Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.02.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
I juz po feriach. Wyjazd bardzo udany. Region Ski Amade bardzo polecam. Lekko ponad 600km od granicy z CZ.Czyli lekko ponad 7 godzin spokojnej jazdy. Nocleg w Radstadt w http://www.nasnergut.at/ . Bardzo blisko gondoli 200m w ośrodku Radstadt/Altenmarkt. Jeżdzilismy : 2 x Zauchensee/Flachauwinkl , 2 x Radstadt/Altenmarkt , 1 x Flachau/Wagrain , 1 x Flachauwinkl/Kleinarl , 1 x Wagrain/Alpendorf . Najsłabszy z tych ośrodków to Flachauwinkl/Kleinarl - duzo ludzi, trasy średnie , ale poważny potęzny plus to knajpa przy górnej stacji kanapy Sunshine Shuttle i ziemniaki jakie tam podają . Najlepszy ośrodek to Flachau , później Zauchensee , Wagrain - to wg mnie . Wszedzie znajdzie sie trasa dla początkujących ( a bylismy z dziećmi ) , oraz czarne petardy dla wymagających. Przez cały tydzień pogoda bardzo dobra.Jedynie w niedziele w Radstadt opad sniegu z deszczem , wilgotno i pochmurnie.PN i WT pogoda bajeczna , slonecznie, ŚR CZW PT słońce i chmury.SOB po nocnych i rannych opadach warunki w Radstadt bajeczne.10 cm puchu na twardym wyratrakowanym podłozu i moje K2 Obsethed . Geralnie śniegu poniżej 1000mnpm niewiele.Brakuje zimowych krajobrazów. Najwieksze atrakcje regionu to : tor saneczkowy w Radstadt dł. 6km , zabawa niesamowita , kompleks baseny/sauny w Altenmarkt z niesamowita rura do zjeżdzania ( warto ). Trochę zdjęć : http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=2125 punktów
-
W związku z tym, że los niełaskawy rzucił mnie do miasta Lienz - stolicy Wschodniego Tyrolu dane mi było przetestować tamtejsze "miejskie" ośrodki. Samo miasto jest dosyć spore - to taki odpowiednik naszego miasta wojewódzkiego, jest ono bardzo ładnie położone w szerokiej dolinie pomiędzy dużymi górami z widoczną z całego miasta skalistą zerwą tzw Lienzer Dolomiten. Centrum miasta jest zabytkowe, to urokliwe, niewielkie stare miasto położone wzdłuż rzeki Drawy. W Lienz można jeździć w dwóch niewielkich ośrodkach, w rodzinnym i nasłonecznionym Zetterweld oraz w zagubionym na stromym leśnym zboczu Hochestain. Ten drugi ośrodek położony jest na końcu miasta, jego dolna stacja jest dokładnie obok skrzyżowania, na którym drogi rozchodzą sie w kierunku doliny Pusterii i Włoch oraz w kierunku Matraii i najwyższej części austryjackich Alp. Parking jest tuż obok krzesła, zaraz pod starym zamkiem. Ja przyjechałem na narty przed 11tą a udało mi sie zaparkować około 50 m od krzesła. Do tego punktu da się również zjechać na nartach - jest to wysokość niespełna 700m npm. Pierwszy wyciąg to mieszana kolejka gondolowo - krzesełkowa, jest zupełnie nowa, wywozi narciarzy na wysokość nieco ponad 1000m npm gdzie jest lekkie wypłaszczenie. Tu można pojeździć na kilkusetmetrowym orczyku obsługującym szeroką niebieską trasę dla dzieci i początkujących, stąd można zjechać na dół całorocznymi sankami typu rollcaster (biler 5-6 euro) no i przede wszystkim zjechać na dół wspaniałą czarną trasą o długosci 1,5 km na której panie rywalizuja w zawodach Pucharu Świata. Do góry dalej zabiera nas stare dwuosobowe, zabytkowe krzesełko, które wolno ale konsekwentnie pnie się bardzo stromo do góry by "urobić" 500m w pionie. No i mamy już 1514 m npm. Stąd dwie możliwości - w dół czarno- czerwoną trasą o długosci 2700m, którą szbko zjedziemy do miasta, albo starym i równie zabytkowym orczykiem pokonamy kolejne 500m w pionie. Wracając do trasy to muszę napisać, ze jest ona kapitalna, na górze stroma i szeroka leci przez las by lekko położyć sie i jeszcze poszerzyć wypadając na łąki ponad miastem - cały czas towarzyszy nam widok zbliżającego się miasta ponad dachami którego jedziemy i szybko ono sie do nas zbliża. Orczyk na górze obsługuje dwie fajne czerwone trasy lecące po jego obu stronach - długie na około 2,3 km każda - też naprawdę niezłe i zdrowe:D. Ot i wszystko, niewiele tego, trochę bajeru na dole, zabytkowa góra i cztery naprawdę świetne i wymagające trasy na których można nieźle pohulać, no i do tego rzadko spotykana sceneria. Dodam tylko, że trasy na Hochstein są pięknie widoczne z miasta i robia niezłe wrażenie. Jest to bardzo przyjemny, mały i kameralny ośrodek, który warto zaliczyć będąc przejazdem, nawet dwie godzinki wystarczą by sobie tam pojeździć, wszystko jest pod ręką i na miejscu, naprawdę warto. No chyba, że los kogoś rzuci do tego miasta i wtedy te wyciągi są po prostu darem niebios:cool: Mapka poglądowa i fotka: http://www.lienzer-bergbahnen.at/zettersfeld/winter/lifte-pisten/index.php I jeszcze moje stare zdjęcie z widokiem tras na Hochstein od strony Zetterweldu http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=2808&c=member&imageuser=68642 punkty
-
Przestawiasz sprężyny w wiązaniach z przodu i z tyłu na pozycje 0 DIN. Gdy narty stoją to działaja na nie mniejsze siły - nie wypatrzają się, mniej się po prostu starzeją. Serwis ręczny jest znacznie droższy, generalnie daje lepsze naostrzenie krawędzi, jeśli jest dobrze zrobiony to dłużej takie ostrzenie wytrzymuje, mniej zżera krawędź i ślizg czyli jest łaskawe dla nart.2 punkty
-
Tu wklejam opis producenta . Rossignol Zenith Z-3,5 CARBON wersja limitowana z wiązaniami Axium 110 TPI2 Jest to model na sezon (model 2009/2010) Linia Zenith to nowa generacja nart o niezwykłej uniwersalności i komforcie użytkowania. Bardzo stabilne i precyzyjne - pozwalają na dynamiczną jazdę Carvingową. Narty bardzo uniwersalne i komfortowe w każdym zakresie prędkości. Model ZENITH 3,5 Oversize z kolekcji 2010 jest wykonany na bazie modelu Zenitha Z3 - jest to technicznie udoskonalona wersja zbliżona /GEOMETRIA IDENTYCZNA/ jak narta katalogowa Z-3,0 - tylko o wzmocnionym CARBONEN /włóknem węglowym/ drewnianym rdzeniu pozycjonuje ten model jako nieco twardszy . Generalnie Z 3,5 jest wersją limitowana przeznaczoną na wybrane rynki Europejskie w Polsce był dostępny w sklepach INTERSPORT Narty adresowane dla średnio-zaawansowanych i dobrze jeżdżących - lubiących dynamiczną ale komfortową jazdę narciarzy. Parametry techniczne: IPS H-STRUCTURE - CARBON /zapewnia precyzje skretów i dobrą przyczepność na wylodzeniach/ INEGRAL VAS oraz TWIN VAS 80 - skutecznie redukuje wibracje. Konstrukcja techniczna: TPI2 - Twin Pulsion Integral 2 nowy, łatwy i bezpieczny system integrujący nartę z wiązaniem bez pomocy narzędzi! Wiązanie porusza się po specjalnej szynie zamocowanej w płycie narty. Wystarczy podnieść dźwignię aby zwolnić wiązanie, poczym dostosować je do rozmiaru buta i opuścić dźwignię blokując wiązanie. IPS (Independent Pressuring System) - konstrukcja pozwalająca na na niezależne wywieranie nacisku na każdą krawędź oddzielnie. IPS H CARBON - to dwa ramiona połączone ze sobą w częsci centralnej (w taki sposób, że tworzą kształt litery H). System zapewnia niesamowite trzymanie narty i komfort jazdy. INTEGRAL VAS - System tłumienia drgań posiadający moduły elastycznego tworzywa, które zostały zlokalizowane w części dziobowej i tylnej. Zapewnia komfort jazdy, stabilność i stały kontakt narty ze śniegiem. TWIN VAS 80 - (system tłumienia drgań) to elastomer umiejscowiony pod platformą montażową. Jego zadanie to tłumienie drgań i odbić. Właśnie dlatego jego sztywność jest dopasowana do modelu narty. Index VAS rozciąga się od 70 w grupie nart ACTYS do 100 w grupie nart RACE Tu wynosi 80. DUALTEC - Ścianka boczna wykonana w dwóch odmiennych technologiach w zależności od typu nart. Na nartach SLALOMOWYCH pozycja narciarza jest przesunięta maksymalnie na dzioby. Ścianki boczne są sztywne w części tylnej i nabierają elastyczności w kierunku dziobów. Inicjacja skrętu jest szybka i łatwa a wyjście bardzo dynamiczne i kontrolowane. Wiązania AXIUM 110 TPI' 2 siła wypięcia - /11 DIN na skali/ . Taliowanie: 121-72-100 mm promień skrętu: R- 16m/170cm. Cena katalogowa Zenitha Z3,0 w sezonie to 1999 zł ZENITHA Z 3,5 aktualna cena za nowe - 999 zł (21.02.2011) Zakupiony sprzęt posiada pełną gwarancję 24 miesiące Osobiście proponuję Z3 OVERSIZE jest tańszy a tak samo dobry .2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Bardzo ciekawy temat górski... ...ciekawe dla mnie jest również to, czy będziecie mieli odmienne zdanie w temacie...być może na podstawie własnych doświadczeń ? "Przyklejaliśmy się do poręczy, a po bokach straszyły 70. metrowe urwiska. Wchodzący Chińczyk nagle poślizgnął się, stracił równowagę i spadł ze ścieżki. Na tych, którzy mają mniej szczęścia, czeka już tylko śmierć." Przedstawiamy Top 5 najtrudniejszych szlaków świata. 5. Via Ferrata Constantini Civetta i Moiazza to dwie potężne, rozczłonkowane granie oddzielone od siebie przełęczą Forcella delle Sasse (2476 m.). Moiazza z kolei oferuje jedno z najtrudniejszych w Dolomitach przejść turystycznych - słynną via ferratę Constantini, określaną jako ekstremalnie trudną. Już sam jej początek - trawers płytą, którą jeśliby przechodzić bez przytrzymywania się stalowych elementów ubezpieczających, pokazuje, jak trudna i niebezpieczna jest to trasa. Poziom trudności można wycenić na ok.VI w skali UIAA. Szlak ten przeznaczony jest dla osób obytych z ekspozycją oraz dla tych, którzy znają choćby podstawy wspinaczki. Szlak nie należy może do najtrudniejszych pod względem braku zabezpieczeń, jednak jest bardzo wyczerpujący. Do jej przejścia potrzeba minimum 8h, przy w miarę dobrym tempie. Ubezpieczenia są bardzo dobrej jakości. Na całej długości ferraty zainstalowano nowąą, grubą i świetnie napiętą poręczówkę, którą bardzo gęsto przymocowano do skały. 4. GR20 na Korsyce Na Korsyce możemy "przejść się" trasą GR20, która uznawana jest za najtrudniejszy szlak górski w Europie. Jest prawdziwym wyzwaniem dla tych, którzy chcą sprawdzić swoją wytrzymałość. Całą trasę pokonuje się w 14 dni przy założeniu, że na marszu spędzamy 7 godzin dziennie. Trasa wymaga nie tylko dobrej kondycji. Musimy także posiadać odpowiedni sprzęt. Pamiętajmy, że przez całą wędrówkę będzie towarzyszył nam dodatkowo bagaż. Trasa GR20 wynosi ponad 200 kilometrów pomiędzy miejscowościami Calenzana w Balagne a Conca w południowo-wschodniej części wyspy. Na szlaku należy pokonać kilkanaście dwutysięczników. Cała trasa jest doskonale oznakowana w kolorach białym i czerwonym. Na całej jej długości znajdziemy schroniska górskie. Poza nielicznymi łańcuchami w szczególnie niebezpiecznych miejscach na szlaku nie ma żadnych innych ułatwień. Dość częste, zwłaszcza w części północnej, są fragmenty wymagające wspinaczki oraz przeciskania się między skałami. Szlak w żadnym odcinku nie jest utwardzony poprzez specjalnie ułożone płyty skalne. Wędrówka odbywa się jedynie po wydeptanych ścieżkach. 3. Orla Perć Orla Perć zaliczana jest do najtrudniejszych i zarazem najbardziej niebezpiecznych szlaków w Tatrach Wysokich. Prowadzi między przełęczami Zawrat i Krzyżne, a dalej grzbietem Wołoszyna na Polanę pod Wołoszynem. Jest oznakowany kolorem czerwonym. Znajdują się tam liczne łańcuchy, klamry i żelazne drabinki, ale szlak z pewnością wymaga pewnego obycia z górami. Pomysłodawcą budowy Orlej Perci był Franciszek Henryk Nowicki. Szlak został wytrasowany w latach 1903-1906, nakładami Towarzystwa Tatrzańskiego i księdza Walentego Gadowskiego, któremu pomagali Jakub Wywrytko, Klimek Bachleda i kilku innych górali. Od czasu otwarcia szlaku w 1906 zginęło na nim ponad 100 turystów. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] 2. El Caminito del Rey - szlak dla nieustraszonych Pionowe urwiska skalne, w dole rwąca rzeka, mosty i wykute w skale tunele - to wszystko oferuje Ścieżka króla , jeden z najbardziej niebezpiecznych szlaków pieszych. Obecnie nieczynny, ale znajdują się śmiałkowie, którzy w imię przeżycia niebezpiecznej przygody, łamią zakaz. Szlak ten ciągnie się wzdłuż stromych ścian wapiennego wąwozu w parku narodowym Desfiladero de los Gaitanes, nieopodal miejscowości El Choro, w hiszpańskiej prowincji Malaga. Ściany wąwozu stanowią pionowe urwiska skalne osiągające wysokość ponad 100 metrów. Ścieżka Króla w większości usytuowana jest na prawej ścianie. El camino del Rey jest obecnie niedostępne dla turystów, a przechodzenie tunelami kolejowymi grozi wysokim mandatem. Stan techniczny El Caminito jest bardzo zły. Nikt, kto nie dysponuje choćby podstawowym sprzętem technicznym, nie jest w stanie pokonać tego szlaku. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] W 1901 roku rozpoczęto budowę zapory wodnej w tym rejonie, potrzebna więc była droga do transportu materiałów między wlotem i wylotem wąwozu. Jej budowa trwała cztery lata. W 1921 roku król Alfonso XIII przemierzył tą ścieżkę w czasie uroczystości otwarcia zapory Conde del Guadalhorce . Przy budowie zastosowano materiały tak niskiej jakości, że obecnie beton zapadł się w wielu miejscach, a barierek nie ma już praktycznie wcale. W latach 1999 - 2000 zginęły na tej trasie cztery osoby, co poskutkowało jej oficjalnym zamknięciem. Zdarzają się jednak amatorzy przeżyć ekstremalnych, którzy ryzykując życie odbywają tę niebezpieczną wędrówkę jednym z najpiękniejszych szlaków na świecie. 1. Hua Shan Bitwę o zwycięstwo wygrywa szlak leżący w paśmie gór Qin Ling, prowadzący na szczyt góry Hua Shan. Ma on tę przewagę nad El Caminio del Rey, że jest otwarty dla turystów, z kolei na głowę bije Via Ferrata Constantini pod względem zabezpieczeń, a raczej ich braku. Są tu strome klify, ledwo trzymające się barierki, łańcuchy, deski wiszące nad przepaścią i inne atrakcje, których oczekuje "turysta ekstremalny". Długo można by snuć rozważania, czy wycieczka na górę Hua Shan jest rozsądna, jedno jest pewne: tę ryzykowną "przechadzkę" gwarantującą wysoki poziom adrenaliny na następnych kilka miesięcy, można przypłacić życiem. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Istnieją trzy sposoby, aby dostać się na Szczyt Północny (1613 m n.p.m.), najniższy z głównych szczytów Hua Shan. Najpopularniejsza trasa ma około 6 km. Zaczyna się w wiosce Hua Shan i prowadzi do Szczytu Północnego. Rozwój turystyki sprawił, że w latach 90. XX wieku zamontowano kolejkę liniową, która znacznie ułatwiła zwiedzającym dostęp do szczytów. Ponadto wprowadzono wiele ułatwień dla wspinających, np. żłobione schody, łańcuchy czy barierki. Te najbardziej strome trasy zostały zamknięte. Pewien Amerykanin, który zimą 2003 roku odwiedził Mt Huashan wraz z żoną, tak opisuje fragmenty trasy: „Stopnie wcinały się w lite skały przy obecności łańcuchów zabezpieczających. (...) Przez całą wspinaczkę przyklejaliśmy się do poręczy w obawie o nasze życia. (...) Schody stawały się coraz bardziej strome, a po bokach straszyły 70. metrowe urwiska. (...) Za zakrętem pojawiło się 30 metrów desek wystających z pionowej ściany. Miejsce to nazywało się Changkong Zhandao , a po angielsku - droga w powietrzu. Wprawdzie były łańcuchy, ale był też mocny wiatr i lód”. Na górze Hua Shan wypadki śmiertelne zdarzają się regularnie. Wystarczy moment nieuwagi, a już lecimy w przepaść. Czy warto? Na to pytanie odpowiedzieć mogą jedynie Ci, którzy szczęśliwie zeszli na dół. Artykuł pochodzi z serwisu traveladvisor.pl1 punkt
-
Po rozesłaniu zapytań o noclegi do kilku ośrodkow narciarskich w Austrii i we Włoszech (w grę wchodziły m.in. Reschenpass, Heiligenblut, Turracher Höhe, Hochkar, Ankogel) zdecydowaliśmy się na kwaterę w Winnebach, przy rejonie narciarskim Alta Pusteria. Region oferuje ponad 70km tras narciarskich rozrzuconych na kilka pomniejszych ośrodków połączonych skibusami. http://www.s-dolomiten.com/fileadmin/pdf/Pano_Sextner_Dolomiten_Alta_pusteria.pdf Hochpustertal ten to Tyrol Południowy (Südtirol), czyli taka mała Austria we Włoszech, co widać i słychać, zresztą kwaterę mieliśmy ok 2 km od granicy IT-AUT, już po stronie IT. Do Włoch jechaliśmy z Katowic przez Czechy/Mikulov, powrót analogicznie. Okazało się, że nasz apartament jest 100m od przystanku skibusa, więc samochód mógł sobie na miejscu odpocząć. W niedzielę na rozgrzewkę wybraliśmy ośrodek w Innichen(San Candido). Ośrodek jest typowo rodzinny, w sam raz na 0,5 dnia nartowania, trasy szerokie, o przyjemnym nachyleniu. Obok jest naturalny tor saneczkowy, który przetestowaliśmy następnego dnia. Kto nie miał jeszcze możliwości "karnąć się" na sankach - polecam. Wprawdzie dla mnie to zabawa tak na 2-3h, ale i tak warto. Poniedziałek to już Helm (Monte Elmo)-super ośrodek ze wspaniałymi czerwonymi i czarnymi trasami, raczej dla zaawansowanych narciarzy, trasy oznaczone na niebiesko, to także naprawdę trasy czerwone. Ludzi niewiele, w kolejkach do wyciągów nie staliśmy w ogóle, trasy super przygotowane, mrozik, słoneczko zza chmur - czego chcieć więcej? Od rana jakaś ekipa z Polski rozstawiła u góry tyczki i śmigała, ogólnie jednak w całym regionie Polaków niewiele. Na mój gust: 60% Italieńcy, 25% Niemcy i Austriacy, 15% inne nacje. Wtorek - jako że mieliśmy karnety 5/7, był to dzień odpoczynku przeznaczony na zwiedzanie Innichen oraz wypad do Cortina d'Ampezzo. Niestety tam też tylko zwiedzanie, ponieważ karnety ważne były jedynie w regionie Alta Pusteria, a karnety kombinowane w Dolomitisuperski nie przewidywały dnia odpoczynku, więc nartowanie w Cortinie może innym razem. Środa - wyjechaliśmy na Helm od strony Vierschach, potem zjazd czarną trasą do Moos, a następnie skibusem na Rotwand (Croda Rossa). Ośrodek ten to w regionie 2 lub 3 pod względem wielkości z łącznie 4 wyciągami. Atrakcją jest tutaj stadko reniferów przy górnej stacji gondolki z Moos (Moso) oraz czarna trasa, jedna z najbardziej stromych w Alpach, podobno porównywalna do Harakiri. Ośrodek również już raczej dla jeżdżących, trasa niebieska sztuk 1, która zresztą w innych ośrodkach byłaby czerwona. Dalej w planie był Kreuzbergpass (Passo Monte Croce), kobitki udały sie tam skibusem, ja z kumplem wybraliśmy drogę ski safari - wąską ścieżkę z kilkoma miejscami na trasie, w których trzeba było podchodzić. Krajobrazy piękne, śnieżek, Dolomity na wyciągnięcie ręki. Kreuzbergpass to 2 równoległe orczyki, obsługujące 2 czerwone trasy. Polecam szczególnie tą po lewej stronie z super lejem i optymalnym nachyleniem. Nie mam pojęcia jak te wyciągi się mogą kalkulować, bo ludzi było tam chyba łącznie z nami 15. W ten dzień planowaliśmy dotarcie do Padoli, ale uciekł nam skibus, a następny był dopiero za 1h, więc wróciliśmy na Rotwand i przez Helm do domu. Czwartek - byłbym nieszczęśliwy, gdybym nie dotarł do ośrodka Padola, więc samochodem dotarliśmy na Kreuzbergpass (długi dojazd skibusami), a następnie skibusem dotarliśmy na Padolę. Ośrodek ten leży już w prowincji Wenecja, co było widać szczególnie po włoskiej architekturze budynków. Ośrodek ten składa się z kanapy oraz 2 wyciągów talerzykowych. Jeśli na Kreuzbergpassie było mało ludzi, to na Padoli, na oko 3-4 razy większym ośrodku, ludzi było łącznie z nami ok. 10 osób. Jak to się może opłacać? Ośrodek sam w sobie bajeczka - kombinacja tras czerwonych i czarnych o optymalnym nachyleniu, na stokach gdzie nie spojrzeć jeszcze o 12:00 sztruksik - raj!!! Popołudniu zjechaliśmy jeszcze na 2h do Innichen, by troszkę dychnąć. Piątek to the best of... czyli Helm i Rotwand na okrągło. Polecam przy górnej stacji gondolki na Rotwand (obok reniferów) knajpę Rudi Hütte, gdzie Rudi we własnej osobie popołudniami zabawia gości grą na różnych instrumentach, a i kulinarnie knajpa jest super. Co piękne to się szybko kończy, więc w nocy z piątku na sobotę wyruszyliśmy w drogę powrotną. Do zrobienia zostałyby teoretycznie jeszcze trasy w Toblach(Dobiacco) i Prags(Braies) oraz Sexten (Sesto), ale do tych pierwszych skibusami to dłuższa wyprawa, a samochodem nie opłaca się jechać dla tych kilku krótkich tras, natomiast do wyciągów w Sexten (2xkrótkie talerzyki) jakoś nie dotarliśmy. Podsumowanie - region dla zaawansowanych narciarzy (wyjątkiem jest Innichen), szukających pustych stoków i którym nie straszne są przejazdy skibusem lub samochodem pomiędzy ośrodkami. Założyłem sobie, że co roku jadę w Alpy w inne miejsce, ale po pobycie w Hochpustertal zaczynam się łamać.1 punkt
-
Bingo (a przynajmniej tak mi się wydaje ) Mówisz masz Oprócz 2 ostatnich, wszystkie poniższe zdjęcia ze Słowackiego Raju.1 punkt
-
Powinnaś mieć narty na 165 cm, tych wymienionych nie znam, Fischer Viron 4.4 mógłby Ci się spodobać, kobiety go sobie chwalą, zwłaszcza te, które podstawy maja w "starej szkole". Rossignol Attraction 3 też powinien Ci podejść bo dobrze i komfortowo jeździ po miękich i zniszczonych stokach - to bardzo wygodny sprzęt1 punkt
-
Macie jakieś sprawdzone strony z prognozą pogody dla Austrii? Z przyjemnością zaczęłabym pomału śledzić , jak warunki. Będę wdzięczna za link Może tu:http://www.wetter.at/wetter/oesterreich/salzburg/radstadt, też zaczynam śledzić prognozy (Saalbach od 19 marca).1 punkt
-
mają mówić o tym w faktach o 19 wyśmiali pomysł Ministerstwa Środowiska najlepsze było czy Morskie Oko maja liczyć z rybami i kaczkami czy bez1 punkt
-
Na pewno jej się znudziły . Napisałaś : Mój typ jest zgodny z kolegą Mihumor ATTRAXION 1 . Są niestety o 200 zł droższe i mają mniejszy promień skrętu ale są bardziej uniwersalne niż Passiony na których się nie rozwiniesz . Ps. Jaką długość masz aktualnych nart ?1 punkt
-
Niech panuje błoga cisza. Jestem za! Pomijam jakieś incydentalne imprezy z DJ-em włącznie. Ale na co dzień w natłoku muzyki i reklam giną podawane od czasu do czasu jakieś tam komunikaty GOPR-u czy gestorów ośrodka.1 punkt
-
1 punkt
-
Wg mnie to 8+ będzie tak pomiędzy Zenith 3 a 6, bardzo fajne i nietrudne narty do całodniowej jazdy, jedna z lepszych relacji cena/jakość w tej grupie nart. 7+ to coś koło Zenith3 , na pewno nie twardsze i trudniejsze - raczej słabsze1 punkt
-
Marboru . W skali sześciostopniowej 7 a w dziesięciostopniowej 11:). Ja się nie znam,ale każdy może się wypowiedzieć.Jak dla mnie jeździsz bombowo:)1 punkt
-
Na podstawie takiego filmiku trudno ocenić twój poziom, przecież to dotyczy całokrztałtu, jazdy w róznych warunkach, po stokach o różnym nachyleniu i różnych twardościach, w zmiennych warunkach, na różnych dystansach i przy rozmaitej widoczności (kiedy np słabo widać fakturę śniegu) - czyli całe, szerokie spektrum. Widywałem ludzi, którzy pięknie jeździli po gładkich i niestromych trasach natomiast nie radzili sobie dobrze na stromych, trudnych trasach czy tez w ciężkich warunkach, ludzi jeżdżących wydawałoby sie świetnie ale trasy krótkiej rzędu 1,5 km nie byli w stanie przejechać na raz. Dochodzi jeszcze kwestia stosowania różnych technik w zależności od warunków i płynnego ich zmieniania, zmian rytmu czy stylu. Jak dla mnie estetycznie i technicznie po tej trasie jedziesz na dobre 6 i z tego co pamiętam ze starszych twoich filmików to zrobiłeś spore postępy1 punkt
-
Ta skala na portalu jest do niczego, ja się nie dziwię, że ludzie wpisują sobie po roku 5 czy 6 bo tak ja można rozumieć, z tak małym doświadczeniem nie trafili jeszcze na warunki, które pokazują braki. Taka sama czarna trasa może być bułką z masłem a w inny dzień walka o życie i właśnie kiedy walczy się o zycie i widzi obok człeka, który zjeżdża nią z łatwością i gracją to rozsądnego narciaża nachodzi refleksja ile jeszcze należy się nauczyć i jak bardzo musi zweryfikować samoocenę. Owszem, bywaja ludzie zdolni, szybko się uczący ale ja tam w cuda nie wierzę i wiem, że swoje trzeba odpękać. Talent to jedno ale ważniejsza jest praca i doświadczenie a o tym świadczy staż. To dla mnie lepsza informacja od samooceny.1 punkt
-
W końcu ciepło A tak poważnie: jak co roku powtarzam: w połwie marca przyjdzie ostatnie duży opad i jazda jak zwykle do co najmniej kwietnia Patrząc na dzisiejsze fotki z Miziowej to już jest trochę marcowo - choć jeszcze zimno http://www.gat.pl/pogoda/korbielow.php1 punkt
-
Na stoku powinno być bez muzyki. W karczmie chętnie słucham. Na co dzień słucham trójki a na stokach to dudnią jakieś zetki czy inne RMFy:mad:1 punkt
-
Witam Ja też jestem za ciszą na stokach. Zastanawiam się skąd to się wzięło - wszyscy wolą ciszę, właściciele ośrodków płacą za odtwarzanie muzyki, której ludzie woleli by nie słuchać - zagadka. Pozdrawiam Mirek1 punkt
-
Nie wiem co to jest rolleves znam smig "przyspieszający" Piszesz: Nie o takie patrzenie chodzi.Wzrok jest bardzo ważny dla naszej równowagi. Ma być rozproszony (nie skupiony). Przykladem jest chodzenie na równoważni (i uwaga "nie patrz pod nogi" ). A może ten body c. jest winowajcą. Jak rece są w dole łątwiej dotknąc sniegu (obejrzyj fragmenty jazdy na wprost - opuszczasz ręce), no i to widać w skrętach też. Tu nie chodzi o skręty dlugie krótkie a o lewy prawy. Lewy skręt jest dobry (atak, biodro, układ, nawet ręka prawa ujdzie). Lewy jest zły.Generalnie można powiedzieć, ze jedziesz cały czas w ustawieniu na prawy skręt. Cała połowa ciała (lewa) jest w wyrażnej defensywie. W moim pierwszym wpisie (został pożarty ) podawałem klatki stop pokazując te sytuacje. Bedzie lepiej jak sam je znajdziesz, jak nie to je wskażę. W skręcie lewym nie wychodzisz do skretu biodrem . W koncówce skrętu prawego , jestes w pozycji odchylonej, i do skrętu lewego wchodzisz przez położenie ciala prostego) do srodka skrętu . Konsekwencją tego jest inny tor jazdy, mniejsza krawędz, UKŁAD RĄK i ogólna szywnosc. Aby to poprawic musisz być przekonany o tym błędzie i w czasie jazdy skupić się na nim. Bardziej go akcentować. Skupic uwagę na biodrze (w wyniku czego automatycznie zacznie wychodzić lewe noga do przodu. Łatwiej będzie to osiągnąc jak będziesz pilnował przeniesienia cięzaru na nartę dolną. Ręce tez w tym pomogą (początkiem moze być ruch przesadny, potem go uspokoisz) O jaki to ruch chodzi? W lewym skręcie prowadzi biodro (lewe) prawa ręka (ruch zaczynający sie od prawego barku) rotuje górę tułowia (ten ruch staramy się przeniesc az do nart). Ta rotacja jest pod kontrolą . Nie wolno nam cofnąc lewej reki z barkiem (do tyłu). Innymi słowy (tak to nazywam na roboczo) : praw ręka idzie do lewej, albo prawa ręka prowadzi skręt. To jest tylko ułatwienie. Potem mozna ten ruch ograniczyć do niezbędnego minimum. Najwazniejsze to być w koncówce skretu prawego w wysokiej pozycji z biodrami z przodu (aby d..a nie była z tyłu). Z tej pozycji łatwo wysunąc biodro lewe do skrętu, jesli pozostaniesz na dolnej narcie ( bedziesz miał w niej oparcie dla sił działających na Ciebie) pozostaniesz w równowadze. Teraz uruchamiasz ruch rąk. Kiedy poczujesz , ze w kazdej chwili skrętu mozesz podniesć nogę wew. że jedzie sie lekko, ze w dowolnym momencie możesz dokonac korekty skretu , to będzie swiadczyło , ze skręt jest prawidlowy. Warto się zabrac do roboty . To 50% skrętów na stoku. Pozdrawiam! Poprę swój wpis filmikiem wklejonym przez Rossignola w innym temacie. Tam masz prowadzenie ręki ( zobrazowane jest pracą kijków, ale kijków nie trzeba "zabijac" , wystarczy imitowanie ruchu).1 punkt
-
mnie w firmowym sklepie powiedzieli że "3" to właśnie marketowe np InterSport deski. Ktoś też wspomniał że "3" to poprzedni model Jak nie spojrzeć 3,5 lepsiejsze niż 31 punkt
-
mihumor kiedyś wspomniał o Rossignoll Attraction III, to byłby zdecydowanie lepszy wybór niż "I" ...chyba1 punkt
-
Myślę, że te Rossignol Passion to raczej słaby wybór. Z tego co widzę jest to miękka narta dedykowana dla początkujących. Radziłabym zainwestowanie w nartę o kilka modeli wyższą i twardszą, tak, żeby dawała Ci większą pewność przy szybszej jeździe i trudniejszych warunkach. Modeli do wyboru masz bardzo dużo, z tym że w podanej przez Ciebie kwocie to byłaby raczej narta używana. Zobacz np. tutaj. Masz różne fajne modele nart. http://www.skionline.pl/worldskitest/?co=test&sezon=10/11&id_kategorii=41 punkt
-
ja wole usłyszeć czyjeś "uuuułłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłaaaaaaaaaaaaaaaa lecęęęęęę" Do tego, jak byłem w Białce to osobiście męczyła mnie zdecydowanie za głośne radio ...bo nie tylko o muzykę idzie ale o i reklamy1 punkt
-
jestem za! Zwłaszcza, że zwykle puszczają muzykę lub stacje radiowe, które mi nie leżą. A cisza na stoku sprzyja odpoczynkowi1 punkt
-
Mnie to w zasadzie obojętne. Muzyka na stoku ( głośność w granicach rozsądku) mi nie przeszkadza, ale jej brak też mi pasuje - w końcu jadę na narty, a nie na koncert:)1 punkt
-
1 punkt
-
Wielka Racza 19.02 Pogoda - w wyższych partiach mgła, w niższych zachmurzenie całkowite. Śniegu pod dostatkiem, ale niestety bardzo dużo lodu, więc jazda powiedzmy sobie, no, średnia. Kolejek prawie żadnych, jazda na okrągło (i to w weekend!). Jak trochę dosypie śniegu, a nie śnieżyli, to polecam, na dziś wybrałbym jednak inny ośrodek...1 punkt
-
Każde narty kobiece w opisie początkujący - zaawansowany będa dobre, długość 150-155cm, ja bym polecał bardziej Rossignoll Attraction 1 ale model w tym wypadku to sprawa drugorzędna1 punkt
-
Zettersweld - Lienz W Lienz jest jeszcze drugi ośrodek narciarski, nieco większy i mający zupełnie inny charakter. Już kiedyś dane mi było tam dzionek pośmigać w grudniu 2009 gdy uciekaliśmy przed wiatrem z lodowca Molltaler. Na Zettersweld startuje się z miejsca będącego na północnym krańcu miasta gdzie szeroka dolina powoli zaczyna przechodzić w zbocze, jest tu średniej wielkości parking i stacja kolejki gondolowej. Stąd małe, czteroosobowe wagoniki wywożą narciarzy w ciągu 10 minut na wysokość ponad 1800 m npm. Cały ośrodek jest na wysokości 1660-2300 m npm czyli dosyć wysoko - nie ma możliwości zjazdu do miasta niestety. Znajduje się on na południowym zboczu, jest świetnie oświetlony i doskonale nasłoneczniony co jest plusem ale ma negatywne skutki dla twardości tras jak i ilości i trwałości pokrywy śnieżnej pomimo znacznej wysokości. W tym tygodniu śniegu było tam dramatycznie mało, można nawet powiedzieć, ze poza trasami nie było go prawie wcale. Na trasach zaś było nieźle. Zettersweld to około 20-30 km tras, jak dla mnie ma on charakter dużego, miejsckiego parku narciarskiego o charakterze rodzinnym. Dominują tu trasy niebieskie i łatwe czerwone, jest szeroko, mało ekstremalnie, pięknie widokowo i przestrzennie. Wszystko obsługują 3 dosyc wolne, starawe krzesła i dwa orczyki (w tym jeden dla dzieci przy oślej łączce). Ze stacji kolejki krzesłem wyjeżdżamy na wysokość 2250 m skąd startują najlepsze trzy trasy czerwone (3,4 i 4a) o długości ok 1,5 km - są naprawdę przyjemne, bardzo szerokie i zróżnicowane. Z tego miejsca też rusza 3 kilometrowa nartostrada niebieska zwana familijną, która leci przez kilometr po wierzchołku piękną, szeroką i widokową trasą , aby łagodnie się nawrócić i przetrawersować z powrotem dołem cały ośrodek do głównego krzesła i gondoli. Pozostałe dwa krzesła obsługują mozaikę krótszych tras niebiesko czerwonych, które można jeździć w różnych kombinacjach na zasadzie trochę trudniej-trochę łatwiej. Dodatkowo do dyspozycji duży park z różnymi skoczniami i bajerami, niektóre sporych rozmiarów oraz możliwość jazdy z dziećmi na narciarskim placu zabaw przy trasie niebieskiej (zabawkowe bramki, slalomik, przeszkody i małe skocznie). Jak dla mnie przyjemny ośrodek bez pośpiechu gdzie można wyskoczyć z rodziną na relaks, gdzie i Pan domu może nieco przycisnąć, Pani domu złapac trochę ruchu i opalenizny, młodzież poskakać i poświrować a dziatwa pouczyć się jazdy w miłej atmosferze. Nigdzie nie widziałem tak dużej liczby ludzi na nartach freestylowych jak tu, rzekłbym nawet, że te narty są tam w przewadze - widać, że ludzie z miasta i idą za modą. Jeździłem tu przez trzy dni z dzieciakami - przypasował mi do sytuacji. I jeszcze jedno - tłoczno to tu nie jest:)1 punkt
-
1 punkt
-
Buty o flexie około 80 spokojnie wystarczą, ale to nie jest najważniejszy parametr dlatego piszę mniej wiecej, jak będą to szersze z niższych modeli to może być i 90 jak najbardziej1 punkt
-
Dodatkowo trzeba lubić http://www.facebook.com/visittrentino.it , żeby zagłosować na zdjęcie Jacka1 punkt
-
Kamil Durczok odpowiada ekologom - Nie sądziłem, że aż tyle osób poczuje się adresatami moich słów - Popularny dziennikarz stwierdził w rozmowie z Łukaszem Maliną, że z żadnego słowa w swoim felietonie o "ekoterrorystach" nie zamierza się wycofywać Podczas urodzinowej gali Dziennika Zachodniego w Teatrze Rozrywki w Chorzowie udało nam się zapytać Kamila Durczoka o jego kontrowersyjny felieton. Jesteście ciekawi, czy Kamil Durczok zmienił zdanie co do działań ekologów w polskich górach? Świadomy burzy, jaką wywołał w środowisku ekologów deklaruje, że pozostaje przy swoich racjach. Przy czym podkreśla, że nie chce by ktokolwiek niepokoił 2,5-centrymetrowe nietoperze jeżdżąc im nad głową na deskach... [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Źródło: Dziennik Zachodni1 punkt
-
Pięć najfajniejszych i najtrudniejszych szlaków w Tatrach jakie zdarzyło mi się przejść- wybór mocno subiektywny: - Gerlach granią od przełęczy Polski Grzebień - długa droga graniowa często dosyć mocno eksponowana (około 2- 3 godziny, bez ubezpieczeń, droga też ciekawa z tego punktu, że nie jest obstawiana przez strażników słowackich, - Galeria Gankowa - wejście najprostszą drogą na najbardziej jak dla mnie magiczne miejsce w Tatrach czyli duży taras nad potezną ścianą Ganku zwany Galeria Gankową, droga nie przedstawia większych trudnosci, miejscami ekspozycja, raczej łatwo, bez ubezpieczeń, z Doliny około 1-2 godziny, do doliny Cieżkiej z Łysej Polany ok 3 godz podejścia, można też zejść do niej szlakiem kopczykowanym z przełęczy Waga oddzielającej Rysy od Wysokiej, w dolinie jest kilka koleb, można wygodnie się przenocować - Droga po Głazach - szlak kopczykowany prowadzacy z Doliny za Mnichem przez przełęcz Hinczową skąd można zaliczyć Cubrynę oraz idąc od słowackiej strony wejsc na wszystkie szczyty Mięguszowieckie, droga dosyć trudna i czasochłonna, sporo ekspozycji, schodzi się z przełęczy pod Chłopkiem do Moka. w drugą stronę gorzej bo zejscie z Hinczowej niewygodne ze wzgledu na kruszyznę w żlebie, - Wejście na Baranie Rogi z doliny Kieżmarskiej - wejście na szczyt grzędą skalną ponad wielkim żlebem, są tam z fantazją puszczone łańcuchy ubezpieczające podejscie, idzie się dosyc wysoko ponad stromym żlebem większość podejścia po łańcuchach i są naprawdę przydatne:cool:, - Grań Lodowego od Lodowej przełęczy z zejsciem przez tzw Konia, fajna, mocno eksponowana grań prowadząca na jeden z najwyższych szczytów Tatr, emocjonująca jest turnia zwana Koniem, którą większość ludzi przechodzi okrakiem - stąd nazwa, Koń jest eksponowany mocno na obie strony i naprawdę robi wrażenie.1 punkt
-
Mała uwaga: wczoraj na Miziowej padał deszcz:eek: Tak tak: deszcz. Jak zmrozi może być bardzo ciekawie1 punkt
-
Jezeli niedziela:) to dam znac czy warto na Pilsko gdyż wybieram sie w sobotę Jest też sprawa taka ze chyba bedzie SSSSYYYPAĆĆĆĆ:eek: http://www.gat.pl/pogoda/korbielow.php Podaje stronke gdzie masz kamerki (podał ja równiez Johnny), zdarza sie oczywiscie ze nie bedzie na nich widoku z dnia np dzisiejszego..ale spoko nie dzieje sie to zbyt czesto. zreszta podał ja równiez Johnny Pozdrawiam1 punkt
-
Już się zgłasza donosiciel z Beskidów... Pilsko bardzo ładnym miejscem jest i pojeździć też się fajnie da,pod warunkiem,że jest pogoda i... warunki.Obecnie śniegu tam nie za wiele,ale już jutro ma sypać,a w niedzielę może być nawet słonecznie. Na dzień dzisiejszy powiem tak: polecam,mimo infrastruktury,ale pod warunkiem,że mocno dosypie i przy słonecznej pogodzie,bo we mgle to bez znaczenia,gdzie jeździmy... Jakiegoś wielkiego wyboru tras i tak tam nie ma,choć na reklamie się tak wydaję. Jeśli się zdecydujesz,koniecznie jedź koleją Szczawiny z polany Strugi (zajrzyj na mapkę poniżej) i dalej na samą górę! Info tutaj. Wyciągi są czynne od 8.00 do ok. 15.30 (na górze). Wisła Cieńków fajne miejsce,ale obecnie pojeździsz praktycznie tylko na jednej trasie,za to jest czteroosobowe krzesło - zawsze to lepsze od orczyków na Pilsku.Warunki powinny być jak najbardziej dobre! Trasa jest średnio ciekawa - początek fajna kiepa,później już tylko płasko.Info tutaj. Wyciąg czynny od 8.00 - 21.00. Soszów nawet dość fajny,pod jednym warunkiem - nie ma tłoku!Niestety trochę tam wąsko,a w niedzielę raczej sporo ludzi.Do tego ceny karnetów niemal jak w Alpach! :eek: W ferie i w niedzielę raczej odradzam.Do tego jak nie będziesz jako jeden z pierwszych,to będziesz szedł sobie pod niezłą kiepę z ekwipunkiem... :eek: Są ferie,nie myślałeś o bardziej odludnych miejscach,jak np. Stożek?1 punkt
-
Ferrata dla narciarzy ciekawostka dla udających się np w kwietniu do Val dIsere można sobie zaliczyć 2 świetne ferraty po nartach1 punkt







