Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.01.2014 w Odpowiedzi
-
DWR-dzień trzeci. Dzień konkursu Speed Race.Widoczność zmieniła się z nieszczególnej w żadną,zero kontrastu,za to zaczął padać śnieg.Mimo tego kilkuset ludzi,w sporej części na nartach o długości 210-220 cm i w gumach stawiło się na starcie.Czekali cierpliwie,ale gdy urządzenia non stop się psuły,wszyscy zaczęli się pchać na start,ignorując kolejność numerów startowych.Czekałem na to ,co się zdarzy,bo coś musiało.Jechało dość szybko,bo jeden ze ścigantów miał 141,8 km/h. Następny po minięciu linii pomiaru stracił orientację na białej,wielkiej płaszczyźnie i odjechał pod kątem z wyratrakowanego pasa,zostawiając ślad na dziewiczym śniegu,aż wpadł do wielkiej jamy.Wyglądało,że się zabił,zaraz wziął go helikopter.Niezrażeni tym czekaliśmy na starcie,panika pojawiła się natomiast wśród organizatorów,nie wiem dlaczego,bo nasze wpisowe już mieli. Po półgodzinnym oczekiwaniu sprowadzili miejscowego rolnika z opryskiwaczem na plecach,który usiłował wymalować na śniegu niebieskie linie ograniczające trasę,niestety trochę późno.Nie bardzo mu też to wychodziło,sam się zagubił w tej widoczności i linia była jak panorama Alp.Prawdę mówiąc,miałem cichą nadzieję,że on też wpadnie do tej jamy,co da organizatorom asumpt do przemyśleń.Niezrażony tym tłum na starcie niecierpliwił się do momentu,aż organizatorzy ogłosili,że ze względu na ryzyko Speed Race zostaje przerwany... Nie udało mi się załapać na możliwość przeniesienia do wieczności. P.S.Wieczorem dowiedziałem się,że zawodnik,który się rozbił,żyje,tylko jest mocno połamany.7 punktów
-
Wczoraj, w czasie nartowania, przez nieuwagę stał się mojej drugiej połówce "nieszczęśliwy" wypadek. Na rękawie kurtki nagle pojawił się smar...trzy spore plamy. Kurtka jasna, kolorowa i takie nieszczęście :frown:: Rozpacz była dosyć spora - wiadomo jak kobiety podchodzą do tego typu spraw. Po powrocie do domu wertowanie netu - co zrobić? O praniu odzieży z membranami co nieco znaleźliśmy, i mamy doświadczenie...ale smar : Nigdzie niczego ciekawego na ten temat nie udało się wygooglać :frown:: rad jak na lekarstwo. Odplamiacze wykluczone, proszki również - tego byliśmy pewni. W minorowych nastojach udaliśmy się na rodzinny obiad i tu, z radą przyszli rodzice. Na plamy ze smaru nałożyliśmy masło i odczekaliśmy jakieś 20 minut. Później delikatnie masło usunęliśmy papierem - tak, by go nie rozetrzeć poza plamy. 95% brudu zostało "wyssane" z materiału przez "mazidło". Pozostałe 5% + tłuste plamki usunęliśmy płynem do mycia naczyń pocierając gąbeczką. Operacja okazała się pełnym sukcesem. Rękaw jest jak nowy :happy: Jak zwykle okazało się, że rady rodziców są na wagę złota. Radość po pokonaniu plam ze smaru - bezcenna :happy:6 punktów
-
6 punktów
-
DWR-dzień czwarty,kulminacyjny. W poprzedni wieczór dostaliśmy maila,że odcinek Madloch,zwany skrótowo "kamień na kamieniu" zostaje zneutralizowany czasowo,przejechać go jednak trzeba,by dostać się dalej.Gdyby widoczność była,jak w dniu poprzednim,włąściciele nart własnych mniej by to przeżyli,bo nie byłoby widać snopów iskier spod nart.Niżej podpisanemu,jako użytkownikowi nart z wypożyczalni,było to w zasadzie obojętne. Pogoda jednak spłatała figla i dzień wstał ze słońcem ,idealną widocznością i zamarzniętą trasą. Jeszcze tylko 10 euro za 6ciogodzinny parking,jeszcze tylko 20 euro zastawu za numer z chipem,jeszcze tylko 2 euro za zwiezienie kurtki i jedziemy w górę,ze swoimi numerami startowymi 800 i 805 na 1000 startujących,jako jedyni reprezentanci kraju białego orła. Sama trasa to właściwie zjazd i supergigant niebieskimi i czerwonymi trasami,niektóre odcinki wolne,niektóre szybkie z wjazdem z pełną szybkością na bulę,za którą nie wiadomo było co dalej,bo cała farba na linie kierunkowe została zużyta na Speed Race. W niektórych skrętach dziury były po przejeździe 800 ludzi na metr,w innych warunki były jednakowe dla wszystkich,bo stu pierwszych dogrzebało się już do kamieni i dziura się nie pogłębiała. Atrakcyjność dla kibiców popsuła dobra widoczność,bo wjazd w taką dziurę,której nie widać,na pewno byłby ciekawszy.Mimo tego zdyskwalifikowanych zostało ponad 100 zawodników,w tym mój kolega Marek S.,Marc Girardelli i Rainer Schoenfelder,nie wiem,ilu za minięcie bramek kierunkowych ,a ilu za niereagowanie na polecenia obsługi.Zdarzyło mi się dogonić kilka osób w miejscu,gdzie sędzia machał żółtą flagą,zastanawiałem się,czy ich objechać,ale w regulaminie było o dyskwalifikacji,gdy nie zwolnisz na żółtą flagę... Atrakcje były aż do mety,na której,jeśli wjechało się szybko,lądowało na pneumatycznych bandach,co miało być dodatkową atrakcją dla tłumnie przybyłych widzów. Jeszcze tylko ohydne kluski z kapustą na zakończeniu,tłum ludzi dopytujących,gdzie i kiedy zostaną wywieszone wyniki/nie zostały,tylko w internecie/miła dłuższa rozmowa z Patrickiem Ortliebem,bardzo komunikatywnym i zadowolonym,bo kolejny raz wygrał swoją kategorię i po zawodach...zakończonych na 14 miejscu w kategorii na prawie 40 zawodników.5 punktów
-
WitamJak już wcześniej obiecałem postaram się zamieścić w miarę szczegółowo relację z naszego wyjazdu na narty.to pierwszy mój opis więc sorki jeżeli będzie coś nie tak.Data wyjazdu: 17-24 styczeń 2014 rokuEkipa: Ja z żoną + 2 córki (16 i 18 lat)Miejsce wyjazdu: lotnisko Katowice-PyrzowiceŚrodek lokomocji: Katowice-Pyrzowice do Barcelona (samolot) Barcelona – Andora SOLDEU: autokarMiejsce zakwaterowania: Sport Hotel VillageA więc po kolei, na lotnisku byliśmy w piątek przed 15, szybka odprawa, bagaże i o 16.30 siedzieliśmy w samolocie. Niespełna 3 godziny lotu i około 19.30 wylądowaliśmy w Barcelonie.Ponieważ nasz wyjazd ma charakter zorganizowany przez biuro turystyczne na lotnisku oczekiwał na nas rezydent biura pan Michał. Po krótkiej chwili siedzieliśmy już w autokarze (ogółem było ponad 30 osób do Andory rozsianych w poszczególnych miejscowościach GRANDVALIRA).Około 20.30 wyjechaliśmy , po drodze kilka istotnych informacji od rezydenta w połowie drogi 20 minutowa przerwa na coś do picia ewentualnie jakąś szybką przekąskę i dalej w drogę. Tuż po 23 pierwsze zakwaterowania, na plus mogę powiedzieć że nikt nie został pozostawiony na „pastwę losu” za każdym razem rezydent wchodził do danego hotelu, sprawdzał czy wszystko OK, pomagał na recepcji. To bardzo ważne, zwłaszcza jeżeli się nie zna dobrze języków.Tuż po 00.00 dotarliśmy na miejsce czyli Sport Hotel Village, hotel i pokoje zgodne z oczekiwaniami. Małe piwko i „spanko”.Sobota i niedziela upłynęła na zapoznaniu się z terenem, pogoda w kratkę, poniżej kilka fotek.widok z naszego pokoju: moja skromna osoba panorama widoku z naszej ulubionej "kawiarenki" jeden ze szczytów panorama 2600 npm na teraz tyle CDN4 punkty
-
4 punkty
-
Cześć Wszystko pięknie Drodzy koledzy ale pamiętajcie o jednej podstawowej rzeczy. Do jazdy na nartach potrzebne są tereny po, których jeździć można. Informacja o tym ,że jakaś stacja buduje nowy piękny wyciąg i infrastrukturę całoroczną z punktu widzenia narciarza jest praktycznie bezwartościowa. Patrząc na kierunek rozwoju większości górek widać dziwna tendencję do zapominania o trasach/terenach do jazdy. Narzekamy na tłok na trasach a jest on właśnie wynikiem nieprzemyślanych - ja bym napisał raczej bezmyślnych - inwestycji. W Białce tez fajnie się jeździło jak nie było 6 a teraz normalnie jeździć się nie da bo zwiększono potencjał wywozowy o pewnie jakieś 300-400% a stok poszerzono w tym samym czasie o 80 metrów (wiem, wiem można o świcie, w nocy, jak nie ma śniegu albo jak jest go za dużo itd - wtedy jeździć się da ale nie o to chodzi). Czekam na moment kiedy usłyszę o otworzeniu nowej trasy/tras bez dobudowywania kolejnych zbędnych wyciągów. Pozdrowienia serdeczne4 punkty
-
Rzadko się to zdarza ale jednak... Tak dziś wygląda Wieżyca koło Gdańska. Pozostałe stoki ruszają jutro. Nawet Łysa góra w Sopocie... ;-) Jak kto spragniony nart, zapraszam. Śniegu jest dostatek a będzie więcej. No i jeszcze śnieżą armatki. Jutro także staruje Trzepowo, Amalka, Przywidz (600m zjazdu) i Elbląg z Górą Chrobrego (nowy wyciąg 500m i kilka małych dla dzieci).3 punkty
-
Ale jazda.... Wszystkie wyciągi pracują. Najmniej śniegu w Sopocie (15cm) ale i tak szaleją. Ja jadę jutro do Elbląga. Pusty stok, wyciąg pracuje i pół metra śniegu mają a jeszcze dodatkowo śnieżą. Tak to wygląda dziś:3 punkty
-
3 punkty
-
Tak na chłodno,pomijając ewidentną kompromitację ws bezpieczeństwa na Speed Race ,kilka szczegółów w tej samej kwestii w imprezie głównej i nieco zbyt nachalne dojenie jelenia na każdym kroku,mogło być gorzej,jak bywało nieraz na niektórych z setek zawodów,które widziałem w życiu.Wystarczyło trochę pomyśleć i byłoby dobrze,bo może śniegu nie dało się zrobić żadną miarą ze względu na pogodę.Organizacja zawodów na 1000 osób jest jednak sprawą skomplikowaną. W porównaniu z moją ulubioną Gardenissimą,gdzie wpisowe jest o połowę niższe,pakiet z prezentem dla zawodnika,trasa dopieszczona,komercja nienachalna/chyba nigdy nie wpadnie im do głowy brać pieniędzy za zwożenie kurtek/ ,atmosfera bardziej fiesty niż komercji,wypada to mocno na niekorzyść. Przypomniałem sobie,że przed kilku laty,gdy lawiny zasypały drogi,to właśnie do tamtego rejonu odnosił się skandal,gdy hotelarze żądali pieniędzy od turystów,którzy nie dojechali na zarezerwowane kwatery a odciętym od świata podniesiono ceny...Była wtedy dyskusja w prasie zachodniej,by ich ukarać,bojkotując i jeżdżąc gdzie indziej.3 punkty
-
Test w czasie marznącego deszczu. W dniu dzisiejszym miałem okazję przetestować kask z szybką w dosyć ekstremalnych warunkach: marznący deszcz, zachmurzenie i słaba widoczność. Już przy pierwszym zjeździe stwierdziłem, że zamontowana szybka zdecydowanie nie jest szybką na dni, kiedy pada. Powodem jest kolor szybki, który zdecydowanie się nie sprawdza w takich warunkach - słaba widoczność. Drugi minus - obmarzanie. Kilka zjazdów walczyłem z zamarzającym deszczem na szybce przecierając ją cierpliwie. Efekt przecierania był mało zadowalający na początku: A na koniec jazdy - dramatyczny, co spowodowało, że przestałem jej używać - zamarzła całkowicie: Gogle, Anony mojej drugiej połówki w tym czasie były cały czas w użytku - nie spotkało ich zamarznięcie. Dlaczego? Pewnie dlatego, że są dużo bardziej szczelne i utrzymują lepiej ciepło płynące z twarzy - tak sobie to tłumaczę. W przypadku kasku z szybką nie ma czegoś takiego - mimo, że nieźle przylegają do buzi, to nie są idealnie szczelne - są zimne z obydwóch stron. Wniosek: w takie dni jak dzisiaj, w czasie opadów lepiej zdecydowanie byłoby odkręcić szybkę i założyć tradycyjne gogle. Niebawem, mam nadzieję wypróbuję jazdę w kasku w słoneczny dzień - wówczas, napiszę również kilku słów wrażeń z użytkowania :happy:3 punkty
-
Dopiero co była relacja Zębowej Wróżki,moja będzie więc lapidarna. Zawitałem tu,by wziąć udział w Der Weisse Ring,słynnym ściganiu na bardzo długiej trasie,w towarzystwie Girardelliego i Ortlieba.W naiwności swojej sadziłem,że bedzie to superdługi gigant w rodzaju Gardenissimy lub Helmissimo,po idealnie przygotowanych ,szerokich trasach. Już po przybyciu ośrodek Lech-Zuers zrobił na mnie wrażenie powalająco-swojskie,jakby był we franchisingu ekipy GON,SON lub PKL.Minerały różnej wielkości były wszędzie ,na górze i na dole.Za to w parku maszynowym przewazaja stare 2osobowe krzesła bez tasmy.Rozumiem wiec,dlaczego nie mogłem znaleźć noclegu poniżej 50 euro za noc,bo to rzeczywiście kompleks unikalny,o zupełnie innych walorach,niż te wszystkie Zillertale,w których mozna spać po 20 euro. Lokalna ludność wykazuje się dużym zmysłem komercyjnym,co odzwierciedla wysokość wpisowego na zawody,cena za możliwość oglądnięcia trasy w towarzystwie Girardelliego czy opłata za zwiezienie kurtki po zawodach. Organizatorzy włączyli w trasę odcinek ,który nazwałbym "kamień na kamieniu",by ich przechytrzyć zamiast własnych wypożyczyłem na oglądanie i zawody narty w miejscowej wypożyczalni. Przypomniała mi się piosenka o dziewczynie,"która niestety nie jest zbyt ładna,lecz za to zgrabna też raczej nie..." I to na razie na tyle...2 punkty
-
a to jest wątek o warunkach narciarskich czy też o nowych inwestycjach bo już się pogubiłem:confused::2 punkty
-
Gratuluję! A co do organizacji... cóż, faktycznie wydawałoby się, że takie zawody trochę bardziej "ogarną", ale po pobycie tam widzę, że to taki przaśny rejon, gdzie nikomu kilka małych kamyków nie przeszkadza, a podwójne wolne krzesełka nie są stare, tylko klasyczne :wink: . A poza tym to nie zgodzę się, że jest drogo i każdego doją, to jest po prostu renomowany kurort, więc nie ma co oczekiwać, że będzie za darmo :biggrin: Jeszcze raz gratuluję!!!2 punkty
-
Nie Tasmański, a Madagaskarski - "Diabeł". Jako pierwszy narciarz wystąpił na zimowej Olimpiadzie z tego egzotycznego kraju. Turyn 2006. Osiągnięcie 39 miejsce w slalomie gigancie :eek: [video=youtube;m51Fg6Hv2xM] Przy okazji odnalezienia powyższego filmiku - dowiedziałem się, że na Madagaskarze istnieje narciarstwo, a nawet strona internetowa z tym związana :eek: http://razalpin.org/ Dlaczego "Diabeł"? Bo karierę skończył lądując w więzieniu : Widocznie Mathieu Razanakolona stracił ducha olimpijskiego... Ten kanadyjskiego pochodzenia raider z afrykańskiej wyspy w kwietniu 2009 roku został skazany przez kanadyjski sąd na dwa lata więzienia w zawieszeniu za defraudację 500 000 dolarów kanadyjskich. Cóż :smile: taka to egzotyczna historyjka narciarska :biggrin:2 punkty
-
DWR-dzień drugi. Przed właściwymi zawodami rozgrywany jest dla uczestników konkurs Speed Race,jeden dzień trening,drugi konkurs.Ścianka dość nieprzyjemna,bo stroma przechodzi przełamaniem w jeszcze stromszą,za którą nic nie widać.Widoczność była w dzień treningu średnia,ale nawet w kurtce puchowej i na krótkich nartach dało się pojechać około 110km/h.Dziwiłem się trochę,że trasa nie jest wyznaczona taśmą lub przynajmniej malowanymi liniami,ale widać na trening szkoda było na to kasy,urządzenia pomiarowe stanęły po prostu u podnóża ściany i według nich można się było zorientować dokąd jechać.2 punkty
-
Jedyny na lubelszczyźnie czynny ośrodek narciarski - Rąblów. W piątek gdy odbierałem narty z serwisu, okazało się, że to ostatni ich sezon - Xsy się kończą i trzeba będzie w przyszłym sezonie zmienić deski. Zmiana miała nastąpić już w tym roku, ale kontuzja nogi powstrzymała mnie na razie przed tym czynem. Zadzwonił Michał "mifilim". - u Ciebie też taka ulewa jak w Kielcach? Zapytał. Niestety kończące się narty, to nie jedna zła wiadomość tego dnia - drugą była pogoda. Rzęsisty deszcz. Ulewa niczym z jesiennego września. Nie tylko piątek był taki, poranek i przedpołudnie sobotnie również. Zapowiadało się, że nie będzie nartowania w weekend - tym bardziej, że nie planowałem wyjazdu gdzieś dalej - wieczorem spotkanie organizacyjne ze znajomymi przed wyjazdem do Val Di Sole. Wieczorem w sobotę +2. Sprawdzenie pogody w necie, krótka rozmowa z właścicielem stoku w Rąblowie i plan - może się uda w niedzielę pojechać, byleby przymroziło. Wstaje rano - delikatny deszcz. Kałuże - skute mrozem... O co chodzi??? Wychodzę na działkę a tu moja perełka z ogrodu bambus - zamrożony. Liście jak w szklanej powłoce: Auto również lodem "zakonserwowane": Zimno, pogoda zimowa...upierdliwie, ale zimowa... Decyzja: Jedziemy! Komunikacja z expatem, Piotrem i po związanych z pakowaniem przygodach (powrót po buty, które zostały w garażu). Ok 10 jedziemy w stronę Puław. Po drodze termometr auta wskazuje -4, a z nieba pada deszcz, który momentalnie zamarza na szybach. Boczne drogi w mieście - szklanka, droga krajowa do Lublina - stan idealnie czarny. Piaskarki działają skutecznie. Jesteśmy na miejscu ok 11. Kilka samochodów na parkingu i pracujące armatki: Kupujemy karnety dwu godzinne za 35zł, kilka przysiadów, ćwiczeń rozgrzewki i wymachów nogami. Fotka: Przy wyciągu kilka osób: Pora ruszać w górę: Podłoże pod nartami twarde. Lód przyprószony świeżo wyprodukowanym śniegiem z armat. Obok trasy nadal zielona trawka: Mimo tego, że tylko kilka kresek poniżej zera, to przez nadal delikatnie kropiący deszcz i wiatr odczuwalność chłodu jest spora. By się rozgrzać u góry znowu kilka ćwiczeń przed zjazdem - nie ma co ryzykować odnowienia kontuzji. Stok jest przygotowany pomimo fatalnej pogody z ostatnich dni. To wręcz niemożliwe, że pokrywa śniegu się trzyma i jest jej pod dostatkiem do jazdy. Jest twardo - lód z niewielką ilością sztucznego śniegu na wierzchu. Naostrzone narty dobrze trzymają krawędzie i jazda jest szybka. Namiastka narciarstwa na niewielkim pagórku w Rąblowie... ...ale, jeśli nie ma się tego co się lubi, należy lubić, to co się ma i czerpać z tego frajdę. Jeśli ujemne temperatury się utrzymają, to niebawem uruchomiona zostanie dłuższa trasa, na której dzielnie pracują przez cały nasz pobyt niebiescy wytwórcy lodowych kuleczek: Czas mija bardzo szybko. Choć krótki pobyt, podobnie jak górka - rozgrzewka przed prawdziwymi nartami powoduje, że jesteśmy zadowoleni. Warunki dosyć ekstremalne również nie są w stanie popsuć nam humorów. Dolomity, bójcie się - niebawem przybywamy! pozdrawiam marboru2 punkty
-
no tak , jako że w tej chwili warunków narciarskich brak : , to trzeba się przynjmniej nakręcić pozytywie jakie to nas nowe atrakcje czekają w przyszłości :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Spoko Mifilim, Wy też się doczekacie! : U mnie na liczniku ciągle 000, a Ty masz chociaż trójeczkę. :1 punkt
-
\ zazdrościmy :biggrin: i pozdrawiamy ze świętokrzyskiego : -2 i pada deszcz :eek:1 punkt
-
1 punkt
-
Powiem szczerze, że z wielką ciekawością i radością obejrzałem te przejazdy i wielkie uznanie i za umiejętności i za ambicję dla tej zawodniczki :applause:1 punkt
-
W świętokrzyskim aktualnie -2'c, cały dzień padał zamarzający deszcz, teraz deszcz ze śniegiem. Na kamerkach widzę, że Tumlin http://tumlinsportski.pl/pl/kamera_on-line/ zaczął śnieżyć, a z ostatnich śnieżeń nawet sporo śniegu zostało im na stoku, więc przy zapowiadanych mrozach myślę, że za kilka dni jako pierwsi otworzą sezon.1 punkt
-
Cześć Skup się na technice. Narty to sprawa zupełnie drugorzędna. Nie unikaj głębszego śniegu i muld bo tam właśnie nabierasz uniwersalności. Staraj się jeździć na różnych nartach. Staraj się jeździć różnymi technikami i płynnie je łączyć. Narty kup możliwie jak najlepsze - w sensie modelu bo jak będą kiepskie to zaczną ograniczać Twój rozwój. Pozdrowienia1 punkt
-
A gdyby ten człowiek ubezpieczenie miał, to ubezpieczyciel odmówiłby wypłaty ubezpieczenia z jakiegokolwiek powodu, choćby z powodu jednego bombardino wypitego na stoku. Ale o tym ubezpieczeniowy naganiacz już zapomniał powiedzieć.1 punkt
-
Dokładnie Mitek, tak jak napisałeś! Jeżeli ktoś tam nie był i nie widział tego z bliska niech się nie wypowiada! A dla kolegi "RAUF" - przez ostatnie 4 edycje to tylko złamana jedna ręka, wiec o czym ty w ogóle piszesz...1 punkt
-
dodajcie do tego również tą informację : W karczmie przy stacji narciarskiej RUSIŃ-SKI w niedzielę 27 października 2013 odbyło się spotkanie przewodników, którego Organizatorem był Klub Przewodników Beskidzkich i Terenowych im. Wł. Krygowskiego Oddziału Krakowskiego PTTK przy współpracy Samorządu Przewodnickiego Woj. Małopolskiego i Śląskiego zakończone uroczystą kolacją i prelekcjami na temat tradycji, kultury góralskiej i historii oscypka. Rangę spotkania podwyższył Wice Marszałek Jacek Krupa - Członek Zarządu Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, który przybył na Rusiń-Ski celem oficjalnego przekazania umowy o dofinansowanie projektu: POPRAWA i ROZBUDOWA funkcjonalności stacji narciarskiej RUSIŃ-SKI w Bukowinie Tatrzańskiej w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Budowa nowoczesnej, sześcioosobowej kolei krzesełkowej usytuowanej równolegle do istniejącej wraz rozszerzeniem funkcji stacji narciarskiej o dodatkową, całoroczną infrastrukturę turystyczną umożliwi Spółce zaoferowanie turystom spójnej, całorocznej oferty atrakcji i usług turystycznych.1 punkt
-
Cześć Tak jak pisze kolega Jodek wszelkie produkty niekatalogowe są tak naprawdę konstrukcyjnie nieznane. Czy to znaczy, że złe?? Trudno powiedzieć. Zakup należy rozpatrywać raczej w kwestii umiejętności i oczekiwań. Większość ludzi różnic po prostu nie poczuje i w tym przypadku wydanie paru stówek mniej jest ze wszech miar uzasadnione tym bardziej, że narta jest nowa, z gwarancja itd. Jeżeli natomiast zakup planuje dobry doświadczony narciarz to taki sprzęt z pewnością go nie zadowoli, tylko, że On zazwyczaj wie czego szuka i wie, że tylko pierwsza sportowa narta katalogowa spełni jego oczekiwania - wielokrotnie sprawdzone. Pozdrowienia1 punkt
-
:eek: :eek: Skąd masz takie wiadomości - niby gdzie miałaby być ta gondola bo chyba nie w tej stacji co jest obecnie.1 punkt
-
Temat znany i opisywany wielokrotnie .... Intersport to instytucja a nie zwykły sklep .... szczególnie w Austrii, sklep który ma oprócz dużej marży również duża sprzedaż, firmy dla nich robią indywidualne modele przez wielu nazywane "marketowymi" dostępne w jednej sieci sklepów . Wklejone modele to "stare" modele z inną szatą graficzną w wersji budżetowej - o różnych dziwnych oznaczeniach, które mają "zaczepienie" w bieżącej ofercie (oznaczeniach) Atomica, jednak oprócz podobnych właściwości narty nic wspólnego z bieżącą ofertą. Czy kupować ? Sam się nad tym zastanawiałem, ale zrezygnowałem. Dlaczego? odpowiem pytaniem .... Czy warto kupić nowy model Mercedesa z silnikiem od Poloneza ? Dla mnie to taka oszukana narta1 punkt
-
Fajnie obstawiłaś zjazd, tylko niestety się nam nie odbył. Moderatorzy niech tam może z formularzami podziałają bo się miks zrobił, a w weekend mamy chyba 4 konkurencje szybkościowe u Pań.1 punkt
-
Myśle, że bardzo odbiegają od wersji "oryginalnej". Po pierwsze porównaj cenę, podejrzewam, że wersje nie dla Intersportu kosztuja pow. 2 tys. zł. Po drugie mialem kiedyś Salomony 24 R produkowane dla Intersportu i niczym one nie przypominały tych z serii 24, poza szatą graficzną. Nie były one jakieś złe, ale były takiej klasy jak ich cena.1 punkt
-
Freeridzik w dosyć często odwiedzanym przez polaków miejscu :happy: [video=vimeo;40009873]1 punkt
-
Za 10 dni to nie trzeba będzie niczego uzasadniać! Uzasadnienie będzie widać na własne oczy! I pod stopami, znaczy nartami! Mam rację "janek57"?:smile: Na razie to na "szkieletczyznie" ino pod nogami czuć, lodowica!!!!!! Siedżta w domu i nigdzie nie wychodżta, bo możeta sie połamać, i jak bedzieta na tych nartach jeżdzić, ło moja Matko Bosko jedyno!1 punkt
-
Co to znaczy wytrzyma skoro w tej chwili w Beskidzie śląskim oprócz pojedynczej górki ( Biały Krzyż) nic nie ,,chodzi''. Pytanie powinno brzmieć . Ile S. narciarskich w Beskidzie śląskim zdoła otworzyć pojedyncze trasy w najbliższych 6-8 dniach ? Żeby zakończyć optymistycznie. Przewiduję dwutygodniową śnieżna i mroźna zimę w lutym 2014 na południu Polski.1 punkt
-
Sławek, to ja coś jeszcze. Swego czasu miałem na sprzedaż -jak morzę pamiętasz- sporo kasków Carrery. Tak, rozpatrywałem tylko i wyłącznie pełnego Fireballa. Wygląd naprawdę jak na wojnę. Nie do zniszczenia. http://www.skionline.pl/sprzet/kaski-narciarskie,08-09,carrera,fireball-2-8,665.html Natomiast w moim przypadku w temperaturze powyżej -5 stopni , po prostu gotowała mi się głowa... a w skarpecie na głowę było jeszcze gorzej. Z czystej ciekawości pojeździłem po sklepach przymierzając inne kaski. W pełnych, typowo pełnych jak wspomniany Fireball było po prostu gorąco. Kupiłem miękki kask z dodatkowymi osłonami na uszy i do +5 mam spokój. http://www.skionline.pl/sprzet/kaski-narciarskie,08-09,carrera,nerve,669.html Teraz myślę o jeszcze bardziej wentylowanym kasku... widzi mi się jeden Salomon http://www.skionline.pl/sprzet/kaski-narciarskie,13-14,salomon,allium-custom-air,1520.html lub http://www.skionline.pl/sprzet/kaski-narciarskie,12-13,carrera,enigma,1334.html ale czekam na spadek ceny. Ponieważmój kask jest przeźroczysty, tak samo jak mojej żony, mogęporównać +/-różnicę w "oddychaniu" czachy. U żony skorupa jest lekko wigotna (zamglona), u mnie są normalnie spływające krople... ot taka ciekawostka.1 punkt
-
Witam! Byłem w tej miejscowości 3 razy, za swojego życia. Miejscowość fajna, kameralna, typowo rodzinna. Praktycznie koniec Dolomitów. Dwa rejony nartowania. Dwa razy w tygodniu jest nocne jeżdżenie (tak było kiedyś) na Col Verde. Drugi rejon to kolejka na Tognole i stamtąd na Malga Ces. Do miejscowości z każdego tego rejonu jeździ bus. Parę knajpek po drodze. Można wyskoczyć skibusem na trzeci rejon, czyli przełęcz Passo Rolle. Tyle pamiętam.:sorrow:1 punkt
-
Szczerze mówiąc Mirku sam byłem troche ździwiony ilością narciarzy Ja osobiście tłumaczyłem to sobie PŚ,choć we Flachu jeździliśmy w środe :1 punkt
-
Usilnie próbowaliśmy się skontaktować,...ale nie wyszło. Na a jak w takim tłumie można się odnaleźć.:stupid: Cóż może innym razem. Co do luda... ...to ja byłem w grudniu przed samymi świętami i było normalnie przecież nie powtarzałbym regionu gdyby było źle nic bym nie narzekał gdybym pojechał w okresie feryjnym właściwie gdzie się nie przemieściłem w rejonie Salzburgerlandu to było dużo narciarzy rozumiem dzień w BadHofgastein,bo w BadGastein wiało i wyłączyli ośrodek więc wszyscy się skumulowali w BadHof W Kleinarl i Zauchesee było znośnie ale nie było pusto Natomiast we Flachau,Wagrain,Alpendorf to mnie dobijały te tłumy. I nie było to w jeden dzień.1 punkt
-
Wróciłem i ja i zacznę od tego... Nie udało mi się osobiście poznać MB i Wrożkę :sorrow:(komunikacja tel. z mojej strony złośliwie padła na kilka dni : Ale cóż życie czasami pisze różne scenariusze,ale co się odwlecze to nie uciecze :smile: Jeśli chodzi o warunki to całkiem spoko,choć śniegu powiedzmy na styk,musi w najbliższych dniach sypnąć bo będzie kicha Co do luda to jeden dzień jeżdziło się do bani,ale to nic z tym co widzieliśmy wracając do domu :stupid: Chordy pielgrzymów udających się w jedynie słusznym kierunku(nie mylić ze Ski-Amade na dzień dzisiejszy) Ps.jak się troche ogarne to i relacja będzie,chyba1 punkt
-
Rohace - Słoneczna Dolina Ostatni raz na nartach byłem 26 grudnia,więc pewnie nikogo nie dziwi,że mnie już szlag jasny trafiał.Od połowy tygodnia uważnie śledziłem kamerki,ale tylko Biały Krzyż chodził. Zacząłem więc zaglądać dalej,tj. w stronę Podhala i na Słowację.Ostatecznie w piątek skontaktowałem się z Andym i uzgodniliśmy kierunek wyprawy - Rohace. Wczoraj patrzyłem na prognozy pogody,a te przewidywały okienko pogodowe od ok 8 do 12... Pobudka o 5.40 żeby o 6.30 wyjechać w stronę Andy-ego.Na wstępie niepokoi pogoda - jest spora mgła i gołoledź na drodze.Jednak docieram na miejsce o czasie.Cała dalsza droga aż do Korbielowa we mgle,tudzież trochę przejaśnień.Drogi czarne ale nieco oblodzeń też bywało.Po stronie Słowackiej wygląda to podobnie.Dopiero kiedy docieramy na miejsce,zaczyna się przebijać słońce. Na miejsce docieramy ok 9.Parking mocno oblodzony,nawet auto ma problemy żeby ruszyć pod niemal niezauważalne wzniesienie.Pewnie więc nie muszę dodawać,że w butach narciarskich chodziło się mało fajnie.Pogoda zapowiada się idealnie! Decydujemy się na karnet 3 godzinny za 16 ojro.Dojście do orczyka też oblodzone,mogliby choć trochę piaskiem podsypać.Jak mam łamać kończyny,to może lepiej na stoku,a nie przed pierwszym odbiciem karnetu... Daliśmy radę przejść bez strat.Narty na nogi i na orczyk,a następnie od razu na krzesełko.Pogoda cudowna,więc jak zwykle zachwyt już przy pierwszym wyjeździe do góry. Trasa z krzesełka wygląda dobrze. Jednak już po pierwszym przejeździe widać,że nie jest super.Gdzieniegdzie widać przetarcia,pod orczykiem walają się pojedyncze,ale dość spore minerały.Tam gdzie nie ruszony sztruks jest dobrze,ale już na bardziej rozjeżdżonych miejscach sam lód!Zlewałem ostrzenie krawędzi,więc teraz się to na mnie mści.Najbardziej zrobiło mi się ciepło,kiedy hamowałem przed bramkami do orczyka... Następne przejazdy bardziej uważne i bliżej wyciągu,bo tu jeszcze nie ruszony kawałek trasy i jest przyczepność. Może więcej o całości trasy.U samej góry leżało odrobinę świeżego śniegu i tam jechało się dobrze.Przyzwoite warunki tak do połowy górnej polany.Później już praktycznie sam beton.Wszędzie można napotkać luźno leżące małe kamyczki.Na początku jeździliśmy przy górnym orczyku,ale kiedy zaczęły się tworzyć kolejki,ja zacząłem jeździć na krzesełku.jednak jazda na sam dół była trudna.Tak jak się zaczyna robić stromo,zaczyna się ściana płaczu... Do wyboru lodowisko,albo rozmiękły śnieg z dużymi grudkami lodu.Ja lawiruję tak pomiędzy jedny a drugim i nawet to idzie mimo tępych krawędzi.Za to "trup gęsto się ściele"... Przynajmniej do krzesełka nie ma kolejek. Krzesełka jeżdżą puste,wszyscy trzymają się dolnego lub górnego orczyka,to mi odpowiada!Słoneczko świeci,więc można się opalać i bez skrępowania podziwiać widoczki. Są też mniej fajne widoki.Widać w różnych miejscach ślady po wichurze.Gdzieniegdzie powaliło dobre połowę drzew. Czas leci,a na trasie już niemal sam lód.Tylko początek ciągle dobry - na boczku trochu puchu znalazłem i fajnie się śmigało - później już ślizgawica. Jakoś się dostosowałem i przywykłem.O dziwo temperatura od samego rana,nawet na górze,była na plusie,ale trasa nie puszczała.No może z jednym wyjątkiem: ostatnia ścianka przed dojazdem do krzesełka,gdzie mocno oparło się słońce.Ale kiedy w tym samym miejscu pojawił się cień,trasa znów kostniała.Pod koniec jazdy,gdzieś z dolin zaczęły nadciągać chmury.Czyżby okienko pogodowe się zamykało?Tak miało być według prognoz,ale tego do końca sprawdzić nie mogłem,bo właśnie kończył się mój czas. Ten beton dał się nieco we znaki,ale jak się nie dba o krawędzie,to jest się samemu sobie winnym.Dzień fajnie spędzony,choć warunki określiłbym jako dość trudne.Wolę jednak to niż kanapę i telewizor,czy jak kto woli: "pilotto i laptoppo".Powalczyłem,gleby nawet nie zaliczyłem i jest uśmiech numer 10,a o to przede wszystkim chodzi!1 punkt
-
My też odwiedziliśmy dzisiaj Rohace. Wybór był siedzieć w domu, Biały Krzyż albo tam gdzie pojechaliśmy.Na parkingu sporo aut i sporo lodu. Do kas też ciężko podejść bo ślisko.Pierwszy wyjazd orczykiem godz. 9.10.Już widać na dolnym odcinku, że jest bardzo twardo, wyratrakowany, zmrożony stok po odwilży.Po wyjeździe kanapą na górę okazał się, że jest 3 cm świeżego śniegu co nieco zmiękczyło twardą trasę.Dla bardzo dobrych narciarzy takie warunki są OK, ale ja czułem się niezbyt pewnie.Co do minerałów to walających się po stoku to raczej nie było (kilka tylko pod drugim orczykiem), ale takich wtopionych w śnieg było sporo więc trochę długich płytkich rys na ślizgach przybyło.Do górnego orczyka kolejki były na 3-4 minuty.Raz zjechaliśmy z synem do kanapy, gdzie było zero kolejek, ale ścianka dojazdowa to już lodowisko (z przewężeniem) i więcej razy nam się odechciało, chociaż Johnny śmigał po tym lodzie i sypkim poboczu i nic mu to nie przeszkadzało.Generalnie dzień udany. Warunki jak na koniec sezonu. Niestety tutaj ostatnia wichura także poczyniła ogromne szkody.Zwłaszcza w lesie wzdłuż drogi dojazdowej w dolinie było powalonych dziesiątki jak nie setki drzew.W górnych partiach lasu zniszczenia były mniejsze, ale także znaczne1 punkt
-
Dzwoni facet na policję.... ....mówi, przejechałem psa!! policjant na to, panie co mi pan głowę zawracasz jakimś psem, kopni pan go go rowu i jedź pan dalej... A facet się pyta, a z radiowozem co zrobić?1 punkt
-
Cześć Nie wiesz, nie byłeś, nie pisz co Ci się wydaje. Pozdro1 punkt
-
Bardzo dobry temat! Tak się składa że ja i Figo i jeszcze 2 osoby z poza forum przetestowaliśmy dość wnikliwie w Andorze narty z rockerem, a zrobiliśmy to metodą porównania z takimi samymi nartami bez rockera(narty tego samego producenta, ten sam model, ta sama długość, identyczne taliowanie). Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy że na przygotowane maszynowo trasy rocker nie nie jest potrzebny, ale wręcz jeździ się źle, a nawet bardzo źle. Niestety nie mieliśmy okazji sprawdzić tego w warunkach poza trasą, czy w czasie gdy pada śnieg i w dużych ilościach zalega na trasie, bo po prostu nie trafiliśmy na takie warunki. Moim zdaniem to jest chwyt marketingowy, w końcu trzeba jakoś zachęcić narciarzy do wymiany nart na nowe, potwierdzeniem mojej tezy na temat rockera że jest to nieporozumienie na trasy przygotowane, jest propozycja Fischera seria HYBRYD, w których to nartach rocker jest wyłączany, jak pisze producent rockera używamy poza trasami, a na trasie nie -bo i po co? Jestem przekonany ze za 2-4 sezony rockera w nartach przeznaczonych na trasy nie będzie:rolleyes::1 punkt







