Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.02.2014 w Odpowiedzi
-
Dzień Szósty - Armagedon na zakończenie. Niestety... Padało cały wieczór, całą noc i rano też padał intensywny śnieg. Ciepło ubrani, brnąc przez śnieg po kolana idziemy powolutku nieodśnieżonym jeszcze chodnikiem, na stok. Po drodze mijamy dolną stację kolejki na Groste. Przyznam szczerze, że jeszcze w takim armagedonie nie nartowałem. Jestem ciekawy, jak to będzie na trasach, skoro nawet dojścia do krzesła przez czytniki kart magnetycznych są niedrożne przez padający ciężki opad - temperatura +2. Za bramką przy wyciągu, wszystko uporządkowane, w równych i symetrycznych "kupeczkach": Ratrakowania absolutnie nie widać i nawet jeśli było, to zniknęło pod zwałami białego armagedonu. Cześć tras zamknięta i w ogóle nie podjęto próby ich przygotowania. Widzimy śmigające ratraki próbujące przynajmniej usprawnić poruszanie się zawalonymi trasami. Wygładzają miejsca, w których utworzyły się mega wielkie zaspy. Jedziemy w dół. Powolutku, by nie zrobić sobie krzywdy. Jedyny senior ze składu odpada z jazdy po pierwszym zjeździe - warunki są zbyt ciężkie. Wada wzroku i strach by nie odnowić kontuzji kolana jest większy niż chęć zaspokojenia narciarskich potrzeb. To bardzo dobra decyzja. Reszta towarzystwa się rozjeżdża by sprawdzić, czy wszędzie w zasięgu Madonny wszystko wygląda, jak wygląda na Pradalago. Złudzenia pryskają. Groste - kolejka działa tylko do stacji pośredniej, warunki fatalne. Monte Spinale - dolne fragmenty tras - jako tako. Kręcimy się więc - to tu, to tam. Wykonujemy pomiary... Tarzamy się w śniegu... Obserwujemy tworzące się sople... Między drzewami, przy trasie dostrzegam genialną, utworzoną przez naturę hopkę dla narciarzy ekstremalnie free: Sytuacja staje się beznadziejna... Nie walczymy dalej. Zasiadamy w jednej z knajpek na stoku, rozkoszujemy się ostatnim bombardino i powoli udajemy do apartamentu pakować manatki... ...chodnik odśnieża jakaś straszna maszyna: Oj podróż powrotna będzie ciekawa... ...a jak później się okaże, będzie obfitować w przygody - ale o tym, w kolejnej części relacji.15 punktów
-
Tumlin - naklejkowe WZF Naklejki Skionline przyszły do mnie w trakcie wyjazdu do Madonny di Campiglio (relacja: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18710-W-poszukiwaniu-S%C5%82o%C5%84ca?p=189324#post189324) - już przed nim, wstępnie umawialiśmy się na wspólne nartowanie i naklejek rozdawanie z forumowiczami Radomsko - Kieleckimi. Niestety na WZF nie mógł przybyć woocash, expat miał wywiadówkę u syna, mifilim jeździ gdzieś w Alpach i chyba o nas zapomniał... hucu pakował auto i rodzinę - jedzie jutro na tyczki. Oprócz mnie przyjechał Andrzej (Bumer) i kmarcin (Marcin) - dziękuję Chłopaki za super spotkanie i pokaz jazdy slalomem synchronicznym :biggrin: - rozumiem, że to było małe przygotowanie przed Olimpiadą w Soczi? Na stoku w Tumlinie w dniu dzisiejszym (to druga świętokrzyska górka narciarska, którą odwiedzam w tym sezonie), jak na wieczorną porę (19-22), nie było pusto - przybyło oprócz nas jeszcze kilku narciarzy - mimo to, kolejek do wyciągu nie było. Szybkie przywitanie, delikatna rozgrzewka, rzut oka na warunki... ...i w górę. Temperatura +2. Jest twardo, a miejscami lodowato - szybko. Na szczycie funkcjonuje, jak zwykle ławeczka: Gadamy i gadamy, a atmosfera spotkania bardzo serdeczna. Jedziemy raz, drugi, trzeci... ...czas mija szybko. Karnet 2 godzinny - koszt 30zł. Góra, dół, góra, dół...góra... Krawędzie trzymają, a górka jest doskonała do ćwiczeń krótkiego skrętu. Właściciel: http://www.tumlin-ski.prv.pl/ w tym roku zainwestował, nie tylko w nowy ratrak, ale również w system sztucznego naśnieżania :eek: Księżyc sobie świeci, a my sobie jeździmy i bardzo miło spędzamy czas. Robimy sobie fotkę z WZF: Szusujemy jeszcze kilka razy i narciarsko-naklejkowy dzień się kończy pogaduchami w tutejszej karczmie. Wszyscy radośnie opuszczamy tutejszą górkę. Dziękuję raz jeszcze za super spotkanie. Mam nadzieję, że niebawem ponownie się spotkamy. Również z nieobecnymi forumowiczami. pozdrawiam marboru PS. Dąb Bartek nadal stoi w swoim miejscu - sprawdziłem.15 punktów
-
O jakim śniegu Wy piszecie?Że co?Da się jeździć na nartach? Przy +15 w cieniu?12 punktów
-
Dziś maraton dwustokowy. Porannie Limanowa Ski, a następnie Laskowa Kamionna. :wink: Poniżej fotorelacja: Limanowa Ski Przyjechałem na stok przed 9, co prawda niebo przykrywały chmury, ale pogoda zapowiadała się całkiem znośnie. Temperatura +2. Pierwszy wyjazd krzesłem i jest! nowość sprawdzona naocznie, stoi - sauna a obok bania. Ale do rzeczy: Stok po nocnym ratrakowaniu przygotowany i wygląda zachęcająco: Śnieg mocno zmrożony, twardy na całej długości trasy. Przy łączeniu niebieskiej z ostrzejszym odcinkiem lekko przylodzone, dalej twardo ale dobrze. Na wysokości orczyków warunki bardzo dobre, mimo zwężenia jest szeroko i dużo miejsca. Ludzi niewiele. Przed 11 mocniej pojawia się słoneczko, na południowym szczycie śnieg już bardziej miękki, na północnym stoku wciąż trzyma twardo. Pojawia się też więcej narciarzy w tym dzieci ze szkółki narciarskiej, ale o kolejki nie trzeba było się obawiać. Śniegu wizualnie 30-70cm. Brakuje tylko otwartego FISu....:sorrow: I jeszcze na koniec piękny obrazek ukazujący czym się różni stok północny od południowego - coś dla przyszłych inwestorów narciarskich :wink: Przed wyjazdem ok. 12 na parkingu przy dolnej stacji termometr w samochodzie wskazuje 2,5`C W następnym poście opiszę jak wyglądała dziś Laskowa.6 punktów
-
Dziś miałem jechać do Poronina - Ski Suche, ale jak pomyślałem, że to górka podobna do naszego Kamieńska w łódzkiem to zmieniłem zdanie. Padło kolejny raz na Jurgów. Od rana lekki mróz (-2) więc nic, tylko jeździć. : Parę minut po 8 rusza talerzyk: A koło 9 krzesło: Czarna niestety nadal zamknięta: Po 11 zrobiło się tłoczno, i trzeba było stamtąd zmykać :wink: : Warunki jak dla mnie 5/5, trzy godziny fajnej jazdy bez tłoku, polecam :biggrin:.6 punktów
-
Laskowa Ski: Pod stokiem stawiłem się zaraz po 12. Sąsiednie usytuowanie stoków to duży plus. Niebezpiecznie na duży plus skoczyła też niestety temperatura, w drodze przez centrum Limanowej skoczyła aż +9`C. W Laskowej na parkingu termometr samochodowy wskazuje 7,5`C, ale śnieg jest, przetarć nie widać więc jest ok, zakup karnetu i na górę. Niestety słoneczko specjalnie już nie dopisuje, za to jest ciepło. Potoczek pod krzesłem przyjemnie szumi. Warunki: Mimo wysokich temperatur jest dobrze, nawet bardzo, śniegu podobnie 30-70cm. Stok jest wyraźnie bardziej miękki z wierzchu, ale to jeszcze nie "cukier" a pod spodem w miarę twarda pokrywa. Jeździ się bardzo dobrze, zwłaszcza na ostatnim odcinku do krzesła (za wypłaszczeniem). Ludzi więcej, zwłaszcza młodzieży szkolnej (ferie małopolskie). Po prawej widoczny jeden z 2 zbiorników na wodę w tym miejscu - oba całkowicie opustoszałe. Podobnie jak w Limanowej największy kłopot to zapewnienie odpowiedniej ilości wody do naśnieżania. Wypłaszczenie dobrze zacienione, stąd też tutaj pokrywa twarda i bardziej zmrożona. Najciekawszy dla mnie (ze względu na nachylenie) odcinek trasy: Ze szczytowych 3 wariantów zjazdu udało się przygotować tylko jeden i chyba nie zanosi się że uda się w tym sezonie uruchomić pozostałe, podobnie jak i trasę czarną, która dziś też niedostępna. I na koniec inny zbiornik na wodę do naśnieżania. Po ostatnich roztopach widać że zdążył się już ładnie zapełnić. Podsumowując - bardzo udany dzień spędzony na szusach. Dobre doświadczenie mówiące że dla chcącego bez problemu można tutaj sobie zrobić "dwie doliny - limanowa-laskowa" TYLKO WSPÓLNEGO KARNETU BRAK!!!! Warunki całkiem niezłe, szczególnie jak na tą pogodę w ostatnich dniach. Polecam korzystać z warunków bo jeśli sprawdzą się prognozy mówiące o opadach deszczu to może być ciężko z warunkami na stokach. Miejmy nadzieję że sztuczny śnieg to przetrzyma albo jednak wreszcie coś porządnie dosypie tej zimy :wink:5 punktów
-
w warszawie bez zmian ( film ze znajomym po 20 latach bez nart) [video=youtube_share;geaJj8uHTK0]4 punkty
-
Lech: ekolodzy, chłopi i urzędnicy Jak nowoczesna stacja zimowa może godzić własne interesy z ochroną środowiska, postulatami miejscowych właścicieli gruntów oraz przyzwyczajeniami urzędników – na przykładzie światowej sławy austriackiego kurortu Lech Zürs opowiada Manfred Manhart, uznany w Alpach specjalista branży narciarskiej. dalszy ciąg historii: Mniej znaczy lepiej Manfred Manhart: Pod koniec lat 90. zorganizowałem akcję, której mało kto wróżył powodzenie: zaproponowałem ograniczenie do 14 tys. liczby karnetów sprzedawanych dziennie na stoki Lech Zürs gościom zmotoryzowanym. Była to odpowiedź na zarzuty ekologów, którzy twierdzili, że planowana przez nas budowa kolejnych wyciągów w stacji doprowadzi do zwiększenia ruchu samochodowego na drogach dojazdowych, a więc zanieczyszczenie środowiska. Wstępnie przekonali już nawet ratusz. Zaproponowałem, żeby wprowadzić zakaz wjazdu do Lech Zürs dla aut, w momencie, kiedy na dany dzień kasy odnotują 14 tys. sprzedanych skipassów. Wtedy zaprotestowali właściciele restauracji, którzy bali się obniżenia zysków. Im tłumaczyłem, że możemy reklamować nasz kurort jako taki, w którym nie tylko nie ma spalin, ale też nigdy nie ma tłoku na trasach, jest więc bezpiecznie – a to powinno przyciągać bogatych gości, którzy wydadzą w barach więcej pieniędzy. Udało się: na drogach dojazdowych do Lech Zürs postawiliśmy tablice świetlne, na których w razie potrzeby wyświetlamy komunikaty, że u nas jest już pełno i trzeba jechać do innych ośrodków. Z czasem okazało się, że trzeba to robić nie więcej niż 5-7 razy na sezon. Równocześnie nie ma żadnych ograniczeń dla tych, którzy przyjeżdżają do nas komunikacją zbiorową – chociażby pociągiem. Więcej: mają nawet 10 proc. zniżki na karnet. Zadowoleni są i ekolodzy, i restauratorzy, i narciarze. Działka za działkę Opracowałem także reguły obliczania podziału zysków z karnetów narciarskich w rejonie Arlberg oraz system rozliczania się między stacjami a rolnikami, będących właścicielami gruntów, po których przebiegają nartostrady i wyciągi. Właściciele działek dostają po 2 proc. od obrotu netto ze sprzedaży skipassów – oczywiście po uwzględnieniu powierzchni terenu. Te jasne reguły widać zadziałały, bo dziś już nie ma u nas w gminie protestów przeciwko rozwojowi sportów zimowych. Idea jest prosta: jeśli wszyscy zarobią, będzie zgoda. W Lech przekonaliśmy się o tym już 80 lat temu… Porozumienie takie zawarliśmy pomimo, że w Austrii prawo zakazuje grodzenia działek, przez które przebiegają szlaki narciarskie. Jest choćby przepis, że kiedy tylko spadnie śnieg, to po wyznaczonych nartostradach jeździć na nartach. Więcej: nie trzeba pytać właściciela gruntu o zgodę na przygotowywanie trasy ratrakami. Spór wśród prawników dotyczy jedynie tego, czy w grę wchodzi także dośnieżanie. Lecz i na to jest sposób: wystarczy przecież postawić armatki w działce, o którą nie ma sporu i przepchać sztuczny śnieg ratrakami w sporne miejsce (śmiech). Są również instrumenty prawne, którymi można wymusić poprowadzenie przez prywatną działkę trasy narciarskiej czy też postawienie tam podpory kolejki linowej. Tyle że narzędzi administracyjnych używa się ich rzadko. Najpierw – jako koleje linowe – próbujemy przekonać sceptyków. Preferujemy tę drogę chociażby z powodów wizerunkowych. Często powodem oporu są zresztą kwestie emocjonalne, niezwiązane w rzeczywistości z naszymi inwestycjami, ale z ogólną niechęcią do aktualnych władz gminy czy nawet do rządu w Wiedniu. W Lech/Zürs na dwustu pięćdziesięciu właścicieli działek używanych w zimie na potrzeby narciarstwa wątpliwości zgłasza ledwie dziesięciu, z czego naprawdę uciążliwych jest dwóch. Jako koleje linowe przestrzegamy jednak jednej reguły: nikogo nie możemy traktować na specjalnych warunkach. Wszyscy muszą mieć równy status. Inaczej bylibyśmy nieuczciwi, nie mówić o tym, że prędzej czy później zostalibyśmy wykorzystani przez najsilniejszych czy najbardziej bezczelnych. Tych dwóch najbardziej upartych chce po prostu wymusić odrolnienie swoich gruntów, by postawić tam pensjonaty. Najświeższy przykład: w związku z naszą najnowszą inwestycją, czyli budową kolejki łączącej tereny narciarskie Lech z rejonem Warth, właściciel jednej z działek zażądał 250 tys. euro za użyczenie 50 metrów, po których przebiegać miała nartostrada i kolej. Ale spuścił z tonu, gdy przypomnieliśmy mu, że powodem do wyznaczenia tzw. służebności gruntowej – a więc nakazania udostępnienia ziemi – może być wedle austriackiego ustawodawstwa także wzgląd na rozwój turystyki i sportów górskich. O urzędnikach Biurokraci wszędzie są problemem. Dlatego, prowadząc narciarski biznes, musimy dobrze znać prawo. I umieć skutecznie lobbować za zmianą przepisów, które uznajemy za absurdalne – precyzyjnie przedstawiać nasze argumenty decydentom, ale też – poprzez media – opinii publicznej. Kilka razy nam się to udało… Ostatnio trzeba było, na przykład, zmienić przepisy rozporządzenia dotyczącego zabezpieczeń lawinowych mających zapewnić ochronę wyciągów, tras pod nimi, a nadto zadbać o dojazdy do peronów. Eksperci z ministerstwa sugerowali, że wystarczą do tego metody pasywne – czyli stalowe barierki. Tymczasem przez 35 lat – od 1975 do 2010 walczyłem o to, by ze środków publicznych finansować także działania aktywne, czyli odstrzały śniegu w lawiniastych miejscach lub po prostu zamykanie dojazdów do wyciągów w sytuacji wysokiego zagrożenia. Dowodziłem, że barierki nie dają stuprocentowej gwarancji, a czasem potęgują zagrożenie. Szczęśliwie udało się zmienić ten przepis – teraz austriackie procedury można uznać za wzorcowe. Po tym, kiedy lawina zasypała holenderskiego księcia Johana Friso w lutym 2012 roku (wybrał się poza trasy pomimo, że ogłoszony był czwarty stopień zagrożenia lawinowego; po wypadku pozostał w stanie śpiączki aż do śmierci sierpniu 2013 r.), opracowaliśmy nowy system informacyjny dla freeriderów, bo to wprawdzie dobrzy narciarze, najczęściej jednak nie mający pojęcia o lawinach. Poza bezpieczeństwem chodzi też o uprzedzenie pomysłów polityków, którzy sugerowali, by przy trzecim stopniu zagrożenia lawinowego automatycznie, mocą prawa, zamykać cały obszar dla freeridu. O opłacalnej ekologii Jeśli ktoś dziś zajmuje się biznesem narciarskim, to musi kochać naturę, a więc potrafić pogodzić przyciąganie gości do stacji z poszanowaniem środowiska. To największa sztuka branży zimowej. Mamy obszary z zakazem jazdy terenowej (freeride) – obowiązuje on tam, gdzie zimuje zwierzyna płowa. Prócz stawiania tablic informacyjnych, apelujemy też do sumień riderów. O przestrzeganie tego ograniczenia dba policja stokowa (w Lech liczy ok. 30 osób – sam jestem jej funkcjonariuszem). Może ona zabrać delikwentowi skipass, a nawet zarekwirować sprzęt oraz wezwać zwykłą policję, która nakłada wówczas grzywnę do 2000 euro. Jeśli w Polsce są obszary z całkowitym zakazem jazdy pozatrasowej – i to, jak słyszę, w idealnych do tego miejscach, czyli w okolicach waszej najlepszej góry Kasprowego Wierchu – to znaczy, że ktoś nie wykonał swojej roboty. Przecież zawsze można ustalić, gdzie dokładnie są szczególnie zagrożone rośliny bądź zwierzęta i zakazać jazdy tylko tam. Na Parku Narodowym można zarobić i na nartach można zarobić. Znowu: jeśli władze Zakopanego zechcą, mogę spróbować podpowiedzieć, jak rozwiązać wasz problem. Za darmo. Dla gór i nart. Źródło: blog Krzysztofa Burnetki.4 punkty
-
Stacja narciarska Kazimierz Dolny nad Wisłą - zmiany, zmiany, zmiany... Po wczorajszym wspólnym nartowaniu z Andrzejem i Marcinem dzisiaj przyszedł czas na odwiedzenie, drugiego, po Rąblowie Ośrodka Narciarskiego na Lubelszczyźnie w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. http://stacjakazimierz.pl/ Nadmienię, że to moje ulubione miejsce z klimatem. Już wjazd na parking jest dla mnie zaskoczeniem... ...pełno samochodów, ludzi - tak jakby, to nie był środek tygodnia, tak jakby to nie był późny wieczór. Dlaczego? Zaraz będzie odpowiedź. Na miejscu jestem przed 19. Temperatura +3. Zaskoczenie numer 1 - cena karnetu dwugodzinnego: 25zł. To naprawdę mało, biorąc pod uwagę ośrodki narciarskie w promieniu 100km, od mojego miejsca zamieszkania. Zaskoczenie drugie...i to chyba jedna rzecz, ze zmian, która mi się nie spodobała - zniknęła nazwa zmodernizowanego baru przy stoku...kiedyś to był "Bar pod Psem" i ta nazwa niezwykle przypadła mi do gustu - teraz nie ma żadnej nazwy. W środku zmiany: przebudowany bar i jakby wszechstronniej (wystrój i układ stolików). Pojawiła się druga część baru - na zewnątrz, w "wyciętej skarpie". Oczywiście jak zawsze - pali się ognisko, i w powietrzu unosi się woń palonego drzewa... ...klimat w dolinie znajdującej się przy stacji - rodem z "Wiedźmina" Sapkowskiego. Pierwszy rzut oka na jedną z tras: Zakładamy narty i w górę. Jest podobnie jak w Tumlinie wczoraj - mega twardo i sporo lodu - szczęście, że krawędzie mam jak brzytwy. Krótka rozgrzewka i szuuuuu Pierwsza najostrzejsza i najkrótsza trasa została podniesiona jakieś 1,5 metra - niby nic, ale wyraźnie ta niewielka wysokość ma wpływ na prędkość początkową. Kolejna zmiana: Druga stacja również została podniesiona. I to sporo - jakieś 3m. Najdłuższa trasa, łącząca się z pierwszym orczykiem została przeprofilowana i jest wyraźnie sprzyjająca zyskaniu większej prędkości przy dojeździe do największej "stromizny" ośrodka. Zbliżenie, tej niezwykle pożytecznej zmiany na najdłuższej trasie: Pojawiły się nowe nasadzenia drzew - zniknął niewielki fragment niezagospodarowanego stoku za nimi - została wybrana z niego ziemia, by podnieść poziom trasy. Spojrzenie ze szczytu: Jadę do drugiego, głównego wyciągu w głębi ośrodka. A tu super kolejna niespodzianka - zamiast jednego orczyka, są dwa i zmieniony, wyprofilowany został teren przed i za bramkami. Tym samym zmieniła się na plus - i to znacznie, przepustowość, która była w tym ośrodku zdecydowanie za mała w tym miejscu. Spojrzenie ma trasę zieloną, najszerszą tutaj i najłagodniejszą: Jak widać na zdjęciu...po lewej stronie - kolejna mega niespodzianka! Nowa trasa. Powstała w groźnym jarze, który znajdował się przy wyciągu. Cały teren został zniwelowany, poprawiony i wykorzystany na 200%. Widok nowego zjazdu: Na początku jest szeroko, a potem następuje zwężenie, tworzące nieckę. Przygotowany jest tu nie tylko poziom, ale również boki, tworzące lej. "Ścieżka" jest krótka, ale "wariacka" - można pojeździć jak w "beczce śmierci" - gratka dla lubiących "wyboje", poza trasówkę, i urozmaicenia. Jedyny minus, że przy wieczornej jeździe jest tu ciemno: Niby nic - a jak fajnie! Trasa zielona w dolnej części została nieco wydłużona: Podsumowując: Stacja narciarska Kazimierz ma już trzy wyciągi talerzykowe + wyrwirączkę oraz cztery urozmaicone, różnorodne trasy oraz "oślą łączkę". Przeprowadzone zmiany z przeprofilowaniem i podniesieniem górnych stacji - zdecydowanie poprawiają jakość jazdy w tym miejscu, co powoduje, że wzrasta narciarsko jego atrakcyjność. Na zakończenie... ...na dwie godziny, została przegrodzona najostrzejsza trasa i został ustawiony gigant, a potem slalom z pomiarem prędkości... Za darmo!!! Super zabawa. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa dla właścicieli, którzy najwyraźniej starają się, by miejscowość, w której zaczęli swój biznes - była znana, nie tylko ze względu na przepiękne walory samego miasteczka, jakim jest Kazimierz Dolny nad Wisłą - ale również jako centrum narciarskie w Regionie. Pojeździłem dzisiaj wyśmienicie i z całą pewnością niebawem, tym razem w dzień odwiedzę to miejsce. Polecam Stację narciarską Kazimierz. pozdrawiam marboru3 punkty
-
3 punkty
-
Z grupą jest jeszcze ciężej i chyba każdy zdrowo myślący rodzic zdaje sobie z tego sprawę i opłaca swojej pociesze ubezpieczenie na obozie/w klubie itp. bo jakby czasem, to żeby było na odpowiednie leczenie. Każde dziecko jest w Polsce ubezpieczone. Nie rozumiem więc dlaczego np. wysyłając dziecko na obóz nie dublujemy transportu o dodatkowy autobus, dodatkowe lokum? Może się tak zdarzyć że autobus sie popsuje, lokal zostanie zalany. Mechanizm myslenia w przypadku tego dodatkowego ubezpieczenia jest taki sam jak w podanych przykładach. Niezłą robotę wykonały firmy ubezpieczeniowe aby w głowach, to co nienormalne, zostało przyjęte jako norma!2 punkty
-
Cześć Myśku, żeby uniknąć najechania w kolejce przez rozpędzonego wariata naprawdę nie trzeba żadnego doświadczenia. Wystarczy sekunda zastanowienia i do tego właśnie namawiam. Żeby uprawiać narciarstwo bezpiecznie wcale nie trzeba magicznej techniki ani profesorskiej wiedzy. Wystarczy się orientować i myśleć. Ta orientacja to dość szerokie pojęcie. Wszyscy niby doskonale wiedzą gdzie nie stawać, gdzie nie jechać czy jak jechać a jednak dochodzi do różnych niemiłych zdarzeń. Potrzebna jest więc orientacja czyli świadomość tego co jest sytuacją niebezpieczna a co nie. Gdy już się zorientujemy włączamy myślenie aby sytuacji niebezpiecznej przeciwdziałać. Czasami wystarczy przesuną się o metr czy dwa aby było bezpiecznie czasami trzeba po prostu zejść ze stoku i tyle. Weźmy przykłady z forum. W wielu relacjach pojawiają się informacje o braku zadowolenia z jazdy z różnych powodów. Czasami widać od razu że nie ma sensu wysiadać z samochodu np tłok. Czasami - ja przynajmniej tak zawsze robię gdy przyjeżdżam na stok nieznany lub mam jakieś wątpliwości - biorę karnet punktowy. Jeden dwa zjazdy i już wiadomo czy warto zostawać czy nie i podjąć bardziej świadomą decyzje o zakupie karnetu czasowego na przykład. Inny przykład to zderzenia w grupie dobrych narciarzy. Któryś z kolegów takowe opisał. To częsty przypadek. Sam w zeszłym roku byłem z grupa doświadczonych narciarzy (7 osób wszyscy powyżej 20 lat na nartach) i jak zobaczyłem jak ruszyli to mnie po prostu zamurowało. Miksująca się grupa przecinających sobie tor jazdy wariatów. Każdy z nas wie, że nie można tak robić - chyba, że jedzie się jakieś ćwiczenie w grupie albo jazdę zadaniową. Na tym tez polega orientacja. Nie ruszamy gdy jest szansa że kogoś dogonimy albo będziemy jechać z kimś podobną prędkością po prawdopodobieństwo strzału jest bardzo duże. Może piszmy o takich przypadkach, zdarzeniach aby można było wyciągnąć wnioski z czyichś błędów a nie uczyć się na własnych. Pozdrowienia2 punkty
-
https://maps.google.pl/maps?saddr=Trasa+67&daddr=Jezersko,+S%C5%82owacja&hl=pl&ie=UTF8&ll=49.309008,20.273895&spn=0.074538,0.198269&sll=49.269297,20.32077&sspn=0.149197,0.396538&geocode=FWT17wId-V80AQ%3BFXI-8AId_ko2ASn_Fxsb5hs-RzGQUpfG0fcABA&oq=Jeze&t=h&dirflg=w&mra=ltm&z=13 Utrzymanie mocno zimowe.2 punkty
-
Maciek, a kosiarkę już z szopy wyciągnąłeś? Bo jak patrzę na kolor trawy to by już trzeba było:eek: :biggrin: :biggrin: Pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
Pomału dochodzę do siebie po ostatnim nie nartowaniu : Pomogła mi w tym w dużej mierze dzisiejsza Czantoria Na parkingu jestem o 8.25,pięć minut póżniej mam karnecik na 3 godz w łapach :smile:Pogoda na lekkim plusie,według informacji przygotowanie trasy na poziomie dobrym,sprawdzamPo pierwszym zjeżdzie podpisuje się pod tym,no może z małym minusem,ale troszku moja wina bo zapomniałem pociągnąć krawędzie w SL-ceAleż czego chcieć więcej jak ludzia brak,pogoda piękna a i warunki przyzwoite :smile:Tak więc fajne pare godzinek jazdy na okrętke :happy: Ps.Przy pierwszym wjeżdzie dosiadł się do mnie jegomość atomicman(3 zdjęcie):biggrin:Ależ było moje zdumienie jak gość w sile wieku (70) lat cisnął trzy godzinki ze mną na okrętke :eek:Dowiedziałem się że pan Jarek zawodowo jeżdził na nartach biegowych,teraz tylko 3-4 razy w tygodniu biega po 10 km :tongue:2 punkty
-
Po dwóch latach eksploatacji Rtm84 doszedłem do wniosku że czegoś mi brakuje,takiego skatowania się na stoku,odrobiny szaleństwa,fanu i krótkiego skrętu.No i zakupiłem do zabawy takie cudo :eek: REDSTER DOUBLEDECK SL red O długość 165 .I od tygodnia jakoś jeżdzę na nich.Dawniej miałem omeglassy (157,165) i heady ale porozdawałem po rodzinie.W porównaniu do starych slalomek te są megałatwe, same skręcają,ale jednocześnie prowadzą się fenomenalnie;krótki,średni i długi skręt-niesamowicie stabilne.Doskonale tłumią drgania,system się sprawdza.Rewelacyjnie trzymają na lodzie,co miałem okazję przetestować ostatnio na Łomnicy.No i do całodziennego szurania na stoku też się nadają,ześlizg im nie przeszkadza. Muszę przyznać że coraz to nowsze technologie bardzo ułatwiają życie narciarzom,zwłaszcza rekraacyjnym.Nie jest to może narta na cały tydzień śmigania po alpejskich stokach,ale jako druga w kolekcji daje dużo radości i zadowolenia....1 punkt
-
1 punkt
-
S-F-L jest warte odwiedzenia. Wielki ośrodek, a kilka górek (np. Lazid i Pezid - chyba tak się nazywają) jest imponujących. Ja podobny numer zrobiłem zeszłej zimy. Wracając z Livigno wpadliśmy na jeden dzień do S-F-L i koniecznie będziemy chcieli ten ośrodek jeszcze odwiedzić. W St. Anton nie byłem, więc nie wiem co jest warte.1 punkt
-
a to jednak tam coś czasem widać, jak byłem tam 9 lat temu to nic widać nie było, a duło tak że łeb chało urwać:eek:. Pojadę tam jeszcze raz, mnie jednak bardziej odpowiadają tego typu kompleksy gdzie tras jest parędziesiąt km i tyle, a nie te co mapa wygląda jak talerz spagetti wywalony na kartkę papieru:eek:.1 punkt
-
Dynastar narty kolekcja 2014-15 Kolekcja nart Dynastar na sezon 2014-15 zaprezentowana na targach ISPO 2014 w Monachium.1 punkt
-
1 punkt
-
żółwik poza trasą na pewno się przyda. teraz fajny bodajże z Burtona maja na snowshopie w wyprzedaży. a w sumie jego noszenie to kwestia przyzwyczajenia. zawsze lepiej mieć, chociaż przypomina się o nim zawsze wtedy kiedy go brak ;]1 punkt
-
Oj tam slalom synchroniczny to nie był, tylko wyszedł taki ósemkowy 8 ze zbiegającymi się torami jazdy :stupid: I ważne nie jak zjeżdżasz, tylko jak upadasz :crazy: A tyle bicia piany był w temacie ostatnio na forum :laughing:1 punkt
-
Złoty Groń "Poprawi Sylwestra" Już w najbliższą sobotę, od godziny 20.00 Ośrodek Narciarski "Złoty Groń" organizuje nocną jazdę połączoną z zabawą na stoku. Impreza odbędzie się pod hasłem "Poprawiamy Sylwestra" i poza doskonałymi warunkami do uprawiania narciarstwa, na wszystkich, którzy zdecydują się wziąć w niej udział, będzie czekała oprawa muzyczna oraz konkursy z nagrodami. Więcej na stronie1 punkt
-
Też bym chętnie przeczytała może się uda. update: w empiku jest w promocji.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Nawet przez myśl mi nie przeszło, że to może być Twój film. Już Cie trochę poznałem. Pozdrowienia1 punkt
-
ten film miał pokazać, że szerokie trasy są w Jungfrau i to fajne - autora filmu nie znam i nie chciałbym poznać :biggrin:1 punkt
-
Koledzy:Piotrze i Góralu ochłonąłem . To ma być fajna wycieczka . Najpierw COS na 2 godziny . Przejazd 3-ką do SON i tam 3-4 godziny jazdy. Teraz to bym musiał łazić po górach i dźwigać majdan na plecach. No i jazda w ,,cukrze oraz pudrze ''to nie to. Dzięki za info. Czekam na zimę:stupid::applause:Pozdrawiam1 punkt
-
Cześć To oczywiste Wojmu, że rzadko ale wierz mi, że można. W zeszłym sezonie spędziłem dwa tygodnie na Podhalu i jeździłem codziennie w godzinach szczytu. Odwiedziłem - Suche, Harendę, Witów, Małe Ciche, Jurgów, Kluszkowce, Czarna Górę, Litwinkę, Nosal pewnie czegoś zapomniałem. Na wszystkich stokach można było znaleźć porę, miejsce, warunki, żeby pojechać naprawdę konkretnie i miejsca, porę, chwilę w której jechać się nie dało. Warto pojechać na małą bezpieczna górkę i ustawić sobie na przykład parę bramek niż mordować się w tłumie na wielkiej górze. Pozdrwienia1 punkt
-
http://sport.tvp.pl/soczi/13895560/narciarstwo-alpejskie-m-zjazd-1-trening Na żywo trening DH Panów No i jeszcze najszybszy przejazd Już raczej nikt g nie pobije. http://sport.tvp.pl/soczi/13912956/zjazd-mezczyzn-bode-miller-najszybszy-na-treningu1 punkt
-
Byłe w Fiemme i w Jungfrau. Oba ośrodki maja trasy dla ciebie i Twojej dziewczyny. We Włoszech pogoda pewniejsza i bliżej. Jeżeli kupisz Dolomity Superskipass, to będziesz miał do dyspozycji jeszcze Val di Fassa + Sella Ronda (Val Gardena - Alta Badia - Arabba) + Marmolada. W Jungfrau też masz kilka ośrodków od First do Muerren z Wengen po drodze. We Włoszech dojazd do poszczególnych stacji samochodem lub ski busem, w Szwajcarii... pociągiem.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj wiosenne narty w Spytkowicach; Ludzi średnio,czasem 2-3 minuty czekania do krzesła.Do12 warunki super,potem oczywiście trochę lodu,trochę muld,ale można to było bokiem ominąć. Stok łagodny,w sam raz do nauki i ćwiczenia techniki. Dzieci do lat 6 z rodzicem za darmo :biggrin:1 punkt
-
Brak mi słów,...leże i kwicze.:crazy: Też miałem na to zwrócic uwagę. Ale uszanujmy nasze laseczki,te forumowe.:smile: Zresztą bądź trendy.: :biggrin:1 punkt
-
http://www.narty.pilsko.org/kamery-on-line nowe kamery w Korbielowie i nowy termin startu 4osobowej kanapy - zbliżający się weekend.1 punkt
-
...Postanowienie sądu traktuję jako sukces dla przyrody i społeczeństwa obywatelskiego mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia... Fajnie to brzmi na łamach strony zapchlonych, jak by kudłaty sam sobie udzielał wywiadu, taki se Jaś Fasola ekologiczny niemyty:stupid:1 punkt
-
Dzień czwarty - Część II: Folgarida. Po sąsiedzku, a jakże odmienne wrażenia z Folgaridy. Świetne trasy, umiarkowana liczba narciarzy, dobrze zorganizowana gastronomia i miejsca nauki jazdy na nartach dla najmłodszych. Po bardzo pozytywnym Pinzolo i kiepskiej Marillevie - to zdecydowanie druga niespodzianka na plus! :happy: ...ale zacząłem tę relację - od końca. Poprawiam się i lecę od początku... A na początku było zdjęcie grupowe męskiej części wyprawy na szczycie Monte Vigo: Zjazd trasą numer 9 i... Widok z daleka napawa optymizmem. Krótko, ale z pięknym widokiem, szeroko i twardo. Zatrzymaliśmy się na chwilkę przy górnej stacji gondoli 26 będącej drugą częścią 25tki wciągającej narciarzy do ośrodka, z miejscowości Daolasa. Pomknęliśmy w dół trasą 32. Mega szeroka i długa, ponad trzy kilometrowa - doskonała! Wagonikiem w górę i dalej eksplorować Folgaridę. Na początek dojazdówka - 18: Później czerwona 8. Z końcówki należy się mocno rozpędzić, by wjechać na... ...niebieską 13stkę, która jest centralnym punktem ośrodka - dosyć płaskim, otoczonym knajpkami (tanimi w porównaniu do tego typu miejsc w całym regionie). W tym miejscu pięknie widać trasy (od lewej) czarną 5tkę, mało widoczną - czerwoną 4 i niebieską, najbardziej łagodną 6. Są tu dwa krzesła - jedno prowadzące na szczyt Forgaridy: Monte Spolverino 2092m n.p.m. oraz drugie oznaczone na mapach numerem 8 wiodące przez całą długość tego płaskiego stoku. Oprócz tego dwa orczyki obsługujące tereny dla początkujących. Mimo tego przesytu infrastruktury narciarskiej i gastronomicznej ma się tu wrażenie uporządkowania. Jest sporo ludzi, ale każdy zajmuje się czymś innym, nie wadzi drugiemu. Z 13stki jedziemy dalej niebieską 2jką a potem czerwoną 3ką do stacji dolnej gondoli 2 mieszczącej się w miasteczku o takiej samej nazwie co ośrodek. Całkowita długość tego zjazdu, wszystkimi tymi trasami to ok 5km. Wciągamy się do góry i część grupy testuje całość trasy 2, a ja ze swoją drugą połówką zaliczamy wyśmienitą, czarną 1dynkę. Kolejny raz w regionie, okazuje się, że te najbardziej wymagające trasy są doskonale przygotowane i posiadają dodatkowy, bardzo istotny walor - widoki: cud, miód, malina! Wycinanie skrętów tutaj, to ekstaza narciarska :biggrin: Wciągamy się na sam szczyt. Przed przerwą na leżakach "oblatujemy" trasy z części szczytowej Góry, prowadzącej do omawianej wyżej - "centrali". Po posiłku, od strony Pinzolo wyraźnie pogarsza się pogoda - kłęby chmur i mgła. Postanawiamy kierować się do Madonny i naszych apartamentów. Zaczyna się robić zimno i wietrznie. Mkniemy trasami 7, 10 a potem 48 i 52 by w ciszy i spokoju zakosztować włoskiego bombardino. Kolejny piękny dzień, który mógłby trwać wiecznie minął.1 punkt
-
Dzień czwarty - Część I: Marilleva. Czwartego dnia - nie musieliśmy szukać Słońca. Ono nas odnalazło i towarzyszyło niemalże cały dzień. Plan: Marilleva i Folgarida. Zakładam lekką kurteczkę i całą paczką, w doskonałych nastrojach kierujemy się czerwoną, sztruksową, czerwoną trasą numer 45 w stronę pierwszej z miejscowości. Jestem bardzo zainteresowany, jak tam jest, ponieważ przy wyborze kwatery - brałem pod uwagę noclegi w hotelowisku 1400. Nim docieramy do miejsca przeznaczenia, udaje mi się uchwycić różowe porteczki w akcji. Jazda jest przewspaniała - chyba nie muszę wypisywać swoich echów i achów? - wszystko jest widać. Po dwóch zjazdach jeszcze po stronie Madonny, jedziemy pierwszymi kanapami 6stki na szczyt Monte Vigo 2179 m n.p.m. Na pierwszy "ogień" idzie czerwona całość Góry, trasami 11 i 23 - prawie 5km zjazdu. Ponieważ Słonko jest jeszcze "młodziutkie" robimy to w cieniu. 11 góra: 23 dół: Od początku, do końca w czasie tego pierwszego ślizgu - stoki są tylko nasze. Jazda szybka, dynamiczna, bo jest twardo i chłodno. Docieramy do apartamentów Marillevy 1400: Na pierwszy rzut oka - odpychająco. Jakie szczęście, że wybrałem na nasz domek, to co wybrałem. Ufff Przy znajdującej się tutaj stacji pośredniej gondoli 20 - tłok i kolejka ludzi. Wszyscy chcą się dostać do centralnej części ośrodka. Pierwszy raz w czasie pobytu spotykam się z tak dużą ilością narciarzy w jednym miejscu. Jeszcze raz robię ufff Postanawiamy się przenieść najpierw na trasę czerwoną 20. Krótka, kręta i wąska...a jak widać na poniższej fotce, początek piękny... Kolejny raz wciągamy się wyciągiem 18 na szczyt Dos De La Pesa 2155m n.p.m. i testujemy najfajniejszą i bez ludzi trasę czarną 25, 26. Świetna jazda - warunki doskonałe. Powrót w centralne miejsce Ośrodka i znowu przy wyciągach tras łagodnych - tłok. Zaliczamy krótką, niebieską dojazdówkę do archaicznego krzesła 13... ...i zaliczamy jedną z niebieskich dwóch tras. Robi się nieznośnie jeśli chodzi o ilość narciarzy. Wrażenie, jest takie, że jest ich o wiele więcej niż tras, a trasy nie dają rady ich pomieścić. Mimo pięknego dnia, pełnego słońca. Świetnej, długiej łączonej trasy czerwonej oraz podobnej czarnej - Marillevę oceniam najgorzej jeśli chodzi o region, w jakim się znajdujemy. Uciekamy w stronę Folgalidy.1 punkt
-
Dzień trzeci. Pinzolo - suplement. W czasie słabej jeszcze pogody, na początku dnia, postanowiłem z moją drugą połówką wyjechać nieco z boku, poza trasę, w las. Delikatnie, ostrożnie, po to, by urozmaicić sobie dzień. By zakosztować cudnych białych widoków, czap śnieżnych i przepięknych okoliczności przyrody. Wjazd przy dolnej stacji krzesełka 68, wyjazd przy miejscu wsiadania na 67. Początek i badanie pokrywy... ...kije nie dotknęły "dna". Miejscami jest dziewiczo. Ponieważ nie mamy ani doświadczenia w jeździe poza trasowej, nie znamy terenu, miejscami jest wąsko i nierówno - poruszamy się bardzo ostrożnie, wolno. O kolano muszę przecież dbać... Jest magicznie zimowo... ...normalnie klimat świąt :smile: Jedziemy też przetartym szlakiem: A zmęczenie, zwłaszcza niedawno kontuzjowanego kolana gdzieś w połowie tej eskapady daje znać o sobie. Chwila oddechu: Jedziemy dalej a las mógłby trwać i trwać... Gdyby nie te "czerwone" portki, to pewnie bym się zgubił :biggrin: Kończymy ten jakże przyjemny epizod, Pinzolowego dnia. Nie tylko trasy... ...ciągnie nas do lasu. Woła duch dzikich tras i nieznanych szlaków. Niewielka przygoda i już wiemy, że musimy mieć inny sprzęt, trochę inaczej planować alpejskie wyjazdy. Może w przyszłym roku... ...szerokie dechy i coś nowego.1 punkt
-
Dzień trzeci. Pinzolo. Niestety rano nie przeszło. Pogoda kiepska. Słaba widoczność i delikatne opady śniegu. Jedząc śniadanie, oglądając regionalną telewizję, po prognozie jest nadzieja na Słońce... ...postanowiliśmy poszukać go w Pinzolo. Szybkie wciągnięcie krzesełkiem na Pradalago, zjazd trasą 50, 57, 85. Następnie w górę gondolą na Cinque i zjazd do łączącej Madonnę, z docelową miejscowością, kilku kilometrową, nową gondolą: Campiglio Expres. Czas podróży tym niezwykłym wyciągiem - 17 minut. Jeszcze tylko wjazd krzesełkiem i po zjeździe niebieską trasą 111, końcówką czerwonej 106 docieramy do dołu i wciągamy się krzesełkiem 66 na szczyt, liczący sobie 2100m n.p.m. Doss Dei Sabion. Widoczność bardzo słaba, wiatr i zimno. Jedziemy najpierw całością bardzo szerokiej 111, a potem, odgrodzoną od niej siatką, nieco z boku 116. Tutaj fotka: Jedzie się dosyć słabo. Stok pokrywa nawiany puch, mgła utrudnia poruszanie. Przebijamy się krzesełkiem 66 na drugą stronę. Testujemy świetną trasę czerwoną, krętą i nieźle pochyloną 107. Później, po kolei 108 i ciągniemy dalej, czarną, niesamowitą - szeroką i doskonale przygotowaną 100tką. Zauważamy, że w całym ośrodku narciarzy jak na lekarstwo. Na tej długiej i wymagającej trasie - zero ludzi. Jesteśmy tylko my. Wciągamy się piękną gondolą numer 60 i... ...znaleźliśmy!!! Słońce. Prognozy się nie myliły, i przy górnej stacji ukazują się naszym oczom cudowne zimowe klimaty i widoki. Są tutaj dwie kameralne knajpki. Początek trasy, która narciarsko jest marzeniem dla każdego, kto lubi nachylenie, dynamikę jazdy i szerokość... ...ehhh gdybym miał gigantki... Przemieszczamy się w stronę szczytu, narty kierujemy na czerwień 101... Bajka: ...zbaczamy na czarną 102 i lecimy do samego dołu, poprzez niebieską 110 i stacje górną gondoli "bez trasy", z Pinzolo - 61, dolną stację krzesła 62, później czarną, wąską i krętą 117 do setki... Jazda - znakomita. Tutaj, w promieniach słoneczka...dokonuje się na mnie jedno z nielicznych zdjęć w ruchu: Wędrujemy dalej. Niebo, choć czasami spowite chmurami, zachwyca gdy odsłania swój błękit. Fotka z trasy czerwonej 106 - widok na masyw Cima Tosa 3175 m n.p.m. Jesteśmy ponownie na szczycie Doss, tym razem widok i widoczność diametralnie inne. W dali widać Groste... ...a my, chociaż z krzesełka widzimy, że trasa czarna 103 jest nieprzygotowana postanawiamy ją zaliczyć. Jest ciężko. Powoli, ostrożnie - bo nawianego śniegu, kopcy, nierówności jest sporo nawet na jej końcówce. Narty giną w białym: Jedziemy w dół na główne krzesełko 66, które z powrotem prowadzi nas na szczyt. Widoki na opisywane trasy 104, 103, 116 oraz masyw. Początki tych tras zaczynają się z jednego miejsca: Z niego widok na drugą stronę. Robi niesamowite wrażenie... ...jeszcze trochę, jeszcze troszeczkę i widać byłoby Adriatyk... Kończy się powoli dzień. Narciarsko, po powrocie oceniamy go jako najlepszy w najfajniejszym miejscu. Pinzolo - to, jest to! Wracamy Expresem...tym razem 22 minuty - czyżby Słońce rozciągnęło liny i podróż stała się dłuższa? Już w Madonnie, śmigamy to tu, to tam i wracamy szczęśliwi do rezydencji. Niesamowity dzień dobiega końca.1 punkt
-
Co do Złotego Gronia - dzisiaj Świetna jazda po godz. 15 (w aktualnych warunkach pogodowych :angry:) Trasa jaka jest, to każdy wie - 800m i szału nie ma, ale stok oświetlony i dziś późnym popołudniem jest :cheerful: Śnieg trochę ciężki (temperatura), małe przetarcia na końcówce, ale mało ludzi i jazda na okrągło bez kolejki i tłoku na stoku:happy:1 punkt
-
1 punkt
-
Mimo, że zdecydowanie wolę Austrię od Włoch to z tą muzą to trudno się nie zgodzić - zawsze zadaję sobie pytanie - skąd oni to biorą:eek: Pozdro Wiesiek1 punkt







