Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Jan Kowal

    Jan Kowal

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      397


  2. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      7 967


  3. drytrail

    drytrail

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      7


  4. ROSSIGNOL

    ROSSIGNOL

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 396


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.02.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. Cała prawda o wczasach narciarskich w Valfrejus z biurem podróży Karlik Przestrzegam przed korzystaniem z usług Prywatnego Biura Podróży Karlik ponieważ, jego działalność polega na naciąganiu i oszukiwaniu klientów. Niestety mieliśmy tą nieprzyjemność naciąć się na to mało kompetentne biuro wykupując wczasy narciarskie we Francji w miejscowości Valfejus. Oferta biura oczywiście mocno odbiegała od rzeczywistości zastanej na miejscu. Przedstawiony na zdjęciu w folderze reklamowym biura, apartament to zupełnie inne pomieszczenie niż to jakie nam udostępniono w rzeczywistości. Mieszkanie w którym przyszło nam spędzać urlop stanowiła ruina z wszechobecnym grzybem w łazience i kurzem w pokoju, było to mieszkanie nadające się tylko i wyłącznie do remontu. Oczywiście broszura reklamowa biura Karlik zapewniała nam „super jakość” a otrzymaliśmy ogromne rozczarowanie, ponieważ w naszym pseudo apartamencie zastaliśmy poplamioną, brudną wykładzinę podłogową, poodrywane listwy przypodłogowe, obdrapane z lakieru do samej dykty drzwi łazienkowe. Ogólny brak podstawowych przyborów kuchennych między innymi czajnika, natomiast te które stanowiły wyposażenie kuchni miały wiele do życzenia lub nie nadawały się do użytku. Kiedy otworzyłem szafkę kuchenną, której drzwiczki niemal zostały mi w ręku, ponieważ miały powyrywane zawiasy, okazało się, że garnki są poprzypalane, piekarnik elektryczny klei się od brudu, a patelnia ma obdrapaną powłokę teflonową. Zapewne jajeczniczka z drobinkami teflonu była by niezwykle „pożywna i zdrowa”, jednak nie zaryzykowaliśmy. Oczywiście oferta zakładała kompletne wyposażenie kuchni w tym „nadzwyczaj luksusowym apartamencie”. Największy koszmar w tym mało ciekawym obiekcie stanowiła łazienka, gdzie grzyb panoszył się dosłownie wszędzie. W narożnikach wanny i umywalki, na fugach między kafelkami, na półkach oraz na nieudolnie pomalowanym na szaro suficie, wszędzie widniał czarny obślizgły grzyb. Przez chwilę zastanawialiśmy się czy to wycieczka na narty czy na grzyby. Na widok obszarpanej płyty wiórowej zastosowanej jako maskownica zagrzybiałej wanny opadły nam ręce a na ustach malowało się hasło Żenada! Mało estetycznie również prezentował się pokój dzienny, gdzie zamiast poduchy stanowiącej oparcie na kanapie widniała obrzympolona gąbka, a zamiast półki bądź stolika pod telewizor wykorzystano stare krzesło, co ogólnie stanowiło godny pożałowania widok. Ponadto za korzystanie z telewizora wymagana była dodatkowa opłata w wysokości 100 Euro za tydzień, o czym już nie wspominano w jakże superlatywnej ofercie. Totalny brak przywiązania do czystości i higieny przez biuro Karlik, idealnie wskazywał usytuowany na ścianie w pokoju dziennym elektryczny grzejnik, który był siedliskiem kurzu. Każdorazowe włączenie zapuszczonego ogrzewacza wiązało się z wydalaniem w powietrze drobinek kurzu. Dla alergików to „istny raj”. Oprawy oświetleniowe pozbawione były osłon, składały się tylko z żarówki i drucianego koszyka, co nadawało pomieszczeniu charakter fabryczny, przemysłowy raczej odbiegający od wystroju jaki powinno się zastać w apartamencie. Podsumowaniem jakości oferowanego apartamentu był brak papieru toaletowego w łazience i worków na śmieci w kuchni, co jest karygodnym i prostackim traktowaniem klientów przez biuro podróży Karlik. Oczywiście wszelkie niedogodności mieszkaniowe w pierwszych godzinach pobytu zgłosiłem rezydentowi, ale jak on to stwierdził „we Francji takie warunki są normalnością, bo Francuzi nie przywiązują uwagi do takich szczegółów” Wow okazuje się, że Francja nie mieści się w standardach europejskich. Wymówka na niezwykle niskim poziomie. Pokój nie został nam wymieniony na lokum spełniające podstawowy standard. Jednak różnice w zakwaterowaniu między oferowanym, a otrzymanym do dyspozycji obiektem nie stanowiły jedynego uchybienia. Mianowicie folder ofertowy zakładał w cenie korzystanie z basenu i jacuzzi. Jak się okazało obiecanego jacuzzi nie było w ogóle, a rezydent stwierdził, że tyle lat jeździ do Valfrejus i nigdy nie był na jacuzzi więc nie wie nawet gdzie i czy ono jest. Kompetencja naprawdę na wysokim poziomie, ale za to obiecywał że dostarczy nam do kuchni czajnik, upsss nie udało się zrealizować obietnicy, pewnie brakło czajników w całej Francji. Natomiast basen był, mały i zatłoczony przez obozowiczów i udostępniony tylko od 16tej do 19tej, ale był, tylko że oddalony o jakieś 200 - 300m od domu mieszkalnego, na dodatek bez suszarek i szafek na odzież. Zatem po kąpieli konieczny był jeszcze spacer z mokrą głową na mrozie, prawie jak w klubie morsa, istne ekstremum. Na stronie internetowej biura podróży Karlik w ofercie wczasów narciarskich w Valfrejus widnieje również bardzo zachęcające hasło w adnotacji wyposażenie pod tytułem sauna, której w rzeczywistości także nie ma. Przed wyjazdem obiecywano nam bezproblemowe poruszanie się autokarem na miejscu, między innymi dowożenie na stoki narciarskie pobliskiego resortu Val Thorens ile tylko dusza zapragnie, „bo wiecie państwo na miejscu będzie aż pięć naszych autobusów, zatem nie będzie żadnego problemu” zapewniał miłym głosem pracownik biura podróży Karlik., więc za jego namową skusiliśmy się na pozostawienie autka na parkingu i wyjazd do Valfrejus autokarem. Na miejscu okazało się, że rezydent pan Wojtek nie chętnie organizuje takie wyjazdy, pomimo że na okolicznych stokach ze względu na brak śniegu było zamkniętych już 5 tras narciarskich stanowiących 46% resortu Valfrejus, na który przypada jedynie 65km tras zjazdowych. W tym czasie w Val Thorens panowały świetne warunki narciarskie, jakość tego resortu śmiało można zakwalifikować do pierwszej klasy, a do dyspozycji mamy aż 140km tras zjazdowych, natomiast łącząc trzy doliny aż 600km. Owszem zorganizowane były dwa wyjazdy do Orelle skąd kursuje kolejka na stoki Val Thorens i były to wyjazdy jak oznajmił rezydent, ekstra od biura. Poczułem się tak jakbym miał niemal po piętach go całować za ten jakże gustowny gest. Kiedy dopytywaliśmy o kolejne wyjazdy, rezydent pan Wojtek odsyłał nas do prywatnych busów wprowadzając w błąd, że kursują one codziennie, jak się dowiedzieliśmy w informacji turystycznej jeździły tylko w środy. Dał nam również do zrozumienia, że powinniśmy jechać na wczasy do Val Thorens, a nie Valfrejus. W tym momencie kultura tej osoby osiągnęła suterenowy pułap tym bardziej, że oferta dumnie wygłaszała o możliwości rozszerzenia karnetu o resort ValThorens – 3 Doliny. Podkreślam, że nie byliśmy jedynymi osobami chętnymi na wyjazdy na stoki Val Thorens, a do Orelle było tylko 19km. Dopiero po stosownym wykłóceniu się zostaliśmy trzeci raz dowiezieni do Orelle zdezelowanym prywatnym busem, w którym nie było nawet pasów bezpieczeństwa, naszych sąsiadów już nie chciał zabrać pomimo wolnych miejsc w aucie, co było dla nas zupełnie niezrozumiałe, totalny brak kindersztuby. Folder reklamowy wycieczki do ValFrejus usytuowany na stronie internetowej biura Karlik zakłada, że resort narciarski Valfrejus jest wyposażony w snowpark, oczywiście jest to kolejne wierutne kłamstwo. Dojazd z Polski do Valfrejus we Francji również mało szczęśliwy ponieważ wyjazd na wczasy został połączony z obozem młodzieżowym, zatem długa męcząca podróż była dodatkowo ozdobiona wulgaryzmami, okrzykami i hałasami rozwydrzonych obozowiczów, nie do końca trzeźwych. Dodatkowo kierowcom skończył się czas pracy i czyniono kombinacje alpejskie z tachografem, czyżby zmęczenie kierowcy nie przekładało się na bezpieczeństwo podczas podróży. Chyba częstsze kontrole Policji by się tutaj przydały. Po dotarciu na miejsce nie zostaliśmy dowiezieni pod dom mieszkalny, gdzie znajduje się miejsce na parkowanie autobusów tylko musieliśmy dreptać z wszelkimi bagażami jakieś 200 - 300m przez miasteczko, żenada! Niestety ale przez wszelkie zaistniałe niedogodności i znaczne różnice pomiędzy ofertą a otrzymanym produktem z urlopu na którym mieliśmy wypocząć i się dobrze bawić wróciliśmy zmęczeni z szarpanymi nerwami. Podsumowując, prywatne biuro podróży karlik stanowi zbieranina osób nie mających nic wspólnego z turystyką, prowadzą cwaniacki biznes którego celem jest maksymalizacja zysków poprzez oszczędności uderzające bezpośrednio w oszukanego klienta. Wydaje mi się, że muszą jeszcze nabyć dużo doświadczenia i nauki w dziedzinie turystyki europejskiej, chociaż z drugiej strony zastanawiam się czy w ogóle są reformowalni skoro prowadzą politykę z cyklu „najważniejsze to wyciągnąć pieniądze od klienta a potem jakoś to będzie”. Mam nadzieję że moja skromna relacja uchroni kolejnych potencjalnych klientów przed nabiciem w butelkę przez to biuro. Należy zdawać sobie sprawę, że za którymś wyjazdem nie będą w stanie nawet zapewnić na miejscu zrujnowanej kwatery w postaci apartamentu, i zagwarantują tylko powrót z kwitkiem, skoro prowadzą taką politykę. Jeżeli kogokolwiek mocno kusi oferta danego biura, to informuję że należy ją czytać przez przysłowiowe palce jednocześnie nabywając informację o danym podmiocie w Krajowym Rejestrze Dłużników, oto pomocne linki http://www.pb.pl/a/2010/08/03/Lista_biur_turystycznych_zgloszonych_w_Krajowym_Rejestr http://traveladvisor.pl/2010/08/zadluzone-biura-blizej-bankructwa/ Szczerze odradzam korzystanie z ofert biura podróży Karlik! Pozdrawiam Robert Sochacki P.S. A oto kilka fotek ukazujących super jakość apartamentu oferowanego przez biuro podróży Karlik Kanapa z obszarpaną gąbką zamiast poduchy Widok na telewizor z jakże gustownym stolikiem w postaci krzesła Buchający kurzem grzejnik Piekarnik elektryczny nie nadający się do użytkowania Obdrapane drzwi łazienkowe Grzyb w narożniku wanny Grzyb w narożniku umywalki Grzyb na półce pod umywalką Grzyb na suficie Wanna z maskującą obrzympoloną płytą wiórową
    5 punktów
  2. Dzień zaczął się bardzo sennie. Kawa, śniadanie i decyzja: czas ponownie odwiedzić kielecki Telegraf...no a potem ponownie Tumlin. Wyjazd zaraz po bardzo miłej rozmowie z johnnym narciarzem (Maciek trzymam kciuki) po godzinie dziesiątej. Słowo z Wikipedii: "Telegraf – szczyt Gór Świętokrzyskich o wysokości 408 m n.p.m. należący do Pasma Dymińskiego. Jest to zarazem najwyższe wzniesienie w granicach administracyjnych miasta Kielce. Na szczycie góry Telegraf stoi należący do Polskich Sieci Nadawczych maszt radiowy o wysokości 60 m. Na zboczu góry znajduje się zaliczana do trudnych 500 metrowa narciarska trasa zjazdowa z różnicą poziomów 100 m. Wyposażona jest w dwa wyciągi orczykowe – jeden podwójny o przepustowości 1000 osób na godzinę i różnicy wysokości 100 m., oraz drugi o przepustowości 400 osób na godzinę, długości 180 m. i różnicy poziomów 30 m. Trasa zjazdowa jest oświetlona, sztucznie naśnieżana, przygotowywana ratrakiem. U podnóża góry znajduje się Cmentarz Żołnierzy Radzieckich – miejsce spoczynku 12 tysięcy jeńców wymordowanych w Obozie Bukówka przez hitlerowców w latach 1942-1945." Na miejscu jesteśmy przed godziną 12. Temperatura -5, stok po sztucznym naśnieżaniu niestety jest troszeczkę już rozjeżdżony, są częściowe przetarcia do lodowej tafli. Ludzi niewiele. Widok na Stok + miasto Kielce: Przed pierwszym zjazdem: W relacjach z Telegrafu nigdy nie wspominałem, że z górnej stacji podwójnego orczyka by dostać się do Stoku - trzeba przez jakieś 40 metrów po płaskim udawać Justynę Kowalczyk...kije i krok łyżwowy w ruch... ...już tuż, tuż... To naprawdę wymagająca Trasa, przypominająca zakopiański Nosal: Po dwóch godzinach - przeprowadzka. Tumlin. Lunch, mały grzaniec i ponownie na Stok. Talerzyk jest zdecydowanie wygodniejszy od Orczyka Narty pod Górkę... ...no i jazda, jazda, jazda: Nartowanie zakończone przed godziną 17stą. Warunki od poprzedniego tygodnia zdecydowanie się poprawiły. Tu, podobnie jak na Telegrafie Armatki nie próżnowały...niestety nie było tak twardo jak 7 i 14 dni temu. Dzień można zaliczyć do udanych. Pozdrowienia ze świętokrzyskich Stoków marboru
    3 punkty
  3. Troche dziwny tytuł jak na tematykę narciarską ale spróbuję wyjaśnic to skojarzenie opisując pobieżnie swój pobyt w tym ośrodku w 3 tygodniu stycznia. Pobytowi temu towarzyszyły skrajne opinie i zroznicowany odbiór co mam nadzieję wyniknie z tej krótkiej, ilustrowanej relacji. Dojazd 16.01 przy wspaniałej pogodzie, od Salzburga jedziemy piękną doliną rzeki na Lofer, później na St.Johann i Kutzbuhel oraz Mitersill - cudne widoki i dużo klimatów narciarskich, dalej w górę pustą doliną do tunelu (10E) i w dół ostro do Matraii, kawałek za Matraii skręt w prawo i wąską drogą mocno, kręto i stromo do góry - dobrze, że jest sucho bo podjazd ostry. Wjeżdżamy do szerokiej doliny gdzie leży wioska Kals - u stóp najwyższej góry Austrii czyli Grossglocknera http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3210&c=5 Kals składa sie z kilku przysiółków a my trafiamy do niewielkiego i klimatycznego Grosdorf skąd startują wyciągi do GG Resort - gondola na przełącz 2600m i krzesła wwożące pod szczyt Blauspitz na wysokośc 2167m npm. To mała wioska o klimacie rolniczo lokalnym, w niewielkim stopniu przypomina kurorty narciarskie, jest tu niesamowicie spokojnie, cicho i wszędzie blisko - zwłaszcza na narty. Pierwszego dnia rano piękna pogoda, jeszcze cień w dolinie a góry już oświetlone http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3197&c=5 Wychodzę rano z dwiema córkami i o 8.45 jesteśmy przy orczyku - niestety okazuje sie, że wszystko startuje tu o 9tej. Jak sie później okazało Matrai startuje wcześniej i o 8.50 można byc już na przełęczy mając mały zjazd za sobą. Dla nas nie była to dobra informacja gdyż musieliśmy czas na narty dzielić na jazdę żony,moją,jazdę z dzieciakami i opiekę nad najmłodszą córką jeszcze nie jeżdżącą. Wyciągi też szybko stają bo o 16 tej, od strony Matraii o 16.15. Cóż, podział był prosty, ja rano z dzieciakami 2 gzodz, póżniej zona 2,5 i ja 2,5 + najstarsza córka z nami jeśli zechce. Zmiany w locie umożliwiła nam genialna lokalizacja bo na nartach prawie do domu można było wjechać. W pierwszy dzień na rozgrzewkę sprawdziliśmy z dzieciakami orczyki we wsi. Są one bardzo fajne do nauki z dziećmi, na pierwszy i drugi krok narciarski, świetnie przygotowane, poza porankiem cały dzień nasłonecznione i mało ludzi z nich korzysta http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3198&c=5 Po rozgrzewce ruszamy gondolą do góry by sprawdzić długą niebieską trasę do Kals. Dziecią sie podoba, mi wcale. Trasa ma kilka kilometrów i jest to wąska, plaskata serpentyniasta przecinka przez las, ma walory widokowe i komunikacyjne ale niewiele narciarskich http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3209&c=5 Na dół dojeżdża do górnych stacji orczyków, można zjechać do wsi po tych trasach a można i bokiem po polach http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3211&c=5 Później zmiana, czas żony. Gdy wraca jest zachwycona trasami pod krzesełkami Figollift. Ruszam tam natychmiast na piękne popołudnie. Krzesełka wloką sie niemiłosiernie ale pokonują sporą deniwelacje- prawie 800 m. No to w dół: na początek o dziwo bardzo dużo kamyków porozsiewanych na trasie, później na pierwszym rozjeździe znowu, cięzko to mijać, cóż wmawiam sobie, że to patyki czy inny badziew. Kamyki też spotykałem wcześniej na zakrętach niebieskiej trasy robionej z dziećmi. Ale za to trasy z krzeseł na dół przecudnej urody, stromo, równo, twardo, szybko i pusto. Biorąc pod uwagę, że to koniec dnia jazdy i do tego niedziela (więcej ludzi)były one idealne. No gdyby jeszcze nie te kamienie - w zasadzie cos takiego spotkało mnie w Alpach po raz pierwszy, co więcej nic z tym nie robiono, codziennie kamienie były w tych samych miejscach i nawet nie starano sie ich dośnieżyć. To naprawde było kiepskie:mad: No i krzesełka bardzo wolnę, jedną rundkę góra-dół plus zjazd robi się koło 25 minut niestety. Dzień drugi - biorę dzieciaki i ruszamy na stronę Matraii, kolejka jedzie prawie 2o min. Na górze okazuje sie, że zjazd jest wyłącznie stromą, czarną trasą http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3208&c=5 Z 6 letnim dzieckiem odpuszczam i musimy podejść ze 150 metrów nieco w góre do krzesełka- tam zaczynają sie trasy niebieska i czerwona http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3201&c=5 Trasa niebieska trawersuje samą górę ośrodka do górnych stacji gondoli z Matraii i krzesła Goldried. Jak się okazało jest to jesyna sensowna niebieska trasa w tym ośrodku ale nie ma komunikacji wyciągiem i nie da sie jej jeździc bez łączenia z trudniejszymi szlakami. W dół zjeżdżamy niebieską 2a - trasa wynalazek, wąska przecinka przez las schodząca serpentyną w dół przecinając wielokrotnie wszystkie trasy czarne i czerwone często w bardzo stromych miejscach wąskimi tarasikami. Rozwiązanie idiotyczne i wyjątkowo niebezpieczne, ta trasa jest całkowicie zbędna i psuje mi odbiór tego ośrodka. Szybko z niej rezygnujemy i przestawiamy sie na czerwone a te sa w tym osrodku z gatunku tych trudnych. Do tego poruszanie sie po trasach utrudniała mapka - zrobił ją chyba ktoś, kto tu nigdy nie był, trudno tu mówić o błędach bo to jedna wielka pomyłka jest. Popołudniami jeżdżę przeważnie sami tu kilka wniosków. Po wjeżdzie gondolą na przełęcz można jeździc na dwie strony, do Kals schodzi fajna czarna trasa z pięknym trawersem po grzbiecie: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3212&c=5 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3205&c=5 Jest też piękna czetrwona trasa, dosyć trudna i stoma - sporo ludzi nią zjeżdza bo to niby najłatwiejszy zjazd na tę stronę - efekt- trup się ściele gęsto co nie ułatwia jazdy tą godna trasą. Te dwie trasy przez większośc dnia mają słabe określenie. Na stonę Matrai zaś góra to superszybkie krzesełko Cimarose obsługujace niezłe trasy czarne i czerwone. Nie podobało mi sie to, że te trasysie tu krzyżują i przeplatają. To zreszta specyfika i przypadłość tego ośrodka od strony Matraii, masa rozjazdów, krzyżówek itp. Mi to niespecjalnie odpowiadało ale dało możliwość wyrysowania wielu tras i wykazania sie statystyką wielokilometrową. Ten osrodek nie jest wcale tak duży jak to przedstawia i za pomocą trików czy dorobienia wielokilometrowych zjazdówek w typie przecinak robi się 110 km. To tak jakby z przykrótkiej jesionki ktoś chciał zrobić elegancki płaszcz. Wracając do tras to na górze podobała mi sie czarna 9tka: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3202&c=5 szkoda, że wpada na skrzyżowanie kilku tras: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3203&c=5 i dalej wszystko schodzi lejkowatą stromą trasa do krzesełka Cimarose - niefajne i niebezpieczne miejsce. Za to wielki plus to sprawnośc krzesełka - w 6-7 min robi się zjazd -wyjazd:) Niżej najbardziej podobała mi sie trasa czarno - czerwona koło krzesełka Happeck (niby to 2 trasy ale ja tam widziałem jedną), krzesełko niestety nie za szybie. No i mina - to krzesełko zamykają o 15.30 i jeśli ktoś tu zjedzie po tym czasie to niestety musi zjechac do Matraii, łapać skibusa i próbować jeszcze załapać sie na gondole. Jeśli ten ktoś mieszka w Kals to ma przerąbane - szansa, że zdązy wrócić jest marna. Taka niemiła przygoda zdarzyła się Polakowi mieszkającemu w tym samym domu co my. Drugie szybsze 6 - osobowe obsługuje 3 trasy czerwone, które można jeżdzić na wiele sposobów i wariantów. Wszystkie tutejsze czerwone są trudne i mają sporo wymagających miejsc. Sam zjazd do Matraii jest też niezbyt ciekawy ale o tym już tu pisano. To też wada tego miejsca. Natomiast wielka zaleta to widoki i fantastyczna wysokogorska sceneria, od strony Kals pięknie widać Grosglocknera http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3206&c=5 widoś go też z boku od strony stoków schodzących do Matrai: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3207&c=5 Pozostałe dni przebiegały w pogobnym rytmie, pogoda niezmiennie dobra, dużo słońca i lekki mróz, przygotowanie tras bardzo dobre (poza wspomnianymi kamykami co kosztowało mnie 18 E - serwis), rano twardo i równiutko ale po południu sporo lodu na stromszych kawałkach i bezpośrednio przed nimi:D Jako, że straszliwie sie rozpisałem to czas na skrócone wnioski: Ekstaza: - kameralność, spokój i naturalność Kals, bliskość wyciągów, fajne orczyki do jazdy z dziećmi - dużo stromych, szybkich i trudnych tras - interesująco - piękne widoki, wysokogórskie klimaty - kilka szybkich i sprawnych wyciagów - mało ludzi zwłaszcza od strony Kals - dobre ceny Udręka: - kamyczki na trasach - beznadziejna mapka i nienajlepsze oznakowanie tras -powolne krzesełka przy najlepszych trasach -za dużo krzyżówek na trasach, -brak sensownych niebieskich tras do jazdy -rano wszystkie trasy w cieniu
    2 punkty
  4. Dzisiaj miałem okazję przejechać się na nartach Winter Sottozero. Te unikatowe narty powstały dzięki porozumieniu Pirelli z firmą Head i wyposażone zostały w wiązania PZero opracowane przez firmę Tyrolia. Razem wygląda to bardzo elegancko, dużo ładniej niż na zdjęciach. Nart raczej nie spotkamy często na stokach narciarskich dlatego, że wyprodukowano ich tylko 200 par. Jednak jakby ktoś miał ochotę to widziałem je na allegro za jedyne 5000 PLN. Odnośnie wrażeń z jazdy to trudno mi coś konkretnego napisać, bo zjechałem na nich tylko 2 razy na bardzo łatwym stoku. Wystarczyło to jednak, żeby odczuć zdecydowaną różnicę między moimi Xenonami. Co prawda na narcie nie zauważyłem żadnych oznaczeń dotyczących taliowania, długości czy promienia skrętu, ale po tych zjazdach mogę stwierdzić że bliżej im do narty gigantowej niż slalomki trochę podobne do Atomica SX12, dosyć dobrze trzymały w skręcie i sprawiały wrażenie bardziej stabilnych od moich Xenonów. Wydawało mi się że im szybciej tym lepiej się na nich jeździ. Narty są dużo cięższe i w przeciwieństwie do moich niedawno odwiedziły serwis. Chętnie bym jeszcze pojeździł na nich na bardziej wymagających trasach i wtedy mógłbym powiedzieć o nich coś więcej. Na koniec oczywiście pytanie czy warte są swojej ceny? Hm... Mają być ekskluzywne i tak wyglądają, mają być unikalne i chyba są, dodatkowo jeszcze jeździ się na nich całkiem dobrze, więc jakby mnie tylko było stać to może... [ATTACH]1976[/ATTACH]
    2 punkty
  5. To w takiej za 500 strasznie się marznie ? a może ona jakoś szczególnie mocno przemaka ? A może powoduje, że gorzej krawędzie trzymają albo szybciej się tępią ? Ja mam kurtkę za 400, jeżdżę w niej czasem po kilka godzin, zarówno w temperaturach koło zera, jak i przy -20. W obu przypadkach sprawuje się super, nigdy nie zmarzłem, nigdy się w niej nie przepociłem za specjalnie choć akurat bielizny termoaktywnej jeszcze nie zdążyłem kupić, tylko cieniutki polar (za 50zł) na duże mrozy. Przemakalność/oddychalność 10000/10000 (wg jednego z przedpiśców, w czymś o takich parametrach nie da się wyjść na narty) w zupełności wystarcza, choć nawet nie wiem czy to prawda, w końcu to kurtka za 400 :-))) Im dłużej czytam ten wątek to już nie wiem, czy Wy tak na poważnie, czy sobie jaja robicie :-)) Pozdrawiam MS
    2 punkty
  6. Jeszcze tak a'propo liczby urazów Statystyki badań przeprowadzonych przez DSV (Niemiecki Związek Narciarski) wykazują następujące statystyki urazowe...(za pośrednictwem www Voelkla)
    2 punkty
  7. 1 punkt
  8. Rossignol, twoja "laska" to musi mieć ciężko z tobą:D:D 90% szafy zajeta przez ciebie :D:D Kuffa ,gdzie tu sprawiedliwość ja mam 2 półki a taki Rossi 3 szafy z IKEI . Jak otworzysz butik to licze na posadę sprzedawcy
    1 punkt
  9. Fajne fotki ale kijki się zapomniało ? Trzeba było w wypożyczalni .
    1 punkt
  10. "Tanio" to pojęcie bardzo względne, dla mnie kurtka za 400 to nie było "tanio", wolę wydać kasę na narty, czy wyjazd. Chodziło mi raczej o to, że z Twojej wypowiedzi wynikało, że kurtka za 500 lub "tania" to jest byle co. A wcale tak nie jest, co potwierdza pewnie co najmniej 90% jeżdżących narciarzy, którzy śmią wyjść na stok w czymś, co według wielu wypowiedzi w tym wątku, absolutnie się do tego nie nadaje. I żeby była pełna jasność, ja wcale nie chcę napisać, że ciuchy za kilka stów są równie dobre co te za kilka tysięcy. Oczywiście nie są, ale nie jestem przekonany, że warto tyle zapłacić, i że są one naprawdę o tyle lepsze. A świadczy o tym wyraźnie fakt, że już te wszystkie cuda technologii kosmicznej kosztują w sklepach 50% albo i mniej swojej ceny sprzed 2 miesięcy, czyli nie ma w tym wiele kosztownej technologii, za to niezwykle dużo marketingu. Tkaniny techniczne w ostatnich latach stały się bardzo powszechne i nie są już magią niedostępną dla tanich producentów. I jeśli taki producent potrafi jeszcze zadbać o jakość, a niektórzy widocznie potrafią, to za znacznie mniejsze pieniądze można kupić niezłe ciuchy. Pozdrawiam MS
    1 punkt
  11. Pan Prezydent PAN Prezydent zna też podstawy jazdy carvingowej ...może wpłynie na polepszenie infrastruktury narciarskiej w Szczyrku .....
    1 punkt
  12. Zdazyło mi się takie " spotkanie III stopnia " juz dwukrotnie, za kazdym razem najechanie przez zafiksowanego carvo-palanta z boku. Raz leczyłem rozwalony bark przez dwa lata. Współczuję Nico.
    1 punkt
  13. Chciałem tysoona naprowadzic na te błędy (pytaniami). Ale Lobo ułatwił zadanie , bo je wytknął. Taka nauka metodą dedukcji. Oglądnąłem film "fun carving" . Teraz wiadomo dlaczego tyle jest do poprawy. Najpierw trzeba odstawic w kat ten "carving", nie mozna łączyc tych styli ze sobą. A jesli. to najpierw poprawic jazdę z kijami aby bez kiji to jakoś wyglądalo. Wczoraj i dzis jezdziłem u Czechów. No niestety bezkijowcy to polacy, i jezdzący szybko bez panowania nad swoją jazdą tez polacy. Lecze rany i potłuczenia (wynik wjechania mi pod narty - na odległosc 2m , jadący jechał na krawedziach dokladnie po całym stoku i podjechał mnie mimo ze jechałem samym skrajem trasy , smigiem przyspieszającym, a więc naprawdę wąsko, przy czym prędkosc miałem 3x wiekszą od jego. Wyobrazcie sobie , ze na stoku (godz 9.15 - drugi zjazd ) znajdowały sie 4 osoby a stok szerokosci dobre 100m Czas reakcji to 1-2 msec. Zaskoczenie totalne - wjechał z boku , pojawił sie nagle będąc niewidocznym dla mnie , bo w tym momencie był w strefie martwej obudowy gogli ( spawdzcie jak ograniczają widocznosc na boki) Jak sie pozbierałem to jego umiejętnosci były takie, że zatrzymując sie przy moim koledze ( w celu wyjasnienia zdarzenia) w czasie zatrzymania staranował go , łamiąc koledze kijek. Drugi mi znany przypadek to kolega jadący obok 6 letniej córki został najechany przez tez ZNAKOMITEGO carvingowca (polaka). Z tym , ze on nie rusza sie z łóżka. Ci ludzie jezdzą po torach i zatrzymują sie jak pociąg (bez manewru po ilus tam metrach) . Tysoon nie dotyczy to ciebie, ale przy Twojej jezdzie wez pod uwagą czy jesteś w stanie szybko zareagować. Twoja sylwetka tego nie gwarantuje, ale nie jest niebezpieczną. Pozdrawiam .
    1 punkt
  14. Może być lepiej: - Nie ma kontbalansu i ani grama kontrrotacji, robisz klasyczne " wahadełko " czyli generujesz kąty poprzez pochylenie całego ciała a moim zdaniem góra, od pasa, powinna być stabilna, kąty powinny być generowane poprzez pochylenie stóp. - zbyt mocno obciążasz wewnętrzną nartę i jedziesz ze zbyt dużym wykrokiem. - ramiona trzymasz prawidłowo ale kijków nie używasz, spróbuj choćby lekkiego " stuknięcia " grotem, to poprawi rytm i sylwetke. To wszystko razem powoduje że Twój karwing nie jest zbyt pewny, gubisz cięty ślad. Oczywiście na takim stoku i w takich warunkach można tak się bawić ale uważam że właśnie taka jazda prowadzi do utrwalania złych nawyków o których mowa powyżej, gdy zrobi się stromiej i śnieg nie będzie tak przyjazny pojawią się kłopoty. Twoje duże plusy to: - równowaga i brak obszernych odciążeń w górę co sprawia że retrakcja jest b.dobra i szybka. - Jesteś elastyczny, poruszasz się płynnie. Dodaj do swojej jazdy kontrbalans i troszkę kontrtotacji, zminiejsz wykrok ( w momencie retrakcji cofnij wewnętrzną stopę do tyłu ) a od razu awansujesz o klasę wyżej. Weż przykład z sylwetki tego chłopaka, broń Boże jego stroju;): http://vimeo.com/20241578
    1 punkt
  15. Ubierałem rózne dziwne rzeczy na siebie ale najsensowniejsze z tej listy jest to sixsix tak na co dzień. Jak ktoś chce zjechać jakiś ekstrim to Dainese i Alpina są godne polecenia
    1 punkt
  16. Gruniky Sihelne dojazd na 9,40 słońce lekki mróz trasa przygotowana, pod cienką kołderką świeżego śniegu twardy techniczny na dole bardzo twardy prawie lód. Cena całodniowego karnetu 13E między 11- 13 h kolejka na 3min potem jazda na okrągło o 15-stej nogi powiedziały dość :eek: Nie polecam langosza w barze odgrzewany zimny nie ma nic wspólnego z węgierskimi. W ramach tworzenia przyjaźni Polsko-Słowackiej nasze karnety do 19-tej dostały dzieci może kiedyś będą w ichniejszej policji i przychylniejszym okiem spojrzą na sąsiadów z za miedzy;)
    1 punkt
  17. Faktycznie dużo ciekawych wiadomości,ale najbardziej interesująca jest postać dr.Richarda Steadmana,który chyba uważany jest za nr.1 w świecie w tematyce leczenia mikrozłamań,a lista jego pacjentów/gwiazdy sportu/ chyba o tym świadczy:rolleyes:Ale jeśli przyjąć,że uraz ACL to typowy uraz narciarski,to i tak rozwój jego leczenia przypada na początek lat 70;) Interesująca jest też postać Hannesa Schneidera-ojca narciarstwa alpejskiego,również w Stanach/chyba,że źle zrozumiałem/.Oczywiście ,że wprowadzając zasady swojej techniki "Arlberg Method" kładł duży nacisk na bezpieczeństwo narciarza . Ja natomiast jeszcze wyszukałem dr.John Sheddena,który od 1960 r zbierał dane do statystyki urazów narciarskich w Nowej Południowej Walii/Australia/. Ale ostatecznie to http://www.sitemsh.org/ przekonuje mnie,że musiały być już opracowania medyczne na ten temat:rolleyes: Początkowo to nie urazy narciarskie wymuszały poszukiwanie innych rozwiązań,ale dynamika i rozwój nowszych technik narciarskich,a z drugiej strony rozwój nowych technologii,a dopiero poznanie biomechaniki w narciarstwie,pozwoliło poznać mechanizm urazów i w ten sposób otworzyć drogę do bardziej bezpiecznego narciarstwa,a zaraz stworzyć sprzęt,który temu służy Tutaj też ciekawe http://www.heritageaspen.org/tipchp4.html http://www.warrensmith-skiacademy.com/ski-biomechanics-physiology/about-ski-biomechanics.htm http://business.highbeam.com/624/article-1G1-109956562/biomechanical-aspects-new-techniques-alpine-skiing http://www.kneebinding.com/Content0910/MontrealResearch-2004.pdf Nie chodzi o pokazanie,że ktoś nie ma wiedzy,wręcz przeciwnie-ukazanie,że do dzisiejszego dnia jest różnica zdań uczonych w tej tematyce.Są dane które przeczą przedstwionym argumentom przez Panią Doktór,ale istnieją też ,które potwierdzają
    1 punkt
  18. Na szczęście Kamer ma tylko mocno stłuczony nadgarstek! Tylko!
    1 punkt
  19. no na Malcie akurat również tak można i nie tylko na trawie ale i na piasku:), a ponadto możesz tez wykąpać się w jeziorze, zjechać rynną quasi bobslejem, jeździć na łyżwach, popływać kajakiem i kajakiem regatowym, pograć w minigolfa, jeździć na rolkach i rowerze, iść do zoo, iść do motokina, przejechać się ciuchcią, a za pół roku również do aquaparku i na basen olimpijski, za 1,5 roku przejechać się kolejka górską tak więc pod względem infrastruktury towarzyszącej to "warszawska górka" wysiada:p
    1 punkt
  20. W tym roku zrobiliśmy sobie powtórkę z GG Resork Kals- Matrai, fajny ośrodek dosyć, może sam w sobie nie pierwsza liga ale ma liczne zalety, które pasowały mi do sytuacji, organizacji i całokształtu. Termin wydawał sie trudny bo pokrywał się z głównymi feriami w Austrii czyli tymi wiedeńskimi. To zdawał się potwierdzać ruch na autostradzie do Salzburga, non stop w sznurku i korkowanie się w miejscach zawężania drogi z 3 na 2 pasy. Pogoda piękna ale ciepło, z Salzburga lecimy już dolinami na Kuzbuchel i Mitersiil - śnieg leży wszędzie ale temperatura 10-13 stopni:eek:. Z Mitersil do góry, długi tunel i jesteśmy w Ost Tirolu - a tam wiosna, zero śniegu w dolinie, zupełnie nic, na zjeździe do Matraii widać trasy na zboczach -białe i to bardzo:). Później jeszcze tylko zakręt - 600 m w pionie do góry i jesteśmy w Kals, tu nieco sniegu lezy po polach ale wygląda to marnie zwłaszcza przy temperaturze +10. Kals to mała wiocha rolnicza składajaca sie zkilku przysiółków, słowa rozrywka i apress ski są tu zupełnie nieznane, tylko góry i cisza oraz zapachy rolne z rozmarzających wiejskich gospodarstw. Z chaty do gondoli i krzesła mamy po ok 150m, do orczyka dla dzieciakow ze 100. Przez cały tydzień pogoda była słoneczna i na dole było po ok 10 stopni, ale wyżej - a jazda w ośrodku to głównie przedział 1500-2450 - było twardo, czasem bardzo twardo, warunki po prostu cudne, zmrożony śnieg ale nie lód, słoneczko i piękna widoczność i zero wiatru, jazda w lekkich ciuchach, kurtki i ocieplanych spodni nawet nie rozpakowałem - mogę powiedzzieć, że jeszcze nigdy tak dobrych warunków pogodowych nie miałem, do tego ludzi mało, trasy nie ulegały wcale degradacji, przez tydzień nie widziałem muldy czy tłoku, rzadko jeździło się w towarzystwie a już na pewno nie w tłumie. Dla nie znających tego ośrodka kilka słów o nim: do dyspozycji narciarzy jest około 100 km tras choć moim zdaniem gestorzy ośrodka nieco zawyżają tą statystykę i km tras jest mniej. Dominują tam trasy czerwone i czarne, generalnie jest trudno lub bardzo trudno, osoby słabo jeżdżące mogą jazdę tam wzbogacić sporym dodatkiem adrenaliny bo tras niebieskich i łatwych czerwonych jest jak na lekarstwo. Ośrodek spinają dwie gondole, jedna startująca z miasteczka Matraii i wyjeżdżająca na ok 2100 skąd należy zjechać czerwona trasą w dół i następnie szybkim sześcioosobowym krzesłem podjechać na przełęcz ok 2500 gdzie dociera gondola bezpośredni z małej wioski Kals leżącej po przeciwnej stronie góry. Do dyspozycji narciarzy od strony Matraii dodatkowo dwa długie krzesła 4 i 6 os oraz kilka krótkich orczyków, w Kals zaś do odrębnego kociołka na wysokość prawie 2200 powoli wspinają się dwa wolne krzesła 4 os. To wszystko opina gęsta sieć stromych tras i dzięki temu z tej średniej infrastruktury wyciągowej udało się wykroić zwarty i spory ośrodek. Jest to można powiedzieć taka solidna 2 liga austryjacka ale zaletą jest mała ilosć ludzi i spora kameralność co w połączeniu z fajnymi trasami i dużą ich liczbą daje fajną mieszankę, no i dosyć tanio. Zaletą ośrodka jest też szybka komunikacja co sprzyja intensywności jazdy ale dla osób lubiących popodróżować na nartach może wydawać sie ciasno i dosyć szybko można obskoczyć wszystkie trasy. No i widoki na najwyższą część Wysokich Taurów rewelacyjne. Generalnie jest dosyć klimatycznie Tutaj mapka: http://ski.intermaps.com/osttirol/skimap.asp?map=Kals-Matrei Tu też kilka zdjęć - co prawda zeszłoroczne ale pogoda i ukształtowanie terenu podobne: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3197&catid=member&imageuser=6864
    1 punkt
  21. Wróciłem z Jurgowa. Warunki narciarskie perfekcyjne,równo i żadnych niespodzianek na trasie pod postacią brył i tym podobnych.Wg mnie stacja Hawrań jeśli chodzi o przygotowanie stoku jest najlepsza.Do 11.00 jazda bez kolejki,potem trochę stania w kolejce ale jak na ostatni weekend ferii to szybko i sprawnie.Do 14.00 stok utrzymywał sie w bardzo dobrym stanie co przy ujemnej temp. jest dobrą alternatywą na popołudniowy wypad narciarskich(dla tych co lubią pospać ).
    1 punkt
  22. 1 punkt
  23. Dziś odebrałem narty ... według firmy Folcsport ...wiązanie pracuje PRAWIDŁOWO. Luz w prowadnicy jest w granicach normy dopuszczalnej i wynika z konstrukcji systemu fusion..
    1 punkt
  24. Prośba do autora opinii o podpisanie się. Jeżeli informacja zostanie anonimowa usunę ja. Administrator
    1 punkt
  25. Decydujący. Trudno, żeby w lecie skionline.pl miało wysoka oglądalność. Dodam jeszcze, że nasza konkurencja narty.pl ma oglądalność na poziomie 1/4 naszej (wg Gemius Traffic). Skiforum jest podpięte pod WP, więc licznik bije dla portalu.
    1 punkt
  26. Już mnie nosiło...nosiło mnie jak cholera.... zeszły wtorek(15.02) chodzę i myślę...myślę i aż mi paruje... jak teraz nie pojadę to dopiero po 8 marca, a tu by pasowało jechać po 8 marca, ale znowu:p. Figo chory, z kim tu jechać, pieprzyć jadę sam! To taki nie do końca spontan, bo ruszając z domu wiedziałem że chcę dotrzeć albo do Amade, albo do Obertauern. Choć patrząc na buty "cywilnie" w jakie wskoczyłem w domu, to można powiedzieć że to big spontan: Plan się rodzi taki wyjazd w nocy prosto na stok, jazda na nartach, delikatnie bo to pierwszy dzień, po nartach rajd po wsi celem znalezienia kwatery. Jak zaplanowałem tak uczyniłem wyjazd z domu 02:15, przybyłem do Flachauwinkl punkt 9:00, już jestem wściekły że nie jadę I krzesłem w górę. Zakup karnetu, przebranie się, kawa i 9:20 siedzę na krześle, wyrzuty sumienia nie do wytrzymania:mad:. Na I dzień wybieram ośrodek Flachauwinkl-Kleinarl. To na rozruch strzał w 10, szerokie łagodne trasy obsługiwane przez same szybkie krzesła. Na trasach luźno sporadycznie trafiam na 2-3 minutowe stanie. Pogoda piękna, ale jest za ciepło, na dole +9 stopni, pomimo to trasy w górze pięknie się trzymają przez cały dzień. Ośrodek w kilku słowach: Bardzo fajny, nastawiony na rodziny, szczególnie z mniejszymi dziećmi, klika snow parków dla młodych gniewnych. Miało być delikatnie i na rozruch i tak jest, cały i zdrowy opuszczam po 16 to urocze miejsce. Więcej zdjęć z Kleinarl-Flachauwinkl Ruszam z Flachauwinkl w kierunku...Falchau szukać jakiejś "pryczy". Docieram do Reitdorfu, biegam po wsi... nic wolnego nie ma:eek:, jadę do Altenmarkt tu jest to samo, gdzie nie zapukam to kręcą przecząco główką, jest coś ale na 1 noc. Marczello i Ambro to mają szczęście że nie podali w profilach telefonów, bo by mieli lokatora:D Jadę dalej, ląduję w Radstat, tu też fool:eek:. W końcu o 18:30 cud, trafiam jedyneczkę za 27 euro z śniadaniem dziennie identycznym:D, no ale w końcu przyjechałem tu na narty a nie żreć. Po tak wcześnie zaczętym dniu i tak uroczo spędzonym nie mam raczej problemów z zaśnięciem.
    1 punkt
  27. pod adresem: http://www.skiline.cc/home
    1 punkt
  28. Przy głównych stacjach są automaty, które wyświetlają takie wykresy po przyłożeniu ski passu lub można dotrzeć do tego w internecie po numerze karnetu
    1 punkt
  29. Jeszcze mała podpowiedź. Żeby śnieg się nie kleił do butów można je popsikać magicznym preparatem "PLAK" do desek rozdzielczych w samochodach;) Powodzenia:D
    1 punkt
  30. pozory mylą gwarantuję Ci ,że jadąc czysto na krawędziach przyspieszenie nart i uzyskiwane prędkości są znacznie większa niż podczas jazdy tzw. klasykiem (cokolwiek przez to rozumiemy:rolleyes: ) a tak w ogóle dyskusja na temat tego jaki styl jest najlepszy przypomina mi trochę rozmowy o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi:)
    1 punkt
  31. mit, że zjechało się z góry o nachyleniu np. 78 stopni (a faktycznie chodzi o procenty) ps. oczywiście nie chodzi o procenty jeźdźca:D
    1 punkt
  32. jeśli ci chodzi o tegoroczne to mam head i super shape wiem ze przeznaczenie narty inne ale kers działa i daje fajnego kopa, ogólnie narty fajne
    1 punkt
  33. w Bawarii jest coś takiego Monte Kaolino
    1 punkt
  34. Wczoraj wybrałam się na Pilsko, około 8:00 już na parkingu nadmieniam, że za parking mnie nie skasowali...dziwne , ale prawdziwe. Postanowiłam wyjechać wyciągami, tak dla małej rozgrzewki. Rozgrzewka była większą bo talerzyki nie działały, zatem narty na plecy i heja podejście z buta, ale pięknie drzewa ośnieżone zrekompensowały nie działające talerzyki. A na górze sami zobaczcie, pusto, pusto i słonecznie.. ...i ufoludy tez tam były;) oczywiście tablica musi stać, ale na samej górze minerałów naprawdę znikoma ilość a na Buczynce praca wre... muszą sie narobic te 3 armatki jakie tam są - bo trasa szeroka i długa.. a na dole też pusto... Ogólnie wypad bardzo fajny, nogi bola więc popracowały, co do cen i warunków na bieżąco ze strony…http://www.gat.pl/pogoda/korbielow.php w tygodniu jednak polecam karnet dobowy, ja z myślą lajtowego dnia nabiłam punkty…no i poźniej dobijałam…bo mi już ok. 11:00 ich brakło Jednka najlepiej jeździ sie powyzej Miziowej no i oczywiście na samym dole... Buczynka mimo nasniezania oblodzona..miejscami nawet bardzo. acha z Buczynki na Solisko na ostatnim zakrecie;) nowe materace, więc wyglada to bezpieczniej niż miesiąc temu.
    1 punkt
  35. Rozmówki podręczne: Polish Your English a.. to underpepper - podpieprzy a.. penis is walking around me - ch*j mnie to obchodzi a.. oh, chicken! - o kurcze! a.. room with you - pokój z tobą a.. brain tire fire - zapalenie opon mózgowych a.. shit goes around me - gówno mnie to obchodzi a.. i feel a train to you - czuje do ciebie pociąg a.. it doesn't hold the shit - nie trzyma się kupy a.. in the face of a hedgehog - w mordę jeża a.. blind lottery-ticket - ślepy los a.. outpepper yourself! - odpieprz się! a.. volleyball of the eye - siatkówka oka a.. half of a K - pólka a.. i wifed myself - ożeniłem się a.. Arek's garbage - śmieciarka a.. stick into your eye - kij ci w oko a.. I am from Beeftown - jestem z Wołomina a.. Don't make a village - nie rób wiochy a.. Don't turn my guitar - nie zawracaj mi gitary a.. I'll animal to you - zwierze ci się a.. Thanks from the mountain - dziękuję z góry a.. Paintings by coin - obrazy Moneta a.. I feel a train to you - czuje do ciebie pociąg a.. go out on people - wyjść na ludzi a.. It's after birds - już po ptokach a.. without a small garden - bez ogródek
    1 punkt
  36. - aby pojechać krótkim skrętem potrzebna jest narta R<13
    1 punkt
  37. galdon, ja nie podzielam twojego zdania że kupienie czegoś za więcej to tylko szpan. Wygląd??? Wystarczy popatrzeć na wieszaki w sklepie i te najdroższe wcale nie są najbardziej krzykliwe, nie tylko one kuszą różnymi wykończeniami. Cena ??? Zarzucanie szpanu tylko dla ceny ??? Nie wiem jak "inni", ja jednak potrafię zauważyć różnicę w kurtce czy spodniach, nie w parametrach a w wykonaniu ( nie mylić z podróbkami) !!! Wykonanie to najczęściej to za co wydajemy więcej kasy. Ktoś powie, chore kupowanie kurtki za 3-4 tyś zł Ja znam takich którzy twierdzą iż kupienie jej za 500 zł to duża przesada:eek: Więc ten kto ma za 600 zł to szpaner? Ja wyznaję zasadę że pieniądze tracą ważność po śmierci więc nie odkładam, a sprawiam sobie i bliskim przyjemność wydawaniem ...bez względu czy to 10 zł czy 10 tyś zł
    1 punkt
  38. Zauchensee Zauchensee na niedzielę jak to JC mówi: dałem sobie w palnik:D, tak w Zauchensee dałem sonie w palnik:D: A to nie wszystko policzone, bo przy orczyku Tauernkar nie ma czytników, a jechałem nim parę razy. No ale jak sobie nie dać w palnik, jak było tak: Albo o 14 było jeszcze tak: Cóż powiedzieć, byłem w Zauchensee drugi raz, przy czym ten pierwszy nie trafiliśmy w pogodę i przejechaliśmy go tak "po łebkach" jednak po ostatniej niedzieli jestem pod szalonym wrażeniem tego ośrodka. Każdy narciarz znajdzie tam coś dla siebie, zarówno taki 3 letni jak i bardzo wytrawny poszukujący ambitnych tras. Jest to ośrodek który wymaga jeszcze dalszych inwestycji i modernizacji, ale nawet przy obecnym stanie ja go plasuję w czołówce ośrodków skupionych w stowarzyszeniu Amade, a nawet pokusił bym się o stwierdzenie że to najlepszy w Ski Amade. Na taką ocenę składają się fakty relatywnie mniejszego natężenia ruchu niż we Flachau i korzystny stosunek jazdy urządzeniami do zjazdów po trasach, co doskonale widać na wykresie. Do tego dochodzi jeszcze możliwość obcowania z wysokogórskimi krajobrazami które w Flachau czy Wagrain widoczne są daleko. Fotki z niedzieli w Zauchensee
    1 punkt
  39. Wagrain/Flachau Dzień czwarty, przyszedł czas odwiedzić bałwanka:), czyli ośrodek wspólny dla Wagrain i Alpendorf. Powróciła zima, lekka co prawda, ale zawsze to zima: Nie powiem jak zwykle, bo to by było kłamstwo, ale w każdym razie punkt 8:30 przekraczam bramki starej gondoli Grafenberg w nowym budynku. Godzina 8:45 witam mojego przyjaciela z lat na szczycie Grafenberg, przyznam że martwiłem się o niego, w TV wyglądaj jakiś taki chudy, ale to wina chyba obiektywu w web kamerce, bo generalnie jest z nim wsio OK:): Ten ośrodek jest raczej również dość dobrze znany i opisany na forum, ja tylko dodam że będąc tam wcześniej jakoś bardziej mi się podobało niż tym razem, jazda oczywiście przednia:), no i ludzisków mniej niż na Wagrain/Flachau, a i knajpki na stoku jakieś takie bardziej przyjazne niż tam. jak już wcześniej pisałem rano panowała lekka zima i po nocy na stokach zalegała kilkucentymetrowa warstwa świeżego śniegu: W ciągu dnia pogoda zmieniła się na zimową ale słoneczną, a puch w stół którego narty trzymały się jak pociąg szyn:): Zdjęcia z Wagrain-Alpendorf Cosk się tam pojeździło, ale szału nie ma:D:
    1 punkt
  40. Flachau/Wagrain Następny dzień los rzucił mnie do wspólnego ośrodka Flachau-Wagrain, który to dobrze już znałem z innego wyjazdu. Na start wybrałem kolej gondolową Rote 8er, pod którą zameldowałem się paręnaście minut po godz. 8. Start o 8:30 pierwszą gondolą w górę, po ok 20 minutach jazdy melduję się na górze: O pogodzie nie piszę, bo wiadomo jaka:p Plan jest taki żeby śmignąć do tej gondoli na dół na "gaz" zanim nikogo nie ma, a że jestem sam to nie specjalnie się skupiam gdzie jadę. No to nos do ziemi i jazda.... za moment patrzę uuuu... już jestem pod SpaceJetami, znaczy zbłądziłem:D Ośrodka nie trzeba opisywać, wiadomo że jest super, a co za tym idzie zdarzy się że trzeba w kolejce odstać z 2-3 minuty:mad:. Takie ciekawe spostrzeżenie: trasy są w tym ośrodku długie(3-4 km), ale wiodą w większości wzdłuż/pod wyciągami więc km się tu nie natłucze: W czwartek wieczorem z racji doskwierającej samotności:p wybrałem się pozwiedzać Flachau z perspektywy asfaltu. Trafiłem na wieczorną jazdę na nartach. Byłem zdumiony, bo ta nie tania przyjemność jest tam organizowana na fragmencie trasy pod gondolą Achter Jet, a nie jak wcześniej przypuszczałem na trasie Weltcupstrecke: Jak widać na powyższym foto oświetlenie trasy pozostawia wiele do życzenia, mało tego, narciarzy na stok nie wywozi gondola, tylko stare 2 os krzesło Unterberg, czyli tego zjazdu jest raptem ok km. Po prostu szkoda sobie tym głowę zawracać. [/url]Zdjęcia z Flachau/Wagrain
    1 punkt
  41. Obertauern Dzień drugi. Rano pobudka włączam TV i oglądam oczywiście Alpenpanoramę, widzę że w Obertauern mrozik i słoneczko, pada decyzja że muszę to zobaczyć na własne oczy. Po śniadaniu ruszam drogą która za Radstat coraz mocniej zaczyna piąć się w górę.Przed 9 melduję się na wysokości 1740 m w Obertauern na parkingu P7. Rozglądam się w koło i nie jestem zachwycony, chmurki sobie tu i ówdzie biegają pomiędzy górkami, no ale, cóż jest już za późno żeby uciekać w inne miejsce - ja muszę I krzesłem w górę. Jak się potem okazuje zupełne nie potrzebnie się stresuję, pogoda jest dobra, a chmury sporadycznie na niektórych trasach ograniczają widoczność, ale to dosłownie na odcinkach 200-300 m, a tak słoneczko i lekki mrozik. Wyjątek stanowi najwyżej położony szczyt ośrodka do którego wiedzie jedyna gondola w Obertauern Zehnerkarbahn, tu od stacji pośredniej panuje inny świat mleko, wieje i czasami sypie, a na pośredniej nie wiedzieć dlaczego nie da się wysiąść, po prostu drzwi się nie otwierają Ocena ośrodka: Byłem tu na nartach po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Ośrodek jest przemyślnie zorganizowany, można bez odpinania nart objechać cały w koło, coś ala słynna Sellaronda. Znakomicie są zestrojone urządzenia, choć to w zdecydowanej większości szybkie wyprzęgane krzesła to na trasach panują pustki. Tras jest ok 100 km, w większości szerokich i mniej więcej po tyle samo niebieskich, czerwonych i czarnych. Dużym plusem jest wysokie położenie tych tras, te najniżej położone nie schodzą poniżej 1740 m. Niestety mieszkanie w samym Obertauern nie należy do najtańszych. Zdjęcia z Obertauern
    1 punkt
  42. TRÓJKA od 1979 roku - dzięki ludziom, którzy tam pracowali i pracują (P.Kaczkowski, W.Mann, T.Beksiński +24.12.1999 i dziesiątki innych) i za audycje prezentowane na antenie. Więcej na http://www.trojkofan.trojka.info/index.html
    1 punkt
  43. odbicia fotki c.d.Załączam pozostałe 3 fotki. Pozdrawiam i przepraszam za śmiałość
    1 punkt
  44. Wynikiem takiej ankiety może być np. informacja w jaki flex ludzie celują, wybierając buty. Zapewne nie wiedza w jak twardych i sztywnych butach jeżdżą. Z tego w jaką twardość ludzie celują można wnioskować o nastawieniu do jazdy, oczekiwaniach od butów itd. Jeśli np. ktoś chce buty do jazdy lajtowej, nie kupi butów z flexem 130. Chyba, że w sklepie spotka nieuczciwego sprzedawcę. Już w tym momencie widać w jaki flex forumowicze celowali. Ja na ten przykład kiedyś jeździłem na 80 a teraz 110. Ale chciałem kupić 110 dopiero wtedy, kiedy wiedziałem po co mi będą potrzebne a 80 były już za słabe.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...