Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. czepek

    czepek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      105


  3. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      7 967


  4. gregor_g4

    gregor_g4

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      1 472


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.02.2015 w Odpowiedzi

  1. Niestety, sezon 2015 wchodzi w kluczową fazę, a dla mnie się już kończy... W piątek, pod śniegiem ukryty był jakiś korzeń lub głaz o który sie wywaliłem - narty zostały ja poleciałem. Miało być miękkie lądowanie, a niestety skończyło się pękniętą rzepką i złamanym obojczykiem... Jutro idę pod nóż i już czekam na sezon 2016:)
    9 punktów
  2. Byłem we wtorek w Szczyrku, na COSie tęż, w wcześniej w SONie, relacji nie ma bo pisałem...pisałem...wklejałem zdjęcia, a jak dałem zatwierdź to wszystko wyleciało w kosmos:mad::, no więc się wkur...zdenerwowałem i dałem se spokój. W każdym razie taka moja obserwacja, ludzi w kojce do nowego krzesła na ładnych kilka minut stania, normalnie mam jakiegoś pecha, bo czytam sobie na forum relacje tych co byli w weekend że kolejek nie było, a tu masz zajeżdżam w tygodniu i kolejki, czytam że minerały występują pojedynczo, a tu znowu pech, bo ja widzę że stadnie, masakra za dobrze widzę czy co:confused:: Jedno mnie nurtuje, widząc kolejkę do kolejki, myślę sobie ja pier... na Kaskadzie i części Fisówki będzie rzeź, ale już jadąc krzesłem w górę widzę że wszyscy człapią(bo trudno to jazdą nazwać) Ondraszkiem:tongue:, normalnie jak pielgrzymka na Kalwarii:stupid:. No i faktycznie na Kaskadzie pojedyncze osoby, na fisie również. Będąc w mieście teraz jakoś kilka dni temu, wziąłem sobie espreso w galerii handlowej, a obok siedziało towarzystwo, dwie dziewczyny i ich towarzysze, rosłe widać zdrowe chłopaki. A że byłem sam to podsłuchiwałem, no bom SB w końcu, a i nudziło mi się. No i rozprawiali(mówili) że byli na nartach w Szczyrku i że Kaskada i fisówka, to tak sobie, ale na Ondraszku pojeździli zajebiście:eek:. Na czym polega ewenement Ondraszka:confused:: Jechałem nim raz, o przepraszam 2 razy z 20 lat temu, pierwszy i ostatni, czyli to jest 2 razy:biggrin:, no i wrażeń mam co dość:tongue:. Taka jeszcze ciekawostka, dolne krzesło jedzie na jaworzynę 16 min, a łączny czas wyjazdu na górę wyniósł 33 min, czyli na pokonanie taśmociągu, kolejki i nowego krzesła trzeba poświęcić 17 min. Tak więc więcej jak na przejazd dolnym starym etapem, raz że kolejka jest, a 2 że nowe krzesło zwyczajnie nie wymiata, jak idzie na pół gwizdka, to to jest wszystko:rolleyes::. Na sumę czasu oczekiwania w kolejce, składa się fakt nie poszanowania czyjegoś czasu, a w naturalnej konsekwencji i swojego, a mianowicie, mało które krzesło jedzie pełne w górą, a często i gęsto jadą tylko 2 os., no bo z obcym nie pojadę, bo gryzie, śmierdzi czy o co chodzi?
    9 punktów
  3. Nie ma jak walnąć relację z wypadu ponad tydzień później, ale obiecałem sobie, że ją muszę napisać. Do Szczyrku wybrałem się 30 stycznia. W planach było parkowania na Julianach i tylko SON. W rzeczywistości połączyłem SON z COSem, a właściwie odwrotnie. Relacja bez zdjęć o czym na koniec. Na początek jazda dwupasmówką(jak tu ktoś napisał fullwypasówką) do końca. Niestety później trzymałem się znaków i do ronda w Buczkowicach pojechałem trochę dookoła. Byłem więc już sporo po 8 w Szczyrku, a jak to mówią „kto rano wstaje temu sztruksik daje”. W samej miejscowości raczej pustki. I tak widząc te pustki natchnęło mnie by wjechać na Skrzyczne i przejechać do SON. Szczerze mówiąc impulsem było to, że można było za darmola zaparkować na chodniku. Jak wiadomo przy dużej ilości śniegu jest z tym licho. Tym razem śniegu mało i zaparkowałem właściwie najbliżej jak się dało dolnej stacji. Później widziałem, że są „lepsi” ode mnie, którzy parkowali pod samą kolejką, a tam nie bardzo wolno. Poszedłem po karnet na 3h. Pokręciłem się w poszukiwaniu kibelka, ale ten jest chyba tylko w barze, który czynny od 9. Wróciłem się przebrać. Zaczepił mnie jakiś dziwny koleś po prośbie o 50gr. Dałem mu złótówkę i poszedłem na wyciąg. Pierwszy odcinek kolei na Skrzyczne jest jaki jest. Męczące to jest jak fiks, ale skoro nie ma naśnieżonych tras do samego dołu(a z tego co wiem naśnieżania tam nie ma) to od biedy może zostać. Niestety nudzi się jazda tym wynalazkiem. Powinni na dole rozdawać jakąś gazetkę typu „Metro”. Człowiek by jakoś sobie czas zagospodarował. Na Jaworzynie już prawdziwie zimowo. Tam mój pierwszy przejazd wyciągiem taśmowym. Całkiem to niegłupie. Niestety ma to zapewne słabą wydajność i przy dużej ilości ludzi może się tam tworzyć zator. Na lewo od I odcinka kolei ostro śnieżyli. Przyznam szczerze, że nie znam tamtych tras, więc nie do końca ogarniałem co tam właściwie przygotowywują. II odcinek kolei to przeskok w inną epokę. W życiu jeździłem tylko raz „bublinkowym” wyciągiem w Białce i ten jest chyba taki sam. Oczywiście jest 4 osobowy, ale na wypasie. Mogli jedynie też zainwestować w podgrzewane te kanapy. Troszkę mnie zaskoczyło to wsiadanie tak z boku. Nigdzie jeszcze w Polsce tak nie wsiadałem. Wyciąg zapierdziela w górę aż miło. Niestety wtedy mocno wiało. Na tyle mocno, że momentami wyrywało w górę tą „dublinkę”. Do jej otwarcia było daleko, ale jakoś tak szarpało tym plus kołysało krzesłem. Do tego jechałem sam i jakoś tak dziwnie mi było. Na górze jest bardzo słabo zrobione wysiadanie. Rozumiem, że ten wyciąg służy też w lecie, ale możnaby tam jakoś inaczej zrobić by się łatwiej zjeżdżało. Obecnie jest tak, że trzeba się odepchnąć od wyciągu. Zdaję sobie sprawę, że się czepiam. Należy się raczej bardzo cieszyć, że zbudowano tą kolej. Na górze powolutku w górę stronę trasy nr 3. Umiejętności narciarza biegowego nie posiadam i zajmuje mi takie wspinanie dużo czasu. Wjazd na Skrzyczne z przejściem do pierwszego miejsca gdzie trasa choć trochę biegła w dół zajął mi 30 minut. Dalej trasą 3. Jaka jest każdy kto był wie. Niestety są miejsca, że trzeba albo się mocno odpychać kijami, a nawet znowu podchodzić. Jak dla mnie nie powinna być ta trasa liczona do ogólnej ilości w SON. To raczej trasa biegowa jest. Nic bym się nie czepiał gdyby ją ktoś wygładził ratrakiem. Niestety jak ja tam byłem to ratraka to dawno nie widziało. Zjechałem na Halę Skrzyczeńską. Trzeba przyznać, że po połączeniu z trasą 2 z Małego Skrzycznego już sztruksik był. Niestety wyciąg na Małe Skrzyczne nie działał z powodu wiatru. Zawsze mi się wydawało, że orczyk jest na wiatr odporny. Widocznie się nie znam. Zjechałem do Soliska, następnie skierowałem się na Juliany. Tam się troszkę zamieszałem na trasie 9 i przebijałem się do 10. Ta ostatnia trasa bardzo dobrze przygotowana. 8 także. Niestety reszta Julianów nie działała. Jakieś 2 armatki coś tam nieśmiało robiły. Bardzo słabo wyglądały tory pod orczykami. To niedośnieżenie tras i te tory jakoś słabe wrażenie na mnie zrobiły. Liczyłem na więcej od Słowaków. Opisałem swoje żale tutaj: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/14803-Szczyrk-Szczyrkowski-O%B6rodek-Narciarski?p=211726&posted=1#post211726 Następnie zjechałem Golgotą, która wg mnie była bardzo dobrze przygotowana. Następnie na Suche i dalej na Halę kilka razy 4 i 7. Czyrna wtedy jeszcze nie chodziła. 7 dobrze przygotowana. 4 miejscami dużo gorzej. Jeździłem tak do końca karnetu. Na koniec kiełbaska na Suchem i zjazd do Soliska do autobusu. Tam się niepotrzebnie pośpieszyłem. Można było np. wciągnąć kolejną kiełbaskę. O 12:00 miał być Bus z firmy Buksa. Niestety nie pojawił się. Swoja drogą nie byłem pewien czy zabierze mnie z nartami. O 12:18 był PKS i musiałem na niego sporo czekać. Co ciekawe ok. 12:15 podjechał ów Buksa i ruszył przed nami, ale ja już wtedy siedziałem w autobusie z biletem. Ktoś tu pisał, że kosztuje 2,5zł. Ja zapłaciłem 3zł. Podjechałem pod kolejkę i spokojnie pogramoliłem się do auta(było chwilkę od przystanku). Za mną był jeden samochód, a reszta miejsc nadal wolna, co jak na ferie Warszawskie świadczyło raczej o mega pustkach w Szczyrku. Karnetu nie oddawałem. Wybiorę się jeszcze do SON lub COS. Wypad bardzo udany. Na minus pogoda. Rano zimno i wietrznie. Później koło 11 było na plusie i wszystko puszczało. Bardzo słabo przygotowane tory pod orczykami. Trasy mogły być, ale rewelki nie było. Karnet kasowali normalnie, a większość ośrodka nie szła. Teraz się to zmieniło, ale wczoraj(jak się mylę to niech mnie ktoś poprawi) znowu nie chodził wyciąg na Małe Skrzyczne. Moim zdaniem jak chodzi sporo tras to można się tam wybrać nawet jak będzie jazda po muldach pod orczykiem. Jak mają być 3 trasy na krzyż i dzikie węże pod wyciągiem(a ceny są niespecjalnie promocyjne) to ja wolałbym Wisłe i np. Cienków. Niestety zdjęć nie posiadam. Mam słabe wspomnienia z aparatem w kurtce. Tak kiedyś przygrzmociłem, że aparat mi się mało w żebra nie wbił. Co ciekawe przeżył bez szwanku. Od tego czasu zdjęć nie robię.
    8 punktów
  4. Tumlin po raz kolejny... Dawno nie byłem w Tumlinie, więc najwyższa była pora go odwiedzić. Dzisiejszy dzień na nartach, nie odbyłby się, gdyby nie udało mi się wyrwać z roboty...na szczęście udało się i z samego rana mogłem pomknąć na wyżej wymieniony, świętokrzyski stok. Zaraz po przebudzeniu rzut oka za okno i niespodzianka - przybyło ok 5 cm naturalnego śniegu. Na ulicy przed domem zero śladów, zero obecności człowieka...ani aut, ani pieszych... ...zaraz, zaraz - dzisiaj przecież niedziela - czyżby delikatny przymrozek, wiatr i śnieg wystraszył zwolenników porannej mszy w Kościele? Na zadane przy śniadaniu pytanie, wysłane esemesem, odpisuje kmarcin - niestety, nie da rady być dzisiaj na stoku, szkoda - będę jeździł sam...moja "druga połowa" śpi...i jest niestety chora, więc już wieczorem, wczoraj zrezygnowała z nart. W drogę. Ulice przykrywa biała warstwa puchu, a pługi najwyraźniej zaspały - jest przecież 8:30, więc drogowcy powinni już coś działać...najwyraźniej śnieg ich zaskoczył... Za miastem ślisko i jazda odbywa się raczej wolno. Tylko w lesie jest spokojnie, pomiędzy mijanymi miejscowościami spory, unoszący z pól wiatr i śnieg. Dodatkowo zaczęło intensywnie padać - jazda jest ostrożna... ...nawet na krajowej siódemce - biało, a samochody poruszają się średnio jakieś 60 km/h max. Cóż - meteorolodzy zapowiadali i wiatr i miejscowe, intensywne opady śniegu. Temperatura -2. Chwila przerwy w podróży - tradycyjnie przy Dębie Bartku: Docieram na miejsce, gdzie na parkingu dosyć spora liczba aut. Kupuję karnet na dwie godziny i na górkę. Ostatni raz byłem w Tumlinie kilka tygodni temu, od tego czasu wyraźnie przybyło śniegu. Szacuję, że jest go w tej chwili ok 70cm. Mimo, że padało w nocy - widać, że ratrakowy z samego rana "przyklepał" swoją maszyną przybyły puch. Na początku jazdy, przy wyciągu raczej mało ludzi i ruch na bieżąco, w miarę upływu czasu jednak robiła się coraz większa kolejka. Pod koniec jazdy, stałem jakieś 5 minut, by się wciągnąć na górę - cóż? urok weekendu. Dzisiejszego dnia nie planowałem intensywnej jazdy - ten dzień przeznaczony był do testów mojej nowej zabaweczki... ...ponieważ nie miałem kiedy przykleić uchwytu na kask, kręcę dzisiaj wszystko z ręki - innych akcesorii również na razie brak. Nasila się wiatr... ...drzewa rytmicznie się kołyszą i wieje - w twarz podczas jazdy. Niestety jest to spory opór i trudno się rozpędzić na krótkim stoku. Miękki śnieg, naturalny hamulec - to wszystko powoduje, że jest wolno i mało dynamicznie. Na bardziej płaskich górkach pewnie dzisiaj jest jeszcze gorzej - na wypłaszczeniu narty ledwo co jadą...a kurtka przypomina spadochron. Na nieczynnym obok stoku - puch i kilku amatorów jazdy po nim. Poza trasą jest tak: Obok zjazdu...poustawiane maszyny do robienia białego - widać, że pracowały niedawno. Widok z góry: Czas mija szybko, pojawia się większa ilość narciarzy - pierwszy raz w tym sezonie widzę tu uczących się i instruktorów. Co parę minut, raz wychodzi promień słońca a... ...innym razem włącza się opad. Z nieba padają białe twarde kuleczki. Kończę jazdę i filmowanie. Dzień 33 na deskach zaliczony z niewielkim przebiegiem nieco ponad 16 km. Nakręconych, podobnie jak dni na nartach, 33 ujęć - teraz trzeba to obejrzeć, obrobić i coś sklecić...do końca niedzieli będzie zabawa. pozdrawiam marboru
    5 punktów
  5. A dziś diametralna zmiana. Śniegu przybywa w takim tempie, że po 11 jeżdżenie stało się bardzo trudne, pomimo tego, że ratrak zjechał ze stoku po 9. Kilka fotek z dziś, niestety z okna, ale nie miałem sumienia brać aparatu na dwór :wink:
    5 punktów
  6. W piątek (06.02.15) jeździłem na nartach trzy godziny w SON (10:15-13:15). Trafiłem na gorszą pogodę (w czwartek i sobotę była dużo lepsza). bo momentami wiatr wiał silnie i porywisto, to i zadymki były niezłe, zmniejszające widoczność i mocno utrudniające zjazdy i wyciąganie orczykami. Najbardziej dmuchało na Pośrednim i oczywiście w partii szczytowej Małego Skrzycznego (tam to chyba ponad 50km/h) Mimo gorszych warunków pogodowych, bo i ziąb niezły przy tym wietrze (było -3 do -6 ,ale odczuwalnie poniżej -10) wyjazd udany bo udało mi się w trzy godziny zaliczyć sporo zjazdów mimo kolejek do niektórych wyciągów (najdłuższa jak zwykle w Suchem). Przygotowanie tras oceniam na +3, torów pod orczykami na -3 (skala 2-5).Dalej nieczynne są: Bieńkula oraz jedynka a na jedynej czynnej trasie nr2 do Czyrnej podobno warunki bardzo trudne o czym ostrzega SON na swojej stronie. Najlepiej było na trasach miedzy Halą s. a Suchem. Dobrze wypunktował zmiany na lepsze i gorsze w SON-ie po zmianie właściciela kolega Czepek .Mogę tylko potwierdzić a TMR-owi pokazać za minioną już połowę sezonu żółtą kartkę .Po sprawiedliwości. Warunki do nartowania, w porównaniu z poprzednią moją wizytą w SON (26.01.15) trochę lepsze ,ale to zasługa zimowej pogody a nie prężnego działania słowackiej Firmy. Oczywiście z wyjazdu jestem zadowolony bo jak zawsze SON-ie wyjeżdżę się bardziej niż np. na Nowej Osadzie czy Soszowie co jest spowodowane ilością i atrakcyjnością tras w tej szczyrkowskiej S.N.
    5 punktów
  7. Dziś cudowny dzień i bajkowe widoki. Ale niestety: wyciąg na Pilsko ruszył 9:45 (jak codziennie). Tory pod orczykami koszmarne, 5A nietknięta ratrakiem, lejek na 8 zamknięty, co najmniej 3 urwane orczyki (tyle widziałem jeżdżąc). W czasach GAT-u było lepiej. :frown::Jeszcze kilka z dzisiaj
    5 punktów
  8. We czwartek wróciły szare chmury i prószył śnieg, ale dwa razy przebiło się słońce na godzinkę i dwie, więc mogliśmy poszusować i podziwiać piękne widoki z Grosseck-Speiereck, w którym byliśmy już w niedzielę. Otwarta była też kanapa na sam szczyt (nieczynna za pierwszym razem), więc jeździliśmy też na najwyżej położonych trasach – rewelacyjne 4a i 4b! Około południa poprawiła się też widoczność i wyłoniły się jak okiem sięgnąć łańcuchy Wysokich Taurów. Pięknie! W piątek znów waliło śniegiem, wiatr, mgła, zero widoczności. Ale co tam – jedziemy na Aineck. Niektórym z naszej grupy udało się jeszcze wjechać na sam szczyt, choć gondolki fruwały jak papierowe lampiony na wietrze. Wkrótce najwyższe wyciągi pozamykano, a nam zostało przebijanie się przez zaspy we mgle w środkowej i dolnej części ośrodka. Ku własnemu zdziwieniu stwierdziłam, że nie mam przyjemności – bo mnie się zazwyczaj wszędzie i zawsze podoba! Już rozważaliśmy wcześniejszy powrót, gdy nagle, koło 14 pogoda się poprawiła, więc znów jeździliśmy dopóki nie zamknęli wyciągu. Konkluzja: Lungau to bardzo urozmaicony narciarsko region, daje możliwości żeby się wyszaleć. Mało ludzi, dobra baza i przystępne ceny. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę.
    4 punkty
  9. W SON byłem w poprzedni piątek 30 stycznia. Takiej ilości wywalających się ludzi na orczykach to jeszcze nie widziałem. Trzeba jasno powiedzieć, że przygotowanie pod orczykami było wtedy tragiczne. Na Julianach to już w ogóle była jazda po falach śniegowych jak na pełnym morzu. Tam jest jednak w miarę łatwo wjechać, bo trasa nie tak nachylona. Najgorzej było jednak na trasie z Suchego na Halę. W pewnym momencie jadąc z sympatyczną babeczką odpuściłem i odpadłem od wyciągu, bo poza mega nierównościami każde z nas jakoś walczyło z materią i albo ja albo ona przewrócilibyśmy się. Jak na razie nie widzę za dużo plusów obecności TMRu w Szczyrku. Można tu na pewno wymienić: 1. Wspólny karnet z COSem 2. Bezdotykowe bramki 3. Darmowe parkingi(nie sprawdziłem czy w Czyrnej tak rzeczywiście jest, ale jak tak to rewelacja). 4. Oznaczenia tras. W wielu miejscach są nowe tablice z numerami tras. Nie byłem w SON w sezonie 2013/14 więc nie wiem czy to Słowacy czy wcześniejsze władze, ale na pewno jest czytelniej. Na minus: 1. Przygotowanie pod orczykami. Jak dla mnie to tam nic nie było przygotowane. Sami ludzie ujeździli. Jakieś ludzie z obsługi coś tam łopatami majstrowali, ale przypominało mi to łatanie dziur w asfalcie w deszczu. Za czasów prezesa Richtera w Czyrnej widziałem taki ustrojstwo do równania trasy pod orczykiem. Prymitywne to było, ale działało. Być może były właściciel zachował ten sprzęt dla siebie. 2. Słabe przygotowanie tras i bardzo słabe oznaczenie zamkniętych tras na Julianach. Zupełnie nie była przeratrakowana w tym dniu kiedy byłem trasa ze Skrzycznego. Inna sprawa to kwestia śniegu na trasach. Rewelacji ze śniegiem nie ma w tym roku, ale można było dużo więcej zaśnieżyć. Zwłaszcza dało się to odczuć Na Julianach, gdzie cały „środek” jeszcze nie działał. Nie miałbym pretensji gdyby ktoś wyznaczył w jakikolwiek sposób zamknięte trasy. Niestety jakoś wjechałem na zamkniętą 9 i musiałem później kombinować by się dostać do 10. Wg mnie należało od razu naśnieżyć 13 i problemu z komunikacją na Julianach by nie było. 3. Za „starych” czasów można było podejrzeć historię swoich zjazdów. Teraz tego nie ma. 4. Wcześniej były też wykresy temperatury z różnych stacji pogody w całym ośrodku. Teraz tego nie ma, a przynajmniej ja widzę tylko Małe Skrzyczne. 5. Przy Golgocie(a może też w innych miejscach) była tablica świetlna i pokazywała temperaturę. Teraz nie działa. 6. Zamknięta kasa przy wyciągu VIII w Solisku. 7. Ceny karnetów. Rozumiem, że taniej już było, ale może najpierw coś zainwestujmy, a dopiero później kasujmy. Instalacja bramek to trochę wg mnie mało na te ceny. 8. Zerowe inwestycje w wyciągi. Rozumiem, że spora ich część jest do wycinki, ale część z nich zostanie. Ta wiecznie kapiąca mieszanina smaru z rdzą by mogła już jakoś być ogarnięta. Puszka farby w paru miejscach by też nie zaszkodziła. 9. Rozwalające się „Akwarium”. Nie ogarniam kto jest właścicielem, ale niepojęte jest dla mnie by budowla a takim miejscu niszczała. Lada chwila ktoś wybije tam okna i będzie trzeba zabić deskami(może w końcu znajdzie się wtedy właściciel). Nędza i dramat, ale być może niepotrzebnie o tym piszę w tym miejscu.
    4 punkty
  10. Witam wszystkich,zamieszczam relację z tegorocznego wyjazdu w ostatnim tygodniu stycznia do regionu narciarskiego Lungau, na granicy Ziemi Salzburskiej i Karyntii. Noclegi mieliśmy w Sankt Michael, dosłownie kilka kilometrów od autostrady, między tunelami Tauern- i Katschbergtunnel. Ze Szczecina to odległość nieco ponad 1000 km (przez Berlin, Monachium i Salzburg), które – nie spiesząc się specjalnie - pokonaliśmy w 11 (w tę) i 12 godzin (z powrotem). Co ciekawe – wiele miejscowości nosi imiona świętych, obok naszego „Michała” jest Sankt Martin, nieco dalej Sankt Margarethen, Sankt Andrä i Mariapfarr, czyli Parafia Najświętszej Panienki ;-). Baza noclegowa duża – do wyboru, do koloru i nawet przed samym wyjazdem sprawdzałam – było sporo wolnych miejsc w przystępnych cenach.Region stanowią cztery ośrodki narciarskie: najbliższy nam Grosseck-Speiereck (50 km tras), Katschberg-Aineck (70 km), Fanningberg (30 km) i Obertauern (100 km). Można wykupić skipass Lungo na wszystkie cztery stacje, skipass Lungau (bez Obertauern), Obertauern + Grosseck-Speiereck albo karnet na punkty. Zdecydowaliśmy się na wariant Lungau, wychodząc z założenia, że trzy ośrodki i ok. 130 km czynnych tras wystarczą nam na sześć dni intensywnego jeżdżenia. I tak było, zwłaszcza, że Katschberg-Aineck jest na tyle rozległy, że właściwie są to dwie stacje. Karnety są raczej niedrogie, a w niskim sezonie są jeszcze dodatkowe zniżki – nawet ten najbardziej „wypasiony” wariant Lungo kosztuje w styczniu poniżej 200 euro.http://http://www.skiregion-oberlungau.at/W niedzielę jeździliśmy w Grosseck-Speiereck, startując gondolą w St. Michael. Można też wjechać gondolami od strony Mauterndorfu. Parking przy samych kasach i bramkach – pustawo, mimo weekendu. Może to kwestia pogody, bo cały dzień pochmurno i wiał lodowaty, przeszywający wiatr. Zapewne z tego powodu nie działała kanapa z bublinami Gipfelbahn na szczyt Speierecka. Dzień upłynął nam więc głównie na szlifowaniu fajnych czerwonych tras do doliny od strony St. Michael i Mauterndorf (ponad 3 i 4 km długości – urozmaicone i szerokie), między którymi można przetransferować się krzesełkami i trasami w kotle Trogalm. Ciekawostka: przy trasie 2b do St. Michael jest Bauernhof ze stadkiem przedpotopowo wyglądających zwierząt. Najpierw sądziliśmy, że to jaki, ale okazało się, że chodzi o szkockie bydło górskie. Ponoć można zakosztować dań z ich mięsa w Peterbauernalmhütte przy górnej stacji gondolki.
    3 punkty
  11. We wtorek pojechaliśmy ok. 20 km do ośrodka Fanningberg, w pobliżu miasteczka Mariapfarr - dojazd ostatnie kilka km po serpentynach ostro w górę. Znów zmiana pogody - cały dzień padał śnieg, nasypało chyba 30 cm świeżego puchu! Ośrodek niezbyt duży, ok. 30 km tras, przeważnie niebieskich i czarnych, obsługiwanych przez dwa nowoczesne krzesełka, na szczęście z osłonami i jeden długi orczyk Moserlift, nieco na uboczu. W Fanningbergu mało jest tras czerwonych (tylko dwie), przeważają niebieskie i czarne, wszystkie urozmaicone i raczej szerokie (pierwsza fotka). Trasy niebieskie wręcz wymarzone na ten puch, można było zapomnieć o grawitacji! Pomimo braku panoramicznych widoków spędziliśmy bardzo miły dzień, a pyszna pizza na szczycie w Pizza Stadl – mhmhm!Środa to powrót do ośrodka Katschberg-Aineck - w którym byliśmy już w poniedziałek, z tym że dojazd od drugiej strony, a mianowicie nie od Sankt Margarethen, ale od przełęczy Katschberghöhe. Jeździliśmy po karynckiej stronie tej stacji, na Tschanecku (druga fotka), pod którą to górą przebiega tunel autostrady! Trasy prawie same czerwone i szerokie, choć nie tak długie jak na Ainecku – trochę podobne do siebie, jedna czarna (trzecie zdjęcie). Najfajniejsze czerwone 9,10,12 i 14 są wzdłuż orczyków Freiberglift i Sonnenleitenlift. Piękna pogoda, słońce, obiad w schronisku na tarasie. Bajka! Po obiedzie rozważaliśmy powrót na Aineck, zwłaszcza że widać było ludziki na Direttissimie, ale w końcu nie pojechaliśmy, a potem już nie było pogody. Direttissima pozostanie więc na kolejny wyjazd – kiedyś tam.
    3 punkty
  12. Poniedziałek – zmiana pogody, „strahlender Sonnenschein” – ruszamy do St. Margarethen i na Aineck. Ponoć jeszcze dwa lata temu wjazd na górę starymi krzesełkami zajmował kilkadziesiąt minut, obecnie dwuosobowe krzesełka zostały tylko w dolnym odcinku, natomiast w górnym kursują nowoczesne gondole Silverjet 2 i Gipfelbahn. Szkoda, że gondoli nie ma od samego początku – te wolne krzesełka to newralgiczny punkt ośrodka i czasem trzeba postać do nich kilka minut w kolejce, tym bardziej, że wzdłuż trasy krzesełek jest kilka bardzo fajnych tras czarnych i czerwonych oraz jedna niebieska – oficjalnie jeszcze nieczynna. Warunki super – trasy wyratrakowane jak żyleta, świetna widoczność, słońce. Ale śnieg raczej tylko na trasach i w wyższych partiach, w dolinie – zielono.Absolutny „hammer” to A1 – sześciokilometrowa autostrada z samego szczytu Ainecka do Sankt Margarethen (pierwsze zdjęcie). Ale i inne traski są bardzo zacne – najbardziej przypadła nam do gustu 11 na stronę Katschbergu (4,5 km, druga fotka) i czerwone trasy 28-30 wzdłuż Gipfelbahn. Ostrzyliśmy sobie zęby na czarną Direttissimę (3 km), ale była jeszcze nieczynna – górą kamienie, dołem armatki. Super dzień, a raczej pustawo na stokach i przy wyciągach – nie licząc dolnych krzesełek.
    3 punkty
  13. Nie przesadzaj! Nieh se oszczy te konty jak hce! :smile:
    3 punkty
  14. Jak COS to COS:[video=youtube;cdWuan82L6M] A tu odnośnie ondraszka:
    3 punkty
  15. KocierzZe względu na brak czasu jak i chęć zaspokojenia własnej ciekawości wybrałem się dzisiaj na Kocierz ( gdyby ktoś nie słyszał to hotel znajdujący się przy drodze Andrychów - Żywiec). Słyszałem, że jest tam mały wyciąg, ale nigdy nie miałem okazji sprawdzić co to się tam znajduje. Pogoda rewelacyjna, widoki super, nic tylko jeździć. Co do trasy to jest wyciąg zaczepowy dla dzieci przy samym hotelu oraz dłuższa trasa prowadząca między drzewami. Trzeba przyznać, że całkiem sympatycznie, nie jest to trasa mega długa i wymagająca - coś ok 700m ) ale spokojnie i bez kolejek można sobie pojeździć. Mam wrażenie, że korzystają z niego głównie goście hotelu. Kamieni nie uświadczyłem, jedynie pod koniec trasy trochę grudek lodu za czym nie przepadam, no ale nie ma co wymagać, nie jest to typowy ośrodek nastawiony na narciarzy. Poniżej kilka fotek.
    3 punkty
  16. ...a spróbujcie wkładać przy rozpietych klamrach :biggrin: Mnie się udaje :crazy:
    2 punkty
  17. No i przeleciało... Czeka się, czeka, jedzie i prawie od razu trzeba wracać :frown::. Paganella drugi raz z rzędu mnie nie zawiodła. Pogoda generalnie w porządku - 3 dni słoneczne, jeden pół na pół i dwa z opadami śniegu. Szczególnie w czwartek mocno sypnęło (Dembus skorzysta z dodatkowych centymetrów :wink:- pozdrawiam). Niestety, w związku ze sporymi opadami w piątek trasy siłą rzeczy nieprzygotowane (choć dzieci mówią, że nie ma jak jazda po muldach :biggrin:.Ludzi sporo (szczególnie niedzielę tłoczno), ale bez tragedii. Na stokach dominują dwie nacje - Włosi i Polacy. Widać, że Włochom zależy na turystach z Polski-w tym roku wydali nawet mapki z polskim opisem. Do tego w kilku knajpach menu po polsku, choć z błędami. Miłe ...:smile:Poniżej kilka zdjęć jak wyglądają stoki dla tych co to nie wylegują się w łóżkach :wink:
    2 punkty
  18. Umiejętności mają do ostrzenia i smarowania nart to, że przy poziomie instruktorskim czyli 8 jeździec musi wiedzieć jakiego sprzętu używać i jak powinien być konserwowany i serwisowany. Uczą tego na kursach. A umiejętności na poziomie 8 samemu się nie zdobywa. Pozdrawiam.
    2 punkty
  19. Cóż można napisać o warunkach w Cieńkowie, godzina jazdy do wyłączenia kolejki z powodu wiatru a warunki bardzo trudne do przejechania przełęczy salmopolskiej o czym przekonało się wielu kierowców. Moje poczciwe Berlingo przeszło jak burza.
    2 punkty
  20. Krótki meldunek z dzisiejszego SON-uDziś w Szczyrku panowała przepiękna pogoda z widokiem na Tatry. Jazda przy błękitnym niebie w promieniach słońca i stosunkowo małych kolejkach jak na weekend (do tego po godz.12:00) i z taką pogodę była wspaniała. Wypad z rodzinką dlatego szalejemy tylko po trzech a raczej dwóch trasach.Małe Skrzyczne->> Hala Skrzyczeńska Warunki b.dobre, twardo i szybko, minerałów nie zauważyłem, tory pod orczykami bardzo fajnie przygotowane, widoki przepiękne, kolejka na jakieś 2-4 minuty, dziś najwięcej zjazdów na tym odcinku.Hala Skrzyczeńska->> Suche Na trasie niebieskiej warunki b.dobre, także twardo i szybko, minerałów także nie zauważyłem, tory pod orczykami także bardzo fajnie utrzymane, kolejka na jakieś 2-4 minuty, także wiele radości dała mi dziś ta trasa.Hala Skrzyczeńska->> CzyrnaTutaj zdecydowanie najgorzej i najmniej zjazdów bo zaledwie trzy po niebieskiej, widać że trasy jak na razie tylko z naturalnym śniegiem lecz z dnia na dzień powinno się polepszać ponieważ uruchomione zostało naśnieżanie a także przewidywane są opady. Jak na razie trawa, kamienie, muldy itp., pod orczykami w tym rejonie tradycyjnie nie za dobrze, kolejka na 1-3 minuty.Trochę zdjęć z dzisiaj: PS. Ja Ciebie Góralu także pozdrawiam, miło było cię poznać i zamienić ,,dwa zdania,, mam nadzieję że uda się nam w niedalekim czasie dłużej porozmawiać
    2 punkty
  21. Witam. Niby znowu spóźniony bo relacja ze środy ze Skrzycznego. Znaczy...jaka relacja... [video=youtube;cdWuan82L6M]
    2 punkty
  22. Pilsko w słońcu. Co tu pisać - po prostu wspaniale dzisiaj było: Pozdrawiam JaroW
    2 punkty
  23. Dzisiaj przed 8 melduje się pod stacją Wisła Skolnity. Rano warunki fajne, choć ratrakowy trochę zawalił na jednym odcinku i na trasie została nieduża nierówność z bryłami lodu. Czerwona trasa niestety nieczynna, jakaś armatka tam śniezyła... Po dwóch godzinach świeży snieg został trochę zdarty, ale bez tragedii. Mimo sporej ilości aut na parkingu brak kolejek i puste niektóre krzesełka. O godz. 11 przy wyjeździe z Wisły sznur samochodów aż do Ustronia, tym bardziej byłem zadowolony z jazdy na bieżąco. :smile:
    2 punkty
  24. Czasem się nad tym zastanawiam,bo mój Szef nie lubi nart... :sorrow: Baaardzo nie lubi!!! :frustrating: Nawet mam zapowiedziane natychmiastowe zwolnienie,jak znów się wyp... ,choć ostatnia kontuzja nie wpłynęła na pracę.Z opuchnietą nogą zapier... jak zawsze. : Na nartach,choć nie w pełni formy,też zap... jak zawsze. :wink:
    2 punkty
  25. Myślałem,że pracując od 8.00 do 20.00 nie mam szans pojeździć na nartach.Nic bardziej mylnego! Są stacja takie jak Cieńków we Wiśle,gdzie wczoraj można było pojeździć od 21.00 do 24.00 i to za niewielkie pieniądze - 30 zł (ile to tam chciał Czarny Groń za dwie godziny?) ,do tego,jak ktoś lubi,można było się pobawić na "wolnym powietrzu",gdyż imprę napędzał DJ. Po prostu na Cieńkowie wpadli na pomysł,żeby karnawał zorganizować na stoku. Można Sylwestra,to czemu nie karnawałowe zabawy? Tym razem organizacja wyjazdu nieco inna.Rano pakowanko,wszystkie manele do auta i jazda do... roboty.Niestety zapomniałem wyciągnąć buty i rękawice z auta,żeby je dobrze zagrzać,co później mi się zemści.Godzina 20.00,lekko zmęczony,ale pozytywnie nastawiony,do auta,cegła na gaz i do Wisły. Mimo później pory,ruch na drogach spory - piątek.Jednak na miejsce docieram dość szybko. Parking pod Cieńkowem pełny! Już się zastanawiałem,czy to dobry pomysł,ale bez trudu znajduję miejsce.Czas się przebrać. Wyciągam pierwszego buta narciarskiego,który wcześnie specjalnie pospinałem do zdjęć z Alpine Trekkerem,a ten zesztywiniał na kamień! Zakładam zmarznięte skarpetki i próbuję... Udało się,ale jakbym nie swoje buty zakładał! Chwila grzania w aucie nic nie dała,ale jakoś tam się udało. Mam jeszcze trochę czasu,a że jestem od rana o dwóch kanapkach,cisnę do pierwszej lepszej knajpki. Obżarłem się oscypkami i frytkami,oraz,jakby inaczej,kubeczek grzanego winka. Jest jeszcze parę minut,to idę się przyjrzeć jak wygląda stok. Ratrak zapinkala na pełnych obrotach. Gość wyciska z maszyny ile wlezie,aż trudno zdjęcie zrobić! Sztruks już widać. Zaraz po przyjeździe,od razu udałem się do kasy po karnet,bo było pusto.Jak się okazuję,dobrze zrobiłem,bo teraz zamiast jeździć,stałbym w kolejce!Przy okazji widać w tle,że Klepki też działają.W ramach rozgrzewki urządziłem sobie mały bieg narciarski... Zbliża się "godzina zero",czas udać się na wyciąg.Tutaj wita mnie niezła kolejka.Ech,tak późno,a tyle ludzi? Później okaże się,że prawdopodobnie nałożyły się na siebie dwie tury: jazda wieczorna (normalnie do 21.00) i nocna (do 24.00).Ratrakowanie trwało godzinę,od 20.00 do 21.00,stąd chyba taka kumulacja. Po 4 może 5 zjazdach,kolejka znika całkowicie i od tej pory wchodzę na bieżąco. Trasa wyratrakowana i pierwsze zjazdy super,ale sama ilość szusujących szybko przywraca stan stoku do tego sprzed ratrakowania.Generalnie nie narzekam.Jest twardo,lodowo,ale dość równo i szybko.Krawędzie trzymają,bo jeszcze ich nie stępiłem.Minerałów brak! Normalnie w dzień działają już wszystkie trasy.Warunki określiłbym miej więcej tak: pół metra lodu/ubitego śniegu,a na tym ok. 10 cm świeżego,nie związanego opadu.Ogólnie ludzie zadowoleni. Przeszkadzało mi jedno,na co normalnie nie narzekam: mróz! Temperatura niby tylko -7st.,ale odczuwalna to w okolicach -20st.! Może to ja odwykłem,ale dawno mnie tak nie wymroziło.Ale twardo cisnąłem do ostatniego zjazdu.Przy okazji przetestowałem objazd pierwszej ściany,który istniał od dawna,ale nie był oświetlony.Teraz jest.Szkoda tylko,że ratrak nie zdążył wyrównać muldy tuż za objazdem... Mi to rybka,ale słabszym narciarzom to przeszkadzało. Jeszcze gorzej,jak tam jakieś kamikadze się pojawiło... Lubię ten fragment jazdy na krzesełku,bo patrzy się na stok jakby przed siebie,a nie w dół. Z tyłu też fajny widoczek. Trzy godzinki mijają błyskawicznie,a mi wciąż mało,choć zamarzam.Chyba najgorszy był ostatni wyjazd,gdzie tuż przed samą górą zatrzymano wyciąg,a mocny wiatr dał w kość jak nigdy.Byłem na krzesełku z jakimiś dziewczynkami,które niemal nie zaczęły się drzeć. Na szczęście szybko ruszyli,a chwilowa przerwa opróżniła trasę z narciarzy i ostatni zjazd był mega super! Oddałem karnet,zjechałem na nartach niemal pod samo auto - nie wiem czemu inni szli walcząc z lodem - i szybkie przebieranie i grzanie.Nogi odtajały dopiero w okolicach B-B.Warto było,ja się piszę na taki karnawał! PS.A teraz siedzę w robocie i piszę relację...
    1 punkt
  26. Nie było mnie przez kilka dni (byłem na nartach, niebawem wstawię relację ), wszedłem na forum, a tu widzę, że takie niedopatrzenia! Nie ma tematu o Uniwersjadzie. Toteż szybko zakładam i przekazuję, jak następuje: 6.02.2015 - Super G kobiet - KAROLINA CHRAPEK 2 MIEJSCE - Magdalena Kłusak 37 miejsce 6.02. 2015 - Super G mężczyzn - Kłusak Michał 8 - Chrapek Adam 12 - Kłusak Jakub 23 - Garniewicz Mateusz 25 7.02.2015 - Super Kombinacja kobiet - zarówno Karolina Chrapek, jak i Magda Kłusak wypadły w slalomie. 7.02.2015 - Super Kombinacja mężczyzn - Adam Chrapek 9 miejsce - Jakub Kłusak 12 - Michał Kłusak 15 - Mateusz Garniewicz 19 Kolejne starty 11 i 12
    1 punkt
  27. Według ostatnich doniesień Bank stracił przytomność na 7 minut . Ma ciężkie wstrząśnienie mózgu i liczne rany twarzy. Wracaj szybko na narciarskie trasy!!!
    1 punkt
  28. Cześc Sporo osób ma kłopoty z prawidlowa zrównoważona pozycja na nartach. Poniżej pare słów na ten temat: Buty powinny wymuszać dobra sylwetkę na sucho a jak są za miękkie, za duże, źle dobrane czy po prostu kiepskie to z tym będzie kłopot. Zakładamy, że są OK więc. Załóż buty, dopnij je lekko tak jak na początek dnia. Stań w butach w taki sposób aby ciężar ciała był równomiernie rozłożony na całej stopie, nogi lekko ugięte - tak jak wymusza but, golenie mogą być delikatnie oparte o języki ale pamiętaj delikatnie. Podstawa to równomierny rozkład ciężaru na całej powierzchni stopy. Tułów lekko załamany w biodrach. Przedłużenie linii tułowia i goleni powinny tworzyć dwie proste równoległe. Ręce przed sobą, lekko ugięte, trzymane swobodnie, mniej więcej w takiej pozycji aby dłonie trzymające kijki były na granicy zasięgu wzroku gdy ten skierowany jest przed siebie. Nogi rozstawione naturalnie - na szerokość bioder. Zwróć uwagę aby kolana przy ugięciu nie schodziły do wewnątrz - częsta kobieca przypadłość. Wykorzystaj lustro aby kontrolować postawę. Jeżeli wszystko jest OK czujesz że stopy obciążone są prawidłowo i pozycja jest stabilna, spróbuj teraz wykonywać ruch w przód i w tył ale wychodzący tylko ze stawów skokowych. Pozycja pozostaje niezmieniona a Ty powinieneś poczuć że rozkład ciężaru się zmienia. Gdy jest na palcach - wychylenie, gdy na pietach odchylenie. Staraj się na tyle kontrolować ruchy aby buty nie odrywały się od ziemi w żaden sposób. Ten zakres ruchów to zakres bezpieczny w którym pozycja jest prawidłowa i stabilna. Spróbuj obniżać i podwyższać pozycję. Pamiętaj o równomiernym uginaniu stawów skokowych, kolanowych i bioder przy zmianie wysokości pozycji (równoległość linii goleni i tułowia). Pamiętaj o kijkach i sposobie ich trzymania - równolegle, talerzyki parę cm z tyłami wiązań. Pamiętaj o rękach - zawsze z przodu zawsze ugięte. Jeżeli masz z rękami kłopoty i w trakcie jazdy opadają i są prowadzone luźno wzdłuż tułowia to juz jest to pozycja odchylona. Podobnie gdy ręce są prowadzone zbyt szeroko lub gdy łokcie są wysunięte na boki wtedy tułów jest usztywniony. Ręce są bardzo ważne i staraj się nad nimi zawsze panować. Na początku tematu starałem się opisać prawidłowa pozycje na nartach oraz balas w płaszczyźnie strzałkowej (podłużnej), to teraz może trochę o balansie w płaszczyźnie czołowej ( poprzecznej0 oraz o przyjmowaniu układu dośrodkowego niezbędnego przy prawidłowym obciążeniu narta w skręcie. Stańmy w pozycji narciarskiej przed lustrem, w normalnych butach, nogi lekko ugięte ręce lekko ugięte, łokcie swobodnie nie przyciśnięte do tułowia ani nie odchylone na zewnątrz. Przedramiona w równoległe dłonie w zasięgu wzroku gdy patrzymy na wprost. Spróbujmy pochylić lekko kolana i biodra w bok. Pamiętajmy o tym że ruch ten powinien wychodzić ze stawów skokowych, które – pozornie unieruchomione w butach – tak naprawdę inicjują w/w ruchy. Nie mylić pochylenie z rotacja (obracanie stóp. Buty tylko się przechylają. Nogi cały czas równoległe, kolana pochylone o ten sam kąt. Kolan i biodra staramy się pochylać jednocześnie ruchem powolnym i jednostajnym. Pochylenie kolan i bioder rekompensujemy załamując ciało w biodrach i pochylają tułów w stroną przeciwną. Staramy się w taki sposób kontrolować pozycje aby cały czas stać na całych stopach. Zwracamy uwagę aby: - pochylanie było jednoczesne, ruch płynny - nie tracić stabilność - stopy cały czas na ziemi - nie obracać tułowia , nawet przy maksymalnych wychyleniach tułów nieruchome, żadnej rotacji Teraz spróbujmy przechylić kolana i biodra w taki sposób aby poczuć że obciążane są krawędzie stóp – kontrolujmy ten nacisk poprze pogłębianie układu kolana biodra. Teraz jesteśmy na krawędziach. Nie dział na nas siła odśrodkowa bo stoimy dlatego pozycja jest trudniejsza do kontrolowania a możliwe wychylenia znacznie mniejsze ale mechanika jest identyczna jak w skręcie ciętym. Spróbujmy wykonać to ćwiczenie w butach narciarskich. Tu już niewielkie pochylenie kolan i bioder poskutkuje obciążeniem krawędzi – w tym wypadku buta (pamiętajcie o tym żeby podłoże nie było śliskie) Starajcie się teraz zmieniać rytmicznie krawędzie. Zwróćcie uwagę że przy zmianie następuje coś w rodzaju przeskoku z jednej krawędzi buta na drugą. Zwracajcie uwagę żeby ten przeskok był jednodczesny w obu nogach, zsynchronizowany a nie stanowił dwóch oddzielnych ruchów. Zwracajcie uwagę aby stopy nie ruszały się ani do przodu ani do tyłu, żadnych ruchów obrotowych ani stopami ani żadną inna częścią ciała, tylko naprzemienne pochylanie kolan i bioder rekompensowane pochyleniem tułowia w drugą stronę. Gdy zastosujecie ten schemat ruchowy na stoku o niewielkim nachyleniu będziecie wycinać piękne równomierne łuki. Na nartach zaczynajcie na małej prędkości, zwracajcie uwagę aby narta wewnętrzna nie wysuwała się zbytnio – przy łukach o małym do średniego promieniach praktycznie w ogóle. Miłej zabawy Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  29. No to witam w klubie ja już po operacji złamanej kości piszczelowej przy kolanie w tle rekonstrukcja wiązadeł acl a wszystko w pierwszym dniu nartowania w Włoszech .Mam nadzieje że w przyszłości będzie mi dane założyć jeszcze narty na nogi :frustrating:
    1 punkt
  30. Ja mam RC4 87 i 0,5 naostrzone do rekreacyjnej jazdy :biggrin:
    1 punkt
  31. Janku dziś w Kielcach spadło może 20 cm śniegu, a kilkanaście kilometrów od Kielc było już tak jak na załączonym zdjęciu, tak że miejscowo tego śniegu może być więcej albo mniej i po co się denerwować, bo być może faktycznie w tej Kamesznicy spadło więcej śniegu.
    1 punkt
  32. Mnie też to sakramencko wk@$wia :. I nawet rozumiem , że ktoś z kimś chce/nie chce jechać , ale ci "wybredni" zawsze staną tak , że skutecznie blokują dojazd do bramek tym z tyłu , którzy nie mają uprzedzeń rasowych ,towarzyskich czy też estetycznych do innych :stupid: .
    1 punkt
  33. Tam nie było innego krzesła prócz tego dolnego które mama nadzieję że nie długo wymienią, potem na górę jechało się 3 orczykami, jak nie było nigdzie kolejek, jazda na bieżąco, to 40 min to było niezbędne minimum na dotarcie do szczytu Ainecka:frustrating:
    1 punkt
  34. Poziom 9 mówi o umiejętnościach i o poziomie i świadomości jazdy, wynikających również na czym jeżdżę i jakie to powinno być abym jeździł najlepiej, najefektywniej. Szkoda w ogóle to rozwijać Panie Zlotyck jak dla mnie. Córka ma 13 lat, jest zaćmiona jak barania torba, czyli mniej więcej jak typowa nastolatka w tym wieku i ona słyszała to i owo o kątach smarowaniu. Dla mnie albo ściema albo poziom przesadzony o 1/3 nie przymierzając. Albo jeżdżący "geniusz yeti". Ale na Harendzie ? Pozdrawiam,
    1 punkt
  35. Dobrze, dobrze, będzie gdzie na tury się wybrać. :applause: Niech sypie dalej!
    1 punkt
  36. To pewnie mój :stupid: gdzieś musieliśmy się mijać. Następnego dnia było lepiej - szkoda, że Cię nie było, bo dzięki piątkowym i nocnym opadom śniegu uruchomili całe Juliany. http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19942-SON-czyli-TMR-jednak-nie-taki-dobry. Wyciąg na Małe Skrzyczne nie wiem czy nie był zepsuty, bo jak ok.15 tamtędy przejeżdżałem, to ktoś siedział na kole linowym i coś tam dłubał.
    1 punkt
  37. http://skrzyczne.cos.pl/ Na stronie COS jest wywiad z dyrektorem. Mówi między innymi o planach aby w przyszłym roku była jedna a może nawet dwie trasy naśnieżane na sam dół o budowie kanapy na dolnym odcinku być może za dwa lata jak dobrze pójdzie oraz o planowanej trasie łączącej COS z SON
    1 punkt
  38. Chyba 2 lata temu na stoku w Krajnie zorganizowano pierwszą imprezę gdzie "grał" muzyczny ratrak a jeżdziło się od godz 20 do godz 24. W tym roku taka impreza, znaczy się karnet, kosztuje 20 zł.
    1 punkt
  39. na Górze ZAr jest możliwość pomiaru czasu . opcja 1 to zjazd -czasy dobre to ponizej 20 czyli 19.00 czy 18.09 . ustawiaja tez tyczki i jest slalom - wszytko bezplatnie. Bylem dzis w SONi SOLISKO. trasy bardzo fajne . ale miejscami brylki lodu albo takie dziury po 30 cm wiec pan ratrakowy sie nie spisał jak tam bede w poniedzilek to zrobi fotki tym dizurą
    1 punkt
  40. Dzisiaj w końcu Stożek :smile: na trasie praktycznie równo choć twardo w paru miejscach trochę lodu. Generalnie ekstra :smile: i co ważne bez kolejek :smile:
    1 punkt
  41. Dobra to teraz ciąg dalszy mojego Zagronia. Przyjechaliśmy po 8 parę minut, szybki ubiór buciorów i lecimy do kasy. Pod kasą na razie pustki, bierzemy z małżonką karnety na 6 godzin wspólne ze Złotym Groniem za 70 PLN i fruu na górę. Dojechaliśmy na górę, to trza prędko na dół bo nie ma ludzi na razie. No to wio, i tutaj piękne zaskoczenie twardo i równo bynajmniej na górze, środek też git, trochę gorzej już przy dole, nieco grudek lodowych i pan Heniek przejechał w poprzek stoku i zrobił się dołek ale bez tragedii. Wraz z upływającym czasem warun dalej dobry i bardzo dobry bynajmniej na niby trasie nr 1, podobno trasa nr 2 była nieczynna ale lud tam jakoś jeździł, ja też się raz tam puściłem:cool: i to co mnie spotkało na dole to poprostu dramat, żwirownia jak nic :eek:. Co do frekwencji to do godziny 10.30 mniej więcej jazda na bieżąco, później ludu przybywało, w najgorszym razie jakieś 7-8 minut. Także wyjazd jak najbardziej udany Później kilka zdjęć Aaa zapomniałem dodać, że pogoda luksus, pełna lampa, i minus 5 na górze co widać na załączonych obrazkach Aaa taka wisienka na torcie Tapatalkiem
    1 punkt
  42. Mamy sukcesy wśród sportowców studentów . Na Uniwersjadzie w Granadzie w supergigancie pań Karolina Chrapek zdobyła srebrny medal.!!! Brawo. Niełatwo jest łączyć naukę z tak trudnym sportem jak narciarstwo alpejskie. A u panów też w supergigancie 8 był Michał Kłusak , 12 Adam Chrapek , 24 Jakub Kłusak a 26 Mateusz Garniewicz. Gratuluję!!!
    1 punkt
  43. Tak na szybko. Dzisiaj kolejny raz Skolnity wieczorową porą. Nie wiem jakoś lubię tą stację, głównie pewnie przez brak tłoku. Ludzi dzisiaj trochę więcej niż zazwyczaj, co nie oznacza, że dużo. Dzisiaj twardo, miejscami bardzo twardo, a nawet lodowo. Ale narty dobrze naostrzone, więc trzymają idelanie. Mieliście rację co do Supershape'ów - narty naprawdę bomba :biggrin:Jeszcze odnośnie stacji ponoć od jutra z parkingu pod wyciąg ma kursować bus :smile: To dla tych co nie lubią się rozgrzewać po schodach :wink:
    1 punkt
  44. Witam, to mój pierwszy post na forum więc witam czytających i udzielających się. SONem interesuję sie od dawna (w Szczyrku uczyłem się jeździć dobre naście lat temu). Pamiętam te dzikie tłumy oraz pustki w ostatnich latach. Ogólnie jeżdżąc po Polsce na narty to nigdzie nie czuje się tak źle jak w Szczyrku. Mówię tu o gburowatej obsłudze i wyraźnej niechęci do obcych (pomijając "moich" gospodarzy), i chyba tutaj jest duży problem SONu, właściciel się zmieniał a mentalność pozostała. Jeżdzilem, jeżdzę i będę jeździł do Szczyrku bo lubię to urozmaicenie tras i namiastkę Alp. Niestety w obecnych czasach nie mam szans jechać gdzieś dalej (w środku sezonu mnie nie stać a przed i po nie mogę wygospodarować tego tygodnia wolnego) i dlatego wizytuję Szczyrk. Uważam że od dłuższego czasu problemem nie jest przygotowanie tras zjazdowych, a przygotowanie tras pod orczykami! Zwykle zabieram rodzinę ze sobą, ale słyszę że więcej energii muszą włożyć w wyjazd na górę niż w zjazd! Sam też niestety czuję, że trzeba się pilnować na orczyku. Liczyłem na to że po przejęciu przez TMR ośrodka przynajmniej na ten sezon to się zmieni. Ale z opinii tutaj wyczytanych widzę że nic z tego:( Czy to takie trudne jest np przygotowanie podkładu z belek i naśnieżenie? W związku z tym, że chciałbym się wybrać na 3-4 dni na narty/deskę w połowie lutego proszę o odpowiedź czy rzeczywiście nie poprawiły się warunki pod orczykami i ciągle jest to walka o przetrwanie ( sam się nie przewrócę ale trzeba uważać na padających przede mną oraz przekonywać rodzinę że wcale nie jest tak źle)? Jeżeli nadal brak poprawy to Szczyrk odpuszczę i udam się gdzieś indziej.
    1 punkt
  45. Mosorny Groń z rana jak śmietana...na przygotowany stok spadł świeży śnieg, 3-4 cm. Po pierwszym zjeździe byłem zachwycony...po godzinie 10:00 było bardzo dobrze, a jak kończyłem o 11:00 jeszcze ok. Jazda bez kolejek.Pozdrawiam Maciek
    1 punkt
  46. Dzisiaj od rana pięknie kładzie;) Wysłane za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  47. Pod jakim kĄtem:rolleyes: Proponuję 88 ale pamiętaj że co jakiś czas wypada oddać narty do serwisu ponieważ sam od spodu krawędzi nie naostrzysz. Pozdrawiam
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...