Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.04.2013 - 02.04.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.04.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
CosMiał być SON,jeszcze rano sprawdzałem Pilsko,ale jak weszłem ile tras czynnych :stupid: to kierunek SzczyrkDo końca nie wiedziałem czy COS,ale jeszcze przed 9 miał być ostatni dzień czynny więc kierunek kasaWprawdzie kolejek nie było,ale ludzi całkiem,całkiem,temperatura na dole 0,od Jaworzyny do 13 na minusieWprawdzie to nie Alpy ale trasy przygotowane dobrze,no może na dole od 11 popuszczało i pare minerałków się pojawiłoOgólnie,także dzięki świetnej pogodzie pare razy wydawało mi się że nie jestem w Szczyrku :tongue:Wiem,wiem pierdziele jak by mnie fura z gnojem przejechała a może już czas kończyć sezon :11 punktów
-
No a ja w tym czasie ,,śmigałem" w SON i tu warunki Super do 12.30 bo później w niewielu miejscach trochę miękko. Byłem w SON-ie 6 razy w tym sezonie i dzisiaj był najlepszy dzień na narty: bardzo dobrze przygotowane trasy plus słoneczna pogoda (temperatura od -3 do plus 1,5 stopnia w Solisku o 13-tej) Tylko data (02.04!) każe oczekiwać wiosennych warunków a nie pół metra świeżego śniegu. No ,ale skoro natura nakazuje nam jeździć to trzeba się słuchać . Najbardziej udany dzień na nartach w kraju w zakończonym (?) dzisiaj sezonie :cheerful:.Marcinn nie kończ sezonu.Jutro ma ostro sypnąć.Nie specjalnie ta prognoza mnie nie cieszy ,ale dzisiejszy dzień narciarsko zaliczyłem do bardzo udanych:smile: Kilka fotek późnym wieczorem wstawię.8 punktów
-
Dzisiaj takiego bonusa śnieżnego w tym sezonie dostaliśmy że aż grzechem było by go nie wykorzystać dlatego razem z Aklimem uderzyliśmy na Czarny Groń na mały freeraid, warunki doskonałe śniegu w bród dodatkowo mają do końca sezonu PROMOCJE 50% zniżki na wszystkie karnety czasowe więc za 3h zapłaciliśmy 20 zeta co można chcieć więcej, dodatkowo z małego freeraidu wyszedł całkiem spory, zapuściliśmy się na nieodkryte tereny czasem było ciężko ale jakoś się wykaraskaliśmy cało z tego. Krótki obraz co dziś tam można było zastać oczywiście poza trasą [video=youtube_share;SHjO-rBNG3Y] pozdrawiam8 punktów
-
A tak było w święta wielkanocne na Kopie w Karpaczu . Jezdziłem tam przez 3 dni i warunki były super !! śnieg padał prawie cały czas , ale szczególnie w niedziele wieczorem co w poniedziałek dało około 40 cm świeżego puchu w wyższych partiach . W poniedziałek poza trasami rewelacja , o czym świadczyła duża ilość osób bawiących się w puchu . Rozmawiając z miejscowym kierowcą busa dowiedziałem się , że Kopa jest w posiadaniu Polaka w 51 % i Niemca 49 % . Uzyskali oni wszelkie pozwolenia na budowę 4-osobowej kanapy na Kope . Aktualnie czekają aż stopnieje śnieg i zaczynają lać fundamenty . Najprawdopodobniej wyrobią się do zimy . Nie mogą natomiast oświetlić trasy z Kopy bo zieloni powiedzieli , że będą oślepiać ćmy (tylko kto widział ćme zimą ?????) Mają w planach dogadać się z Winterpolem w Białym Jarze , chociaż po tych opadach zjechałem do ronda w Białym Jarze bez zdejmowania nart : )7 punktów
-
trochę sprowokowany przez Johnnego:wink: wklejam moje spostrzeżenia z lutego tego roku na temat nart "trochę" mniej popularnej u nas marki : "deski , które kupiłem przed sezonem są już po kilku poważniejszych testach , więc opiszę moje wrażenia . Narty mają 186cm długości ,taliowanie 141-105-131 ( http://lineskis.com/skis/influence-105-1213 ) , tradycyjny camber , przedni rocker tzw.Early Rise Tip , promień skrętu R=19m Pierwsze wrażenie jest takie , że są stosunkowo lekkie mając na uwadze ich gabaryty . Na przygotowanych trasach pozytywnie zaskoczyły mnie swoją stabilnością . Nieważne jest to , po czym jadą i z jaką szybkością . Równie dobrze zachowują się zarówno na twardym zmrożonym podkładzie jak i w miękkim rozjeżdżonym śniegu .Bardzo dobrze ciągną łuki na krawędzi ,nawet przy większych prędkościach stanowią pewne oparcie pod nogami .Są przy tym bardzo zwinne i zwrotne . W śmigu rewelacyjne , można powiedzieć , że same skręcają , to pewnie zasługa przedniego rockera . Generalnie na trasach zachowują się jak dobre narty AM . W głębszym śniegu mają dobrą wyporność (mam 186cm i 94 kg wagi a narty bez problemu utrzymywały mnie na powierzchni ) , są bardzo przyjemne w sterowaniu , rzekłbym zwinne .Zmiana kierunku jazdy jest lekka , łatwa i przyjemna , robi się to bez większego wysiłku , więc teraz jazda pomiędzy drzewami czy też jakimś wąskim korytarzem to już dla mnie "no problem" . Bardzo dobrze wybierają wszelkie nierówności terenu co powoduje , że czujemy się na nich bezpiecznie i komfortowo . Podsumowując , zakup tych nart okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę . Szukałem nart , które , mając na uwadze nasze lokalne uwarunkowania , będą się sprawowały w miarę przyzwoicie na trasach , a w jeździe pozatrasowej , głównie między drzewami ,dadzą mi dużo fun-u. Influence 105 sprawdziły się w 100%:cheerful: i cały czas jestem pod wrażeniem ich uniwersalności , ale w tym dobrym znaczeniu tego słowa " Ps one naprawdę tak jeżdżą jak na tym filmie z linku6 punktów
-
Znalezione na ski2die. Wielkanoc w Szklarskiej i jazda w puchu :applause: [video=youtube;c-LAdx9HVoY]6 punktów
-
Prima Aprilis na SzyndzielniPo 2 godzinach na Dębowcu z niecierpliwością udaliśmy się do kolejki na Szyndzielnię.To taka podróż niemalże sentymentalna po 25 latach znów tu na nartach. Młodemu 16 latkowi trzeba pokazać gdzie ojciech brykał. Pani w kasie nie uwierzyła, że młody ma tyle lat co ma i zażądała legitymacji szkolnej. Nie udało się ulgowego biletu za 12 zł kupić i trzeba było 2 x 15 PLN wybulić na 1 wyjazd w górę. Kolej jeździ tylko co pół godziny więc musieliśmy prawie 20 minut czekać. W końcu zadzwonił prawie szkolny dzwonek i pan łaskawie otworzył wrota korytarza do kolejki.Pokazuję mu bilet, a on zażądał okazania paragonu. I tu pomyślałem, że to Prima Aprilis, po diabła mu paragon skoro mam dopiero co kupiony bilet.Szukałem tego paragonu w czeluściach portfela bardzo długo, przy okazji znajdując najróżniejsze stare paragony, a ludzie mnie mijali i wsiadali do wagoników.Zacząłem się denerwować, że mi "okienko" czasowe wyjazdu na górę minie i następne pół godzi czekania mnie czeka. No ale znalazłem paragon i wsiadamy.W drodze na górę oglądamy z ciekawością Saharę.Niestety dzisiaj nie dane nam było ją zdobyć bo przeoczyłem na nią zjazd i wylądowaliśmy na nartostradzie. A tu zaspy metrowe. Jest pięknie, powoli i majestatycznie. Dobijamy na zakręcie do wylotu z Sahary na której jest już kilka śladów. No nic zdobędziemy ją nastepnym razem w przyszłej zimie.Po drodze mijamy kilku skiturowców. Młody mi zjechał w las i ledwo dotarł przez krzaczory do dolnej stacji kolejki, a ja na Dębowiec.Potem poboczem głównej drogi i między domami (dwa razy spotykając straż miejską) dotarł w okolice Dębowca skąd go zabrałem.Był bardzo zmęczony. Obaj byliśmy z tej małej wyprawy zadowoleni.6 punktów
-
W SON-ie dzisiaj ,,alpejsko". Miałem czasu tylko na 3 godziny nartowania. Czyli 3 godziny dojazdu do SON-u ,3 godziny na nartach i 3 godziny jazdy do domu.Razem 9 godzin. Taki wygląda mój narciarski dzień w kraju .Dzisiaj super udany narciarsko:smile: Fotek z braku czasu tylko kilka ,w kiepskiej jakości bo robione ,, komórką".5 punktów
-
Znowu Maciek i Mariusz przodują w relacjach,zresztą Maciek znacznie więcej pisze na swoim forum:wink:Warunki macie świetne,nawet w centralnej Polsce:tongue:,a ile nowych ośrodków w świetokrzyskim:eek: Na pólnocy zima też nie odpuszcza,ale takich warunków jak prezentujecie raczej już nie ma.W wolnym świątecznym czasie sobota-niedziela spędziłem na swojskim stoku-gora Chrobrego.Po opadzie nocnym z piątku na sobotę wydawało się,że będzie sympatycznie.Śniegu nie brakowało,ale dodatnia temperatura spowolniła jazdę,w niedzielę podobnie.Ciągle okresowe opady i wiatr,jazda zaliczona,ale bardziej dla zabicia czasu,niż przyjemności:eek:W poniedziałek świateczny sypnęło porządnie,ale niestety w tym dniu musiałem pracować,aby zarobić na skipassy:cool::Wybrałem się dziś,jedynie słońce było jakimś plusem,reszta to .....:wink:I tak nie myślałem,że w kwietniu na naszej górce będzie można pojeździć.Na Wieźycy to już 114 dzień sezonu i może do połowy kwietnia uda się pojeździć.Lepsze narty już niedługo:tongue:,zleci!5 punktów
-
Na sport.pl znalazłem bardzo fajny wywiad, artykuł związany z polskim producentem narty Majesty. Oto on: Czego potrzeba żeby założyć w Polsce firmę produkująca narty znane na całym świecie? Marketingu, zarządzania, przeszłości zawodniczej w windsurfingu i odrobiny historii sztuki. Rozmowa z Januszem Borowcem, twórcą popularnej i nagradzanej marki Majesty, stuprocentowo polskiej firmy, która podbija serca freeskierów z Europy i nie tylko. Lubisz jeździć na nartach? Uwielbiam! Kiedy tylko widzę śnieg za oknem myślę o wyjeździe. W trakcie sezonu najważniejsze rzeczy mam zawsze spakowane. Jeśli mogę pojeździć chociaż 2 dni w dobrym towarzystwie, wsiadam do pociągu albo samochodu i jadę w góry. to zawsze motywuje do dalszej pracy. Z drugiej strony, nie zawsze się da. Kiedy sezon się zaczyna jesteśmy w samym środku przygotowań do prezentacji następnej kolekcji. Okres od stycznia to marca to najgorętszy moment w roku. Targi, testy, tysiące przejechanych kilometrów. Założyłeś jedyną w Polsce dużą firmę produkującą narty. Pochodzisz z Trójmiasta, ścigałeś się na windsurfingu, a teraz robisz narty z Husarią w szacie graficznej (model ACE). Jak to się wszystko stało? Ukończyłem wydział Zarządzania i Marketingu na Uniwersytecie Gdański, po drodze studiowałem tam też Historię Sztuki. Branżą sportową zajmuję się od 2000 roku. Tworząc markę Majesty miałem doświadczenie w prowadzeniu projektów związanych ze sportami deskowymi. Prywatnie jestem również na stałe związany ze sportem. Narty i snowboard towarzyszyły mi od dzieciństwa, a zanim zacząłem studiować byłem zawodnikiem Sopockiego Klubu Żeglarskiego (windsurfing). Pomysł na produkcje nart freestyle/freeride pojawił się w 2007 roku. Segment freeski dopiero się konstruował, a ja w tym czasie prowadziłem firmę zajmującą się dystrybucją sprzętu sportowego. Uznałem, że na rynku brakuje sprzętu, który daje dużo frajdy podczas jazdy w zróżnicowanych warunkach, w tym nart freestylowych i freeridowych (pozatrasowych). Razem z Piotrem Sadowskim, jednym z pionierów narciarskiego freestyle w Polsce północnej, rozpoczęliśmy pracę nad produktami, które odmienią scenę freeskiingową. Naszym celem było stworzenie nart łączących najnowszą technologię z zaawansowanym projektowaniem graficznym. Dlaczego narty pozatrasowe i freestyle'owe? Rynek nart zjazdowych jest w Polsce nieporównywalnie większy. Wchodząc na rynek nart freeski wiedzieliśmy że będziemy funkcjonować w niszy. Zgodnie z tym założeniem od samego początku nastawiliśmy się na eksport. Kraje zachodniej Europy i północnej Ameryki są bardzo rozwinięte w segmencie w którym funkcjonujemy. Odsetek narciarzy, którzy jeżdżą na nartach typu twin-tip jest tam bardzo duży. Dotyczy to szerokiego spektrum narciarzy, tych jeżdżących po trasach, jak i poza nimi. Obecnie w produkcji współczesnych nart freeskingowych mamy do czynienia z powrotem do klasyki ale w akompaniamencie sumy doświadczeń nabytych przy produkcji nart carvingowych oraz snowboardów. Taliowanie nart nie jest już tak duże, wprowadzone zostały nowinki takie jak rocker, konstrukcja hybrydowa i zmodyfikowane rodzaje taliowania. Nowe narty są bardziej wszechstronne, można na nich jeździć po trasie i poza nią. Wielu osobom narciarstwo wciąż kojarzy się z zawodowstwem i z osiąganiem dużych prędkości, jednak każdy, kto przesiada się na narty z grupy freeski czuje, że może na nich zrobić o wiele więcej. Dzięki temu, że narty stają się bardziej wszechstronne, ten sport nabiera nowego wymiaru, staje się przygodą. Początki nie były łatwe? Pierwsze ostrogi jeśli chodzi o technologię i know how zdobyliśmy przy organizowaniu produkcji nart i snowboardów przeznaczonych dla dużych sieci handlowych. To wtedy pojawił się pomysł, żeby stworzyć produkt wyjątkowy, który zostanie doceniony przez profesjonalistów i pasjonatów sportu. Budowanie marki, pierwsze koncepcje i prototypy - to wszystko zajęło nam około roku. Tysiące przejechanych kilometrów i dziesiątki zmian w prototypach zaowocowały 2 modelami nart wypuszczonymi w 2008 roku Z naszymi produktami pokazaliśmy się na targach międzynarodowych i zostaliśmy przyjęci bardzo ciepło. Na świecie Polska nie jest kojarzona z tym segmentem przemysłu sportowego. Przez pierwszych kilka lat, podczas prezentacji i testów sprzętu musieliśmy udowodnić, że oferujemy najwyższej klasy produkt. Na szczęście nasz sprzęt broni się sam i narciarze z różnych krajów, którzy wypróbowali sprzęt Majesty, wypowiadają się o nich w samych superlatywach. Każdy kolejny model to nasz oryginalny autorski projekt. Nad ich budową pracuje zespół w skład którego wchodzą technolodzy oraz testerzy. Zawodnicy tacy jak Szymon Styrczula Maśniak, Janek Krzysztof, Vebjorn Engeset czy Oscar Hubinette poza tym, że reprezentują markę, podsuwają też nowe pomysły na produkty. My, w oparciu o dostępne technologie, staramy się wprowadzać je w życie. Na każdy nowy model trzeba poświęcić od 1,5 do 2 lat. Na tegorocznych targach ISPO w Monachium prezentowaliśmy modele na zimę 2014. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Krótki film z fabryki nart Majesty. Z przymrużeniem oka, w roli głównej Dirty Bear [video=youtube;s7kcLRiQ5_o] ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jak marka Majesty jest postrzegana na świecie? Musze przyznać, że ze względu na charakterystykę produktu, na początku byliśmy odbierani za markę amerykańską. Teraz to zaskoczenie powoli mija. Na targach, na naszym stoisku pojawiają się przedstawicieli dużych marek, żeby obejrzeć nowe produkty czy wymienić się katalogami na przyszły sezon. Nasze modele nart - Dirty Bear, Lumberjack, Wolf i Superior są już rozpoznawane zarówno przez magazyny specjalistyczne, jak i osoby interesujące się freeskiingiem. [video=youtube;tWHHQWo6F4E] Co Was wyróżnia? Przede wszystkim muszę podkreślić, że jesteśmy niszową firmą. Bliżej nam do małych amerykańskich brandów niż gigantów sportów alpejskich. Nie jesteśmy w stanie ani nie mamy zamiaru konkurować z koncernami sportowymi. Propagujemy ideę łączenia sportu ze sztuką i dlatego zwracając dużą uwagę na technologię i właściwości sprzętu, współpracujemy również ze świetnymi grafikami (m.in. z Krzysztofem Ostrowski, wokalistą zespołu Cool Kids of Death), którzy sprawiają że każda z nart to małe dzieło sztuki. Jesteśmy również pionierami pro-ekologicznej akcji "SKIS4TREES”, czyli sadzenia drzew za każdą sprzedaną parę nart. Podczas tegorocznych targów ISPO w Monachium zostaliśmy zaproszeni do uczestnictwa w projekcie "Brands For Good", który promuje proekologiczne i prospołeczne inicjatywy. Gdzie trafiają narty Majesty? Główne rynki sprzedaży to Francja, Norwegia i USA. Nasze produkty dostępne są również w Szwecji, Rosji, Ukrainie, Szwajcarii, Włoszech, Belgii, Austrii i oczywiście w Polsce. U nas rynek freeski dopiero się kształtuje. Cieszymy się, że możemy być częścią tego procesu i mamy nadzieję, że freeskiing będzie przyciągał coraz więcej narciarzy. Bardzo podkreślamy fakt, że pochodzimy z Polski. Na każdej parze nart Majesty napisane jest, że narty zostały wyprodukowane w Polsce. Jako młoda marka cały czas się rozwijamy i zdobywamy nowe rynki. Freeskiing zdecydowanie się rozwija zyskując nowych zwolenników. Zdecydowanie możemy podzielić naszą ofertę na dział freestyle i freeride, ten drugi zyskuje coraz więcej entuzjastów, bo jako forma aktywności związana z tą dziką stroną gór, ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko przeżycia sportowe. Co dalej? Zdecydowanie chcemy iść w kierunku, który obraliśmy na początku naszej drogi. Każdy produkt musi być odpowiednio przetestowany i sprawdzony. Zaczynaliśmy od dwóch modeli nart, teraz w naszej ofercie mamy ich już 15. Pracujemy nad nowymi rozwiązaniami i zwracamy dużą uwagę na innowacyjność i wszechstronność naszych produktów. Między innymi z tego względu w sezonie 2013/14 wprowadzamy nowe teleskopowe kije o nazwie Majesticks - regulowane kije z podwójnym systemem zabezpieczeń, których można używać zarówno w snowparku jak i poza trasą. Rozwijamy również kolekcję odzieży technicznej oraz bielizny termicznej, które poza swoimi właściwościami użytkowymi muszą być świetnie skrojone i swoim wyglądem wyróżniać się na tle konkurencji. Kiedy zaczęliśmy zajmować się produkcją odzieży, prawie 1,5 roku zajęły nam same przygotowania i praca nad wykrojami bazowymi. Na jakim sprzęcie jeździsz? Skłaniam się w stronę produktów backcountry/freeride. Niektóre sezony spędziłem na Dirty Bear, inne na Lumberjackach (nartach do jazdy po lesie i w puchu). Wybieram zdecydowanie szersze modele z rockerem. Najbardziej uniwersalne są dla mnie Superiory. Jeśli mam wybrać tylko jedną parę na wyjazd - zabieram właśnie je. rozmawiał Franek Przeradzki, sport.pl Narty Majesty w akcji poza trasą http://mpora.com/videos/AA68xE8T3Xx Po 5 sezonach na rynku, Narty Majesty były wyróżniane przez uznane instytucje. Sezon 2011/12 - narty Comic zostały wyróżnione przez prestiżowy branżowy amerykański magazyn Freeskier (Editor's Pick) pośród testowanych nart freestylowych Sezon 2012/13 - narty Dirty Bear zostały wyróżnione przez prestiżowy branżowy amerykański magazyn Freeskier (Editor's Pick) pośród testowanych nart typu allround Sezon 2012/13 - narty Knife zostały wyróżnione na międzynarodowych branżowych targach ISPO (Monachium, Niemcy) - nominacja do ISPO Award w dziedzinie innowacji we freeskiingu Na Majesty od kilku sezonów jeździ między innymi Janek Krzysztof Jr. W tym sezonie stanął na podium każdych zawodów freestyle'owych w Polsce. Zajął trzecie miejsce na Mistrzostwach Polski, wygrał zawody Burn in Snow oraz Sony Vaio Extreme. William Carling z Francji zajął 2gie miejsce podczas finałowego przystanku zawodów SFR w dyscyplinie halfpipe we Francji (21 luty, Tignes). Flo Bastien, zawodnik Majesty, zaliczany jest do światowej czołówki backcountry freestyle Inny zawodnik MAJESTY, Oscar Hubinette, którego ostatnim dużym projektem była wyprawa żeglarsko/narciarska na norweską wyspę Jan Mayen, położoną na środku Północnego Atlantyku w tym sezonie razem z nartami Wolf wyruszył na Kamczatkę. Wraz z Perem Jonssonem i Fredrikiem Schenholmem chce między innymi zdobyć na skitourach najwyższy szczytu Kamczatki o nazwie Klyuchevskaya Sopka (4.750 mnpm). źródło: sport.pl4 punkty
-
Sahara Tydzień temu, jak byłem z rodziną na Szyndzielni, wracając przyglądałem się jak wygląda Sahara. Pomyślałem sobie, że jak spadnie dużo śniegu to może kiedyś po niej zjadę! Minął tydzień i warunki miałem jak na zawołanie. Popołudniu wybrałem się korzystając z chwili wolnego od rodzinnych obowiązków. Zaparkowałem pod kolejką na Dębowiec, jeden wjazd na górę i zjazd pod dolną stację kolejki na Szyndzielnię. Jadę na górę. Sahara niestety już mocno rozjechana.... Widać dużo zapaleńców ją dziś przetestowało, jak ja jechałem to grupa snowbordzistów ją katowała. Trochę emocji było zwłaszcza przed zjazdem, sam zjazd ok, bez niespodzianek, niestety zjazd krótki, zaliczyłem jedną wywrotkę i w miarę płynnie zjechałem. Jeszcze znalazłem nietknięte miejsca puchu! Przy okazji zaliczyłem w drodze powrotnej Dębowiec, bez szału. A tak wyglądała Sahara tydzień temu w niedzielę jak mnie zachęciała swoim widokiem:) Pozdrawiam Maciek4 punkty
-
3 punkty
-
Czantoria na bis Wczoraj mi się spodobało,więc dziś ponownie Czantoria.Nie bez znaczenia były obawy o przygotowanie dróg,bo wczoraj była tragedia!Do Czantorii jest też blisko,jest szybkie wyprzęgane krzesło i mamy tam dwie fajne długie trasy. Tym razem szybko się wygramoliłem i obrałem kierunek Ustroń.Boczne drogi jeszcze ciągle kiepskie,ale fullwypasówka już dobra.Podobnie Wiślanka.Kiedy docieram na parking,samochodów już sporo,to nie zapowiadało niczego dobrego.Szybko do kasy po całodniowy karnet za 60zł i do serwisu na obowiązkowe smarowanko.Kiedy jeszcze pierwszy raz wsiadam na krzesełko,ludzi zero,ale z każdym kolejnym wyjazdem wyraźnie ich przybywa.Przynajmniej pogoda dziś lepsza,choć chwilami delikatnie sypie. Ostatnimi czasy sporo spędziłem na orczykach,więc teraz przyjemnie jest wypoczywać na krzesełku,zwłaszcza szybkim: O ile wczoraj na niebieskiej trasie przy dole było jeszcze nieciekawie,dziś jest już sztruks i bielusieńko! Ludzi dość szybko przybywa,chwilami robi się ciasno na trasach.Również do wyciągu pojawiają się kolejki.Na początku niewielkie,ale ok. 12 zatory bywają spore.Duża ilość osób,to szybko powstające kopce i nierówności.Jakimś rozwiązaniem jest orczyk,przy którym kolejek brak,ale jakoś za krótka ta traska.Za to dalsza część niebieskiej strasznie zatłoczona,bo wąska.Wracam więc na czerwoną. Kiedy odzywa się pęcherz,szukam toalety.Na górze spostrzegam coś takiego: Za jednego zeta można skorzystać z ekstremalnej toalety polowej... :tongue: Nie,dziękuję!Pojechałem na dół,tam jest cywilizacja! Po południu coraz częściej pojawia się słońce i zaczynają się piękne widoki: Robie się też coraz cieplej,nawet przy górnej stacji jest już +2st.Trasy puszczają,a na zwężce to już nie kopce,ale rosłe pagórki.Niezłe ćwiczenie,ale bardzo wyczerpujące.Gdyby tam jeszcze mniej ludzi było... Pojeździłem ok 6 godzin,trochę mało :wink: ,ale jakiś kompromis musiałem zawrzeć.Z resztą te kopce mnie już wykańczały.Chyba czas trochę odpocząć. Pozdrawiam!3 punkty
-
SON c.d. Dzisiaj bliżej poznałem w autobusie ,w drodze powrotnej do Bielska narciarza w wieku 70 lat, który latem przesiada się na rowerek i średnio dziennie pedałuje 20km.Przegadaliśmy całe 45 minut jazdy. Jest przede mną nadzieja na kilka następnych sezonów narciarskich :smile:. Obecny dzisiaj zakończyłem.2 punkty
-
Dopiero teraz udało mi się wymęczyć filmik z 9 lutego. Jest na nim Gregor, Aklim, Johnny, Mati, Marek i ja. Nurek też był wtedy, ale jakoś mi się do kadru nie nawinął. [video=youtube;U3e9jOltSQk]2 punkty
-
Śmigus Dyngus na DębowcuPisałem długą relację z dzisiaj, ale laptop się nagle wyłączył i wszystko poszło się paść.Więc krótko:Śnieg ładnie wyratrakowany, ale miękko więc sztruks szybko znikał.Ludzi na początku bardzo mało i 2 godzinki w sporym komforcie na stoku minęły.Stok krótki, a wypłaszczenie powoduje, ze ledwo można dojechać do bramek.Tylu początkujących narciarzy to dawno nie widziałem, momentami to niezły cyrk na stoku się odbywał.Zaraz po starcie kanapy gościu spadł z 1 m do głębokiego śniegu. Nie wiem dlaczego, może był wczorajszy, dobrze że nic się nie stało.Niektórzy nie potrafili zejść z kanapy na końcowej stacji.Śmigus Dyngus z topniejącego i kapiącego śniegu z konstrukcji kanapy.Ogólnie średnio było, ten Dębowiec taki sobie jest, szału nie ma.2 punkty
-
COS - moje "kolejne" zakończenie sezonu A na poważnie to dwa razy stałem w kolejce około 5 minut. A za każdym kolejnym razem szło bez jakichkolwiek przystanków. Ostatni zjazd FISem do końca. Ciężko się jechało, same niespodzianki na trasie ale królewna dawała radę. I jeszcze raz królewna z pięknym widoczkiem w trakcie ujarzmiania FISa Pod koniec FISa skręciliśmy na widokową, w końcu tyle śniegu spadło ze pewnie da radę- pomyślałem. I dało. Jest tam taki fajny nawrót w prawo co się go fajnie na pełnym gazie leci. Jakie było moje zdziwienie gdy po ścięciu powyższego zakrętu ilość śniegu jakby się podwoiła, czubek delikatnie się zapadł, a potem wszystko szybciutko się "potoczyło".Na szczęście dookoła puch.Na koniec widoczek spod startu kolejki na samym dole. Wypad MEGA udany. Multum ludzi korzystało z puchu poza trasami, sam też zaliczyłem kilka puchowych przygód. Pod koniec dnia zawsze warunki się pogarszają więc do tego jestem już przyzwyczajony. Niestety żadnych upustów, rabatów, darmowych parkingów nie było. Oby pogoda szybko się nie zmieniła to zamknę sezon raz jeszcze.2 punkty
-
Odnalezione w trakcie świątecznych porządków... Porządkując zdjęcia z wyjazdu, wyszperałem jeszcze kilka ciekawych. Z drugiej strony...tak wiele ich jest, że ciężko któreś wykluczyć, a najchętniej pokazałbym je wszystkie. Wszystkie zrobione zostały w ciągu pierwszych dwóch dni wyjazdu, wtedy gdy pogoda była przepiękna...a nos smażył się w marcowym, alpejskim Słońcu. Pierwsze z nich...to istny raj dla tych, którzy jeżdżą poza trasą... Stanąć tam w oddali. Przed sobą niezmierzony puch... Niestety poza trasą trzeba umieć jeździć, no a mi to troszkę nie wyszło... W relacji przewija się często nazwa M. Fraiteve 2701m npm w Sansicario - w pierwszy dzień udało mi się zrobić zdjęcie tego miejsca w pięknych warunkach. Każdy ekstremalnie nastawiony na jazdę narciarz, powinien mieszkać w takim Hotelu: Budynek położony w Sestriere grubo powyżej 2000m, przy wyciągu nr 10. ...hahaha, mógłbym spędzić tam kilka tygodni. Piękny wagonik kolejki w Pragelato z bliska: A to fotka...zrobiona nie wiadomo gdzie... I wg mojej opinii najfajniejszy fragment trasy 31 M. Motta: Czerwony jej fragment widziany z krzesła: I... ...i freeraiderska autostrada: Początek trasy olimpijskiej...ehh szkoda, że nie była otwarta i nie było na niej tyczek... A to? A to wioska Olimpijska! Jak w Zakopanym będzie Olimpiada, to też będzie coś takiego w Polsce zrobione hahaha Cudownie jest popatrzeć kolejny raz...poczuć to, powspominać... ...ale nie wszystko da się odtworzyć. Z pewnością nie da się odtworzyć smaku piwa po całym dniu ostrej jazdy... Forza Vialattea!!!2 punkty
-
Witam, SkiTeam wprowadził ostatnio ciekawą zniżkę prawie wszystko minus 50% przy zakupie online . Kupiłem Dynastar Outland 80 XT tegoroczne za 1050 PLN z wiązaniami, wieć bardzo się opłaca... Polecam1 punkt
-
pięknie u nas też można wygląda to jak na tych "amerykanskich" filmach , znaczy się chłopaki dają radę:cheerful:1 punkt
-
Janek jeszcze jeden! jeszcze jeden! "stuknij dwudziestkę" . Marboru filmik.. miazga coś pięknego!1 punkt
-
A ja Ci kibicuję 2ki z przodu i co najmniej 20 dni na nartach 2012/13 :cheerful:1 punkt
-
Z dzisiejszym 19 dni ,ale w tym 6 dni w Alpach i 3 razy samochodem szwagra. Czyli podróże PkP,PkS, KZkGop, Mzk... tylko 10 razy.1 punkt
-
Wróciłem tydzień temu, będąc w Nauders warto jeszcze rozważyć odwiedzenie Saumnaun/Ischgl oraz lodowca Kaunertal. Niestety nie ma wspólnego karnetu. Są natomiast opcje: - Snowcard Gold - Nauders / Saumnaun / Ischgl / Kaunertal / Fendels - Skipass Six - Nauders / SFL / Kaunertal + coś jeszcze ale warto przeliczyć, bo nie zawsze karnet na wszystko wychodzi taniej niż kupowanie osobnych karnetów - ja np. kupując osobno 2xNauders + 2xIschgl + Kaunertal zapłaciłem mniej niż za SnowCardGold na 5 dni. Kupując karnet na sam Nauders można skorzystać również z 2 niedużych włoskich ośrodków - Belpiano/Schoneben oraz St. Valentin, darmowy skibus. Spaliśmy w http://www.haus-salzgeber.at/ jakoś szczególnie nie polecam, może być, ale są lepsze, z niedogodności - dodatkowo płatny internet, kostki do zmywarki trzeba było kupić samemu. Sauna w cenie. Reszta ok. Minusem Nauders jest brak bezpośredniego połączenia skibusem z Samnaun, czy SFL. Jak masz jakieś konkretne pytania, to pisz.1 punkt
-
Janku Twoja determinacja w podróżowaniu na narty jest godna podziwu :applause: :applause::applause: Brawo! Te 18 dni na nartach jest z całą pewnością o wiele pełniejsze niż moich 30. Czytając Twoje relacje przypominają mi się moje pierwsze wyprawy na ryby... ...najpierw PKP, potem PKS i końcówka na nogach by dotrzeć nad rybną wodę i rozbić namiot. To niesamowite wspomnienia i wyprawy z przygodą - nie to co teraz :wink: Człowiek wygodny jest...1 punkt
-
Jak się jeżdzi głównie w Alpach,to tak jak trzeba się przesiąść z Ferrari do komunikacji miejskiej:biggrin:Ale jedno i drugie daje do przodu:tongue:,aby do celu,czyli zawsze fun:angel:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie mam odniesienia do soboty i niedzieli, ale byłem w poniedziałek masakra. Na stronie napisali, że stok przygotowany w nocy ratrakowany, chyba, że quadem, było widać wyraźne ślady bieżnika, miejscami śnieg „poprzecierany” i zmieszany z glebą. Ogólnie warunki fatalne zjechałem 10 razy i miałem dosyć. W sobotę będę na Kasprowym to sobie odbiję1 punkt
-
Wszystko się zgadza,ale cena 15 PLn/doba czyli tyle co w Austrii,Włoszech -2-2,5 euro:biggrin:Tam jednak nie liczą na turystów biednych,a nasze Podhale po odpływie narciarzy z Federacji Rosyjskiej :tongue:powinno:wink:W hotelu powinna być suszarnia i przechowywalnia nart,a jak daleko to transport busem hotelowym do ośrodka.Tak jest w cywilizowanym świecie dla narciarzy,a Białka też przecież dąży do doskonałości... komercji:tongue:1 punkt
-
W tym roku Darku sporo wypadów na Lubelszczyznę: Kazimierz, Parchatka, Rąblów. Tu znajdziesz opisik: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16719-quot-Trzy-i-p%C3%B3%C5%82-Doliny-quot-na-lubelszczy%C5%BAnie?highlight=trzy+i+p%F3%B3+doliny No i zapraszam, zapraszam w moje strony :smile:1 punkt
-
Aklim śmiga na LINE INFLUENCE 105 SKIS rewelacyjna narta a ja na Dynastar Legend Pro Rider też całkiem cywilizowana. pozdrawiam1 punkt
-
Jest sens, może niekoniecznie powinna być zbezpieczona, ale przynajmniej powinna być oznakowana. Trzeba było zrobić zrobić zdjęcia tego miejsca ( ale kto mysli o takich rzeczach podczas wypadku). Poczytaj tu: http://www.psnit.pl/index.php?go=gopr_topr i tu: http://www.tkkf.org.pl/artykuly/53.html a przezorny zawsze ... http://www.ubezpiecztu.pl/81-polisa/97-ubezpieczenie-narciarskie-dodatkowe-zabezpieczenie-na-stoku-i-nie-tylko1 punkt
-
Odpowiedz sobie na takie pytanie, czy właściciele stoków są w stanie zabezpieczyć stoki w 100%? Nie są w stanie, nie ma takiej możliwości, oprócz takich wydarzeń jak zawody. Pomału doszło by do absurdów że przy trasie wszystkie drzewa powinny być zabezpieczone miękkimi gąbkami. Z tego co się orientuję to nie ma jakichś sztywnych przepisów odnośnie zabezpieczenia tras do użytku masowego i może dobrze że jeszcze żaden idiota na to nie wpadł że takie przepisy powinny być, bo oczywiście wszystko się da zrobić, ale nikt tego za darmo nie zrobi, a ile wyda to tyle(albo więcej) doliczy sobie do ceny karnetów:rolleyes::. Tak że o dochodzeniu odszkodowania od właściciela stoku zapomnij.1 punkt
-
Jeśli wierzyć prognozom, za 10 dni dotrze do nas ciepłe powietrze z południa. A za obecne śniegi odpowiada ocieplająca się Arktyka Nie zdziwiłabym się, gdybyśmy tej zimy mieli zwariowaną pogodę - mówiła we wrześniu dziennikowi "Guardian" prof. Jennifer Francis, klimatolog z Uniwersytetu Rutgersa w USA. Wykrakała? Raczej postawiła trafną prognozę. Prof. Francis specjalizuje się w klimacie Arktyki. Daleka Północ to dziś najgwałtowniej ocieplający się rejon planety. Coraz więcej klimatologów skłania się ku hipotezie, że nadmiar energii w Arktyce przyhamowuje prąd strumieniowy i w ten sposób latem ściąga nam na głowy fale upałów, a zimą mróz i śnieg. Prąd strumieniowy to powietrzna Amazonka - potężna rzeka wichrów, która okrąża Arktykę na wysokości kilkunastu kilometrów. W jej meandry napływa z północy chłodne powietrze, a z południa ciepłe. To dlatego mamy w Polsce tak zmienną pogodę. Sunący jak wąż prąd strumieniowy przynosi nam czasem słońce, a czasem deszcz. Bywa jednak, że zastyga, a razem z nim nasza pogoda. Ostatnio takie blokady prądu strumieniowego przytrafiają się często. Wystarczy wspomnieć letnie fale upałów i mroźne oraz śnieżne zimy z ostatnich czterech lat. Teraz także prąd strumieniowy zastygł, obejmując nas jednym ze swoich meandrów wychylonych na południe. To dlatego mimo astronomicznej wiosny Polska od kilku tygodni jest w zasięgu chłodnego powietrza z Arktyki i znaczna część półkuli północnej jest ciągle pokryta śniegiem i lodem. Jak długo potrwa ta paskudna blokada? Jeśli wierzyć prognozie amerykańskiej Narodowej Agencji Badania Oceanów i Atmosfery (NOAA), wiosna powinna do nas przyjść w okolicy 11 kwietnia. To wtedy prąd strumieniowy ma się wreszcie ruszyć, a nad Polskę przesunie się jego meander wychylony na północ, w który napłynie cieplejsze powietrze z południa (patrz:animacja prądu strumieniowego). Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,13662196,Wiosna_przyjdzie_11_kwietnia___wyjasniamy_anomalie.html#BoxSlotII3img#ixzz2PE3cvFDp1 punkt
-
COS - moje "chyba" zakończenie sezonuZacznijmy od początku. Na początku była.....prognoza. Piękna prognoza zapowiadająca BIAŁE ŚWIĘTA!!Początkowo wybieraliśmy się w sobotę, ale siły wyższe chciały inaczej(mechanik walczący z autkiem od 1\5 miesiąca). Niedziela to śniadanko świąteczne u przyszłej teściowej(obecność obowiązkowa), a jak wszyscy wiedzą w niedzielę zaczęły się spełniać marzenia. Sypnęło. Ciągle sypało. Nie chciało przestać sypać. No ale przejdźmy do poniedziałku. Pobudka 6:00. Zerkam przez okno(trzeba dodać że uśmiechnięty jak dzieciak który w grudniu pierwszy śnieg widzi) i takie połączenie wiosny z zimą widzę. Budzę kobitkę moją i ruszamy białymi drogami do Szczyrku. Ludzi mało więc w godzinkę jesteśmy na miejscu. 7 promocyjnych wjazdów w kasie i na szczyt. Kolejki zerowe, śniegu świeżego multum. Jadąc krzesełkiem(a chwile się jedzie) można zauważyć że przez całą zimę dolne trasy nie były tak pięknie zasypane jak teraz. Wiosną. Po blisko 30 minutach wspinania się krzesełka na górę zaczynamy jazdę. Widoczek z pomiędzy mych nóg dla was I szkoda ze dopiero na zakończenie sezonu, ale moja królewna zaczęła śmigać jak należy na desce. W przyszłym sezonie będę miał z kim jeździć Im później tym gorsze warunki na stoku i ludzi więcej. Za to mgła zaczęła zanikać. Świeży śnieg po przeoraniu przez setki ludzi zaczynał płatać figle. Sam zaliczyłem jedno dosyć ostre dachowanie. Po wszystkim aż musiałem zerknąć do plecaka czy w moim lustrze samoczynnie nie oddzielił się obiektyw , ale wszystko było ok. Czekanie w kolejkach zaczęło się wydłużać....1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
było równiuteńko, piękna słoneczna pogoda, odrobinę wiało na górze wymarzone warunki :laughing: tylko kanapy mi brakuje1 punkt
-
Uzupełnienie Kończąc wątek, jako uzupełnienie całej relacji kilka krótkich filmików z tras Vialattelli :happy: Płaska końcówka czarnej trasy Chaberton. Francja - Montgenevre [video=youtube;_8CTbgt7YtA]http://www.youtube.com/watch?v=_8CTbgt7YtA Końcówka nartostrady Baisses. Francja - Montgenevre [video=youtube;eXjQxOscKTs]http://www.youtube.com/watch?v=eXjQxOscKTs Widok na Czarną 99 w Claviere [video=youtube;V4FRmJvt6rE]http://www.youtube.com/watch?v=V4FRmJvt6rE Monti Della Luna - trasa 23 [video=youtube;mLFH-RaYH-o]http://www.youtube.com/watch?v=mLFH-RaYH-o Monti Della Luna - nartostrada 90 bassa [video=youtube;XXMKf0TX40k]http://www.youtube.com/watch?v=XXMKf0TX40k eeehhh minął tydzień... ...wróciłby tam człowiek, wrócił.1 punkt
-
Małe podsumowanie, spostrzeżenia co do regionu Vialattea, rady. Sauze D'Oulx By bardzo fajnie pojeździć bez tłoku, bardzo fajnymi trasami - polecam krzesło 8 i 9 z mapy ośrodka (po środku stacja pośrednia) oraz trasy czarna 16, czerwona 12. Godne polecenia są również dwa wyciągi talerzykowe maksymalnie po lewej stronie od miasteczka: 1 i 2. Bardzo przyjemne, choć krótkie...ale urozmaicone zjazdy 33, 35 i 36. Środkowa część Sauze jest raczej oblegana. 33: Siestriere + zjazd do Pragelato Komunikacja z pozostałą częścią Vialattelli jest na dwa sposoby. Jedziemy trasą widokową 46, gdzie...można mocno pojeździć poza trasą, bądź zjechać sobie spokojnie i robić piękne fotki. Koniec trasy i spacerek ok 300m z buta asfaltem do trasy numer 87 po drugiej stronie doliny w Siestriere. Drugi sposób, to zjazd ze szczytu M. Fraiteve trasą 82media do stacji pośredniej gondolki, gdzie wsiadamy i jedziemy w dół do krzesła 26. Zjazd trasą 82 do końca - będzie skutkował długim spacerkiem i kluczeniem między trzema ulicami i budynkami miasteczka olimpijskiego - nie polecam. Zjazd i trasa do Pragelato - bardzo łagodnie nachylona, kręta niebieska trasa Palfemouche, na której można fajnie pokręcić. Jedziemy przez las, co jakiś czas przecinając najładniejszą i największą kolej gondolową w Regionie. Koniec zjazdu to malowniczy widok na miasteczko. Sestriere... ...tu zdecydowanie nie polecam części "M. Sises", która przypominała mi tym, co tam się działo na trasach - Białkę... W tej części jest SnowPark - dla zwolenników freestylu. Natomiast część "M. Motta" - rewelacja! Praktycznie wszystkie trasy - poza niebieską La Blu - niesamowite! To prawdziwy raj dla narciarzy. Widok na trasę 31 - dostępną z talerzyka 18: Czerwona 8: Komunikacja tutaj powinna się odbywać dwoma krzesłami: 16 i 17...z naciskiem na to drugie - mniejsza ilość narciarzy. Końcówka trasy czerwonej 9 pod pierwszy z wyciągów jest wąski i zazwyczaj robi się tu tłok na stoku - lepiej pod ten wyciąg jeździć czarną KN bassa, która jest "miodzikiem"! Claviere + Monti Della Luna Unikać trasy 100 pomiędzy krzesłami 40 i 41 - odcinek 500m całkowicie płaski. Jeśli się nie rozpędzicie w końcówce zjazdu i nie potniecie na krechę na maksa - będziecie musieli udawać Justynę Kowalczyk, bądź zwyczajnie przejdziecie z buta. Deskarze - spacerek. Najlepsze trasy, miejsce w którym możecie spędzić sporo czasu - to krzesło 44, z którego wszystkie zjazdy z wyłączeniem całkowicie płaskiego łącznika z wyciągiem 42 98 bis, oraz krótkiego odcinka niebieskiego 91, są super. Bardzo fajne 98, Gialla z rozjazdem w część czarną oraz czarna 99: Montgenevre Zdecydowanie polecam część od strony Serre Thibaud dla narciarzy zaawansowanych. Niesamowite czarne Chaberton i Trais Scies przy krześle 102: Piękna, widokowa Baisses. Czerwona Marmottes, czarna 3 Fourneous oraz czerwona Chalvet do dolnej stacji krzesła 84 - super, super, super! Druga strona Doliny... ...godne polecenia - Les Rhodos przy krześle 94 - najlepsza trasa. Uwaga na wolne krzesła 103 i 105. Piękne widoki stąd... ...ale ogólnie - nudno i płasko. Dla zwolenników freeridu dosyć spora wydzielona część pomiędzy wyciągami. Uwaga na komunikację ze stroną włoską - talerzyk 104 archaiczny - w trakcie mojego pobytu uległ awarii. Druga "ścieżka" przebiega krzesłami 90, 94 do kluczowego krzesła 95. Sansicario Wszystkie trasy - rewelacja! Moje ulubione: cała Olimpica, 72 + 74. Uciążliwy talerzyk 32, 33 wiodący na szczyt: Nieczynna trasa 71 - zjazd do kolei pośredniej gondolowej 36. Polecam dwie knajpki - przy początku trasy 78bis oraz przy dolnej stacji krzesła 31 Soleil Boeuf...Bombardino - pierwsza klasa! janku57... ...brawa za kondycję i za odwagę przede wszystkim dla mojej "drugiej" połówki, dla której był to debiut alpejski i nadzwyczaj dobrze dała sobie radę z przeciwnościami pogodowymi i terenowymi...no a ja nie jeździłem samotnie. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Dzień Siódmy - powrót. Po basenie i relaksie w piątek, gdy zachodziło Słońce, widok z pokoju przedstawiał się następująco... Myślałem, że piękniej być nie może w Alpach... ...ale się pomyliłem. Gdy wstałem ok godziny 6 rano - moim oczom ukazał się spektakl, który nazwałem "pozłacaniem szczytów". Spójrzcie: Ciężko było wyjeżdżać. Do autokaru wsiadam o 7:30 i rozpoczynam podróż powrotną. Po kilku minutach mijam schody, po których codziennie wchodziłem do wyciągu numer 30 w Sansicario... Później mijam kolejkę gondolową i wjeżdżam do Cesany, po kolejnych podróżujących na lotnisko do Werony: Opuszczając rondo tej miejscowości ostatnie spojrzenie na znajomą dolinę... Podróżując autostradami włoskimi niemalże cały czas i do samej Werony towarzyszy mi widok ośnieżonych szczytów w oddali... Na lotnisku jestem ok 13. Zanim się się odprawiłem i trafiłem na pokład samolotu, musiałem się odnaleźć w typowo włoskim bałaganie i zgiełku. Chaos tego miejsca jest niesamowity... Na pokładzie jestem przed 15. Start się opóźnia, bo jest podobno jakiś problem z bagażami. Stewardesa mówi do wszystkich, że start się opóźni z tego powodu o pół godziny. Po pół godzinie stwierdzono, że jest wszystko w porządku i wystartowaliśmy. Jedno z ostatnich spojrzeń na Italię: Cały półtorej godzinny lot - to widok chmur. Nie zapowiada to dobrej pogody dla narciarzy na przyszły tydzień w Alpach... Tuż przed lądowaniem ukazuje się polska ziemia... ...jakie zaskoczenie gdy moim oczom ukazuje się biały śnieg: Jeszcze chwila i dotykamy kołami pasa startowego: Szybko i sprawnie jesteśmy pod terminalem i przechodzimy po bagaże. Walizki wyjeżdżają jednocześnie z nartami, które są podane w drugim końcu "sali bagażowej" lotniska - z miejsca gdzie wydawany jest bagaż niepełnowymiarowy. Nikt nie jest o tym wcześniej informowany, że tak właśnie będzie. Nart nikt nie odbiera - bo nie wie, że właśnie w tamtym miejscu będą wydawane. Z pełnych pokrowcy robi się niekształtna góra, pod taśmą nim ktoś się zorientował co się dzieje. Narty przylatują tylko dla stu osób... ...pozostali czekają ponad pół godziny i nic się nie dzieje. Idziemy się spytać, co z naszym bagażem? Odpowiedź jest spodziewana... 70 par nart nie została zapakowana do samolotu... Wyścig do działu reklamacji i półtorej godziny z załatwianiem formalności. Nieoficjalna informacja jest taka, że Włosi nie potrafili dobrze spakować samolotu i nie zmieścił się bagaż. Narty zostały w Weronie. No tak...jak coś jest nie tak - to Włosi... ehhh Dla mnie to skandal i w zasadzie Zero zdziwienia, że LOT bankrutuje... Skoro dla 70 osób będzie musiał w całej Polsce dostarczać narty kurierem. Niektórzy z pasażerów lotu 7756 na wyjazd pożyczała narty z wypożyczalni - kasą za zwłokę obciąży linie lotnicze. Czy zarobią na tym przelocie? Wątpię. Mi cała sytuacja skomplikowała dzisiejszy wyjazd na narty. W domu jestem ok 22. Podsumowując podróż. Dla mnie lot samolotem z nartami na zorganizowaną imprezę turystyczną, na narty - jest bez sensu. Ze względu na niewielką w sumie oszczędność czasu. Po drugie ze względu na problemy z bagażem. Z całą pewnością nie wybiorę się w ten sposób w Alpy. Postaram się napisać jeszcze małe podsumowanie dla Regionu i terenów narciarskich. PS. Mifilimie, niestety nie dam rady w ciągu najbliższych dwóch tygodni wyjechać na dłużej.1 punkt
-
Śnieżyca... Dzień 6 - ostatni :-( Niestety ostatni dzień, to najgorsze warunki pogodowe dla narciarza. Mgła, ciepło i intensywne opady śniegu - kolejny raz pogoda na Skionline się sprawdziła...szkoda. O 9 rano zamiar jest ambitny - powtórzyć Sauze D'Oulx. ...mijam ulubioną karczmę - pusta. Wyciągam się na samą górę. Mijam kapliczkę...a tak swoją drogą, ciekawe co to za Święty strzeże z tego miejsca narciarzy? Czerwoną... Dostaję się do Czarnej... I już mnie nie ma w Sansicario. Warunki coraz gorsze. Kręcę się na oślep kilkoma trasami by poddać się i zapragnąć Bombardino. Wracam... 48 pod krzesło 11... Jestem na Szczycie, po stronie Sansicario. Zjeżdżam 21 by skosztować włoskiego trunku. Spędzam tu dosyć sporą chwilę i wyjeżdżam na najbliższe hotelu trasy. Jazda raczej jest walką a nie przyjemnością, choć miejscami tak jakby było widać trochę więcej. Taka jazda daje mi w kość... ...najbardziej drobniutki tnący twarz śnieg. Kapituluję... ...i trafiam z powrotem do karczmy. Tym razem Bruschetta. Ostatni zjazd Vialattelli... Wkładam narty i buty do boksu... I idę na basen się zrelaksować. Jakoś smutno... ...smutno, bo jutro czas wyjeżdżać. Smutno, bo Słońce wyszło...tak jakby chciało mnie pożegnać tutejszymi pięknymi widokami. Podsumowania wyjazdu będzie jeszcze czas. A teraz popatrzę jeszcze chwilkę i zrobię ostatnie fotki. pozdrawiam, jeszcze z Włoch marboru1 punkt
-
Francja po raz pierwszy. Montgenevre. Dzisiejszy dzień nie nastrajał mnie optymistycznie. Po pierwsze prognozy pogody, po drugie widok o poranku za oknem. Mleko. Mimo wszystko postanowiłem zaufać warunkom przedstawionym na najlepszym portalu narciarskim w Polsce...czyli? I dzisiejszy dzień przekształciłem we francuski dzień. Delikatne opóźnienie na starcie - awaria skibusa i niestety nie jestem pierwszy pod wyciągiem. Startuję 9:20 trasą 70 do gondoli 36, która zwozi pod krzesło 37 i potem 38. Po drodze raz jestem w chmurze, raz nad nią, bądź pod nią. Widok na trasę 22 Monti Della Luna: Szybki zjazd trasą 93 i 91, wyciąg 44 i 99bis, która prowadzi do gondolo-krzesła 87. Jestem we Francji. Jadąc już na górę zauważam, że trochę się krajobraz zmienia. To może dziwne, ale wydaje mi się, że nawet inny gatunek drzew obrasta tutejsze zbocza. Jestem na szczycie Serre Thibaud 2550 m npm: Niebieska dojazdówka i na pierwszy rzut - czarno-niebieska Trais Scies. Warunki fatalne - tak jakby, nie była wcale przygotowana, nie widziała ratraka. Puch i kopce - wszystko naraz. Kolejne spostrzeżenie - czarna francuska jest naprawdę czarna, a nie tak jak włoskie, bordowe... Ciągnę w górę krzesłem 102. Kolejny nieprzygotowany i fatalny Czarnuch "Chaberton". Trasy Tetras i Myrtilles - zamknięte. Trasa, a czuję się jak poza trasą. Ilość śniegu... Widoczność raz dobra, raz zła. Spadam na dół nartostradą widokową Baisses pod wyciąg 81. Zaliczam trasę Montquitaine i ponownie w górę. Stąd widok na miasteczko Montgenevre: Sufinem i Reservoirem podjeżdżam jeszcze raz pod 87. Zaliczam czerwoną Marmottes, która jest jak czarna. Niebieskimi dostaję się na krzesło dwuosobowe 84. Jestem na Chalvet 2680 m npm. Na "nóż" idzie czarna "3 fourneous": Przygotowana jest znakomicie. Jazda na maksa. Zaliczam talerzyk 86 skąd nieziemskie widoki: Niebo jak widać się przejaśnia. Robi się ciepło. Zjeżdżam niesamowicie fajną trasą "Chalwet", później "Reservoire pod wyciąg 82 po drugiej stronie miasteczka. Ogólne wrażenie "prawej" strony? Bardzo fajna! Gdyby pogoda i przygotowanie tras było ok - to mógłbym spędzić tu cały dzień. Jestem już na Le Mandarine. Widok? Cudo... W stronę miasteczka: Zjeżdżam na sam dół pod kolejną krzesło-gondolę 99. Robię trasę pod nią i wyciągam się ponownie. Kolej na Czarną 94. Świetna i świetne warunki! Góra - 94. La Bois i jestem na krześle 103, które jest bardzo wolne... Czy może ktoś wie, co to za ośrodek narciarski w tle powyższego zdjęcia? Robię sporo fotek z niesamowitym krajobrazem i szybko spadam na dół czerwono-niebieską. Czas nagli - boję się, że nie wyrobię się z drogą do hotelu. Kolejna cyferka "ku szczytą" zaliczona - 105. Stąd zielono-niebieską w duł, pod orczyk 104...który niestety jest nieczynny. To komplikuje czasowo sytuację, bo jest prawie 14:40. Lecę w dół aż pod krzesło 90 skąd przebijam się La Valon do 94, potem La Traverse pod 95 skąd prowadzi droga z powrotem na Włoską stronę. Na wysokości 2560 m npm znowu "kaplica" z warunkami... Podsumowanie "lewej" strony...jak dla mnie nudno. Generalnie płasko. Po fatalnym zjeździe 100 ponownie w górę 41ką. Kolejny raz na tym wyjeździe zaliczam bardzo długą, kilku kilometrową nartostradę. Tym razem wariant z czerwoną 22. Ponownie dwa wyciągi łącznikowe 37 i 36 i jestem w Sansicario. Czas: 16:00. Chodzi krzesło 35, więc jadę. Zjazd 78 i przerwa. Piwo w knajpce przed ostatnimi szusami Olimpica. Do hotelu wracam 17, sporo później niż zwykle. Ufff ...piszę, piszę... A za oknem znowu mleko... pozdrawiam i do jutra marboru1 punkt
-
W śnieżycy i puchu - dzień czwarty. Sansicario. Wstaję jak zwykle o 6:45 i pierwsze co, odsłaniam zasłonkę. Niestety spojrzenie nie zwiastuje niczego dobrego. Śnieg + mgła i jest zdecydowanie gorzej niż wczoraj. Jaki plan? Wszystkie trasy Sansicario. Oczywiście pod krzesełkiem niema nikogo, poza mną. Czekając jak Pani wpuści mnie by wjechać na górę, robię kilka fotek. Zdjęcia okolicy, po późniejszym wgraniu do kompa - nie nadają się do pokazania. Ściana mgły. Narty i kijki przed pierwszym wjazdem: Wjeżdżam na górę krótkim krzesełkiem nr 30 i pojawia się nadzieja, widoczność się poprawia: Niebieską dojazdówką numer 70 jadę po kilkucentymetrowym puchu. Pod śniegiem jest twardo - więc jazda inna, ale bardzo przyjemna. Wciągam się wyżej i niestety, im więcej metrów w górę tym gorzej... Robię z tego wyciągu trasy: 78+Olimpica, ...72+74, 72, 79. Wciągam się wyżej 31ką. Robię 72+76 a potem połowę czarnej Olimpica. Im wyżej tym gorsze warunki i więcej puchu. Ludzi na stokach prawie w ogóle. Na jednej z tras puchu po kolana. Na dole przejaśnienia. Końcówka czarnej - super przez dwa kolejne zjazdy... Wciągam się wyciągami 35, 31 i 33 na samą górę. Wysokość 2701 m npm - M. Fraiteve. Zadyma niemiłosierna. Śnieg, wiatr, ziąb, mgła. Część tras zamknięta. Przedzieranie się do Sauze D'oulx nie ma sensu. Robię 79 alta i całą Olimpicę - wojując klasycznie w puchu. Początek 79 alta - masakryczny. Potem jest lepiej. Mimo wszystko - mi się to podoba!!! Zmęczony walką zatrzymuję się na przekąskę i małe piwko w Soleil Boeuf. Po przerwie dalej katuję wszystkie możliwe trasy Sansicario. Narciarzy przybywa, więc robią się spore muldy. Mi to absolutnie nie przeszkadza. Najlepsze są dolne fragmenty czerwonej Olimpica, 74, 72. Na 79 mimo sporych opadów - duże przetarcia. Pod koniec dnia jeszcze kilka prób ze szczytu wyciągu 31 - wyżej nie ma sensu. Narciarsko jestem wyjeżdżony. Bardzo dobra lekcja jazdy w trudnych i ciężkich warunkach. Na koniec dnia - ostatni zjazd. Spotykam chłopaków z Polski w super śmiesznych strojach!!! Ci to dopiero mają humor! Smok i Superman: O 16:20 zjeżdżam na skibusa. Pisząc relację wyglądam przez okno. Przez szczyty przetaczają się chmury...oby przetoczyły się do jutra. pozdrawiam z Włoch marboru1 punkt
-
Wreszcie!Wreszcie wybrałem się na Dębowiec.Co prawda nie z własnej woli ale ojciec prosił czy bym się z nim nie wybrał.Parking bezpłatny,więc mój wymóg spełniony.:happy:Jakoś dziwnie startują w poniedziałek od 10:00 szkoda,że nie jest nieczynne jak np. muzea.No ale dość marudzenia.Parking pełniutki ,jest 11:00,zająłem jedno z ostatnich miejsc.Sytuacja na stoku i przed czytnikami jest całkiem dobra,kolejki brak,to mój drugi wymóg.Ruszamy do kasy i tu na przywitanie zonk senior jest starej daty ma 77 lat stoi więc karnie szybki sik pani kasjerki i po 4 minutach otwarte :tongue:kupujemy po 10 zjazdów.Stok wygląda nieźle stojąc przy czytniku dostrzegam znajomą mi postać Marcina SzafrańskiegoPozdrawiam Go z daleka i robię fotkę Ruszamy na górę i tu się zaczynają jajaChyba będą musieli reklamować ten wyciąg u Słowaków.Tam chyba coś jest zepsute!!!:eek:Jeeeeeeeeeeeeedzie,stoooooooooooi,rusza,....jedzie, zwalnia,jeeeeeeeeedzie, stoi ,rusza, stoi.Jakaś masakra.:frown::Mierzyłem czasy kilku wyjazdów 6'20"-7'48"-7'16" prędkość jest porównywalna z prędkością krzesła na Skrzyczne.Dziwne jest to odgrodzenie połowy szerokości stoku,na górze ogromne przestrzenie pozbawione pokrywy sztucznego śniegu i postawione bezsennsowne znaki Stok przyzwoicie utrzymany choć jest sporo drobnych kamyków nie wiadomo skąd.Ogólnie wróciłem bardziej zadowolony niż z sobotniego wypadu do Istebnej,Koniakowa i Zwardonia.1 punkt
-
Część III cd Celejów + Parchatka Droga dojazdowa polna – błoto…ale jest tu ratrak i jedna armatka, toy-toye, i szkółka narciarska w małej budce… Cóż… Bez komentarza. Wsiadam w auto i kieruję się do ostatniej „Doliny” Lubelszczyzny w okolicy Kazimierza nad Wisłą i Puław – Parchatki: http://www.parchatka.pl/ Po kilku minutach jestem na miejscu, parkuję, znowu ubieram buty i idę w stronę malowniczo położonego Ośrodka. Nim dotrę do kasy, trzeba pokonać kilka metrów przy fajnie wyglądającej od dołu trasie (czerwona na oznaczeniu na poniższej mapie): Budynki: kasa, karczma, agroturystyka – wyglądają fajnie: Mapka: Znowu karnecik na godzinkę i na górę… Mimo masakry odwilżowej, pod nartami ponad pół metra śniegu. Samo miejsce sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Jest zadbane i na pierwszy rzut oka – poukładane. Czynny jest jeden talerzyk, ze względu na niewielką liczbę narciarzy. Po dotarciu na „szczyt” udaję się w prawą stronę na trasę obok, której przechodziłem. Oto jej początek…znowu ławeczka… Zakręt… ...i mam widok na nią od góry: Podoba mi się Całą godzinę jeżdżę raz w prawo, raz w lewo opuszczając wyciąg w tym właśnie miejscu: Druga trasa jest bardzo szeroka: …i prowadzi do tego samego punktu: Godzinka szybko mija. Zaczyna się szarówka, więc pora wracać do domu. Pomimo tego, że lubelskie „Trzy i pół Doliny”, nie są tym co we Francji…wracam do domu narciarsko spełniony. Z moich wyliczeń wynika, że dzisiaj zrobiłem na nartach ok. 35km – nieźle! Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Suplement z filmikami: Rąblów: [video=youtube;0MW51RwKqwo]http://www.youtube.com/watch?v=0MW51RwKqwo Parchatka "Czerwona": [video=youtube;g7E3W0iO1u4]http://www.youtube.com/watch?v=g7E3W0iO1u4 Parchatka "Niebieska" [video=youtube;ac-HGnwnYDU]http://www.youtube.com/watch?v=ac-HGnwnYDU1 punkt
-
Po wczorajszej dosyć egzotycznym nartowaniu: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/15838-Polska-warunki-narciarskie-2012-2013?p=165334&viewfull=1#post165334 …oraz po pięknym dniu z przed tygodnia: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16660-Kameralnie-z-widokiem-na-Kr%C3%B3low%C4%85...?p=164680#post164680 Postanowiłem, mimo deszczu i temperatury +5 eksplorować w dniu dzisiejszym województwo lubelskie. „Trzy i pół Doliny”…bo w tylu Ośrodkach Narciarskich dzisiaj byłem. Bo miejsca, które odwiedziłem znajdują się niedaleko od siebie – w promieniu 10km. Zacząłem z samego rana od Kazimierza Dolnego nad Wisłą: Ognisko ledwo co się tli…woda zewsząd… Ludzi niewiele…chyba jestem jednak hardkorem… Śniegu dramatycznie ubyło przez tydzień: Na „Oślej łączce” również pustki Śnieg, to ubity cukier. Trzyma może godzinę? Potem jazda po miękkim. Błoto: Klimat tego miejsca…tkwi w szczegółach. Ławeczka: Początek Czerwonej z pięknym widokiem na Wisłę Po trzech godzinach i chyba 50 zjazdach, pora na lunch w Restauracji „Pod Psem”: Pakuję narty do auta i kierunek, do kolejnej „Doliny” – Rąblowa: http://www.nartsport.pl/ Po przejechaniu 10km jestem na miejscu. Parking jest tu darmowy a odwilż powoduje to, że sporo jest tu błota: Kupuję karnet na godzinę za 20zł:1 punkt
-
Część II cd Rąblów + Celejów Deszcz zgasił ognisko Jest tutaj pięć wyciągów narciarskich (cztery talerzykowe i wyrwirączka). Dzisiaj czynne są tylko trzy. Przy krótszej trasie i przy snow parku (160m), przy dłuższej trasie (420m) i na stoku dla uczących się. Ludzi jest sporo, sporo również dzieci i instruktorów narciarstwa. Pierwszy wjazd na króciutką górkę: W SnowParku „oprzyrządowanie” nie wygląda zbyt bezpiecznie… Widok z góry. Po drugiej stronie „ośla łączka”: Ośrodek ma sporo aparatury do produkcji śniegu: Do dłuższej trasy prowadzi…las…las nart: Widok z Talerzyka na Pizzernię i budynek z kasami i restauracją: Nowoczesna „stacja górna” wyciągu… Widok z „rozpędzacza” na główną trasę ośrodka: Końcówka tej trasy wiedzie prosto, bądź dookoła kilku drzew Jazda jest, podobnie jak w Kazimierzu po „cukrze”, w deszczu i dodatniej temperaturze. Nie ma jak – dobre warunki hahaha Ponownie pakuję narty do auta i wyruszam w stronę Parchatki. Po drodze planuję podjechać do Celejowa: http://www.ski-sport.pl/ – tu też jest malutka górka (300m) - była widoczna z drogi do Rąblowa. …przykra niespodzianka… Odwilż pokonał właściciela. Wszystko pozamykane, na górce wyraźnie brakuje śniegu Budynków pilnuje jedna osoba i pies – wszystko strasznie przygnębiające…1 punkt







