Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.03.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Rohace - bajka!(cz.2) Teraz będzie trochę widoków i takich tam... Ale najpierw wspomnę o parze słowackich emerytów,z którymi jechałem krzesłem.Otóż gość zaczął mnie wypytywać jak mi się tu podoba itp.Mówił tak płynnie po polsku,że na początku wziąłem go za Polaka!Dopiero później się zorientowałem,że to Słowacy.Oczywiście chwaliłem,bo podobało mi się baaaaardzo!Trochę pogadaliśmy,a najfajniejsze było jego stwierdzenie:"40 lat trzeba było czekać,żeby wreszcie można było swobodnie się poruszać po okolicy". Przy krześle jest czarna traska,która nie była ratrakowana,była zamuldzona i zalodzona,Aklim się tam zapuścił: Niestety najlepsza fotka wyszła nieostra. To zdjęcie najlepiej oddaje klimat stacji: Na środku widać taki szeroki żleb,tam zjeżdżali narciarze turowi: Słabo ich tam widać,może jeszcze popracuję nad zdjęciem. My też zrobiliśmy sobie sesję: Teraz jeszcze widoczki: Od razu pomyślałem o Marboru,który był w Beskidach - gdybym znał to miejsce,z pewnością bym go namawiał,żeby tam właśnie pojechał!8 punktów
-
Postanowiłem powtórzyć wyjazd do Saalbach (w zeszłym roku byłem od 13 do 20 marca - trzy dni opadów śniegu, z czego dwa to śnieżyca, a potem trzy dni słońca).Tym razem sześć dni słońca, bezwietrznie, doskonała widoczność , ale trasy na południowych stokach dobre do 11-tej, potem jazda wyżej i na północnych stokach. Mieliśmy trochę szczęścia - trafiliśmy na Mistrzostwa Austrii w narciarstwie alpejskim (na Zwolferkogel), na żywo oglądaliśmy zjazd kobiet.Pierwszy raz miałem okazję oglądać zjazd "live" i to od razu w takiej scenerii i w takim wykonaniu , a w dolnej części trasy "Standard" na tyczkach trenowali slalomiści. Panie i panowie zawodnicy - szacunek. Nasz dzień wyglądał następująco: skibus o 8:30, na Wildenkarkogel ok.9-tej (kolejką Schonleitenbahn), jazda do 15:30 (z przerwą na uzupełnienie płynów ), powrót do Viehhofen po 16-tej, potem obiad, spacer, małe co nieco i do spania - i tak przez sześć dni. Dołączam parę obrazków.7 punktów
-
Wybrałam się wczoraj na Mosorny Groń – szczególnie ulubiony przeze mnie stok tej zimy, z uwagi na marna zimę i marna ilość śniegu – ten stok jakos sobie radzi;) Rano sprawdziłam kamerki, sprawdziłam skionline;) i już wiedziałam o Roháče-Spálená, …myslę sobie trudno innym razem, nie można być przecież wszędzie. Pogoda cudna, śniegu troszku jest… Żeby nie było, ze mnie tam nie było Mosorny Groń w całej swej okazałości Wczorajszy dzień jednak spędziłam bardziej leniwie niż zwykle, śniegu coraz mniej, warunki od rana dobre, ale około godziny 11-12 jest już nie zaciekawie, można wtedy jedynie usiąść i wygrzewać się w słońcu. Widać parking na dole więc sami stwierdzicie mało, mało tych narciarzy, czy wszyscy już w ogrodzie działają? Chyba w większości bo i na Mosornym się zieleni Tak sobie pomyślałam …czy to koniec sezonu? Pogoda optymistycznie ciepła się nam zapowiada, czas zmienić narty na rower..czas po górach pochodzic.5 punktów
-
Znamy się tylko z widzenia Kneissl Black Star to w kwestii estetycznej jeden z moich faworytów, oszczędny, elegancki wygląd a do tego wyjątkowo by mi pasowały do rękawiczek i butów. Nigdy nikogo nie widziałem na tych nartach, są rzadko spotykane co podkreśla ich wyjątkowość i w pewnym stopniu oryginalność. Od początku tego sezonu myślałem o zmianie nart i szukałem czegoś krótkiego do pary do szerszej i dłuższej narty allmountain, do jazdy na twardym, w dobrych warunkach, skręt średni, krótki, do zabawy i agresywniejszego przyciśnięcia. Teoria mówiła o powrocie do twardszej slalomki lub czymś z topowych crossów. Trzy osoby, które znam jeździły na tych nartach i ciepło się o nich wyrażały, a że trafiła się okazja przetestować je w godziwych warunkach...... Black Star XC to narty z rdzeniem drewnianym wzmacniane tytanem i włóknem szklanym, są dosyć ciężkie i sztywne jak przystało na topowe crossy, testowałem rozmiar 168 cm czyli jak dla mnie nieco dłuższy niż dobór slalomki (165).http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2919&id_modelu=4052Oto moje wrażenia :AdaptacjaNa początku jeździłem w warunkach twardych czyli po betonie, trochę nie łapałem o co chodzi z tymi nartami, dobrze trzymały na twardym, niby wszystko ok ale trzeba się z nimi poznać, nie od razu się pokochaliśmy niemniej początek nie był zły i jak na dosyć trudne warunki jazdy to nasza znajomość szybko się rozwinęła. Do zakochania jeden krokPierwszy banan na twarzy pojawił się po zjechaniu czarnej trasy z Ainecka na Katchberg, kto jechał wie, że jest miejscami trochę stroma i można pociągnąć, traskę na tych czarnulach łyknąłem jak bułkę z masłem, trzy zjazdy w systemie "na raz" i zero zmęczenia, bardzo dobre trzymanie na twardym i stromym i fantastyczna stabilność przy zmienianiu techniki jazdy w zależności od warunków i trudności oraz wyśmienite wybieranie nierówności i amortyzacja, po prostu pewność i zaufanie a to w związkach jest najważniejsze.. Później nieco ganiania w miękkim śniegu i też jest dobrze, idą pewnie, nie kopią się, nic nie łapią.Black and WhiteDzień drugi, jedziemy do Innerkrems. Pogoda piękna, mroźno i słonecznie a na trasie wita nas twardy i nieco nierówno zrobiony beton. Na rano biorę inne narty - tej samej firmy - White Stary SL. Na rozruszanie to nie był dobry pomysł, narta jest trochę męcząca, sztywna i ciężka, trzeba ja na tym nierównym betonie pilnować, trzyma cudnie jednak na bardzo stromych odcinkach trzeba się mocno uwijać, pilnować. Do tego źle mi się na niej jeździło, na wszelkich nierównościach, telepały mocno, drgania przechodzą w całości na nogi, w szybkiej jeździe na nierównościach nerwowe, brak pewności, nie zdobyły mojego zaufania a do tego powróciło echo starego bólu kolan . Po dwóch godzinach zrezygnowałem - wziąłem Black Stary i wszystko się odmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od razu czuć różnice w tłumieniu drgań, znikła nerwowość, kolana przestały boleć, nogi się męczyć a jazda stała się luźniejsza, szybsza i pewniejsza, po godzinie zdobyły moje pełne zaufanie - zaczynam na nich jeździć bardzo szybko- aż strach pomyśleć co by było gdyby były dłuższeBezdrożaWczesnym popołudniem przerzucamy się na drugą stronę ośrodka- południowy stok. Jest tam taki orczyk na górze (koło 2200) gdzie można pojeździć pozatrasowo, szerokie, piękne pola z dość stromą górą, akurat popadało 2 dni wcześmiej i było 20-30 cm świeżego puchu. Narty mimo marnej długości spisywały się nieźle, nie trzeba było leżeć na tyłach, byłem pozytywnie zaskoczony niemniej ich sztywność nie do końca sprzyja takiej jeździe, trzeba uważać przy przejeździe ze stromego w płaskie- szarpią i nieco toną. Niemniej na 4 zjazdy tylko jedna gleba i coraz większa pewność.Nie tylko dla orłówNarty te testował też mój kolega, człowiek średniozaawansowany narciarsko, narty miały długość -2 cm do wzrostu czyli dla niego niby bardzo długie.. Miał nieco dłuższą adaptacje, przestawiał się z Volkla Racetiger SC 10 cm krótszego. Szybko jego jazda zaczęła wyglądać dużo lepiej niż na SC i na pewno jeździł dużo szybciej i pewniej. Na Black Starach szybciej przyswajał sobie różne wskazówki na temat jazdy i już w drugim dniu było widać postęp w jeździe a nauka szła sprawnie i szybko. Nart również jemu przypadły do gustu i Racetygrysy chyba pójdą do odstrzałuBack to BlackJak dla mnie świetne narty do jazdy każdym rodzajem skrętu, niesamowicie pewne, efektywne i stabilne, świetnie tłumią drgania, są ekonomiczne i łaskawe dla zdrowia, dają dużą pewność przy stosowaniu różnych technik, zmiana stylu jazdy łatwiutka i płynna, są wyjątkowo dobre w jeździe śmigiem, nw i całym old schoolu - na lepszych w tym zakresie bardzo dawno nie jeździłem. To są narty do sprawnego, szybkiego zjeżdżania z góry na dół, świetne zwłaszcza na bardzo stromych i trudnych trasach, jak dla mnie znakomity i uniwersalny cross o melodii im stromiej tym lepiej, im szybciej tym lepiej. Nie jest to na pewno sprzęt dla ortodoksyjnych miłośników carvingu, narty wchodzą na krawędź przy dosyć dużej prędkości, przy zwolnieniu też ją puszczają, nie da się na nich kręcić "kółek" na wypłaszczeniach, po pierwsze na płaskim odcinku dosyć trudno je dogiąć by skrócić promień skrętu, po drugie odniosłem wrażenie,że przy takim siłowym traktowaniu w tego typu jeździe tracą dynamikę i zwalniają. Są dynamiczne, szybkie, zwinne, dobrze trzymają na twardym, świetne to całodniowej, intensywnej jazdy. Poczułem się na nich dużo lepszym narciarzem – być może to tylko wrażenie ale jednak coś w tym musi być gdyż z boku to ponoć też było widać. Mnie te narty oczarowały i już szykuję miejsce na te śliczne deski w swojej piwniczce.5 punktów
-
W kwesti lawinowej to bardzo słuszna uwaga, nie napisałem o tym ale w zasadzie najważniejszy powód wczesnych godzin rannych na podejscie i zjazd to wlaśnie lawinówka. Po prostu wiosną, gdy śniegu zalega sporo, jest on sfirnowany i zbity to gdy on jest zmrożony to zagrożenie lawinowe spada do minimum. Natomiast gdy temperatura puszcza to niestety zagrożenie rosnie. Może nam sie wydawać, że sniegu jest generalnie niewiele jednak trzeba mieć na uwadze,że jeśli takim żlebem czy inną przełęczą da sie zjechać na nartach to leży go tam pewnie z metr i do tego jest cięzki i zbity więc jest spora masa do wyjechania. Do tego wazne, że zagrozenie lawinowe jest o wiele większe w formacjhach wklęsłych więc jesli ono występuje należy takich miejsc unikać lub ograniczyć czas przebywania w nich do minimum. Żleb z Salatyna to właśnie taka formacja i może być tam niebezpiecznie w niesprzyjających warunkach. Wiosną bym sie tam nie pchał np w czasie odwilży, po ciepłej nocy itp. Rano po mroźnej nocy jest to miejsce bezpieczne jeśli mamy do czynienia ze starym, sfirnowanym śniegiem. Należy jednak zwrócić uwagę na zalodzenia, zjazd jest stromy ale łatwy niemniej jesli bedzie lod to może okazać się bardzo trudny i niebezpieczny. Pamiętem, ze jak bylismy tam (1.05) to na górze byliśmy lekko po ósmej rano, na zjazd czekaliśmy prawie do 9tej aby słoneczko nieco odtwardziło śnieg w żlebie. Pamiętam, też wjazd do cienia na dole, to było lodowisko. Pozostałe dwa zjazdy, które opisałem są pod względem lawinowym bezpieczniejsze i również łatwiejsze co nie znaczy, że mniej fajne, ja polecałbym zwłaszcza Banikowską Przełęcz. Co do reszty zagadnien lawinowych to można by tu duzo pisać bo temat szeroki, mogę sie poudzielać bo jakaś tam wiedza i doświadczenie jest w temacie, tyle, że nie wynika z narciarstwa bo tu moje dokonania pozatrasowe są bardzo skromne - prawie żadne, to są doswiadczenia ze wspinania zimowego.5 punktów
-
Johnny - niestety nie za wiele tego było i dosyc dawno temu. Z tamtej okolicy czyli słowackie Tatry Zachodnie zdarzyło mi się jeszcze zjeżdżać z Banikowskiej Przełeczy, ze Smutnej Przełęczy i z tzw Przedniego Zielonego, cała jazda wiosną. Generalnie mieszkaliśmy zawsze w Zubercu i start rano, 5.30 - 6 ta, głównie chodzi o dobre warunki ale tez nalezy uważać na strażników parkowych bo jazda jest zabroniona, z tego co wiem na Salatynie i w Dolinie Salatyńskiej tez ale tam chyba przymykaja oko bo za dużo ludzi to robi. Autem jedzie się dnem doliny głównej około kilometr dalej niż zjeżdżaliście na parking pod wyciągiem. Dalej dolina jest zamknięta, szlaban. Jest tam taki duży parking asfaltowy. Na Banikowską podchodzi się około 2,5 godziny z parkingu, zjazd na stronę północną jest bardzo fajny i urozmaicony, góra dosyć stroma a później dużo luźniejszej jazdy terenowej ze sporą partią zjazdu po lesie jeśli jest śniegu dostatek. Zdarzało nam sie w kwietniu dojeżdżać na nartach później w dół aż do tego parkingu lub prawie do niego, czy z kierunku Doliny Spalonej (boczna) lub od Tatliakowej Chaty drogą, dnem doliny Rohackiej - trzecie zdjęcie to górne partie Doliny Spalonej z podejściem na Banikowską Przełęcz http://www.jacunscy.eu/index.php?option=com_phocagallery&view=category&id=13:phkatxtatryxrohdolbanrohdol&Itemid=53 Inny zjazd to Smutna Przełęcz pod Rohaczami, zjazd na północną stronę - początek bardzo stromu, można zjechać trawersując pod skałami i dalej już łatwiej w kierunku Tatliakowej Chaty leżącej na końcu doliny głównej, inny ciekawszy wariant to odbicie poniżej progu Doliny Smutnej- niewielkie podejście, taki trochę trawers - poprzez grzbiet i przejście prze tzw Przednie Zielone oraz dalej zjazd w kierunku Doliny Spalonej - bardzo fajny gdyż jest tam bardzo szeroka i stoma kotlina, fantastyczna do jazdy. Tu widok na Dolinę Smutną i przednie Zielone (po prawej ze stawami) http://www.mount.cad.pl/mapa/tatry-6/rohacka/strony/przednie_zielone.htm A tu widok spod Banikowskiej Przełęczy w kierunku Przedniego Zielonego, widać ścieżkę wiec mniej więcej tym zboczem sie zjeżdża - drugie i czwarte zdjęcie zdjęcie. http://www.jacunscy.eu/index.php?option=com_phocagallery&view=category&id=13:phkatxtatryxrohdolbanrohdol&Itemid=53 Na południową stronę ze Smutnej można zjechać do Doliny Żarskiej, tu w warunkach wiosennych zjazd jest w cieniu i warunki są bardzo twarde ze sporą ilością lodu i jest to zjazd trdny, stromo, nie za szeroko miejscami. Dolina Żarska jest jedyną otwartą dla narciarstwa doliną w Tatrach Słowackich (chyba,że sie coś pozmieniało ostatnio) - to spory obszar o urozmaiconym charakterze. Od południa (Liptowa) do Żarskiej jedzie się przez Liptowski Mikulasz i dalej do wsi Żar skąd około 2 godzinny podechodzi sie do Żarskiej Chaty - schroniska w dolinie. http://www.mount.cad.pl/mapa/tatry-1/zarska/zarska.htm5 punktów
-
Byliśmy we trzech, dwóch kumpli z turami, ja ze zwykłymi nartami (tzw półcarwingi ale za to długie - 184cm, i z butami w plecaku wiec podejście dawało w d.... Z tego co pamiętam to nad ranem dno doliny było bardzo twarde i chłopaki też narty nieśli przytroczone do plecaka bo tak było szybciej niż na turach, narty przypięli dopiero w samej górnej części doliny ale tylko na chwile bo jak się dojdzie do żlebu ( w zasadzie to chyba trudno tu o żlebie mówić bo to raczej taka duża ścianowa formacja wklęsła niż prawdziwy wielki żleb) to zaczyna robić się bardzo stromo i już na turach nie da się podchodzić. Mieliśmy ze sobą raki i czekany ale nie używaliśmy, tylko kijki teleskopowe się przydawały, podejście jest bardzo strome ale dużo ludzi tam chodzi i środkiem zbocza-żlebu są wydeptane stopnie, po których się wygodnie wchodziło. Wszystko było dobrze przymarznięte ale tak jak pisałem słońce mocno operuje i stok szybko puszcza więc rano są optymalne warunki bo już nie ma lodu a jeszcze jest dobry, nie cięźki śnieg, za to jak się wjeżdża w cień w dolinie to totalna szklanka - ale tam to już płasko jest. Zjazd robi wrażenie, to jest naprawdę bardzo strome ale za to bardzo dużo jest miejsca, wielka przestrzeń i dużo powietrza:D. Bardzo fajny zjazd ale chyba tylko rano warunki są intymne bo jak widziałeś - popularny jest. Zawsze jak jeżdżę w Spalonej Dolinie (potoczna nazwa Rohacze jest błędna bo te górki mieszcza sie sporo wyżej w dolinie głównej) to ludzie tam do góry walą5 punktów
-
Rohace - bajka!(cz.1) Zanim przejdę do meritum,chcę przede wszystkim serdecznie podziękować kolegom,którzy mnie tam zabrali; Aklim,Nurek1974:WIELKIE DZIĘKI!!! Dziękuję,że mnie przekonaliście do zmiany planów,dziękuję,że mnie zabraliście,dziękuję za miłe towarzystwo,dziękuję,że pokazaliście mi tak fajne miejsce! No to do rzeczy!Umówiliśmy się pod Tesco w Żywcu i tuż spotykamy się ok. 7.30.Czuć lekki mrozik,więc nastroje dopisują!Pogoda też się zapowiada dobrze!Po drodze mijamy zjazd Pilsko a dalej... zalodzona droga!Jakby w Korbielowie chcieli dać do zrozumienia:"Chcecie na Słowację?To macie!" Kto by się przejął... Po stronie słowackiej spore zachmurzenie,szczyty za mgłą,jest lekka obawa.Po drodze oglądamy jeszcze inne stoki,które niestety już spłynęły. Dojeżdżamy na miejsce,jedziemy przez las,jest mroczno,ale kiedy wjeżdżamy na spory i bezpłatny parking,tooo... sami zobaczcie: Widoki są cudowne,pogoda również!Szybko się uwijamy i kupujemy karnety całodniowe za 18 ojro.Warto tu nadmienić,że kaucja wynosi 3 ojor,czyli ok.12zł,a nie 25zł jak w GAT... Ale co tu porównywać.Na orczyk i do krzesła.Już u samego dołu trasa fajnie wygląda: Pierwsze miłe zaskoczenie to bramki do wyciągu.Nawet nie zbliżyłem ręki do czytnika,a ta już mnie wpuszcza - można zapomnieć,że istnieją! Czteroosobowe krzesło przeciętne,do tego nie ma tej taśmy i potrafi walnąć po girach!Jego tempo też nie zachwyca,wszystko jednak rekompensują widoki,kiedy tylko opuścimy las... Można się poczuć niemal jak w Alpach czy na Kasprowym - cudownie!Humory dopisują,nie da się ukryć: Przy okazji zauważamy,że orczyk obok jedzie szybciej od kanapy!Ale co się dziwić,to wypinany orczyk... Dojeżdżamy do samej góry,dalej już tylko na turach,było nie mało wiela chętnych! Patrząc z góry jeździmy głównie na trasie po prawej,bo na głównej odbywają się jakieś zawody i trasa jest nieco ograniczona.Czasem też warto obejrzeć się za siebie: A tak wygląda trasa: Można zasuwać i to ostro.Są też w sumie chyba 3 hopki,może to na cześć Adasia?Traska robi się stroma,tutaj można powalczyć: Tak się złożyło,że dziś na stoku rozłożył się Rossignol i można było testować narty za darmo!Aklim skorzystał i zapewne zda relację. Jeszcze nie wspomniałem o warunkach narciarskich,a to na tym się powinienem skupić... Na początku oczywiście dość równo,ale jak dla mnie daleko do ideału.Może jest to wina sztucznego śniegu?Bardzo szybko też pojawia się sporo lodu,jednak bez tragedii,trzeba się przyzwyczaić.Ludzi umiarkowanie,kolejek do krzesła nie ma,ale już do orczyka na górze jest,niezbyt wielka,może na 5 minut stania by było,później już pusto.Za to spory tłok przy knajpie: Ale może to bardziej o te testy chodziło?5 punktów
-
Bardzo ciekawe Zawody odbędą się 2 kwietnia w Karkonoszach Slalom polodowcowy Już po raz 30. w Żlebie Slalomowym w Kotle Małego Stawu w Karkonoszach odbędzie się Puchar Samotni, czyli slalom narciarsko-snowboardowy. Tegoroczna impreza już w sobotę 2 kwietnia. Celem zawodów jest popularyzacja narciarstwa i uczczenie pamięci Waldemara Siemaszki - wieloletniego gospodarza schroniska, organizatora zawodów o Puchar Samotni. Prawo startu mają zawodnicy i zawodniczki zrzeszeni i niezrzeszeni w wieku 12 lat i starsi. Puchar Samotni to jedyne zawody w Polsce (wg naszych informacji) rozgrywane w żlebie polodowcowym - nie na trasie zjazdowej - bardzo widowiskowe, na pierwszy rzut oka ekstremalnie trudne - chociaż w rzeczywistości slalom jest ustawiony tak, żeby mogli w nim uczestniczyć zawodnicy o skrajnie różnych umiejętnościach. Zawody są przeprowadzane w środowisku naturalnym przy zachowaniu pełnej dbałości o ochronę przyrody - wszelkie ślady po imprezie są bardzo starannie usuwane. Można poruszać się tylko trasami oznaczonymi przez Strażników Karkonoskiego Parku Narodowego i pod ich nadzorem. Regulamin - bez podziału na kategorie wiekowe, wymagań co do przynależności klubowej, społecznej itp. - premiujący ilość startów w zawodach dodatkowymi punktami. Najcenniejszą nagrodą jest Puchar Samotni. Żeby go zdobyć nie wystarczy raz najszybciej zjechać. Przechodzi on na własność zawodnika po trzykrotnym kolejnym lub w sumie pięciokrotnym triumfie w tych zawodach. Program imprezy: Sobota 2.04 9.00 -10.00 - wydawanie numerów startowych 9.15 - odprawa sędziowska w biurze zawodów 10.00 - otwarcie zawodów 12.00 - start slalomu giganta - snowboard kobiety - narty kobiety - snowboard mężczyźni - narty mężczyźni http://www.puchar.szkolagorska.com/index.php3 punkty
-
A jak tam z lawinami przy tym podejściu, łatwo schodzą do Spalenej ? Z tego co pamiętam, to 2 lata temu w grudniu przysypało w tamtym rejonie rodaków, a i chyba też ktoś już tam został z naszych. Poszperałem tak na szybko w sieci i tu, jak i tu (choć nieco inaczej),można znaleźć obrazy do tego co Mihumor opisuje.3 punkty
-
hi Mitek pozwolisz ze: na pierwszym filmie narty nie sa za krotkie, troche musiales sie sprezyc, ale tylko z powodu przyzwyczajen do wiele dluzszych nart. Na swoich ulubionych 188cm nie przejechal bys tych muld lepiej. Na 3 filmie na krotkich nartach jedziesz swoj ulubiony skret (dla dlugich nart) Napewno nie jak pajac, ale troche za dlugo, wolno, pasywnie itd Jezeli chciales pokazac, ze na krotkich mozna tak samo jak na dlugich to ok. Gdybys zrobil odwrotnie tz na krotkiej pojechal krotki agresywny skret do jakiego krotka narta sie wybitnie nadaje, to robiac to samo na dlugiej mozna by chwilami wygladac jak pajac. W/g mnie na twardym podlozu narta krotka ca 160cm jest zdecydowanie sprawniejsza jak narta dluga tj. ponad 180cm.3 punkty
-
Witam Dzisiaj spędziłem dzień na Tuxie, W planie była Zillertal arena ale prognozy nie napawały optymizmem poniżej 2200m.n.p. Potwierdziło się. Pogoda pochmurna. Na dole deszczowo. Na górze trochę śniegu ale szybko wędrujące chmury i na zmianę raz trochę słońca a za parę minut ciemna chmura i widoczność na 20m. Jeździliśmy od 8.30 do 16.30 w sumie opłaciło się odłożyć arenę na jutro. Na górze trasy twarde ludzi nie za wiele, na szczęście nie wiało. Przejechaliśmy wszystko i na ten wyjazd Tux zaliczony. Jutro ma być lepsza pogoda i na tapetę Zillertal arena. Do piątku jeszcze plany do codziennej weryfikacji w zależności od pogody i warunków. AAAAAAA jeszcze - ostatni zjazd o 16.30 z Tuxa - śnieg mokry od 2600 w dół muldy i mokro. Do jutra. Pozdrawiam anba2 punkty
-
2 punkty
-
Czuję potrzebę oddać sprawiedliwość tej stacji. Wiosna w pełnym rozkwicie, a tam nie dość, że stacja działa, to jeszcze z rana są doskonałe warunki. Oczywiście, ok. 11 robi się miękko, ale od początku (czyli 9) można się zdrowo wyjeździć , a później jazda w miękkim cukrze też jest rzeczą pożyteczną . Do tej pory jest możliwy krótki wyskok szkoleniowy z KRK, chwała im za to! No, i niemal pusto, a nieliczni jeżdżący to doborowe towarzystwo. Wcześniej nie przepadałam za tym miejscem, zniechęcała mnie konieczność zostawienia auta na dole i czekania na busa, teraz wolno już dojechać do parkingu przy samej stacji.1 punkt
-
Maciek, zajefajna Relacja Dzięks. PS. Sorry za offa, ale zadam pytanie - Czy jesteś już "Władcą Pierścienia"? Bo jakoś tak mi się wydaje, że coś przegapiłem...a może nie?1 punkt
-
To prawda,nawet tych muld tak dobrze nie widać. To dodam to zdjęcie: To trasa równoległa,tylko bardziej płaska. PS.Również wielkie dzięki!1 punkt
-
1 punkt
-
Alf w zasadzie powiedział wszystko, ja jeszcze tylko szepnę....... Filmik 1 - nie do tego takie narty, a i tak wyszło całkiem zgrabnie; Filmik 2 - nie ma za bardzo co stawiać na długośc nart, bo kolega Maciek jest sporo technicznie słabszy od Ciebie, Film 3 - nie wyglądasz na niej jak pajac, tylko próbujesz - jedziesz na niej to co napisał Alf, a dodatkowo czy pamietasz długośc narty, nie 160 przypadkiem, albo 155 ? Tak mi się wydaje ale mylić się me oko może Niedzielę zapiąłem na 2,5 head wc sl rd(męskie oczywiście) z sezonu 2012 ! Być może to tylko subiektywne uczucie, ale czułem się na niej jak młody bóg nie pajac Acha - doświadczyłem po raz pierwszy do tego stopnia jak można jeździć po lodzie. Narta wcinała się we wszystko - DOSŁOWNIE. Łącznie z lodowym podkładem stoku. Pozdrawiam1 punkt
-
Zdjęcie fajne tylko jak każde zdjęcie nie oddaje stromości stoku na fotce to i dla mnie ta trasa jest lajtowa Ps. Johnny dzięki za relacje i wspólne nartowanie1 punkt
-
Mysiek,najpierw musiałbym kupić jakieś narty free i zrobić parę zjazdów po łatwiejszych trasach. Mam podobne wątpliwości. No no,ciekawie się robi! Pozdrówka! Tak to mnie więcej wyglądało:1 punkt
-
Odniosę się tylko do siebie. Nie miałem ani jednej takiej zawoalowanej sugestii. Uważam, że umiejętność jazdy ześlizgiem jest niezbędna i konieczna. Jadąc dynamicznie (na ile umiem) na GS często początek skrętu inicjuje ześlizgiem, wrzucam narty w ześlizg. Ja jedynie odnosiłem się do Twoich "prawd absolutnych" - długość nie ważna oraz dobry narciarz wszystko na wszystkim Pozdrawiam,1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dokładnie. Np byłem w austrii Toyotą Land Cruiser V8. Życzył bym sobie takiego komfortu w limuzynach (i jeszcze wszędzie wjedzie), ale to pewnie kwestia pneumatycznego zawieszenia.1 punkt
-
1 punkt
-
Aklim - szacun bo zjazd delikatnie mówiąc trudny i taki na przełamanie, kiedyś to raz zjechałem i przyjemność była również wątpliwa, w tym terminie to taki trochę akt desperacji i ryzyko strat w zdrowiu i w sprzęcie zwłaszcza:D Tak patrząc z wyciągu to jazda po tej trasie wiosną to taki trochę akt desperacji ale cóz - jak się nie chce grac łatwych piłek:D Ta na Pilsku krótsza ale za to węższa i dodatkowo zarasta coraz bardziej krzaczorami po bokach, chyba na nieą już kreskę położyli bo ostatnio jak jechałem to była wcale nie robiona i też przedstawiała się nienajlepiej, również wątpliwa przyemność to była i raczej zjazd w systemie "obiad zjedzony-dzień zaliczony":D1 punkt
-
nie , no spox:) nie taki diabeł straszny jak go malują zaliczyłem dwa zjazdy , w pierwszym dwie gleby , w drugim już tylko jedna:p robiłem to już na trochę zmęczonych nogach a muldy o tej porze dnia to już był jeden lód , ale było fajnie .Zresztą trening czyni mistrza:D więc nie ma co się zniechęcać jak się glebnie tylko trzeba walczyć dalej:cool: A co do porównania z czarną na Pilsku - powiem tak : podobne , tylko ta na Rohaczach , biorąc pod uwagę część o max spadku , mniej więcej dwa razy dłuższa1 punkt
-
wszyscy się pochorowali w domu a samemu to trochę daleko było jechać1 punkt
-
Moim zdaniem cięzsza niż na Miziowej, obie te trasy są przeważnie w złej kondycji, Miziowa jak ostatnio jechałem dwa lata temu to był dramat, "na Rohaczach" wiosną ta trasa to lekka rzęźnia, prawdziwą zimą nigdy tam nie byłem więc nigdy jej nie widziałem z zadawalająca ilością sniegu i bez wielkich muld1 punkt
-
Wiem wiem jechałem nią i spoko wyglądała pomijając te drzewka i inne przeszkody, a na Rohace się nie odważyłem zjechać czarną1 punkt
-
1 punkt
-
Mitek, opad +/-50cm w nocy, nie ratrakowane i dalszy opad. Zawsze była na wierzchui ładnie pływała.1 punkt
-
Cześć No dobra to ja też coś apropos dyskusji w temacie o długosci nart: najkrótsze narty na jakich maiłem okazje jeździc w ciagu ostatnich parunastu lat (oprócz baletki) a tu porównanie ja na 188 gigantka (jeździła na niej reprezentantak polski juniorek! wieku 15 lat ) a kolega Maciek na typowej slalomce, z tego co pamietam juz troche zarżnietej. A tu dowód dlaczego nie jeżdże na slalomce: Po prostu wyglądam na niej jak pajac. Pozdro Cześć A na zawody to nie przyjechaliście a miejsca trzymałem aż do momentu startu. Pozdro1 punkt
-
No widzisz Ewo a trzeba było zagadać w wątku w którym się umawialiśmy bo jeszcze jedno miejsce było i chętnie zabralibyśmy cie ze sobą.1 punkt
-
Moim skromnym zdaniem to warto tam jechać tylko dla tej siarkowej wody. Ale do zabawy lepiej do aquaparku do Popradu, a najlepiej sponsorować nasz kraj i jechać do Bukowiny1 punkt
-
Myślę, ze teraz też byś dał radę bo tam miejsca na zaplanowanie zjazdu jest aż za dużo. Ważna jest pogoda i czas, optymalny kwiecień i słoneczny dzień, start z parkingu ok. 6 rano, wtedy na 8-9 jest się na górze, akurat słońce lekko "ociepla" zbocze, tak, że warunki robią się mniej twarde i można jechać. Za to na dnie doliny na prawie płaskim jest niezły lód. Tylko na tych Rosołach co masz to by chyba było bardzo trudno. Jak tak jeździliśmy to najfajniejsze było, że na 10 tą byliśmy już z powrotem na kwaterze w Zubercu i można było jeszcze z rodziną wypad spacerowy w góry zaliczyć. W tej okolicy jest zresztą sporo fajnych miejsc do tego typu zjazdów a takie warunki wiosenne są bardzo dobre na pierwsze próby, śnieg jest nietrudny i jednorodny więc łatwiej się oswoić.1 punkt
-
Mosorny Groń 27 marca Dzis na Mosornym cudnie, oczywiscie pusto.. jak zawsze:) kiedy tam jestem:) jazda od rana na karnecie calodziennym za 55 zł. Rano twardo ale im wiecej słoneczko operowało tym gorzej... Tak sobie dzis pomysłałam czy to ostatni dzień ? na nartach ? echhh cos tak czuję niestety. Relacja rzecz jasna będzie jutro bo mi sił dzis brakuje;) Śniegu tam jeszcze troszku jest, ale coraz go niestety mniej okolo 12 wygladał jak bita smietana rozsmarowana na biszkopcie:) ale ta bita smietana taka cukrowata była dzis...1 punkt
-
Tu masz kamerki: http://www.vt.sk/strediska/web-kamery/lomnicke-sedlo/sk/zima/?HITEM=0 http://www.vt.sk/strediska/web-kamery/cucoriedky/sk/zima/ http://www.vt.sk/strediska/web-kamery/tatranska-lomnica/sk/zima/ Jak widać (albo nie widać - patrz kamera z sedla), warunki są dobre. Ale na pewno ciepłooo. Może dlatego na głównej stronie vt.sk jest info o Bikini Skiing:D1 punkt
-
Znakomite!! Ale w Szczyrbskim Plesie jeszcze lepiej, a po nartach proponuje odnowione termy w Vrbovie ok. 16km od Tatrzanskiej Łomnicy z jedną z najlepszych wód siarkowych w Europie!!1 punkt
-
Może podsumowując delikatnie to: Dyskusją wzięła się stąd, że JK nie znalazł nikogo na zdjęciu z nartami dłuższymi od wzrostu (a wcześniej nikogo takiego nie widział w Alpach). Do tego Mitek dołożył, że na 210 zjedzie się "wszystko i wszędzie" (tylko jak:rolleyes:) i długośc narty nie jest istotna. Tyle "kontrowersji" od naszych Ortodoksów , reszta to sama esencja Więc wszystko jest dosyć jasne: 1. Narta krótka jest bardziej popularna - prawda 2. Często dobierana jest narta za krótka - prawda 3. Pogląd na dłużnych nartach jest trudniej - prawda 3. Na długich nartach się nie jeździ - nieprawda 4. Długość narty nie ma znaczenia jak się jest "dobrym" - nieprawda I jeszcze parę innych Weźcie np. mnie, 173 cm, dobieram nartę SL. Nie jako jedyna i uniwersalna ale taka aby faktycznie pokręcić (nie poszurać) na krótko. Zarówno dobierając 155, jak 160 i 165 będzie wszystko OK. Tylko zależy ode mnie........ Do tego "sprzedaję" narty 177 cm i jest wiele wahań "pośredników", że to troche problematyczne, bo takie długie narty to problem sprzedać. Z żoną "walczę" o wydłużenie narty od kilku lat i na 3 lata udało mi sie podciągnąć 5 cm Mitku, wyrażając się "pojechał co mógł" nie do końca było trafne, pojechał to co chciał - oczywiste. Chodziło mi o to, że mając te narty i taki stok zaprezentował określony śmig pięknie i technicznie. Ale mając koło siebie "analogicznego" faceta na krótszych i bardziej taliowanych nartach nie pojedzie tego i tak co ten drugi. W tym sensie pojechał to co "mógł", bo nie wszytsko by mógł tak jak gdyby chciał - pięknie zakręcony wywód. Ufff, jutro na narty. Do około 10.30 - 185 GS. A później jak stoki bardziej zryte i rozjeżdzone i zmulżone zamieniam na rxfire 160 bo te przecinają wszystko jak czołg i łatwiej mi się manewruje o dziwo, a GS-y mi się "majtają" czasami. Może to niedoskonałość techniki, może wąska specjalizacja, ale tak mam. A do tego tak mi pasuje.I sprawia przyjemność Pozdrawiam,1 punkt
-
Czy ten wątek nie zrobił się trochę "wypaczony" ? Co ma udowodnić ? 1. Że narciarze źle dobierają długość ? Rzecz oczywista. Było, jest i będzie. A może dopuścić myśl, że również mogą dobrać nartę za długą ? Czy też należy założyć, że nie ma nart za długich ? Jest tylko psychiczny opór przed tym co "doskonałe" ? 2. Że narta krótka jest be Bzdura. Trzeba mieć świadomość "co chce się jeździć i na jakim sprzęcie i co się umie". Oczywistym jest, że dobór narty krótkiej jako tej jedynej "uniwersalnej" nie jest do "końca" prawidłowy, ale też nie należy tego negować na 100 % jeżeli ktoś ma takie preferencje. JK - nie dojrzał na zdjęciach nart dłuższych od wzrostu ? Czego to dowodzi ? Niczego. Mitek jest "wirtuozem" 210 cm - szacunek i "zazdrość". Nie sądzę abym kiedykolwiek spróbował takich nart, bo to nie ma sensu. Obecnie takie narty to jest DH, a tego nie zrobię, nie umiem i nie zamierzam. A używanie ich w innym celu to przerost formy nad treścią. I z całym szacunkiem dla umiejętności, doświadczenia i fachowości (których być może nigdy nie dostąpię) to zapraszam aby przejechać na nich to co ja zrobię na rx fire 160; to płacz nad dawno rozlanym mlekiem. Bo długość i rodzaj narty ma "kolosalne" znaczenie "jak i co się przejedzie". I nie ma i nie będzie takiego asa, że na każdej narcie wywinie tak samo wszystko co się da. Coś się skończyło - coś się zaczęło. Ot dawny kierowca Stara jeździł bez wspomagania, obecny je ma- słaby technik - w dużym uproszczeniu. Doświadczony i świadomy narciarz nie wydłuża narty. On wybiera to co chce i to co mu odpowiada. I jeżeli woli kręcić 2 - 3h dziennie na krótkiej to co z tego ? Kto powiedział, że trzeba - lepiej być uniwersalnym od wirtuozem wąskiej specjalizacji ? Bo taka nasza filozofia - dobra dla nas. Ktoś może mieć inną. Dlaczego dla zdecydowanej większości zasadny jest dobór narty do umiejetności + wzrostu, a nie do umiejętności + wagi ? Dużo powyżej jest "uproszczeń i uogólnień". Ale jest to celowe. Bo co poniektórzy zaczęli wygłaszać opinie w tonie "prawd absolutnych" jak Archanioły narciarstwa zjazdowego. Dla przykładu. Narty SL były na początku wieku dopuszczalne były dla panów w długości 155 czy tez 160 i faceci ponad 180 i więcej ochoczo na nich jeździli. A ja mam 173 i wole sl-kę 165. I co - jestem mądrzejszy / Nie - tak wolę. To nie są wybory dla wszystkich. To nie są wybory złe / dobre zawsze i wszędzie. I nie ma znaczenia, że to był APS. Dla podsumowanie wole narty dłuższe. Dla radości z jazdy i zadowolenia - nie wyobrażam sobie bez pokręcenia na krótkich. Narta za krótka - żadnej prawdy absolutnej - zależy. Narta długa zawsze lepsza - pitu, pitu. Pozdrawiam Was Narciarze Uniwersalni. Narciarz Młody i Wąski.1 punkt
-
Jeden z wyciągów w Zieleńcu to najnowocześniejsza kolejka tego typu w Polsce. To "trójka", czyli 6 osobowa wyprzęgana kolejka krzesełkowa z bąblem. Obok kolejek Karkonosz Express na Szrenicy, Dorado na Polanie Szymoszkowej oraz nieuruchomionego z powodu kłopotów prawnych wyciągu Czarny Groń Express w Rzykach. Dane techniczne: Typ: sześcioosobowa, wyprzęgana, jednolinowa kolej krzesełkowa z osłoną i podgrzewaniem kanap (6-CLD/B) ze stacją UNI-G i pasem robiegowym Producent: Doppelmayr Długość: 609 metrów Przepustowość: 3000 osób na godzinę Różnica poziomów: 142 metry Wysokość stacji dolnej: 874 mnpm Wysokość stacji górnej: 1016 mnpm Rotacja: lewa Szerokość trasy (rozstaw lin): 6,1 metra Liczba podpór: 8 sztuk Napęd: dolna stacja Moc napędu: 263 kW Układ napinający: hydrauliczny, dolna stacja Grubość liny nośnej: 43 mm Liczba krzesełek: 41 sztuk Odległość między krzesełkami: 45 metrów Interwał między krzesełkami: 9 sekund Czas podróży: 2,4 minut Trochę fot (nie moich): Stacja dolna Stacja dolna i podpory 1A i 1B Linia Tabliczka "znamionowa" Krzesło, a.k.a. krzeseło Napęd Stacja górna Korona podpory, krzeseło i lewitujące narty Linia Zsiadanie z krzeseła1 punkt
-
Ja tam nie rozumiem tych dywagacji i też ich nie dostrzegam bo wszyscy tu piszą jakby nieco obok siebie i każdy ma w pewnym stopniu rację, sprawa dla mnie jest prosta, na dobrym, równym i twardym stoku krótka narta jest ok; inna sprawa z za krótką ale to już ocena indywidualna i odbiór własny - jednemu pasuje taka innemu nie, ale jak zaczynają być gorsze warunki (mięko, muldy, zamrożone kartoflisko itd itp) to mi osobiście brakuje długości i wtedy dużo lepiej jeździ mi sie na nartach dłuższych, jeśli to ma być tylko trasa to nie odczuwam potrzeby jazdy na nartach dłuższych niż mój wzrost, coś w jego okolicy wystarcza. Dlatego mam dwie pary nart a w porywach czasem trzy:) Ale jeśli ktoś sobie radzi na krótszych i sprawia mu to przyjemność to "czapki z głów" - ja wymiękam, brak mi techniki, przygotowania fizycznego i jestem po prostu za wygodny. Historia Maxima dosyć podobna do mojej, to samo, przesiadka na bardzo krótkie,radykalne narty (160) w 2002, niemniej od trzech sezonów powoli "wydłużam sprzęt" i na dziś 165 slalomka to dla mnie minimum.1 punkt
-
1 punkt
-
Szkoda, że trochę małe zainteresowanie tematem;) Kolejka na Żar od środka: Pulpit sterowniczy wagonu. Maszynownia Silnik napędowy Koło napędowe Pulpit sterowania na górnej stacji1 punkt
-
Po rozesłaniu zapytań o noclegi do kilku ośrodkow narciarskich w Austrii i we Włoszech (w grę wchodziły m.in. Reschenpass, Heiligenblut, Turracher Höhe, Hochkar, Ankogel) zdecydowaliśmy się na kwaterę w Winnebach, przy rejonie narciarskim Alta Pusteria. Region oferuje ponad 70km tras narciarskich rozrzuconych na kilka pomniejszych ośrodków połączonych skibusami. http://www.s-dolomiten.com/fileadmin/pdf/Pano_Sextner_Dolomiten_Alta_pusteria.pdf Hochpustertal ten to Tyrol Południowy (Südtirol), czyli taka mała Austria we Włoszech, co widać i słychać, zresztą kwaterę mieliśmy ok 2 km od granicy IT-AUT, już po stronie IT. Do Włoch jechaliśmy z Katowic przez Czechy/Mikulov, powrót analogicznie. Okazało się, że nasz apartament jest 100m od przystanku skibusa, więc samochód mógł sobie na miejscu odpocząć. W niedzielę na rozgrzewkę wybraliśmy ośrodek w Innichen(San Candido). Ośrodek jest typowo rodzinny, w sam raz na 0,5 dnia nartowania, trasy szerokie, o przyjemnym nachyleniu. Obok jest naturalny tor saneczkowy, który przetestowaliśmy następnego dnia. Kto nie miał jeszcze możliwości "karnąć się" na sankach - polecam. Wprawdzie dla mnie to zabawa tak na 2-3h, ale i tak warto. Poniedziałek to już Helm (Monte Elmo)-super ośrodek ze wspaniałymi czerwonymi i czarnymi trasami, raczej dla zaawansowanych narciarzy, trasy oznaczone na niebiesko, to także naprawdę trasy czerwone. Ludzi niewiele, w kolejkach do wyciągów nie staliśmy w ogóle, trasy super przygotowane, mrozik, słoneczko zza chmur - czego chcieć więcej? Od rana jakaś ekipa z Polski rozstawiła u góry tyczki i śmigała, ogólnie jednak w całym regionie Polaków niewiele. Na mój gust: 60% Italieńcy, 25% Niemcy i Austriacy, 15% inne nacje. Wtorek - jako że mieliśmy karnety 5/7, był to dzień odpoczynku przeznaczony na zwiedzanie Innichen oraz wypad do Cortina d'Ampezzo. Niestety tam też tylko zwiedzanie, ponieważ karnety ważne były jedynie w regionie Alta Pusteria, a karnety kombinowane w Dolomitisuperski nie przewidywały dnia odpoczynku, więc nartowanie w Cortinie może innym razem. Środa - wyjechaliśmy na Helm od strony Vierschach, potem zjazd czarną trasą do Moos, a następnie skibusem na Rotwand (Croda Rossa). Ośrodek ten to w regionie 2 lub 3 pod względem wielkości z łącznie 4 wyciągami. Atrakcją jest tutaj stadko reniferów przy górnej stacji gondolki z Moos (Moso) oraz czarna trasa, jedna z najbardziej stromych w Alpach, podobno porównywalna do Harakiri. Ośrodek również już raczej dla jeżdżących, trasa niebieska sztuk 1, która zresztą w innych ośrodkach byłaby czerwona. Dalej w planie był Kreuzbergpass (Passo Monte Croce), kobitki udały sie tam skibusem, ja z kumplem wybraliśmy drogę ski safari - wąską ścieżkę z kilkoma miejscami na trasie, w których trzeba było podchodzić. Krajobrazy piękne, śnieżek, Dolomity na wyciągnięcie ręki. Kreuzbergpass to 2 równoległe orczyki, obsługujące 2 czerwone trasy. Polecam szczególnie tą po lewej stronie z super lejem i optymalnym nachyleniem. Nie mam pojęcia jak te wyciągi się mogą kalkulować, bo ludzi było tam chyba łącznie z nami 15. W ten dzień planowaliśmy dotarcie do Padoli, ale uciekł nam skibus, a następny był dopiero za 1h, więc wróciliśmy na Rotwand i przez Helm do domu. Czwartek - byłbym nieszczęśliwy, gdybym nie dotarł do ośrodka Padola, więc samochodem dotarliśmy na Kreuzbergpass (długi dojazd skibusami), a następnie skibusem dotarliśmy na Padolę. Ośrodek ten leży już w prowincji Wenecja, co było widać szczególnie po włoskiej architekturze budynków. Ośrodek ten składa się z kanapy oraz 2 wyciągów talerzykowych. Jeśli na Kreuzbergpassie było mało ludzi, to na Padoli, na oko 3-4 razy większym ośrodku, ludzi było łącznie z nami ok. 10 osób. Jak to się może opłacać? Ośrodek sam w sobie bajeczka - kombinacja tras czerwonych i czarnych o optymalnym nachyleniu, na stokach gdzie nie spojrzeć jeszcze o 12:00 sztruksik - raj!!! Popołudniu zjechaliśmy jeszcze na 2h do Innichen, by troszkę dychnąć. Piątek to the best of... czyli Helm i Rotwand na okrągło. Polecam przy górnej stacji gondolki na Rotwand (obok reniferów) knajpę Rudi Hütte, gdzie Rudi we własnej osobie popołudniami zabawia gości grą na różnych instrumentach, a i kulinarnie knajpa jest super. Co piękne to się szybko kończy, więc w nocy z piątku na sobotę wyruszyliśmy w drogę powrotną. Do zrobienia zostałyby teoretycznie jeszcze trasy w Toblach(Dobiacco) i Prags(Braies) oraz Sexten (Sesto), ale do tych pierwszych skibusami to dłuższa wyprawa, a samochodem nie opłaca się jechać dla tych kilku krótkich tras, natomiast do wyciągów w Sexten (2xkrótkie talerzyki) jakoś nie dotarliśmy. Podsumowanie - region dla zaawansowanych narciarzy (wyjątkiem jest Innichen), szukających pustych stoków i którym nie straszne są przejazdy skibusem lub samochodem pomiędzy ośrodkami. Założyłem sobie, że co roku jadę w Alpy w inne miejsce, ale po pobycie w Hochpustertal zaczynam się łamać.1 punkt
-
Tu możecie zobaczyć więcej zdjęć z mojej wizyty w bazie śmigłowców ratowniczych w Trento: http://www.skionline.pl/stacje/?co=galerie&g_co=galeria&g_id=753&g_numer_zdj=1 Tu możecie oglądnąć zdjęcia z hoteli: Villa Kofler, Hotel Carpe Diem1 punkt







