalfelden. W Saalfelden znajdziemy stacje benzynowe, duże markety spożywcze, sklepy sportowe itd.Ja mieszkałem w miejscowości Hutten położonej 15km od Saalfeldendla jadąc w kierunku miejscowości Leogang.Hutten jest miejscowością przeznaczoną dla tych „pielgrzymów”, którzy w spokoju i ciszy chcą kontemplować swoją obecność z nartami, górami itd. a wieczory spędzać w towarzystwie przyjaciół. Brak w tej miejscowości większych atrakcji kulinarnych takich jak drink bary.:cool:Jest jeden bar koło wyciągu, kilka restauracji hotelowych i jedna restauracja w miejscowym klimacie. Zaletą tego miejsca było to, że miałem nocleg osiem domów od gondolki którą wybudowali 5 lat temu. :DGondolka leży na granicy Leogang i Hutten.Pod gondolką znajdziemy duży sklep sportowy a po prawej stronie spory stok przeznaczony dla najmłodszych pociech oraz jeden talerzyk dla początkujących „pielgrzymów”.Jeżeli szukacie klimatu i atrakcji kulinarnych to musicie wybrać się koniecznie do Saalbach.Mnóstwo hoteli 4 i 5 gwiazdkowych sporo knajpek, drogich sklepów sportowych no i duuuża liczba „pielgrzymów” celebrująca spożywanie napoju chmielowego i nie tylko.„Pielgrzymi” w tychże przybytkach po całodniowym stresie jaki spotyka ich na stokach związanym z uprawianiem tej trudnej dyscypliny są skutecznie relaksowani przez miłe, sympatyczne, ładne i gorące barmanki;) również gorącymi drinkami z hucznymi toastami za zdrowie itd. itd.Jest tam gwarno, wesoło i tanecznie.:rolleyes:Co do wyciągów i tras.Wyciągi jakimi dysponuje ten region należą do nowych.W przewadze są krzesełka w tym podgrzewane, gondole i dosłownie kilka wyciągów talerzykowych przeznaczonych dla najmłodszych lub początkujących „pielgrzymów”.W sumie jest tego sprzętu do wywożenia narciarzy 55 sztuk a tras jest jak piszą 200km. Jakie są trasy.Według właścicieli duża liczba to trasy niebieskie i czerwone oraz kilka czarnych.Wszystkie są ze sobą połączone.Bez najmniejszego problemu możemy się przemieścić z Leogangu do Saalbach, Hinterglemm i wrócić do punktu startu innymi trasami i odwrotnie.Dla mnie spora ilość tras niebieskich powinna mieć kolor raczej czerwono-niebieski.:confused:Trasy te to nie są lotniska jak we Francji ale wystarczająco szerokie żeby poszaleć na krawędzi. Codziennie armatki i ratraki pracowały bardzo ciężko.Trasy były dobrze przygotowane choć zdarzyło mi się parę razy spotkać kilka drobnych kamyków na stoku a pod koniec dnia można było natrafić na przetarcia.:mad:Ogólnie przygotowanie tras było dla mnie zadawalające. Dla wytrwałych "pielgrzymów" jest możliwość poszaleć również wieczorem na podświetlanym wyciągu.Ciekawostką z jaką spotkałem się w tym regionie jest to, że praktycznie przy każdej stacji raz na dole a raz u góry znajduje się toaleta. Oczywiście na stokach znajduje się również duża ilość knajpek które skutecznie pozbawiają nas stresu związanego z załatwianiem oczywistych spraw czego dowodem są załączone poniżej zdjęcia:)a do tego knajpki zachęcają swoimi kulinarnymi przysmakami do spędzenia dłuższej chwili przy stoliku gdzie w tle sączy się regionalna muzyka.Dodatkową zaletą tego miejsca jest możliwość sprawdzenia przez każdego „pielgrzyma” ile zrobił w ciągu dnia i całego pobytu km z dokładnym opisem miejsca, wysokości i ilości zjechanych razy na danej trasie.Dodatkowo są wyznaczone miejsca w punktach widokowych gdzie można zrobić sobie zdjęcie. Wszystko oczywiście za darmo jest dostępne na stronie internetowej.1 punkt
-
http://www.allegro.pl/item915264268_narty_dynastar_exclusive_sensation_148.html http://www.allegro.pl/item912261847_nowe_dynastar_exclusive_sensation_148cm_zima_2010.html A zwłaszcza te bo nowe i w dobrej cenie - będzie zadowolona- moja takie ma : http://www.allegro.pl/item917206544_jel_gora_narty_dynastar_exclusive_sensation.html grafika piękna a narty super1 punkt
-
Darku - jako, że uprawiałem dawniej sport wyczynowy, a nawet w późniejszych czasach taki , który zmuszał mnie do wielokrotnych wizyt w tego typu poradniach medycyny sportowej - to ze swojego doświadczenia powiem, że to była wielka lipa i fikcja, te badania były na poziomi WKU, 5 minut i następny "sportowiec", troche jak w fabryce śrubek za komuny:D Przecież on z małego nie chce robić wyczynowca tylko mu narty kupić, które chłopak ogarnie, da radę na nich jeździc, poduczyc sie i jeszcze chłopakowi przyjemnośc zrobić. Przecież nie pisze,że chce mu narty do giganta kupic co na nich zawody powiatowe wygra albo tego typu rozrywki:D1 punkt
-
Ten Wyjec to DJ Oetzi, kultowy wykonawca przebojów Apreski w Austrii. "Sweet Caroline" w latach 70-tych ubiegłego wieku śpiewał Neil Diamond, ale to już tylko najstarsi górale pamietają Rzeczywiście na ostatnich mistrzostwach w Austrii, to leciało równo podczas meczów. Teraz w Tyrolu też to grają. W towarzystwie mieliśmy Karolinę i bardzo jej się ten kawałek podobał. Ponadto z kultowych kawałków apreski to jest jeszcze 20 cm, Hey Baby, Anthon aus Tirol pzdr misal P.S. Wywiad na tematy medyczne wysłany do autoryzacji. Jak tylko wróci opublikuję1 punkt
-
1 punkt
-
chyba nie warto jechać na manualu - lepiej np priorytet przysłony i ustawić np 5,6 czy tam 8 (bo w sumie jak słońce + śnieg to będzie i tak jasno) - i zobaczyć jaki czas dobiera aparat - jak za długi to zwiększyć iso albo bardziej otworzyc przysłone i podejrzeć efekty zdjęć - jak narciarz za ciemny to np. wprowadzić korektę ekspozycji (np +1 EV) takie warunki to spore wyzwanie dla matrycy - trzeba sie liczyć z tym, że albo śnieg będzie przepalony, albo postać za ciemna po prostu próbować i kombinować1 punkt
-
dzięki wszystkim za wsparcie pozdr.Torres P.S.- Jutro skrobnę coś jeszcze o damskich nartach K2 09/10 bo coś tam w głowie zostało1 punkt
-
ehh... takich wiadomości to aż nie chce się czytac:( szkoda ręki , szkoda sezonu , życzę za to błyskawicznego powrotu do przynajmniej takiej sprawności ,żebyś mógł deseczki przypiąc i pośmigac , może jeszcze w tym sezonie:) pozdrawiam1 punkt
-
Trafiłeś biorąc pod uwagę prognozę pogody. Jutro idą w ruch "faty" i ciepłe majty (-14C). PS Na ispo rozmawialiśmy z Komperdellem i ... będzie Komperdell w Polsce, oj będzie Agnieszka już wybrała model z przyszłorocznej kolekcji - przyda się także na wypadek upadku z łózka Ja się waham ... bo mi odstaje na klacie !?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tu na Naszym Forum są sami życzliwi ludzie,którzy z chęcią chcą Ci pomóc,tylko jak wcześniej wspomniałem musisz dać wiecej informacji o swoich preferencjach/nie wystarczy podać średniozaawansowany,czy ekspert-każdy szuka nart do innych celów:rolleyes:/.Nie będę podawał Ci modeli-bo to bezsens/nie promuje danego producenta;)/,szukaj nart uniwersalnych-kierunek obrałeś bardzo dobry,ale troszkę mniej radykalnej narty szukaj,a bardziej nadającej się do jazdy po stokach o różnym nachyleniu i przygotowniu:rolleyes:-czyli allround albo allmountain a nawet cross:pTak naprawdę celowałbym w tego Heda,ale nie wiem czy dasz radę:pMasz Salomona x -wang8,heada xenon6-8:rolleyes:-szukać i dostosować do możliwości finansowych:p1 punkt
-
1x dziennie;),dodatkowo wspomagaj się slabszymi;)Bo póżniej trzeba będzie leczyć żolądek:p1 punkt
-
1 punkt
-
Czyli przykro mi;):pmoje propozycje odrzuć:rolleyes:Możesz celować w RX5 lub Rossi Ac,300-jeśli są to narty sprawne technicznie.1 punkt
-
Pooglądałem sobie mapkę z tego regionu i już wiem jakie będą narzędzia pracy używane:)1 punkt
-
Przykro. Ja dostałem takiego strzała od tyłu kilka sezonów temu w Rohacach. Bark był mocno bolesny - przez kilka dni brak snu w nocy, później na ketonalu trochę lepiej. Do lekarza jednak nie poszedłem, bo uznałem, że dam sam radę.Po pierwszym okresie bólu, rozpocząłem ćwiczenia z "dźwiganiem" kijka narciarskiego w poziomie i wszystko wróciło do normy. Trochę to jednak trwało. Teraz czasami coś chrupnie, ale jest OK.1 punkt
-
Trochę różne te narty wybrałeś do oceny.Nic nie wiemy o Twoich preferencjach,podanie stopnia zaawansowania -to trochę mało,te narty różnią się troszkę swoim przeznaczeniem.;) Ja wybrałbym Heada i Rossignol Bandit,ale nie wiem czy Ty planujesz jakieś wycieczki troszkę dalej od wytyczonej trasy:p.Jeśli nie to Rossignol Actys 300/choć to już lekko leciwy model/.RX5 to odpowiednik RX6 z 02/03 robiony dla sieci Intersportu;),mało znam XTR Maru-ale to coś z rodzaju allmountain:cool:Kierunek dobry,tylko nie wiem,czy o to chodzi:p;)1 punkt
-
Trzymaj się i nie p;oddawaj - zima ma być w tym roku b.długa. I tak jak pisał Michał jak dojdziesz do siebie opisz to co się stało Pozdrowienia1 punkt
-
Też wielkie WSPÓŁCZUCIA:mad:,ale jakie postawiono rozpoznanie,bo przy naciągnięciu tkanek miękkich zabiegów się nie wykonuje,może masz zwichnięty bark:eek:Przy naciągnięciu to raczej zabiegi rehabilitacyjne.1 punkt
-
Romek, Szczerze Ci współczuję. Wiem, że trudno jest pisać lewą ręką, ale jak będziesz w lepszej formie to wstukaj coś więcej. Gdzie, jak, kiedy, czy masz namiary na tego idiotę. Pozdrawiam Ciebie serdecznie misal1 punkt
-
Fajny wywiad i trochę prawdy o naszych sportowcach zimowych i Zakopanem....1 punkt
-
I taką zwykłą zarówkę można sobie nabyć na najbliższej stacji benzynowej i wymienić co nie stanowi problemu, nawet na wsi w Chorwacji taką żaróweczkę sobie nabyłem bez problemu na stacji co wyglądała jak z wczesnego Tito, nie widzę problemu. Wozić w aucie na wszelki wypadek można wszystko, niektórzy wożą kanister z benzyną, taki nawyk mają, pewnie z komuny a niektórzy z Powstania może:D1 punkt
-
I jeszcze jedna obserwacja, na oko na 100 narciarzy 90 jeździ w kaskach. Jestem bardzo zadowolona z tego, że i my zakupiliśmy przed wyjazdem kaski - jest ciepło, lekko, wygodnie, a co najważniejsze bezpiecznie. Niestety sami byliśmy w Leogang świadkami strasznego wypadku snowboardzisty bez kasku, który uderzył głową na teoretycznie bardzo prostym odcinku. Odleciał śmigłowcem do szpitala.1 punkt
-
1 punkt
-
ojj ojj juz w innym teamacie są zdjęcia ze sportilustrated więc się spoźniłeś http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=96344#post9 :)63441 punkt
-
1 punkt
-
8x zapomnij, do nauki bez sensu, Zenith 6 mógłby by już bardziej ale do nauki jazdy spokojnie wystarczy Ci Z3 lub ten Blizard, nic lepszego i droższego nie bedzie na razie potrzebne. Z 6 jest nartą bardzo dobrą ale dla osób dobrze jeżdżących, to dosyc twarda narta - sprawi ci na początku sporo kłopotów1 punkt
-
Na narcie jak i na bucie powininny być znaczniki środka buta (strzałka, kreska itp). Przydałby się szblon do wiązań. Po zgraniu środka buta z nartą i szablonem wiercisz i kręcisz wiązanie - to tak w skrócie. pozdr1 punkt
-
Dzisiaj byłem na stoku. Narty są rewelacyjne, na krawędziach idą jak po szynach, kopny śnieg im nie straszny. Bałem się że przy moich umiejętnościach będą za twarde i im nie podołam ale jestem pozytywnie zaskoczony jazda na nich dopiero teraz sprawia mi frajdę. Pozdrawiam1 punkt
-
Witam Wszystkich Forumowiczów:) Powoli dochodzę do siebie po ostatnim wypadzie na narty;).w tym roku na spędzenie ferii zimowych wybrałem Montafon.Miejsce docelowe St.Gallenkirch w najwyżej położonej części doliny rzeki Ill czyli w Hochmontafon.Podróż z przygodami z powodu warunków atmosferycznych i olbrzymich korków od Salzburga aż prawie do zjazdu do doliny Otztal.Póżniej kilka tuneli i zjazd do Montafon.Za Tyrolem kończy się autostrada i jest wiele ograniczeń 80km/h i trzeba uważać,bo stoją tu z laserowym miernikiem prędkości-widzialem,że sporo samochodów zatrzymali.Większość trasy z Tyrolu do Montafon pokonuje się w tunelach. St.Gallenkirch to malutka miejscowość,spokojna,cicha,z pięknym kościółkiem,bankiem,marketem i sklepami sportowymi,jest znacznie spokojniej niż w podobnych mieścinkach Tyrolu. W nocy pięknie oświetlony kościół i jeszcze sceneria świąteczna-bajkowy obraz:rolleyes:.Dolina jest bardzo wąska,co powoduje ,że zagrożenie lawinowe jest tu spore-o czym przypominają nam ciągle tablice ostrzegawcze. Apartament na typowym austriackim poziomie,na powitanie czekała butelka wina na stole;) W domu mieszkali też inni Polacy z Lubina;),ale to byli jedyni Polacy,których tam spotkałem:p Kupując karnet Montafon Card mamy do dyspozycji ponad 200km tras narciarskich rozmieszczonych w 7 ośrodkach.Udało się zwiedzić 3 z nich.1 punkt
-
Tutaj fotkihttp://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3684 a tu prezentacja filmowa tych miejsc1 punkt
-
ja jak jade to na stuhleck stuhleck jest jakies 5 km za semmeringiem z wiednia to okolo 1 godz jazdy autostrada jak na stuhleck to musisz przejechac zjazd na semmering-wjazd do tunelu,potem 2 tunel i zaraz jak wyjedziesz z tunelu to masz zjazd na spital,no i slimakiem na stuhleck(okolo 1800m gorka) a w drodze powrotnej jak chcesz to semmering(jazda nocna-prawdopodobnie od 18) na stuhlku to musisz pojechac na sama gore i tam jest ladna scianka jest jeszcze hochkar ,taz jakies 1800m-kolo lassing to jest jakies 150km od wiednia ,kierunek linz potem musisz odbic w lewo z autostrady wiecej info to na ski forum(hochkar)tam sa zapalency na hochka przyjemnosci na nartkach1 punkt
-
Byłem dziś na kilku porannych zjazdach w Myślenicach na górze Chełm. Bywam tam czasem wieczorami jako dość wymagające ćwiczenia gimnastyczne, natomiast dziś rano jechałem z nadzieją na wycięcie kilku ładnych łuków zanim jeszcze zwalą się krakusy i narobią przeokrutnych muld. Byłem praktycznie pierwszy na krzesełku, więc nie zastanawiając się długo pomknąłem z samej góry by czerpać przyjemność z obcowania sam na sam z tą sporą górką. Niestety wszystkie moje nadzieje na piękne łuki, rozwiały już pierwsze metry pokonane trasą. Przede wszystkim tamtejszego kierowcę ratraka trzeba wysłać na kurs (np do Białki), bo to w jaki sposób była przygotowana trasa - to po prostu śmiech na sali. Każdy przejazd zrobiony na innym poziomie, w dodatku miejscami pod warstwą nagarniętego i NIE ubitego śniegu lodowisko (a ratrak maszynę do kruszenia lodu ma - na ozdobę pewnie). Drugi idiotyczny pomysł na jaki wpadli tamtejsi gestorzy to ustawienie armatek tak by sypały na trasę. Oczywiście stok widział ratrak dzień wcześniej wieczorem, a armaty pracowały od wczesnych godzin rannych. Nie potrafię znaleźć innego słowa na określenie tego sposobu naśnieżania jak idiotyzm, ponieważ stok otwarty jest na 2/3 szerokości, przez co między trasą a wyciągiem mamy około 15 m miejsca na sztuczny śnieg - ale widocznie te kilka metrów przepychania ratrakiem to za dużo dla tamtejszego operatora. Dopiero około godziny 12 (jak już się ewakuowałem) ktoś łaskawie zszedł z góry i przekręcił armaty o kilka stopni tak by sypały obok trasy. Szkoda, że potrzebna była interwencja w tej sprawie. Jak do tej pory miałem dobre zdanie na temat ośrodka, mimo tego, że jeździłem tam wieczorami (na stan stoku patrzyłem z przymrużeniem oka), ale po dzisiejszych doświadczeniach stwierdziłem, że moja noga tam już nie postanie. Trzeba dać szansę Laskowej lub Kasinie. Co ciekawe, jak już stałem pod kasą w celu zwrotu karnetu, podsłuchałem (wiem wiem, nieładnie) jak to prezes (chyba) tamtejszego ośrodka, przechwala się, że ten rok jest zarobkowo najlepszy ze wszystkich poprzednich i budowa planowanej kolei gondolowej staje się coraz bardziej realna. W pewnym sensie jest to dobra informacja, ale miałem ochotę wdać się z tym panem w dyskusje, że sam wyciąg nie tworzy dobrze prosperującego ośrodka. Bo jeśli chodzi o przygotowanie tras (mamy już miesiąc mrozów, a u nich z 2 tras działa tylko jedna i to w dodatku na 2/3 szerokości) to ta stacja jest daleko w tyle za tą z Białki. Pozdrawiam i stacji Zarabie w Myślenicach już nie polecam, mimo że kolejek brak, ale przygotowanie stoku tragiczne.1 punkt
-
Montafon IV Najdłuższy zjazd to ponad 12km-najdłuższa trasa w Vorarlbergu,mająca 1700 przewyższenia.Jest to zlepek niebieskich i czerwonych tras. W nocy był świeży opad śniegu i trasy były pokryte puchem:).Na początek wybrałem zjazd czarną 3 w puchu po kolana-to był ten zjazd i warunki,które długo zostają w pamięci:) Ośrodek składa się jakby z 2 części,przy stacji górnej kolejki i gondolek znajdują się czerwone trasy i opisywana czarna,a jadąc jeszcze wyżej krzesłami dostajemy się na Kreuzjoch 2395m.n.p.m i ukazuje się nam ogrom białej przestrzeni-istny raj:p Sa tu długie ,szerokie i pofałdowane trasy niebieskie i ogrom przestrzeni do freereidu:).Miejsce to można porównać do Orelle;)Pusto,jeżdzi się prktycznie po trasie:rolleyes:Ustawiony był gigant na trasie z czasówką,ale nie była przygotowana i gigant był w puchu-rewelka:p Czas tak szybko minął,że postanowiłem ponownie tam wrócić.Następnym razem katowałem się na 2 i 3 skirouten czyli "oznaczonej"pozatrasowej.W tym ośrodku faktycznie,każdy znajdzie coś dla siebie.Dużo fajnych,spokojnych,małych lokali gastronomicznych.Ceny standartowo nie odbiegają od tych w Tyrolu. No i atrakcja tego miejsca-to skitunel najdłuższy na świecie,prawie 0,5 km.;)Kolejnym ośrodkiem był Gargellen,nazwany tak od miejscowości w której się znajdował,na poziomie 1423 m.n.p.m.Na parkingu byliśmy trzeci,przed nami dwa samochody na szwajcarskich tablicach.Ośrodek popularny wsród freereiderów.Ale pogoda w tym dniu/środa/uległa załamaniu,ociepliło się,sypał śnieg i mocno wiało.Wjechaliśmy gondolą Valtellina na górę 2300m.n.p.m i okazało się,że kicha-czynne jedynie 2-osobowe krzesło,reszta zamknięta z powodu silnego wiatru.Widoczność bardzo słaba,trzeba było poczekać na innych narciarzy,bo człowiek nie wiedział jak się tam poruszać.Na to krzesło nie było chętnych.Pośmigaliśmy z innymi na czerwonej 3 do dolnej stacji gondoli,trasa długa,ale znowu pokręcona ,a w dolnym końcowym odcinku płaska.Dopiero po około 3 godzinach poprawiła się pogoda i otworzyli górę.Widok raczej lodowcowy,jakby ogromny stok z którego wydzielono kilka tras.Nie specjalnie mi się to podobało,trasy słabo oznaczone,szybko można było tracić orientację i nudne.Przyjemna czarna 1a,ale krótka,sporo "oznaczonych"zjazdów pozatrasowych.ale czynna była tylko 10-stromy,zamuldzony zjazd.Może byłoby ciekawiej,jakby były czynne wszystkie trasy.Ludzi bardzo mało,prktycznie kilka szkółek narciarskich. Na inne ośrodki nie starczyło czasu i sił,a został jeszcze jeden z większych-Golm.Reasumując -miejsce super,bajkowe,jeśli ktoś szuka scenerii z "Trzech Dolin"bliżej niż w Francji,to tutaj ją znajdzie.W najgorszym okresie czyli ferii zimowych/krajów ościennych też/jest to najlepsza alternatywa dla zatłoczonych w tym okresie ośrodków Tyrolu.Pogoda dopisała,wypoczynek psychiczny,ale nie fizyczny.Wbrew opiniom ,że jest tutaj bardzo drogo, za 187 e mamy do dyspozycji ponad 200km tras,a gdzie indziej w mniejszych ośrodkach w tym okresie ceny karnetów są wyższe/cena za 6 dni/. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego miejsca,praktycznie nie ma wad,a może jedyną-że nie leży w Polsce. Uważam,że po "3 dolinach" jest to chyba najbardziej narciarsko ciekawe miejsce,które widziałem.Wyjazd bardzo udany,pomimo trudów podróży1 punkt
-
Montafon czIIi Trasy bardzo długie,można kombinować różne warianty zjazdu,dominowały z ściankami i licznymi zakrętami.Oznaczenie tras bardzo dobre,ale jeśli chodzi o stopień trudności to tak naprawdę nie ma tu niebieskich.Oznaczone trasy niebieskie były tak samo wymagające jak czerwone:p,no może oprócz końcowego odcinka zjazdu już do stacji dolnej gondolki.Nie jest to raczej ośrodek dla początkujących narciarzy,objeździłem wszystkie trasy i nie spotkałem wyjątkowo łatwej trasy.Jest też kilka szerokich tras,gdzie można pojechać ciętym większym łukiem,ale większość tras to bardzo długie szlaki z licznymi ostrymi zakrętami i ścinami. Dużo terenu do jazdy pozatrasowej.Zwiedzenie całego ośrodka zajęło mi 2 dni. Bardzo sympatyczna i łatwa/bo nie miała tyle zakrętów/była czarna trasa 20 do Alpe Nova.Trasy oczywiście przygotowane wzorowo/na 6/,około 13 leki lodzik na bardziej stromszych odcinkach.Pierwsze dwa dni temp.-17 i słońce:) Kolejnym ośrodkiem ,który zwiedziłem był Hochjoch,znacznie mniejszy.ale przyznam się,że tutaj podobało mi się najbardziej:rolleyes: Znacznie mniej ludzi,bardziej spokojniej,typowy rodzinny ośrodek.Dostać się tu można kolejką Hochjoch Bahn lub gondolką Zamang Bahn,jak również krzesłem Kapell Bahn.Ja korzystałem z gondoli,parking był najbliżej St.Gallenkirch.Znajduje się tutaj ponad 50 km tras,głównie niebieskie i liczne tereny do jazdy pozatrasowej.1 punkt
-
Montafon czII ST.Gallenkirch znajduje się przy największym z tych ośrodków -Silvretta Nova.Do dolnej stacji gondolki miałem z 800m.Ośrodek ten jest jednym z najnowocześniejszych ośrodków narciarskich w Austrii,oferuje ponad 110km tras,i można tu uprawiać wszystkie formy narciarstwa-od biegowego po skialpinizm,Do dyspozycji narciarzy znajduje się 25 wyciągów{z tego 4 kabinowe i 11 krzesełkowych}.W pierwszym dniu,wjeźdzając gondolką i widząc niewielkie odcinki dolnych tras,zastanawiałem się czy nie mam od tego słońca i bieli śniegu zaburzeń odróżnienia barw;).Ściany takie,a tu tabliczki niby z kolorem niebieskim:confused: Po wjechaniu na wysokość 2100m.n.p.m do Valisera Husli poczułem się jak w Val Thorens,ale to nie z powodu zabudowy wielkomiejskiej,a ogromu przestrzeni poprzecinanej nitkami wyciągów i tras.Pełna karuzela narciarska. Wszystko to w scenerii masywu Silvretta.Ludzi sporo,ale bez dramatu,jakiś większych kolejek i zatłoczenia na trasie raczej nie było.Większość narciarzy to Szwajcarzy,Niemcy i Austriacy,spotkałem kilku Węgrów,ani jednego Rosjanina czy Czecha. Infrastruktura faktycznie nowoczesna,krzesła od 4-8osobowe,podgrzewane kanapy itd. . .1 punkt
-
1 punkt







