Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2016 w Odpowiedzi
-
Nowa Osada - Cieńków - Klepki - SkolnityRozpieszczony ostatnimi wyjazdami na Chopok i Schlick, stwierdziłem, że nie dam rady dzisiaj męczyć się przez cały dzień na jednej 1000-metrowej trasie, i wymyśliłem sobie... cztery stacje narciarskie w ciągu jednego dnia. W tym miejscu muszę stanowczo zdementować plotki, jakobym był wariatem, no chyba, że ski-wariatem... W tym dosyć oryginalnym planie pierwszoplanową role odegrał "Wiślański skipass", bez którego zdecydowanie trudniej byłoby zrealizować ten pomysł. Ustrojstwo to (WŚ) ma trzy niezaprzeczalne zalety: działa 8 godzin od pierwszego odbicia, w ciągu działania skipassu mogę przemieszczać się pomiędzy różnymi stacjami, i w końcu, że jest!, a to oznacza, że nie muszę stać w kolejkach do kasy, i tym samym zaoszczędzam sporo czasu. Przewidując, że warunki mogą być... zabieram narty "polityczne", tj. polecane przez Jarka, znaczy się "gorszego sortu" - nie bojące się minerałów. O godzinie 8.00 melduję się na pierwszej stacji.Nowa Osada:Miłe zaskoczenie, w nocy musiało trochę zmrozić, bo jest naprawdę twardo. Do godziny 9.30 jazda nonstop, bez kolejek i z dużym "luzem" na stoku. Od 10 zaczyna wyraźnie przybywać ludzi, stanie do kanapy do 10 minut. Warunki naprawdę bardzo dobre, brak przetarć i minerałów, ale zaczyna się robić tłoczno i niebezpiecznie. Ewakuuję się przed jedenastą. Cieńków:Docieram do stacji około 11. Warunki zgoła inne niż na NO. Ludzi do kanapy zdecydowanie mniej, czasami "od razu", czasami czekania na 2-3 minuty. Na trasie tłok jednak odczuwalny, mnóstwo "szkółek narciarskich" jeżdżących tradycyjnie wężykiem w poprzek stoku. Znajduję przetarcia i okazjonalne minerały, sporo łat lodowych, szczególnie na "ściance" - to nie jazda, to męczarnia. Klepki:Stacja jest po "sąsiedzku", więc docieram do niej "z buta" w kilka minut. Warunki bardzo dobre, brak przetarć, minerałów i łat lodowych jakby mniej, ale na trasie bardzo tłoczno, do 10 minut stania w kolejce do kanapy. Około 13ej ludziska częściowo odpuszczają, i można w końcu trochę szybciej pojeździć, ale i tak jest tu tłok. Skolnity:Wjazd na darmowy parking za torami, jedną wielką porażką - pełno pustych miejsc i jescze więcej błota, decyduję się na wyjazd na górę pod wyciąg... jest parę wolnych miejsc. Na zegarku 14, ludzi tradycyjnie brak, pusto na trasie, pusto do kanapy. Niestety warunki o tej godzinie nie są najlepsze. Jest miękko, są przetarcia i zdarzają się minerały. Pomimo dosyć trudnych warunków "banan" na twarzy jest, wszystko rekompensuje pusta trasa, a "polityczne" narty dają radę. Podsumowanie:Najlepsze warunki zdecydowanie na Nowej Osadzie i Klepkach, niestety to są też stacje najbardziej oblegane. Cieńków rozczarowanie, Skolnity... rano pewnie było bajecznie. Dzisiaj cały dzień prószył śnieg, ale to za mało, jak nic mocniej nie napada, to trzeba będzie sobie odpuścić...23 punktów
-
6 punktów
-
Niestachów k/KielcW Niestachowie jestem dość rzadkim gościem z racji tego, że to płaski stok i trochę się nudzę na nim, ale dziś postanowiłem tam pojechać, ponieważ młodemu przyszły nowe narty i jak na pierwszy raz wolałem, żeby tu się z nimi zaprzyjaźnił niż na Telegrafie, po drugie... mi też dziś przyszły nowe (stare) Rictory... a po trzecie, bo tu jest najtaniej i zawsze stok jest dobrze przygotowany :smile:Tak więc kilkukrotna obserwacja kamerek w dzień i w sumie to właśnie w Niestachowie jeździ najwięcej (choć ciągle mało) narciarzy, a do tego stan stoku zdecydowanie wygląda najlepiej ze wszystkich w okolicy. Tak więc z młodym startujemy po 16 na narty. Po 10 minutach parkujemy pod stokiem, szybkie przebranie i do kasy. Karnet na 2 godziny 30zł, a na 3 godziny 35zł. Bierzemy na dwie, bo do domu przed 19 trzeba wrócić, a że ludzi na stoku mało, kolejek zero i jazda na okrągło to swoje wyjeździmy się, a raczej młody się wyjeździ :wink: Obawiałem się trochę o warunki na stoku przez to, że od kilku dni brak mrozu, ciepło, deszcze, wiatry, no i to że jest już 16:30. Ale po pierwszym zjeździe jest radocha :smile: Stok przygotowany super, a warunki REWELACYJNE !!! Zero odsypów, muld, przetarć, minerałów, lodu, nic, po prostu nic :eek: Śnieg miękki, taki cukier trochę, ale jakby zmrożony sam nie wiem czemu. Jeździło się mega przyjemnie :smile: Może to przez te Rictory, które szły przez ten śnieg jak czołgi, a początkowo miałem wrażenie, że jazda na nich to jak kierowanie autobusem :crazy: :laughing: Może przez to, że nigdy wcześniej nie jeździłem na nartach typu all-mountain. Po jakimś czasie przyzwyczaiłem się jednak trochę do nich i nawet polubiłem trochę, bo jeździło się bardzo pewnie i bardzo przyjemnie, ot taki po prostu cruising.Zrobiłem kilkanaście zdjęć kamerką, ponagrywałem trochę młodego i... robienie zdjęć kamerką czy komórką na ustawieniach auto przy słabym świetle mija się z celem, no ale musiałem się przekonać :stupid: Tak, że tych zdjęć jest tylko dosłownie kilka, bo większość trafiła do kosza.Z ciekawości z młodym zjechaliśmy na krechę, on osiągnął 58 km/h, ja 69 km/h :crazy: :stupid:No i kilka zdjęć na koniec, a potem dodam jeszcze krótki filmik z dzisiejszej jazdy młodego w Niestachowie (młody ma 7 lat, więc bądźcie wyrozumiali :wink:) Filmik:[video=youtube;KF_LsXPvXyQ]6 punktów
-
5 punktów
-
Lost Gringos? Egzotyczna dla wielu Boliwia - kraj o charakterystycznej, "kolorowej" kulturze, obyczajach... Andy - dziewicze Góry dla nas? Dla nas gdzieś na końcu świata... Wyprawa, przygoda? To byłoby coś... Marzenie. Zapraszam na świeżutki filmik w tym temacie właśnie. [video=youtube;8eoOw0R-Evs]5 punktów
-
Czwartek (tłusty). Ruszamy jak zwykle wcześnie, ale nocne opady śniegi trochę paraliżują zjazd z Gelosbergu, przed nami jakiś wystraszony Czech zjeżdża 5km/h:sad: Na cel bierzemy dziś znów Kaltenbach. W nocy spadło około 20cm śniegu. Spodziewałem się puchu a tu stok równy i ubity (podziw dla obsługi), lekki mrozik. Ruszamy na Schnee Express, po kilku rundach skaczemy na drugą stronę. A tu zamieć, wieje i - 10C na górze. Ale jesteśmy wytrwali zjeżdżamy na dół do gondoli. Wracamy na "naszą stronę" a tu wita nas słońce. Warunki marzenie!!! Jeździmy jeszcze kila godzin ale w mniej zatłoczone części (Schnee Express). Wracamy, ponieważ Eberhartera "zaliczyliśmy" w poniedziałek, wsiadamy do gondoli. Jutro na celowniku Mayrhofen.5 punktów
-
Środa. Skoro chcecie więcej proszę bardzo. Dziś po raz drugi Arena, daliśmy jej druga szansę skoro w niedzielę się nie popisała:wink:. Prognoza pogody nie była zbyt ciekawa dlatego postanowiliśmy wystartować razem z pierwszym wjazdem gondoli, niestety takich jak my było dużo więcej (10 min czekania). Na górze znowu zaskoczenie temp 0C a na stoku zmorożony beton! Na szczeście jeszcze mało ludzi więc szalejemy. Po godzinie beton dał sie zmielić i warunki rewelacyjne, stok szybki i trzyma. Niestety taki stan nie mógł trwać zbyt długo, o 11.30 zaczęło padać. Na początku tylko prószyć ale później to już prawdziwa śnieżyca. Odpuszczamy w nadziei że sie trochę przetrze i idziemy na małe co nie co. I rzeczywiście warunki poprawiaja się. zjeżdzamy jeszcze kilka razy do stacji pośredniej i wracamy. Na liczniku BMW mountain - 31 km, czyli norma wykonana.: A poniżej kilka obiecanych fotek. Trzymajcie się do jutra!5 punktów
-
Pozdrawiam wszystkich z Zillertal. Po powrocie napisze tez moja relacje. Na razie spędzam duzo czasu w łożku, jestem zła i smutna, bo dopadło mnie choróbsko, z bardzo wysoka gorączka i innymi atrakcjami, ale staram sie nie poddawać, dzisiaj udało mi sie pojeździć az 3 godziny :wink:4 punkty
-
A tych którzy kochają jedną z tych rzecz też pozdrawiasz? :tongue: Wiele lat jestem na tym forum ale takich pozdrowień jeszcze nie było. :stupid: O Auris nic nie napiszę. Zajrzałem tutaj bo myślałem,że chodzi o Toyotę.: :biggrin:4 punkty
-
4 punkty
-
Ciśnienie Marcin na nowy sprzęt masz spore w tym roku...dwie nowe pary :happy: Fajnie! Kamera jak widzę również dobrze się sprawuje - jestem pozytywnie nią zaskoczony przy kręceniu w słabym świetle. Jakość w porównaniu do ceny jest bardzo ok. Co do zdjęć? Nawet GoPro przy słabym świetle przy normalnych ustawieniach nie radzi sobie zbyt dobrze, więc nie bądź w stosunku do swojego sprzętu zbyt wymagający. Co do Bartka - widzę, że zrobił spory postęp od czasu kiedy go ostatni raz widziałem - na początku sezonu w Tumlinie. Dla niego w tej chwili ważny jest każdy wyjazd na narty i jeśli aura pozwoli powinieneś go jak najczęściej zabierać na stok. Odchyla się zbyt mocno do tyłu, ręce z kijami mam wrażenie, że za wysoko trzyma ale nie jestem fachowcem co do techniki jazdy - może chłopaki coś podpowiedzą, jakie ćwiczenia korygujące zastosować dla niego? Najlepiej jakiegoś dobrego instruktora na kilka godzin by wyeliminować te błędy - ale nie wiem, czy takowego znajdziesz na świętokrzyskich stokach? A ponieważ temat jest o warunkach, to kilka słów. Jak widzę Niestachów trzyma się całkiem ok - śnieg wiadomo jaki ze względu na pogodę... ...wczoraj znajomi byli w Bałtowie z rana i bardzo chwalili. Dzisiaj rano widzę, że na ulicy pod domem wszystkie kałuże zamarznięte :happy: Nasze górki są krótkie i sztucznego nasypane wszyscy mieli na full - myślę, że przetrwają odwilż. Ja dzisiaj ostatni antybiotyk, leżenia i gnuśnienia w domu mam dość więc w sobotę z samego rana najprawdopodobniej zaatakuję Szwajcarię Bałtowską...tym bardziej, że ceny się pozmieniały... ...a może w piątek na nocną jazdę zawitam za 20zł - 3 godziny? Kto wie. Warunki wyglądają bardzo przyzwoicie - poniżej filmik z wieczora z przed dwóch dni. [video=youtube;OrbFPS92NZc] Małe górki mają jednak przewagę nad dużymi w czasie kiedy zima w odwrocie - wiadomo z jakiej przyczyny. PS. Właśnie zaczął padać śnieg w Radomiu4 punkty
-
Skitourowa środaTo już staje się tradycją - skitourowa środa na Żarze.Jak zwykle po robocie cegła na gaz,fullwypasówka,Przegibek i parking pod Żarem.Niewątpliwie ta górka ma jedna przewagę nad choćby wiślańskimi - leży z dala od kurortów,cokolwiek to w naszych realiach znaczy.Do tego dojazd jest przyjemny.No,może po za dniem dzisiejszym,gdzie dziś akurat stali panowie "szuwarki" i suszyli zjeżdżających z Przegibka.Na szczęście dobra dusza mrugnęła światłami.Pod żarem melduję się o 17.40.czas założyć nowe buty,które nabyłem kilka dni temu.ładnie się prezentują,ale jeszcze ich ie użyłem.Zakładam i... stopa wpada coś zbyt łatwo.No,mało fajnie to wygląda,ale zobaczymy na stoku.Luzuję cholewkę,ale nie zauważyłem,żeby te buty były wygodniejsze w chodzeniu niż moje zwykłe narciarskie... są jakby strasznie sztywne.Zakładam foki i ruszam do góry.Początkowo idzie się zupełnie normalnie,nic nie przeszkadza,chyba nawet poluzowana cholewka się sprawdza,mimo,że czuć twardość buta.Jedynie zbyt wysoka temperatura przeszkadza.Natychmiast robię się mokry.Za to czuję,że te buty są lżejsze od normalnych narciarskich.Pierwsze wyjście poszło gładko,choć tempa nie narzuciłem.Gorzej ze zjazdem - nowe buty,do tego ich twardość... Jakoś nie mogę się szybko zaadoptować,ale nawet poszło.Drugie wejście też spoko,zjazd już wyraźnie lepszy.dopiero za trzecim razem coś nie za bardzo. Zacząłem odczuwać obtartą piętę w lewej nodze.Dojście do góry było mało fajne.Miałem zjechać i do domciu,ale było za wcześniej na powrót... No to jeszcze raz.Poluzowałem mocno buty i tym razem jakby lżej.Już bez większego kłopotu do samej góry.Jak warunki narciarskie?Wszystko co mogę powiedzieć,to że jeszcze się da pojeździć.Mówić,że są dobre nie będę,bo tak już być nie może.Pojawiają się przetopy,niektóre trudne do zobaczenia dla zjeżdżających,a trasa się wyraźnie zawęziła.Ale sama jazda dość przyjemna.Najlepsze jest to,że ratrak ciągle pracował i przy każdym zjeździe jechałem po sztruksie.Najlepszy był ostatni,bo pole wyratrakowane sięgało połowy stoku.Taka nagroda za dzisiejsze cierpienia. :angel: Ponownie wyszedłem 4 razy i zjechałem.Ludzi strasznie mało,to niewątpliwa zaleta,jedynie szkółki potęgują tłok.To znaczy robią wrażenie,że on jest... biorąc po uwagę aurę,nie jest najgorzej,ale daleki jestem od zachwytu.Pojeździć przyjemnie można,po wcześniejszym zapoznaniu się ze stokiem.Trening wykonany,puszka się cieszy.Gorzej lewa stopa - zdarty naskórek nad piętą. Chyba jednak nie zaprzyjaźnię się z moimi nowymi butami.Przede wszystkim przód stopy zbyt luźny.Do twardości też nie mogę przywyknąć,choć precyzja prowadzenia nart jest.Może dam im jeszcze szansę? Pozdrawiam,Johnny4 punkty
-
To prawie na tę wódkę we wsi zostanie.:cheerful: :tongue: Rozbroił mnie Rafał tym hasłem.:biggrin: A odnośnie "Wyższości świąt BN nad świętami WN.":wink: W Dolomitach mają: Ale ani łoscypków ani oscypków tam nie mają. :cheerful: :applause: No może mają Bombardino,ale herbaty "góralsku" to nie zamówisz.:stupid:3 punkty
-
Byłem,byłem,...a co!? Trzy podejścia nie udane,aż raz się udało.I tak właściwie to mogłoby mi wystarczyć na całe życie.:cheerful: Kawałek kotła a potem zjazd rynną po kosówce pod kanapę i to całe nartowanie. Zjazd nartostradą w dół mnie nie interesuje.To robiłem w dzieciństwie i młodości z Szyndzielni i Skrzycznego. :eek: To zbyt ryzykowne zajęcie w moim pojęciu.:laughing: Do goryczkowego ani tunelu ani wyciągu,a tego typu spacery to nie moja bajka. Rafał dziękuję za zaproszenie.:applause: :applause: :applause: I w związku z tym wszystko co po wyżej napisałem jest nie aktualne. No może poza tym spacerem do goryczkowego.:tongue: Ja chcę żyć!!! Nie mniej śniegu jak na razie brak,więc to wszystko patykiem na wodzie pisane. : A "im dalej w las..." - to mam więcej roboty w związku ze zbliżającą się wiosną. I choć ta wóda we wsi ["to je ono a ne coca-cola" takie stare czeskie hasło reklamowe] - mnie przekonała :wink:,to ciężko będzie. : Ale zaczekajmy na opady śniegu a wtedy,wiesz...dla towarzystwa to może i MB da się powiesić.:crazy:3 punkty
-
Dzisiaj wracając z młodym ze szkoły zajrzałem na kielecki Telegraf i bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie warunki na nim :smile: Mimo, że była godzina 13, temperatury cały czas na plusie, to śnieg wydawał się bardzo przyjemny. Może przez bardzo małą ilość narciarzy jeżdżących po stoku. Ale dziś tam nie jeździliśmy, a z premedytacją udaliśmy się do pobliskiego Niestachowa, ale o tym będzie później :wink:A tu jedno jedyne dzisiejsze zdjęcie z Telegrafu:3 punkty
-
Słotwiny Arena ParkingWidzę, że dyskusja nt. Słotwin Areny wre. Jako, że są to moje rodzinne strony i znam ten stok jak żaden inny się wypowiem. Górkę bardzo lubię, idealna do wyszusowania się z rana po sztruksie, można tam doskonalić technikę, są momenty płaskie i strome. Jak pisał iski, przygotowanie od tego sezonu jest genialne. Z resztą popatrzcie jak wyglądają stoki na Podhalu, a jak na Arenie. :laughing:Co do parkingu! Panowie, było tak, że wyjazd do góry wiązał się z mandatem bo parkowało się na dziko przy tej knajpce jak WC. Od tego sezonu jest pełnoprawny parking nad "Chatą na stoku". Płatny 5 zł. Nie ma zagrożenia mandatu, nie trzeba dymać do góry 300m. Wysiadasz z auta i zapinasz narty. Jako, że droga dojazdowa jest wąska, zjeżdżając na dół pan parkingowy po konsultacji (przez radio) z drugim panem na dole puszcza lub chwilę wstrzymuje zjazd na dół (puszcza auta jadące do góry). Parking ten przetestowany kilka razy w ciągu ostatnich tygodni. Nie ma mowy o żadnych problemach. Foty zrobione z tego właśnie parkingu:3 punkty
-
Witam wszystkich. Tak jak obiecałem melduję się z Zell. Dojazd tu okazał się zdecydowanie dłuższy niż zakładałem. Korek koło Monachium to standard, ale 1,5 godz. od Kramsach do Fugen to mnie zaskoczyło. W Austrii też zaczęły się ferie. Drugim zaskoczeniem to pogoda, temperatura bardziej wiosenna niż zimowa, nawet w nocy nie spada poniżej zera. Ale po kolei. Niedziela od rana pada gęsty śnieg, na termometrze 0, ruszamy na Arenę tam mamy najbliżej. Ludzi całkiem sporo do gondoli czekamy około 5 min. Na stoku 20 cm świeżego śniegu i po dwóch godzinach muldy, muldy, muldy. Jest to nasz pierwszy dzień w sezonie na deskach więc meczymy się niemiłosiernie, ale nie odpuszczamy. Po pięciu godzinach wracamy, mamy jeszcze w kieszeni 5 dni zjazdów. Zaskoczenie!!! prognoza pogody na następne dni zmienia się i mamy nadzieję na słońce. Poniedziałek. Po wczorajszym śniegu nie ma już śladu, wokół nasze apartamentu znowu zielono, temperatura 7C. Dziś na rozkładzie Hoch Zillertal. Warunki o niebo lepsze, równo ale miękko, nic dziwnego przy tej temperaturze. Na niebie słońce. Po kilku godzinach na koniec zjazd Złotym Eberharterem, czyli dzień zaliczony. Wtorek pogoda ma być piękna, ale ponieważ dalej ciepło (w nocy 5C) ruszamy na Hintertux! Dałem się namówić forumowiczom. Wjazd na górę i ... widok powala!!! Czegoś takiego nie da się opisać. Stok zmrożony równy po prostu- raj. Słońce świeci, śnieg się skrzy, sztruksik jeszcze gdzieniegdzie. Szalejemy. około 14.00 pogoda nagle się zmienia, zaczyna wiać i nadciągają chmury, uciekamy do gondoli ale szczęśliwi. CDN- jeżeli zechcecie.:biggrin:2 punkty
-
BKK to istotnie sporo zależy od pogody :wink: jak dobra zima to całkiem przyjemnie może być, byle nie za długo - spora część infrastruktury faktycznie muzealna, ale chyba m.in. dzięki temu ludzi mało :biggrin: Ulubiona trasa to 11 i 7. Do TH sami wybieramy się w tym roku na wakacje rodzinne :laughing: będziemy od 20 lutego, więc jak czytam wybraliśmy dość optymalny termin :cheerful: kiedyś byliśmy tak tylko na 1 dzień i już wtedy planowaliśmy wrócić.2 punkty
-
Zapewne wiele zależy od pogody, ale tam jest niżej niż w TH, deszcz nas zlał niemiłosiernie, do tego stara infrastruktura, krzesełka bez osłon, niektóre muzealne wręcz, nie było sie gdzie skryć. Trasy połączone ze sobą w absurdalny sposób... TH to mercedes przy BKK.2 punkty
-
2 punkty
-
Mam syntement do ,,Stożka" i uznanie dla jego właścicieli za podejście do narciarzy. Niestety pogoda jest juz trzeci sezon ,a w tym szczególnie bardzo niełaskawa ,delikatnie mówiąc. W czasie śnieżnej zimy 2012/013 byłem trzy razy i były super warunki i miałem zapewniony dojazd ze stacji PKP Wisła- Głębce.W tym roku z przyczyn obiektywnych ,czyli wredne warunki pogodowe dla stromych stoków nie mam niestety ,,Stożka'' w planie:frown::2 punkty
-
To jest właśnie ten moment w którym "zabawa" się kończy. Niestety definitywnie.:frown:: I o tym mówiłem we wcześniejszej wypowiedzi. Pozdrawiam2 punkty
-
Wyciąg na Gąsienicowej ruszył. Pada śnieg, mocno wieje. http://www.pkl.pl/kasprowy-wierch/kamery-online.html Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk2 punkty
-
Fajne, ale jest parę minusów. Do tego chyba trzeba inne prawo jazdy. Toto musi mieć chyba tachograf. No i ze względu na masę i gabaryty to nie wszędzie wjedziesz. Plusem jest to, że gdyby mnie było na takie "auto" stać to tymi minusami bym się zbytnio nie przejmował.:biggrin: Pozdrawiam PS: nie widziałem na filmie, jest tam narciarnia i warsztacik do serwisowania nart? Bo jak nie to nie jest idealne dla narciarza.:wink:2 punkty
-
Maciek ale dlaczego nie na rowerze z nartami?... Czekam i czekam na tę relację inną niż wszystkie i? Podejrzewam weekend, że to się wydarzy Lepiej byłoby poturować gdzieś w lesie...ale zima niestety jaka jest każdy widzi... Dzięki za relację. Pozdrawiam2 punkty
-
Stożek Specjalnie dla Jaśka Cytat od koleżanki :shocked: "Beznadziejnie, śniegu nie ma, kamienie i ziemia. Czynna tylko ta główna trasa. Niebieska i czarna nie są naśniezone"2 punkty
-
A co powiecie na takie auto? W zasadzie, to już nie auto, tylko dom z garażem. [video=youtube;-wz9Sjvu-oo]2 punkty
-
Weekend dla tych, co nie mogą spać Sobota 06.02. 03:45 Korea Południowa – zjazd mężczyzn (90min) 11:00 Garmisch Partenkirchen - zjazd kobiet (120min) Niedziela 07.02. 03:45 Korea Południowa – supergigant mężczyzn (90min) 10:30 Garmisch Partenkirchen - supergigant kobiet (105min)2 punkty
-
Dla wszystkich - najlepsze linia Ever [video=youtube;ZuVgLhbRBf4] pozdrawiam ps. trochę więcej luzu.2 punkty
-
W tym sezonie realizuje plan krótkszych (2-3 dni na stoku) za to częstszych (to już był 4-ty wyjazd do Austrii tej zimy)wyjazdów w Alpy . Do tego postanowiłem skoncentrować się na miejscach gdzie albo wcale nie byłem, albo byłem dawno temu. Zachęcony pozytywnymi opiniami znajomych i forumowiczów postanowiłem skierować kroki swoje i grupy znajomych do Tyrolu do ośrodka Serfaus-Fiss-Ladis. Wyjazd na ostatnią chwilę po upewnieniu się, że będzie pogoda. Ponieważ zapowiadała się 3-dniowa lampa, należało jedynie dograć kwestie spanka. Znaleźliśmy super apartamencik tuż obok stacji, gdzie zbiegają się trzy gondole w miejscowości Fiss. Pensjonat Gondeblick naprawdę godny polecenia. Może nie tanio - ale standard więcej niż przyzwoity, dla auta przygotowano obszerny kryty parking w cenie apartamentu, jest strefa wellness, bilard, piłkarzyki, czy pokój dla dzieci. No i widok z okna prosto na stok, a dojście do gondoli sprowadza się w zasadzie do przejścia na drugą stronę drogi. Gdy przejechaliśmy w nocy ok. północy stok był oświetlony, a rano ukazał się nam taki widok: DZIEŃ 1 - środa 27.01Nastąpił moment, kiedy trzeba było zobaczyć co oferuje ośrodek. No cóż na pewno tras jest baaaardzo wiele i tu może ośrodek nie wyróżnia się wiele od innych dużych ośrodków w Alpach, jednak to co zwróciło moją uwagę, to fakt że trasy są dość wymagające i często dość wąskie.Prawdopodobnie ze względu na ciepłą aurę (w środę było słonecznie, choć było trochę chmurek, a temperatura jakieś 5 stopni na plusie) i małą ilość śniegu, po zjechaniu pierwszymi trasami ponad miejscowością Fiss, czujemy niedosyt. Jest sporo przetarć i minerałów. Do tego mamy wrażenie, że ratrakowi nie wykorzystali pełni możliwości swoich pisten bullych - jest bardzo nierówno. Hmmm... zaczynam się zastanawiać, czy peany na temat SFL nie były przesadzone: Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przejechaliśmy na północną stronę stoków nad Fiss. Jest szeroko, równo, twardo i co ważne śniegu jakby więcej. Na szczycie parkuje super wynalazek firmy Polaris: Ok. 12-tej zaczynamy przemieszczać się w kierunku Serfaus i dalej. Pierwszego dnia dojedziemy do Scheidbahn i obere Scheidbahn. Tutaj trasy znów szerokie i twarde, mimo dodatnich temperatur, a widoki zapierają dech w piersiach. Po udanym narciarskim dniu pora na Apres-Ski. Jeden rozchodniaczek, przerodził się w kolejny, na szczęście z Hexenalm do domu nie było daleko: DZIEŃ 2 - czwartek 28.01Wydarzenia dnia poprzedniego wpłynęły na formę części osób z grupy. Ja i jeden znajomy od rana atakujemy stoki na północy Fiss i czekamy aż dołączy reszta. Od rana słoneczko, w ciągu dnia nieco się zachmurzy, ale słońce i tak się jakoś tam przebija, więc kontrast nie jest problemem. Minimalnie chłodniej niż wczoraj - jakieś +3. Wszystkim nam udaje się znaleźć dopiero ok. 11-tej. Celem jest wspólne przejechanie do części ośrodka zwanej Masner. Widoki nieprawdopodobne, jednak robi się późno i w zasadzie od razu po dojechaniu na miejsce ogłaszamy odwrót. Postanawiamy jednak, że trzeci dzień chcemy spędzić właśnie tutaj: DZIEŃ 3 - piątek 29.01Rano niebo zasłonięte chmurami, ale prognoza wskazywała na przejaśnienia w zasadzie od samego rana, a ok. 11-tej ma już był słonecznie. Prognoza się sprawdza w 100%. Temperaturowo też jest nieżle - między -1 a 1 stopni na plusie. Przebijamy się do tras w części Masner. Znów widoki zachwycają. Trasy też niczego sobie, zwłaszcza czarna 160 obsługiwana przez krzesło Masnerkopfbahn. Jeździ się super, no ale trzeba spożyć topfenstrudla z sosem waniliowym i napić się kawki: Jest cudownie, a ten widok powoduje, że nie bardzo chce się wracać do Polski: No cóż, trzeba jeszcze jakoś dojechać do Krakowa, więc niechętnie ale ok. 15-tej zaczynamy wracać w kierunku Fiss, aby wziąć prysznic i wsiąść do auta. Jeszcze dwa widoczki na pożegnanie z trasami Masner: O 3-ciej nad ranem parkujemy pod domem.PODSUMOWANIEZachwyty nad ośrodkiem SFL nie są przesadzone. O ile - być może ze względu na małą ilość śniegu - trasy na południu nad Fiss nie rzuciły nas na kolana, o tyle te na północy, czy w rejonach: Scheidbahn, czy Masner są świetne. Widoki niesamowite. Sporo tras czarnych i naprawdę wymagających. Ośrodek na pewno nie należy do tanich, a w zasadzie można śmiało powiedzieć, że jest jednym z droższych w Austrii. Jeździliśmy 3 dni i nie przejeździliśmy wszystkiego. Na pewno dodaję go do listy moich ulubionych miejscówek.1 punkt
-
Jakie plotki,prawdziwe SKI-SAFARI na naszych pagórkach Nasz chłop pozytywnie zakręcony Ps.Też tak często robie1 punkt
-
Fajna muza Janek, na stok poszłam nafaszerowana lekami, jeździłam tyle, na ile pozwalało samopoczucie. Pozdrawiam ciepło :happy:1 punkt
-
Janku, do marca, kwietnia dużo czasu...liczę na to, że pojedziesz i do Austrii ale również na Kasprowy :happy: Obydwóch wyjazdów Ci życzę :cheerful: ...no ale koniec OT w wątku o Soelden nowego Forumowicza :happy:1 punkt
-
Nie daje sie, szkoda mi każdej minuty, ale gorączka prawie 40 stopni chwilowo zwycięża na szczęście na pokładzie mamy lekarza. Jutro ostatni dzien i zamierzam go choć cześciowo spędzić na nartach!!!! I już sie nie wcinam koledze, czekam na dalszy ciąg relacji :biggrin:1 punkt
-
Mieszkałam w Sirnitz, cudowna miejscowość ponad chmurami z kwaterkami w śmiesznych cenach :cheerful: Warto spędzić jeden dzien na trasach Sirnitz, a dojazd do Turracher Hohe dojazd nie stanowi problemu. Jedynym naszym złym wyborem było spędzenie jednego dnia w Bad Kleinkirchheim, nie polecam.1 punkt
-
1 punkt
-
Jak narty i seks to wszytsko zorganizujecie sobie we własnym zakresie i więcej atrakcji w miejscowości Wam nie trzeba, no chyba że szukacie klubów swingersów:smile:1 punkt
-
Tak jak się zgadywaliśmy,dziś razem z majorem po wspinaliśmy się na Żarze.Bardzo udany wieczór! Podobnie,jak dwa dni temu,znów po robocie prosto na narty.Znów szybka konsumpcja po drodze,odwiedziny serwisu narciarskiego i prosto do Międzybrodzia.Sypie śnieg,ale Fullwypasówka w dobrej kondycji.Boczne drogi też ok,tylko ta mała warstewka puchu,niesamowicie paraliżuję niektórych kierowców.Im bliżej gór,tym mocniej sypie - dobrze! Ciekawe jak sytuacja na Pilsku? Mimo wszystko udaję się dojechać przed 17 na parking przed Żarem.I znów się tak spieszyłem,że aparatu zapomniałem... Nic to,na stok i foki czas założyć i spojrzeć na stok. Na początku żwawo do przodu,choć jakoś tak dziwnie się dziś czułem.Jakby nogi nieco z waty,choć "podawały".To chyba jakieś chwilowe osłabienie,bo później szło już dobrze.Jakoś tak inaczej wygląda ten Żar,kiedy człowiek się wspina. To co rzuca się w oczy,to ilość wyprodukowanego śniegu.Wszystkie armaty idą na full!Niektóre kopce są imponujące.Jeśli mróz jeszcze tak potrzyma,to warunki będą mieli wyśmienite! Byłem tam dwa dni temu i od tego czasu już widać dalszą poprawę warunków i poszerzającą się trasę.Ponieważ ja miałem dziś łopaty,to jazda była jeszcze lepsza,bo zwłaszcza po bokach,mnóstwo kopnego śniegu. Podobnie jak wcześniej,mogę powiedzieć,że jakieś tam niewielkie kopce,lodu niewiele,gródki jakby zniknęły,a minerały dawno są tam gdzie ich miejsce - głęboko pod śniegiem. Jak dla mnie,warunki bardzo dobre! Kiedy zjechałem na dół,prawie do wyjścia szykował się MajorSki.Tak w sam raz.No i od razu się przekonałem,jaka jest różnica między zawodowcem,a mną... Drugie podejście razem,ale przy trzecim zostałem już nieco z tyłu za kolegami - pojawił się jeszcze kompan Majora,Szymon oraz koleżanka,która jakoś tak przed nami uciekała i nawet na wspólną fotkę się nie załapała... :wink: Mimo krótkiego czasu,postanowiłem jeszcze wejść czwarty raz (koledzy szli trzeci),ale już mocniej odstawałem.Wyraźnie dostałem w d... Ale co się dziwić? To moje pierwsze w tym roku,konkretniejsze toury i od razu ustanowiłem swój rekord przewyższenia: blisko 1200 m. Żeby lepiej się usprawiedliwić,to wspinam się w zwykłych butach zjazdowych i na nartach,które do najlżejszych nie należą.No ale swego czasu sam tak wybrałem.Na koniec jeden z kopców i ekipa. Od lewej: Szymon, Tomasz (MajorSki) i ja Piękny wieczór! Miałem wątpliwości,że przemoknę przy takim intensywnym opadzie itp,ale decyzja była słuszna!Super wypad i dzięki za miłe towarzystwo!Kto wie,może jak zakwasy nie będą zbytnio ograniczać,to będzie powtórka. Na koniec dodam jeszcze,że wiązania Marker Baron sprawdzają się znakomicie i są dość komfortowe w obsłudze.Nie odczułem też różnicy podczas jazdy,między nimi,a wcześniejszymi,zwykłymi wiązaniami narciarskimi.Zakup zdecydowanie udany! Pozdrowienia z Góry Żar, Johnny1 punkt
-
Tym razem rowerzysta... freerider... Kelly McGarry - 33 lata. "Nie o takim rozpoczęciu sezonu marzyliśmy. Niestety, smutne informacje dotarły w poniedziałek rano z Nowej Zelandii. W znanym bike parku Queensland przydarzył się wypadek, w którym uczestniczył znany freerider Kelly McGarry. W skutek upadku z olbrzymim impetem doszło do zatrzymania akcji serca. Pomimo wielu prób medyków nie udało się uratować Nowozelandczyka… Odejście tak wyśmienitego zawodnika to nie tylko olbrzymia strata dla bliskich i globalnego kolarstwa górskiego, ale też dla całej kultury freeride’u. McGarry od lat utrzymywał się w światowej czołówce i zarażał wszystkich pozytywnym nastawieniem do życia. Na jego koncie było wiele doskonałych wyczynów rowerowych, dzięki którym zapisał się na kartach historii mtb. Jednak to jego osobowość, chęć do pomocy innym i olbrzymie poczucie humoru sprawiało, że momentalnie zjednywał sobie ludzi." www.redbull.pl RIP Kelly. [video=youtube;fz7fQTst41U]1 punkt
-
Od strony Małego w porządku, ten trawers czyli trasa nr 3 też pewnie przejezdna, ale z samego szczytu Skrzyczego pewnie już wytopione, z tego co pamiętam chyba Góral wrzucał zdjęcia stamtąd w weekend1 punkt
-
johny ! Czytaj i pisz o warunkach. Nie próbuj robić czegoś co jest niemożliwe.:stupid: zaruski jest nienaprawialny od początku do końca.:frown:: : Wystarczy nie odpowiadać na zaczepki czy jak się to fachowo nazywa hejt.Niechaj sobie chłopak używa ile chce. Nie sądziłem,że kiedykolwiek coś takiego napiszę w stosunku do kogokolwiek.:eek: Jedynym sposobem na taki hejt to ostracyzm.:1 punkt
-
Byłem dziś na złotym na wieczornym jeżdżeniu - miękko i mokro, ale w końcu jazda od 18 do 20 i temp +10... Natomiast pod tym cukrem twardo! Ponoć w czwartek ma być mrozik i super warun. Dziś byłem od 8 do 10 rano. Jazda bez kolejki. Miękko i mokro, ale bez tragedii. Szefostwo stoku mówiło, że w nocy ma być mróz, więc w czwartek spodziewają się świetnych warunków :)Ja wczoraj jeździłem SL, dziś GS. Muszę przyznać, że fajnie zorganizowany trening.Niestety zdjęcia tylko z dnia wczorajszego.[ATTACH]27107[/ATTACH][ATTACH]27108[/ATTACH][ATTACH]27110[/ATTACH]Wysłane z mojego LT22i przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Cześć Ale spina się wywiązała. Ja jakoś nie widzę nic obraźliwego w wypowiedzi Marboru. Natomiast durny komentarz Mitka... sami oceńcie kto wywołał nieprzyjemną dyskusję - zresztą nie po raz pierwszy. Ja nie wiem czemu wypowiedzi innych forumowiczów są jakieś milsze, cieplejsze natomiast niemal każdy post w.w. pana nacechowany jest negatywnym czymś. Natomiast film. Zawsze byli ludzie gotowi dla adrenaliny zaryzykować życie (pierwsi zdobywcy Himalajów, Alp, płetwonurkowie, grotołazi itd. i to z jakim sprzętem) Potem opowiadali przy gitarce i ognisku. Teraz mogą pokazać to na tablecie jak by ktoś nie wierzył Pozdrawiam1 punkt
-
4 osoby dosiadły sie do nas na lotnisku w Veronie po przylocie z Warszawy. Przylot samolotu opóżnił sie o prawie 2 godziny co skutkowało przymusową przerwą w drodze do Aosty.Jechałem już 6 razy autokarem i tylko raz podróżowała ze mną ,,gawiedź''. Było to w grudniu 2010 r. Konkretnie 10-12 młodych osób z klubu sportowego, chyba z Bydgoszczy.Ich opiekun ich tłumaczył, chwalił i usprawiedliwiał ,ale mało przekonywująco.Oni tylko mieli wykupiony dojazd .Wsiadali w Pszczynie a wysiadali gdzies pod Turynem i tam czekał na nich inny autokar.Gdzie sie udawali docelowo nie wiem .W każdym razie zachowywali się głośno, byli bezczelni i wulgarni. Poza tym zawsze podróżują kulturalni ludzie ,których łączy ta sama pasja. Coś tam ,,łyknąć" w czasie tak długiej drogi jest wręcz wskazane ,wszystko z umiarem.Tym razem kultura była wzorowa, nawet zbyt ,,sztywna".Biuro tyrystyczne to ,,Olimp" z Krakowa.1 punkt
-
29.01.2016 Spacer po starej Aoście. W mieście znajdują się zabytki z czasów rzymskich i późniejszych wieków między innymi: ruiny amfiteatru, murów miejskich, łuku tryumfalnego cesarza Oktawiana Augusta, kościół kolegiacki S.Orso ....Odczucia własne po trzech wyjazdach w ten region narciarsko-turystyczny. Pierwszy raz tam pojechałem gdy praktycznie zaczynałem jeździć na nartach. Region mnie zafascynował a trasy w większości przeraziły ,ale sporo się nauczyłem. Coś jak rzucenie na głęboką wodę. Sprawdziło się powiedzenie :,,co cię nie zabije to cię wzmocni’’. Wróciłem ( po pierwszym razie) z potłuczonymi żebrami (nadziałem się na własne kijki) i lewym kolanem (przeciążone wiązadło, które miałem zerwane w 1986 roku).Drugi wyjazd już bez strachu ,ale fascynacja pozostała i żadnego znudzenia trasami i zwiedzanymi miejscami. Następne trzy wyjazdy to Santa Caterina i Bormio. Tam czułem się jak w domu bo wyciąg bliziutko hotelu, podobnie przystanek skibusa gdy chciałem pojechać do Bormio. Trasy ciekawe ,jak i okolice ,ale po trzech sezonach mi się znudziło. Zakończony wyjazd w niedzielę do Doliny Aosty z kilku powodów okazał się najlepszym wyjazdem w moim życiu. Pogoda trafiła mi się wiosenna ,ciepła, słoneczna i prawie bezwietrzna. Trasy narciarskie ciekawe a warunki na większości z nich dobre . Jest sporo starych, powolnych wyciągów krzesełkowych ,ale trasy jakie z nich prowadzą są bez porównania ciekawsze od tych polskich (takie niestety górki i klimat mamy).Sporo ciekawych miejsc geograficznie ,historycznie i kulturowo. Towarzystwo miałem bardzo kulturalne i grzeczne ( trochę mało spontaniczne) za wyjątkiem dwóch osób (też starałem się być na luzie, ale u mnie w nowych sytuacjach daje o sobie znać stres niestety).Przy moich siłach i umiejętnościach zostało jeszcze sporo tras do zaliczenia np. po szwajcarskiej stronie S.N. B.-Cervinia/Val./Zermatt, około 2/3 tras w Monterosa oraz francuską część S.N. La Thuile/La Rosiere. Największy minus to odległość Doliny Aosty od Polski ,ale jechało nas tym razem tylko 28 osób w autokarze, czyli miałem miejsce leżące i te 23 godziny były do wytrzymania. Trzeba tam też mieć szczęście do pogody bo np. w poprzednich dwóch wyjazdach w ten Region, wprawdzie tylko dwa dni były ciężkie do jazdy bo wiatr i opady śniegu ,ale było cały czas około 5 stopni zimniej (przeważnie słonecznie). Patrzę ,czytam relacje oraz porównuję warunki oraz ilość dostępnych tras i nie chce mi się już na narty w Polsce wyjeżdżać w tym sezonie. Mam nadzieje ,że to się zmieni i 3-5 razy jeszcze się na polskie stoki udam. Pozdrawiam Janek1 punkt
-
Ponownie Toury na ŻarzeJak wcześniej zapowiadałem,tak się wybrałem.Punkt 16 wypad z roboty i kierunek Międzybrodzie Bialskie.Ruch umiarkowany,drogi w bardzo dobrym stanie,więc szybciutko przedostaję się na Przegibek i dalej pod Górę Żar.Na parkingu niewiele samochodów,w dodatku część już się zwijała.Najgorsza niespodzianka to błoto... Parkingowy nie za bardzo wiedział,gdzie kierować samochody,żeby ludzie się nie upaćkali.Obieram względnie dobrą pozycję i szybko na stok.Punkt 17 montuję sprzęt i jazda do góry.Co ciekawe,stok wygląda zadziwiająco dobrze,jak na odwilż i Halny.Jest niesamowicie ciepło!Ubrałem tylko letni Windstoper i cienką koszulkę.Po przejściu 100 metrów,zostałem już tylko w koszulce.Czapki,czy rękawiczek w ogóle nie brałem,bo i po co?Jeszcze nie osiągnąłem połowy stoku,a już jestem cały mokry!Normalnie za ciepło na toury... :biggrin: Dopiero przy górze mocno duję,co mi przynosi ulgę.Do tego wiatr mnie pcha.Pierwsze wyjście trwało dość długo i myślałem,że dziś na trzech poprzestanę,ale jakoś tak się rozkręcałem.Czas ruszać na stok.Co prawda gdzieniegdzie zaczynają wychodzić jakieś ciemne plamy,jakaś glina,a nawet pojedyncze minerały,ale tak po za tym warunki zaskakująco dobre!Pokusiliśmy się nawet o stwierdzenie,że najlepsze w tym sezonie. Kilka centymetrów miękkiego śniegu,a pod tym równo i twardo.Dało się pojechać.Spotkaliśmy się z Majorem po drugim wejściu na górę.Wcześniej spotkałem Szymona z żoną Olą.Ze względu na różne tempo,zazwyczaj grupa zbierała się na górze lub na dole.Ja nie jestem zbyt szybki,więc tym bardzie starałem się szybciej ruszać.Drugie wyjście poszło już lepiej,a trzecie nawet całkiem dobrze - 29 min.To lepiej,niż tydzień temu.Czwarte i ostatnie w podobnym czasie,choć już odczuwałem zmęczenie.Na górę doszedłem 19.55,czyli tuż przed zamknięciem ośrodka.Chwilę później doszli też Tomek z Szymonem i po wygramoleniu,zjechaliśmy sobie po pustym stoku razem. :)Kolejny udany wypad na moją ulubioną górkę.Czas się zbierać i po Żonkę zapinkalać.Dzięki śliczne za miłe towarzystwo Majorowi z Żonką,oraz Szymonowi również z Żonką.Do następnego!Parę fotek: pozdrawiam,Johnny1 punkt
-
no jakoś pan elektryk mocno sprytny był , wymienił licznik i poszedł.. Marmolada ..pogoda bardzo dobra , ale lekkie chmurki wysoko były..niemniej widok naprawdę jak w himalajach.. na górze byliśmy o 10.10 więc dość wcześnie, trochę pooglądaliśmy , trochę fotek i jedziemy dół.. no i tu zaczęły się lekkie schodki..troszkę te chmurki , trochę jakieś onieśmielenie ta wyskościa , trochę chyba dawało znać inne ciśnienie , nie zjeżdżało sie łatwo , były już lekkie muldy , wszyscy dość ostrożnie , ostrzeżenia o rozważnej jeździe , to wszystko dało jakiś taki mało komfortowy efekt , zjeżdżamy bardzo ostrożnie , narty nie idą jak trzeba..fakt ze te ścianki są dość strome , nie wiem czy nie zasługują na miano lekkich czarnych , tylko kto by tu wtedy przejechał pewnie.. jedziemy , uda zaczynają dawać o sobie znać czego na czarnych nie miałem , no i na trzeciej ściance na dole leży zakrwawiony pan , podjeżdżamy , już był ktoś przy nim , nie wglądał dobrze , raczej nie złamanie tylko uderzenie głową..nie wiem..ale człowiek robi się jeszcze bardziej spiety..to nie była przyjemność na jaką liczyliśmy.. . może to jeszcze nie ten poziom umiejętności ? ale nie widziałem tam chojraków raczej..dopiero na płaskiej dolnej części niebieskiej szaleli.., i tu tez niestety policja kogoś już opatrywała , na niebieskiej płaskiej trasie w okolicy przejazdu przez ulicę od strony Arabby to potwierdza moja opnie ze trzeba być czujnym jak ważka do samego końca..w tamtym roku leżał człowiek na płaskim odcinku 50m od stacji na Bufaure.. mam nadzieję że mi sie to nigdy nie przytrafi.. no ten pan na tej ściance marmoaldy sobie trochę poleżał , helikopter zabrał go dopiero jak wjechaliśmy drugi raz , a sam zjazd zajął nam 33min jak pamiętam.. decyzje o drugim wjeździe podjęliśmy sam nie wiem dlaczego..ale pojechaliśmy , dalej w zasadzie zero kolejki na dole . ale teraz na spokojnie poszliśmy najpierw na taras widoków , wejście na niego trochę zabiera tchu a więc jednak wysokość daje znać o sobie , potem kapliczka , jeszcze trochę fotek i jedziemy w dół. no w tej chwili muldy juz solidne na całym "stoku" , sporo ludzi , trzeba być naprawdę ostrożnym , przyjemność - taka sobie , w zasadzie żadna. mamy lekko dość , jedziemy na drugą stronę krzesełkiem w kierunku Arabby , mieliśmy sobie trche tam pojeździć , zrobiło sie ciepło. na górze krzesłka trochę wytchnienia , idziemy na herbatę do knajpy , potem zaglądamy na górę Padona w kierunku Arabby..muldy..było koło 14 , stwierdzam ze szkoda mi zdrowia , wracamy do hotelu..Arabba została na przyszły raz a szkoda bo sa tam podobno fajne czarne , ale po takim dniu nie dałbym chyba rady , pewnie za słabym jestem jeszcze narciarzem , no i wiek też robi swoje..:smile: podsumowanie - kolega mi mówił , niema po co jechać.. - no nie ,dla samych widoków trzeba to raz zobaczyć.. , ale , jeżeli coś mogę doradzić , trzeba być tam rano , raz zjechać a następny raz zdjąć narty i wjechać sobie spokojnie na widoczki , kapliczkę jak ktos lubi :wink:, muzeum , taras widokowy.. ja bym tak w tej chwili zrobił.. no i jak ktoś słabo jeździ to nie wiem czy jest się sens szarpać , może lepiej poczekać sezon jak sie trochę człowiek poduczy.. aa..zapomniałem .. przy słabej , śnieżnej pogodzie sie nie wybierajcie , bez dobrych opon i łańcuchów po opadach śniegu również.. szczególne jak się zjeżdża do Malga jest stromo , uwaga na hamulce , ja się zagapiłem / mam automat / nie przełączyłem na sport żeby mi szybciej hamował biegami a jeszcze się z mercedesem troszkę pogoniłem i na dole na parkingu smród był jak cholera z tarcz , dobrze ze się górka skończyła..:biggrin: 5. dzień - Buffaure-Ciampac - nooo..po stresiku z marmoladą coś by sie przydało pojeździć znowu dla przyjemności..jedziemy na Ciampac , naszą ulubioną czarną. wjeżdżamy od strony Pozzy , na rozgrzewkę robimy raz czerwona pod gondole , potem od razu na Vulcano :laughing: , raz , drugi raz..ooo dobrze.. , Vulcano to jest taka dość lekka czarna w sumie , jak ktoś nie jeździł jeszcze po czarnych to na początek jest jak w sam raz.. potem lecimy na druga stronę do Alby , cos tam powtarzamy po drodze ale warunki /jak na włochy / troszke słabe..po prostu prawie wszędzie leży snieg z armatek i chyba to powoduje muldzenie. ale nie jest źle.. zaczynamy czochranie Ciampaca :laughing:...raz , drugi..kolanko lekko się odezwało , ale jest świetnie , koło 13 z kawałkiem robimy przerwę , i zaraz z powrotem ..jeszcze dwa razy w dół..ooo..tego mi było potrzeba po wczorajszym dniu..nie ma to jak zjazd z przyjemnością z czarnej dobrej trasy.. wracam do Pozz , jeszcze 2 raz Vulcano i na koniec zjazd czerwoną na parking. będzie sie dobrze spało dzisiaj.. 6. dzień - Alpe Cermis jeszcze raz.. w związku z tym ze mieszkaliśmy blisko stoku , że były tam czarne Olimpie , ze była tam Prafiori na ostatni dzień wybraliśmy Cermis.. no i jeszcze z tego powodu ponieważ zdecydowałem że jeździmy do 13 a potem wracamy do hotelu i do domu. tak samo zrobiłem w tamtym roku i było ok , na rano byłem w lublinie . no i jeszcze te korki w austrii , no i zapowiadane opady śniegu koło innsbruka i wiednia.. . w sumie wyjechaliśmy punkt 14 a o 3,45 byłem w domu . korek w austrii tylko pół godziny , nie wiem co sie działo w sobote , może ktoś napisze.. wracając na Cermis - pusto - od 8.40 do 10 zjeżdżamy raz za razem po Prafiori , jest nas może z 10 osób , do 11 przybyło jeszcze z 15 , luzik , potem 2 razy czarna olimpia i na koniec raz obydwie...uff..to było dobre zakończenie szczęśliwego jeżdżenia.. to tyle , miałem pisac w skrócie a jakoś tego sporo wyszło.. mam nadzieję że za rok tu wrócę , ułożę jakiś nowy plan z nowymi miejscami gdzie jeszcze nie jeździliśmy , Arabba , Carezza może.. muszę jakieś nart bardziej "sportowe" wypożyczyć , widzę jak niektórzy jeżdżą , staram sie ale nie wychodzi , może to wina nart..:biggrin: może jakiegoś instruktora ..jestem w zasadzie samoukiem.. , może jakąś instruktorkę wezmę..:wink: jeżeli moje wynurzenia się komuś przydadzą to sie ciesze , ja tez dużo szukałem info zanim zacząłem sie dalej wybierać.. jakby coś to pytajcie.. pozdrawiam..1 punkt
-
no witajcie.. własnie wróciłem z fassa/fiemme.. w tamtym roku tak nam się tam spodobało że nie mogło być inaczej , i w przyszłym chyba tez tak będzie jak wszystko się dobrze ułoży i żyć sie jeszcze będzie.. . moja relacja z tamtego troku jest parę stron wcześniej.. pozwolę sobie napisać znowu parę słów , może coś sie komuś przyda.. w tym roku wybraliśmy hotel . udało się znaleźć za przyzwoita kasę wcale niezły , jak się okazało później hotel . nazywa sie Los Andes i mieści się w Castello di fiemme , miejscowość położona zaraz za Cavalese. wszelki info o hotelu jakby co prosze na priv ewentualnie [email protected]. na google + pod tym adresem jest też trochę zdjęć z tego roku. a więc jedziemy , okres od 16-23.01 . zacząłem szukać w październiku kwatery ale jakoś wlazłem do na stronę jednego z biur i popatrzyłem jakieś tańsze hotele . byliśmy w tamtym roku w apartamencie więc wiedziałem ile realnie się wdaje kasy.. , dołożyłem do tej kwoty parę groszy i zacząłem szukać , jak jz pisałem wcześniej , znalazłem Los Andes. hotel troszkę na początku doliny , trzeba było podojezdzać ale co tam, np. na Alpe Cermis mieliśmy 3 kilometry..:happy: trasa z lublina była całkiem niezła , trochę śniegu padało w austrii ale było ok. widzieliśmy w okolicach innsbruka straszny korek w kierunku powrotnym, wszystko przez szengen/uchodźców..nie wiem ile trzeba było stać w takim korku ale było to przerażające , stawiam na 5 godzin.. od raz zacząłem sie zastanawiać co będzie za tydzień gdy będziemy wracać.. mogliśmy zjechać z autostrady w Ora ale wybrałem drogę na Pozzę żeby troszkę sobie na góry popatrzeć w końcu.. po drodze stajem w Carezzie , kupujemy skipasy żeby mieć z głowy..patrze na taka trasę ostro w dół jakoś mi się nieklawo zrobiło..taka stroma.. cholerka..niedobrze.. no nic , jedziemy do hotelu..oczywiście w sobotę odpoczynek po jeździe.. , basenik , sauna.. teraz w skrócie jako takim.. sporo napisąłem w tamtym roku.. 1. dzień- Alpe Lusia , tak jak w tamtym roku , na rozgrzewkę.. wjeżdżamy do góry , wiatr jak cholera..pierwszy zjazd..nie jest źle , jednak coś sie człowiek nauczył w tamtym roku.. , parę razy robimy czerwone , na szybko raz czarna direttissima , poszła gładko gdzie w tamtym roku to była nasza pierwsza w życi czarna i troszkę sie na niej pomęczyłem.. od razu napisze ze jestem średnim narciarzem , cały czas sie uczę , podglądam innych jak jeżdżą..no może takim średnim z górnego zakresu..:wink: potem z 3 razy Oro1 z Piavaciem , parę razy Oro2 i byliśmy rozgrzani..:laughing: moje obawy co do umiejętności po roku niejeżdzenia się rozwiały..coś tam zostało z tamtego roku..czarne dalej sprawiał przyjemność.. 2. dzień - Alpe Cermis .. nie byliśmy tutaj w tamtym roku.. ktoś tam gdzieś pisał ze niema tam po co jeździć..no ciekawe..być może dl kogoś kto fruwa powietrzu to tak , ale dla normalnych , nawet dobrych narciarzy jest tam co porobić..świetne czarne , Prafiori jakby była tak z kilometr dłuższa była by super jeszcze bardziej. najlepiej przygotowane trasy z całego tygodnia , najmniej było chyba śniegu z armatek..pogoda super , widoczki itd . jeździmy od 8,40 do 15 z haczykiem , z krótka jedna przerwą..dość.. generalnie nie siedzimy po knajpach , szkoda czasu,,mała herbatka i wio..do roboty.. 3.dzień - Latemar - no tu już warunki jak nie we włoszech , troche muld już było , tak jak pisąłem wszsytko pewnie przez sztuczny śnieg , za to pogoda była swietna , spojrzeliśmy na ośrodek inaczej , w tatmym roku jeździliśmy we mgle , chmury , snieg.. w Obereggenie no niestety dziewczynę zwieźli , drugą widzieliśmy kustykająca , też potem zjechała na skuterze.. no i ja nie byłem zupełnie sprawny , przyjechałem z lekką kontuzją kolana ,miałem lekki przeprost 2 miesiące temu , więc nie miałem dobrej zaprawy itd, zaczęło sie kolano lekko odzywać , ale w kieszeni dobre proszki przeciwbólowe , łyknąłem , pół godziny i było ok . ale Pala di Santa dalej niezdobyta..w tatym roku z braku umiejętności i obaw..w tym z powodu kontuzji..może za rok.. 4. dzień - Marmolada . tutaj tez pierwszy raz jesteśmy ..i mam wrażenie że chyba ostatni.. z Castello mamy dość daleko , idziemy na śniadanie przed czasem ale juz było coś tam do jedzenia..:happy: wyjeżdżamy zaraz po 8 , na miejscu jesteśmy chyba koło 9.20 , nie pamiętam ... no piękna góra od parkingu w Maldze , wsiadam szybko do skrzyni , mało ludzi , kilkadziesiąt samochodów.. . jedna skrzynia , druga skrzynia , trzecia i ..i własnie przyszedł pan elektryk z informacja ze za chwile wyłącza prąd , więc na razie sie wyłączam.. , mam nadzieję że dopisze dalszy ciąg..1 punkt
-
300 dni słonecznych w roku ,jak na razie jestem w stanie w to uwierzyć :smile:Mieszkamy w miejscowości Spittal an der Drau Wczoraj i dziś ujeżdżaliśmy największy ośrodek w Karynti -NassfeldCóż mogę rzec,bardzo przyjemnieNarciarze dopisali (ferie) ale tragedi nie maJutro zmiana tym bardziej ze skipasy pozwalaja na wypuszczenie się gdzieś :stupid: Sinke też dzisiaj załatwiliśmy :tongue:1 punkt
-
allora..jak mawiają włosi wstaliśmy rano , za oknem lampa/mróz -7st , więc decyzja - S.Pellegrino , bo widoczki ładne podobno na forum pisano.. zajechaliśmy 8,30 , ludzi prawie zero , do góry tym tramwajem ,widoczki niezłe , coś jak na Kaprun jak się wjeżdża.. u góry ślicznie , piękne góry , najpierw postaliśmy parę minut żeby się pogapić do woli..a potem w dół . pierwsze zjazdy do zbiornika tego na dole ,fajnie , dość stromo , potem wjechaliśmy na górę i pojechaliśmy w stronę Falcade , tam fajny zjazd podobno czarną do Moline przeliczony 3 razy , potem któraś czerwona też fajna ale nie pamiętam która. ogólnie trasy słabo oznakowane , bez nazw tras na tyczkach jak w Lusia , i słabe mapki przy wejściu.. troszkę sobie tam poużywaliśmy , rozkręcili , myślałem żebry pojechać na drugą stronę ulicy ale tam same niebieskie..więc wymyśliłem że jakoś mnie korci jeszcze coś innego dzisiaj , a że mamy kwaterę 300m od Buffaure to mówię Krysi że może się tam zakręcimy jeszcze.. zjechaliśmy na koniec Col Margherita pod gondolę , dobra trasa ale jak dla nas za bardzo w głębokim cieniu , nie czuliśmy sie tam pewnie / przypominam ze jeździmy poziom 5-6 i mamy po 50 wiosen,,/ , więc zrezygnowaliśmy z następnych przejazdów tamtędy , dla wprawnych narciarzy pewnie to pestka.. . trasy przygotowane lepiej jak na Lusi. ale też o wiele mniej ludzi z rana , potem szkółki , ludzie ..ale i tak spoko było. Buffaure - szybka gondola do góry , było koło 12.30 ... mówię - jedziemy od razy na drugą stronę na Ciampaka a dalej zobaczymy ..widozki zupełnie inne jak na Pellegrino , jakieś takie bardziej swojskie , więcej śniegu , mniej gołych szczytów, . dojechaliśmy do Ciampaka , traski fajne dość , inne , ludzi prawie nic.. , budynek Ciampaka znany z kamer ..no i 2 minutki zastanawiania - jedziemy w dół czarną czy kręcimy sie po okolicy.. no ale jak ivo śmigał , na YT takie mało strome..:laughing: , no to mówię ze muszę i tyle.. no i ..łoo matko..niesamowity zjazd..2800m czystej adrenalinki jak dla mnie..uff.. ta pierwsza ścianka , ooo..doprowadził mnie do zaciśnięcia pośladków baardzo mocno , ale nie pojechaliśmy objazdem, dla bojących jak ja , trzeba po prostu dwa -trzy skręty szybko a potem to już samo idzie... świetna trasa , na dole od razu powiedziałem że muszę jeszcze raz.. drugi raz troszkę śmielej , mniej strachu , ale ścianka swoje zaciskanie zrobiła znowu.. generalnie trasa o godz.14 w doskonałym stanie , w zasadzie wszystkie trasy na buffaure w bardzo dobrym stanie , o wiele lepszym jak na Lusia. a na Ciampac na pewno jeszcze wrócę w tym tygodniu.., na dzisiaj nr1 . no i z dnia na dzień coraz lepiej jeżdżę , a przynajmniej tak mi się wydaje...: wydaje mi się również że gdybym miał inne narty to na tych stromych było by mi lepiej..jeżdżę na rossign. zenith titanium , takie bardziej na muldy sobie wybrałem , nie myślałem wtedy o czarnych. może ktoś się wypowie czy na innych było by wygodniej/łatwiej.. chyba tyle na dzisiaj.. za oknem kończą ratrakować allocha , jutro wieczorem jest otwarty , rzeźba by pójść..tylko jak sie do domu zajdzie , winko łyknie , to potem jakoś ochota odchodzi.. jest w Pozza taka mini-biedra , niezłe ceny , mogę napisać jak chcecie mniej więcej.. co do zagadnienia czy Lusię sobie darować..hmm..może tak , lepiej od razu na Pellegrino jechać , chyba że ktoś jest 'hobbysta" stoków.. . ale czarne na Lusia też są fajne a skipass oddaliśmy do kasy , ale okazało się że już jest zablokowany . na paragonie jest numer skipassu i można go zablokować/odnowić w razie niemca.. . kaucji niema z skipassy. denbus mieszkam w Pozza di Fassa.. jutro na bank Latemar.1 punkt







