Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.03.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Witam, od 26.02 do 5.03 mialem okazje pojezdzic sobie drugi raz w Val di Fassa. Rok temu tylko Tre Valli + Alpe Lusia. W tym roku pozostala czesc + okolice Sella Ronda na karnecie Dolomiti Superski. Wyjazd w piatek o 22 z Krakowa. Dojechalismy na 13. Wybralismy droge przez Slowacje, pozniej AU na Graz, Silian i za Dobbiaco w lewo na Badia,Arraba. Trasa dosyc wymagajaca. Bardzo duzo serpentyn. Jesli nie ma pogody to nie ma co sie tamtedy wybierac:) My zatrzymalismy sie pare razy na krotkie sesyjki foto:) 1 dzien: Col Rodella/Ski Area Belvedere w Canazei W tym dniu rozruch:) Objezdzilismy cala Col Rodelle i Canazei aby zapoznac sie z tymi stokami. Pogoda srednia - sypie snieg, czasami wychodzi slonce na chwile. 2 dzien: Val Gardena Z Campitello wyruszamy wagonem na Col Rodelle i tam kierujemy sie na ostatnia trase, ktora laczy sie z trasa na Val Gardene. W tym dniu objezdzilismy Val Gardene w 80%. Na reszte nie starczylo czasu:) Na trasach, ktore sa polaczone z Sella Ronda ludzi bardzo duzo. Kolejek do krzesel nie bylo ale za to na trasach bylo ciasno. Tutaj najfajniej jezdzilo nam sie na Monte Pana (czarna/czerwona). 3. dzien: Alta Badia Do Alta Badii przedostalismy sie przejezdzajac na nartach Canazei i Arrabe. Tutaj jezdzilo nam sie najfajniej i najmilej wspominamy wlasnie ten 'osrodek'. Szczegolnie wyciagi nie bedace na trasie Sella Rondy:) 4 dzien: Alpe Lusia / Pozza di Fassa - Aloch Do 16 ujezdzanie tras Alpe Lusia. Glowie Fiemme Oro, Piavac i Laste po drugiej stronie. Trasa na sam dol byla zamknieta bo ktoras reprezentacja Wloch trenowala giganta. Ludzi bardzo malo. o 20 wybralismy sie na wieczorne nartowanie na Alochu w Pozza di Fassa. Trasa bardzo fajna - czarna i obok czerwona. Minus to wolne krzeslo. Na poczatku tak do 21 ludzi bardzo malo. Pozniej zrobilo sie tloczno. Znalezli sie nawet rodzice, ktorzy wypuszczali tam na stok dziecko, ktore mialo moze z 5-6 lat i jezdzilo plugiem cala trase obok bardzo szybko jezdzacych narciarzy. Wg mnie troche malo odpowiedzialne.. 5 dzien: Col Rodella / Canazei / Arraba W tej dzien troche zluzowalismy z jazda. Zmeczeni bylismy po Alpe Lusia i nocnym jezdzeniu na Alochu. Tutaj bylismy na Col Rodella + 3h na Belvedere w Canazei + 2h Arraba. Zaliczamy gigant na Col Rodelli i bawimy sie na torze do skicrossa:) Trasa ze stacji gornej w Arrabie do krzesla w Pardoi mega zryta przez narciarzy. Same muldy. 6 dzien: Col Rodella / Val Gardena Rano wyjezdzamy wagonem na Sass Pardoi aby poogladac sobie jeszcze widoki. Bardzo polecam:) pozniej skicross w Col Rodella, skicross, gigant w val gardenie. Prawie caly ostatni dzien spedzamy na pierwszych stokach od polaczenia Col Rodelli z Val Gardena. Latwe niebieskie trasy i pare czerwonych (obok ustawionego slalomu i slalomu giganta). Codziennie (oprocz wyjazdu do Alpe Lusia) wyruszalismy na trase wagonem na Col Rodella, ktora moze upchac 120 ludzi. Raz tylko zdarzylo nam sie, ze musielismy stac w kolejce do niej (10min stania:)) kiedy wracalismy po 16 w sloneczny dzien.9 punktów
-
…spojrzenie z dołu: Dalej cała Nartostrada – warunki Bardzo Dobre, z momentami roztopionego śniegu, lodu. Już w Kuźnicach zaczyna brakować śniegu… Zdejmujemy narty – i do taksówki. Słowo podsumowania. Bez względu na wszystko – Kocham to Miejsce i będę do niego wracał. Kasprowy to Nasze „małe Alpy” i wraz ze swoimi problemami itd. uważam, że fajnie jest tu bywać. Niesamowity dzień. Mimo warunków – wyrypałem się Narciarsko. Bardzo pozytywnie. Dusza zaspokojona Górami…na jak długo? Pozdrawiam marboru6 punktów
-
5 punktów
-
Col Rodella Dolna stacja wagoniku na Sass Pardoi Widok z Sass Pardoi Miedzy Arraba a Alta Badia Val Gardena Val Gardena Val Gardena Alta Badia - gdzies tam Alpe Lusia - dolna stacja w Ronchi Alpe Lusia - zjazd do krzesla Cune i w strone wyciagu Laste5 punktów
-
Pisałem już o Skrzycznym z czwartku, wstawiam jeszcze filmik. Polecam z dzwiękiem i 1080p kogo sprzęt puszcza: [YOUTUBE]OwmXlG5VSCo[/YOUTUBE]5 punktów
-
Suplement, czyli zbiór zdjęć, które wypadły z Relacji. Widok na Goryczkową z Kolejki: Prawie jak w Dolomitach... Większość zjazdów odbywała się po lewej stronie, przy Krzesełku...po prostu było bardziej równo i twardo. Środkowy fragment Gąsienicowej z samego rana niemal idealny: W Tle chyba Małe Ciche? Kasprowy Ratrak Czyż Tatry nie są piękne? Morze Goryczkowej Bieli: Tuż przed szusem w dół... Lepiej może uważać przy zjeździe zamkniętą Trasą... The End5 punktów
-
Polecam świetny portal o wszystkim co wywozi a tam galerie. Niestety po Włosku...ale warto pogrzebać!! http://www.funivie.org/funigallery/index.php?cat=62 Można trafić na takie smaczki jak np. budowa kolejki na Passo Pordoi http://www.funivie.org/funigallery/displayimage.php?album=178&pid=16075#top_display_media czy Porta Vescovo w Arabie w lecie http://www.funivie.org/funigallery/displayimage.php?album=187&pid=14200#top_display_media miejsca które znamy i nie z całego globu. Warto poszperać.3 punkty
-
Pobudka o 3 rano. Wyjazd o 4. Jesteśmy na miejscu przed 9. Szybkie przebieranie, trucht na taksówkę i jesteśmy w Kuźnicach. Z marszu wsiadamy do Kasprowego Wagoniku. Pogoda wyśmienita – słoneczko w pełnej krasie. Pierwsze zdjęcia i pierwsze widoki z kabiny. W dole Zakopane, Harenda i Szymoszkowa widoczne z białym krawatem: Giewont od tyłu: Jakoś tak szybko jesteśmy na szczycie…prędkość okupiona jest stratami – Kolega gubi po drodze rękawiczkę. Pech. Naszym oczom pojawia się pierwszy widok na Gąsienicową: Jeździmy, jeździmy, jeździmy – fotki postanawiam zrobić nieco później – nie chcę stracić doskonałych warunków na stoku w pierwszych godzinach jazdy. Do godziny 11:30 jest równo, twardo – doskonale mimo tego, że temperatura w Słońcu co najmniej +10. Jest Alpejsko – bajkowo. Kolejek do Krzesełka przez cały dzień brak mimo tego, że prawie każde wciągające się w górę ma pełną obsadę. O 12 w górnej części zjazdu widać już, że narciarzy przybyło. W połowie trasy nie jest to tak widoczne: Pierwsze zwężenia zaczynają się muldzić… Niestety są pierwsze Ofiary nartowania: Skionline, przed zjazdem poza trasę: Pierwsze spojrzenie na Gąsienicę z boku…3 punkty
-
Górna stacja widziana z perspektywy: Jak ja Kocham takie klimaty… …i Słoneczko Autor na tle Kurortu „Kasprowy” Chyba byłem w niebie? Pora wracać na trasę… …a na trasie, „gardło” to już jeden wielki Kopiec… …zaczynają wystawać Kamienie (cała długość trasy), no i mega przetarcia w dolnej partii: Popołudniu turystów, amatorów białego szaleństwa przybywa. Upał trwa dalej. Zdecydowanie postanawiam wykonać jeszcze kilka zjazdów w takim klimacie…3 punkty
-
…zamiast takim: Słońce zachodzi na Gąsienicy, pora myśleć o powrocie… Zanim opiszę, pokażę powrót. Małe podsumowanie finansowe wyjazdu. Paliwo z Radomia: 70zł Parking przy Rondzie i drodze na Kuźnice – 2 zł/h = razem 16zł. Taksówka do i z Kuźnic – 6 zł. Wyjazd kolejką na Górę ok. 30 zł. Karnet całodniowy 90 zł. Piwo u góry 12 zł, herbata 7,5zł. Obiadokolacja w drodze powrotnej 35 zł. Jednodniowy pobyt na polskiej Górze Gór to ok. 270 zł. Czas się teraz narazić na forum… …narazić zjazdem po zamkniętej Goryczkowej. Po rozmowie z „wiekowymi” narciarzami w chwili przerwy…dowiedzieliśmy się, że Goryczkową nie jest źle i są warunki do zjazdu. Oddaliśmy karnety i postanowiliśmy trochę złamać prawo i chodź raz jedyny poskręcać w „zakazanym” miejscu… Pierwsze spojrzenia…widok piękny, kolorowe niebo… Spojrzenie w stronę nieczynnego, przedpotopowego Krzesła Dojazd do głównej Trasy…siatki pościągane, ogólnie w drodze dojazdowej Gąsienicowa-Goryczkowa należy uważać… Pierwsze spojrzenie na najszerszy fragment Zjazdu, wygląda nieźle… Jest rewelacyjnie! Twardo, równo i bez przetarć. Zwężenie, krótki fragment „pod górkę” wygląda również bardzo dobrze…niebo było naprawdę cudne tego dnia…3 punkty
-
Potem jeszcze chwilę jest ok.. …od dołu… Ale dalej nie jest już tak dobrze… …wystająca Kosodrzewina spod śniegu: trawa…na szczęście bez kamieni… Wyjazd na ostatnią Goryczkową polankę jest dobry ale bez ratrakowania: Dół niedostateczny… Należy uważać na dwa pierwsze zakręty Nartostrady – Lód. Prosta do polanki tak jak w szczycie śnieżnego sezonu: Wzdłuż polanki trochę roślinności…3 punkty
-
Cześc Sporo osób ma kłopoty z prawidlowa zrównoważona pozycja na nartach. Poniżej pare słów na ten temat: Buty powinny wymuszać dobra sylwetkę na sucho a jak są za miękkie, za duże, źle dobrane czy po prostu kiepskie to z tym będzie kłopot. Zakładamy, że są OK więc. Załóż buty, dopnij je lekko tak jak na początek dnia. Stań w butach w taki sposób aby ciężar ciała był równomiernie rozłożony na całej stopie, nogi lekko ugięte - tak jak wymusza but, golenie mogą być delikatnie oparte o języki ale pamiętaj delikatnie. Podstawa to równomierny rozkład ciężaru na całej powierzchni stopy. Tułów lekko załamany w biodrach. Przedłużenie linii tułowia i goleni powinny tworzyć dwie proste równoległe. Ręce przed sobą, lekko ugięte, trzymane swobodnie, mniej więcej w takiej pozycji aby dłonie trzymające kijki były na granicy zasięgu wzroku gdy ten skierowany jest przed siebie. Nogi rozstawione naturalnie - na szerokość bioder. Zwróć uwagę aby kolana przy ugięciu nie schodziły do wewnątrz - częsta kobieca przypadłość. Wykorzystaj lustro aby kontrolować postawę. Jeżeli wszystko jest OK czujesz że stopy obciążone są prawidłowo i pozycja jest stabilna, spróbuj teraz wykonywać ruch w przód i w tył ale wychodzący tylko ze stawów skokowych. Pozycja pozostaje niezmieniona a Ty powinieneś poczuć że rozkład ciężaru się zmienia. Gdy jest na palcach - wychylenie, gdy na pietach odchylenie. Staraj się na tyle kontrolować ruchy aby buty nie odrywały się od ziemi w żaden sposób. Ten zakres ruchów to zakres bezpieczny w którym pozycja jest prawidłowa i stabilna. Spróbuj obniżać i podwyższać pozycję. Pamiętaj o równomiernym uginaniu stawów skokowych, kolanowych i bioder przy zmianie wysokości pozycji (równoległość linii goleni i tułowia). Pamiętaj o kijkach i sposobie ich trzymania - równolegle, talerzyki parę cm z tyłami wiązań. Pamiętaj o rękach - zawsze z przodu zawsze ugięte. Jeżeli masz z rękami kłopoty i w trakcie jazdy opadają i są prowadzone luźno wzdłuż tułowia to juz jest to pozycja odchylona. Podobnie gdy ręce są prowadzone zbyt szeroko lub gdy łokcie są wysunięte na boki wtedy tułów jest usztywniony. Ręce są bardzo ważne i staraj się nad nimi zawsze panować. Na początku tematu starałem się opisać prawidłowa pozycje na nartach oraz balas w płaszczyźnie strzałkowej (podłużnej), to teraz może trochę o balansie w płaszczyźnie czołowej ( poprzecznej0 oraz o przyjmowaniu układu dośrodkowego niezbędnego przy prawidłowym obciążeniu narta w skręcie. Stańmy w pozycji narciarskiej przed lustrem, w normalnych butach, nogi lekko ugięte ręce lekko ugięte, łokcie swobodnie nie przyciśnięte do tułowia ani nie odchylone na zewnątrz. Przedramiona w równoległe dłonie w zasięgu wzroku gdy patrzymy na wprost. Spróbujmy pochylić lekko kolana i biodra w bok. Pamiętajmy o tym że ruch ten powinien wychodzić ze stawów skokowych, które – pozornie unieruchomione w butach – tak naprawdę inicjują w/w ruchy. Nie mylić pochylenie z rotacja (obracanie stóp. Buty tylko się przechylają. Nogi cały czas równoległe, kolana pochylone o ten sam kąt. Kolan i biodra staramy się pochylać jednocześnie ruchem powolnym i jednostajnym. Pochylenie kolan i bioder rekompensujemy załamując ciało w biodrach i pochylają tułów w stroną przeciwną. Staramy się w taki sposób kontrolować pozycje aby cały czas stać na całych stopach. Zwracamy uwagę aby: - pochylanie było jednoczesne, ruch płynny - nie tracić stabilność - stopy cały czas na ziemi - nie obracać tułowia , nawet przy maksymalnych wychyleniach tułów nieruchome, żadnej rotacji Teraz spróbujmy przechylić kolana i biodra w taki sposób aby poczuć że obciążane są krawędzie stóp – kontrolujmy ten nacisk poprze pogłębianie układu kolana biodra. Teraz jesteśmy na krawędziach. Nie dział na nas siła odśrodkowa bo stoimy dlatego pozycja jest trudniejsza do kontrolowania a możliwe wychylenia znacznie mniejsze ale mechanika jest identyczna jak w skręcie ciętym. Spróbujmy wykonać to ćwiczenie w butach narciarskich. Tu już niewielkie pochylenie kolan i bioder poskutkuje obciążeniem krawędzi – w tym wypadku buta (pamiętajcie o tym żeby podłoże nie było śliskie) Starajcie się teraz zmieniać rytmicznie krawędzie. Zwróćcie uwagę że przy zmianie następuje coś w rodzaju przeskoku z jednej krawędzi buta na drugą. Zwracajcie uwagę żeby ten przeskok był jednodczesny w obu nogach, zsynchronizowany a nie stanowił dwóch oddzielnych ruchów. Zwracajcie uwagę aby stopy nie ruszały się ani do przodu ani do tyłu, żadnych ruchów obrotowych ani stopami ani żadną inna częścią ciała, tylko naprzemienne pochylanie kolan i bioder rekompensowane pochyleniem tułowia w drugą stronę. Gdy zastosujecie ten schemat ruchowy na stoku o niewielkim nachyleniu będziecie wycinać piękne równomierne łuki. Na nartach zaczynajcie na małej prędkości, zwracajcie uwagę aby narta wewnętrzna nie wysuwała się zbytnio – przy łukach o małym do średniego promieniach praktycznie w ogóle. Miłej zabawy Pozdrawiam serdecznie2 punkty
-
Przy każdym krześle, które jest wyprzęgane masz takie kółko. Przy wjeździe na stację kółko najeżdża na szynę, która unosi je i razem z nim unosi część haku. Krzesło "puszcza" linę i porusza się na tzw. guide rail, która przetacza ją przez stację: Kółka poruszają się z różną prędkością, co umożliwia łagodne wyhamowanie krzesła. Po zebraniu lub wysadzeniu pasażerów kanapa zostaje ponownie rozpędzona przez kółka do prędkości liny (najczęściej 5m/s) i jest wprzęgana na linę napędową poprzez powrotne opuszczenie haku na linę. I jedziemy do góry. Polecam oglądnąć wszystkie filmiki na stronie Doppelmayra:) Tutaj o wyprzęganych kanapkach: http://www.doppelmayr.com/index.php?id=92 reszta tu: http://www.doppelmayr.com/en/doppelmayr-international/products.html?country=all przy każdym produkcie jest broszura i bardzo fajny filmik o systemie. Tutaj trochę terminologii wyciągowej: http://www.skilifts.org/old/glossary.htm Jeszcze bardzo fajna kolejka 3S Peak2Peak:) http://www.peak2peakgondola.com/2 punkty
-
Myślimy, że człowiek w sklepie "pierdzielił 3 po 3." Michu już Ci dobrze napisał - 170. Ja bym dodał - minimum2 punkty
-
Przy numerach zdjęć jest "indeks" - klikasz w to i masz kilkanaście miniaturek zdjęć na jednej stronie. Stron jest kilka.2 punkty
-
So Seductive, ja informacje wolę mieć sprawdzone i potwierdzone ...lubiem wiedzieć komu mam pocisnąć jak coś okaże się "niewypałem":P Jak chce tani bilet lotniczy lub coś innego z branży to dzwonie do szwagra, jakie opony na dany tor to do kogoś kto tam jeździł, jak o promocje kurtek to do Rossignola ( jak tam butik ...itd Wiadomo że w necie jest wszystko jednak trzeba umieć wyłapać brednie od fachowych informacji i nie potrzebny jest fejsbuk Moja żona ma i mnie to nie przeszkadza, do chwili jak nie ma nocnych telefonów od wielbicieli :eek:2 punkty
-
Witam!Przypomniałeś mi że też tam ciorałem, ale miesiąc wcześniej. Do Alpe L. nie dotarłem, max. S.Cristina, więcej w Al.Bad. Tereny nad San Cassciano są b. fajne i przede wszystkim mniej ludzi niż na Rondzie. W Colfosco też jest fajna górka z 2 gondolkami i krzesełkiem w większości prawie pusta, bo poza Rondą.Też coś wrzucę.2 punkty
-
Witam, Widzę, że wątek jest "żwawy" dlatego zadam pytanie do JC. Próbowałem znaleźć na forum odpowiedź ale może nie umiem do końca dobrze to zrobić albo po prostu jej tam nie ma. A pytanie brzmi: Czy podczas SkiTestu mają zastosowanie pewne standardy przygotowania nart, a zwłaszcza ich krawędzi, ujednoliconych w ramach grup sprzętowych ? Abym byłlepiej zrozumiany... Czy np. dla nart allmountain krawędzie mają być przygotowane przez producentów na np. 88/0,5 ? Jeżeli tak nie jest to jak można obiektywnie i wiarygodnie porównać narty ? Pytanie nie wzięło się z gruchy w tym wątku ponieważ, o ile pamiętacie, na początku chodziło o nartki K2 i ich uzasadnioną ocenę w SkiTeście. W tym samym teście nartki które zakupiłem w tym roku czyli Head'y i. Supershape Titan są ocenione hm.. średnio a zarazem w komentarzu jest informacja, że: "....Nowy Head i. Supershape wypracował sobie w teście zaledwie ocenę “dobrą”. Średnie noty za trzymanie krawędzi i płynność jazdy wskazywać by jednak mogły na pewne niedociągnięcia serwisowe, przez co narta w testach nie pokazała całego swego potencjału. Warto więc wypróbować ten model samemu, wcześniej jednak upewniwszy się co do jakości serwisu..." No to jaka jest wartość takiej informacji ? Faktycznie. Fabryczne przygotowanie krawędzi wołało o pomstę do nieba ale jak w takim razie ocenić całą drabinkę wartościowania nart w teście ? Czyżby na samej górze były, po prostu najlepiej przygotowane ? Czy nie powinno być tak, że narty są jednakowo przygotowane i dopiero możemy mówić o jakiejś porównywalności ? A w kasku się jeździ i tyle. Bez kasku wygląda się, po prostu, lamersko Garnek już tyle razy mi uratował twarz, potylicę czy życie, że wart jest każdej złotówki którą na niego wydałem. Przy okazji. Po dobrym przygotowaniu Titan'y są rewelacyjnymi nartami.2 punkty
-
Nie wykonałem go celowo, ale to taki lajtowy slajdzik, więc bez strat i urazów. Kręcone VIO POV.HD2 punkty
-
Już pierwszego dnia pobytu w Livigno wpadłem w dziurę i jazda się skończyła. Potrzebna była pomoc medyczna. Skontaktowałem się więc telefonicznie z centralą BRE Ubezpieczenia, a ci wskazali mi dwa osrodki pomocy medycznej. Wybrałem jeden z nich i karetka tam mnie dowiozła. Obsługa tego International medical center bardzo szybko się mną zajęła. Przeprowadzono badanie - przeswietlenie barku, wynik złamanie główki kosci ramieniowej. Lekarz prowadzacy przekazał mnie drugiemu na nastepne badanie. Jak się póżniej okazało było to badanie rezonansu magnetycznego. Po wykonaniu tych badań zastabilizowano mi rękę, opatrzono twarz i wysłano do domu z zaleceniem ponownej wizyty rano w dniu następnym. Moje wyniki badań przesłano do konsultanta w Szwajcarii i do BRE ubezp. w Polsce. Następnego dnia uprzejmie poinformowano mnie że mój ubezpieczyciel jeszcze sie nie odezwał. Interweniowałem telefonicznie w tej sprawie otrzymując jakieś zapewnienia i jakieś teksty o polskim lekarzu orzeczniku. Rozmów tych wykonałem co nie miara!!! Najwazniejsze dla mnie to fakt że szwajcarski konsultant stwierdził że operacja nie jest konieczna! Przy braku oddzewu BRE ubezp. poproszono mnie o nr karty płatniczej i paszport. I zaczęła się przepychanka! Polski lekarzyna stwierdził że badanie rezonansu było ponadstandardowe i się nie należy! A skąd to ja mam wiedzieć, leżąc poobijany i zwijający się z bólu, jakie nalezy przeprowadzać badania diagnostyczne? Jakie są standardowe w Polsce a jakie w Italii?Skończyło się na tym że paszport został w Livigno, Bre ubezp. zobowiazało się do zapłaty części rachunku a ja jestem już w Polsce! Ubezpieczenie miałem na kwotę do 80 tys zł kosztów leczenia a rachunku na 1100euro nie chcieli zapłacić! W tej sprawie nie mogłem się skontaktować ani z lekarzyną polskim, ani z kimś decyzyjnym. Ot i taki początek sezonu! Dodatkowego opisu wymaga także moja walka o kierowcę i transport mnie, żony i auta do Polski, jak też i warunków na stoku gdzie można się zabić!!! Sprawa moja nie jest zamknięta więc prosze o pomoc prawną jakiegoś forumowicza! Z góry dziękuję a przed BRE ubezp. i mBank przestrzegam! Jak najdalej od nich- nie pomogą a przysporzą dodatkowych kłopotów.1 punkt
-
Cała prawda o wczasach narciarskich w Valfrejus z biurem podróży Karlik Przestrzegam przed korzystaniem z usług Prywatnego Biura Podróży Karlik ponieważ, jego działalność polega na naciąganiu i oszukiwaniu klientów. Niestety mieliśmy tą nieprzyjemność naciąć się na to mało kompetentne biuro wykupując wczasy narciarskie we Francji w miejscowości Valfejus. Oferta biura oczywiście mocno odbiegała od rzeczywistości zastanej na miejscu. Przedstawiony na zdjęciu w folderze reklamowym biura, apartament to zupełnie inne pomieszczenie niż to jakie nam udostępniono w rzeczywistości. Mieszkanie w którym przyszło nam spędzać urlop stanowiła ruina z wszechobecnym grzybem w łazience i kurzem w pokoju, było to mieszkanie nadające się tylko i wyłącznie do remontu. Oczywiście broszura reklamowa biura Karlik zapewniała nam „super jakość” a otrzymaliśmy ogromne rozczarowanie, ponieważ w naszym pseudo apartamencie zastaliśmy poplamioną, brudną wykładzinę podłogową, poodrywane listwy przypodłogowe, obdrapane z lakieru do samej dykty drzwi łazienkowe. Ogólny brak podstawowych przyborów kuchennych między innymi czajnika, natomiast te które stanowiły wyposażenie kuchni miały wiele do życzenia lub nie nadawały się do użytku. Kiedy otworzyłem szafkę kuchenną, której drzwiczki niemal zostały mi w ręku, ponieważ miały powyrywane zawiasy, okazało się, że garnki są poprzypalane, piekarnik elektryczny klei się od brudu, a patelnia ma obdrapaną powłokę teflonową. Zapewne jajeczniczka z drobinkami teflonu była by niezwykle „pożywna i zdrowa”, jednak nie zaryzykowaliśmy. Oczywiście oferta zakładała kompletne wyposażenie kuchni w tym „nadzwyczaj luksusowym apartamencie”. Największy koszmar w tym mało ciekawym obiekcie stanowiła łazienka, gdzie grzyb panoszył się dosłownie wszędzie. W narożnikach wanny i umywalki, na fugach między kafelkami, na półkach oraz na nieudolnie pomalowanym na szaro suficie, wszędzie widniał czarny obślizgły grzyb. Przez chwilę zastanawialiśmy się czy to wycieczka na narty czy na grzyby. Na widok obszarpanej płyty wiórowej zastosowanej jako maskownica zagrzybiałej wanny opadły nam ręce a na ustach malowało się hasło Żenada! Mało estetycznie również prezentował się pokój dzienny, gdzie zamiast poduchy stanowiącej oparcie na kanapie widniała obrzympolona gąbka, a zamiast półki bądź stolika pod telewizor wykorzystano stare krzesło, co ogólnie stanowiło godny pożałowania widok. Ponadto za korzystanie z telewizora wymagana była dodatkowa opłata w wysokości 100 Euro za tydzień, o czym już nie wspominano w jakże superlatywnej ofercie. Totalny brak przywiązania do czystości i higieny przez biuro Karlik, idealnie wskazywał usytuowany na ścianie w pokoju dziennym elektryczny grzejnik, który był siedliskiem kurzu. Każdorazowe włączenie zapuszczonego ogrzewacza wiązało się z wydalaniem w powietrze drobinek kurzu. Dla alergików to „istny raj”. Oprawy oświetleniowe pozbawione były osłon, składały się tylko z żarówki i drucianego koszyka, co nadawało pomieszczeniu charakter fabryczny, przemysłowy raczej odbiegający od wystroju jaki powinno się zastać w apartamencie. Podsumowaniem jakości oferowanego apartamentu był brak papieru toaletowego w łazience i worków na śmieci w kuchni, co jest karygodnym i prostackim traktowaniem klientów przez biuro podróży Karlik. Oczywiście wszelkie niedogodności mieszkaniowe w pierwszych godzinach pobytu zgłosiłem rezydentowi, ale jak on to stwierdził „we Francji takie warunki są normalnością, bo Francuzi nie przywiązują uwagi do takich szczegółów” Wow okazuje się, że Francja nie mieści się w standardach europejskich. Wymówka na niezwykle niskim poziomie. Pokój nie został nam wymieniony na lokum spełniające podstawowy standard. Jednak różnice w zakwaterowaniu między oferowanym, a otrzymanym do dyspozycji obiektem nie stanowiły jedynego uchybienia. Mianowicie folder ofertowy zakładał w cenie korzystanie z basenu i jacuzzi. Jak się okazało obiecanego jacuzzi nie było w ogóle, a rezydent stwierdził, że tyle lat jeździ do Valfrejus i nigdy nie był na jacuzzi więc nie wie nawet gdzie i czy ono jest. Kompetencja naprawdę na wysokim poziomie, ale za to obiecywał że dostarczy nam do kuchni czajnik, upsss nie udało się zrealizować obietnicy, pewnie brakło czajników w całej Francji. Natomiast basen był, mały i zatłoczony przez obozowiczów i udostępniony tylko od 16tej do 19tej, ale był, tylko że oddalony o jakieś 200 - 300m od domu mieszkalnego, na dodatek bez suszarek i szafek na odzież. Zatem po kąpieli konieczny był jeszcze spacer z mokrą głową na mrozie, prawie jak w klubie morsa, istne ekstremum. Na stronie internetowej biura podróży Karlik w ofercie wczasów narciarskich w Valfrejus widnieje również bardzo zachęcające hasło w adnotacji wyposażenie pod tytułem sauna, której w rzeczywistości także nie ma. Przed wyjazdem obiecywano nam bezproblemowe poruszanie się autokarem na miejscu, między innymi dowożenie na stoki narciarskie pobliskiego resortu Val Thorens ile tylko dusza zapragnie, „bo wiecie państwo na miejscu będzie aż pięć naszych autobusów, zatem nie będzie żadnego problemu” zapewniał miłym głosem pracownik biura podróży Karlik., więc za jego namową skusiliśmy się na pozostawienie autka na parkingu i wyjazd do Valfrejus autokarem. Na miejscu okazało się, że rezydent pan Wojtek nie chętnie organizuje takie wyjazdy, pomimo że na okolicznych stokach ze względu na brak śniegu było zamkniętych już 5 tras narciarskich stanowiących 46% resortu Valfrejus, na który przypada jedynie 65km tras zjazdowych. W tym czasie w Val Thorens panowały świetne warunki narciarskie, jakość tego resortu śmiało można zakwalifikować do pierwszej klasy, a do dyspozycji mamy aż 140km tras zjazdowych, natomiast łącząc trzy doliny aż 600km. Owszem zorganizowane były dwa wyjazdy do Orelle skąd kursuje kolejka na stoki Val Thorens i były to wyjazdy jak oznajmił rezydent, ekstra od biura. Poczułem się tak jakbym miał niemal po piętach go całować za ten jakże gustowny gest. Kiedy dopytywaliśmy o kolejne wyjazdy, rezydent pan Wojtek odsyłał nas do prywatnych busów wprowadzając w błąd, że kursują one codziennie, jak się dowiedzieliśmy w informacji turystycznej jeździły tylko w środy. Dał nam również do zrozumienia, że powinniśmy jechać na wczasy do Val Thorens, a nie Valfrejus. W tym momencie kultura tej osoby osiągnęła suterenowy pułap tym bardziej, że oferta dumnie wygłaszała o możliwości rozszerzenia karnetu o resort ValThorens – 3 Doliny. Podkreślam, że nie byliśmy jedynymi osobami chętnymi na wyjazdy na stoki Val Thorens, a do Orelle było tylko 19km. Dopiero po stosownym wykłóceniu się zostaliśmy trzeci raz dowiezieni do Orelle zdezelowanym prywatnym busem, w którym nie było nawet pasów bezpieczeństwa, naszych sąsiadów już nie chciał zabrać pomimo wolnych miejsc w aucie, co było dla nas zupełnie niezrozumiałe, totalny brak kindersztuby. Folder reklamowy wycieczki do ValFrejus usytuowany na stronie internetowej biura Karlik zakłada, że resort narciarski Valfrejus jest wyposażony w snowpark, oczywiście jest to kolejne wierutne kłamstwo. Dojazd z Polski do Valfrejus we Francji również mało szczęśliwy ponieważ wyjazd na wczasy został połączony z obozem młodzieżowym, zatem długa męcząca podróż była dodatkowo ozdobiona wulgaryzmami, okrzykami i hałasami rozwydrzonych obozowiczów, nie do końca trzeźwych. Dodatkowo kierowcom skończył się czas pracy i czyniono kombinacje alpejskie z tachografem, czyżby zmęczenie kierowcy nie przekładało się na bezpieczeństwo podczas podróży. Chyba częstsze kontrole Policji by się tutaj przydały. Po dotarciu na miejsce nie zostaliśmy dowiezieni pod dom mieszkalny, gdzie znajduje się miejsce na parkowanie autobusów tylko musieliśmy dreptać z wszelkimi bagażami jakieś 200 - 300m przez miasteczko, żenada! Niestety ale przez wszelkie zaistniałe niedogodności i znaczne różnice pomiędzy ofertą a otrzymanym produktem z urlopu na którym mieliśmy wypocząć i się dobrze bawić wróciliśmy zmęczeni z szarpanymi nerwami. Podsumowując, prywatne biuro podróży karlik stanowi zbieranina osób nie mających nic wspólnego z turystyką, prowadzą cwaniacki biznes którego celem jest maksymalizacja zysków poprzez oszczędności uderzające bezpośrednio w oszukanego klienta. Wydaje mi się, że muszą jeszcze nabyć dużo doświadczenia i nauki w dziedzinie turystyki europejskiej, chociaż z drugiej strony zastanawiam się czy w ogóle są reformowalni skoro prowadzą politykę z cyklu „najważniejsze to wyciągnąć pieniądze od klienta a potem jakoś to będzie”. Mam nadzieję że moja skromna relacja uchroni kolejnych potencjalnych klientów przed nabiciem w butelkę przez to biuro. Należy zdawać sobie sprawę, że za którymś wyjazdem nie będą w stanie nawet zapewnić na miejscu zrujnowanej kwatery w postaci apartamentu, i zagwarantują tylko powrót z kwitkiem, skoro prowadzą taką politykę. Jeżeli kogokolwiek mocno kusi oferta danego biura, to informuję że należy ją czytać przez przysłowiowe palce jednocześnie nabywając informację o danym podmiocie w Krajowym Rejestrze Dłużników, oto pomocne linki http://www.pb.pl/a/2010/08/03/Lista_biur_turystycznych_zgloszonych_w_Krajowym_Rejestr http://traveladvisor.pl/2010/08/zadluzone-biura-blizej-bankructwa/ Szczerze odradzam korzystanie z ofert biura podróży Karlik! Pozdrawiam Robert Sochacki P.S. A oto kilka fotek ukazujących super jakość apartamentu oferowanego przez biuro podróży Karlik Kanapa z obszarpaną gąbką zamiast poduchy Widok na telewizor z jakże gustownym stolikiem w postaci krzesła Buchający kurzem grzejnik Piekarnik elektryczny nie nadający się do użytkowania Obdrapane drzwi łazienkowe Grzyb w narożniku wanny Grzyb w narożniku umywalki Grzyb na półce pod umywalką Grzyb na suficie Wanna z maskującą obrzympoloną płytą wiórową1 punkt
-
Witajcie, dzisiaj podzielę się z Wami moimi wrażeniami po pierwszej jeździe na moich nowych nartach! Po czterech i pół godzinach spędzonych dziś na stoku, rekordowych 57 wjazdach wyciągiem na trasy niebieskie mogę powiedzieć jedno - jak dla mnie RE-WE-LA-CJA! O ile pod koniec poprzedniej wyprawy na stok miałem poziom umiejętności 4, teraz się śmiało czuję na 5.5! Tak wielki postęp umożliwiły mi właśnie te narty. Samodzielnie nauczyłem się dzisiaj na nich jazdy równoległej - szybko stała się dla mnie podstawowym stylem, śmiało planuję wyjazdy na łatwiejsze czerwone trasy, mimo że 14 godzin "wcześniej" przerażał mnie zjazd z połowy oślej łączki. Z nich wszystkich tylko 1 godzina była pod okiem instruktora, który uczył mnie swobodnego płużenia. Wybaczcie ten bardzo subiektywny początek - ale pewnie rozumiecie - emocje, "świeżość", szybkie postępy, ogromna satysfakcja..! A teraz moja skromna recenzja: Narty Rossignol Alias 74 Carbon Długość: 166 cm Taliowanie: 120, 74, 110 [cm] Radius: 15 m Autoturn Technology Rockery 29 Wysokość (dzioba?) 6 Wiązania Axium 110 Pierwsze wrażenie - narty lekko twardawe, ale łatwo się przyzwyczaić. Skrętność - pewna, zachęcająca do eksperymentowania. Być może dość długie piętki, muszę się nauczyć lepiej dostawiać drugą nartę na stromym odcinku stoku. Trudniejsze fragmenty trasy - lodu nie stopią, ale przejadą przezeń bez żadnego kapryszenia. Poza tym muldy nie są złe, a nawet mogą być przydatne. Większe prędkości - pół stoku na krechę i gdziekolwiek jestem - zawsze "słuchają". stabilne. Slalom* - tutaj pełne zaskoczenie - poczułem się jak zawodnik! Nie spodziewałem się, że z taką łatwością i precyzją ominę chorągiewki. Tak nawiasem mówiąc, robiłem to po raz pierwszy... ;p Ogólnie Ambitnym początkującym, którzy dobrze się czują na Rossignolach na pewno poleciłbym te narty. * - Odnośnie do punktu "slalom" - żeby było bardziej jednoznacznie (bo to szerokie pojęcie) załączam fotkę. W razie pytań - chętnie odpowiem jak tylko będę umiał.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tutaj masz wszystko o wszystkim co wozi d..e narciarza . -1 punkt
-
Ja bym brał 170, skąd opinia,że na 5cm dłuższej będziesz bardziej walczył, raczej będzie na odwrót, oprócz inicjacji skrętu nic na krótszej nie pójdzie łatwiej a i to niewiele - a jeśli umiesz już skręcać a tak wynika z samooceny to o czym mowa. Na 165 też byś pojeździł ale 170 powinno być lepsze - szybsze, pewniejsze, stabliniejsze.1 punkt
-
1 punkt
-
relacja - klasa dzisiaj wyjeżdżałem z Zakopca i w nocy tak dosypało,że napewno warunki duzo lepsze. ja chciałem wybrać się ze znajomymi w niedzielę ,ale strasznie wiało i mgliście jakoś się zrobiło,dlatego odpuścilismy. juz od kilku ładnych paru lat bywamy na Podhalu i ciągle cos wypadnie ,i jakos nie mogę tam dotrzeć-dlatego zazdroszczę ci tego wypadu- i jeszcze raz szacun za relację. :)1 punkt
-
Znalazłem: http://www.twoja-podroz.pl/poradniki/PodstawyNarciarstwa i podejście matematyczne: http://www.if.uj.edu.pl/Foton/96/pdf/04%20karwing.pdf pozycja: http://narty.sport.pl/narty/51,110175,3096998.html?i=01 punkt
-
Kto może to niech do czwartku jedzie szusować (szurać,ciąć,haratać, carvingować...) wykorzystując mroźne noce. Nawet nie ma co kombinować bo teraz jest jeszcze wszędzie nieźle z warunkami.Od piątku ma być wiosennie z niewielkimi przymrozkami w nocy. Liczę ,że po 15-tym jeszcze na parę dni wróci zima bo teraz obowiązki i sprawy rodzinne nie pozwalają na wyjazd narciarski:mad: http://www.weatheronline.co.uk/weather/maps/city?PLZ=_____&PLZN=_____&LANG=en&CEL=C&SI=mph&CONT=euro&LAND=PL®ION=0001&WMO=x6559&LEVEL=52&R=0&NOREGION=1 http://www.weatheronline.co.uk/weather/maps/city?PLZ=_____&PLZN=_____&LANG=en&CEL=C&SI=mph&CONT=euro&LAND=PL®ION=0001&WMO=12625&LEVEL=52&R=0&NOREGION=11 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wydaje mi sie iz rozmawialismy o ludziach którzy potrafia jeździć tzw "carvingiem" a nie tych którym sie tylko wydaje iz potrafią. W jeździe "carvingowej" małe muldy nie przeszkadają. Mi chodzi o to iz jazda na krawędziach raczej otwiera nowe możliwości niz coś zabiera.1 punkt
-
ale przyznasz ze to miły i przyjemny bóll:) tzn ze popracowałeś bardzo ładna relacja:)1 punkt
-
Na onecie ukazał się ciekawy artykuł o Orawie. Ja już sobie dawno powiedziałem, że zaliczę wszystkie tamtejsze wyciągi:) Ciężko idzie, ale Orava Snow i Sihelne już za mną1 punkt
-
Ja byłem dzisiaj na soszowie:) śmigałem od 9-13. Wypad b. udany:) Warunki były zadziwiająco wystrzałowe jak na taką porę. spodziewałem się, że będzie gorzej. Generalnie tak jak w poprzednich relacjach przeczytałem do 11-11:30 po prostu BAJKOWO, nawet ludzi za bardzo nie było. Potem zrobiło się dosyć tłoczno na stoku i trzeba było uważać na innych. No i dosyć sporo lodu na którym 2 razy się za bardzo przejechałem:) i tyłkiem musiałem hamować apropos hamowania:PP Zgubiłem niestety telefon dzisiaj:(( Właśnie na stoku. niebiesko-czarny samsung s5200. Jeśli ktoś znalazł to proszę o kontakt na nr. 783019261. Jakaś nagroda wpadnie:) Nie robię sobie wielkich nadziei ale może akurat... jeszcze jedno apropos HAMowania;PP babka w kasie dziwnie CHAMska:/ zadzwoniłem zapytać o ten telefon i mówię: -Dzień dobry, zgubiłem dziś telefon na stoku - I CO Z TEGO (:OO?!?@:!?@:@#:!?#@^$) -Chciałem zapytać tylko czy ktoś może nie oddał. -NIE i się rozłączyła Na stoku zawitał również Sz. P. prezydent RP Bronisław Komorowski. Trochę facetowi współczułem bo nie dość że 3 koksy ciągle przy nim jeździły(ochrona) to jeszcze oprócz tego ludzie mu nie chcieli dać spokoju:)) co wjazd to go 103911 ludzi o zdjęcie zaczepiało:// Pewnie sobie biedak nie zjechał nawet z 5 razy... Apeluję: trochę myślenia... ten facet jak jedzie na narty to na pewno nie po to żeby foty sobie cykać i chciałbym sobie odpocząć... dajcie święty spokój takim ludziom. bądź co bądź w takiej W-wie to chyba musi trochę popracować, a jak jedzie do Wisły na narty to chyba chciałby odpocząć...1 punkt
-
nosal Zapisalem sie na zawody... teraz czytajac Wasze wypowiedzi zastanawiam sie czy sie nie osmiesze...mysle ze wiekszosc z Was to starzy wyjadacze i niejedna tyczka dala Wam po kasku...Jestem absolutnym debiutentem ale powiedzialem sobie raz 'kozie smierc' - przeciez sie zabije najwyzej polamie stare blisko 50 - letnie kosci...oprocz obaw gdzies z tylu czai sie niesmialo radosc z udzialu w zawodach, piatkowego posiadu w karczmie.......Chce sie sprawdzic, moze Nosal to zbyt trudne miejsce jak dla mnie , ale w moim wieku nie mam juz wiele sezonow jazdy przed soba, Pocieszam sie glowa do gory - bedzie fajnie ale w pamieci natretnie powraca obraz sprzed wielu lat kiedy bylem na Nosalu, ratrak byl ale uzycie go to przecierz koszty... tak wiec jezdzilo sie a raczej katowalo na muldach i lodzie. Powiezialem sobie ze moja noga tam wiecej nie stanie i bylem konsekwentny przez wiele lat az do dzisiaj. jednak ciesze sie na te zawody! do zobaczenia na stoku! jacek sikorski.1 punkt
-
Jak dla mnie trzy razy za drogo i ryzykownie dla zdrowia bo za małe umiejętności a warunki narciarskie średnie. Zaczynam już teraz oszczędzać na wyjazd w Alpy przed sezonem (grudzień 2011).Tam jest trzy razy taniej niż na Kasprowym a krajobraz nie gorszy.Ogólnie to kilkakrotnie lepiej pod każdym względem niż na ,obojętnie którym polskim stoku narciarskim. Kasprowy mam zamiar kiedyś ,,narciarsko zaliczyć". Marboru dzięki za wspaniałą relację Do Kasprowego mnie nie przekonałeś ,ale relacja i fotki na medal :)Jedna fotka z Wysokich Alp(S.N. La Thuile) Z komórki bo lepszego aparatu nie wziąłem. Przy moich kiepskich umiejętnościach narciarskich rozbiłbym go na sto procent.1 punkt
-
Bardzo nam było miło spotkać Johnnego i Ewę. Johnny musimy się częściej umawiać bo zawsze jest dobra pogoda i co najmniej dobre warunki Warunki narciarskie: 1) tam gdzie odpowiednia ilość śniegu (patrz zdjęcie z Kopca w stronę górnej stacji na Pilsko) bardzo dobre lub idealne. Twardo i płasko. 2) tam gdzie śniegu mnie zwykle lodowisko, lub niewyratrakowane (zjazd z Kopca ostatnie ścianki). 3) minerałów jak na Pilsko mało - duży postęp 4) orczyki dalej są ale jest pod nimi zwykle równo lub nawet wyratrakowane! 5) ZERO muld 6) kolejka na max 2 minuty, a na Szczawinach w ogóle pusto! Podsumowując: biorąc pod uwagę ilość opadu na górze. to gdyby nie pola lodowe ja oceniłbym warunki na 6stkę. A naszej jazdy się nie ocenia bo się nią bawimy A teraz hit sezonu: żonie udało się mocno (45stopni?) zgiąć tytanowego kijka1 punkt
-
Słoneczne Pilsko cz.2 Otworzyli wyciąg na Pilsko,tylko jakby piętro niżej dojeżdża... Czyżby zieloni(w temacie) znów terroryzowali Beskidy? :eek: Nie tylko dorwę wszarza w swe ręce... Wyjeżdżamy na "samą górę" iii... jazda! Jest dobrze,nawet bardzo dobrze,mimo małej pokrywy śnieżnej.Jedzie się wyśmienicie do tego płotu na środku... Po prawej total lód,po lewej nieco lepiej,ale tylko na popczątku.Chciało by się powiedzieć:brawo eko-cośtam,dzięki Wam liczymy złamania! Nic to,jakoś sobie radzimy i od eko coś tam walimy... Po jakimś czasie namierzamy Ewę,niestety trochę późno,bo jej Mąż-laminat już zjechał na dół,bo coś buty ma źle dobrane.Udaję się choć fotkę walnąć: Tu od razu tradycyjna zgadywanka - kto jest kto?Mnie rozpoznawać nie musicie,za cząsto bywam na tych fotkach... Robimy sobie w sumie chyba ze 3 przerwy,jak to narciarze rekreacyjni.Korzystamy z miejscowych wspomagaczy i to dobra metoda... Przychodzi czas,kiedy siły Nas opuszczają,a właściwie opuszczają mnie państwo Mysiałkowie i jest mi smutno... ale dla pocieszenia dodają,że się długo gramolą... Mimo dalszej aktywnej jazdy,doganiam ich przed wyjazdem!Się zap.... Ale po drodze przeszkody,tak wyglądała trasa,kiedy zasuwałem na dół: Jeszcze warto odnotować,że jazda cały dzień bez kolejek! Za karnet całodniowy zapłaciłem,jeśli dobrze liczę,56 zł! Uwielbiam spędzać dzień z "Mysiałkami"!Pozdrówka dla Was! I tak to mniej więcej wyglądało,oby więcej takich dni!!!1 punkt
-
Słoneczne Pilsko cz.1 Ze względu na oszczędności związane ze ślubem,sezon już uważałem za zamknięty... Jednak jak dostałem wiadomość od Mysiałka,stało się jasne,że całą sobotę spędzę na nartach!I chwała jemu i niezwykle uśmiechniętej Żonce! No to zaczynamy!Wstałem przed szóstą,żeby jak zwykle być jednym z pierwszych.Na miejscu byłem gdzieś 7.40 i... się rozglądam... Ewy nie wypatrzyłem,Mysiałka z Jego wspaniałą Żonką też ni ma... Jednak zaraz po zebraniu się szok!Dojeżdża Mysiałek z Żonką - brakowało mi ich widoku!Banany nr. 10 na twarzach zapowiadały,że ten dzień będzie należał do tych najwspanialszych w mojej narciarskiej karierze! Nie ma co owijać w bawełnę czy wełnę,tylko ruszamy do góry.Dzień zapowiada się cudowny!Krzesełko dziadzi jak zawsze,ale kto o tym myśli,zmierzając do śniegu? Docieramy na górę i dalej na orczyk.Ale wcześnie poprawki sprzętowe: Docieramy na górę i tu pierwszy szok!Armatka śnieżna na Miziowej!!!Nie nie,to nie fata Morgana!To prawdziwa armatka,która nieśmiało chowa się za GOPR-owcami... Wyciąg na Pilsko nie działa... już się obawiałem,że będzie powtórka ze SzCyrku!To nie przeszkadza,jeździmy sobie z Miziowej na Szczawiny i jest zarąbiście!Wyraźnie chcę tu odnotować,że "5" została mocno poszerzona tam,gdzie zazwyczaj tworzyły się zatory,nawet armatka się zaplątała... Proszę: Armatka ma nawet swój zbiorniczek: Śniegu mimo to nie za wiela,ale jazda bez większych problemów.Niestety kilka razy hamując,poczułem jak mielę minerały. Taka przypadłość tych stoków...1 punkt
-
Ciągnę dalej swój temat. Bre ubezpiecz. przesłało całą sprawę do Europ Assistance, ta w części odmówiła zapłaty za pomoc medyczna udzieloną we Włoszech. Odwołałem się od tej decyzji. Odwołanie rozpatrzono negatywnie. W uzasadnieniu podano " że na podstawie przesłanej dokumentacji medycznej stwierdzono brak zaburzeń ukrwienia i unerwienia kończyny górnej". Jak pisałem wytkonano RTG i rez. mag (MRI). Na podstawie rtg nie da się stwierdzić zaburzeń ukrwienia czy unerwienia. to można stwierdzić na podstawie MRI, i jak się stwierdzi że nie ma uszkodzeń, można zdaniem ubezpieczyciela odmówić zapłaty za to badanie jako przekroczenie zakresu pomocy niezbędnej. Gdzie tu u licha logika? Przestrzegam więc przed BRE Ubezpieczenia i działającego w jego imieniu Europ Assistance. To jedna klika która wg. ogólnych warunków ubezpieczenia moze wogóle nie udzielić pomocy lub zakwestionować po jej udzieleni zakres.I to zawsze, bo mały punkcik mówi że pomocy niezbędnej do czsu podjecia leczenia w kraju!!! Zwróćcie uwagę na takie punkty w Wasztch polisach! W sprawie zwróciłem się także (jak mipolecaliście) do Rzecznika Ubezpieczonych.Ten wezwał prezesa BRE Ubezp. do przesłania mu dokumentacji. Pismo Rzecznika jest dla mnie korzystne.Rzecznik zwraca uwagę na wskazanie przez Ubezpieczyciela jednostki sł. zdr. we Włoszech i stwierdza że z tym się wiąże odpowiedzialność Ubezpieczyciela za cykl leczenia i uzyte procedury którym ubezpieczony się poddał. Włosi wezwali mnie do zapłaty tej części rachunku za którą Ubezpieczyciel odmówił płacenia. Ręka jeszcze boli, lekarz przepisał zabiegi rehabilitacyjne ale pierwszy wolny termin to sierpień czy wrzesień 2011. Co będzie dalej - opiszę ku przestrodze innych żeby temat dociagnąc do końca. Pozdrawiam, smigajcie bezpiecznie!!!!1 punkt
-
Może zaapelujmy tą drogą do właścicieli stacji narciarskich, aby dokonali "standaryzacji" kamer w swoich ośrodkach. W wielu miejscach mają jakieś dziwne formaty obrazu, zdjęcia z zatrzymanych kamer, zazwyczaj nieaktualne. Podczas, kiedy można naprawdę profesjonalnie pokazać obraz, który w całości odda sytuację na stoku i wokoło. Według mnie takim pozytywnym, dobrym przykładem jest Nosal: Oto obraz z kamery, który jeszcze po powiększeniu daje dobry przegląd sytuacji. http://nosal.pl/pl/kamera-na-zywo.html Dobrym pomysłem jest zamieszczenie stacji meteo, aby narciarze mogli przygotować się odpowiednio i przewidzieć warunki śniegowe. http://79.190.150.2/meteo/ Dodawajcie swoje dobre i złe przykłady. Może przeczytają i zmienią formaty.1 punkt
-
Składanka Wchodzi murzyn w Moskwie do baru, patrzy po pólkach i nie wie co zamówić. Wpada rasowy Rusek z budowy i zamawia szklankę spirytusu. Barman otwiera lodówkę, wyjmuje zmrożona butelkę i nalewa doszklanki. Rusek wypija, robi huuu i nic. Murzyn krzyczy Dla mnie to samo Barman nalewa, murzyn wypija, zaczyna sie skręcać, kaszleć, rzygać,łzy mu ciekną a rusek klepie go w plecy i pyta: - Co murzyn, za zimne? ----- Dziki Zachód. W samo południe. Żar leje się z nieba, wszędzie kurz z pustynnej prerii. Kowboj wjeżdża do niedużego miasteczka. Zeskoczywszy z konia przed saloonem, podchodzi do szkapy, podnosi ogon i całuje w to miejsce, dokąd nigdy nie przedostaje się słońce. Staruszek, siedzący przed zakładem fryzjerskim, krzyczy w szoku: - Po co pocałowałeś konia w d*pę?! - Usta mi popękały - odpowiada kowboj. - Taki całus nawilża usta? - Nie, powstrzymuje od ich oblizywania. ------- Dwóch górali: mały i duży sikają na mur. Mały strasznie mruga oczami. Widząc to drugi pyta: - Co tok mrugos? - Bo mi do ocu prysko!1 punkt
-
2 sierpnia Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Beskidach. Boże, jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem. 4 października Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi !!! Wszystkie liście zmieniły kolory na tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe, Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na świecie. Tutaj jest jak w raju. Boże !!! Jak mi się tu podoba. 11 listopada Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się, a za oknem wszystko było przykryte białą, cudowną kołderką. Wspaniały widok. Jak z pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy całą rodziną na zewnątrz. Odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową do naszego pięknego domku. Później zrobiliśmy sobie świetną zabawę - bitwę śnieżną (oczywiście ja wygrałem). Wtedy nadjechał pług śnieżny i zasypał to co wcześniej odśnieżyliśmy, więc znowu musieliśmy odśnieżć drogę dojazdową. Super sport. Kocham Beskidy. 12 grudnia Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Odśnieżyłem drogę, a pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po porostu kocham to miejsce. 19 grudnia Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie mogłem pojechać do pracy. Jestem kompletnie wykończony ciągłym ośnieżaniem. Na dodatek bez przerwy jeździ ten pieprzo*** pług. 22 grudnia Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy mam w pęcherzach od łopaty. Jestem pewien, że pług śnieżny czeka już za rogiem żeby wyjechać jak tylko skończę odśnieżać drogę dojazdową - skurwy*** 25 grudnia Wesołych, Pierdolonych Świąt !!! Jeszcze więcej napadało tego białego, gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwie... od pługu śnieżnego przysięgam - zabiję chu*** Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi solą jak w mieście, żeby rozpuściła to zmarznięte, śliskie gówno. 27 grudnia Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odśnieżania tej jebanej drogi dojazdowej za każdym razem kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod wielką górą białego gówna. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedział dwadzieścia pięć centymetrów dalszych opadów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić ile to jest łopat pełnych śniegu. 28 grudnia Jebany meteorolog się pomylił !!! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego kurest***. Ja pierdole - teraz to nie stopnieje nawet do lipca. Pług śnieżny na szczęście ugrzązł w zaspie, a ten **** przylazł do mnie pożyczyć łopaty. Myślałem że go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedziałem, że już sześć łopat połamałem przy odśnieżaniu, a siódmą i ostatnią rozpierdoliłem o jego zakuty, góralski łeb. 4 stycznia Wreszcie jakoś wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i picia. Kiedy wracałem, pod samochód wskoczył mi jeleń. Ten pojebany zwierz z rogami - narobił mi szkód na trzy tysiące. Przez chwilę przebiegło mi przez myśl, że jest on chyba w zmowie z tym chujem od pługu śnieżnego. Powinni powystrzelać te skurwysyń*** jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie. 3 maja Dopiero dzisiaj mogłem zawieźć samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie jak zardzewiał od tej jebanej soli, którą jednak sypali drogę. Na podjeździe stał zaparkowany, umyty i błyszczący pług śnieżny z nowym kierowcą. Tamten podobno jeszcze leczy rozjeba*** łeb. Na szczęście od uderzenia stracił pamięć, bo jeszcze poszedłbym za chu*** siedzieć. 18 maja Sprzedałem tą zgniłą ruderę w Beskidach jakiemuś wypacykowanemu inteligentowi z miasta. Powiedział, że całe życie o tym marzył i zbierał kasę, aby na emeryturze odpocząć. A to się głupi **** zdziwi jak przyjdzie zima i ten drugi **** wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadziłem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś mający chociaż troszeczkę rozumu i zdrowego rozsądku może mieszkać na jakimś zasypanym i zmarzniętym zadupiu w Beskidzie... PS. MNIE TAM MOZE ZASYPAĆ1 punkt
-
Generał pyta dowódcy pułku: - Co tam się u was wyprawia na tym polu minowym? Stale jakieś to krzyki, fajerwerki... Co wy tam świętujecie, do diabła?!1 punkt
-
On i ona żyją ze sobą na kocią łapę. Po kolacji on zmywa naczynia. po chwili odwraca się do niej, patrzy głęboko w oczy i pyta: - Wyjdziesz za mnie? Ona ze łzami szczęścia w oczach: - Tak! On: - Ze śmieciami....1 punkt
-
Turcy... Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, ubrany w koszulkę z napisem "Turcy mają trzy problemy". Nie trwało długo, stanął przed nim Turek, byczysko chłop: - Ty, a w dziób chcesz? - To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja. Ciagle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu. Dyskoteka sie skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam czeka na niego tłum Turków.- No, teraz sie z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie. - A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie potraficie załatwiac spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać wszystkich "swoich". - Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy wyciągając noże. - I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...1 punkt
-
W Tatrach na hali opala się naga dziewczyna. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego łona dziewczyny przykrywa je kapeluszem. Przechodzący obok niej baca, patrzy i woła: - O Jezisicku, jescem nie widzioł zeby tak faceta w całości wciągneło...1 punkt
-
CYTAT DNIA Biathlonistka Małgorzata Ruchała: "Na pewno po ślubie nie będę nosiła podwójnego nazwiska, bo mój narzeczony nazywa się Piotr Bosko" .1 punkt







