Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. SkiFrik

    SkiFrik

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      14


  3. ROSSIGNOL

    ROSSIGNOL

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      1 396


  4. asiek

    asiek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      815


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wyjazd był urlopowy z żoną, zaplanowanym odwiedzeniem znajomych w Wiedniu i nartowaniem, ale nie „na upartego”, więc jazdy na nartach wyszło 5 pełnych dni, od niedzieli do czwartku, piątek był dniem lenistwa, a sobota szybkiego powrotu, bo w niedzielę musiałem już pracować. Te 5 pełnych dni pozwoliło nam jednak poznać dobrze stacje narciarskie: Schlossalm 2050 m i Stubnerkogel 2246 m (huśtawka Bad Hofgastein – Bad Gastein przez Skizentrum Angertal), Sportgastein 2636 m na końcu dolinki, oraz Dorfgastein-Grossartal 2027 m na początku dolinki. Nie jeździliśmy w ośrodku Graukogel 2492 powyżej Bad Gastein z uwagi na ogólne trudności ze śniegiem- ośrodek nie ma sztucznego naśnieżania i mimo, że stoki wyglądały ciekawie, to rosła tam już bardziej łąka. Z Polski wyjeżdżaliśmy przy lekkim minusie, a Wiedeń przywitał nas następnego dnia lampą, ciepłym wiatrem i +10 C, co wywołało ambiwalentne uczucia- z jednej strony fajnie, że słonko, z drugiej zacząłem martwić się o śnieg. Nasz austriacki znajomy stwierdził, że na bank problemu nie ma, bo jego siostra w Kitzbuhel mieszkająca raportowała 2 dni 20 centymetrowego opadu kilka dni wcześniej i że tyle śniegu to dawno nie było. Jak potem się okazało, prawda ta dotyczyła Tyrolu, a nie Ski Amade. W sobotę, po obiedzie ze znajomymi zdążyliśmy tylko przejechać 380 km dzielące Wiedeń od Bad Hofgastein, znaleźć nasz apartament http://www.tieflandgastein.at/ i przejść się po miasteczku. Jak się później okazało, mieszkanie w Bad Hofgastein miało właściwie same zalety. Miasteczko jest bardzo fajne i ma „uzdrowiskowy” klimat. W przeciwieństwie do Bad Gastein jest dość płaskie, więc nie trzeba łazić góra-dół (współczuję jak ktoś wybrał sobie nieodpowiednie miejsce w położonym wertykalnie Bad Gastein), mogłem sobie pobiegać, jest lodowisko, świetne nowe Alpen Therme, o których jeszcze wspomnę, bo w przeciwieństwie do SB jestem stworzeniem wodnym;), kilka fajnych knajpek, malownicze potoki, 3 x Intersport, a przede wszystkim jest podobna odległość do Sportgastein i Dorfgastein. Dolina w okolicy Bad Hofgastein jest też jeszcze szeroka, więc słoneczko świeci znacznie dłużej niż w Bad Gastein. W/w apartamenty mogę z czystym sumieniem polecić jako jakość za rozsądną cenę. Właściciel jest mega pomocny, świetnie mówi po angielsku, a dom położony jest rzeczywiście 3 minuty od strefy pieszej w centrum, 5 minut od term oraz 15 metrów od Ski Busa, który do Schlossalm- dolnej stacji w Bad Hofgastein ma 1 przystanek, a stamtąd są Ski Busy do Dorfgastein, Sportgastein przez Bad Gastein i do Skizentrum Angertal. Zaowocowało to tym, że przez tydzień samochód odpaliłem 2 razy, żeby skoczyć do Spar’a (są 3 w Bad Hofgastein i 2 x Billa). Niedziela i Poniedziałek: pogoda-lampa:). Jazda na Schlossalm i Stubnerkogel. Śnieg rano super, ale od rana temperatura +3 do + 5, wiec od 14 robi się gorzej, zwłaszcza poniżej Weitmoser Schlossalm. Na Schlossalm fajne jak dla mnie były H5 i H3 do kanapy nr 7, H1 i H2 do Kitstein. Generalna refleksja z tych ośrodków: te góry są dziwnie strome. Trasy niebieskie to w większości wąskie alpejskie dróżki trawersujące zbocze więc dla początkujących do poćwiczenia też nie najlepsze, a to raczej meczące jazda trawersami. Niebieskich szerokich o łagodnym nachyleniu raczej brak. Czerwone na Schlossalm zwłaszcza powyżej linii lasu są fajne, ale już na Stubnerkogel są strome, we Włoszech byłyby często czarnymi, ma się często wrazenie że za progiem nic nie ma. U nas potęgowała to jeszcze superprzejrzystość, tak, ze było widać miasteczko w dole i zbocza gór po drugiej stronie, a nie było widać gdzie jechać:eek:. Trasy nie były też, może ze względu na niezbyt dużą ilość śniegu, super oznaczone i dość często trzeba było łamać skręt, żeby wiedzieć gdzie jechać i dokąd coś prowadzi. W dodatku na Stubnerkogel jest więcej ludzi niż na Schlossalm, a stromość tras powoduje, że większość jeździ ześlizgowo, więc często o carvingu i podciąganiu skrętu pod górkę w celu kontroli prędkości nie było mowy, bo było to zbyt niebezpieczne, trzeba było dołączyć do klasyków:(, lub robić slalom między ruchomymi bramkami, ale to jak dla mnie zbyt często za duże ryzyko. Efekt był taki, że zaczynaliśmy objazd od Schlossalm, robiliśmy sobie wyrzuty, że może by fajnie było objechać Stubnerkogel, jechaliśmy tam i po przejechaniu raz kilkoma trasami wracaliśmy na Schlossalm, gdzie na H5 na przykład i H3 do końca dnia warunki były ok. Duża ilość ślizgaczy oznaczała też to, że na Stubnerkogel koło 14.30 były już spore garby i muldy i miękki śnieg. Na obiad polecałbym Hirschenhutte na dole trasy B20 z Stubnerkogel do Skizentrum Angertal. Wtorek i Środa: pogoda-lampa. Jazda: Spotgastein. Jeżeli ktoś lubi jazdę trochę jak na lodowcu, prawdziwie wysokogórską scenerię, szerokie trasy, możliwość ćwiczenia różnych skrętów na różnych prędkościach, jazdę bez tłoku, to Sportgastein jest the best w całej dolince. Dla mnie był. Wysokość gwarantowała śnieg lepszej jakości. Mimo „porażającej” infrastruktury: jedna gondola z dołu na górę z Mittelstation i jeden (1!) orczyk, ilość wytyczonych tras i ich długość powodowała, że ludzie się fajnie rozjeżdżali i można było bawić się w jazdę dłuższym skrętem, ciągnąc carvingowe łuki pod stok, czy jak w przypadku mojej żony, uczyć się skrętów ciętych. O godzinie 16.15 nie chciało nam się zupełnie kończyć jazdy na tych stokach. Od mittelstation w dół trasy były odsypane do lodu, momentami prześwitywało podłoże i raczej dla satysfakcji niż dla przyjemności można było nimi spokojnie zjechać, ale początkującym bym nie polecał, bo oba warianty zjazdu na sam dół kończą się wąskim odcinkiem o sporej ekspozycji. Z wariantu czerwonego, po prawej od cudnie położonej dolnej stacji patrząc ku górze, trzeba się w dodatku puścić na krechę, żeby przejechać wypłaszczenie, co przyprawiło mnie o chwilę grozy, kiedy prawa narta zaczęła nerwowo kombinować jak nie jechać płasko, tylko wejść na krawędź (i wywieźć mnie w strumyk na prędkości). Z ciekawostek: W dolinkę można wybrać się busem lub autem. Jest bramka Toll na wjeździe w najwyższą partię doliny, ale za przejazd się nie płaci z ważnym ski passem. Raczej chodzi o letni skrót w kierunku Moltaller Gletscher, który, jak powiedział mi gospodarz, planują połączyć ze Sportgastein, bo to nie całe 3 km w lini prostej od terenu narciarskiego do terenu narciarskiego. Ale żeby pojechać tam zimą, trzeba przejechać z 50 km! Z ciekawostek 2: jadąc do Sportgastein po prawej stronie mija się (już w wysokogórskiej części doliny) centrum terapii radonowej Hellistolen, gdzie w sztolniach wkopanych ok. 2 km wgłąb góry można zarzyć naświetlania w hipertermicznych warunkach. Ja nie skorzystałem, a żałuję. Z ciekawostek 3: Z Bad Gastein całkiem blisko do Karyntii, wystarczy za miasteczkiem nie skręcać w prawo w kierunku Sportgastein, tylko w lewo i załadować się samochodem na pociąg przez Taurentunnel. Jak w Bad Gastein pada, to w Karyntii pewnie słońce… Czwartek: pogoda-lampa, potem chmurki. Jazda: Dorfgastein i Grossartl. Tutaj bardzo fajne trasy, zwłaszcza po stronie Grossartl, także na sam dół, bo stoki tu nie dostają tyle słońca co po stronie Dorgastein. Bardzo fajne 3, 5, 3a, 3b, 5a, 6a i 4a, przy czym te ostatnie to właściwie warianty zjazdu do dolnych gondolek 51 i 53. Fajna 8. Po drugiej stronie zachwytu doznałem właściwie tylko na D3, ale fajne też D4, D1 i D6. Zjazd do samego dołu na siłę, po śnieżnej ścieżce wśród alpejskich łąk. W Dorfgastein, jak ktoś lubi, było też najfajniejsze apres ski pod stokiem, choć generalnie dolinka nie jest zbyt rozrywkowa. Piątek myślałem, żeby skoczyć do Kaprun (40 km) na trochę lepszy śnieg, ale rano po włączeniu kamery nie mogłem uwierzyć w zmianę pogody: na lodowcu mgła jak mleko, silny wiatr, minus 5, we wszystkich stacjach Ski Amade, włacznie z Flachau, Wargrain, itp. pogoda do bani, a w naszej dolince było całkiem całkiem. Na życzenie żony zrobiliśmy sobie więc lazy day z czytaniem książek i termami. Jeśli chodzi o termy to byliśmy tylko w Neue Alpen Therme w Bad Hofgastein, za to 3 razy i zrobiły na nas super wrażenie. Warto wybrać się na 3 godziny, wziąć coś do czytania. Jest basen z ciepłą wodą i możliwością wypłynięcia na zewnątrz, gdzie jest też basen sportowy z chłodną wodą, jest basen z wodą 36 stopni, jest rewelacyjna strefa sauen, jest ich kilkanaście w tym 3 na zewnątrz, chyba najfajniejsze. W tej strefie także 2 inne baseny na zewnątrz, jeden z ciepłą, a drugi z lodowatą wodą, są łóżka wodne itp. Idąc 3 godziny przed zamknięciem (20-23 7dni w tygodniu) płaci się jak za 2 godziny. Polecam, bo dla mnie i dla żony to był super relaks po całych dniach nartowania. W sobotę wyjechaliśmy „rano” o 10.30 i wpadliśmy od razu w korek aż do Bischofshofen, a potem w jazda-korek-jazda-korek na autostradzie, aż za Salzburg. Jechałem Linz-St.Polten-S33-S5-Stockerau-S1-A5 do końca, potem Grosskurt, Reintal/Breclav i na autostradę 2 do Brna. Wiem, że inny wariant (przez Znojmo) jest krótszy i ma swoich zwolenników na tym forum, ale w/w wariant daje tylko ok. 40 km jednopasmówki po mało uczęszczanej drodze, a tak ekspres lub autostrada. Wrażenia ogólne: cóż, chciałem jechać do Kreischberg, Katchberg, Turracher Hoehe, ale w okolicach Kreichberg nie bardzo mogłem znaleźć fajne miejsce w ok. cenie. Wyjazd był bardziej urlopowy niż narciarski, więć fajne miasteczko było atutem. A narciarsko… pomijając ogólny problem ze śniegiem, termin ferii rodaków z Krakowa i Austriaków z Wiednia, to i tak veni, vidi i niewróci. Coś jest z tymi stokami dziwnego, spadają w dół, są dość wąskie i nie jeździ się tam najprzyjemniej (zwłaszcza Bad Gastein i Bad Hofgastein poniżej linii lasu). Dorfgastein był ok., Sportgastein super, ale to nie powody, żeby wracać. Może jak połączą Sportgastein z Molltaler Gletscher… Warto się tam wybrać (Dorf, Sport, termy, klimat Bad Gastein), ale jak dla mnie na raz, nie na to by wracać. Jak ktoś (tak jak ja) lubi jazdę lodowcową (Stubai, Tux) po szerokich trasach, bez tłumu, to na początku może być rozczarowany. Załączam kilka fotek do mojej galerii.
    11 punktów
  2. Ze sporym opóźnieniem jest mała relacja. Ostatnio jednak mam urwanie głowy, a dni uciekają niesamowicie. Wyjechaliśmy 23 stycznia o 9 rano. Specjalnie nie spieszyliśmy się, bo i tak skipassy były wykupione na 3 dni od poniedziałku. Dotarliśmy bez problemowo do BKK – trasa z jednym przystankiem na szybki obiad zajęła 8 godzin (totalnie przepisowej jazdy ). Drogi były czarne, a pogoda naprawdę ładna. Zabukowaliśmy się w naszym hoteliku (drugi raz ten sam i gorąco polecam – jakby co): http://www.hotel-sonnenheim.com/ Hotel uroczy, cichy z udogodnieniami (kilka różnych saun), a właściciele niesamowicie sympatyczni i do tego to jedzenie… prawdziwa uczta dla oka i podniebienia. Gotuje sam właściciel, który mógłby uczyć niejednego szefa kuchni w wykwintnych restauracjach w Polsce. Znów mi ślinka cieknie … Pobyt był ze śniadaniem i obiado-kolacją. Ale do rzeczy, w końcu pojechaliśmy tam na narty Plan był taki: pierwszy dzień zaliczamy całe BKK (poza St. Oswald), w drugi dzień TH i w trzeci znów BKK z masakrowaniem ulubionych tras (mamy faworytki). Zaraz po śniadanku około 9 wystartowaliśmy ze stacji w Mainbrunnbahn, ludzi garstka, lekki mrozik, sztruksik na stoku i delikatnie przebijające się słoneczko… zaczyna się dobrze. Na rozgrzewkę jedna z naszych ulubionych tras, czyli 11 Trasa o tyle ciekawa, że dość urozmaicona. Pierwszy i drugi zjazd totalnie na spokojnie, żeby rozgrzać mięśnie, a kolejne 2 już solidniej – moc w nogach jest i banan na twarzy również. Mąż miał ten sam „dziwny” wyraz twarzy co ja Połączenie radości, satysfakcji i żądzy o więcej. Potem przerzuciliśmy się na "centrum" ośrodka, czyli trasy w okolicy stacji Kaiserburgbahn. Tam ulubioną jest zdecydowanie 7 Po kilku zjazdach po różnych trasach postanowiliśmy pozwiedzać Nockalmbahn i tutaj bardzo zdziwiłam się ilością ludzi. Dużo więcej niż w pozostałych stacjach, aż to było drażniące. Ledwo naleźliśmy miejsce w knajpce na mały obiadek Na moje oko również trasy były tam przygotowane gorzej, więcej zmrożonych tras. Pewnie dlatego, że to bardziej południowe stoki. Stąd dość szybko wróciliśmy na Mainbrunnbahn i Kaiserburgbahn, gdzie pozostaliśmy do zamknięcia stoków, bo zjechaliśmy o 16.30. Pierwszy dzień zakończony z ilością około 50km w nogach. Kolejnego dnia zaraz po śniadaniu start do Turracher Hohe Zapowiadali słońce przed południem, więc spieszyliśmy się. Zaczęliśmy od Kornock'a, po każdym zejściu z krzesełka rzut okiem na widoczki, przepiękne zresztą. Tam zjazd kilka razy trasą 1, 2 i 3. Rewelacyjnie przygotowane trasy i mimo większej ilości ludzi jakoś to wszystko ładnie rozładowało się, więc jeździło się naprawdę przyjemnie. Potem przenieśliśmy się na Panoramabahn z obowiązkowym zaliczeniem toru saneczkowego - zabawa rewelacyjna, nie wiem czy nie mieliśmy większej radochy niż zjeżdżające dzieci. Nie czuliśmy się jednak skrępowani, ponieważ pozostali dorośli reagowali podobnie do nas Po saneczkach mała przerwa na zupę oraz grzańca i udaliśmy się na drugą stronę ośrodka seetaxi - też ciekawe przeżycie. Tam pozjeżdżaliśmy na różnych trasach, ale nie wszystkich. Trochę omijaliśmy orczyki, bo po pierwszym dniu nogi dawały już się we znaki. Bardzo przypadła nam do gustu trasa 23 i 24. Ten "dolny rejon" ośrodka był stanowczo mniej obłożony. Generalnie trasy rewelacyjnie przygotowane, choć w niższych partiach zdarzały się oblodzenia - pewnie skutek lekkiej odwilży, która była kilka dni wcześniej. Po powrocie do BKK wizyta na termach i saunach dla odprężenia. Trzeci dzień to znów trasy w BKK ze szczególnym naciskiem na 11 i 7. Znów zakończyliśmy dzień na stoku koło 16, ale intensywność zjazdów już była mniejsza. Przez te 3 dni jazdy zrobiliśmy około 120km, więc to i tak całkiem sympatycznie patrząc na to co można w Polsce niestety nie udało się nam zaliczyć nocnej jazdy sankami, ponieważ śniegu poza trasami było ciut za mało i odwołano zabawę. Takie uwagi ogólne: może i ośrodek BKK nie jest przesadnie rewelacyjny, żeby pisać tylko same "ochy i achy", jednak ma swój specyficzny i bardzo sympatyczny urok. Trasy są urozmaicone (głównie myślę o czerwonych), choć przyznaję, że lepsze wrażenie na mnie robi trasy w okolicy Mainbrumbahn i Kaiserburgbhan. Jest też co robić po nartach. Generalnie nie należymy do osób, które muszą za każdym zjazdem przez cały pobyt zrobić to inną trasą. Stosujemy zasadę obadania ośrodka, a następnie skupiamy się na większej ilości zjazdów po ulubionych trasach. Tak też zrobiliśmy i tym razem. TH rewelacyjne trasy, choć generalnie miejscowość skromniutka jeśli chodzi o ofertę poza nartami. Zawsze można ewentualnie zanocować w BKK i dojeżdżać do TH. Lubimy miejscowości niewielkie z mniejszą ilością ludzi dlatego też z wyjazdu wróciliśmy zadowoleni. Teraz próba pokazania kilku fotek... Radzę oglądać od ostatniego - odwrotna kolejność w albumie do faktycznej. http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=201
    9 punktów
  3. Do wszystkich przyjaciół Szczyrku i miłośników narciarstwa! Sprawa Pilna !!! Proszę wspomóc społeczną inicjatywę mieszkańców miasta Szczyrk żądających natychmiastowych zmian własnościowych ośrodka narciarskiego GAT Czyrna - Solisko. Odkładana od lat prywatyzacja i modernizacja ośrodka Czyrna - Solisko doprowadziła do zapaści finansowej podmioty gospodarcze i całe miasto, a sam ośrodek stał się narciarskim skansenem. W sobotę dnia 19 lutego 2011 o godzinie 11:00 na Solisku (pod "Golgotą") odbędzie się wiec protestacyjny. Prosimy o czynne wsparcie naszego protestu, a także o wyrażenie swojego niezadowolenia obecnego fatalnego stanu rzeczy pod petycją do Prezesa Rady Ministrów: http://www.petycje.pl/petycja/6557/rozwiszanie_trwajscej_od_12_lat_debaty_prywatyzacyjnej_dotyczscej_wycisgow_narciarskich_w_szczyrku.html
    7 punktów
  4. Oj , bardzo spóźniona relacja. Niestety zaraz po powrocie zaczęła się szkoła – małe urwanie głowy. A teraz siedzę w domu od tygodnia , niestety grypa złapała krążą pogłoski o AH1N1 no niestety. Ale to nie o tym miałem zamiar pisać. Od sierpnia zeszłego roku , zamówiony już był po raz kolejny pokoik w hoteliku w Stefansdorfie (1km od dolnej stacji Reischach). W czasie przygotowań do wyjazdu , zakupiłem także nowe narty : ) Progressory 9 , które bardzo sobie chwalę. Termin wyjazdu to 22-29.01. Wyjazd około 3 w nocy. Droga bardzo przyjemna , Czechy (na szczęście) udało się szybko przejechać : D . Standardowo przynajmniej dla mnie droga w kierunku na Mikulov , Wiedeń , Graz , Klagenfurt , Lienz , Sillian no i Kronplatz. Śniadanio-obiad planowaliśmy zjeść na „Packu” 30km za Grazem. Było to spowodowane tym , że we Włoszech panuje popołudniu „Siesta” a coś ciepłego warto przed kolacją zjeść : ). Droga szybko mijała , aż tu w Sillian złapaliśmy mandat. O 11km/h przekroczona prędkość – 25 ojro. Dotarliśmy na miejsce po 14 , mając jeszcze 5 godzin wolnego do obiadokolacji kupiliśmy karnet 6-dniowy Dolomiti Superski. Nasz plan miał wyglądać tak 1 Dzień – Kronplatz 2 Dzień – Sellaronda 3 Dzień – Alta Badia 4 Dzień – Kronplatz 5 Dzień – Alta Badia 6 Dzień – Kronplatz Pogoda zapowiadała się ładna i taka też była 6 dni Słoneczka , raz tylko albo dwa rano było pochmurnie. Cały tydzień trzymał mrozik w pierwszych dniach nawet większy bo ok. -10!!!. Przy dużej wilgotności palce zaczęły niemiłosiernie boleć , wiec powoli zastanawiam się nad nowymi rękawicami, ale trzeba zacząć zbierać fundusze. W ciągu tych 6 dni przy rodzinnej jeździe zrobiliśmy ok. 290-300km. Myślę , że gdyby nie czas na dojazd do Corvary czy La Villi , spokojnie można byłoby tą ilość poprawić. Ale ja jeżdżę dla przyjemności , nie na rekordy : ) Więc pierwszy dzień to Kronplatz. Trzeba było odwiedzić stare śmieci : ) m.in. dwie czarne w kierunku na Bruneck. Oczywiście z rana , po południe dosłownie bałbym się tam jeździć w tych tłumach . Trasy bardzo dobrze przygotowane , było twardo i często musiałem docisnąć nartę. Ale nie sprawiało to żadnego problemu przy tak pięknej pogodzie. Później zdecydowaliśmy , że wybierzemy się w kierunku San Vigil. Wjazd Piz De Plaies. Kilka zjazdów i zdecydowaliśmy , że wrócimy na „pączek” tam już do popołudnia męczyliśmy śnieg na mojej ulubionej trasie „Sonne” z nr. 10. Dzień minął bardzo szybko i aż szkoda było wracać. Nie mogłem się także doczekać kolejnego dnia. Wyjechaliśmy ok. 8:40 w kierunku Corvary. Auto tak jak chcieliśmy zaparkowaliśmy przy wyciągu Sodlissa. Bardzo polecam ten parking , bardzo mało używany. Ubieramy narty i zjeżdżamy prosto pod krzesełka. Gdy wracamy z nart , jedziemy wyra traktowaną ścieżką wzdłuż kilku drzewek i jesteśmy przy naszym aucie. Ruszyliśmy w Sellarondę , która bardzo lubię z racji tego , że nie często mogę widzieć tyle widoków. Udało mi się zaliczyć Saslonga , na którego tak bardzo czekałem. Po przejechaniu całej , zostały nam dwie godzinki. Więc zaczęliśmy męczy trasy w Colfosco. Bardzo przypadła mi do gustu czerwona z krzesełek. Kompletny brak ludzi na wyciągu jak i na trasie. A trasa sama w sobie piękna i świetnie przygotowana jakby dopiero był ranek a nie godzina 15. Wymęczeni , ruszyliśmy w kierunku domu. Na 3 dzień była zaplanowana Alta Badia , więc tam też się wybraliśmy. Auto zostawione w Pedraces. Ruszyliśmy pod krzesełka , wjazd , zjazd , wjazd , zjazd. I już jesteśmy pod Piz La Ila , gdzie pokazała się kolejka , nie duża bo maksymalnie 5-7minut stania , ale dla mnie to był szok bo nigdy nie widziałem tam kolejki , a byłem w różnych terminach. Po zjechaniu treningowej trasy puchary świata Bamby (16b) zdecydowaliśmy się na Gran Risę. Oczekiwałem czegoś więcej od tej trasy. Była owszem strona , ciekawa i wymagała umiejętności. Ale całą przyjemność z jazdy zabrała mi ogromna ilość ludzi na tej trasie , gdzie niestety większość była początkująca. Bardzo lubię Alta Badię chyba nawet bardziej niż Kronplatz : ) z racji ogromnej ilości tras połączonych ze sobą , pięknych widoków i co najważniejsze bardzo małej ilości gondolek ( w tym dniu zaliczyłem tylko dwie) , co bardzo mnie cieszy bo nie lubię często ściągać nart. Pod koniec dnia , zjechaliśmy widokową trasą do La Villi przy dolnej stacji wyciągu Bamby. Potem tylko wjechać na przeciwległy szczyt i zjechać pod parking no i do domu. Czwarty dzień to spokojna jazda na Kronplatzu zwiedziliśmy Olang gdzie nie jeździłem już bardzo dawno. Dłuższą część dnia spędziliśmy też na Trasach z nr. 2/3 . Niestety bardzo mocno wiało w ten dzień i wymarzliśmy , ale coś za coś. Świeciło bardzo piękne słońce i kolejny dzień mogliśmy zaliczyć do udanych. Piąty dzień , już niestety ostatni to było rzucenie się w kierunku na Arabbę. Auto tak jak ostatnio zostawione w Pedraces. Początek taki sam. Już na stokach udaliśmy się w kierunku na Pralongię 2 , z której zjechaliśmy wzdłuż talerzyka do wyciągu , który kiedyś nazywał się Masarei teraz chyba tak samo , gdzie spędziliśmy praktycznie cały dzień. Nowa 6-osobowa kanapa , wywiozła nas na górkę nieco wyżej niż Pralongia 2 i mieliśmy okazję zjeżdżać bardzo długo i słoneczną trasą „Sole” zaliczyliśmy tam chyba 6-7 zjazdów. W tym chyba 2 bez przystanku. Trasa długa bo ponad 2,5km , a jednak kondycja dała radę chociaż rodzina nie ma zbyt wiele czasu na sport poza nartami. Przy okazji trenowało na tej trasie wojsko : ) z panem instruktorem. Później wjazd na Vizza , Cherz , tam kilka zjazdów no i czas nieubłaganie mijał a przed nami jeszcze troszkę km zostało by dotrzeć na parking. Więc zaczęliśmy wracać. Okazało się , że zjechaliśmy do Pedraces , w momencie gdy już tamten wyciąg był wyłączony (uff pomyślałem : D) . Z wypiekami na twarzy po raz kolejny udaliśmy się w kierunku domu. Ostatni dzień to spokojna już jazda Pojechaliśmy trasami pod wyciąg Alpen , który był zaniedbywany przez dłuższy okres. Potem kilka zjazdów Marchnerem , koniec dnia na Sonne. Nikt nie chciał się połamać na koniec : ) W sobotę wczesnym rankiem wyjechaliśmy. Było dosyć ciemno , po przekroczeniu granicy już w Sillian zaczęło się rozjaśniać. Znowu lekkie śniadanko na Packu : ) tym razem bardzo dobra jajecznica za bodajże 5 euro. I duża! Co najważniejsze. Przyjemnie się jechało , do momentu dojeżdżania pod Wiedeń. Gdzie jak się okazało zrobił się korek przez wypadek. Czarny myśli już miałem w głowie. Radio austriackie podało , że nie wiadomo kiedy służbom uda się usunąć samochód. Jak się okazało staliśmy 20min tylko. Jakaś skoda wjechała w barierkę. Dla mnie to było nieco dziwne bo jak auto , które było na poboczu mogło zakorkować 3 pasy na autobahnie ?! Po minięciu Wiednia , stanęliśmy przy Mcdonaldzie już na drodze prowadzącej do Mikulova. 60-70% samochodów to byli właśnie Polacy : ) . Okazało się , że darmowe wifi nie działa , przynajmniej McChicken smakował jak zawsze . Największą niespodzianką okazało się to , że pierwszy raz w życiu gdy jadę na narty udało nam się minąć Czechy gdy na dworze było jeszcze jasno. Zawsze słońce zachodziło już w Mikulovie a tym razem jak się okazało później było to dopiero 10km przed Cieszynem.Niestety za Brnem pokazały się bardzo mocne mgły i była to jazda w okropnym mleku. Później już spokojna droga do Bytomia. Po raz kolejny mogę polecić Kronplatz wszystkim rodzinom z dziećmi , chociaż wrażeń dla nie-rodzin też tu nie brakuje . Warto wybrać się oczywiście w pobliską Alta Badię lub Val Gardenę. A już za niecałe 13 dni znowu wybieram się w ten region. Tym razem już 9 raz. // zdjęcia utknęły w galerii jak już będą dostępne podam linki
    4 punkty
  5. Nie żebym się czepiał ale ciekawe po ile będą kasować za parking przyjeżdżających na wiec
    4 punkty
  6. Ryanair i Maxroam podpisali umowę, na mocy której powstała pierwsza sieć w Europie, w której nie trzeba płacić za odebrane rozmowy w roamingu, a ceny połączeń są o ponad połowę niższe od obecnych. Więcej ---> http://forsal.pl/artykuly/487115,ryanair_i_maxroam_tworza_pierwsza_na_swiecie_siec_z_bezplatnym_roamingiem.html A to można nabyć kartę SIM--->http://ryanair.maxroam.com/Home.aspx?lng=pl&lngHeader=pl&partner=SIMCARD&utm_source=ryanairPL&utm_medium=LHSmenu&utm_campaign=simcards&cur=EUR
    3 punkty
  7. Nie wolno nikogo zmuszać do prezentacji,aby udzielać cennych uwag/czasami!/ jako obserwator,nie trzeba być praktykiem,można być teoretykiem:) Tak to jest,że wydaje Nam się,że nasze ruchy są podczas jazdy już wyraziste,niż to jest w rzeczywistości.Dlatego nie bójmy się "przesadnych"ruchów np.ręce z przodu itd... Chyba nie chodzi o szerokość nart?,ale raczej rozstaw nóg.Jedną z istotnych cech jazdy na nartach taliowanych jest rozłączenie nóg,a nie ich splątanie.W pozycji wyjściowej mówi się o rozstawie na szerokość bioder.W trakcie skretu,w zależności od jego dynamiki,pochylenia naszego ciała,odległość między nartami może znacząco wzrosnąć,a poszczególne części nóg przesunąć się względem siebie.Szerszy roztaw nóg ma dwie głowne przewagi nad wąskim układem,po pierwsze -narty i nogi mogą pracować niezależnie,po drugie -w bocznym pochyleniu nie wchodzimy na nartę wewnętrzną i prowadzimy skręt na narcie zewnętrznej.Taliowane narty prowadzone zbyt wąsko uderzają o siebie i w głębszym pochyleniu bocznym narta wewnętrzna zaczyna zahaczać o śnieg,albo nawet wytrącić nas z równowagi. Jazda przedstawiona przez dwóch Panów jest bardzo podobna,cechuje ją dynamika,wąskie prowadzenie nart/błedy już były wymieniane/ oraz radość z jazdy:rolleyes:.Ale w tak wąskim ustawie nóg nie ma mowy o skręcie ciętym,jak dla mnie Koledzy jeździcie za szybko,trudno wyodrębnić tutaj/jak wcześniej napisano/ jakieś fazy skrętu.Myślę,że lepiej wolniej i skupić się nad całym skrętem,czyli jego inicjacją,fazą właściwą ,przejścia itd/wiem,że to umowne-ale pomaga/.Ja też lubię poszaleć,ale pewnie też mi się wydaje,że jestem kozak,a z boku to wygląda pewnie śmiesznie:D.Dlatego staram się raczej jeździć wolniej i skupić nad kolejnymi etapami skrętu.Praca nad techniką daje większą przyjemność z jazdy,poprawia bezpieczeństwo ,a w efekcie stan Naszego zdrowia.Ale nie róbmy tego w sposób fanatyczny,często większą przyjemność daje samo dążenie do celu niż jego ostateczne osiągnięcie. Uwagi oczywiście jako teoretyk;)
    3 punkty
  8. Tak abstrahując od konkretnych filmików i sytuacji, wydaje mi się, że aby doskonalić swoją jazdę na nartach, należy przyjmować postawę pokory i być wyznawcą teorii, że jesteś tak dobry jak Twój najgorszy skręt, przejazd, zdjęcie, film. Cóż z tego jak znajdę swój film w którym wszystko miodzio, jak znajdę inne, w których nie dociągam skrętu, jadę na wewnętrznej, czy jestem odchylony do tyłu. Które z nich zatem obrazują moją jazdę ? hmmmm........
    3 punkty
  9. Snowpark jest rozpierdzielony… Mimo wszystko – po pierwszych zjazdach jest nieźle. Twardo, szybko…a lód w sumie nie przeszkadza. Autor 1000sięcznego posta jest szczęśliwy… Wraz ze zmrokiem schodzę z górki. Nocuję niedaleko, więc na drugi dzień obiecuję sobie być na otwarciu. Dzisiejszy poranek jest mroźny ale skąpany w Słońcu. Ponownie droga przy Drzewie Drzew. W miejscowości Samsonów krótka przerwa na spojrzenie w stronę ciekawych ruin… Ruin Huty „Józef” z 1818 roku. Historia Samsonowa jest związana z przemysłem hutniczym. W roku 1594 Łukasz Samson herbu Topór, łowczy królewski (od niego pochodzi nazwa miejscowości) przejął istniejącą tutaj kuźnicę. W XVI w. i XVII w. włoscy dzierżawcy przekształcili kuźnicę w nowoczesną hutę (wybudowano wielki piec) - stało się to za sprawą rodziny włoskich przemysłowców - Cacciów z Bergamo, których sprowadził król Zygmunt III Waza. Projektantem wielkiego pieca był Hieronim Caccio. Zakład Cacciów nastawiony był głównie na produkcję wyrobów dla wojska, produkował szyszaki, pancerze, piki, pałasze i broń palną. W 1633 prawa do huty Cacciowie odstąpili Bernardowi Servalli, Piotrowi Gianotti i Janowi Gibboni. W 1709 zakład z okolicznymi dobrami przejęli biskupi krakowscy, drugi piec w Samsonowie wybudował biskup Kajetan Sołtyk. W następnych latach oraz w czasie zaboru austriackiego i Księstwa Warszawskiego huta funkcjonowała z różnym skutkiem. W 1817 r, z inicjatywy Stanisława Staszica, rozpoczęto budowę nowej huty "Józef" (wielki piec, odlewnia, modelarnia, suszarnia), kamień węgielny pod budowę nowego pieca, opalanego węglem drzewnym, podłożył w 1818 r. namiestnik Królestwa Polskiego Józef Zajączek. Huta czynna była do 1866 r. W roku 1844 i 1848 miały tu miejsce poważniejsze pożary. Zakład zniszczony został ostatecznie przez pożar, który wybuchł w nim w roku 1866. W czasie I wojny światowej Austriacy zniszczyli część istniejących wówczas zabudowań fabrycznych. Ruiny huty zostały zabezpieczone w latach 1981-1983 i udostępnione zwiedzającym. W okolicy, po drodze można zaobserwować (niestety) niszczejące, piękne zabudowania wiejskie (jest tutaj sporo podobnych obiektów): Na miejscu jestem kilka minut po 10. Trasa jest najwyraźniej mocno odmieniona. W nocy chodziły armaty, rano ratrak. Spojrzenie od dołu: Jeszcze raz – tym razem zdjęcie z podróży Talerzykiem: Narciarzy rano nie było również zbyt wielu… …ok. godziny 12 zaczęło ich przybywać – nie na tyle by tworzyły się kolejki. Widok z góry z dnia dzisiejszego: Zaskakujące jak sytuacja może się odmienić w ciągu jednej nocy. Ok godziny 13:30 awaria wyciągu: …i tu wielkie brawa za szybkość reakcji i naprawę Sprzętu w ciągu kilku minut przez obsługę Ośrodka. Jeżdżę do godziny 16:30 zaspakajając narkonarciarską przypadłość. Wyrypany i bardzo zadowolony z wyjazdu wracam wieczorem do domu i czym prędzej popełniam ten oto 1000czny post. Na koniec filmik ze zjazdu: [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=UpINGzTCZm0[/YOUTUBE] Polecam Świętokrzyskie do nartowania i pozdrawiam marboru
    3 punkty
  10. "Narciarstwo" to drugi po "Burzach" film z serii Akademia Górska TOPR. Tym razem ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nauczą, jak bezpiecznie poruszać się na nartach, niezależnie od tego, czy jeździmy po przygotowanych stokach, czy uprawiamy skialpinizm. W filmie narciarstwo jest potraktowane z należytym rozmachem. Ratownicy i instruktorzy narciarstwa opowiadają zarówno o historii rozwoju narciarstwa w rejonie Zakopanego, jak również o zasadach przygotowania fizycznego do sezonu zimowego, wyborze i serwisowaniu sprzętu, podstawowych zasadach bezpieczeństwa na zorganizowanych terenach narciarskich. W filmie przedstawiono też krótką charakterystykę innych form tego sportu niż tylko popularne narciarstwo przywyciągowe. Dowiemy się zatem, co to jest telemark, carving czy narciarstwo wysokogórskie, które zdobywa coraz większą popularność. Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego opowiadają, jakie zasady uprawiania narciarstwa obowiązuję na terenie TPN. Kładą szczególny nacisk na nadrzędne zadanie, jakim jest ochrony przyrody w Tatrach. Film, podzielony na dziesięć części, trwa 124 minuty. Znalazły się w nim takie rozdziały jak: Historia, Przygotowanie fizyczne, Jakie narty wybrać, Serwis nart, Wybieramy but, Serwis butów i regulacja wiązań, Zachowanie na stoku, Telemark i carving, Narciarstwo wysokogórskie, Narciarstwo a ochrona przyrody w TPN. Jeszcze tej zimy będzie zrealizowany kolejny film o lawinach, zagrożeniu, jakie niosą oraz o sposobach ich unikania, rozpoznawania, ale także działania w sytuacjach kryzysowych. Będzie go można obejrzeć przed kolejnym sezonem zimowy. W filmie udział wzięli: Andrzej Bargiel, Bogusława Chlipała, Bartek Gąsienica Józkowy, Tomasz Gąsienica Mikołajczyk, Tomasz Gąsienica Mracielnik, Piotr Konopka, Mieczysław Król Łęgowski, Tomasz Krzyżanowski, Jan Krzysztof jr., Adam Marasek, Andrzej Marasek, Andrzej Mikler, Paweł Nadybal, Tomasz Osuchowski, Tomasz Paturej, Mariusz Rogus, Piotr Sadowski, Paweł Skawiński, Stanisław Styrczula, Wojciech Szatkowski, Filip Zięba, Szymon Ziobrowski. Produkcja: Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe Producent: wykonawczy Artica Production Reżyseria: Jerzy Porębski Współpraca reżyserska: Bartosz Iłowski Scenariusz: Jan Krzysztof Montaż: Janusz Jachu Dworzaczek, Bartosz Iłowski Zdjęcia: Janusz Jachu Dworzaczek Udźwiękowienie: Kamil Sajewicz, Jacek Szczepanek Stereotyp Studio Postprodukcja: KiwiFilm Projekt graficzny okładki DVD: Staszek Berbeka Materiały archiwalne: Paweł Nadybal, Stanisław Styrczula, Jan Krzysztof jr Majesty Team, Krzysztof Starnawski, Muzeum Tatrzańskie i rodzina Dvoraków, Archiwum TOPR Całość + Cały Film do obejrzenia (ponad 2 godziny) pod adresem: http://off.sport.pl/off/1,111388,9088582,Akademia_Gorska_TOPR__wszystko_o_narciarstwie.html
    2 punkty
  11. Ech, Lewy - meczysz się z tym niezrozumieniem starej - nowej techniki, Rossi coś tam "bąka" bo się Inerhopferowi nadzwyczajnie "udało", no to ja Ci wytłumaczę, na przykładzie, a ma się to tak Hermann'owi w trakcie ostatnich 3 sezonów wiodło się hmmm różnie. I w trakcie oglądania zawodów nasi komentatorzy (osczędźmy "im" nazwisk własnych ) zaczęli regularnie zajeżdżać, że już powinien się wycofać, że jeździ starą technika, że tak juz się teraz nowocześnie nie jeździ i nic z tego już nie będzie, i takie tam blebleblebleble Ale jak w ostatnim sezonie wygrał (SG albo DH - nie jestem pewien, a nie chce mi się sprawdzać) i coś do tego jeszcze stanął na podium to się "nowotechnicy" uciszyli
    2 punkty
  12. A ja zapytam jak się będzie jeździć jutro - nie chciałbym w przyszłym tygodniu wzbudzać śmiechu archaiczną techniką
    2 punkty
  13. Darku dzisiaj to się jeździ tak [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=rdBHApp0pbw[/YOUTUBE]
    2 punkty
  14. Ha, no to Ci poszło - idzie lepiej niż mi ;)
    2 punkty
  15. Podpisałem, ale powtórze to co dopisałem jako krótki komentarz do petycji. Reanimacji wymaga nie tylko GAT, COS i ich infrastuktura, ale cały Szczyrk. I nie chodzi mi nawet o te płatne parkingi. W ostatni czwartek wywaliłem się na Bieńkuli. U samego dołu, przed zakrętem, narata trafiła na kamień i poleciałem. Przekazałem panu obsługującemu orczyk uwagę, a ten udał głupiego i już go nie było. Przyszedł inny i już mi się nie chciało gadać. Dzisiaj rano, o godz. 9 jade, a kamyki leżą jak leżały . A co tam. Mówie akurat temu samemu panu, że mogli od czwartku te kamyli wyzbierać, a on mi na to, że to wina narciaży, co je wygrzebują spod śniegu. Nawet nie chciało mi się dyskutować, bo jak sobie wybraziłem tych narciaży, co z małymi łopatkami zjeżdżają, stają i kamienie wykopują spod śniegu, a potem smyrk, by inni ich nie zobaczyli, to się w duchu uśmiałem. Przykład drugi. W czwartek było ciepło. Pod orczykiem śniegu prawie brak. Panowie ruszyli z łopatami, by zasypać lód. Do 13 robota się nawet nie ruszyła, bo panowie 2 razy ruszyli łopatami i papieroska. Nawet się nie wstydzili, że ludzie jadą po lodzie, a oni papieroska palą. I tak dalej i tak dalej. A więc kanapa na GATcie bardzo chętnie, ale to nie jest wszystko. Do Szczyrku nie pojechałbym z rodziną nawet, jak by wagoniki porobili. Trasy może i są, ale wszystkiego innego brak. I to nie tylko wyciągów.
    2 punkty
  16. Używam w podróżach podobnej karty /AirBaltic/ od dawna,bezpłatny roaming mam w 65 krajach świata...
    2 punkty
  17. Na łykend ,żeby naprawdę pojeździć w tym terminie to tylko Słowacja.Najbliżej masz Wysokie Tatry,np:Tatrzanska Lomnica i okolice,masz bardzo duży wybór kwater i hoteli w różnych cenach, ostatnio pustych.Jeden dzień jeździsz w Łomnicy;http://www.vt.sk/pl/zima drugi w Strbskim Plesie;http://www.parksnow.sk/tatry/pl/index.php trzeci dzień tu;http://www.skibachledova.sk/?lang=pl Po nartach zaliczysz baseny termalne w Popradzie;http://www.aquacityresort.com/pl/. Gwarantuję że będziesz bardzo zadowolony,nie znudzisz się, nie wystoisz się w kolejkach(byłem wczoraj na Łomnicy,ludzi było dość dużo bo ferie słowackie,ale nie stałem ani minuty do żadnego wyciągu -wyjeździłem się straaasznie),trasy są zróżnicowane praktycznie dla wszystich i wydasz tyle samo kasy co w Polsce.A jak lubisz balować to możesz mieszkać w Zakopcu i codziennie dojeżdzać,raptem pół godzinki drogi:D Druga opcja to Tatry Zachodnie,także tutaj masz parę fajnych ośrodków gdzie można nieźle pośmigać bez tłumów,także możesz mieszkać w Zakopcu lub okolicach i dojeżdzać,około 30-40 minut,lub mieszkać na Słowacji np Oravice,lub Zuberec.Jeździć możesz tu:http://www.tatrawest.sk/ lub tu;http://www.meanderskipark.com/PL/page.php myślę że przez tydzień miałbyś co robić:D:D http://www.holidayinfo.sk/pl-pl/winter/resorts/ Dziwię się tym wszystkim dziwnym ludziom co stoją np.w Białce pół godziny żeby zjechać w 30 sekund:eek::eek::eek: powodzenia
    2 punkty
  18. Napisał lokiec: Napisał Rossignol: Oglądnąłem film DOKŁADNIE. Zawodniczka jedzie ZMIENNYM SLADEM (co do szerokosci) Popełniła też błąd w 36" (górna narta). Wertikale przejezdza prawidłowo (bardzo wąsko narty w miarę płasko - subtelna krawędz) W kazdej bramce jest poszerzenie sladu. Ona walczy z czasem , ona się nie zwozi. Aby wyjasnic do konca, powiem: jazda pługiem też jest sposoben jazdy na nartach, jazda po TORACH tez jest sposobem jazdy na nartach. Jazdę na krawedziach z jednakowym obciązeniem nart 50/50 stosuję sporadycznie , szkoleniowo , aby ROZLUZNIC sobie górę ciała. Ale gdy chce POJECHAC , poczuć jazdę jadę tak aby miec oparcie na dolnej narcie (jazda na dolnej to coś innego jak miec OPARCIE na dolnej narcie ). Wiąze się to z układem ciała które jest w absolutnej równowadze.
    2 punkty
  19. W czasie kiedy jeszcze rozważałem zakup używki, razu jednego byłem blisko zakupu slalomki. Sprzedawca twierdził, że jeżdżone tylko w Alpach przez kilka tygodni. Z determinacją pojechałem 130 km, aby kupic narty. Ale na szczęście na miejscu zachowałem zimną krew. Spód, krawędzie wydawały się ok. Ba, nawet wierzch lśnił tak bardzo, że nie widziałem prawie żadnych porysowań. Natomiast zwróciło moja uwagę wytarcie znaków graficznych, pomimo, że "politura" nad tymi uszkodzonymi znakami była nieskazitelna. Tak więc narty były rasowane pod sprzedaż i były poddane renowacji z nałożeniem jakiejś powłoki odświeżającej. A ponieważ miały wiązania rentalowe, to na pewno były na stoku dłużej niż sprzedawca zachwalał mi to - i to bezczelnie potwierdzał w kilku wcześniejszych rozmowach telefonicznych. Dzięki takiej przygodzie (koszt benzyny 2 x130 km) wyleczyłem się z zakupów używek. Za bardzo kocham ten sport;), żeby naciąć się na jakieś badziew. Co oczywiście nie znaczy, że na aukcjach nie można trafić czegoś fajnego. Bez wątpienia jest tego sporo, tylko trzeba uważnie sprawdzać i bez przedwczesnego napalania się. Jeśli faktycznie spełniasz 6, chcesz jeździć średnim i dłuższym skrętem i masz budżet 2k PLN (podane dane w ankiecie), to nasze propozycje m.in zakupu Zenitów 6, czy Progressor8+ spełniają wszystkie kryteria. I to nawet w wersji nówka. Dobierz tylko dobrze długość, wg. mnie 170 cm. Zenity świetne narty. Uważaj tylko na wersje dla sieci Intersport, które moim zdaniem nieco się różnią od katalogowych. Bardziej na wyrost byłby Progressor 9+, twardsze narty. Ale jak bardzo te narty mają być na wyrost, musisz ocenić sam.
    2 punkty
  20. Rossignol - Co w tej jezdzie jest zlego? Koles sobie fajnie smiga, lekko, plynnie, bawi sie tym. No ale skoro piszesz, ze to jest zle to napisz prosze kto obecnie wyznacza trend takiego dowolnego stylu jazdy. pozdro P
    1 punkt
  21. Ach, pisze jeden z moich ulubionych Nicków Tak. A jak chcesz "pojeździć" to weź 155 Pozdrawiam,
    1 punkt
  22. Też jestem początkujący ,ale stary pryk .Na nartach trzeci sezon ,ale tylko 17 razy na stoku. Jeździsz lepiej od mnie:) Fachowe,szczegółowe uwagi dostaniesz od ASÓW tego Forum. Ode mnie za odwagę ,bo ja tutaj nie zamierzam się ,, chwalić'' moja ,,jazdą'' masz 10 punktów:D
    1 punkt
  23. Tu masz: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=11048 relację z mojego pobytu na Pitztalu z początku kwietnia zeszłego roku - może Cię zainteresuje.
    1 punkt
  24. Skorzystaj "Niezgodnosci towaru z umową" wtedy mają 14 dni i jezeli nie naprawia w tym czasie muszą wymienic sprzęt na nowy lub zwrócić kasę. Gwarancja przeważnie uprawnia ich do przedłużenia naprawy i moze zawierac wiele innych korzystnych dla dostawcy obwarowań.Pozdrawiam
    1 punkt
  25. Witam Mam taką samą nartę - ten typ tak ma:cool: - moja normalnie grzechocze;) Tylko że moja sporo widziała - po testach. To kwestia rozwiązania technicznego - elementy wiązania przesuwające się na szynie są bardzo krótkie - pewnie poprawia to elastyczność narty ale drobne luzy powodują znaczne ruchy wiązania na boki. Jak wepnę buta jest w porządku - luzy mało wyczuwalne, podczas jazdy nie ma problemu. Może masz wiązania ustawione trochę za szeroko i na tylnym masz mały docisk. Oczywiście na odległość nie mogę wyrokować, że u Ciebie jest w porządku - spróbuj skorzystać z podpowiedzi ROSSIGNOLA. Pozdrawiam Mirek
    1 punkt
  26. Skorzystaj z gwarancji i na nią się powołaj . Nie jesteś ekspertem by stwierdzić czy to wada. Nie mają podstawy by jej nie przyjąć. Przecież do producenta mogą wysłać same wiązania bez narty . Koszt niewielki a będziesz spokojny. Gdzie luz tam woda wejdzie , potem zamarznie i siła wypięcia będzie inna . Tylko pamiętaj by wszystko było na piśmie , podpisana przez sprzedawcę kopia.
    1 punkt
  27. A do dobre:D Każdy ośrodek narciarski w cywilizowanym świecie staje na rzęsach żeby tylko przyciągnąć takie grupy do siebie na stoki:rolleyes:. Rozmawiałem kiedyś w Ewą Szafrańską i narzekała że nie mogli się na naszych stokach dogadać, więc dogadali się w Mostach u Jabunkowa i tam nie ma problemu żadnego:).
    1 punkt
  28. Trochę ciężko mi oceniać, bo sam zaczynam, ale jak prosisz o opinię to oki. Nie ocenię techniki - bo się nie znam, ale postaram się opisać moje odczucia (wrażenia). Jak pewnie zauważyłeś mamy zupełnie inne style. Na takich stokach jak Tumlin, czy Niestachów staram się "nie szurać" i wykorzystać jak najwięcej z jego szerokości. Często po zjeździe patrzę na ślad (a właściwie 2 ślady), który zostawiłem. U Ciebie podoba mi się miękkość - ja tego nie mam, ale pędzisz z góry na dół w linii spadku stoku. Powinieneś dać nartom zrobić to do czego zostały stworzone, czyli wyciąć swój promień, potem drugi i trzeci...., a nie przeszkadzać im zbyt szybko rozpoczynając następny skręt. Moim zdaniem, gdybyś zszedł niżej sylwetką, wyciągnął ręce przed siebie z dłońmi na wysokości bioder i dłużej wytrzymał w skręcie byłoby super. To tyle bo jedną ręką gównianie się pisze. Do zobaczenia w przyszłym sezonie ...
    1 punkt
  29. Zdrowia , zdrowia .:) Dynastar Contact Grove
    1 punkt
  30. Uruchamianie arnmatki kiedy 'pizdzi' i cały snieg leci w las to mało pozyteczne działanie... podobnie jak uruchmianie trasy pod działającą armatką (czy odwrotnie )- to juz brak profesjonalizmu by nie napisac szacunku do klienta.... Od naśnieżania są godziny 16-8. Gdyby to nie był szczyrk to pomyslałbym, że coś sie poprawiło.
    1 punkt
  31. szczyrk - sobota 12.02.2011 czesc! Byłem w szczyrkowskim skansenie w sobotę. ostatnio byłem tam gdzieś w głębokich latach 90-tych - wiadomo, infrastruktura ciągle ta sama. Warunki były idealne, słoneczko, lekki mróz, trasy otwarte to te które mają naśnieżanie i tam były idealne warunki. Widać ze naprawdę chłopaki się starają, trasy przygotowane b. dobrze - to mnie miło zaskoczyło. Bieńkula i Golgota po prostu niesamowite - pierwszy raz w życiu widziałem je bez muld, lodu, przetarć.. Ludzi było mało, ludziska omijają Szczyrk szerokim łukiem - nikt już nie chce na orczyku się męczyć. Na minus - -płatne parkingi (w Czyrnej chyba 9zł). -z kiblami problem - albo toi-toi albo np. na dolnej stacji w czyrnej 2zł przy barze.
    1 punkt
  32. Zdrowia i 100 lat na nartach .
    1 punkt
  33. Wszystkiego co najlepsze, nie tylko na nartach
    1 punkt
  34. no to Asia 100 lat:) wszytkiego najlepszego:)
    1 punkt
  35. Wszystkiego najlepszego! Wielu szczęśliwie przejechanych kilometrów na nartach
    1 punkt
  36. najlepszego:) i sto lat:)
    1 punkt
  37. Będę w domu to się pobawię poszukam i Ci udowodnię, że nie rozumiesz o czym piszę. A na razie jako ćwiczenie z geometrii (mówię całkiem poważnie) weź kartkę papieru o wymiarach najlepiej 30 cm na 10 cm i najpierw przetnij ją pod kątem prostym do długiego boku a później pod kątem 45 stopni do tego samego boku i porównaj długości linii przekroju. Jeżeli po tym "eksperymencie naukowym" na poziomie podstawówki nadal nie wiesz o czym piszę to już więcej nic nie napisze na ten temat. Pozdrawiam.
    1 punkt
  38. ja użytkuję aktualnie takie http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2435&id_modelu=3199 i póki co bardzo jestem zadowolona
    1 punkt
  39. Napisał Łokieć: Łokieć , życzę szybkiego powrotu na stoki. Uwagi bardzo istotne. Pozwoliłem sobie niektóre uwidocznić. marboru Góra ciała to duży bezruch. Brak ruchu przód-tył i góra-dół. Rece nisko , łokcie mało ruchliwe (brak pracy stawu barkowego). Przedramiona odsylasz na boki , daje to "dużą kontrę" (jak pisze lokiec). Ona ma byc ,ale jej zródlo ma miescić się w barkach (może to wpływ kontuzji). Kierujesz narty do skretu tylko z układu dostokowego (ale tylko częsci dolnej ciała, tj. od pasa w dół). To jest powodem skretu płytkiego płaskiego. Ręce wyżej, bardziej z przodu i szerzej ( tak jakbyś trzymał się poziomego drązka na wysokosci pępka).Taki układ góry pozwala oddziałowywać na narty kierując kolana i stopy do skrętu. Skręt będzie glębszy i bardziej na krawedzi. Jedziesz w pozycji zrównoważonej (na całej stopie), powoduje to chwilowe odchylanie sie do tyłu. Jazda przy płaskiej narcie wyraznie utrudnia interakcję ze sniegiem (brak szybkiego oparcia). Jak pojedziesz na stromszym lub twardym stoku zorientujesz się , ze tego oparcia będzie brakowało, zaczniesz "zwozic się". NIE WOLNO FILMOWAC DO OCENY po 5 godz. Po 5-ciu zjazdach - to w sam raz.
    1 punkt
  40. Progressor 9 jest naprawdę świetną nartą dobrze się jedzie w średnim / długim skręcie , w krótkim też daje bardzo dobrze radę. Ładnie trzyma na lodzie , po południu jak jest już wyjeżdżone także nie mam do niej żadnych zastrzeżeń
    1 punkt
  41. Nie czuję się na podstawie swojej jazdy upoważniony żeby Cie krytykować, ale moje wyobrażenie sylwetki na nartach jest troszkę inne. Zwróciłem uwagę na 8 do 10 sek drugiego filmu gdy jesteś na wysokości kamerzysty. Moim zdaniem zbyt dużo kontry ręka zewnętrzna ucieka ci do tyłu zwłaszcza prawa. Ponadto ręce za nisko i za bardzo cofnięte co powoduje cofnięcie całej sylwetki do tyłu w 10 sek na wysokości kamerzysty widać to wyraźnie zwłaszcza przy zmianie krawędzi zostajesz za nartami. W skręcie już jest lepiej, kolana i biodra masz wypchnięte do przodu (10 sek prawy skręt) ale góra tułowia zbyt prosta nie tworzy równoległej linii z piszczelami. Gdybyś te kończyny górne podniósł i dał w przód ten problem by zginął. Jazda jak ja to określam w przeciwieństwie do mojej nie jest sztywna. I tak ogólnie te skręty trochę płytkie. Nie mniej jednak chętnie z Tobą bym pojeździł na nartach. Pozdrawiam. PS leżę w szpitalu to się mądrzę, bardziej z nudów niż z chęci krytykowania więc wybacz.
    1 punkt
  42. Jeśli moge sie wtrącić do dyskusji sprzed paru dni nt. Jaworzyny. Wg.mnie tak kolorowo to tam nie jest. Ludzi w sezonie od groma, w ten weekend w sobote z i piatek były bardzo trudne warunki, jedynie trasa V jako - tako Dla porównania w niedziele wybralismy sie z rodzinką do Szczawnika, małą miejscowość parę km od Krynicy i Muszyny, łączy sie bezpośrednio z Wierchomlą, jak dla mnie trasa o wiele ciekawsza niż te na Jaworzynie. Ludzi malutko, 4-osobowa kanapa. Jedyny minus to to że wyłączyli prąd na niecałe godzinke bo wiatr im tam co bla bla. Żeby nie było, że atakuje Jaworzyne, pochodze z małej miejscowości oddalonej od Krynicy o 15 km, i to właśnie na jaworzynie stawiałem swoje pierwsze kroki, chodzi mi o to, iż w regionie jest IMO wiele ciekawszych tras: Wierchomla, Szczawnik, Magura, Ryterski Raj, nawet Azoty gdzie za 30 zł można zjechać 18 razy. Podsumowując JK dla mnie szał nie robi. PS. A z tym nowym wyciągiem to niezłą chałe dali, nie ma to jak puścic krzesełko środkiem trasy równolegle do gondoli i upchać tych ludzi na stoku jak sardynki.
    1 punkt
  43. ja mam jeszcze blizszy namiar na radstadt tak ze zapinasz narty i podjezdzasz pod sam wyciąg : http://www.nasnergut.at/
    1 punkt
  44. Co prawda jest już 13.02 no ale ;p Powiem szczerze, że kupiłam ostatnio Atomic Hawx 90 W i jestem bardzo zadowolona - jednak te, o których piszesz mierzyłam w intersporcie (jak się nie mylę są one produkowane właśnie dla tego sklepu) i czułam mega różnice między tymi co kupiłam, a tymi 85 - różnicę w wygodzie - nie wiem może ja jestem jakaś dziwna, ale mam wrażenie że przedmioty produkowane dla sieciówek są jakoś gorzej robione - niby te same (no nie do końca, ale prawie). Podobnie jest ze sprzętem produkowanym do wypożyczalni z tego co się orientuję ;p
    1 punkt
  45. To jest dobre już myślałem że tam nocujesz:D stok nie powala ale dzięki za relacje pozdrawiam
    1 punkt
  46. Miodzio stoczek i jaki puściutki . Ile kolega zapłacił za wynajęcie tej góry ? Taki stok to cudo do szlifowania techniki. Ładny kask ROSSIGNOLA . Fajne zdjęcia . Gratulacje z powodu 100000000 postu.
    1 punkt
  47. Mosorny Groń - stok dobrze przygotowany, o godz. 9.00 temp -7. Gdzieś o godz. 11 pojawił się lód spod sztucznego śniegu, ale w tak małych ilościach że nie przeszkadzał. Kolejek praktycznie nie było. Opłacił się karnet dopołudniowy, za 50 zł zjechałem 14 razy, plus mała przerwa na jedzenie.
    1 punkt
  48. Patrząc na TAKIE ZDJĘCIA widać jaki niewykorzystany potencjał drzemie w tych górkach. Ech... może kiedyś.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...