Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.02.2013 - 17.02.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.02.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
Ochodzita po raz trzeci Ferie śląskie + niedziela nie wróżą niczego dobrego.Pozostały mi jeszcze dwa "grupery",więc bez zastanowienia udałem się na Ochodzitą.Aura już niemal wiosenna,rano nawet często słyszę ćwierkające ptaki,więc nie ma co już rozpisywać się o drogach.No chyba,że wyglądają jak ser szwajcarski,a tak jest tuż przed Koniakowem,kiedy dojeżdżamy od strony Żywca.Sam dojazd do parkingu też wygląda spoko,ale na miejscu widzę już dość sporo aut,mimo,że jestem 8.45 na miejscu,czyli 15 min. przed otwarciem.Nie spieszę się zbytnio,bo wyciągu jeszcze nie słychać,a w radiu właśnie sobie leciała moja ulubiona pioseneczka... Ale jeszcze przed ósmą melduję się przed kasą,gdzie kolejek oczywiście brak.Daje swój "gruper",pan skanuje swoim smark-phonem i coś jakby nie jarzyło!Ale już po chwili wszystko ok,do tego właśnie ruszył wyciąg. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda ok: pogoda ponura,więc zdjęcie całości robię nieco później: Zaczynam zaliczać trasy po kolei po prawej stronie orczyka,poczynając od tej najbliższej wyciągu.Niby równo,niby ok,ale strasznie twardo,a wtedy nawet małe nierówności wydają się być sporymi.Do tego niemal natychmiast walaj się setki mniejszych większych grudek lodu.Nie za bardzo mi się podoba,tydzień temu było o niebo lepiej!Najwidoczniej zmienna aura w ostatnim tygodniu zrobiła swoje.Druga trasa od wyciągu wygląda nieco lepiej,zwłaszcza obok choinek.Ruszam więc dalej na niebieską,chyba 4,tam całkiem fajnie,choć i tu dostrzegam sporo uchybień.Dalej na tą nie oznaczoną na mapach pomiędzy 4 a 5,ale dość fajną i tu lepiej,zwłaszcza początek zachęca: Dalej na niebieską 5 i tu mocny zawód!Trasa w ogóle nie została przygotowana!Nie było tragedii,ale widać,że jak wczoraj ją rozjeździli,tak pozostała.Akurat tam najwięcej ludzi się zapuszcza... Na koniec zostawiłem sobie trasę nr 1 po lewej stronie wyciągu.Nikt tam nie jeździ,bo chodzi tylko jeden wyciąg.Nikt?To ja tam bardzo chętnie pojadę!Więc ruszam i stwierdzam,że po za ostatnią ścianką ta jest najlepiej przygotowana!Tam nawijam kilka razy pod rząd: Za każdym razem jednak zastanawia mnie twórczość obsługi,która coraz bardziej stara się chyba ją grodzić.Nie przejmuję się tym i zaliczam ją raz po raz,aż w końcu zastaje taki widok: Odpuszczam więc i ruszam na drugą stronę.Tylko ciągle nie wiem o co chodzi?Jakiś czas później dowiaduję się,że mają się odbyć jakieś zawody.Pewnie temu Ernest się tam więcej postarał.Kiedy wracam na pozostałe trasy tu i ówdzie spotyka mnie spory zawód,bo pojawiają się spore przetarcia i minerały.Nie trudno to ominąć,ale obszar jako takiej przyjemnej jazdy się zawęża... Ale jakby tak spojrzeć,to fajnie się to wygląda: Jest też jedna czteroosobowa kanapa: Niestety miejsce stało się bardziej znane i już pojawia się tu więcej osób.Tak po ok półtorej godziny jazdy pojawia się na tyle dużo ludzi,że gdyby nie drugi wyciąg,musiałbym stać w kolejce.Niestety drugi wyciąg często staje,bo znów spada lina!Ale jakiś czas jeszcze daję radę.Po godz. 12 w pewnym momencie patrzę i chwytam się za głowę (kask) - do pierwszego wyciągu już kolejka spora,do drugiego już też i do tego ciągle ta spadająca lina.Odwracam się za siebie,a tu do kas też kolejka!Nie ma wyjścia,trza kończyć!Wyciągam karnet z rękawa i oferuję go (całodzienny) za dwie dychy.Chwila ciszy,oczy skierowane na mnie i jakaś pani od razu mówi:"ja chcę,ale najpierw sprawdzę"."Ależ proszę bardzo" - odpowiadam i robię sobie jeszcze fotki,póki aura dopisuję.Wszystko się zgadza,więc czas na baraninkę! Kiedy wchodzę do baru,jeszcze jest całkiem spoko.Wcinam gulasz i... kiedy widzę co tu się zaczyna dziać,szybko obieram kierunek moje auto!Niestety czuję niedosyt,więc obmyślam nowy plan... Będzie w dalszych częściach. PS. SlashOr,szkoda,że wcześniej mnie nie wypatrzyłeś,ale co się odwlecze... :wink:9 punktów
-
Janku, a powiedz mi czy warto się do SONu jutro wybrać? Polecasz po swojej wizycie? Jestem niemal pewien, że johnny dzisiaj zafunduje relację z Koniakowa. Widziałem Cie jak wracałeś do samochodu, czerwono-szara kurtka i rictory w ręce Stałem w kolejce więc nie dało rady za Tobą biec Może następnym razem. Wróćmy do Ochodzitej. Zacznę od wniosku - mi się nie podoba. Co z tego, że fajna trasa jeśli krótka i twarda jak beton, którego ja i moje X-Wingi nie lubimy. Ludzi sporo, do tego trasa nr.1 zamknięta, bo miały zostać rozegrane jakieś zawody. Lina z podpory nr. 2 spadała co chwilę po uruchomieniu wyciągu, w tym dwa razy kiedy byłem na orczyku. Całe szczęście, że miałem kupon grupera, bo w przeciwnym wypadku żałowałbym tych pieniędzy, teraz ból jest mniejszy Podsumowując: Plusy: + fajnie nachylona czerwona trasa ... Minusy: - ... ale za to zlodzona i przede wszystkim krótka - zamknięta trasa nr.1, gdyby właściciel pomyślał, to przy natłoku ludzi otworzył by ją rano, a pół godziny przed zawodami zamknął, przejechał ratrakiem i rozstawił slalom (zawody miały się rozpocząć o 13:00) swoją drogą wyjeżdżałem chwilę przed 13 a tyczek ani bramek dalej nie było, podobno czekali aż ludzie przyjadą ze Złotego Gronia... - podtrzymuję to co powiedział SB, wcale szeroko nie jest, do ogólnego stwierdzenia musi się wliczać całość ośrodka, a nie tylko część - dużo ludzi, ale to niedziela, więc to taki mniejszy minusik - jeden z orczyków ciągle gubi linę z rolek (wystarczy dorzucić balastu do przeciwwagi na górnej stacji, tam prawie nic nie ma!) Może źle trafiłem z warunkami, ale osobiście nie polecam i moja noga już tam nie stanie. Niemniej jednak, z racji promocji na gruperze można spróbować. http://gruper.pl/x.php/1,34690/Podroze-Ski-Ochodzita-karnet-na-10-zjazdow-zjazdy-przedpoludniowe-albo-zjazdy-popoludniowe.html9 punktów
-
Wczoraj ponadplanowy wyjazd ze szwagrem Piotrem oraz jego chłopcami do SON-u. Staram się unikać wyjazdów w weekendy ,ale darmowy i szybki transport na narty ,takiej okazji nie mogłem zmarnować. Ludzi sporo, muldy pod orczykami, wjazd orczykiem z Czyrnej był trudniejszą sztuką wczoraj od zjeżdżania z górki na nartach. Pogoda mglista i dosyć ciepła bo od plus 0,5 w Solisku do -1,5 stopnia na Małym Skrzycznem.Jazda na trasach 7,2,3 i 4 . Tam warunki dosyć dobre. Na dwójce od Hali skrzyczeńskiej tylko dostateczne (zalodzenia i przetarcia) Wyjeździłem 465 punktów,przeprowadziłem kilka ciekawych rozmów na orczyku, postałem w kolejkach ,no i emocje na orczyku z Czyrnej. Paweł i Antoś zadowoleni. W tym sezonie to już ich 4 wyjazd i dają radę coraz lepiej. W ogóle to jeżdżą mało bo zaczęli w sezonie 2008-2009 i dopiero na nartach około 15 razy.Szwagier jest konserwatywnym narciarzem . Sprzęt i odzież ma z lat 1990-1993.O jego poglądach na temat narciarstwa już kiedyś pisałem. Nie życzył sobie aby wstawiać jego fotkę to zostawiłem tylko narty.Nieplanowany wyjazd okazał się bardziej udany niż w środę na Czantorię w Ustroniu. Pozdrawiam Janek9 punktów
-
Narciarz rzucony na Szańce Karnet z Ochodzitej sprzedałem za dwie dychy,więc postanowiłem je wykorzystać gdzie indziej... Tuż po wyjeździe z tegoż ośrodka,zauważam taką reklamę: Parking mikro,ale nie jest w full wypełniony,więc warto zaryzykować.Widok przypomina mi takie stoki sprzed lat... :wink: Ruszam w stronę czegoś co wygląda na kasę,ale jak się okazuję nią nie jest.Przynajmniej mogę zapoznać się z cenami i parametrami wyciągu: Żeby kupić karnet,muszę zjechać na dół.Trasa jest zadziwiająco szeroka,taki Dębowiec ma co najmniej dwa razy węższą przy o wiele większej przepustowości wyciągu.Analogia nie przypadkowa,bo trasa jest podobna,ale krótsza o to bezsensowe wypłaszczenie.Ludzi mało,do wyciągu kolejek brak!A sam wyciąg przypomina mi ten z Sichelnego,gdzie ten pałąk jest dłuższy i nie trzeba go wsadzać między nogi,żeby się nie męczyć: Stok niby wyratrakowany,ale trudno wpaść w zachwyt.Niby równo,jest nawet sztruks: Ale podobnie jak na Ochodzitej na stoku wala się sporo grudek lodu.Jest równo,bez muld,ale jakoś tak miękko. Nie popadam w zachwyt,choćby dlatego,że obsługa nie zawsze czeka,żeby podać orczyk.Mi to nie przeszkadza,w Kaprun też nie zawsze podawali... :wink: Ale widzę tu jeszcze mentalność z dawnych lat.Nawet mikro bar mi to przypomina: Ławeczki fajnie ustawione,ale trza by ognisko rozpalić,żeby klimat zrobić!Fuj Fuja pomijam... Mimo to właśnie tutaj najeździłem się mocno,nogi bolą,więc nie narzekam.Dobrze,że jeszcze istnieją miejsca,które są zapomniane,nikt ich nie odwiedza,bo można w spokoju bez tłoku pośmigać.Podobno dziś na Złotym Groniu już o 10 do samej kasy kolejka była na 20 min. stania... :eek: :stupid: To nie dla mnie! :8 punktów
-
Bodzentyńska niedziela Dzisiejszy dzień postanowiłem spędzić nieco inaczej niż zwykle. Nie tylko z nartami, ale również z krajobrazem, turystycznie. Ten dzień miał być inny. Celem wyprawy stał się Bodzentyn. Tuż „pod domem” pierwszy postój. Strzał i mam upolowany: mazowiecki las, łąki i trzy ambony myśliwych… Temperatura -4 stopnie, niestety widoczność nie jest zbyt dobra. Kilkadziesiąt minut jazdy autem i za Suchedniowem wyłania się pasmo Gór. Gór Świętokrzyskich: Dojeżdżam do Baby Jagi. Na parkingu niewiele osób. Kupuję dziurkowany „bilet” i zaczynam jeździć. Niewielu narciarzy na stoku. Kilka osób krząta się przy karczmie. Z jej komina wydobywa się leniwie dym… Śniegu jest pod dostatkiem. Jest twardo, ślisko i szybko. Mimo tego, poddaję się klimatowi miejsca i jeżdżę jakoś leniwie. Długi skręt w lewo… w prawo długi skręt… dwa szybkie i znowu… długooo, i znowu… … krótki i długiii… Miasteczko poniżej stoku również jakieś ospałe... Wpadam w coś jakby trans. Jeżdżąc góra, dół. Przyjemnie. Przerwa. Ogrzewam ręce przy tutejszym „koksowniku”, oddalając się powoli w czasie, w przeszłość, do minionej epoki… Nawet tutejszy Ratrak jest inny, jakby pochodził nie z tego czasu i miejsca. Ma dwa działa… Wysiedleni mieszkańcy z gospodarstwa znajdującego się obok stoku nie powrócili… Czy z przylegającego Parku Narodowego, z lasu, ktoś odwiedza to miejsce? Może jakieś dzikie zwierzęta tu zaglądają pod przykryciem nocy? Kończę jazdę. Pakuję sprzęt i dalej, daję porwać się historii. Udaję się w stronę domu, podążając śladami Wielkiego Władcy: Władysława Jagiełły. Tak. On również tu był. W roku 1410 tuż przed Bitwą pod Grunwaldem udał się z Pielgrzymką na Święty Krzyż i nocował w tutejszym zamku… …to tu, przed snem obmyślał strategię Walki z Krzyżakami…a gdy ranem się obudził, zobaczył ze swojej komnaty podobny widok… …a gdy orszak królewski opuszczał to miejsce, z okien patrzyli na niego mieszczanie… Przyszło i mi opuścić Bodzentyn. Również zamyślony, skierowałem swój pojazd w stronę domu. …i może podobnie jak On-Król, w drodze powrotnej przystanąłem na ziemi szydłowieckiej, by spojrzeć na Kopalnie. Kopalnia Piaskowca – źródło do budowy „domów” z kamienia… Dotarłem do domu. Ta podróż była niczym podróż w czasie… …zjadłwszy miskę strawy, usiadłem. Przykryłem nogi kocem, włączyłem cicho muzykę i napisałem do Was te kilka słów. Pozdrawiam marboru8 punktów
-
Zawoja Miniony tydzień spędziłem z rodziną i znajomymi w Zawoi. Dotarliśmy na miejsce w poniedziałek po południu. Droga z B-B dobra, a przez przełęcz Przysłop wyglądała tak... Miejscowość przywitała nas pięknym słońcem odkrywając zbocza Babiej Góry. We wtorek, środę, czwartek i sobotę jeździłem na Mosornym Groniu, tak po około 2 godzinki. Więcej już nie chciałem a i obowiązki rodzinne miałem. Rano warunki bardzo dobre, stok wyratrakowany, wyglądało to tak:smile: Najlepiej jeździło mi się z rana( 9:00 - 11:00 ). Niestety już po 11:00 warunki się pogarszają. W środę między 11:00 a 13:00 nie było już tak pięknie jak z rana. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest jak mi się wydaje dość duża liczba osób odwiedzających ten stok. Kolejki w tygodniu może nie było ale ludzi na trasie momentami jak mrówek. Parking o godzinie 11:00 już był pełny. Trochę dziwne to było dla mnie bo przecież ferie małopolska już skończyła! Na Mosorny Groń jeździłem już dobre kilka lat tamu i było to miejsce, gdzie mimo kanapy nie było tłoku. W tym roku jest chyba odwrotnie. Kulminacja odbyła się w sobotę, gdzie byłem punkt 9:00 a kolejka do kasy na 15 minut stania! Szok! Ale nic, 2 godzinki pojeździłem, kolejki na 5 minut stania. Ale to co ludzie porobili na parkingu to dopiero była masakra. Auta były pozastawiane innymi autami! Ja cudem wyjechałem ale inni... Potem w Zawoi nastąpiła katastrofa! Zabrakło prądu! Wszędzie, na wyciągach, w karczmach (ludzie nie mogli zapłącić kartą za posiłek i musieli czekać), domach. Ja już na szczęście byłem po nartowaniu. Bardzo spokojnie na Mosornym Groniu robi się popołudniami, wtedy jest spokój ale wiadomo, trasa już wygląda jak wygląda. I tak właśnie jedengo popołudnia udało mi się zachęcić moją córkę aby ubrała narty:smile: Pierwszy raz stanęła na nartach. Trochę pojeździliśmy Wytrzymała nawet 40 minut a nie ma jeszcze 3 latek. Nieźle się bawiliśmy. Chciałem jeszcze wspomnieć w tym miejscu, że w Zawoi jest jeszcze drugie miejsce gdzie można pojeździć na nartach. Zawoja Czatoża oferuje 4 wyciągi orczykowe i trasy dla początkujących, można też nieźle pośmigać na sankach z dzieciakami. Te dwa miejsca, czyli Mosorny i wyciągi Baca i Wojtek w tym tygodniu łączyła spora liczba odwiedzających je osób. Ale mimo tego, z Zawoją mam miłe wspomnienia z lat ubiegłych i mimo pewnych niedogodności jestem ponownie zadowolony.... Pozdrawiam Maciek7 punktów
-
Ochodzita uzupełnienie Lina spadła,trza ją założyć!Więc zaczynamy: Drabinka leży tu standardowo.Trza najpierw wejść i założyć linkę: Linka założona,więc ciągniemy... eeeeech: Jeszcze trochę i będzie!No co tam?Baraninki nie jedli? No niestety,wyciąg po prawej stronie działa poprawnie,z tym po lewej ciągle mają problem.Ekspert od naciągu mile widziany! :wink:5 punktów
-
Lubinka k/TarnowaDzisiaj po raz kolejny nartowałem na Lubince. Stok lokalny, w moim odczuciu bardzo fajny i kameralny. Długość stoku ok 750 m, nachylenie jak dla mnie ok, czerwona trasa, w miarę jednostajna (2-krótkie przełamania), pozawala pocisnąć na krawędziach od początku do końca i to bez "miętkiej gry", wyciąg orczyk 2-os (kotwica). Jeśli ktoś będzie w okolicy polecam. To tyle ogólnie, a teraz do rzeczy: start o 8-mej rano. Stok jak sół, porządnie wyratrakowany i twardy, śnieg związany bo w nocy był lekki minus. Do 9:30 jazda bajka. Garstka ludzi. Potestowałem Elany GSX (fis) 182 cm. Przed 10-tą stok zaczynał puszczać. Przerzuciłem się na swoje stare poczciwe slalomki. Miejscami pojawiła się kasza, potem z każdym kwadransem było jej coraz wiecej, podobnie jak ludzi. Dociągnąłem do 11:30. Jak kończyłem dało się jeszcze fajnie zjechać. Kolejek brak, wszystko na bieżąco. Dodam, że jest tam też wydzielony kawałek płaskiego do nauki dla dzieci:4 punkty
-
Czantoria Dziś wybór padł na czantorie. Przyjazd na parking 8.30 i zaskoczenie bo jeszcze były wolne miejsca na głównym parkingu wiec postój za darmochę:biggrin: Na początku mało ludzi jazda bez czekania, a kolej chodzi na pierwszym biegu, dopiero koło 9.30 zbiera się więcej ludzi a obsługa wrzuca drugi bieg. Tras przygotowane tak sobie. Na czerwonej dużo lodu i jazda w cukrze pudrze, z upływem czasu tworzą się spore muldy. Oceniem 3+/5 Na niebieskiej w górnej część całkiem nie źle, sporo naturalnego śniegu, sporadyczne minerały i brak przetarć, tylko trochę brył lodowych, górna część 4+/5, w dolnej części już masakra, same przetarcia dużo kamieni i lodu, oceniam 2+/5. Z każdą chwilą przybywało ludzi a warunki się pogarszały. Pod koniec do kanapy trzeba było czekać jakieś 10-12 min. Także na samym końcu przerzuciłem się na orczyk Faturka, bo warunki tam panowały najlepsze i bez żadnego czekania. Jak opuszczałem ośrodek(koło 12) ludzi ciągle przybywało, do kasy była taka kolejka że zaczynała się na zewnątrz, także odpuściłem sobie zwrot karnetu. A do wyciągu kolejka zaczynała się zaraz przy zjeździe z trasy. A korek w stronę Wisły zaczynał się jeszcze na początku dwupasmówki, więc ludzi przybywała z każdą minutą, nie wiem gdzie oni się tam wszyscy pomieszczą. pozdrawiam Luce3 punkty
-
Obowiązki, obowiązkami - a jeździć trzeba. Dzisiaj od rana, jak pewnie większość z nas, borykałem się z problemem wygospodarowania odrobiny czasu na swoją pasję. Wiadomo... ...obowiązki domowe. Sprzątanie, zakupy, i te wszystkie drobnostki, które cały tydzień przekładaliśmy z dnia na dzień. Przyszła kumulacja! Dzisiaj nazbierało się tego tyle, że myślałem, że nie dam rady... Determinacja od rana była jednak bardzo wielka...i udało się! Wieczorna jazda i trening w Bałtowie. Cały dzień w Radomiu temperatura dodatnia i odwilż. Nie wróżyło to dobrze, aczkolwiek - z doświadczenia wiem, że na stoku odbije się to na frekwencji - i jazda będzie na luźnym stoku. Po niecałej godzinie jazdy - jestem na miejscu. Na parkingach 3 razy mniej samochodów niż było tydzień temu. Jest normalnie. Pierwszy rzut oka na stok pod krzesłem i widać, że odwilż spowodowała, że na dole cukier i muldy: Dosłownie co kilka sekund - ktoś leży... Poziom umiejętności nizinnych narciarzy, nie jest niestety zbyt wysoki - muldy, to poważny problem... Kilka zjazdów i zakwasy, po wczorajszej intensywnej grze w piłkę nożną mijają :happy: Nieco później przenoszę się na chwilkę na stare dwie trasy pod orczykiem. Łagodna świeci pustkami: Ostrzejsza... ...obfituje w dolnej części również nierównościami, muldami. To pewnie one odpowiadają za poważny uraz jednego z narciarzy, który w efekcie zrobił sobie coś złego... Został odwieziony karetką na sygnale do szpitala :frown:: ...cóż - nawet na małej, krótkiej górce...i niekoniecznie w Górach - na nartach można sobie zrobić krzywdę. Zjeżdżam jeszcze kilka razy i spadam do domu zadowolony z tego, że nartoholizm został zaspokojony. Pozdrawiam marboru3 punkty
-
Dzisiaj byłem z moim juniorem w znanym ośrodku Czechów czyli Jańskie Łaźnie (na górze Czerna Hora). Po drodze pogoda -4 i mgła. Czesi nie sypią w górnych partiach soli więc droga biała. W Polsce od Przełęczy Kowarskiej do Przełęczy Okraj ( przejście graniczne - najwyżej położone w Polsce - ponad 1000m) też biało. Zapomniałem wymienić kaskę i liczyłem że w ostatniej budce w PL uda się wymienić, ale się niestety przeliczyłem. Po dojeździe obok parkingu zdziwienie, bo panowie w kamizelkach nie wpuszczają i każą jechać dalej. Dalej tego było około 1,5km, a ja nie miałem zamiaru drałować tyle. Na miejscu parking płatny 80Ks, a skibusy dowożą narciarzy za darmoszkę pod dolną stację wyciągu gondolowego. W stacji kolejka duża, ale dość szybko idzie i po około 5 min już jedziemy w wagoniku (obsługa sprawnie "dopycha" każdy wagonik. Jesteśmy dość późno na górze, więc nie spodziewałem się sztruksu, ale ta ilość muld robiła wrażenie, jak dodać do tego mgłę w górnych odcinkach to mamy nieciekawy widok. Jednak już po pierwszym zjeździe stwierdzamy, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Śnieg sypki i miałki. Sporo muld. Przetarć, minerałów i kalafiorów jak na lekarstwo. Po kilku zjazdach przychodzi czas na małe co nieco i tu rzut oka z góry - dużo narciarzy to musi być smacznie. Ceny widać na załączonym obrazku. Ostatni wyjazd kolei jest o 16.30. Miło spędzony czas, szkoda tylko, że dojazd nam tyle zajmuje - ponad 2h w jedną stronę (mieszkam 104km od ośrodka).2 punkty
-
Witam.Pierwszy raz na forum -myślę.że nie ostatni.Dla mnie marzec to także najlepsza pora na narty.Byłem w drugiej połowie marca w VDSole i było super.Wiadomo że popołudniu robi się miękko ale jak się umie jeżdzić to zero problemówa dla mnie to nawet frajda.W Drugiej połowie marca byłem w :Klausberg,Speikboden, Kronplatz,Ponte di legno-Temu,Tonale,Val di fassa,Marmolada i wszędzie było super.16.03.2013 będę w Val di fiemme-Stava.W Livigno byłem na przełomie listopada i grudnia i też było dobrze ale jeden dzień wypadł ,tak sypało śniegiem .2 punkty
-
Bravo Marcel, Felix , Mario. A co do naszych to tym się różnią od najlepszych że traktują to jak pracę (jak np piłkarze) a żeby osiągnąć sukces to trzeba to robić z pasją i wszystko jej podporządkować. Adam Zampa ze Słowacji zajął 15 miejsce z najlepszym czasem 2 przejazdu-można? Techniki są 2: jodełka lub na stromym boczkiem :biggrin: - Do SL przystąpiło 100 zawodników, dziś czas ostatniego 60 to 38 s straty-na szybkie podejście wystarczy.2 punkty
-
To ja tutaj pozwolę sobie wkleić artykuł, którzy odrobinę przedstawia sytuację jaka panuje w tamtejszym kociołku. Tak, dla ochłody by ktoś przypadkiem nie pomyślał, że wszystko w dobrą stronę. Żródło: http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CDAQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.biznesregion.pl%2Fdownload%2FBIZNESREGION_W2.pdf&ei=iKYgUbfYA4TE4gTWyIGAAw&usg=AFQjCNEJTXuCgqOiaJN-db5rB39Q-ExPaw&sig2=xrya_sNZzJo5UrVvyEwCIA&bvm=bv.42553238,d.bGE Jak widać, każdy w Szczyrku chciałby zostać "byznesmenem".2 punkty
-
Miłość do sportów zimowych, nart, snowboardu...ale również odważna sesja dla Playboya (niemiecka edycja)... snowboardzistka - Isabella Laboeck (27 l.), zawodniczka ski crossu - Sabrina Weilharter (22 l.), skoczkini narciarska Melanie Faisst (23 l.). Śliczne, odważne Dziewczyny :tongue: ...wkleił bym zdjęcie - ale są zbyt odważne :wink:1 punkt
-
Witam serdecznie, narty są moją życiową pasją, (nazwałbym to nawet pewnego rodzaju uzależnieniem) i w związku z tym byłem w wielu miejscach - również we Włoszech. Ponieważ niedawno zakochałem się w miejscu o którym prawie nikt na forum nie pisze, postanowiłem się podzielić tą swoją nową fascynacją. Może komuś przyda się ta garść informacji. Miejscówka dla wszystkich. Do zabawy (również z dziećmi) i do ostrego pojeżdżenia. Monterosa-ski (bo o nią chodzi) to prawie nieznany, cudowny rejon, o którego zaletach mógłbym napisać książkę i w którym jak już wspomniałem jestem zakochany od dwóch blisko lat. Ten rejon to spięte wyciągami i jednym karnetem narciarskim trzy doliny (pierwsza jest zaraz obok doliny w której jest znacznie bardziej znana Cervinia) funkcjonujące pod wspólnym szyldem Monterosa-ski. Kompletnie puste w ciągu tygodnia (w weekend jest trochę narciarzy z Mediolanu i Turynu) idealnie przygotowane, poprowadzone w przepięknej scenerii 180 km tras. Tak pustych, że gdyby złamać na nich nogę, to prędzej się zrośnie niż pojawi się następny narciarz aby udzielić pomocy. Tak pięknych, że zapierają dech w piersiach. I ( co nie jest bez znaczenia) tak tanich jak chyba nigdzie w alpejskiej części Europy. Kawa - 1 Euro, rogalik na ciepło - 1 Euro, ogromna porcja białych kiełbasek w sosie pomidorowym + 1/4 litra czerwonego wina - 10 Euro itd. Jeśli kogoś zainteresuje ten rejon i będzie się chciał czegoś więcej dowiedzieć to chętnie podpowiem. Poniżej linki do dwóch filmików, które tam nakręciłem w styczniu tego roku: wersja pełna (4.18 min) wersja krótka (1.31 min) mój mail : [email protected]1 punkt
-
Suplement do dzisiejszego Bodzentyna, filmik: [video=youtube;tDrDV72LNIk]http://www.youtube.com/watch?v=tDrDV72LNIk1 punkt
-
Johny widzę,że te Ochodzite to są co najmniej TRZY. Kiedyś Ty byłeś niemal w raju Na OCHODZITEJ. Myśmy to z SB pojechali skonfrontować i trafiliśmy niemal,że do piekła na OCHODZITEJ Ty byłeś teraz ,no nazwałbym to w czyśćcu na OCHODZITEJ. ============================= Kilka postów wcześniej przemawia rozgoryczenie z pobytu np. w SON czy COS in SzCyrk. :eek: Ludzie jak długo będziecie się zgadzać na dziadostwo "z górnej półki". I bulić ciężko zarobione pieniądze z pseudo nartowanie.1 punkt
-
Ja stołowałem się głównie w knajpach na stoku, te w miasteczku nie budziły we mnie specjalnego zaufania. Ceny wyglądały mniej więcej tak: - piwo - 5 euro - bombardino - 4 euro - ciabata lub sandwich - od 4 do 5 euro - dania obiadowe np. lasagne'a - około 7 euro Knajpa, w której jest najsmaczniej i jest największy wybór, jest przy górnej stacji gondoli na Palabione, dodatkowo jest wyposażona w darmowe WiFi. Jeszcze jedna pozytywna sprawa jeśli chodzi o trasy w Aprice. Znakomita większość z nich jest położona w lesie nie jesteśmy więc narażeni na podmuchy wiatru. Zresztą jak dla mnie jazda w lesie jest bardziej przyjemna. W razie dodatkowych pytań służę pomocą.1 punkt
-
witam dopiero co wróciłem z VdS i rok do roku nie ma co porównywać pogody moim zdaniem w tym roku sniegu w marcu nie zabraknie1 punkt
-
Byłem wczoraj w SONie i całkiem ok. Trasa numer 1 na początku super warunki, niestety w najbardziej stromym miejscu cała oblodzona, a na dole prześwituje ziemia + kamienie. Poza tym miejscami lekkie oblodzenie na pozostałych trasach i parę przecierek. Za to 7emka świetnie przygotowana wg mnie i bardzo ciekawa trasa, nawet dla początkującego jak ja. Inna sprawa to wyciągi, które były dla mnie udręką. Koleiny i dużo upadków narciarzy. Do 13 bardzo tłoczno, potem zrobiło się trochę luźniej.1 punkt
-
Ten pierwszy z lewej-dluzszy orczyk z Czyrnej przy hardcorowych wertepach pod wyciagiem daje niezla szkole przetrwanis. Za pierwszym razem w Szczyrku jeszcze za czasow Gat-wertepy fatalne-gleba-narty w reke i pod gore na Skrzyczenska-jak dodreptalem to myslalem,ze mnie tetno rozwali:p w zeszlym roku,po tych obfitych opadach w weekend przy duzej ilosci osob jechalem i rez nie bylo zbyt fajnie-no i stalo sie-gleba na wertepach-szybko na bok ale tym razem po tamtej wspinaczce postanowilem w drugim kierunku-w dol-zajelo mi to dobre ponad pol godziny,na trasie wyprzedzilem jeszcze inne osoby,ktore tez wylecialy a sniegu poxa pasmem orczyka bylo od pasa az po pachy-do dzisisj to wspominam-po takim nawrocie czlowiek spocony i padniety bardziej niz po godzinie na silowni:p1 punkt
-
Nie ja byłem organizatorem wyjazdu. Płaciłem za 6 dniowy skipass i nocleg 900zł, więc bardzo tanio.1 punkt
-
Byłem w Aprice pod koniec stycznia. Narciarsko fajnie, trasy dość zróżnicowane. Ja po przyjeździe trafiłem na duży opad śniegu, przez dwa dni jeździło się w puchu, pozostałe dni to cały czas słońce. Na stokach nie ma zbyt dużo ludzi, przeważają Włosi i Czesi. Sama miejscowość jest idelna dla ludzi, którzy po nartach chcą głównie odpocząć. Puby puste, dyskotek brak, więc jeśli ktoś nastawia się na nocne życie po nartach to ja Aprice odradzam. Jeśli tylko na nartowanie to miejscówka godna polecenia.1 punkt
-
Mosorny Groń Nie wiem czemu i co mnie podkusiło aby dzisiaj odwiedzić to miejsce.Ale cóż chęć pośmigania była na tyle silna że pojechałem.Melduje się na parkingu 8.45 szybka zmiana obuwia i do kas,kasy bo na początku czynna tylko jedna a kolejka zrobiła się konkretna. 9.10 otwierają drugą a krzesło już chodzi i strata 15 minut w bezsensownej kolejce po karnet.Pewnie mają płacone od 9.00 więc po co otworzyć chwile wcześniej,ot takie podejście do klientów którzy jak by nie było utrzymują ich.Teraz warunki-z wyciągu wygląda że jest ok ale mgła po przejechaniu 1/3 wyciągu taka że mało co widać.2-3 zjazdy w ciężkich warunkach, słaba widoczność,na szczęscie równo.No i się zaczyna zabawa-ludzi coraz więcej,dawno nie widziałem na tej gorze takiej ilości początkujących narciarzy co powoduje że często obserwuje sporo upadków, a przy takiej pogodzie pojawiają się w ostatniej chwili.Widziałem kilka kolizji więc stwierdzam że trzeba uważać bo niektóre wyglądały nieciekawie.W takich warunkach jeździ się kiepsko jak trzeba lawirować miedzy ludzmi a pogoda beż zmian.No i wypadło na mnie,próba uniknięcia kolizji wiąże sie z niezłą glebą rozciętą nogą na goleniu przez nartę (o spodniach nie wspomnę). Na dole stwierdzam że nie ma sensu bo ludzi przybywa,zawijam sie do auta po 1,5h i do domu.Taka krótka relacja1 punkt
-
Piątkowe Pilsko Pod stokiem 8.00. Lekki mrozik na górze trochę większy. Trasy przygotowane bardzo dobrze z wyjątkiem dwóch tras. 7 czarnej która była pełna muld - ogólnie zakaz w jazdy. W pewnym momencie policja pilnowała żeby ludzie tam nie wjeżdżali. 5 w dolnej części w niezbyt dobrym stanie - pisało że kamienie ale praktycznie ich nie było , jedynie sporo lodu - szczególnie popołudniu. Ludzi od 8 do 9.30 mało. Potem masakryczne kolejki do około 15. Oj nie spodziewałem się że tak będzie w piątek. Przez ilość ludzi i temperature w ciągiu dnia koło 0 porobiły się muldy. Ogołnie nie byłem zadowolony bo nienawidze stania. Potem poszliśmy na babe na godzine 17. Trasy drugi raz przygotowane i ponownie równo. Na orczyku mało osób a na krześle dużo ludzi. Ale dla Baby wielki plus. Najlepsza część wyjazdu.1 punkt
-
Bociek masz 28 lat szkoda czasu na allroudy i inne wynalazki!Kupuj top SL i będziesz śmigał jak ta lala.Nie ma sensu zadawać pytań jak już jeżdziłeś na danej narcie.W zasadzie pierwsza sklepówka niczym się nie rózni od drugiej jedynie ceną.Dobra narta z najwyższej półki to tania narta bo nie będziesz zaraz leciał do sklepu po następną jak ta 2-3 od góry czy dołu okaże się nijaka.Po co przepłacać jak możesz mieć od razu top SL,a pamiętaj że używka dostaje na cenie w d... strasznie:) Co do tych Atomików z tego sezonu to znajomy mi mówił że lipa i w SL ,kup porządną D2 SL i będzie Pan zadowolony a Felki to tylko kalkomanię ostatnio zmieniają i nic poza tym....aha i krawędzi jest z roku na rok coraz mniej,powoli sklepówka będzie mieć grubość krawędzi jak serwisówka:(1 punkt
-
Góra Żar Dziś po raz pierwszy postanowiłem odwiedzić stok na górze żar, korzystając z wolnego piątku:). Późno dotarłem bo dopiero koło 12. Musiałem zaparkować na parkingu dolnym, bo na górnym już brak wolnych miejsce. Opłata 6pln i 100 metrów z buta. Śniegu dużo, brak przetarć, i minerałów,śnieg mokry i ciężki, ale za to jazda w pełnym słońcu Ludzi na stoku nie za dużo, ale w wagoniku i tak panował ścisk. Dało się jeździć każdym wagonikiem, ale bardziej przypominało to jazdę autobusem na studia niż wyjazd narciarski. Już chyba wole stare orczyki w szczyrku, chyba moja pierwsza i ostatnia wizyta na Górze Żar, mimo że trasa mi się podoba. pozdrawiam Luce1 punkt
-
Chopok rozczarowałOd soboty do wtorku, przez 4 dni, jeździłem w Jasna Chopok. Niestety bardzo się rozczarowałem i długo tam nie wrócę, z powodu przygotowania tras.Zaczną jednak od:PLUSY:1) Jeżdżę na Chopoku od przeszło 10-u lat, dlatego nie mogłem się powstrzymać, aby osobiście wypróbować nowe inwestycje. Nowe gondole robią wrażenie, zarówno pod kątem przepustowości, jak i podatności na wiatr. Strona północna jest b. narażona na silne podmuchy i tam gondola została poprowadzona na dwóch linach. Nie ogranicza to całkowicie ryzyka zatrzymania wyciągu (z obserwacji str. www przed wyjazdem nawet gondola na dwóch linach przez kilka dni potrafiła nie działać). 2) Duża ilość tras: 42,47 km. To przyciąga chyba najbardziej. Pozwala, nawet przy b. dużej liczbie odwiedzających, na ucieczką na trasy i do wyciągów, gdzie zawsze możemy liczyć na jazdę bez oczekiwania w kolejkach. Moje ulubione, wymagające trasy, bez kolejek: 7, 2 (wyciągi: B5 i B4), 31a (C9), 32 (A2), 35 (C14). Jedynie do A2 czasem można kilka minut postać . 3) Freeride. Nigdzie w obrębie min. 900 km od W-wy nie da się znaleźć większej ilości przestrzeni do jazdy poza trasami. Do tego dostęp do nich nie wymaga podchodzenia. Najłatwiejsze i największe, strome tereny do freeride-u znajdują się po stronie południowej. Umożliwiają bardzo szybki powrót na wyratrakowane trasy. Strona północna to kwintesencja freeride-u. Jest tu wszystko strome zbocza, skały, urwiska i niestety również lawiny (kilka lat temu spadła na nas lawina, szczęśliwie udało nam się szybko odkopać kolegę, ale mimo kilkugodzinnego przekopywania lawiny jednej narty nie odnaleźliśmy). Po stronie północnej wyjazd poza trasę już na szczycie góry gwarantuje jazdę w puchu przez długi, długi… naprawdę długi okres, szczególnie w części wschodniej. MINUSY:1) Przygotowanie tras. Dla mnie to katastrofa. Pierwszego dnia, w sobotę, nic ich nie tłumaczy (nie było opadów, ani silnego wiatru). Trasy przejechane raz i b. niestarannie. Ślady między ratrakami b. nierówne, stoki pofałdowane. Na twardych nartach nie ma co liczyć na trzymanie krawędzi. Kląłem na tych słowackich Ernestów niemiłosiernie. Wygląda jakby inwestycje w infrastrukturę wyciągów kompletnie nie szły w parze z zakupami ratraków. Co z tego, że tam jest dużo tras, jak poza trasą 31a (gdzie codziennie ustawiane były tyczki do slalomu) wszystkie trasy były przygotowane kompletnie na odwal. Tak np. przygotowany został łącznik pomiędzy trasami (płaski i wąski, a na środku dziura, na kt. można nogę złamać). 2) Duża nieprzewidywalność pogody. Nawet sprawdzając prognozy tuz przed wyjazdem nie można być pewnym, że nie zacznie nagle tak dmuchać, że wszystkie krzesła i gondole przestają działać (poza A3, B2, B3). Wówczas jest masakra, przy ogromnej liczbie odwiedzających kolejki robią się ogromne. To zmusza do ucieczki do Strybskiego Plesa, oddalonego o 40 km. 3) Ceny. Porównując z Zell am See-Kaprun, Chopok wygrywa nieznacznie: 1 dzień = 38,00 do 44,50 EUR; 7 dni: 201,00 do 237,00 EUR. Mniej dokuczliwe:- kolej szynowa: kompletnie nieporozumienie, wydaje się być b. drogą inwestycją, a przepustowość jest beznadziejna. Do kolejki wchodzi teoretycznie 50 osób, ale faktycznie nie może pomieścić więcej niż 30 osób (kierujący koleją śmiał się, że dane uwzględniały populację Japończyków i nie tych trenujących sumo);- 10 km dojazdu z doliny codziennie samochodem, powoli, a w przypadku opadów śniegu często w korku. Wyjazd na górę w szczycie sezonu jest pewny jeśli wyjedzie się przed 8:00. Później obsługa kieruje samochody na parking i trzeba się przesiąść do skibusów, do których w okolicach 15:00-16:00 tworzą się duże kolejki.;- brak grzanego piwa;- drogi internet.1 punkt
-
1 punkt
-
Wierchomla i MaguraOstatni tydzień spędziliśmy w Beskidzie Niskim,a dokładniej mała wioseczka koło GorlicA z tamtąd rzut przysłowiowym beretem na Magure i pięć rzutów na Wierchomle :stupid:Może zaczne od Wierchomli na którą mieliśmy wykupione karnety 3-dniowe za 195złCzy to drogo :Rok temu za dniówkę płaciliśmy 56zł z tym że teraz jeżdzimy godzinkę dłużej Córce się jeszcze udało właściwie mi,bo nie wygląda na 5 latek,chyba :Jeśli chodzi o przygotowanie stoków to naprawde super,nawet póżnym popołudnie nie było muld,czy jakiś cudów na kijuSobota i niedziela pogoda przednia,większość słoneczko,pogoda chyba na mały minusie i troszku ludzi,ale stania max 1,2 minPoniedziałek ludzi tylko troszkę mniej,a pogoda od południa zdecydowanie gorsza,na szczęście bez opadów śniegu,czy deszczuTo co zauważyłem w zmianach infastrukturalnych to połączenie Frycka,który teraz wyciąga nas na samą górę w stronę Szczawnika bez przesiadek :tongue:Gastronomia też poszła po rozum do głowy,teraz można w paru miejscach na tzw.promocjach zjeść taniej a i napić się napoju z pianką za 4zł co rok temu było niemożliwe1 punkt
-
Zawsze byłem przekonany, że wiosną ratraki stawia się na kołkach i tak stoją aż do pierwszych śniegów. Jednak na YT natrafiłem na serię filmików, które temu przeczą i pokazują, że także latem ratraki mają co robić:1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś z samego rana postanowiłem odwiedzić SON. Pobudka o 6:30, szybkie śniadanie i w drogę. Droga bez większych problemów, na miejscu w Czyrnej byłem 7:35. Na parking wjechałem jako drugi, ale samochodów przybywało dość szybko, a nie było jeszcze 8:00. Parking standard 5 zł. Jeszcze tylko szybkie smarowanie nart w serwisie i do kasy. Karnet ze zniżką plusa coś 38 zł dopołudniowy. Pogoda nie rozpieszczała, pochmurzone, temperatura w okolicach -3/-4 st. Wyjazd na Halę Skrzyczeńską z Czyrnej to naprawdę niezła rozgrzewka, zwłaszcza jak jedzie się samemu jak dla mnie to jedynie tam mogą postawić krzesło. Następny wyjazd już na samą górę, nadal dużo chmur ale widoczność bardzo dobra Pierwszy zjazd i standard na tej ściance u góry gdzie są dwie opcję zjazdu trochę lodu (więcej po prawej stronie) później już do samej Hali super, równo, twardo, wiatru nie ma więc można się rozpędzić. Następnie zjazd 4 do samego dołu i tutaj bez zastrzeżeń, równiutko, twardo po prostu kto rano wstaję ten ma niezłe warunki jedynie w końcowej części już przed samym Soliskiem nierówno...ktoś chyba nie przyłożył się do ratrakowania. W zasadzie do 10:00 bez kolejek jazda non stop, większość czasu spędziłem na trasach 4 i 7. Po 10:00 ludzi zaczęło przybywać, kolejki na kilka minut stania...niestety po 11:00 już sporo osób na trasach. Śnieg rozjeżdzony i nie ma już takiej przyjemnośći z jazdy, a i uważać trzeba bo tłoczno. Na Golgotę i Juliany dziś się nie zdecydowałem. Mieli tam jakieś problemu z wyciągiem nr.9, uziemiony na 2 godz. z przyczyn technicznych :)Ostatni zjazd 2 do Czyrnej. Było ok. 12:00 i tutaj warunki kiepskie (nie wiem jak wcześniej) ale sporo lodu, trochę kamieni, muldy. Niemniej wyjazd naprawdę udany i utwierdzam się w przekonaniu, że warto wstać wcześnie i odwiedzić SON. Do 10:00 można się wyszaleć w fajnych warunkach, później juź rekreacyjnie pojeździć.1 punkt
-
Poniedziałkowy wypad do Szczyrku(SON)Po przejeździe całkiem suchymi drogami meldujemy się o 8 pod wyciągiem. Po drodze zaopatrzeni w startery z Plusa(można kupić te za 3zł i jesteśmy ponad dychę do przodu, potem za każdym razem przed wyjazdem ładować przelewem za 1,22zł - a i nie szukajcie przed wyjazdem numeru w internecie bo koło kasy jest bilbord z infromacją) kupujemy karnety całodniowe za nieco powyżej 50zł. Humory dopisują gdyż powitało nas słoneczko czasami przesłonięte chmurami.Ruszamy na rozgrzewkę na zieloną 8 gdzie zastajemy nico freeridowe warunki - po nocy z 10+cm nasypało. Potem golgota gdzie także nie było sztruksu ale lepiej niż na 8 . Trasa nr 10 podobnie.Mimo to jeździło się całkiem przyjemnie Na kamienie i duże połacie lodu nie trafiliśmy.Następnie wybraliśmy się w kierunku Skrzycznego. Na górze standardowe chłodniej ale ja lubię poczuć zimę. Tutaj na wszystkich trasach od góry w kierunku Soliska warunki bardzo dobre- jedynie muldy przeszkadzały. W kierunku czynnej było gorzej , sporo lodu-na szczęście ostrzyłem krawędzie w deseczce więc było znośnie. Na 3 śladowa ilość kamieni i brawo dla Son że dali tabliczkę z ostrzeżeniem. To skutecznie odstraszało ludzi więc trasa była puściutka. Co do Bieńkuli warunki były całkiem spoko(nie za dużo lodu( choć ciężko mi się obiektywnie wypowiedzieć bo ta trasa jest dla mnie za stroma i więcej hamuje niż jadę. Dla tych co lubią jazdę poza trasami śniegu w zupełności wystarczą choć dzisiaj ciężko było jakieś miejsce rozdziewiczyć. Jednak co do FreeRidu zdecydowanie wole Pilsko.Co do kolejek między 8-10.30 praktycznie pusto potem od 11 do ok 13 sporo ludzi(koło 5 minut czekania niezależnie od trasy) Potem do końca luz. Dziś z niewiadomych przyczyn wysiadły kilka razy orczyki na czas wystarczający do utraty mojej cierpliwości więc się odczepiałem. Po moim odczepieniu po chwili zazwyczaj ruszały.Podsumowując pierwszy wyjazd w sezonie uważam za udany. Warunki pogodowe wyśmienite. Śniegowe także choć trasy mogły by zostać lepiej przygotowane.Ludzie nie za dużo jak na początek zimowych ferii. Trochę przesadziliśmy bo łącznie z wyciągami wyszło 66km ale jak się już bawi to na całego.Swoją drogą dlaczego właściciele ośrodków ratrakują wieczorami a nie nad ranem ?1 punkt
-
Zgodnie z planem dziś były narty :biggrin: padło na Zagroń z ważnego dla nas obecnie powodu: dużej restauracji gdzie można spokojnie wyjechać wózkiem kiedy dziecku już za zimno na dworze W jeździe dziś towarzyszył mi starszy syn. Do około 11 kolejek praktycznie nie było, jeździło się na bieżąco. Trasy dobrze przygotowane, mało rozjeżdżonego śniegu i zero przetarć. Około południa narciarzy zaczęło przybywać i stało się kilka minut do kolejki. Po tej godzinie spod śniegu wyłonił się lód w kilku miejscach na bardziej stromym fragmencie trasy nr 2, ale i tak dziś to ona głównie była przez nas "używana". Było trochę szkółek, ale jakoś nam nie przeszkadzały, bo głównie były to małe dzieci i korzystały z talerzyków. Zwinęliśmy się po 13 kiedy nogi już zaczęły boleć, a stanie w kolejkach znacznie się wydłużyło.1 punkt
-
W związku że jestem na tygodniowym wypadzie w Wiśle będę zdawał relacje wczoraj nartowania nie było z powodu dużej ilości ludzi nawet wieczorem. Dodaję 2 filmiki jeden spod Cieńkowa a drugi spod Klepkek. Obydwa filmiki kręcone około 17.00 [video=youtube;-8S4UoBbKmE] [video=youtube_share;X6xuQsE9riI]1 punkt
-
Wczoraj z Figo jego córką i kolegą Witusiem urządziliśmy sobie beskidzkie safari. NA strat wylądowaliśmy przed 8 rano w Istebnej na Złotym Groniu, moja pierwsza myśl była: "ale głupi jestem było sobie w domu siedzieć". Już jadąc krzesłem w górę widzimy że trasa ma niewiele wspólnego z przygotowaniem choćby w stopniu dobrym i nie krzyczy do mnie tak jak bym chciał: "zerżnij mnie". Jest to oczywiście ratrakiem przejechane, ale nic więcej, wertepy na trasie są wzdłuż w poprzek i po przekątnych też. Kupiliśmy karnet "sportowy" za 25 zł od startu czyli teoretycznie 0800 do 1030(teoretycznie bo przed 8 bramki wpuszczają). Można by sobie poszaleć na tym karnecie z rana, gdyby nie fakt powyższy że jest strach bo trasa rozkopana, a drugi fakt że z racji małej frekwencji z rana krzesło kula się do góry na ćwierć gwizdka, a czuć to doskonale gdy pod krzesłem zbiera się większa grupka, to wtedy obsługa włącza dopalacz, krzesło odbierze nadmiar i znowu tarasi, rozumiem że prąd drogi i oszczędzać trza:rolleyes::. Od ok 1000 krzesło już chodzi na pełnych obrotach, bo na dole w kolejce chętnych przybyło, ekstremy żadnej nie ma 1-2-3 min oczekiwania max. Jednak jak jadą pełne krzesła w górę to i na trasie robi się tłoczno, nie jest bardzo tłoczno ale swobody jazdy nie ma żadnej. O 1030 bez większego żalu kończymy jazdę, Figo jako kierowca zdejmuje tylko jednego buta i przemieszczamy się do Koniakowa na Ochodzitą. Po drodze mijamy ośrodek Zagroń to już jednak jest spora kolejka do wyciągu, podczas jazdy rozważamy dlaczego tak jest, naszym zdaniem składa się na to kilka czynników: wolne krzesło, prawdopodobnie jest ten stok mniej nachylony(nie potrafimy tego jednoznacznie stwierdzić), gros ludzi może nie wiedzieć że dalej jest szybszy i nowszy wyciąg, no i na dzień dzisiejszy Zagroń ma lepsze zaplecze gastronomiczne i park wodny. Ok 11 docieramy do Koniakowa, ja tu nigdy na nartach nie jeździłem, a Figo jeździł jak jego tata miał dużego fiata, czyli ponad 30 lat temu:tongue:. Nie nastawiamy się tu na jazdę raczej chcemy zaliczyć ośrodek i zweryfikować to co o nim mogliśmy przeczytać dotychczas na forum. Kupujemy 2 wyjazdy i na górę, wyjeżdżam na górę i rozglądam się bo czytałem na forum że tu jest szerokoooo... SZEROKO....SzErOkO....zSeRoKo:confused::, parzę...patrzę... no ale chyba oślepłem:tongue:, nie jest wąsko, jest co najwyżej normalnie, ale żeby mówić że jest szeroko:confused::, chyba trzeba będzie wprowadzić jakiś standard, że szerokość tras nie będziemy wyrażać słowami, tylko jednostkami: metry, kroki, stopy, narty:tongue:. Pierwszy zjazd na lewo niebieską trasą, ja jadę pierwszy, a gdzieś za mną słyszę Figo jak się śmieje na głos Q. jaka fajna trasa. Pewnie i by była fajna jakby była przygotowana, a jej stan przygotowania jest taki, że tak naprawdę w pochmurny dzień ciężko się zorientować gdzie ta trasa jest poprowadzona i nie chodzi tu o znaki, jak by była regularnie ratrakowana to było by widać gdzie jest trasa, a gdzie już nie, ale nie jest! Drugi zjazd trasą czerwoną która też nie była przygotowana, a na pewno przy takiej frekwencji gdyby była przygotowana i mrozie nie uległa by degradacji do godziny 11. Jedyny plus tego ośrodka to faktycznie mała frekwencja, a co za tym idzie pusty stok. Z racji iż zgłodnieliśmy Figo poszedł zrobić rozpoznanie w sprawie baraniny:tongue:, jednak stwierdził że to za duże ryzyko, a że Figo jest jak Kwicoł co zjadł by nawet śmierdzącego barana to ja mu wierzę i już nie wnikałem dlaczego jest to ryzyko:biggrin:. Tak więc znowu Figo zdejmuje 1 buta i wiezie nas do Zwardonia na Rachowiec. Przybywamy tam coś po 12, chcąc zaliczyć również Duży Rachowiec decydujemy się na jednak karnet czasowy. Ludzi jest tyle że krzesło odbiera na bieżąco, ale "tarasi"(jedzie wolno) do góry niemiłosiernie, to nie na nasze nerwy:stupid:, z dwojga złego to ja już wolę jazdę tym starym orczykiem na Dużym Rachowcu. Pierwszy zjazd trasą na Małym Rachowcu, czyli pod krzesłem, tu podobnie jak w 2 pozostałych miejscach o dobrym przygotowaniu trasy mowy nie ma, przy czym tu jest najgorzej, dużo brykietu lodowego zmieszanego z luźnym śniegiem, a w wielu miejscach grunt leśny już wygląda z pod śniegu, oczywiście armaty już wyzbierane więc dośnieżanie będzie tylko jak bozia da. W zdumienie wprowadza nas "kącik" dla najmłodszych narciarzy na górze Małego Rachowca, gdzie nie dość że trasa jest "dziurawa" to ratrak pozostawił kęsy śniegu o średnicy ok 50 cm, a na końcu tej trasy jest ślad w którym ratrak wykonał pirueta i skutecznie zmiksował śnieg z tym to pod nim jest, tak sobie to ztwardło i czeka na wykonanie wyroku na małym miłośniku nart:rolleyes::. Duży Rachowiec: przygotowanie trasy jak w powyższych przypadkach, zgodnie z panującymi standardami w tej części Europy, jazda lepsza bo jednak z racji orczyka ludzi brak, orczyka to raz, a dwa to skomunikowania tych 2 tras, a raczej jego braku, bo w żadnym kierunku nie da się przemieścić nie podchodząc. Dzień narciarski kończymy obiadem w Karczmie na Małym Rachowcu, Figo czytał na forum że chyba Andy pisał że można tam dobrze zjeść i faktycznie z zewnątrz nie wygląda to tak dobrze jak w środku, a w zasadzie to w środku wygląda to bardzo dobrze: ciepło, miło, czysto, dobre jedzenie za niską cenę. Oczywiście dojazdu do karczmy nie ma utrzymanego przez ratrak, jest żywioł przetarty przez samych narciarzy, czy oni oni(właściciele stoku i karczmy) nie rozumieją że jedni z drugich żyją? Podsumowując dzień narciarski zaliczony, nie powiem że nie udany, ale jakiejkolwiek satysfakcji z tego nie ma, jak to Figo powiedział na parkingi pod Rachowcem że do satysfakcji mamy 600 km... Zdjęcia mam ale tylko z Istebnej, ale wstawię je w temacie Złotego Gronia, bo tam ich miejsce, a Figo robił jakieś na Ochodzitej to może wstawi.1 punkt
-
SON wieczorne zjazdy Wybrałem się dzisiaj na wieczór na Golgotę w Szczyrku. Niestety sam dojazd zabrał mi 60 minut, gdyż koło 18:00 stałem w korku w Buczkowicach. Wypadek, ruch wahadłowy, tak jak Andrzej napisał masakra. Ale nic, umówiłem się w Szczyrku z Wujkiem więc stałem w tym korku cierpliwie... Koło 18:45 jesteśmy na parkingu. Od razu po wyjściu z samochodu, jakiś gościu w kamizelce parkingowego i mocno podchmielony chciał od Nas 2 zeta. Dostał figę z makiem i odszedł :biggrin: Pojeździliśmy godzinkę z minutami, kilkakrotnie Golgota, później na lewo od Golgoty z Suchego do Soliska. Warunki dobre, dużo świeżego śniegu. Niepodobało mi sie natomiast oświetlenie stoku, zbyt ciemno zwłaszcza po stronie gdzie nie ma lamp. Powrót z Szczyrku na całe szczęście już bez niespodzianek. Pozdrawiam serdecznie Maciek1 punkt
-
Wieczorny trening na Dębowcu Skończyłem wcześniej pracę,dość szybko dochodzę do siebie po chorobie,do tego rozpiera mnie energia,więc postanowiłem ponownie zaliczyć Dębowiec.Takie nartki po pracy.Na miejscu melduję się gdzieś po 15.30,parking niemal całkiem pusty,może 20 bryk by naliczył.Ponownie nikt mnie nie kasuję,więc nadal PARKING JEST BEZPŁATNY! :applause: Udaje się do kasy i biorę 2 godzinki za 38zł.Pierwsze spojrzenie na stok trochę niepokoi,bo sporo szarych plam: Te szare plamy na szczęście niegroźne,to tylko trochę brudny śnieg po ostatnich odwilżach.Warunki zaskakują,jest niemal beton,bardzo twardo i szybko!Najbardziej zaskakują jeszcze całkiem spore fragmenty trasy ze sztruksem! :applause: Jedynie na tej małej ściance coś chyba "Ernest" spartolił,bo trochę nierówności jest i to na pewno nie z winy narciarzy. Zapada zmrok i w tym czasie na stoku total pustki!Nie wiem czy nazbierałby w kulminacyjnym momencie 10 osób: Dzisiejszy wypad był też okazją do przetestowania mojego nowego nabytku: K2 Rictor Na początku przede wszystkim dostrzegam klepiący Rocker,ale już po paru zjazdach zaczynamy się rozumieć.Dzisiejsze warunki nie były dla nich wymarzone,ale dość szybko dają mi znaki,coś w rodzaju:"no dej że pojechać na krawędzi!". :biggrin: Tak więc dałem i tu spore zaskoczenie!Krawędzie pięknie trzymają i szybko nabieram do nich zaufania.Trza będzie jeszcze popróbować na miękkim. Kiedy robi się całkiem ciemno temperatura zaczyna spadać poniżej zera,a ja robię jeszcze parę fotek: W ciągu dwóch godzin udało mi się zjechać 14 razy bez specjalnego popędzania.Podobnie jak poprzednim razem,nie bardzo potrafię się tu odpowiednio rozgrzać.Niby dziś dość ciepło i bezwietrznie,ale chyba ten zjazd trwa zbyt krótko w stosunku do wyjazdu na górę.Na koniec fota z dołu i czas do domciu. Podsumowując,stok dobry na takie relaksacyjne narty po pracy,ale te 38zł za zaledwie 2 godzinki raczej zniechęca.Jeśli ma tam być większa frekwencja,to muszą pomyśleć nad cennikiem.Może całosezonowy karnet wieczorny na dni robocze? : Albo wziąć przykład z konkurencji... Pozdrawia niezależny,samozwańczy reporter z Beskidów. :tongue:1 punkt
-
Ja bym brał narty 160cm - może na 2 sezony wystarczyć, na takiej równo do wzrostu spokojnie pojeżdżą, córką zawsze tak kupuję i nie ma problemu, na twój opis to model raczej bez różnicy, szukaj okazji, każda narta allround-allmountain i nie bardzo wysoki model będzie dobra. Buty już wiesz1 punkt
-
flex popieram SB .. proszę zakupić synom używane wygodne buty na 4 klamry ..... buty miekkie flex 0d 50 -80 .... chłopcy nie jeżdżą w żadnym klubie wiec buty twardy im nie jest potrzebny1 punkt
-
Szukaj tanioch, bo będziesz to wymieniał na przyszły rok, jak mój młody był w wieku Twoich orłów to miał coś takiego http://allegro.pl/nordica-dobermann-sl-2v-155cm-r12-wroclaw-i2997136014.html kroił na tym aż miło, więc przypilnuj licytacji, może się uda to za małe pieniążki szarpnąć. A buty... wygodnie, co się trafi w fajnej cenie, jak im nogi przestaną rosnąć to się zastanowisz wtedy jaki flex:rolleyes::, oni są w takim wieku że pojadą na wszystkim.1 punkt







