Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      1 563


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. Sport Center

    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      12


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.12.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Może będę monotematyczny, ale znowu zaliczyliśmy Rohace.Na tej stacji jeszcze nigdy nie zawiedliśmy się.Przyjazd na parking 8.45. Widok sporej ilości aut i 2 autokarów nie napawał optymizmem, ale jak się później okazało ilość ludzi na stokach była umiarkowana. Kolejek do wyciagów nie było wcale lub stało się 2-3 minuty aby odsapnąć.Klub narciarski z Nowego Sącza (aż dziw, że ich tu przywiało) ustawił sobie bramki do giganta i można było z przyjemnością popatrzeć jak zasuwają między tyczkami.Warunki dzisiaj były miodne. Lekki mrozik przechodzący do +2 w słońcu. Ubity naturalny śnieg na dobrym sztucznym podkładzie. Zero lodu i zero minerałów.Czynne wszystkie trasy. Nie będę się już rozpoisywał, zdjęcia mówią wszystko.
    6 punktów
  2. Kilka zdjęć nowego krzesła zrobionych dzisiaj na Skrzycznem. W galerii są także fotki nowego taśmociągu.
    3 punkty
  3. Karnety sprzedawane od 8,00 ważne od pierwszego odbicia. Na krześle 8,10 a na Szczawinach orczyki czynne od 9,00. Całe szczęście że obsługa orczyka zdjęła rogalki bo chyba doszłoby do lińczu. Z tym że widoki na górze i warunki wynagrodziły tą godzinkę straty. Za tydzień chyba też Pilsko. A może Skrzyczne dośnieżą.
    2 punkty
  4. Napiszę szczegółowy tekst o wyjeździe,a teraz "na szybko" - samolot do Barcelony lub Girony. Na miejscu najlepiej wypożyczyć samochód! Tygodniowy koszt 70 euro. Jeżeli będzie kilka osób to wyjdzie taniej niż pociąg, którym można dojechać do La Moliny. Z lotniska do La Moliny jest ok 150 km i autostrada jest bezpłatna (w Hiszpanii są autostrady płatne i bezpłatne). Paliwo tanie ok 1,20 Euro. Samochód jest o tyle dobry rozwiązaniem, że możemy z La Moliny ruszyć się jeszcze do dwóch stacji oddalonych o ok. 1 godziny jazdy. Polecam także zaplanować sobie zwiedzanie Barcelony.
    2 punkty
  5. Cześć, nie jest aż istotny kąt bocznych krawędzi ale w nartach szerokich przyjmijmy od ok. 80 mm pod butem trzeba podciąć z dołu min.na 1 stopień. To jest b. ważne ponieważ im szersza narta to trudniej zainicjować skręt i postawić na krawędź. Oczywiście zależy jaki typ narty i gdzie na jakim śniegu jeździmy. Bawię się w swoim serwisie nartami od 1985 r. a ostatnie kilkanaście lat od tej powiedzmy rewolucji w nartach próbowałem bardzo różnych kątów w różnych typach nart i wychodzą naprawdę duże różnice. Ktoś pytał jak w slalomkach. TE .0,5 I 87 to poprawnie ale spróbuj proszę 1 z dołu i 88. Zobaczysz jaka jazda. pozdrawiam Żuru
    2 punkty
  6. Sezon narciarski 2013/14 wystartował w świętokrzyskim. Sezon zimowy 2013/14 w regionie świętokrzyskim oficjalnie rozpoczęty :happy: Dziś w Kielcach na Stadionie ruszył pierwszy tej zimy wyciąg narciarski w całym regionie świętokrzyskim. Przez problemy z pogodą ruszył co prawda tylko wyciąg dywanowy, bo jedynie udało się naśnieżyć stok do nauki, a głodni śniegu i jazdy na nartach nie mogliśmy tego przegapić i z Bartkiem oczywiście musieliśmy rozpocząć sezon. A żeby było jeszcze fajniej i śmieszniej, to Bartek był pierwszym narciarzem jeżdżącym tej zimy po świętokrzyskich stokach :crazy: Generalnie chwała gospodarzom, że chociaż tyle dali zrobić i choć śniegu na stoku jest niewiele, są przetarcia, to jednak da się jeździć bez szkód dla nart, choć wchodzenie na taśmę i zjazd z niej nie należy do przyjemności. Ale jest to super posunięcie, bo przynajmniej dzieci mogą stawiać pierwsze czy kolejne kroki na nartach :applause: I co ciekawe, dziś na rozpoczęcie od 10 do 12 korzystanie z wyciągu i stoku było za darmo, a o 10:20 kiedy przyjechaliśmy, byliśmy pierwszymi narciarzami :shocked: Potem dołączyło dwóch chłopaków na snowboardach i instruktor uczący dziecko. I tyle, tylko tyle.
    1 punkt
  7. ok, coś o tym wiem, bo dziś z Andym jak jeździliśmy na Rohaczach to nawet wysmarkać się nie mogłem ani rozpiąć butów bo chłopaki wio do góry...
    1 punkt
  8. Ja zawsze płaciłem gotówką i dlatego nie wiem czy mają terminal płatniczy. Lepiej weź parę Euro. Nawet jak w kasie mieliby terminal to zdarzają się awarie łącza i bez gotówki miałbyś problem bo najbliższy bankomat jest prawdopodobnie 10 km od wyciągu czyli w Zubercu.
    1 punkt
  9. Normalnie żal d... ściska. Jak widzę zmodernizowany system naśnieżania działa, że ho ho. Armaty strzelają tylko coś trafić w stok nie mogą. Jakoś inni dali radę, ale SONowi się nie udało, teraz jeszcze ta inwersja, normalnie mają takiego pecha z tą pogodą. Gdzie by tu jutro pojechać.... ? Już wiem, na pewno nie do SON.
    1 punkt
  10. Kamery w Szczyrkowskim Ośrodku Narciarskim Nowe kamery w Szczyrkowskim Ośrodku Narciarskim
    1 punkt
  11. Jezdze tam co roku i widac poprawe co do utrzymania od czasu zmiany wlasciciela. Szczegolnie poprawilo sie pod wyciagami. Nadal jest jednak kiepsko. pod koniec lutego tego roku trafil sie taki dzien w ktorym nie przegotowali tras wogole. Lezala gruda wielkosci pilki do kosza. Zmarnowany dzien. Ludzie wku... zjezdzali na parking po pierwszym zjezdzie.
    1 punkt
  12. Cześć Jacku to Forum czy forum... Albo jesteśmy fachowcami poza polityką albo bumerami. Decyzja należy do Ciebie. Pozdro
    1 punkt
  13. Jak pokazuje praktyka, usuwane są posty tylko jednej opcji, opcja przeciwna może sobie bezkarnie wypisywać co chce! Napisałem odpowiedź na ten prowokujący post: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18213-Funkcyjne-kurtki-znanych-marek-nas%C4%85czone-niebezpiecznymi-chemikaliami?p=181501&viewfull=1#post181501 Moja odpowiedź została przez moderatora usunięta, prowokujący post na który odpowiadałem, pozostał nienaruszony. Takie działanie pozostaje w rażącej sprzeczności z deklarowaną swego czasu "całkowitą apolitycznością" forum.
    1 punkt
  14. Trochę zazdraszczam : Niebawem tam będziesz... [video=youtube;Xyrt7vdzJLE]
    1 punkt
  15. Dwóch kosmitów wylądowało na ziemi. Ciemna noc pustkowie idą. Dochodzą do zamkniętej stacji benzynowej. Podchodzą do dystrybutora. Jeden z nich mówi: - Dzień dobry my jesteśmy kosmici, przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach chcemy tylko porozmawiać. Dystrybutor milczy. Tak trzy razy. W końcu jeden z nich nie wytrzymał i mówi: - Chyba mu przywalę z lasera. Na to drugi: - Nie rób tego, to jakiś kozak. Więc jeszcze raz próbują a dystrybutor ciągle milczy. Więc ten jeden wyciąga laser, strzela, stacja wylatuje w powietrze. Wstają pół kilometra dalej otrzepując się z kurzu. Jeden drugiego pyta: - Ty skąd wiedziałeś że to kozak? -Jak byś się okręcił 2 razy dokoła swoim penisem a następnie wsadził go sobie w ucho też byłbyś kozak.
    1 punkt
  16. Dla rozluźnienia atmosfery związanej ze sztucznym naśnieżaniem na Kasprowym...łyk historii. Fragmenty tekstu napisanego w 1961 roku, na 25-lecie kolejki, przez Janusza Flacha, pracującego w tamtych latach w dziale technicznym Polskich Kolei Linowych. Inżynier Janusz Flach był przez kilkanaście lat pracownikiem PKL, których dyrekcja i biura mieściły się w budynku przy ul. Kościuszki. Poza pracą zawodową, którą wykonywał sumiennie, jego pasją było taternictwo i jaskinie. Był odkrywcą i eksploratorem Ptasiej Studni i Lodowej Mułowej. Każdy wolny od pracy dzień spędzał w Tatrach. Publikował też artykuły w czasopismach górskich i fachowych. Na jubileusz 25-lecia kolejki linowej na Kasprowy Wierch napisał dość obszerny artykuł, który chciał opublikować w „Przekroju” – nie wiadomo, z jakich powodów, tekst nie ukazał się. Budowa i pierwsze lata kolejki Po prostu wierzyć się nie chce, że naszej kochanej kolejce linowej na Kasprowy Wierch – ciągle nowej, pięknej i bardzo atrakcyjnej – mija 25 lat. Niejeden pomyśli sobie: to już ćwierć wieku, a ja tylko raz w życiu jechałem srebrnym wagonikiem nad skalnymi przepaściami, starając się powagą lub żartem ukryć uczucie strachu, które niejednemu pasażerowi kazało się odsunąć od okien w głąb wagonika. Niewielu już pamięta boje o kolejkę na najsławniejszy dziś w kraju szczyt – Kasprowy Wierch. Dyskusje poszły w zapomnienie, a pozostało dzieło ludzkich rąk i ono chwali mistrzów. Budowniczowie rozpoczęli roboty jesienią 1935 roku. Do budowy drogi z Kuźnic na Myślenickie Turnie przystąpiono we wrześniu, a w październiku wykonano wykopy – przeważnie w skale – pod 3 budynki i 6 wież podporowych, natomiast w grudniu i styczniu wykonywano najbardziej odpowiedzialne roboty murarskie, betonowanie i montaż konstrukcji. By na szczycie Kasprowego można było prowadzić prace w okresie pełnej zimy, zbudowano tam olbrzymią szopę „cieplak”, w którym wybudowano cały budynek stacji górnej. Pracę w trudnych warunkach terenowych i pogodowych prowadzono równocześnie we wszystkich punktach budowy. W lutym 1936 roku kończono montaż napędów i lin na trasie, gdyż termin uruchomienia kolejki na dolnym odcinku ustalono na 25 lutego. Jednak próbna jazda wykazała, że wagon nie mieścił się w peronie stacji Myślenickie Turnie. Przyczyną była wystająca skała – kuto ją w dzień i noc, a gdy to nie dawało spodziewanego efektu, skałę „po cichu” wysadzono. Ostatecznie pierwsza jazda z Kuźnic na Myślenickie Turnie odbyła się 26 lutego, a na całej trasie, aż na Kasprowy Wierch – 15 marca. W ten sposób została zbudowana w ciągu 6 zimowych miesięcy jedna z największych kolei linowych, która w tym czasie pod względem długości trasy była trzecią, a pod względem różnicy poziomów – piątą pasażerską kolejką linową na świecie. W pierwszych latach konduktorzy i obsługa ubrani byli w białe, a następnie jasno-szare obcisłe mundury z granatowymi wyłogami i granatowe spodnie „pumpy”. Getry, czapka ze złotymi galonami i rękawiczki – wszystko w białym kolorze – dopełniały paradnego stroju. Ruch pasażerski w okresie przedwojennym był stosunkowo duży, biorąc pod uwagę koszt przejazdu – 8 zł w obie strony i brak zaufania do urządzeń kolejki. Narciarze korzystali z 75-procentowej zniżki. Często spotykało się w poczekalni kolejki panów ubranych w wytworne futra, dźwigających narty małych rozmiarów. To byli pasażerowie specjalnych pociągów o nazwie: „Narty – Dancing – Bridge”, korzystający w związku z wiezionym sprzętem z 50-procentowej zniżki. Gdy wpuszczający na peron konduktor zauważył, że pasażer ma same tylko narty, pytał zdziwiony: – Jak pan będzie zjeżdżał, skoro pan nie wziął z sobą kijków? – Na co mi kijki – odpowiada „narciarz”. – Ja jestem skoczek. Po całonocnym „skakaniu” w dzień narty stawały się bezużyteczne. Również z okresu przedwojennego pochodzą rozmowy o jakichś spodniach do spuszczania pasażerów. Spodnie takie są ostatnią deską ratunku, gdy wagonik zatrzyma się nad przepaścią i trzeba pasażerów ewakuować. Otóż takie spodnie są w każdym wagoniku wraz z linką steelonową i urządzeniem hamulcowym. Jak podają kroniki Kasprowego Wierchu, urządzenie to było w użyciu w 1936 roku, gdy lina napędna została zarzucona na nośną, unieruchamiając dolny odcinek kolei. Opróżnienia wagonów przy pomocy tych spodni dokonano w szybkim tempie, zapewniając pasażerom 100% emocji i bezpieczeństwa. Okupacja i okres powojenny Wojna szczęśliwie ominęła urządzenia kolejki, dawne kierownictwo i część załogi ukryła się, większość jednak pozostała. Kierownictwo na kolejce objął Niemiec, który nakazał zdjąć ze ściany budynku i odesłać na złom wykutego w brązie orła, przywiezionego tu z polskiego pawilonu wystawy paryskiej, jak również tablicy z przekrojami lin nośnych, umieszczonych na ścianie stacji w Kuźnicach przez polską firmę, która wykonała te liny. Gdy załoga dowiedziała się o tym, w nocy zdjęto orła i tablicę, chowając ją w szybach ciężarów napinających. W ten sposób uratowano symbole polskości kolejki linowej, które po wyzwoleniu zawisły znowu na swym dawnym miejscu. Jeszcze jedno wydarzenie zapadło w pamięć załodze z okresu okupacji. Do wagonika na górnym odcinku trasy wsiadł wysokiej rangi oficer niemiecki, żywo interesując się wszystkim. Pytał nawet konduktora, ile zarabia i jaki ma przydział chleba. Gdy konduktor powiedział, że 300 gramów – przyjął to z niedowierzaniem. Tak rozmawiając, dojechali na Kasprowy. Oficer, oddając honory salutującym mu żołnierzom, wyszedł z wagonika, ale po chwili coś sobie przypomniał. Gmerając w portmonetce wyjął z niej 20 fenigów i wręczył konduktorowi, który z oburzeniem wyrzucił monetę w przepaść. Jak się okazało, był to „pieniądz historyczny”, otrzymał go bowiem od samego Hansa Franka, gubernatora GG. W styczniu 1945 roku niemieckie kierownictwo kolejki pośpiesznie uciekło, a załoga została. Wspólnym wysiłkiem udało się jej uchronić urządzenia od rabunku i zniszczenia. Nie udało się od razu uruchomić kolejki, ponieważ elektrownia zakopiańska była zniszczona i dopiero w ostatnich dniach marca mogła ruszyć. Trzeba było remontować budynki, bo Niemcy o nie niedbali, brakowało też części zamiennych, więc wybudowano warsztat mechaniczny, a potem stolarski. Ruch pasażerski wzrastał, w 1948 roku powiększono hall na stacji dolnej w Kuźnicach, a w następnym roku poszerzono poczekalnię na Kasprowym Wierchu. Jednak najważniejszym wyzwaniem, wykonanym samodzielnie, bez udziału zagranicznych fachowców, była wymiana lin napinających na górnym odcinku. Najpierw trzeba było zakotwiczyć liny nośne, potem podnieść olbrzymie bloki betonowe o wadze 45,5 tony. Załoga pracowała dniem i nocą i po kilku dobach zadanie zostało wykonane. Liny nośne wyprodukowane w Sosnowcu, po których jeżdżą wagoniki, nie były jeszcze wymieniane, chociaż ich okres gwarancji wynosił 12 lat. Od 10 lat są skrupulatnie badane specjalnym aparatem elektromagnetycznym i nie wykazują prawie żadnego zużywania się. Wiatr wrogiem kolejki Często pracownicy kolejki wspominają wydarzenie, które miało miejsce na wiosnę 1949 roku. Przed południem była ładna pogoda, toteż pasażerowie nie spieszyli się ze zjeżdżaniem w dół. Zebrało się ich na Kasprowym ok. 300 osób. W samo południe wyjechał również na Kasprowy sam premier z ambasadorem Francji i licznymi gośćmi. Godzinę później zaczął wiać silny wiatr, którego prędkość wzrastała. Kolejka została zatrzymana, a pasażerowie na stacji górnej czekali. Premier na pożyczonych nartach zjechał przez Halę Gąsienicową do Kuźnic. Po południu ok. 100 osób, które miały lepsze obuwie, zdecydowało się pod opieką pracowników kolejki zejść pieszo przez Gąsienicową do Kuźnic, a pozostali w górnej stacji szukali miejsca na stołach, ławach i na podłodze, żeby przeczekać do rana. Brakowało wody, 3 osoby zachorowały, a lekarza nie było. Następnego dnia pracownicy kolejki zorganizowali drugą grupę pasażerów, którą również sprowadzili w dół. Dopiero w południe wiatr osłabł na tyle, że można było pozostałych zwieźć kolejką. Były też wypadki śmiertelne Ciężka i niebezpieczna praca na kolejce linowej pochłonęła również ludzkie istnienia. W grudniu 1939 roku, w czasie przeglądu podpór, konserwator Bryja, jadąc na nartach z Kasprowego do V podpory, został porwany przez lawinę śnieżną w żlebie, który odtąd nazywa się Żlebem Bryi. Drugi wypadek zdarzył się w 1942 roku, kiedy to konduktor Roszek, posłyszawszy nieregularną pracę rolek wagonowych, wyszedł na dach wagonika, skąd strąciła go podpora, którą właśnie wagonik mijał. W podobnych okolicznościach zginął już po wojnie konduktor Gazda, a w roku 1956, przy wymianie liny, konduktor Miller. Z wypadkami tymi pracownicy kolejki łączą niewytłumaczone do dziś zjawisko „grania lin” między Myślenickimi Turniami a Kasprowym. Nieraz w bezwietrzne zimowe noce mieszkańcy stacji na Myślenickich Turniach odczuwają, że budynek zaczyna lekko drgać, równocześnie słychać wysokie tony wydawane przez drgające liny nośne. Skąd to się bierze – nie wiadomo. Pracownicy mówią, że to dusze konduktorów, którzy zginęli, nie opuściwszy jeszcze kolejki. Na zorganizowanej konferencji w sprawie lin nośnych była szeroko dyskutowana przyczyna nocnych drgań lin, niestety, żaden z kilkunastu rzeczoznawców nie potrafił tego zjawiska wytłumaczyć. Istotną sprawą zdrowotną jest szkodliwy wpływ zmiany ciśnienia, jakiemu podlegają konduktorzy jeżdżący cały dzień w obydwie strony. Osłabieniu pracy serca i innym chorobom uległo już 15 pracowników kolejki, którzy potem musieli szukać pracy na kolejkach niżej położonych lub w ogóle zrezygnować z pracy konduktora. Ciągłe przebywanie nad przepaścią, codzienne wychodzenie w celu dokonania konserwacji na oślizgłe wieże podporowe, wysokie na ponad 20 metrów, w różnych warunkach pogodowych, nie są zadaniem łatwym. O co pytają pasażerowie Dowcipy kolejkowe są tak stare, jak sama kolejka, niestety, tylko nieliczne nadają się do powtórzenia. Kolejkarze bronią się od ciągłych i tych samych pytań pasażerów: – A co to? – A jak to się nazywa? – A co będzie, jak się lina urwie? Itp. Bardzo często pasażerów intrygują tramwajowe uchwyty, wiszące w wagonie kolejki – pytają konduktora o ich przydatność. Zagadnięty konduktor z całą powagą stara się przekonać uciszony wagon, że pasażerowie mają się trzymać uchwytów w przypadku wypadnięcia podłogi w wagoniku. Innych znowu interesują szyby wykonane z nietłukącego się organicznego szkła i pytają konduktora, dlaczego to nie jest zwykłe szkło, na co otrzymują zwięzłą odpowiedź, że to zabezpiecza pasażerów od pokaleczenia się, gdyby wagon się urwał i spadł w przepaść. Gdy pytania się mnożą, a cierpliwość konduktora jest na wyczerpaniu – konduktor, wybałuszywszy oczy na sąsiedni szczyt, krzyczy: – O, kozica! – Gdzie? – pytają wszyscy zgodnym chórem. – O, tam, pod tą turniczką! I potem ma już spokój aż do końcowej stacji. 8 maja – święto Kasprowego Obsługa kolejki jest jedną z nielicznych w kraju, która pomimo różnych kolei losu tworzy zgrany zespół. Siłą ludzi Kasprowego jest ich przywiązanie do swego zawodu, do Tatr, do wiatru, do śniegu. Były okresy dobrej koniunktury, ale były również takie, kiedy pracownikom nie wypłacano zarobków. Przez cały ten okres tylko nieliczni zrezygnowali z pracy z własnej woli. Z kilkunastoosobowej załogi 1936 roku do dziś pracuje na kolejce trzech: kierownik kolejki Wojciech Trybus, rzemieślnik Franciszek Ochli i maszynista Stanisław Ćwikła. Ponaddwudziestoletni staż ma 4 pracowników, a więcej niż 15 lat – dwunastu. Nic dziwnego, że ludzie Kasprowego są zżyci z sobą, że potrafią zwalczać wspólnie największe trudności, lubią się też razem pobawić. Źródło: Tygodnik Podhalański
    1 punkt
  17. Jeśli coś ma metkę Greenpeace, to leję na to sikiem prostym:rolleyes:: Szkoda tylko że ruscy pękli i powypuszczali ich za kaucją, mieli nie wypuszczać a przewieźć ich do Irkucka, to jest odpowiednie miejsce na zimę dla ekoterroru:rolleyes::
    1 punkt
  18. Pierwszy raz od ponad trzech lat wypożyczyłem narty.Nie mam dużych problemów . Buty narciarskie jedna torba ,narty plus kijki w jednym pokrowcu, reszta czyli rękawice,gogle (rzadko biorę), skarpety narciarskie, stabilizatory na kolana, termos, prowiant, szmatka i pędzel do czyszczenia nart , smar oraz środki przeciwbólowe (maść, tabletki) oraz kilka innych drobiazgów mieści się w średniej wielkości plecaku. W autobusie mam trzy średniej wielkości bagaże raptem. Potrafię z takim bagażem spokojnie przejść do 2km. W czasie jazdy na nartach wożę pokrowiec na narty i torbę na buty zwinięte w plecaku. Buty ( traperki) albo wiszą przy dolnej stacji wyciągu w torbie na buty narciarskie albo wożę je w plecaku.Przyzwyczaiłem się i nawet w Alpach jeżdżę z tym samym plecakiem , w którym często wożę buty do chodzenia. Na wszelki wypadek. Lubię jeździć sam. Kasku nie mam i nie przewiduję jego kupna.Pozdrawiam.
    1 punkt
  19. Poniwiec zapowiada ratrakowanie trasy między 16:00 a 17:00 http://poniwiec.pl/cennik-skipassow godne pochwały
    1 punkt
  20. Dzień dobry z Hiszpanii. Dzisiaj ruszam na narty w największym regionie hiszpańskich Pirenejów! Czeka na mnie 135km sztruksu :applause: w La Molina - Masella. Tu dopiero świta Mobilnie Jacek
    1 punkt
  21. Wisła Klepki Po drodze zajrzeliśmy na Klepki.Krzesło jeszcze nie gotowe,choć budowa ruszyła dużo wcześniej niż na Pilsku!
    1 punkt
  22. no i jeszcze Wisła SKOLNITY w centrum i planowane nowe trasy
    1 punkt
  23. o rany :eek: !!! nie wiedziałem że te wszystkie polary , goretexy i inne softszele są takie niebezpieczne dla środowiska a dla nas ludzi w szczególności : . Dobrze , że są ekolodzy z greenpeace i takich tam różnych rodzimych pracowni , którzy czuwają dzień i noc , żeby żadnej istocie na tej planecie nie działa się nawet najmniejsza krzywda , chociażby z tytułu noszenia niebezpiecznych ubranek . A że przy okazji na takim czuwaniu można nieźle zarobić .........:
    -1 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...