Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
13.12.2015 - 13.12.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
Niby nie ma zimy,ale taki Chopok działa i to z coraz lepszymi warunkami.To taka oaza zimy w regionie. Podobnie jak poprzednio,pobudka 4.30 i gramoling.Jeden Zonk na wstępie,bo zapomniałem wczoraj wykupić ubezpieczenie i rano był problem.Muszę w końcu wykupić całoroczne.Przez ten "drobiazg" była lekka obsuwa.Dalej poszło już gładko i w sumie przy granicy ekipa zebrała się do kupy.Łącznie 8 osób.Drogi w większości czarne,jedynie na przełęczy za Zubercem,przez chwilę nawet biało! To była taka zapowiedź,co nas spotka na miejscu. Nie patrzyłem na zegarek,ale gdzieś tak ok. 9 byliśmy na miejscu. Na Luckach padał jeszcze deszcz ze śniegiem,ale już na Biela Put sam śnieg.Po prostu piękna zima.Szybko się ogarniamy i ruszamy do góry.Jedno krzesło,drugie i dalej łącznikiem do niebieskich tras. Podobnie jak przed tygodniem,warunki dobre i bardzo dobre.Żadnych minerałów.Trochę lodu na bardziej nachylonych ściankach,lekkie odsypy z boku i to wszystko.Podobnie na czerwonej FIS,ale ta dość szybko się degradowała.Wykonujemy kilka zjazdów i uciekamy na Południe.W tym czasie trwa regularna dostawa białego. Ruszamy na łącznik 2a i pod Funitela.Tak samo jak tydzień temu,na wejściu duża i czytelna informacja,której nie zauważyć się nie da.Trasa pod gondolą nadal zamknięta.Wiele osób to ignorowało i niestety później widzieliśmy,że ktoś rozmaślony czekał na pomoc... Czas sprawdzić południe.Na szczycie Chopoka silny wiatr i zamieć śnieżna.Temperatura -4 st. Na tyle mocno duję,że jak ubrałem narty,to pchało mnie nawet pod lekką górkę.Wyraźnie pchało w stronę południową,więc się nie opierałem,tylko ruszyłem na czarną.Tu miłe zaskoczenie: trasa oficjalnie już otwarta! Gdyby nie mgła,warunki określiłbym co najmniej jako dobre! Ale od połowy trasy lepsza widoczność i nawet można było się rozpędzić.Łącznik do gondoli również w dobrej kondycji.Szkoda,że ta mgła się tak trzymała... Dalej ruszamy na czerwoną.Ludzi garstka,warunki dobre,jedynie ścianka mocno zlodzona i nieco zamuldzona,co widać po locie... Zdarzały się gleby.Sprawdziliśmy też trasę przy orczyku i tu również fajnie.Pokręciliśmy się trochę.Zajrzało tu też słoneczko,ale tylko na chwilkę. Podobnie jak przed tygodniem,decydujemy się na konsumpcję w barze Kosodrewina.Tym razem chciałem coś zjeść,ale ceny mnie nieco odstraszyły... Słynny Prażony Syr z Frytkami 8,20 ojro! Trochę sporo! Powiem więcej: to drożej niż w Alpach za podobne danie! Więc wziąłem same chranulki i pifko. Andy_w i "pogromca nart" (Góral spod Skrzycznego) wzięli coś w rodzaju kwaśnicy,która była w rozsądniejszej cenie i do tego dobra. Pojedli,więc ruszamy na północ.No i trzeba było spróbować zjazdu pod Funitelem.Kiepska widoczność i zawierucha nie ułatwiają tego,ale powoli jakoś poszło.Przy początku warunki trudne,później nawet całkiem dobre.Jak przed tygodniem. Wracamy na niebieskie trasy.Tak na koniec.Przy okazji kusi nas zamknięty fragment FIS.Od spodu wyglądał dobrze,a do tego,z oczywistych względów,nie było na nim ludzi.Cóż,próbujemy! "Nosy" Nas nie myliły,faktycznie śniegu tu sporo.Tak jak napisał Andy_w,wystarczyło by go rozgarnąć. Poniżej czerwona już dość sporo zdegradowana,więc na koniec jeździliśmy niebieskimi na całej długości.Jedyny mankament to dość spora ilość szusujących.Chwilami wyglądało to jak w Białce. Pojeździliśmy tak do ok 15 i ruszyliśmy w stronę naszych samochodów.Jak zawsze uśmiechnięty Darek w Bublinie: Mimo niezbyt sprzyjającej pogody,wyjeździliśmy się dobrze.W sumie taki kontakt z prawdziwą zimą to dla narciarza przyjemność.Taki urok tego sportu. :cheerful: Dzięki wszystkim za miłe towarzystwo i fajną zabawę!13 punktów
-
Cześć. Dzisiaj wybrałem się w poszukiwanie śniegu właśnie na Pilsko. Pokrywa śnieżna zaczyna się od ok. 1000 m n.p.m. Na Hali Miziowej jest ok 30 cm. śniegu na samym Pilsku "po kolana" czyli +\- 40 cm. To co na kamerkach wyglądało jak opad śniegu to tylko zadymka bo wiatr faktycznie chciał urwać głowę(szczególnie na szczycie). Jeśli chodzi o trasy to jest jeden problem. Śnieg w wielu miejscach jest przewiany a podkład to skorupa lodu. Tak że według mnie jest jeszcze potrzebne ok. 40 cm śniegu aby coś się w temacie ruszyło pzdr.11 punktów
-
Chopok - sobota 11 grudniaPiątek był przepiękny. Niestety sobota przywitała nas deszczem co nie wróżyło udanego dnia na nartach.Ale skoro wszystko było umówione i przygotowane to jechać trzeba.Johnny zjawił się u mnie przed 6 godz.Po drodze zabieramy 2 kolegów syna Marka i doganiamy w Korbielowie Górala spod Skrzycznego ze swoimi pociechami.Pierwszy objaw zimy był dopiero na przełęczy 1000m n.p.m. za Zubercem.Drugi objaw na najwyższym parkingu pod Chopokiem gdzie docieramy przed 9 godz.Pruszy lekko mokry śnieg czyli jest dobrze.Pierwsze kilka zjazdów kręcimy się na północnej stronie po kilku czynnych trasach, które są dobrze przygotowane, miejscami twarde, bez minerałów.Następnie przed 11 godz. transportujemy się funitelem na szczyt gdzie wita nas mgła i spory wiatr, ale huraganem nie nazwałbym go. Zjeżdżamy czarną trasą nr 33 na południe. Trasa miejscami pod lancami twarda, ale jest też trochę świeżego śniegu. Z powodu mgły w górnej części trasy jedziemy bardzo niepewnie.Łącznikiem dojeżdżamy do górnej stacji kanapy. Tu na południu trochę się kręcimy po otwartych dwóch czerwonych trasach. Ludzi bardzo mało. Warunki jak wszędzie czyli miejscami twardo i trochę świeżego śniegu. Co do pogody to nawet słońce na chwilę wyszło.Ponownie wyjeżdżamy na szczyt, zjeżdżamy czarną i pakujemy się do baru przygłuszyć burczenie w brzuchach. Szału w menu nie ma. Ja wybrałem kapustnicę, która okazała się bardzo smaczna.Po posiłku i odpoczynku przenosimy się ponownie na północ. Zjazd ze szczytu to spory hardcore. Trasa oficjalnie zamknięta, ale naśnieżona.Wicher, mgła, muldy, trochę lodu spowodowały, że zsuwaliśmy się raczej niż zjeżdżaliśmy. Ale co tam trochę emocji musi być.Do końca naszego narciarskiego dnia czyli do godz. 15.20 ujeżdżaliśmy dolny czynny fragment czerwonej trasy nr 11 oraz niebieską 5 i 14.Niektóre trasy jak na razie nie są wcale naśnieżane, ale na pozostałych jeszcze nie otwartych jest bardzo dużo sztucznego śniegu, który czeka chyba tylko na rozgarnięcie przez ratraki.Ogólnie to zima na Chopoku rozkręca się. Będzie dobrze.10 punktów
-
Spindleruv Mlyn 12.12.15 - w poszukiwaniu zimy! W piątek wieczorem zacząłem zastanawiać się gdzie w sobotę wyruszyć na narty. Przeglądałem różne strony internetowe, adresy ośrodków, fejsy itp. Zmitrężyłem w ten sposób czas do 3 w nocy (chyba teraz jest moda na pracę w nocy). I jak zwykle to co najprostsze dostrzegam na końcu. Wystarczyło zaglądnąć na dwie strony: http://www.skionline.pl/stacje/gdzie-mozna-juz-jezdzic-na-nartach-w-czechach,newsy,6583.html i decydująca opinia http://www.skionline.pl/stacje/szpindlerowy-przywita-narciarzy-juz-12-grudnia,newsy,6584.html. Zajęło mi to dziesięć minut. Ale ja zawsze kombinuję od tył, żeby było trudniej. Szybko za to zostałem ukarany. Nigdy nie nastawiam budzika (Ania oczywiście proponowała ustawić budzenie - ale ja twardziel, po co?) bo zawsze budzę się na czas. I po raz pierwszy od lat tak się nie stało! Zamiast wstać o 5.30 to wstałem o 6.40 i wszystko trzeba było przygotowywać w pośpiechu. Nie było golenia,bułeczek, kawki i herbaty, tylko pakowanie sprzętu i jazda. Do pokonania 115 km. Jazda do Czech była bez problemu, w Wałbrzychu i Lubawce prace remontowe na jezdniach już ukończone. W Czechach przy zjeździe z drogi 16 na 300 niespodzianka, o mało nie wjechałem w dom na krzyżówce. Mimo, że jechaliśmy autem ze stałym napędem na 4 koła ( niestety nie było to piękne Audi jak kolegi moderatora) to o mały włos byłoby po nartach. Czesi mnie zaskoczyli , bo przeważnie drogi mają zawsze posypane po przymrozkach. Dalej jechałem ostrożnie. Zacler jeszcze stoi. Mlade Buky działają. We Vrchlabi objazd, bo robią nowy most na Łabie i trzeba jechać przez centrum. Za Vchrlabi już jest biało. W nocy w okolicy Spindleruv Mlyn spadło 5-10 cm śniegu. Przy Hromovce zmieniono wjazd na parking - teraz jest dalej (a nie jak wcześniej tuż za zakrętem, co było niebezpieczne). Niestety na parkingu niespodzianka, kolejka Hromovka nieczynna i z parkingu na Svaty Petr trzeba iść z buta, albo skibusem. Czyżby Słowacy szukali oszczędności, nie rozumiem dlaczego Hromovki nie włączyli? Wybieramy dojazd skibusem. O 9.40 jesteśmy pod nową kanapą na Plan. Ludzi średnio dużo, trzeba czekać około 3-4 min i tak przez cały dzień. Otwarta jedna trasa niebieska 2-1a długości 2700 m . Naokoło wszędzie biało, 20 km od Polski i taka piękna zima. Na tak duży ośrodek tylko jedna trasa - jednak nie było źle: Widoki śliczne, słoneczko świeci, na górze temperatura na minusie, a na dole około 0. Można zobaczyć Medvedin, Stoh i pięknie wyglądający ośnieżony las.9 punktów
-
Spindleruv Mlyn 12.12.15 - w poszukiwaniu zimy! Nie zabraliśmy ze sobą jedzenia i trzeba było posilić się na stoku. Generalnie wyznaję zasadę, że im dalej od wyciągów tym smaczniej i taniej. Tym razem spróbowaliśmy zjeść na stoku. Pierwsza próba była nieudana bo na dole w restauracji Svaty Petr strasznie tłoczno i zero miejsca w środku, a jeść na stojąco na zewnątrz nie zamierzaliśmy. Pojechaliśmy zjeść na górę do baru Na Plani. Test Center Heada, który jest obok baru jeszcze zamknięty, ale można już było naostrzyć i nasmarować narty. Budynek został wyremontowany, odnowiony i wyglądał w środku bardzo przyjemnie. Organizacja w środku przy bufecie jednak jest do bani. W kolejce czeka się bardzo długo. Ania wzięła polevkę cesnekovą, ja (jako stary wampir od takiej polevki to z daleka) skusiłem się na hovezi vyvar i pikantną pizzę. Kolejka jest tak ustawiona, że później dopiero podają napoje, jak dostaliśmy piwo i kofolę to zupy były już prawie zimne. Do tego zaskoczyły mnie ceny - zupa 69 czk, piwo - 69 czk i kofola toże 69 czk Ceny zbliżone do tych z Kasprowego Wierchu, a może takie są na Słowacji i równają do nich. Cesnekova polevka Ani smakowała (choć była zimna), pizza doskonała (trójkącik 79 czk) ale hovezi vyvar to największy koszmar jaki w życiu jadłem (próbowałem zjeść). To była woda zmieszana z olejem i do tego knedel z mielonej chyba wątroby czy cóś takiego - obrzydliwy. Tu mają u mnie wielki minus. Wracając zatrzymaliśmy się w Zacler-u w pensjonie Sport i tam już jedzenie i ceny spoko. Bardzo dobry gril mix , kofola za 20 czk, a piwo za 19 czk. Jest różnica - prawda.7 punktów
-
Z delikatnym opóźnieniem, ale wrzucam relacje z 12.12.2015 (sobota). Jak już #marcinn i #johnny zdążyli napisać, na Chopoku zima mimo braku zimy :cheerful:Wyjazd 5 rano, całą drogę atakuje nas intensywny deszcz. Humory nietęgie, nadzieje dają polatujące płatki śniegu. Im wyżej tym lepiej, coraz częściej deszcze przechodzi w śnieg. UWAGA - prowadziłem wczoraj i zastanowił mnie fakt, że trawa mimo padającego deszczu miejscami jest siwa / zmrożona. Intuicyjnie zdjąłem nogę z gazu. Niewiele dalej, na poboczu jedno auto w krzakach, wokół drugiego grupa ludzi i jedna osoba macha, zacząłem hamować...na drodze szklanka. ABS od razu się włączył, pociągało nas kilkanaście metrów. Na szczęście droga w tym miejscu nie skręcała i obyło się bez wizyty w krzakach. Powyżej LUcky droga już była biała (bez lodu) i doe Biela Put dojechaliśmy bez przygód. Parking na Biela Put przed 8:00 wyglądał tak: Od razu wskakujemy na krzesło w kierunku Przechyby, następnie przesiadka na Lukowej i śmigamy 5a / 5. Trasy bardzo dobrze przygotowane, twardy podkład przykryty świeżym śniegiem - dla mnie idealnie :proud: Mimo, że 5 jest niebieska można się fajnie na niej rozgrzać, a jej długość daje ogień w udach. Następnie śmigamy na 11 - SPEŁNIENIE MARZEŃ amatorskiego narciarza. Jest stromo, twardo, dla mnie ekstra. Śmigamy tam do około 11, następnie na Funitel. Tak było na szczycie: https://drive.google.com/file/d/0B7zKpmDVSjJYZzVMSXFoTjJ4TTg/viewZe szczytu zjechaliśmy w kierunku Kosodrzewiny, tam pojeździliśmy na 31 i 36. Podobnie jak 11, obydwie są genialne. Niestety koło południa były już sporo odsypów i muld. Jeździmy tam do 13 i wracamy na 5. Na 5 jest bardzo dużo ludzi w tym dzieci, trzeba uważać. Śmigamy tam jeszcze do około 15 (w tym raz po 11 - niestety nie jest już tak dobrze jak rano). Po 15:00 wyruszamy z Biela Put, bardzo zadowoleni z rozpoczęcia sezonu. Po drodze napawamy się jeszcze pięknym widokiem na Krywań:7 punktów
-
Krótka relacja. W Solden śniegu sporo, tylko na niższych odcinkach tras prowadzących do doliny po południu pojawiają się pojedyncze minerały. Pogodę trafiamy naprawdę ekstra, na pięć dni jazdy, cztery dni lampy :smile:Od poniedziałku do czwartku ludzi nie wiele, w piątek zaczyna robić się gęsto, obawiając się tłoku w sobotę, w piątek wieczorem "zwijamy się" do domu.Poniżej parę fotek:7 punktów
-
Słoneczny PitztalDziś wylądowaliśmy na PitztaluPogoda bez zmian,śniegu zdecydowanie więcej,choć na pewno nie tyle co podają (120 cm) :stupid:Mrozik przez cały dzień,ludzi dość sporo : ale dłużej niż max 2 min nie trzeba było staćTrasy przygotowane bardzo dobrze z wyjątkiem 36a,koszmar Od połowy trasy wielkie lodowisko,ratrakowy dał ciała na całej liniRaz po raz ludzie zaliczali gleby,bez złamań się nie obeszło niestety :sorrow:Miejmy nadzieję że po dzisiejszych doświadczeniach gestorzy ośrodka jutro staną na wysokości zadaniaParę fotek z udanego nartowania6 punktów
-
Spindleruv Mlyn 12.12.15 - w poszukiwaniu zimy! Nieoczekiwanie na górze Plan zaskoczył nas nowy namiot. Myślałem, że to nowa restauracja. Okazało się, że to artyści rzeźbiarze lodowi, pokazali historyczne czeskie postacie. Warunki narciarskie, dzięki temu, że w nocy spadł śnieg zrobiły się bardzo dobre. Wymieszał się śnieg naturalny ze sztucznym i bardzo fajnie się po nim zjeżdżało. Trochę lodu było tylko w ostatniej części zjazdu. Odsypy i muldy zaczęły się tworzyć dopiero po 13 na nieco bardziej stromych odcinkach. Nie najeździłem się jak w Janskich, ale tam byłem w piątek, a tu na sobotnim otwarciu, więc ludzi zdecydowanie więcej. Trzeba było tylko zjeżdżać z przerwami i wybierać momenty kiedy na trasie było nieco bardziej pusto. Osobny temat to możliwość odpoczynku i posilenia się. O tym napiszę osobno.6 punktów
-
Cóż Ci mam powiedzieć, pogoda bez zmian :smile:A dziś było całkiem,całkiemChyba nie muszę mówić że SFL to zdecydowanie ośrodek warty odwiedzenia, jeden z najlepszych w AustriiTo nic że śniegu podobnie jak w Ischgl .SFL i tak jest moim faworytem :wink:Działa ok 70 procent ośrodkaWarunki całkiem dobre przynajmniej z rana,potem wiadomy przy tej ilości śniegu robi się lodowoMinerały przy zjeżdzie w dolne partie ośrodka nie były rzadkością,choć nartki od spodu wyglądają przyzwoicie :tongue: Ilość ludzi chyba troszkę większe niż w Ischgl,czasami trzeba było z 2-3 min odstać[/ATTACH]5 punktów
-
3 punkty
-
Pogoda trawiła nam się w dechę :smile:Jak na Austrię to naprawdę miłe zaskoczenie o tej porze rokuHula ok 70 procent ośrodkaJeśli chodzi o warunki narciarskie to uczciwie jest 30 cm śniegu :Może nie za dużo jak na tą porę roku ale na górze można powiedzieć że jest zimaOczywiście że pojawiają się gdzie nie gdzie po paru godzinach minerały ale cóż i tak przy tej ilości śniegu nie jest żle Dwu cyfrowy mróz w nocy i troszkę ponad zero w dzieńTrasy przygotowane dobrze,choć po paru godzinach wychodzi lódKolejek nie ma ale koło południa trzeba z minutkę odczekać w centralnym punkcie ośrodka przy wyciągach na stronę SzwajcarskąParę foci dla spragnionych zimy :wink: Jutro SFL mój ulubiony ośrodek :proud:2 punkty
-
Ale że na dół też pojechałeś krzesłem to karygodne:rolleyes:: Johnny jechał by na pewno na nartach :biggrin: Krzyżują się w lufcie kolejki jak w Ischgl:biggrin:2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak już tak wrzucamy filmiki to pewnie to już też było wrzucane? 3min filmik... 2:40min "chodzenia" i 20s jazdy [video=youtube;EMVPpPE_Bx4]1 punkt
-
Haha, a ja mieszkam w Skandynawii i musze w Alpy walić żeby pojeździć. :smile: Udanego sezonu życzę!1 punkt
-
Artix,jak będziesz znów w PL,to się wybierzemy. Możesz u mnie zrobić Pit Stop. :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Johnny to do góry i na dół gnał by na nartach. :biggrin: Albo w Zieleńcu jak Winterpol i Gryglówka.:biggrin: Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
Z braku śniegu i nie tylko zacząłem sklejać zaległy materiał filmowy, bez większego natchnienia więc może to rożnie wyjść. Poniżej film z Szatana i Grani Baszt. [video=youtube;YXP2Zh6esL8] pozdrawiam Rafał1 punkt
-
To prawda, ideałem i szansą na odnowienie Europy jest kobieta i nieogolony mężczyzna. Poprawność polityczna, idea tolerancji staje sie groteskowa i obsceniczna. Niestety, wartością staje się dewiacja, a normalni muszą się pilnować w głoszeniu poglądów. Dlatego Panowie, w Nas siła - tylko poligamia ocali świat wartości chrześcijańskich. :tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
Ja teoretycznie z urodzenia jestem kobietą... choć Siostra Szparyy podejrzewała mnie o bycie facetem podszywającym się pod profil kobiety :) bo która kobieta ogląda puchar świata?? Aż dziwne, bo dla mnie to normalne - przecież patrzenie na takiego Svindala w gumie to czysta przyjemność dla oka... Swoją drogą odkąd się o tym dowiedziałam od Szparyy to zrobiłam się bardziej zniewieściała1 punkt
-
Wszystko wskazuje na to, że to wina narciarstwa! Ponieważ jestem bardzo przyzwyczajony do swojej płci, w tym sezonie radykalnie ograniczyłem dni na nartach. I co powiecie? Działa!!! Dalej jestem facetem... :wink: Tylko mam problem, czy więcej jeździć - bo strasznie to lubię - i zmieniać płeć, czy odwrotnie???? Być, albo nie być - oto jest pytanie... :biggrin: Tadek1 punkt







