Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
01.02.2016 - 01.02.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.02.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Dużo już u nas na forum było o tym ośrodku,tak więc i mi z rodzinką udało się go odwiedzićPogoda jaka nam się trafiła była raczej wiosenna niż zimowa ale trasy przez pierwsze 3 godzinki trzymały się elegancko W południe niestety było już widać sporą degradację,przynajmniej tych często ujeżdżanych :Ludzi sporo,ale żeby stać więcej niż 5 minut w kolejce to się nie zdarzyłoIlość śniegu wystarczająca ale po południu przetarcia widoczne(nie sporadycznie)Generalnie rewelacyjny ośrodek :smile:Różnorodność tras,organizacja ośrodka,połączenia wyciągów,pierwsza ligaNiewątpliwą zaletą jest także bliskość ośrodkaMy tu jeszcze wrócimy :happy:12 punktów
-
Zanim przejdę do krótkiego opisu ośrodka :biggrin: taka mała ciekawostka praktycznaZnajomi z dwójką dzieciaków za przyzwoity pensjonat plus w tym mieli karnety zapłacili 820 euro(7 nocek plus 6 dni skipas) w centrum uroczego miasteczka z 3-4 min od dolnej stacji pieszoWedług mnie to b.dobra cena,chyba taniej niż w Polsce :Gdyby kogoś interesowało http://www.pechtlgut.at/Co do samego ośrodka około 40km trasW sam raz dla rodzin z dzieciakami,Przeważają trasy niebieski i łatwe czerwoneSama infrastruktura b.okOrczyków praktycznie brak W większości szerokie trasyNajdłuższy zjazd ok 6 km Zdecydowanie stacja nastawiona na rodziny z dzieciakamiCeny bardzo przyzwoite,jak na Alpy tanio :11 punktów
-
29.01.2016 Spacer po starej Aoście. W mieście znajdują się zabytki z czasów rzymskich i późniejszych wieków między innymi: ruiny amfiteatru, murów miejskich, łuku tryumfalnego cesarza Oktawiana Augusta, kościół kolegiacki S.Orso ....Odczucia własne po trzech wyjazdach w ten region narciarsko-turystyczny. Pierwszy raz tam pojechałem gdy praktycznie zaczynałem jeździć na nartach. Region mnie zafascynował a trasy w większości przeraziły ,ale sporo się nauczyłem. Coś jak rzucenie na głęboką wodę. Sprawdziło się powiedzenie :,,co cię nie zabije to cię wzmocni’’. Wróciłem ( po pierwszym razie) z potłuczonymi żebrami (nadziałem się na własne kijki) i lewym kolanem (przeciążone wiązadło, które miałem zerwane w 1986 roku).Drugi wyjazd już bez strachu ,ale fascynacja pozostała i żadnego znudzenia trasami i zwiedzanymi miejscami. Następne trzy wyjazdy to Santa Caterina i Bormio. Tam czułem się jak w domu bo wyciąg bliziutko hotelu, podobnie przystanek skibusa gdy chciałem pojechać do Bormio. Trasy ciekawe ,jak i okolice ,ale po trzech sezonach mi się znudziło. Zakończony wyjazd w niedzielę do Doliny Aosty z kilku powodów okazał się najlepszym wyjazdem w moim życiu. Pogoda trafiła mi się wiosenna ,ciepła, słoneczna i prawie bezwietrzna. Trasy narciarskie ciekawe a warunki na większości z nich dobre . Jest sporo starych, powolnych wyciągów krzesełkowych ,ale trasy jakie z nich prowadzą są bez porównania ciekawsze od tych polskich (takie niestety górki i klimat mamy).Sporo ciekawych miejsc geograficznie ,historycznie i kulturowo. Towarzystwo miałem bardzo kulturalne i grzeczne ( trochę mało spontaniczne) za wyjątkiem dwóch osób (też starałem się być na luzie, ale u mnie w nowych sytuacjach daje o sobie znać stres niestety).Przy moich siłach i umiejętnościach zostało jeszcze sporo tras do zaliczenia np. po szwajcarskiej stronie S.N. B.-Cervinia/Val./Zermatt, około 2/3 tras w Monterosa oraz francuską część S.N. La Thuile/La Rosiere. Największy minus to odległość Doliny Aosty od Polski ,ale jechało nas tym razem tylko 28 osób w autokarze, czyli miałem miejsce leżące i te 23 godziny były do wytrzymania. Trzeba tam też mieć szczęście do pogody bo np. w poprzednich dwóch wyjazdach w ten Region, wprawdzie tylko dwa dni były ciężkie do jazdy bo wiatr i opady śniegu ,ale było cały czas około 5 stopni zimniej (przeważnie słonecznie). Patrzę ,czytam relacje oraz porównuję warunki oraz ilość dostępnych tras i nie chce mi się już na narty w Polsce wyjeżdżać w tym sezonie. Mam nadzieje ,że to się zmieni i 3-5 razy jeszcze się na polskie stoki udam. Pozdrawiam Janek7 punktów
-
RohacePrzy dzisiejszej pogodzie Rohace to dziś jedyny i jak się okazało słuszny wybór.Wyjazd o 5.30 przy błyskawicach, gradzie i silnym wietrze. Po drodze pada wszystko co możliwe, ślizgawka.Na miejscu jesteśmy 8.30. I akurat rozpętuje się śnieżyca. Ale o dziwo, po 10 minutach (w czasie wizyty w miejscu odosobnienia) spokój, 0 wiatru.Trochę niskich chmur, ale z czasem przechodzą. W ciągu dnia jedynie parę większych porywów. Temperatura na dole ok.-1 -., góra -5.Na stoku kilka cm świeżego puchu Z biegiem dnia wychodzi lód, pojawiają się muldy ale generalnie nie są przerażająco wielkie. Większych minerałów nie stwierdzono.Jazda raczej na bieżąco, jedynie 2-3 razy kolejka na kilka minut.Łącznie przez 7 godzin ok 110 km jazdy non stop (wg Endomondo). W mojej subiektywnej opinii warunki na mocne 4, 4+. Wyjazd zdecydowanie udany:smile:Powrót już przy spokojnej pogodzie i czarnych drogach, jedynie przy granicy w okolicach, Korbielowa trochę ślizgawki.PS.W męskiej toalecie uwaga na środkową kabinę, zacina się klamka. Stracone 10 min :sorrow:7 punktów
-
O, mądrego to dobrze jest posłuchać, a i mądremu to przyjemność na rzeczowe pytanie odpowiedzieć, więc odpowiadam: Nigdy o tą funkcję sam się nie starałem, nie zabiegałem, pewnego dnia kilka lat temu, zadzwonił do mnie JC zaprosił do Rogatej i przy nasiadówce mocno zakrapianej herbatka z sokiem poprosił mnie o piastowanie tej funkcji. Nie dałem mu odpowiedzi wtedy od razu powiedziałem że się muszę zastanowić, jednak ostatecznie zgodziłem się. Jest to dla mnie bez znaczenia czy jestem moderatorem, czy nie, choć wiem że jest tu kilka osób które wręcz marzą o tym. Nasze forum już ma za sobą takie doświadczenie gdzie moderatorem została osoba która zabiegała i starała się u administratora o tą funkcję i cel zamierzony osiągnęła. Co było i się działo, to pewnie wiele osób z największym stażem pamięta, ów Pan Moderator rozwinął mocno skrzydła i trzeba było mu je podcinać, bo zrobiło się bardzo nieciekawie.... Uściślę że moja nazwa użytkownika to nie od Służby Bezpieczeństwa , nie od tablic rejestracyjnych, tylko pierwsza litera imienia i nazwiska. Bardzo ładnie, powiększyłem czcionkę wydrukowałem oprawiłem w ramki i wisi na ścianie, a i zamieściłem jako stopka tutaj Rozliczymy się za te słowa przy najbliższym spotkaniu Masz prawie że rację, ale uściślę że chodzi o *** za pieniądze, przy czym to nie ja jestem płacącym Kto jak kto, ale miałeś się o tym okazję przekonać, no ale pewnie już nie pamiętasz, to ja Ci przypomnę, jak z racji swojego wrodzonego flegmatyzmu pozwałeś moje kije na Sichelnym, które były za długie dla Ciebie, a przede wszystkim były używane,a Twoje nówki. I to ja się pofatygowałem w niedzielę o 7 rano 20 km żebyś nie musiał z nimi do mnie jechać, choć to nie było w moim interesie, bo to nie ja zawaliłem, ot taka sytuacja.... Z ust kobiety to by był naprawdę komplement, a tak to:eek: Jasna cholera... gdzie i kiedy mnie tam dotykałeś:eek: Nie, co się będę pocił, zapytam się przy najbliższej okazji takiej przemądrzałej jastrzębskiej mądrali Wszyscy Ci emigranci zarobkowi z wysp tacy przemądrzali są? Kanał już jest: [video=youtube;2zQxNxDULmY] Marcinku otwórz jeszcze z 5, bo na trzeźwo się tego nie da, tylko teraz patrzę że to były sikacze bezalkoholowe :stupid: No, Miała być jeszcze mowa końcowa, no ale autor tematu poddał się dobrowolnie karze, żeby nie powiedzieć popełnił forumowe samobójstwo, ale w PMie kilka dni temu mnie przeprosił, więc coś jednak przemyślał, w każdym razie szkoda się pastwić nad chłopakiem Pragnę jeszcze wszystkim serdecznie podziękować za kilka słów ciepłych pod moim adresem, to miłe, jeśli ktoś chał na stoku na krześle autograf, to proszę się nie krępować:tongue:, albo sznapsa postawić, czy obiad to już w ogóle, nie będę śmiał odmówić, a no i żeby nie na tacce papierowej u bacy, taka mała sugestia :stupid:.6 punktów
-
6 punktów
-
Ostatni dzień, nastroje uległy zdecydowanemu pogorszeniu, dopada nas syndrom powrotu a przejechane kilometry też dają o sobie znać i kondycja już nie ta. Pogoda cały czas rewelacyjna, więc robimy powtórkę z Mayrhofen, z którego w niedzielę ze względu na panujące warunki atmosferyczne wiele nie zobaczyliśmy. Tym razem zaczynamy od wjazdu gondolką Horbergbahn, zwiedzamy cały ośrodek aż po Eggalm. I muszę powiedzieć, że po raz pierwszy w trakcie tego wyjazdu zachwytów nie ma.:eek:Tras niby dużo, ale tak jakoś bardzo skoncentrowane, wiele skrzyżowań szczególnie w centralnej części ośrodka. Na Horbergu i Rastkogel niby lepiej i mniej ludzi, ale też to nie jest to. Trasy wg mnie stosunkowo krótkie, dużo wypłaszczeń i poprzecznych nierówności terenu. Na pewno do listy ulubionych ośrodków go nie zapiszemy. Po wszystkim żałujemy,że tego dnia nie zrobiliśmy powtórki z Hochzillertalu. Jazdę w tym dniu kończymy wyjątkowo wcześnie.Były jeszcze plany, aby w sobotę w drodze powrotnej zahaczyć o jakiś ośrodek Salzburgerlandu, ale ze wzgłedu na opady śniegu i słabą widoczność w ostateczności z tego pomysłu rezygnujemy.Podróż do Katowic trwa ok 12 godzin, warunki od okolic Wiednia fatalne.5 punktów
-
Strasznie spięci jesteście! Czasami się zastanawiam co się dzieje z tym forum? Czy musimy wszystkie frustracje z życia codziennego przenosić tu? Czy nie miało to być "miejsce" spotkań znajomych, nawet przyjaciół ale też i nieznajomych, których połączyła jedna pasja - narciarstwo? Tymczasem jakikolwiek by temat nie został poruszony to coraz częściej kończy się tak jak na zwykłym ordynarnym forum. Nie może być miło? Nawet jeśli mamy różne poglądy na różne sprawy? Naprawdę nie można inaczej? Pozdro dla entuzjastów narciarstwa!5 punktów
-
W sobotę udało się wyskoczyć na 1 dzień na Chopok. Wyjazd z okolic Gliwic 4:50, na Luckach zameldowaliśmy się 8:24, więc całkiem nieźle. Od rana lampa. Trasy na północy przygotowane bardzo twardo, praktycznie wyłącznie śnieg techniczny. Dało się pojeździć. Około 10 30 przejechaliśmy na Południe. Warunki na trasach fajne. Niestety bardzo dużo ludzi z małym korkiem na Serdeczku. Na szczęście fajnie sprawdzają się przejścia jedno osobowe. Niestety po kilku zjazdach na szczyt do granicy 1500-1600m wstąpiły chmury, które ograniczyły widoczność praktycznie do zera. Postanowiliśmy wrócić na Północ. Na północy po godz 12 trasy zryte praktycznie do lodowego podkładu. Nic tylko ostre krawędzie... Na szczęście Jasiek poratował mnie jego SLkami i zaczęło się jeździć fajnie nawet na tym lodzie. Co było dla mnie dość szokujące:eek: Gdyż nie spodziewałem się aż takiej zmiany w stosunku do moich zenith`ów 11. Nawet przeszło mi przez myśl żeby sobie takie sprawić... hmmm... niestety na Chopka to najlepiej na Północ SLki, na południe Allmontaimy i co to zrobić przecież nie będę na parkingu nart zmieniać:stupid: Kolejny wyjazd za 2 albo 3 tygodnie.5 punktów
-
Witam. Relacja zatytułowana St.Anton ale to tylko dlatego, że Antek był głównym celem wyjazdu. W planie mieliśmy odwiedzić Ischgl, Pitaztal, Fiss, St.Antoni Lech-Zurs. plany zniwelowała niestety pogoda. W pierwszy dzień byliśmy zmuszeni jechać do Nauders bo po stronie włoskiej miała być lepsza pogoda, w Austrii sypało i tak właśnie było cholera coś mi się klepło i jest chaos....na początku miały być zdjęcia z Pitztal ale niestety jest do góry nogami. Pitztal ludzi mało brak kolejek e co tam pisze nie było nikogo. pogoda jak widać Lampa.trzeci dzień w Fiss - zaległości z poprzednich sezonów ale niestety Direttissima pogoda trochę gorsza ale dzień ogólnie udany. W środę prognozy znowu gorsze i byliśmy zmuszeni na Nauders ale stwierdziłem że do Sulden do końca dnia.Następny dzień padło na St. Anton ośrodka, tutaj trochę kolejek do wyciągów i zorane trasy, więc meldujemy się w Stuben ludzi mało i trasy sztruksik.Ostatni dzień w Lechu ludzi mało, spokój tam na kończy się dzień wracamy do Lecha zjeżdżamy na parking i do hotelu.Ogólnie ośrodki super ale dwa razy nam się zdarzyło że nawaliły wyciągi raz gondola w Zurs, kilka starych wyciągów takie a la goryczkowaminus płatne parkingi w St.Anton.Wyjazd udany, trzy dni lampy reszta w miarę ok co dziennie jeździliśmy, droga powrotna do Krakowa masakra 12 godzin biało na autostradzie życzę każdemu takiego udanego wyjazdu.Ps. jak mi ktoś podpowie jak podpisać załączniki to bym może te zdjęcia poukładał.4 punkty
-
Najwięcej poprawek jest przy cytatach, niektóre osoby nie wiedzą że te znaki [/] są kodem i jak się nie zgadzają to po prostu cytat nie uaktywnia się. Często skracam cytaty, nie ma sensu żeby były cytowanie w całości, albo tak jak ostatnio pojawiło się kilka cytatów przedmówców z zdjęciami, a cytujący nie usunęli z cytatu tych zdjęć, no a efekt jest wiadomy przewijamy i oglądamy te same zdjęcia. A poza tym raportujecie posty Moderatorzy i Administrator dostają to na maila, więc podane na tacy, czasem trzeba kliknąć i zareagować, a czasem bzdury nie warte zawracania sobie tym głowy:rolleyes::. Ogólnie to jest mnie bardzo trudno wyprowadzić z równowagi i ja jakoś specjalnie się nie irytuję, jeśli już to patrzę na wpisy z politowaniem i staram się do tego dopisać jakąś satyryczną puentę, satyryczną w mojej ocenie, komuś się może podobać komuś nie, bawią mnie felietony Tomasza Olbratowskiego, a znam ludzi którzy nic śmiesznego w tym nie widzą, wszystkim nie dogodzi, przy czym dodam że piszę to z pułapu szeregowego użytkownika forum a nie moderatora [video=youtube;9O-ZI0Kzttg]https://www.youtube.com/watch?v=9O-ZI0Kzttg :stupid:4 punkty
-
4 punkty
-
27.01.2016 Breuil-Cervinia-Valtornenche dzień drugiW tej najwyżej połozonej S.N. w Dolinie Aosty najwięcej naturalnego śniegu i najlepsze warunki narciarskie. ,,Połykacze kilometrów'' powinny wykupić skipass obejmujący równiez szwajcarską stronę Stacji czyli na B.-Cervinia/Val./Zermatt a i tak objadą wszystko w 3 dni.Ja w ciągu 6 dni tam jeżdzenia do Szwajcarii jeszcze nie wJechałem chociaz na Plateau Rosa byłem juz trzy razy (tam granica włosko-szwajcarska). W środe po mroźnej nocy (-8 na Plan Maison.) w dzień w godz. 11:30-14:30 temperatura osiągnęła tam aż +5. Śnieg po mroźnych nocach zmrożony to go niezbyt szybko ubywało ,ale pogoda jak w końcu marca.4 punkty
-
Skolnity na bisWczoraj mi się podobało,to dziś powtórka z rozrywki.Miałem jechać z Żoną na popołudniową jazdę,ale ból brzucha pokrzyżował plany.Trudno,wybrałem się sam i do tego jeszcze później niż wczoraj.Mimo nocnego opadu,drogi suche i znów nie ma sensu o tym pisać.Korków brak.Tym razem stanąłem na ich parkingu pod skocznią,choć błoto odstraszało.Na szczęście można znaleźć lokalizację bez ciapy.Później po prostu wchodzimy na tory kolejowe i po drewnianych podkładach dochodzimy naaa... hmm... przystanek.Niestety skibus zdążył odjechać,a ja nie mogłem się doczekać jego powrotu.Ruszyłem więc drogą do góry,zbytnio się nie spiesząc,z nadzieją,że jeszcze transport się pojawi.Niestety nadzieja matka... Doczłapałem do góry i tym razem wziąłem 3 godzinki za 55 zł.Ponownie,już na wstępie,widać,że ludzi ilości śladowe.Krzesełka jeżdżą niemal puste.Ludzie chyba przeczytali moje relacje i stwierdzili: "skoro nie lubisz jeździć w tłoku,to my dziś nie przyjedziemy na Skolnity"... :tongue: Warunki na trasie dziś zupełnie inne niż wczoraj.W nocy przymroziło,popadało i zrobiło się twardo.Na górze total beton,im niżej,tym więcej cukru i nieco pućtry.a na dolnej polance miękko.W jednym miejscu z niepokojącym przebarwieniem,pojawiło się kilka drobnych kamyczków,ale łatwe do ominięcia.Generalnie warunki narciarskie dobre. Pogoda zmienna - trochę słońca,trochę chmur,ale widoczność dobra. Zajrzałem jeszcze sobie na taras,bo dziś tam pusto było.Taki widoczek z opisem. Widać,że czerwoną trasę próbowali naśnieżyć,ale brakło czasu.na szczęście wodę mają,to może nadrobią,jak tylko pogoda pozwoli. Pod koniec ludzi jeszcze ubyło i miałem wrażenie,jakbym sam jeździł w całym ośrodku.Niestety czas szybko zleciał i czas wracać.Niestety w kasie dowiedziałem się,że busik się zepsuł i muszę cisnąć z buta.Zawsze w dół łatwiej.Dalej na tory i do auta.Tak zwróciłem uwagę,że gdyby udostępnili schody przy skoczni,byłoby idealne dojście na parking.No ale to pewnie nie od nich zależy.Kolejny udany narciarsko dzień.Pozdrawiam,Johnny4 punkty
-
Dla zainteresowanych ośrodkiem historyczny filmik z Saalbach z lat 60siątych. [video=youtube;CYvdca0n3QU]3 punkty
-
Myślę, że zdecydowanie tak. W zeszłym roku - z tego, co się zorientowałem, mieli po prostu za mało armatek i nawet jak zima w końcu była w miarę dobra, to udało się stworzyć niezłe warunki na niebieskiej, ale na czerwoną już zabrakło czasu. W tym roku było więcej armatek, niby wszystko miało być ok: oświetlone obie trasy (nawet zwiększona ilość latarni), więcej armatek, poprawiona infrastruktura przy dolnej stacji, prężnie działająca strona na facebooku - niby wszystko powinno grać, a to ZONK. Okazało się, że zima biedna, jak wreszcie przyszedł mróz to z powodu problemów z wodą nie można było wykorzystać wszystkich armatek. I tak jak piszesz - nowa inwestycja, pewnie nakłady jakie poniósł właściciel są ogromne, a zwroty nie do końca takie, jak przewidywali. Janku, oczywiście, że pewniejszą opcją jest Nowa! Ale weź proszę pod uwagę, że nie każdy ma możliwość swobodnego jeżdżenia na narty w tygodniu. Rozumiem Twój punkt widzenia. Sam kiedyś też jeździłem na narty pociągiem i/lub PKS-em (kiedy jeszcze nie miałem prawa jazdy) i wtedy nie zaryzykowałbym jazdy na stoku, co do którego nie miałbym pewności, że jest idealnie przygotowany Zwróć proszę uwagę, że ciągle operujemy terminem "potencjał". Skolnity to młodziutki stok, który nie ma tradycji. Nie ma jeszcze wyrobionej marki i jest wiele miejsc w regionie, gdzie szeroko rozumiana infrastruktura jest znacznie lepiej rozwinięta. Niemniej jednak wyobraź sobie taki scenariusz: - stok blisko dworca PKP - darmowy parking - dla tych, którzy chcą się rozgrzać schody, dla wygodnickich winda/taśma - na dole kasa z 3 okienkami, wypożyczalnia sprzętu, siedziba szkoły narciarskiej, restauracja - dwie oświetlone, świetnie przygotowane trasy o różnym stopniu trudności - u góry karczma, zamiast baru "okrąglak" - wieczorem ładny widok na oświetlone centrum Wisły Ja tak widzę Skolnity za 10 lat i mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Dlaczego teraz tak nie jest? Pewnie głównym powodem jest to, co napisał t_c. Jeśli mnie zapytasz, gdzie chciałbym pojeździć, jeśli wszędzie byłyby idealne warunki i mógłbym wybrać każdy ośrodek i wszędzie byłaby niewielka frekwencja, to bym powiedział: Skrzyczne, Trasa FIS. Czy jest tam karczma? Jest, w postaci baru Hilton 2 na 2 mkw. Jeśli miałbym gdzieś pojechać na narty z dziewczyną czy znajomymi, to pewnie wybrałbym Skolnity (plac budowy byłby przecież przysłonięty śniegiem), bo lubię to miejsce, jest tam ładnie. Wielokrotnie po wieczornym jeżdżeniu zostawiałem rzeczy w aucie i szedłem na drugą stronę ulicy na pizze, na główny deptak w Wiśle A co do samego placu budowy pod wyciągiem, to myślę, że to autentycznie jest plac budowy, bo w sezonie letnim na Skolnitym jeżdżą ludzie na rowerach - zrobione są trasy i wiem, że były plany - nie wiem na ile zaawansowane, żeby zrobić tam jakąś wymagającą trasę DH, która częściowo (czy w całości, nie jestem pewien) miała iść pod wyciągiem. Mówił mi to znajomy instruktor z Wisły, którego szwagier/kuzyn/kumpel - nie wiem kto- zajmuje się projektowaniem i realizacją tras rowerowych. A jeszcze dodam tylko, że właściciel na pewno ma świadomość mankamentów swojej stacji - stąd poprawiona w stosunku do roku ubiegłego infrastruktura na dole oraz ten busik. Jeśli poczyta forum, to będzie wiedział, jak to jeszcze usprawnić3 punkty
-
3 punkty
-
Krótkie podsumowanie: - pogoda w stosunku do której były największe obawy dopisała. 1 dzień niedziela z ciągłym opadem śniegu i fatalnym kontrastem, 3 dni pełnej lampy i 2 z pochmurnym i mglistym porankiem a potem już tylko lepiej; - infrastruktura na najwyższym poziomie, wiele podgrzewanych gondol i kanap z bublinkami; - transport publiczny zorganizowany wzorowo, trzeba tylko pamiętać że skibusy na przystankach pośrednich w przypadku zapełnienia się nie zatrzymują. Wtedy kierowca dzwoni po kolejny autobus i jest on podstawiany, ale może to dłuższą chwilkę potrwać. (spotkało to nas w pobliżu Eggalm); - trasy przygotowane dobrze i bardzo dobrze, w dolnych odcinkach ze względu na sztuczny śnieg należy uważać na zlodowacenia; - hitem wyjazdu został Hintertux, przy słonecznej i bezwietrznej pogodzie jest klasą samą w sobie i jak dla mnie pozycją obowiązkową; - rozczarowanie Mayrhofen; - byle do następnego :cheerful:3 punkty
-
Dobrze piszecie - nadal tam wygląda,jakby dopiero budować kończyli.Mogliby nieco uporządkować teren,zwłaszcza przysypać te wystające kable.Mi to osobiście specjalnie nie przeszkadza,ale wrażenia estetyczne nie są najfajniejsze.Budowę zakończyli rok temu,było dość czasu,żeby chwycić choćby za łopatę i trochę posprzątać.Tu nie trzeba nawet jakiegoś specjalnego sprzętu,wystarczą chęci. Niestety,ludzie stali się wygodni,co oczywiście nie tyczy się wszystkich. Najchętniej by wjeżdżali samochodem na stok.To na pewno jeden z czynników decydujący o wyborze stacji. Podjeżdżając do stacji,widzimy przede wszystkim płatne parkingi,gdzie żądają od nas 3 zł/h,choć w rzeczywistości,od narciarzy,biorą jedynie złotówkę.Nie ma kierowania do właściwego parkingu,ale panowie pobierający opłaty,bez problemu nam wskażą gdzie mamy się udać.Jednak decyduję pierwsze wrażenie. Transport na górę - są skibusiki,ale tu znów brak jakiejś konkretnej informacji.Jak busik stoi,to wszystko jasne,ale jak go nie ma,to można być zdezorientowanym.Do tego dochodzi taka błahostka,jaka mi się przydarzyła pierwszego dnia.Otóż zapomniałem takiego uchwytu na karnet,bo nie miałem normalnej kurtki narciarskiej.I co dalej?Musiałbym fatygować kierowcę busa,co dla mnie jest krępujące,a dla kierowcy irytujące... Na szczęście tam są bramki bezdotykowe. Kierowca mówił,że mają w planach budowę jakiegoś taśmociągu,ale najpierw musi się zwrócić kanapa. No i powstaje błędne koło - dogodny transport mógłby przekonać większą rzeszę potencjalnych klientów,ale żeby wyciąg szybciej na siebie zapracował,musi być możliwie duża frekwencja... Ja im zasugerowałem,żeby może jakąś windę tam postawili.Jest stroma skarpa i nie za bardzo widzę jakąś taśmę. Promocję.Można kupić karnet całodzienny na gruponie. Oczywiście to kropla w morzu,ale nie jest tak,żeby nie było żadnej opcji. Warunki narciarskie - te są dobre,choć śniegu dużo już tam nie ma.Ale tak samo wyglądają inne stoki.Wiem,bo widziałem z bliska.Zaglądałem m.in. na Czantorię,bo opcjonalnie myślałem tam pojeździć.Ale trasa wyglądem nie zachęcała... Frekwencja - co z tego,że nie ma kolejek do wyciągu,kiedy na stoku ludzi jak mrówków? Nie chodzi tylko o kolejki,ale o komfort jazdy w dół.Między innym temu też zrezygnowałem z Czantorii.Warunki nie lepsze,a do tego gęsto.Wybrałem Skolnity. Moje podstawowe kryteria to warunki narciarskie i frekwencja.Jakiś tam nie uporządkowany teren w części stacji,to kryterium trzeciorzędne.Tak samo jak parking, dojście do stoku, czy nawet knajpki. Jeśli już,to biorę jeszcze pod uwagę atrakcyjność i ilość tras oraz przewyższenia - może temu mogę wybaczyć Chopokowi przeludnienie.3 punkty
-
Dzięki Mariusz za filmik widziałem go już wcześniej, ale "bałem" się go wrzucić , ponieważ wiem, że może być dla niektórych osób kontrowersyjny (ale pamiętajmy, że to jest ujęcie z kija! nad głową kamerką o kącie 170st! dla zobrazowania przypomnę filmik z Honoratka od 3:50s wygląda jak pionowa ściana, a najstromsze miejsce ma 50st). Częściowo zgadzam się z Ratrak'iem i Mitkiem jeżeli chodzi o przełamywanie swoich barier i tego, że dla jednych szaleństwem będzie zjechanie z czarnej trasy, dla innego z Zawratu, a dla innego takie coś . Od siebie dodam, że takie zjazdy rozgrywają się już w głowie tutaj bardziej liczy się psychika. No i na koniec cytat odpowiadający osobom które zapytają "po co?": "Gdyby ludzie od jaskiniowej epoki robili tylko to, co wyglądało na możliwe, do dzisiaj siedzieliby w jaskiniach" - Stanisław Lem Pozdrawiam Tomek3 punkty
-
Dokładnie tak. Szkoda by było,żeby najfajniejsza stacja (a już na pewno jedna z najlepszych) w Wiśle przestała działać.Sytuację ratuje nieco dość spora liczba pieszych turystów,którzy tak sobie wyjeżdżają,żeby widoki zobaczyć - choć tyle.Coś mi się wydaje,że jeszcze odwiedze tą stację kilka razy,raz - z chęci pomocy,dwa - bo jest fajna i bez tłoku.3 punkty
-
Fascynuje mnie to, że taki fajny stok i ośrodek, który działa drugi sezon, a tak prężnie się rozwija świeci pustkami. W zeszłym roku miałem okazję poznać właściciela - prawdziwy pasjonat narciarstwa, człowiek, który wkłada w to całe serce. Autentycznie sympatyczna obsługa, której zależy na tym, żeby klient był zadowolony. Ciekawa trasa, bo nie jest wąska, a jednak teren się zmienia, coś się dzieje, tu większy spad, tu zakręt - nie jest monotonnie. Widoki naprawdę ładne - zwłaszcza wieczorem, kiedy widać całe, oświetlone centrum Wisły. Obawiam się, że ludzie, którzy mają swoje ulubione stoki w Wiśle nie są skorzy do zmian - skoro takie tłumy ich do tego nie nakłoniły, to chyba tylko cud mógłby tego dokonać. A jeśli ktoś jest skłonny szukać nowych tras i miejsc, to zapewne unika "kurortów". Trochę tak mi się wydaje, że to jest właśnie przyczyna, dlaczego na Skolnitym pusto. Żadnego realnego, sensownego wytłumaczenia nie widzę. Z jednej strony mnie to cieszy, bo im mniejsza frekwencja, tym fajniejsza jazda. Ale z drugiej bardzo się boję tego, że jeśli dalej tak będzie, to -być może- najciekawszy ośrodek w regionie zacznie się chylić ku upadkowi. A tego bardzo bym nie chciał. Myślę, że Johnny także. I zapewne wszyscy ci forumowicze, którzy mieli już okazję tam zawitać.3 punkty
-
3 punkty
-
26.01.2016 MonterosaTutaj zdecydowanie najmniej naturalnego śniegu. Wiekszość tras przygotowana dobrze, ale przetarcia i kamienie też sie zdarzały. Pogoda przez 6 dni jak w drugiej połowie marca bo w dzień nawet maksymalnie powyzej +5 na 2500m.n.p.m.: Bardzo słonecznie ,umiarkowane zachmurzenie tylko w czwartek 28.01.16, wiatr słaby. Noce na szczeście mroźne , nawet do -12C.Śniegu powoli ubywało. Miało się dzisiaj zmienić i popadać.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Kolejny odcinek serialu "Gubałówka wraca" Wczoraj odbyły się rozmowy między PKL i burmistrzem a właścicielami gruntów przy Gubałówce. W 2018r chcą wybudować kanapę na szczyt. PKL oferuje 100 000zł miesięcznie za 1 hektar ziemii (w dzierżawie). Mieszkańcy i właściciele gruntów zgadzają się na warunki. Z jednym wyjątkiem. Zgadnijcie, która rodzina jest przeciw? :eek: :redface: :angry: http://www.rp.pl/Promocja-turystyczna/301309945-PKL-daje-dwa-miliony-zlotych-za-Gubalowke.html http://www.pb.pl/4421418,38978,pkl-negocjuja-z-wlascicielami-stokow-na-gubalowce Tekst jest ten sam.3 punkty
-
Dziś nie miałem możliwości wyjechać z rana,więc trza było dokładnie obczaić kamery. Po obdukcji,wybór padł na Skolnity,bo tam puste krzesła jeździły i tuż przed 11 godziną! Ni było nad czym się zastanawiać,tylko fullwypasówka,mniej wypasówka,chwila w wąskim gardle i już jestem w centrum Wisły.Drogi czarne,suche,nie ma o czym pisać.Początkowo chciałem wjechać autem na górę,jak Marcinn,ale dostrzegłem zakaz... Postanowiłem zaparkować tam gdzie zawsze,ale tu trza płacić.Pisze 3 zł za godzinę,jednak od narciarzy biorą 1 zł/h.Dowiedziałem się jeszcze,że za torami,po prawej stronie,jest bezpłatny parking,ale ze względu na błoto,wolałem dać te 4 zł.Na dole stał już skibus,więc od razu tam się udałem.Gość od razu odpalił brykę i mnie zawiózł na górę.Także już nie trzeba się wspinać,ani wjeżdżać na górę.No właśnie - pytałem o ten górny parking.Gość powiedział,że ludzie tam wjeżdżają,ale oficjalnie jest zakaz!Czy coś za to grozi,nie wiem. Na górze od razu widzę,że się tu nieco zmieniło.Powstały nowe budynki,tu i ówdzie jakieś schody,stojaki na narty itp.Nie ma co dumać,biorę karnet na 4 godzinki i pod krzesełko.Jest piękna,wiosenna pogoda.Temperatura +10 st i się to czuje.Można było się tego spodziewać,więc na letniaka się ubrałem,a i tak chwilami bywało za ciepło.Jedynie na samym szczycie wiał dość mocny wiatr.Czas ruszać na stok.Trasa dobrze wyglądała z góry,z dołu i faktycznie taka była.Dość równo,na początku nawet jednego kamyka nie widziałem,ale miękko.Na to się nastawiłem i to mi pasowało.Warunki określiłbym jako dobre,później trudniejsze,ze względu na kopny śnieg.Po za tym,z upływem czasu pojawiały się niefajne przebarwienia,choć niegroźne.Pojawiło się też kilka minerałów,ale te na bieżąco były usuwane przez obsługę.Ale do samego końca jazda z przyjemnością! Najfajniejsza była frekwencja,a właściwie jaj brak.Ludzi garstka,w całym ośrodku jeździło łącznie może 30 osób,w porywach.Krzesła jeździły puste.Jedynie na trasie zdarzała się jakaś kumulacja.Żeby w samym centrum Wisły jeździć w tak komfortowych warunkach? I to w ferie? Ponoć dziś jest zmiana turnusów,stąd wyraźnie mniej ludzi.Faktycznie,nawet na Nowej Osadzie,o godz. 11,na kamerkach,nie było widać kolejek.Tak to można... Tak ok. godz. 13,na horyzoncie było widać zbliżający się front z chmurami.On się tak powoli przybliżał.najpierw pod chmurami zniknęła Barania Góra,później Stożek i tak powoli się zbliżała ciemna ściana.Gdzieś pod koniec mojej jazdy,zaczęła docierać do Skolnity,ale nie zdążyła zepsuć mi zabawy,tylko wiatr dał się mocniej odczuć - jakby nagle było na minusie.Przy okazji zwróciłem jeszcze uwagę na inną nowość - taras widokowy. Wyciupali parę drzew i mamy piękny widok z góry!Są też leżaczki. Kolejny dzień narciarsko udany!Piękne wiosenne narty w styczniu... :biggrin:Pozdrawiam,Johnny2 punkty
-
Cześć Ale spina się wywiązała. Ja jakoś nie widzę nic obraźliwego w wypowiedzi Marboru. Natomiast durny komentarz Mitka... sami oceńcie kto wywołał nieprzyjemną dyskusję - zresztą nie po raz pierwszy. Ja nie wiem czemu wypowiedzi innych forumowiczów są jakieś milsze, cieplejsze natomiast niemal każdy post w.w. pana nacechowany jest negatywnym czymś. Natomiast film. Zawsze byli ludzie gotowi dla adrenaliny zaryzykować życie (pierwsi zdobywcy Himalajów, Alp, płetwonurkowie, grotołazi itd. i to z jakim sprzętem) Potem opowiadali przy gitarce i ognisku. Teraz mogą pokazać to na tablecie jak by ktoś nie wierzył Pozdrawiam2 punkty
-
He he he. Tu ludzie nie na takie rzeczy czekają! :stupid::stupid::stupid:2 punkty
-
4 osoby dosiadły sie do nas na lotnisku w Veronie po przylocie z Warszawy. Przylot samolotu opóżnił sie o prawie 2 godziny co skutkowało przymusową przerwą w drodze do Aosty.Jechałem już 6 razy autokarem i tylko raz podróżowała ze mną ,,gawiedź''. Było to w grudniu 2010 r. Konkretnie 10-12 młodych osób z klubu sportowego, chyba z Bydgoszczy.Ich opiekun ich tłumaczył, chwalił i usprawiedliwiał ,ale mało przekonywująco.Oni tylko mieli wykupiony dojazd .Wsiadali w Pszczynie a wysiadali gdzies pod Turynem i tam czekał na nich inny autokar.Gdzie sie udawali docelowo nie wiem .W każdym razie zachowywali się głośno, byli bezczelni i wulgarni. Poza tym zawsze podróżują kulturalni ludzie ,których łączy ta sama pasja. Coś tam ,,łyknąć" w czasie tak długiej drogi jest wręcz wskazane ,wszystko z umiarem.Tym razem kultura była wzorowa, nawet zbyt ,,sztywna".Biuro tyrystyczne to ,,Olimp" z Krakowa.2 punkty
-
Nieśmiało przypominam, że mamy już poniedziałek :biggrin:2 punkty
-
No wlasnie dosc ciekawa zabawa Jak do tej pory dwa razy mialem przyjemnosc z bliska to poogladac,napierw na Pilsku w marcu temtego roku i w poprzednia sobote na Zb.Jeziorsko,towarzystwo sobie na deskach i jedna os.na nartach szlifowaly lod pokryty kilku-cm warstwa sniegu Lod na tyle gruby ze autem tez mozna bylo poprobowac slizgow tyle ze z drugiej strony zbiornika gdzie woda zamarznieta do samego dna,grubosc lodu ok 20 cm :)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Dzisiejszy miły dzionek dla odmiany spędziliźmy na Słowacji w ośrodku-Ski Oravice http://www.meanderskipark.com/index.php http://www.aquaparkoravice.sk/ W planach były Rohace..ale odkąd wybudowali nowe krzesło,w weekendy strach tam jeździć...takie tłumy ludzi:eek: A więc w drodze na Rohace zostaliśmy w Oravicy..Lubię to miejsce,mimo że narciarsko dość słabe, da się nieźle pojeździć i ma swoje zalety; nigdy nie ma kolejek,szybkie podgrzewane krzesło...i...baseny termalne obok. Niewiele jest miejsc w Europie,gdzie po nartach leżąc sobie w gorących żródełkach z bąbelkami :biggrin:można oglądać na żywo jeżdżących narciarzy. Mają łączone skipasy z pobytem w termach..całe 29,50E Warunki dzisiaj późnowiosenne-taki kwiecień..na dole 13 stopni na plusie,a na dodatek mocno wiało. Śnieg tylko na trasie,biorąc pod uwagę pogodę warunki na stoku całkiem dobre. W oddali Babia2 punkty
-
W czwartek przyszedł czas na Tuxa. Długo się zastanawialiśmy jechać, czy nie jechać. Na forach dominiują opinie, że styczeń to nie pora na lodowiec bo zimno/wietrznie/są ciekawcze ośrodki, niepotrzebne skreślić. Ponieważ jednak jesteśmy typami zwiedzaczy i ośrodków alpejskich nawet tych najlepszych staramy się w miarę możliwości nie powtarzać, wybór mógł być tylko jeden, dolina zillertal bez lodowca byłaby niepełna. W rezultacie wyszedł jeden z najlepszych dni na nartach wogóle..... [ATTACH=CONFIG]26758[/ATTACH] Na nowym wyciągu 6-osobowym skiline nie działa.2 punkty
-
Zaliczyłem pierwsze MPA w tym sezonie na Żarze i nie było źle, a fotograf był nawet bardzo dobry:applause: ktoś się wybiera do Rokytnice nad Jizerou na mastersów czy będzie 2-3 polaków jak zwykle?2 punkty
-
Niestety mój ostatni wypad do Flachau-Wagrain w styczniu 2014 również mnie rozczarował.Początek stycznia,nigdzie ferii a we Flachau gęsto na trasach.Cała masa szkółek i kolejki do niektórych wyciągów. Zauchensee-Flachau Winkl nieco luźniej. Zgadza się narciarstwo stało się sportem masowym a w dodatku kto kiedyś widywał na stokach Czechów,Słowaków i Węgrów w takich ilościach jak teraz. Owszem bywali ale jako pojedyncze egzemplarze. Austria - styczeń 2016 5/5 :applause: Stuhleck am Semering2 punkty
-
1 punkt
-
Ale się tu narobiło : Po mojemu to gość ma pewnie już renomę i jest znany w swoim światku, tak że zaistnieć już nie musi. Ale chce zdobyć trochę fejmu, ochów i achów zsuwając się tam, a nie tworząc linię, a pewnie nikt inny tego przed nim tam nie zrobił. Przyjemność w tym wszystkim pewnie ma, strach też na pewno odczuwa, ale swoją drogą musiał się tam jakoś dostać, nagrywa to w sposób efektowny i niekonwencjonalny i nie tak po prostu dla siebie na pamiątkę, a po to, żeby się pochwalić co i gdzie zrobił, żeby zaimponować ludziom przede wszystkim z jego światka narciarskiego, żeby o nim mówili, żeby więcej znaczył. Parę euro też pewnie przez to przytulił.1 punkt
-
My właśnie jeździliśmy z synem i stąd nasz wybór, aby podjeżdżać samochodem, po prostu było nam wygodniej :wink: parking oczywiście darmowy. A z pogodą to teraz różnie bywa, może akurat będzie super. Jak wspomniałam my mamy wyjątkowe szczęście do ładnej pogody w tym miejscu :biggrin: na forum jest mała relacja z naszego wyjazdu nr 1 i 2 - może to też w czymś pomoże. Z zeszłorocznego jakoś "nie zdążyłam" napisać :wink:1 punkt
-
Parking jest duży, kilka pięter plus trochę terenu na zewnątrz. Właśnie tam zawsze zaczynamy jazdę. Nigdy nie mieliśmy kłopotu z zaparkowaniem - oczywiście przyjeżdżamy zawsze tak, aby być mniej więcej na otwarcie ośrodka.1 punkt
-
W Soelden byliśmy trzy razy, za każdym razem w innym terminie (początek grudnia, koniec stycznia, początek marca) i chyba mamy wielkie szczęście do tego miejsca, bo nigdy nie narzekamy na warunki pogodowe :biggrin: W czasie tych pobytów raz tylko trafiliśmy na mgłę, pojawiała się nagle w połowie dnia i była taka, że nie wiadomo gdzie kończy się trasa, można było zbzikować. Zdarzyło się nam, że posypał śnieg, jednak do śnieżycy było daleko - przeważały dni słoneczne :applause: Zawsze nocujemy w Langenfeld, akurat dojeżdżamy pod wyciąg samochodem, jednak widujemy zawsze dość często kursujące skibusy. Mogę coś więcej napisać za kilka dni o aktualnych warunkach, ponieważ mąż się tam wybiera od 6-10 lutego (niestety beze mnie :sorrow: ).1 punkt
-
A to dobre! Muszę przećwiczyć pomysł z nartą w GOPRówce - bez wątpienia nadarzy się okazja. Generalnie zgadzam się z tobą MITEK w całości. Powodzenia na stoku.1 punkt
-
Wlasnie wrocilem z Janskich,tydzien beznadziejnej pogody,1-2 dni zimowo potem snieg znikal,choc trasy przygotowane.Miejscówka bardzo korzystna jednak chromole patrzec 5x dziennie na pogode.Polecam Penzion Kaminek1 punkt
-
No widzisz...tutaj też zależy co kto uważa za fajną jazdę i co to jest fajna jazda? Mitek zachwyca się śmigiem lub skakaniem z kupki śniegu na kupkę między trawą i kamieniami...a np artix uwielbia jazdę karwingową w dobrych warunkach. Jeszcze inny jazdę na gigantce, a jeszcze jeden jazdę w parku. Jednemu podoba się kręcenie przy jeździe na nartach z kija - innemu ujęcia statyczne. A filmy można kręcić zwykłym telefonem jeśli się tylko czuje taką potrzebę - i takie też są fajne...i na dodatek, to bardzo pomocna rzecz taki filmik, bo można zweryfikować swoją jazdę, popatrzeć z boku i próbować korygować błędy które doskonale na nich widać - polecam chociażby dlatego coś skręcić. Polecam również taki film zaprezentować publicznie - uwierz, to spora odwaga poddać się krytyce. Ja nie mam takich obaw, uważam, że to coś ciekawego, zabawa itd dlatego to robię. Na dodatek zawsze pytam o uwagi, konstruktywne rady do tych produkcji. Dlatego dziwi mnie trochę Twój przytyk do nich zupełnie w innym temacie, a nie w tematach gdzie te filmiki są. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Zillertal arena na tyle przypadła nam do gustu, że środę również poświęcamy na ten ośrodek i zwiedzamy miejsca, których nie udało nam się zobaczyć w dniu poprzednim. Początek wygląda standardowo, więc powtarzamy trasy naszym zdaniem najlepsze (głównie sportabfarth). Głównie jednak skupiamy się na obszarach położonych najdalej od Zell czyli Konigsleiten i Hochkrimml-Gerlosplatte. Po drodze na czarnej trasie nr 42 widzimy groźny wypadek i akcję ratowniczą z udziałem helikoptera. Naprawdę niewiele potrzeba i nieszczęście gotowe.Z tras godny polecenia jest rejon Hochkrimml-Gerlosplatte, mam wrażenie, że mało kto już tam dociera i przez to jest mniej ludzi. Trasy może nie specjalnie długie ale za to szerokie i puste. Konigsleten też fajne i do tego dochodzi super infrastruktura (podgrzewane gondole).W przeciwieństwie do dnia poprzedniego drogę powrotną pokonujemy na nartach a nie skibusem. Po pokonaniu długaśnego Kriml-expressu czeka na nas nagroda. Na szczycie Ubergangsjoch jesteśmy przed 16, trasy są już pełne odsypów ale zupełnie puste i te widoki. :biggrin: Zjeżdżamy pod gondolkę Rosenalmbahn i na dole w jednym z licznych barów apress ski kończymy kolejny bardzo udany dzień.1 punkt
-
Mitek pojechałeś po bandzie z tym filmikiem... jeżeli to po czym "jeździłeś" mieści się w kategorii "przyjemność" i "zabawa", to faktycznie mamy zupełnie inne postrzeganie... I trudno mi uwierzyć, że "to" nie zostawiło śladów na Twoich nartach... Pozdrawiam1 punkt
-
No to zaczynamy, z góry zaznaczam, że nie jestem mistrzem relacji i moje są dość specyficzne :smile: do tego gaduła ze mnie...Do Soelden, a właściwie Langenfeld (tam nocowaliśmy, świetne apartamenty) wyruszyliśmy w poniedziałek o godzinie 8, jak zwykle z poślizgiem, bo miało być o 7... nie łatwo jednak wyprawić się z dzieciakami ...Przez większość drogi towarzyszył nam deszcz, nawet w Austrii długo czekaliśmy na zimowe widoki, dopiero dojeżdżając w okolice Innsbrucka doczekaliśmy się widoku śniegu. A jeszcze lepszy krajobraz przywitał nas w dolinie Otztal. Na miejsce dotarliśmy po 10 godzinach jazdy.Na jazdę na nartach przewidzieliśmy trzy intensywne dni (od wtorku do czwartku) - na razie mogliśmy sobie na tyle pozwolić, ze względu na naszą młodszą pociechę.Za to pierwszy raz pojechał z nami syn, który spisał się znakomicie jak już wspomniałam. Założyliśmy częstsze przystanki i mniej przejechanych kilometrów, ale i tak wytrzymywał z nami na stoku od 9 rano do 16, poza pierwszym dniem, ale o tym już za moment...Pierwszy dzień nartowania to standardowo pobudka o 7, szybkie śniadanie i w samochód. Dni zaplanowaliśmy sobie zależnie od pogody, pierwszy miał być mieszany (trochę słońca, trochę chmur), więc padło na jeżdżenie po trasach Giggijoch z odwiedzinami Gaislachkogl, bardziej w celach widokowych.We wtorek pierwszego dnia zaczęliśmy od niebieskiej trasy 13 i 15 - na rozjeżdżenie się w sam raz, dla nas to pierwsza jazda w tym sezonie. Szczególnie zależało nam, żeby junior rozgrzał porządnie mięśnie. Zresztą kto był w Soelden to wie, że tamtejsze niebieskie trasy również potrafią być momentami ciut wymagające i wg naszej oceny ni jak mają się do naszych niebieskich.Stok niestety był przygotowany poniżej naszych oczekiwań, a wszystko dlatego, że w ciągu nocy padał śnieg, więc to co pięknie wyratrakowano wieczorem zostało zasypane :frown:: efekt: po kilku zjazdach sporo zwał śniegu, co ciut zniechęcało naszego syna, ale nie przeszkodziło w jeździe. Tutaj plus dla BBK gdzie ratrakowali rano. Ale do rzeczy... trochę zjazdów zaliczyliśmy, które niestety dały się naszym nogom we znaki i po małej przerwie tuż po południu przyszła mgła. Nie taka jak nasza, ale w skupiskach i dosłownie przemieszczająca się w momencie z miejsca na miejsce. W kilka minut potrafiła objąć cały stok, by po chwili odpuścić. Jazda stała się mniej przyjemna dla oka, ale znośna. Zapadła decyzja, że trasą nr 11 (czerwoną) zjedziemy w kierunku planowanych odwiedzin na Gaislachkogl... i to był nasz błąd jak się potem okazało... gdzieś w połowie trasy wjechaliśmy w tak gęstą mgłę, że kompletnie nic nie było widać, jak to mówią "mleko", ani brzegu tras, ani jej stromizmy czy zakrętów :eek: Praktycznie wszyscy narciarze zatrzymywali się i zamiast zjeżdżać właściwie zasuwali się nerwowo obserwując okolicę. Po małej męczarni dotarliśmy trasą 1a do stacji pośredniej, gdzie syn zarządził przerwę, a my nie protestowaliśmy. Nogi musiały odpocząć. Tam byliśmy świadkami niezbyt chlubnego incydentu z udziałem naszych rodaków, otóż jeden z grupy rodzimych narciarzy nie potrafił ustać na swoich własnych nogach i reszta kolegów pomagała mu w ubraniu się oraz wyjściu z lokalu. Mamy tylko nadzieję, że nie zjeżdżał na własnych nogach tylko gondolą... niefajnie po prostu ...Niestety nasz syn tak się zniechęcił tym "zsuwaniem się", że odmówił dalszego zakładania nart w tym dniu :frown:: Nie chcieliśmy naciskać biorąc pod uwagę jeszcze dwa czekające nas dni. Padło na mnie i zjechałam z nim gondolą, ale w sumie bez większego żalu, bo mgła niestety już nie dopuściła tego dnia. Zrobiliśmy zaledwie 25km. Dla relaksu i w nagrodę dla mięśni odwiedziliśmy wieczorem termy w Langenfeld, do których mieliśmy 5 min piechotą. Ciepła woda znakomicie zregenerowała nasze mięśnie nóg.Zachęceni bardzo optymistycznymi prognozami na dzień następny stawiliśmy się pod gondolą wcześniej i punkt 9.00 odbijaliśmy skipassy. No i nie zawiedliśmy się, ten dzień to było właśnie to co uwielbiam najbardziej: jazda przy błękitnym niebie i słoneczku :applause: zgodnie z planem udaliśmy się w kierunku lodowców. W trakcie przejazdów widząc rewelacyjny sztruksik na trasach Giggijoch zrobiliśmy sobie tam krótki wstęp (kilka zjazdów), nie mogliśmy sobie odpuścić zrobienia pierwszych rys :angel: przed 10 udaliśmy się na lodowce, z ukierunkowaniem na Tiefenbach. Tam również trasy przygotowane wzorowo i do tego jeszcze mało zjeżdżających. Od razu zaliczyliśmy trochę zjazdów bez przerwy i do tego nareszcie syn zaskoczył, odezwała się w nim radość i frajda z jazdy, nawet nie chciał robić przystanków i nas poganiał :applause: Za jego namową sporo korzystaliśmy z orczyka, co okazało się naprawdę korzystne, bo jedyny prowadził na początek trasy 39, gdzie wybierało się mało narciarzy przez co pierwsze kilkaset metrów było praktycznie tylko dla nas. Oczywiście obowiązkowo zaliczony został pomost widokowy :Na zakończenie dnia zjechaliśmy sobie trasą nr 33 i 30 z czego zrobił się piękny odcinek, czyli około 10km :smile: Efekt tego udanego dnia to 47 km, to już rozsądniejszy wynik.Przy jednym w wyjazdów orczykiem starszy Austriak poinformował męża, że w czwartek też ma być pięknie, mimo nie najlepszych prognoz oficjalnych - jak się okazało miał rację, doświadczenie chyba zrobiło swoje.Zachęceni obietnicami ostatniego dnia znów stawiliśmy się punktualnie i już przed 9 odbijaliśmy skipassy. Pogoda nie zawiodła i w planie znów było kilka zjazdów na Giggijoch, głównie mało oblegane trasy 23 i 24, przez większość traktowane tylko jako dojazdowe (na i z lodowców) co dobrze się składało dla nas. Byliśmy na nich praktycznie sami i cały sztruks był do naszej dyspozycji. Potem znów trochę zjazdów na lodowcach i tym razem wcześniejszy powrót trasami 33 i 30, a na zakończenie 2 godziny znów na Giggijoch. Tam jednak trasy bardziej oblegane przez co dość szybko tworzą się zwały śniegu. To nas nie wystraszyło i jako, że to ostatni dzień postanowiliśmy wytrwać do samego końca.Tego dnia jeździło się nam znakomicie i ani nie mogliśmy uwierzyć, że udało się zrobić 58km!!! patrząc na wydruki innych narciarzy (można było dojrzeć stojąc w kolejce do maszyny) było naprawdę dobrym wynikiem, szczególnie z dzieckiem :biggrin:A! ostatniego dnia, prawie na sam koniec (przed ostatni zjazd) miałam nieprzyjemne zderzenie oczywiście ze snowbordzistą... nie żebym generalizowała, ale ilekroć coś niefajnego trafia się mi na stoku, zawsze to jest z udziałem snowbordzisty... do dziś boli mnie trochę lewa ręka, ale daję radę. Nawet się nie zainteresował czy wszystko u mnie w porządku, a moje gabaryty znacznie odbiegały od jego. Wg mojej oceny on zawinił, bo zjeżdżał na pełnym "gazie" do wyciągu w miejscu gdzie krzyżuje się dojazd do restauracji i mnóstwo ludzi tamtędy przejeżdża. Szczęście, że byłam to ja, a nie syn, który jechał 2 metry przede mną.Ostatni dzień, już tradycyjnie, zakończyliśmy pyszną kolacją w klimatycznej restauracji Die Alm z rewelacyjnym regionalnym jedzeniem. Polecam :smile:Oczywiście Soelden nie byłoby sobą gdyby wieczorem nie spotkać mnóstwa narciarzy w pełnym rynsztunku niepewnym krokiem udających się do swoich siedzib. Fascynuje mnie to: jak oni tak wytrzymują, no i jak jeżdżą na drugi dzień? :Podsumowując:1. Mamy naprawdę szczęście na pogodę w Soelden, już drugi raz trafiliśmy naprawdę dobrze, te 3 godziny zmarnowane pierwszego dnia to tyle co nic. Dziś przykładowo lodowce, Gaislachkogl oraz niektóre trasy Giggijoch były zamknięte. 2. Kolejny też raz przekonaliśmy się, że koszty skipassów w stosunku do przejechanych kilometrów to naprawdę korzystny wynik w porównaniu do Polski.Sporo weekendów i pieniędzy musielibyśmy poświęcić, aby dorównać naszemu wynikowi z tych 3 dni, a mogło być nawet więcej.3. Trasy w Soelden przygotowane wyśmienicie, aczkolwiek naprawdę mamy małe wątpliwości z ich klasyfikacją (szczególnie niebieskie i czerwone)... ale może się nie znamy.4. Było rewelacyjnie, gorąco polecam nartowanie w Austrii. Już myślimy o kolejnym w przyszłym sezonie, tym razem na cały tydzień i córeczka pojedzie z nami, na razie tylko towarzysko, a sezon 2015/16 zaczynamy naukę.Chwała każdemu kto wytrzymał do końca mojego wywodu.Kilka fotek, Giggijoch1 punkt







