Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.02.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie będę nic pisał, chciałem wstawić tylko kilka fotek Mogą się chwilę ładować bo chciałem je wrzucić w lepszej jakości.14 punktów
-
Nienarciarska wyprawa,cz.1. A ja byłem z drugiej strony Szczyrku.... Zrobiliśmy sobie z przyjaciółmi dwudniową wycieczkę w góry,nie narciarsko,bo tylko dwie osoby z pięciu śmigają.Jak zwykle był to spontan.Wyruszyliśmy w sobotę,wcześniej... tak o 15-ej. Tego dnia chcemy tylko wyjść do schroniska na Klimczoku.Aura piękna: Po drodze spotykamy snowboardzistów,którzy ruszają na... freeride. :eek: Śniegu może 10 cm,w porywach! Spotykamy też Quadowca.Tak sobie jechał aż od Szczyrku i żadnego eko(końcówka dowolna) nie spotkał. Zaczęło się ściemniać,a My tak idziemy i idziemy i... chyba zgubiliśmy drogę!Nie ma wyjścia,żeby namierzyć schronisko musimy iść na przełaj prosto do góry.Niezła kiepa! Jesteśmy padnięci! Ale w końcu docieramy do celu! Niestety schronisko jest pełne,możemy przespać się na glebie.Ale gość zadzwonił na Szyndzielnię i tam miejsca sporo!Nic to,już po ćmoku ale ruszamy.Dostajemy pokój 10-osobowy... Cenówka przystępna - 22zł od osoby.Pozostaje już tylko coś przekąsić i napić się napoju energetycznego.6 punktów
-
Źle czynisz. Ja tego też nie lubię, ale nie reaguje z przesadą. Zawsze za to patrzę w dół, aby komuś na narty nie nastąpić. Natomiast byłem kiedyś świadkiem, kiedy ktoś przepychający się w kolejce na Kasprowy dotknął młodego człowieka, który zwrócił mu uwagę kulturalnymi słowami, które mi się podobały: "naruszasz moją nietykalność osobistą". Na to ten przepychający się zaczął pyszczeć, na co ten młodzian centralnie mu zapakował z bani. Tak więc dzisiaj trzeba szanować czyjąś nietykalność, ponieważ można mieć nieprzyjemność. To apropos dotykania się w kolejkach. Teraz jeśli chodzi o szpan, o którym piszesz, jakoby był uprawiany przez uczestników forum. Nie zauważyłem tutaj nigdy obnoszenia się ze sprzętem, choć czasami zdarza się, że ktoś powodowany emocjami związanymi z zakupem nowych, wymarzonych nart podzieli się swoimi wrażeniami na forum. Ale czy to źle? Zaprezentowanie się na stoku, to tutaj na forum raczej rozumiane jest właśnie, jako fajny przejazd wśród kolegów, a nie rewia sprzętu i mody. Nie wiem skąd takie masz nie za dobre zdanie o uczestnikach tego forum. Jeszcze chyba nikogo nie poznałeś osobiście, stąd nieporozumienia. Bez urazy, tak odebrałem Twój post6 punktów
-
6 punktów
-
Dziś pojeździłem w Lubomierzu na "starej kultowej krakowskiej górce". Z Krakowa tam blisko a stok i wyciąg ma już swoje lata i chyba pamięta Wande co nie chciała.... Stok był znany z mikroklimatu dobrego co w połączeniu z wysokim położeniem i północnym stokiem dawało dobre warunki i długie zaleganie sniegu. Do tego ratrak nie był tam znany bardzo długo i w górnej, stromej częsci tworzyły sie wielkie muldy, takie muldziska, ja chyba nigdzie wiekszych nie widziałem niż dawniej bywały na Lubomierzu. Teraz już mają ratrak, armatki, nową murowaną knajpę - tylko orczyk antyczny, chyba nie można go zmieńić bo nie ma zgody konserwatora zabytków:DRano piękna pogoda, słońce i mroźno, niemniej za Myślenicami mgła, na parkingu pod wyciągiem mgła straszna ale atakujemy. Orczyk wyciąga nas powyżej mgły i widok cudny pokazuje się naszym oczom oraz stok puściuteńki i pięknie przygotowany. Jazda naprawdę dobra, śnieg naturalny, szybki, bez lodu i cały dzionek ludzi jak na lekarstwo. Pogoda też niezła, mgły opadły a słońce pięknie świeciło. Można było jeździć naprawdę szybko.. Nie pamiętam abym kiedyś wcześniej jeździł w Polsce po tak pustym stoku.Sama trasa to taka solidna czerwona - 800m ale za to bardzo szeroka (50-80m), dodatkowo dorobili nową traskę po prawej stronie orczyka, węższą ale również przyjemną. Na górze związany z tym jest cud architektury - aby dostać sie na tą nową trasę należy przejśc pod mechanizmem górnym orczyka takim tunelem zbudowanym z płyty paździerzowej - troche jak w Solden:D:D:D4 punkty
-
4 punkty
-
Przeszukałem troszkę YouTube i pojawiają się już nagrania, nie tylko oficjale ze zjazdu. Na razie mam dwa: Dodatkowo kolega dzwonił że poznał mnie w TV na Orange Sport Info gdzie w serwisie informacyjnym pokazywali reportaż z zawodów, ja złapałem się do kadru w czasie mojego startu w eliminacjach. Na razie tego materiału w sieci nie mogę znaleźć, jak coś będzie to wrzucę. @maka_mi odpadłaś bo pomimo że miałaś lepszy czas od facetów co się zakwalifikowali, w regulaminie było napisane że z każdej grupy odrzucają jakiś tam procent zawodników w eliminacjach.3 punkty
-
Astma Bjoergen od podszewki - relacja Polaka z Norwegii. Polecam: "Mieszkam i pracuję w Norwegii jako inżynier, znam kulturę i język. Często rozmawiam z ludźmi i czytam ich prasę. Oto jak wygląda sprawa astmy Marit od podszewki: Marit jest prawdopodobnie jedynym zawodowym sportowcem który uzyskał zezwolenie FIS na używanie środków z grupy S3-Beta2 w stężeniu większym niż przewiduje WADA (1600mikrogram na dobę). Wyjaśniam na czym to polega: jeśli masz astmę możesz używać doraźnie salbutamolu ale w dawkach nie przekraczających powyższej wartości. Astma Bjoergen pogłębiła się przed IO i powyższe rozwiązanie nie przynosiło zadowalających rezultatów, więc uzyskała zezwolenie na używanie środka który od salbutamolu różni się jedynie znacznie wyzszym stężeniem agonistu S3-Beta2. Oznacza to że Marit nie dotyczy wspomniana granica 1600ug na dobę a zażywana ilosć agonistów jest w regulaminie WADA określona jednoznacznie jako DOPING. Dużo większe ilości tego samego środka (w postaci tabletek były stosowane do.. dopingu koni wyścigowych!) Na mecie biegu nawet cyborg Northug pada z wywalonym jęzorem na śnieg. Mymczasem Marit spokojnie odpina narty i z uśmiechem na ustach udziela wywiadów: "Jaa, det var utrolig morro..". Marit jest kompletnie poza zasięgiem i wiedzą to wszyscy z zawodniczkami włącznie. W czwartek jako jedyna startująca wygrała niekwestionowanie wszystkie swoje heaty! Follis w wywiadzie dla norweskiej TV oficjalnie poddała się w walce z Bjoergen. Tymczasem Norwegowie mają klapki na oczach. U nich panuje powszechne nacjonalistyczne zrozumienie sportu: Norwegia jest najlepsza na świecie we wszystkim, jeśli przegrywa to ktoś musiał brać doping." Argumenty Kowalczyk tylko ich rozśmieszają, "przecież ta polakkdama sama była zdyskwalifikowana w 2005r", i w ogóle nie umie przegrywać "daarlig taper". 2 dni temu temat podjęła Majdic i też została potraktowana jako "zazdrosna, z męskimi genami", "kompletnie nie mająca pojęcia o czym mówi". Generalnie jakakolwiek próba dyskusji jest przegrana na starcie jak z motyką na księżyc. Na czele stoi pan Stokke lekarz reprezentacji oraz pan dyrektor narciarstwa biegowego pan Skinstad, którzy zgodnym chórkiem zapewniają że lekarstwa Bjoergen nie pomogłyby nikomu zdrowemu, BA nawet Bjoergen przy ich pomocy nigdy nie będzie tak dobra jak gdyby była zdrowa. Ci którzy krytykują Bjoergen to "wredziole bez serca.. przeciez ona jest taaaka chora!" Jakiekolwiek słowa krytyki ich zdaniem wynikają z "niewiedzy na ten temat". W ten sposób sprawa jest zamiatana pod dywan a naiwne narcyzystyczne społeczeństwo norweskie stoi za tą teorią murem, mimo że kłóci się ona ze logiką i przeczy zapisom WADA. Niedawno na norweskim forum napisałem podobny tekst obnażający niekonsekwencję i brak logiki działaczy. Jakiś "dobrze poinformowany" norweg napisał że: "Powodem dla którego istnieje ograniczenie ilości nawet dla astmatyków, jest fakt że większe ilości mogą uszkodzić serce i WADA po prostu dba o zdrowie i bezpieczeństwo zawodników." No i gadaj tu z takimi.."3 punkty
-
no to pare moich...stawiałam na jazę nie fotki...więc te są jakie są cos nas duzo było w jednym miejscu o tym samym czasie:)3 punkty
-
W lutym miałem okazję odwiedzić niewielki, ale bardzo urokliwy ośrodek narciarski Solda / Sulden we włoskim Południowym Tyrolu. Tu możecie zobaczyć galerię zdjęć2 punkty
-
Fotka fajna. Głos oddany PS. Tomi na Ciebie też. 116 osób z Facebooka polubiło Twoje zdjęcie - Gratuluję.2 punkty
-
2 punkty
-
Nienarciarska wyprawa,cz.2. Wstajemy wcześniej,bo już ok 7-ej rano.Jest dość ładnie i ciepło,śnieg topnieje.Za oknem dostrzegam ratrak,który jednak nie został odpalony: Obracam się w drugą stronę,a tam kolejny - mają trochu sprzętu! Zaopatrujemy się w sklepiku i ponownie ruszamy na Klimczok i dalej do Szczyrku.Tutaj śniegu dość do jazdy,ale nikt stoku nie wyrównał: Ruszamy dalej.Po drodze najbardziej uderza jak bardzo przerzedzone są lasy - katastrofa!Ale jakie trasy by porobił: Trochę przytłaczające te widoki... Śniegu jak na luty też bardzo mało,z resztą wszystko widać na zdjęciu.Jedynie na samym Klimczoku jest go może z pół metra. W Szczyrku trafiamy na wypożyczalnie skuterów,taka przyjemność kosztuję... kosztuję naprawdę sporo!A dokładnie 3 stówy za godzinę!!! Na koniec poszliśmy do jakiejś karczmy w Szczyrku.Pytamy czy można płacić kartą?Owszem,ale powyżej 5 dych!Nic to,opuszczamy ten lokal i idziemy do innego...2 punkty
-
Nie znam takiego skipassu - niewykluczone, że to nazwa własna skipassu Soelden; ale jeśli interesują cię jakieś kombinowane skipassy obejmujące sąsiednie, miejscowości to są takie możliwości: - Sölden + Gurgle - co prawda poza szczytem sezonu ale wreszcie jest coś więcej niż to kulawe 5+1, czyli normalny nielimitowany skipass na obie miejscowości: http://www.soelden.com/main/EN/SD/WI/Skigebiet/Skipaesse/Winter/Gurgl/index.html Variant II - niestety przed 8.01 i po 26.03 do końca sezonu - dość drogo ale dobre i to na początek - Superskipass - kombinacja Hochoetz, Kühtai i Sölden - jest kilka wersji zależnie od długości wzrasta ilość możliwych dni w Soelden: http://www.hochoetz.at/main/EN/HO/WI/PreiseInfos/SuperSkiPass/index.html niezła opcja, w Sölden go nie można kupić2 punkty
-
Andy -Juliany Moje ostatnie nartowanie na Julianach. Kiedyś ręce trzymałem bardzo do przodu co tym razem starałem się wyeliminować, ale chyba do końca nie udało mi się to chyba. [YOUTUBE] [/YOUTUBE]2 punkty
-
Niko!-nie denerwuj się,ale Rafał ma rację,nie można chamstwa zwalczać chamstwem:rolleyes: W opisanym przez Ciebie sposobie zwracania uwagi przez wjeżdzanie komuś na narty-to z pozycji obserwatora,to Ty możesz być tym "gorszym". Jako dorosły człowiek powinieneś znać i stoswać inne formy komunikacji międzyludzkiej. Nie wierzę,że w ten sposób zwracasz też uwagę zamyślonym kierowcą przy zmianie świateł,chyba nie wjeżdzasz w ich tył swoim samochodem;) Każdemu z Nas kiedyś zdarzyła się sytuacja,że najechał lub stanął na nartach obok stojącej osoby,ale nie można tego robić specjalnie i oczekiwać aprobaty;)2 punkty
-
Dziękuję , czuję się lepiej. Najsmieszniejsze ,że plama siniaka (olbrzyma 40x40) doszła do krocza , a On wygląda jak murzynski..... Film . Jakby luzniej przyjąłes pozycję. Na skocznię wykonuj dojazd w pozycji zjazdowej (angażujesz ręce) , przed faldą podnies sylwetkę , na jej szczycie podciągnij nogi (bez wybicia), rece opusc do dołu razem z tułowiem. Zeskok powinien być na przednią czesc nart. Pozostan w pozycji zjazdowej. Wykonaj dwa do trzech dużych wiraży, przyjmując lekki układ kontrrotacyjny , rece i barki powinny byc tak ustawione jakbys oswietlasł nimi pobocze toru jazdy,. Próbuj kazdy skret wykonac od spokojnie ustawionej krawedzi. Od początku wirazu powinnes odczuwać ze masz wsparcie na dolnej krawedzi. Po nabraniu prędkosci w takich dużych wirazach (tak samo spokojnie jechanych) podnies stopniowo pozycję ., Trzymaj rece nadal przed sobą ,jedynie je rozstaw nieco szerzej.Pilnuj caly czas rownowagi. Uklad powinien byc coraz dokładniejszy (tułów odchylony w kierunku narty dolnej, biodra - tylek do stoku) Rece w tym momencie maja spelniac rolę korektora równowagi. Jesli odczuwasz co to ,jest równowaga to ręce automatycznie bedą same pracowaly. Pamietaj abys w czasie jazdy był zawsze do przodu. Narazie daj sobie spokój z innymi ruchami tułowia, atakiem. Jedz na czystosc wirazu i równowagę. Atak zostawimy na pózniej. Odcinek płaski jedz skrętem krótkim , płytkim ze spokojnymi ale ZDECYDOWANYMI przejsciami : lewa, prawa (rekoma z przodu trzymanymi szeroko z aktywnym ruchem kontrujacym (barki w lewo narty w prawo) Jesli duzo tracisz na predkosci znaczy to, ze masz za duze obslizgi , ze brak wsparcia narty na sniegu (słaba krawedz) Filmy podobają mi sie widzę DUZA poprawe w prawym skrecie. Jak bedziesz robił jazdę wg wskazowek , powinnes poczuć ze w skrecie prawym robisz cos zle (jak bedziesz miał jednakowa równowagę to znaczy ,ze poprawiasz skret) Pozdrawiam!2 punkty
-
To jest jeden wielki teren narciarski. Tam nikt nie zabroni Ci jechać gdzie chcesz. Wszystko zależy od Ciebie. Widziałem trasy, do których podejście wymagało już sporej odwagi, nie mówiąc o zjechaniu. Np. żeby wjechać na kilka trzeba było zaliczyć skok i kilku metrowy lot. A trasy w lesie - takie między drzewami - to już bajka! Tam najczęściej jeździ się tak:2 punkty
-
Zgadza się: do swoich nie musisz... Dla mnie również narty to tylko narzędzie do uprawiania ulubionego sportu, ale zapłaciłem za nie dużo, ciężko zarobionych pieniędzy i nie przepadam za gośćmi, którzy mają to w d... i w kolejce nie patrzą pod nogi, bo uważają, ze jak będą stali 10 cm bliżej (czyt. na moich nartach), to szybciej wyjadą do góry wyciągiem. Pozdrawiam2 punkty
-
Bez urazy dla pozostałych uczestników ale chyba najładniejsze jest zdjęcie marboru potem JC i Ewa:)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Kochani:) Moim zdaniem nie warto sie tak strasznie napinać Np Narciarz stawia samochód na ciasnym parkingu, niesie narty i kije, ociera się kurtką o inny samochód - zabić? Narciarz jedzie z dziekiem (musi na nie uważać) i w kolejce najedzie komus na narty - zabic? Narciarz jedzie z fajną dziewczyną (moze nowo poznana na stoku) i śmieja się bujaja nartami, dotknęli komuś nart z kim jada na kanapie - zabić? Narciarz swoimi nartami szoruje po czym tam chce - zabić?? pouczać?? Kwestia pożyczonych nart i ich poszanowania to raczej pomiędzy wypożyczającym a klientem. Sądze że większośc ludzi niczego specjalnie nie niszczy, bo po co?? Jest ogromna różnica w postrzeganiu takich sytuacji w Polsce i wszedzie w Alpach. W polsce cię zrugają i odpowiednio pouczą a w Alpach sie uśmiechną2 punkty
-
2 punkty
-
Osobiście bawiłem się świetnie, i każdego zachęcam do startu. Moje miękkie kolana przed startem, w niczym nie przeszkadzały, mi w eliminacjach. Po sygnale, udało się szybko dobiec do nart i pomimo że ruszyłem jako 2 na trasie wyprzedziło mnie jeszcze 2 zawodników. Ostatecznie w eliminacjach byłem chyba 35 po podsumowaniu czasów narciarzy, a numer przydzielony na finał to 58. Sam start w finale nie należał do udanych, stałem w 6 linii, po ruszeniu prawie 2 razy leżałem jak dostałem kijem miedzy nogi, kiedy w końcu wpiąłem narty poczułem ulgę że to już , niestety na trawersie zaraz na początku trasy, na jedna z nart postanowił usiąść mi jakiś snowbordzista. Nie wiem ile czasu i pozycji straciłem, bo potem już leciałem na krechę gdzie tylko się dało. Niestety wiele osób hamowało przede mną w niektórych miejscach, tak że wjeżdżało się w biała chmurę, i też trzeba było hamować. Lukee przed miejscem które jest na foto ustawili 4 skręty dość ostre żeby zwolnić i się w tym zwężeniu nie zabić, właśnie na nich mijałem już rozwaloną Ewę. Po tym zwężeniu był lekki skok i potem już pełnym piecem do mety po płaskim gdzie udało sie jeszcze łyknąć paru narciarzy i sb. Generalnie imprezę oceniam pozytywnie, bardzo się mi podobało, ja jechałem z założeniem dobrej zabawy i samego udziału, walka o zwycięstwo jest poza zasięgiem wiec się jakoś nie spinałem specjalnie. Co do samego bezpieczeństwa, z tego co widziałem tylko jedna osoba została zwieziona przez Horska Sluzbe skuterem na dol. Reszta dotarła o własnych siłach. Chodź na trasie mijałem nie zliczone ilości kijów, wypiętych nart i ludzi zbierających się ze stoku. Ogólnie na koniec powiem że chce wrócić za rok.2 punkty
-
po pierwsze: miło było poznac:) a teraz krótkie podsumowanie:P eliminacje opisał wam nurek, grupy szły jedna za drugą, adrenalina na stracie była i o to chodziło! niestety start mojej grupy był pod koniec i trasa biegu byłą już lekko wyślizgana i trzeba było uważac żeby nie wypaśc poza trasę co mi groziło ale utrzymałem się i ruszyłem w połowie grupy, na dół ponad minutke i po strachu, choc przez te gorne slizgi w biegu obawialem sie o czas, ale wieczorem dostałem sms potwierdzajacego udział w finale:) Finał trasa hardcore, przygotowana pięknie, nr startowy 130 nie napawał optymizmem ale chciałem celowac w pierwsza setkę. Efcia, uważam że tak własnie powinny wyglądac tak hardcorowe zawody jak te! bieg, adrenalina, szukanie nart, wyjazd na trasę.. ścisk zaje....! ale to własnie na tym miało polegac, MASOWY ZJAZD NARCIARSKI, ramie w ramie, narta w narte, niebezpiecznie bardzo ale to własnie charakteryzowało osoby które wystartowały, bez strachu, bez hamulca, ogień no dla mnie ogień skonczyl się na hopie bo wypadłem z trasy i zanim zapialem narty było po dobrym miejscu ale i tak jestem zadowolony, za rok startuje ponownie i mam nadzieję że lepiej przygotowany.. szacunek dla wszystkich uczestników i gratulacje dla zwyciezców! p.s. efcia a 100km/h to gdzie osiagnelas? bo na gorze to ciezko było:)2 punkty
-
Ehh, po eliminacjach I miejsce open wśród kobiet z przewagą 4 sekund nad drugą i druga dziesiątka wśród wszystkich uczestników, niestety w finale masakra i zderzenie ze snowboardzista przy prędkości ok 100 na h Moje przemyślenia sa takie, ze o ile same eliminacje były fajnie rozgrywane w ok 20-osobowych grupach, o tyle sama metoda przprowadzania finału się trochę nie sprawdza. Na starcie dochodziło do licznych przepychanek, narty były niepoukładane w kolejności, ludzie przewracali się nawzajem, można było z łatwościa zarobić z łokcia w szczękę. Na samej trasie tez masakra bo wielu narciarzy wolniejszych szybciej pobiegło/lepiej się dopchało i potem hamowali na trasie co było bardzo nierozsądne bo ci szybsi, którzy zostali z tyłu w nich wjeżdżali ;/ Moim zdaniem przydał by się podział choćby narciarze/snowboardziści albo na grupy pod względem szybkości. Przy takich samych warunkach jak w tym roku nie wystartuje ponownie ponieważ finał stwarza zbyt duze zagrozenie dla zdrowia, a na kreche moge sobie pojeździc sama wjeżdżając rano pierwszym wyciągiem.2 punkty
-
Witam w końcu dotarłem do domku i ogarnąłem to wszystko, co przez ostatnie dwa dni się działo a wyglądało to tak. Jak wszyscy wiedzą kilku foroficzów wybrało się na RBZNK eliminacje sobota ja osobiście wstawiłem się koło południa na Szymoszkową, ponieważ byłem tam pierwszy raz chciałem się wjeździć w trasę żeby potem nie mieć cykora. Niestety zabrałem ze sobą rodzinkę, młody nie zjechał z samej góry wiec bujałem się na krótszej kanapie do 16: 00 potem jak zwykle wysłałem ich do knajpy a sam zaliczyłem trzy razy całą tarse spokojnie to wyglądało myślę dam rade bez problemu tym bardziej, że organizator uprzedził, że będzie prosta trasa tylko zjazd bez udziwnień. Trasę zamknęli o 16: 30 i zaczęły się przygotowania do eliminacji pokazało się więcej uczestników, tak sobie patrzyłem na nich jak są do tego przygotowani i w tym momencie pomyślałem sobie, co ja tu robie, ale nic zacząłem się rozglądać za znajomymi, bo do tej pory nikogo nie spotkałem w końcu przed samym startem wypatrzyła mnie efcia_ a potem znalazła jeszcze smiths23 pogadaliśmy sobie przed startem pośmiali i dobrze, bo adrenalina rosła z upływającym czasem. W końcu nastała godzina Zero i ruszyły eliminacje pierwsze panie i tu efcia_ pokazała klasę pierwsza w grupie awans bezpośredni, no jazda na górę, bo niedługo ja wyjechałem a tam taśmowo odprawiają zawodników adrenalina skoczyła mi tak, że mało mi serce nie wyskoczyło, ale co tam przecież teraz już tylko w dół. Przyszedł czas na moja grupę poszliśmy ustawić nary i z powrotem na start jakieś 40-50m od pozostawionych nart, wszyscy gotowi widać, że każdy nabuzowany, jak sk…………… i strzał poszli ja z nimi biegnę idzie dobrze jestem w czołówce dobiegam do nart ku……….. to nie moje i się spie………o wszyscy poszli ja za nimi na początku nie mogłem ich dojść, ale na wypłaszczeniu siadłem na tyłach i jazda jeden drugi trzeci mijam ich jeszcze paru przede mną dochodzę ich i fak zapomniałem o skoczni przed metą a ja na tyłach siedziałem jak wyje……ałem to przejdzie do historii w locie myślę może wpadnę na metę na plerach, ale skąd zatrzymałem się 2m od niej pozbierałem się tak szybko jakbym nart na nogach nie miał w oddali słyszę głos tata tata tata niezły obciach przy synu chyba najmłodszy kibic, jaki tam był w tym czasie. Miałem takiego pałera wtedy, że nic nie czułem po tym upadku gadam z efcia_ potem żonką i synem mówię idę oddać karnet i nie poszedłem jak mnie kolano zaczęło boleć nie mogę chodzić okazało się, że przyłożyłem sobie kantem narty w nie lekkie rozcięcie skóry, ale ból nie do wytrzymania. Nic myślę i tak nie wszedłem do finału jedziemy na stancje tam tabletki przeciw bólowe prysznic i spanko nagle dostaje SMS „zapraszamy do finału” jak to możliwe czas miałem marny?? chyba, że więcej było takich orłów jak ja. Ranek następnego dnia budzik dzwoni 4: 30 chcę wstać, bo na finał jadę niestety z bólu mi gębę wykrzywiło i znalazłem się na podłodze cisnęły się przekleństwa na usta, ale na tym zakończył się finał dla mnie. Tak wyglądały zawody dla mnie trochę się źle skończyły, bo teraz z tydzień przerwy będę miał, ale już czekam na przyszły rok. Pozdrawiam2 punkty
-
Wczoraj wybrałam się na Pilsko, około 8:00 już na parkingu nadmieniam, że za parking mnie nie skasowali...dziwne , ale prawdziwe. Postanowiłam wyjechać wyciągami, tak dla małej rozgrzewki. Rozgrzewka była większą bo talerzyki nie działały, zatem narty na plecy i heja podejście z buta, ale pięknie drzewa ośnieżone zrekompensowały nie działające talerzyki. A na górze sami zobaczcie, pusto, pusto i słonecznie.. ...i ufoludy tez tam były;) oczywiście tablica musi stać, ale na samej górze minerałów naprawdę znikoma ilość a na Buczynce praca wre... muszą sie narobic te 3 armatki jakie tam są - bo trasa szeroka i długa.. a na dole też pusto... Ogólnie wypad bardzo fajny, nogi bola więc popracowały, co do cen i warunków na bieżąco ze strony…http://www.gat.pl/pogoda/korbielow.php w tygodniu jednak polecam karnet dobowy, ja z myślą lajtowego dnia nabiłam punkty…no i poźniej dobijałam…bo mi już ok. 11:00 ich brakło Jednka najlepiej jeździ sie powyzej Miziowej no i oczywiście na samym dole... Buczynka mimo nasniezania oblodzona..miejscami nawet bardzo. acha z Buczynki na Solisko na ostatnim zakrecie;) nowe materace, więc wyglada to bezpieczniej niż miesiąc temu.2 punkty
-
Podobno nie ma możliwości pójścia z trasą w górę w linii istniejącego orczyka, gdyż tuż za ostatnią podporą i szpalerem drzew jest droga wyznaczająca granicę parku, która jednak szczęśliwie pnie się w górę i kilkadziesiąt metrów dalej na zachód jest już położona z 200m powyżej trasy. Przytoczyłem zasłyszane dane GOPR'u odnośnie interwencji w Kasinie i Lubomierzu, gdyż wg mnie obrazują czym skutkuje niedopasowanie przepustowości wyciągu i pojemności trasy zarówno w jedną jak i w drugą stronę.1 punkt
-
Witaj Andy-w .Synów oglądalem, teraz Ty. Ogólne wrażenie. Masz pozycję wstającego faceta z krzesełka, ktory znalazł sie w pozycji jeszcze nie stojącej, jakby zaraz miał wrocic z powrotem na krzesło. Wygląda to jak byś jechal bez równowagi (coś ciągnie Cię do tyłu) a rece ratują sytuację. One nie wspólpracują . Musisz znalezc bardziej komfortowe położenie. Masz je w 8 sek filmu. Ta nie zrównowazona pozycja ma wpływ na Twoją równowagę w skretach. 5,6sek ; 6,9; 9,5 są momentami gdy stoisz na górnej narcie. Do 10sek starałes sie pracowac góra- dól i obraz jazdy jest dużo lepszy jak w 10-11 sek. Staraj sie zanim zacznies jazdę stanąc w pozycji zrównowazonej. To jest to minimum pochylenia jakie musisz miec w jezdzie to dochylenie do przodu musi być większe. Masz dobrą podpowiedz Aklima i wyciągnę zdanie: To jest własnie pozycja zrównowazona. Z niej rekoma bedziesz mógł poruszac jak będziesz chciał. Najpierw popraw to . Resztę pózniej. Pozdrawiam!1 punkt
-
1 punkt
-
Makabreska czy szczur na GATcieNie zabardzo wiedziałem gdzie to wstawić, ale ten wątek dotyczy Szczyrku i ewentualnych zmian na lepsze w tej miejscowości.Tym czasem wszyscy wiemy, że w Szczyrku jest źle, a teraz jest kolejny na to dowód. Tytułowego szczura spotkałem dzisiaj, kilka minut po 9 pod kasą GATu w Czyrnej. Jak się domyślam, wyzionął ducha, bo pewnie nie mógł znieść kiepskich warunków narciskich w tej miejscowości. Szczur leżał tak sobie napewno do 13, bo kiedy szedłem oddać karnet, to jeszcze tam był. Na moją uwagę do pana w kasie, usłyszałem, że o szczurze już mu mówiono. Nie wiem więc, czy mam taką siłę przekonywania, bo pan wyszedł z kasy i powiedział, że potrzeba rękawicy, by szczura wyrzucić do kosza. Nie wiem, czy chodziło mu może o to, że ja mam rękawice. W każdym razie, dla osób chętnych do jazdy na naratach w Szczyrku dodam tylko, że na Bieńkuli warunki takie sobie, masę przetarć, ale da się jeździć, o ile orczyk się nie zerwie, co znowu stało się w mojej obecności. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
To dobrze Niko,że zdarza Ci się to tylko przypadkowo:rolleyes: Ale z tego tekstu mogliśmy myśleć zupełnie inaczej,tym bardziej ,że to nie tylko jedna osoba lecz kilka zrozumiało Twój przekaz w inny sposób.Zresztą sam piszesz,że widzisz,a później,że nie widzisz;) Do innych Twoich przemyśleń nie odnoszę się,ponieważ raczej odbiegają od tematu tego wątku;) Nie gniewaj się i liż rany po kontuzji:eek:Życzę jak najszybszego powrotu na stok!1 punkt
-
Pierwsze sfotografowałem tych gości, a następnie sam tam pojechałem. Było stromo, bardzo stromo :eek: :eek: :eek: Ale miałem przed sobą kilka kilometrów jazdy w puchu1 punkt
-
Ja bym na Twoim miejscu wypożyczył dobry slalom 165 i spróbował, bo być może tęsknisz za taką jazdą. All Mountain już nieco znasz, więc jeśli ci nie spasi slalom, to wybierzesz coś z tego, co wyżej polecają.1 punkt
-
1 punkt
-
Tiara Dzięki za udział w wątku,ale w tym przypadku JK ma rację:rolleyes:I nie trzeba do tego wiedzy dr.Richarda Steadmana,ale wystarczy przestudiować nasze rodzime czasopisma medyczne z dziedziny medycyny sportowej,czy ortopedii. Niestety w dalszym ciągu wsród niektórych chirurgów i ortopedów/rzadziej/ istnieje przekonanie,że zabieg operacyjny jest ostatecznością,ponieważ pamiętają czasy,kiedy pacjent po takim zabiegu stawał się większą kaleką,niż będąc po urazie.Techniki endoskopowe i nowe materiały medyczne pozwalają na mniej radykalne" okaleczenie" pacjenta i stwarzają większą szansę do pełnego powrotu do aktywności. Sama autorka artykułu przedstawia to tak -"uszkodzony amortyzator w samochodzie też nie naprawi się od naświetlania lampką,czy laserem":D Oczywiście,że strach pacjenta przed zabiegiem jest sprawą normalną,ale kiedy pozna zalety i wady, i okazuje się,że jednak wychodzi więcej korzyści to godząc się na takie leczenie postępuje bardzo rozsądnie:rolleyes:. Ważne jest również: -wywiad -badanie ortopedyczne -wykonanie MRI -dynamiczne badanie USG -diagnostyczna artroskopia a wtedy można wybrać leczenie stosowane do oczekiwań pacjenta. Tutaj JK ma większe doświadczenie:rolleyes:,bo to jego domena:rolleyes: Ja mogę tylko się wypowiedzieć jako potencjalny pacjent i ten,który stoi po drugiej stronie stołu operacyjnego;) A wracjąc do artykułu,to myślę Janie,że autorka korzystała głównie z tego opracowania http://www.isssweb.com/2007ISSSConferenceAbstracts.pdf1 punkt
-
Najbardziej miłe jest dla mnie to, że 20 osób z Facebooka kliknęło "lubię to" przy mojej fotce. Jestem tym zaskoczony, ponieważ sam nie jestem tam nawet zarejestrowany. Dziękuję za wszystkie głosy. PS. Z artystycznego punktu widzenia, powtórzę Ewy zdjęcie jest najlepsze PS2. Ewo zapomniałaś w przypomnieniu o bardzo fajnej fotce gregora g4: http://sudtirol.newsweek.pl/projekt/poludniowy-tyrol-konkurs/625/pilsko-2008,72199,0 Gregor g4 i Andi macie mój głos!!!1 punkt
-
Przypomne mojego posta wcześniej. Kurki z napisem, a może jakaś stosowna i ładna naklejka na kask, też by mogła być dla poznaki.1 punkt
-
Witam! Piękne zdjęcia, piękne miejsce. Można się porozkoszować widoczkami. Proszę zostawcie ten post tylko z zdjęciami o takim charakterze tego miejsca i nie dodawajcie innych pokazujących drugą stronę medalu Scyrku - wszystkim znaną.1 punkt
-
Słuszna uwaga! Postaram sie zebrać takie dane. Nie będzie łatwo, ale to możliwe.1 punkt
-
no i przeprosiłam kije;) brak mi rotacji tłowia..i mam przyjac pozycje dostokową.. ....ale wiem ze kije sa mi potrzebne. Kika godz..rad i wiem wiecej:)1 punkt
-
w sumie twój kolega ma rację - na nartach człowiek powinien się "luzować":) ale jak stoisz kulturalnie w kolejce a jakiś idiota za tobą wjedzie ci kilka razy prawie że do du.... oczywiście po nartach , no to zabić wtedy takiego to mało:cool:. Ale generalnie luzik:)1 punkt
-
Johnny daj żyć...Po co obalać wszystkie mity? Na coś w końcu człowiek musi czekać...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze raz napiszesz szanowny moderator, to Ci się ten zielony kwadracik w czerwony zamieni:rolleyes:. No ale do rzeczy, nie 37, a 27 e z śniadaniem, karnet według cennika ośrodka i tu jak sprawdzisz dobrze na stronie to w kasie nie będzie raczej żadnego zdziwienia. Mój solowy wyjazd wyszedł drogo, bo jechałem sam, a i samochód na benzynę i z dużym apetytem:p, wiadomo że przy 4 os w samochodzie koszty dojazdu rozbijają się na 4 os, no chyba że to Twoja rodzina, to wtedy kosztuje Cię transport jak za solo:D. O reszcie kosztów koledzy napisali powyżej:).1 punkt







