Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
19.03.2016 - 19.03.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.03.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Podróż Pewnie podróż w Alpy, droga niewielu z Was zainteresuje, dla wielu pewnie jest nudna i jest to tylko konieczność przejechania setek kilometrów...ja to trochę inaczej postrzegam i inaczej przeżywam. Bardzo pozytywnie i radośnie. Widok pierwszych górek, choć widzianych już przecież tyle razy stanowi w moim organizmie paliwo do produkcji endorfin. Szczęścia i uśmiechu. Jechaliśmy przez Mikulov, Salzburg, Lofer, St. Johann in Tirol...a dalej wiadomo... W Salzburgu na granicy korek w jedną, korek w drugą stronę - stąd odbicie na Lofer gdzie przejazd jest bezproblemowy (zero korków, zero kontroli na granicy). Po drodze i po zjeździe z autostrady najtańsza E95 w St. Johann in Tirol - za litr trzeba zapłacić teraz 1,06 EUR. Pierwsze górki... Tradycyjna fotka przy wodospadzie: Czyż takie widoki z drogi nie są piękne? Pogoda dla tych, którzy dzisiaj byli w górach, na nartach była boska... ...boskie są Alpy! Kmarcinie, Piotrze_67, Bumerze...pamiętacie tę podróż z przed roku, z przed dwóch lat? A teraz trzy zagadki... ...zagadki narciarskie z drogi. Co to za miejsca, co to za ośrodki narciarskie? Numer jeden: Numer dwa: Numer trzy: Jest to absolutnie banalne zadanie... ...ale dla tych, którzy nie byli, nie jechali - mała podpowiedź. Po powrocie na autostradę...w okolicach Innsbrucku termometr w aucie wskazuje taką oto temperaturę! Ottt droga, którą tyle razy, tylu narciarzy podąża... Wjeżdżamy do doliny Otztal i niebawem mijamy kolejny ośrodek narciarski... To może pytanie numer cztery - jaki? Na miejscu jesteśmy późnym popołudniem. Powitalny "sznaps" a potem piwko...i dopiero czuję zmęczenie. Widoczek z balkonu na tyrolską wieś. Uwielbiamy takie okoliczności przyrody. Jutro zaczynamy jazdę!12 punktów
-
Dzień 4Dzisiaj rozpoczynamy od Hochgurgl, które jest oddalone tylko o 10 km od Sölden. Na parkingu zdecydowanie mniej samochodów. Wbijamy się do gondoli a potem jeszcze krzesłem na sam szczyt. Pozycja obowiązkowa czyli knajpa i punkt widokowy na szczycie. Widok na czarną traskę 27 i w tle wersja niebieska. Takie widoki lubię najbardziej. Na początek dajemy niebieską 26a i 26 – piękne, szerokie i nachylenie bez patologii. Oczywiście stania w kolejkach nie ma.:stupid: Przenosimy się potem kolejną gondolą na trasę 28. Jest koloru czerwonego ale jak to często bywa w tym kraju kolor niekoniecznie oddaje rzeczywistość :eek: Jedziemy dalej na zachód zobaczyć pachnącą nowością 10-0sobową gondolkę Kirchenkarbahn oddaną do użytku w tym sezonie. Widok na tą część ośrodka. Top Mountain Crosspoint czyli stacja gondoli, restauracja i muzeum motorów. Genialny marketing i design. Pod koniec dnia udajemy się gondolą Top Express do drugiej części ośrodka czyli Obergurgl. Widok ze wschodniej części Obergurgl. Widok z Hoche Mut na wyczyny freeriderów. ( tutaj knajpa określana mianem pozycji obowiązkowej w grafiku smakosza) Po szybkich oględzinach wiemy, że czerwona trasa 1 ze szczytu to nieporozumienie (to bardziej dojazdówka i to zmuldzona na maxa . Natomiast traski ze szczytu poprzedniej górki całkiem nam posmakowały (3, 5, 6, 7 i 8). Jutro też będzie lampa :biggrin:9 punktów
-
Skrzyczne i ...Niestety w tygodniu nie dało rady wyjechać gdziekolwiek. Oglądanie zdjęć i czytanie relacji z wyjazdów forumowiczów coraz bardziej mnie nakręcało.I w końcu sobota. Padło na Skrzyczne. Słońca które było w ostatnich dniach dzisiaj do południa nie było.Ale widoczność i światło do jazdy były bardzo dobre.Warunki na trasach dobre, ale bardzo twardo a miejscami lodowo. Z rana na zmrożonym sztruksie przyczepność była dobra.Im później tym więcej zeskrobanego cukru na lodzie. Pierwszy raz tej zimy zjechaliśmy Ondraszkiem, było całkiem fajnie, ale jakoś tak zimno więc powtórki nie było.Wejście do kanapy na bieżąco, bez czekania. A po nartach rower. Temperatura w lesie +2 stopnie więc prawie zimowo8 punktów
-
Ciezko powiedziec...wczoraj na Pilsku byl mega warun ale dzis po takim nocnym mrozie bylo pewno podobnie lodowo jak w Scyrku...dzieki Krzych za wspolna jazde :-) tez poczatkowo myslalem ze bedzie kicha ale od 12 bylo nawet spoko choc dalej twardo...niezle nami wytrzeslo ale i tak wyszlo 37km.Co do koncowki 7 przed Suchym to jakas masakra co widac na fotach...na koniec pocisnelismy jeszcze 3x z MS i bylo nawet spoko.troche poscilo tam gdzie slonce bardziej oswietlilo...takze po 4 dniach jutro powrot.choc gdyby spadlo troche sniegu i nie bylo tak lodowo to pewnie od rana bymy na jakies 4h posmigali ale wystarczy:-))))))))))7 punktów
-
Son - cosSzczerze mówiąc długo się wahałem... przeważył groupon do wykorzystania, i tak o 8 stawiłem się na Julianach. Samochodów sporo, po drodze jak mijałem COS, tak samo... Juliany betonowe, więc decyzja ewakuacji w kierunku MS. Po drodze spotykam Anię z Bartkiem (Baartos) - pozdrawiam serdecznie, od teraz już wspólnie tępimy krawędzie. Zjazd Golgotą w podobnych, betonowych warunkach, ale główna atrakcja dopiero przed nami. Wyciąg na Suche wyłączony, pewnie obsługa orczyka zapomniała przyjść do pracy, komunikat, że ruszy o 9.30 : - do tego czasu trzeba katować Golgotę. Warunki na czerwonej 7, to jakieś nieporozumienie, powinna być zamknięta, 2 z MS ok., ale też betonowa. Po godzinie 11 decydujemy się zmienić stację narciarską. Dzisiaj beton dominuje, COS nie jest tu wyjątkiem, na plus należy zaliczyć ładną pogodę i zdecydowanie mniej kamieni na trasach. Temperatury cały czas na lekkim minusie. To już koniec SON-u, COS pewnie też długo nie pociągnie... :frown:: obawiam się, że pozostanie nam już tylko Pilsko i Słowacja. :7 punktów
-
Dziś na stoki Aineck-Katschberg zabieramy nieśmigającą szwagierkę, zaczynamy od niższej góry Tschaneck, wiedząc że trasy czerwone spodobają się mojej żonce: Objeżdżamy czerwone, szwagierka ląduje przy piwku w knajpce w połowie czarnej Tschaneckband, a my z Tomkiem meldujemy się na górze czarnej 3, waszej na testy. Warunki z rana super więc ujeżdżamy ją do pory posiłku - 12,00: Tak mniej więcej co drugi zjazd zatrzymujemy się przy knajpce fundując Marysi kolejne piwko, aby mieć spokój. Na szczęście obsługuje nas polka, nie ma więc problemu z moim słabym angielskim: Coraz częściej spoglądamy na drugą czarnulkę, ale to później: Śmigamy i Śmigamy raz czarną 3 raz czerwoną 4a, warunki doskonałe a czasem obserwujemy nasze laski, czy to w knajpie czy na trasie: Czas na przerwę: I w końcu czas na Aineck i czas na przygody, tu zostawiamy Naszą drogą "M" po czterech piwkach: Na szczęście ma ze sobą telefon: Tomek znika na godzinę szukając żonki, a ja z moją modelką wyruszamy na Aineck, w międzyczasie czekając na Tomka mała sesja: Dociera na szczyt i Tomek, uradowani i zniecierpliwieni robimy w czwórkę kilka zdjęć panoramy z Ainec, których nie mogę na razie przesłać, taki net.Zjeżdżamy czerwoną 11 w dół pokazać trasę Iwci, odwiedzamy ze dwa razy czarną 11a gdzie moja żonka zalicza zjazd 200m na plecach po potknięciu gdy chciała zejść z I ścianki. W końcu po 14,00 zmieniamy kierunek z Ainecka w stronę St. Margarethen. I tu popełniam błąd zapominając, że kobiety zazwyczaj nie interesują się topografią. Tłumaczę tylko aby wrócić po zjeździe A1 trzeba wyjechać starym krzesłem i dwoma gondolami. Tylko, że ostatnia gondola znajduje się z boku góry.Przed 16,00 spotykam Iwcię na trasie czerwonej 11. Jaki ja dostałem opi...l, chciałem zapaść się pod śnieg, ale za twardo. Zapłakana czekała przy drugiej gondoli godzinę w czasie gdy my szukaliśmy jej po trasach.Już jest OK, siedzimy uśmiechnięci przy drinkach. Jutro do dzieci, HEY.6 punktów
-
na Twoim miejscu poszukałbym czegoś w typie master np. Rossignol GS Master http://www.skionline.pl/sprzet/narty,13-14,rossignol,radical-wc-gs-master-r20-wc,6917.html Head I.speed pro lub i.speed http://www.skionline.pl/sprzet/narty,15-16,head,worldcup-rebels-i-speed-pro,8001.html w rossi GS master masz różne promienie skrętu (w kazdym sezonie 2,3 rozne narty z roznym promieniem). twarde narty z komórkową technologia sandwich ale odpowiednio ucywlizowane. Do szybkiej jazdy pozatyczkowej moim zdaniem idealne i to jest mysle maksymalny pułap jakiego potrzebujesz. Mysle, ze spokojnie rowniez dla twoich zastosowań kupic topową narte sklepowa GS. Będzie troche bardziej miekka i lżejsza niż master - córkom będzie łatwiej nadążyć :-). Wadą nart master jest dosc wysoka cena ale szukasz używanych i sądzę, że jakieś używki w dobrej cenie możesz trafić. Sugerowanie i pchanie Cie w narty komórkowe z promieniem skręt 28 metrów to moim zdaniem nieporozumienie....Szczególnie do jezdzenia na otwartym stoku a nieoddzielonej trasie. A jak by cie 'wzieło' na tyczki to też dużo lepiej zacząć przygode na sklepówkach/masterach niż na komórkach - na amatorskich treningach i zawodach rzadko kiedy jest ustawienie na 30 metrowy promien skrętu. Pozdrawiam,4 punkty
-
SON teraz: twardo, testowanie krawędzi na wszystkich trasach :eek: , pogoda ok. Tapatalkiem3 punkty
-
Zdjęcia odbierają mowę. To jest najpiękniejszy sport świata, nie mam najmniejszych watpliwości :angel:3 punkty
-
Ja pinkole...Docieramy na miejsce o 8,06. Jak ANDI-W pisał wcześniej idą nam na rękę i o 8,30 jesteśmy już w apartamencie zamiast o 14,00.Dziewczyny idą na spacer a my z Tomkiem o 9,30 meldujemy się pod Aineck w St.Margarethen. Krzesło, dwie gondole i szczyt: Tą część ośrodka zostawiamy na koniec, wiedząc, że po nocy w aucie po 14,00 będzie siła już tylko na czerwoną A1. Śmigamy od razu na czerwoną 11a, czarną 11 zostawiając po rozgrzewce.Trzy zjazdy cudowną trasą z trawersami we wspaniałych warunkach: Przemieszczamy się na drugą górę Tschaneck aby rozpruć waszą do testów 3-czkę. A oglądając się taki oto widok na 11 i 11a: Najpierw męczymy wszystkie czerwone, bajka: W końcu trafiamy na 3, w między czasie temperatura podnosi się do 12 stopni, czarna na Tschaneck-u lekko puszcza, dwa zjazdy i trzeba się posilić. Gulaszowa oczywiście: Sączymy i spoglądamy tam, gdzie po posiłku będziemy. 11, teraz na nią pora: I jesteśmy: Bierzemy ją na raz trzy razy i dość na dziś, kawał trasy. Na deser pozostaje płaska A1, też trzy razy i koniec dnia pierwszego. No to kieliszeczek wiśniówki. Hey3 punkty
-
Dzień 1-3Poprzednio w Sölden byłem tylko jeden dzień a o Gurglach tyle już zachwytów słyszałem, że tym razem wybór kierunku nie był trudny. Wyruszyliśmy w niedzielę mając nadzieje na szybkie śmigniecie. Nic bardziej mylnego :eek: Najpierw łapiemy gwoździa tuż przed czeską granicą. W niedzielę nie jest łatwo znaleźć gumiarza. Prawie 2 godziny w plecy. :Potem korek za Solnogrodem i oczywiście nas losują do kontroli. :stupid: Ale po ponad 15 godzinach jazdy docieramy do Gries, które jest położone parę kilometrów w bok od Längenfeld i doliny Ötztal. Miejscówę mamy wypas- właściciele mają w domu sklep i wypożyczalnię; widoki powalają:biggrin:. Na początek bierzemy 3 dni w Sölden. Niestety pierwszy i drugi dzień nie powala. Trochę mgły, trochę prószy, sporadycznie słońce. Dlatego kręcimy się głównie w okolicy Gaislachkogl. Niebieska 2 jest całkiem sympatyczna. Fajne też są różne warianty z czerwoną 1 po prawej stronie. Zjazd na sam dół trasą 8 z elementami patologii (płasko). tutaj wiadomo co i kto nakręcił Dzień 3 przynosi zapowiadaną lampę. Dajemy więc na Giggijoch. Najpierw lotnisko zanim zrobi się zbyt tłumnie. Potem czerwone 11 i 12 bo warun super. Nastepnie spadamy wyżej – cel lodowce. Ciśniemy na górę Rettenbach i potem tunelem na Tiefenbach. w tle lodowce, pucharówka i "turystyczna" traska o długości 15 km (z lodowca) Po drodze zatrzymujemy się na chwilę na pustej czarnej 25 i niebieskiej 24. a tu sam Vader Tutaj jak dla mnie raj carvingowy. Dużo szerokich tras i mało ludzi. Zaliczam hardcorowy orczyk. Nachylenie robi wrażenie. Pod koniec dnia wracamy na Rettenbach i tłuczemy trasę 32 do stacji pośredniej gondoli. Jest twardo, szybko i …samotnie na hektarach pustego stoku. Czas leci więc musimy spadać. Po drodze słynna pucharówka. Genialny dzień.2 punkty
-
Jesteśmy już w domu. Trochę żal było wyjeżdżać, ale jeszcze w Austrii padło stwierdzenie "wracamy za rok!" Podróż powrotna minęła bez większych przeszkód. Ostatni dzień spędziliśmy na stokach ośrodka Hochzillertal. Tak jak wielu wcześniej pisało, chyba najlepszy (nie wliczając Hintertux'a) w całej dolinie. Różnorodność tras, w tym trasy niebieskie, idealne na zmęczone nogi i spokojną jazdę.Warunki i pogoda bajeczna. Po stronie Klatnebach jeździmy do południa. Różnorodność tras, szerokość, nachylenie i ogólnie warunki śniegowe nas rozpieszczają. Około 12:00 przebijamy się powoli w stronę Hochfugen. Po wjeździe koleją Wedelexpress, mamy taki widok. Po stronie Hochfugen ujeżdżamy, 11, 12, 13 i czerwoną 10. Każdy zjazd to ogień w udach, ale również nieuchronnie zbliżająca się chwila wyjazdu. Dolina żegna nas w dużo bardziej urokliwy sposób niż nas witała. Jakby chciała przez to powiedzieć "Wróćcie jeszcze" Dwa słowa podsumowania. Był to nasz pierwszy wyjazd w Alpy. Organizacyjnie nie było trudno, ale nas było tylko trzech. Facetów bez dzieci. Każdy kto kocha narty powinien tam jechać. Doświadczyć tego przygotowania stoków, alpejskiego słońca, powietrza i tych WIDOKÓW! Wyjazd w 200% udany. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku znów w Alpy zawitamy. Czy w dolinę Zillertal ? Nie mam nic przeciwko, piękne miejsce, świetni ludzie. Jedna uwaga. Nigdy nie będzie tak, że przestaniemy lubić jeździć po polskich stokach. To są dwa inne światy, ale obydwa piękne i warte zapamiętania. Jakby ktoś miała jakieś pytania to służę pomocą (na tyle na ile zdobyta wiedza mi pozwoli). WZF na Kasprowy odpada, mamy weselicho w rodzinie, dzięki za propozycję. Myślę, że wcześniej czy później się gdzieś spotkamy!2 punkty
-
2 punkty
-
Ja jestem aktualnie w Czarnej Górze. Warunki bardzo dobre - biorąc pod uwagę słabą zimę. Działają wszystkie trasy - uruchomili nawet dwie czerwone E i F z talerzykiem Proca - były cały czas zamknięte. Wiadomo, że po południu zaczynają się robić muldy i cukier, ale i tak jest w miarę OK. W niedzielę chyba tylko do 16.00 czynne wyciągi (wieczorne nartowanie jest w piątki i soboty na dwóch trasach) - weź to pod uwagę.2 punkty
-
Ania robiła zdjęcia leciwą już nieco lustrzanką Olympus E 510 z obiektywem 150 mm, a razem korzystaliśmy z Olympus Tough tg-4. Dzięki za ocenę. Ania fotografią zajmuje się od wielu lat (czasami jakieś małe wystawy) i sporo też maluje, po prostu dusza artystyczna. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Tak jak pisalem wczoraj dzis PILSKO z mega warunkami.tak jak powiedzial gosc z obslugi najlepszy warun tej zimy :-)!!!!!!!Wyjezdzilismy sie na maxa choc karnet 8-12 tylko.ale bylismy jeszcze na szczycie od12 do 14...niestety widocznosc kiepska plus wiatr ale slonce non stop:-) twardo i rowno powyzej Hali.ponizej tylko poczatek troche poscil.reszta trasy do Szczawin szczegolnie po prawo przy lesie nawet przed 15 kapitalna.ludzi malutko.mozna bylo smigac gora-dol caly czas niejednokrotnie samemu na trasie:-DPiekny dzien,a teraz juz jestesmy Szczyrku wiec jutro tu :-)Kilka fot:-) O to widze Rafraf ze sie pewno nieraz mijalismy :-)2 punkty
-
2 punkty
-
Mosorny po raz drugiPowtórka z rozrywki - znowu Mosorny Groń.Pogoda się utrzymywała,więc ponownie po robocie rura do Zawoi.Tym razem MMS-ami drażnił mnie nasz Góral spod Skrzycznego... Nie rozumiem,jak możecie się tak znęcać nade mną??? Wszytko niemal identycznie jak wczoraj - parking pusty,świeci słońce itd..Dziś jednak wiał dość mocny wiatr,co dawało się odczuć.Na szczęście warun dopisywał - podobnie jak wczoraj głęboko rozmiękły śnieg,którego jest jeszcze dość. Frekwencja również podobna do wczorajszej,ale dziś w porywach bywała 3 razy większa... :tongue: Ponownie pełnym piecem po całej szerokości stoku. Ostatnia godzina jazdy to szybko zmieniająca się pogoda.Słoneczko walczyło,ale zostało zasłonięte.Miałem obawy,czy nie popada bo ciemno się zrobiło,ale deszcz nie przyszedł.Tak więc do końca pojeździłem z przyjemnością.Jedynie Babia chowała się pod kołderką... Pozdrawiam,Johnny2 punkty
-
2 punkty
-
Cud się zdarzył i na środę, czwartek i piątek zamierzam zabrać syna (7L.) i pojechać na Słowację, a dokładnie myślałem o Chopoku, ew. Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskim Plesie. Ale póki co wyborem nr 1 jest Chopok. Gdzie najlepiej zaparkować samochód, w której części? Ten Gopass jak go nie mam, to wystarczy konto założyć i korzystać ze zniżek, czy ta karta musi mi przyjść pocztą i muszę ją mieć przy sobie, żeby z tego korzystać? Czy jest sens szukać noclegu gdzieś w okolicy Liptovskiego Mikulasza i np. jeden dzień poświecić na Chopok, a w dwa pozostałe jechać do Strbskiego Plesa i Tatrzańskiej Łomnicy? Czy raczej ograniczyć się tylko do Chopoka i dać sobie spokój z dojazdami tam? Jak wygląda sprawa z cenami i jakością np. obiadów na miejscu? No i jak wygląda dojazd od granicy w Chyżnem, czy są jakieś płatne odcinki, czy jest coś co trzeba ominąć, żeby nie stać w korkach. Przepraszam za tak banalne pytania, ale nigdy tam nie byłem no i takie info z pierwszej ręki jest najwartościowsze :smile: A swoją drogą zaraz biorę się za czytanie relacji Johnego, Jaśka i innych :smile:1 punkt
-
1 punkt
-
Rok temu było jechać nie jechać.Złamana pięta .Walka Noga cierpnie.Ale teraz jadę.Kasprowego nigdy nie jeździłem mimo wieku ale żyć trzeba nadal .1 punkt
-
Nie chcę na razie dokładniej pisać, ale mam pewne "kłopoty zdrowotne" jak to mówią...1 punkt
-
Warunki będą podobne,ale Pilsko ma chyba więcej opcji jazdy i nieco lepszy klimat. :1 punkt
-
Ja już nie mam wyjścia, bilety kupione :biggrin: Mam nadzieję na dobrą frekwencję. Leitner liczę na Ciebie!1 punkt
-
Jako że, temat ten może wielu osobom pomóc zorganizować pierwszy wyjazd w Alpy, pozwolę sobie napisać dwa słowa podsumowania. - wątek dotyczy głównie doliny Zillertal (Austria, Tyrol). - jechało 3 dorosłych gości. - koszt - spokojnie zmieściliśmy się w założeniach z pierwszej strony. - kwaterę znaleźliśmy w 20 minut. Tutaj można było się bardziej przyłożyć i znaleźć coś w dolinie co by nie wozić się po serpentynach. - karnet - Zillertal Superskipass. Biorąc pod uwagę, ilość ośrodków i tras objętych tym karnetem, cena jest bardzo atrakcyjna. Jeśli dodatkowo dodamy darmowy transport w całej dolinie, robi się bardzo przyjemnie. - odwiedzone ośrodki: 1) Hochzillertal (Kaltenbach), najwięcej delikatnych, szerokich tras. Dla nas w sam raz do całodziennej jazdy. Mimo, że jedzie się niebieską trasą nie ma mowy o wolnym szusowaniu. 2) Hochfugen, który łączy się z Hochzillertal kolejami i nartostradami (bez konieczności odpinania nart). Również super różnorodność tras, dodatkowo freeride zone. Te dwa ośrodki pochłonęły trzy z sześciu dni spędzonych w dolinie. 3) Zillertal Arena - nie popełniajcie tego błędu co my i jedźcie rano na trasę nr 18! Pierwsza pod gondolą z Zell am Ziller. Jej długość, zmienność nachylenia, szerokość, powalają na kolana. Będąc tam, koniecznie trzeba przebić się w stronę Gerlos. Dla mnie najbardziej urokliwe miejsca. Biją nawet Hintertux (Hintertux jest bardziej majestatyczny). Nam niestety nie starczyło czasu, żeby jechać w stronę Hochkrimml. Będzie na następny raz 4) HINTERTUX - perła w koronie. Na temat tego miejsca wszystko zostało powiedziane i napisane. Trzeba tam być. Istne szaleństwo, szeroko, równo jak na stole (serio!) nie za stromo nie za płasko...IDEALNIE ! - czas dojazdu - z Małopolski około 11 godzin. Bez szaleństw z przerwami na siku i paliwo. Chyba tyle. Było wspaniale! Jedziemy tam za rok i basta! Tutaj: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/21382-Dolina-Zillertal-12.03-19.03 można przeczytać relację z naszego pierwszego wyjazdu.1 punkt
-
Ja na razie nic nie rezerwuję. Nie wiem z kim pojadę, kiedy i czy w ogóle... Szlag mnie trafi jak nie pojadę :angry::1 punkt
-
Czyżby wątek umarł?Zamówiłem nocleg w 6 bo można pojedynczo .Na miejscu dołączę i proponuję uzupełnić braki w 4 - ce1 punkt
-
1 punkt
-
Michał jutro tam będę! Raj... ...ależ się cieszę. Dzięki - fotki robią niesamowite wrażenie... ...jutro wrzucę coś swojego :happy:1 punkt
-
Cześć No i masz odpowiedź do której również ja zmierzałem. Z doświadczenia: Nie ma co porównywać zrockerowanej narty freeridowej z GS - inna bajka. Żeby właściwości były podobne to FR musiałby mieć pewnie ze 210 cm. Jeździłem porównując takie narty i stabilność na FR na trasie jest po prostu słaba. Oczywiście jeździć się da ale... Każdy Master Bedzie Super i w to uderzaj. Co do umiejętności...widziałem filmik z dziewczynkami i chyba coś o tym pisałem.. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Pyszne austriackie śniadanko za nami, a przed nami 8 godzin szaleństwa. Do zobaczenia wieczorem. Dziś zdjęcia okraszone będą wątkiem o zabarwieniu miłosnym.1 punkt
-
Maria Alm - Prawdziwa zima Zdjęcia - pierwsza klasa , świetny kadr. Super , rzadko ogląda sie takie zdjęcia! Czym robiliście zdjęcia ? Jakieś szybkie tele + lustro pewnie1 punkt
-
1 punkt
-
Prawie ideał, brakuje tylko słonka - choć z drugiej strony grunt że nie padał deszcz1 punkt
-
Plecaki lawinowe czyli mam na myśli ABS, Mammut, BCA (teraz to już jest chyba K2), Scott, AvaBag (Ortovox) itp. czyli plecak z poduszką lawinową uruchamianą rączką. Ja posiadam 2 plecaki Mammut RAS Ready 18l i 30l (przygotowane do zamontowania systemu poduszki lawinowej) + system Mammut RAS, który mogę przekładać pomiędzy 2 plecakami. Jednak najprawdopodobniej mniejszy plecak sprzedam, gdyż jest on tylko na warunki przystokowe takie jak Kasprowy i Chopok. Obecnie nowy plecak lawinowy z systemem można kupić już za 300e mniejszy (ok 20-25l) i ok 350e większy (30-35l). Jednak trzeba mieć świadomość, że aby plecak był efektywny to musi wystąpić "sortowanie", posłużę się teraz przykładami z życia wziętymi (jak parówki z komisji Macierewicza ) czyli opakowanie chipsów, albo orzeszki ziemne jeżeli chcemy mieć duże kawałki chipsów na wierzchu to potrzepujemy opakowaniem, przez co dochodzi do sortowania duże wychodzą do góry, a małe opadają na dół, to samo z orzeszkami i solą, jeżeli mamy drobinki orzeszków i sól na wierzchu (końcówka opakowania przesypana do pojemniczka) wystarczy ruszać pojemnikiem na boki, aż orzeszki wychodzą do góry, a sól i drobinki opadają na dół. Największe szanse mamy jeżeli jesteśmy na górze obrywu bo jest czas aby nastąpiło sortowanie, jeżeli jesteśmy na dole i lawina na nas spada, a jest ona dosyć mała (tz. krótka), to może nie wystąpić ten efekt. I druga sprawa, jeżeli u wylotu stoku/żlebu jest "szyjka" przewężenie i nie ma piargów gdzie śnieg może się rozejść, albo najgorsza sytuacja gdy u wylotu żlebu jest głęboki jar/depresja/kotlinka/zagłębienie to nawet jeżeli wystąpi efekt sortowania, to na końcu zatrzymamy się w zagłębieniu i całe masy śniegu nas przysypią i w ten sposób możemy znaleźć się 2-3m pod śniegiem. Taki przypadek zasypania był śmiertelny wypadek z początku grudnia gdzie zginął Przewodnik IVBV i TOPR Józef M. lawina niby mała, ale właśnie na dole było zagłębienie terenu. Dlatego przestrzegam przed hura optymizmem i wierzeniem w cudowne działanie plecaków, a w szczególności w ich 100% (czy jak podają dane 97%) skuteczność, jest to mit i wszystko trzeba używać z głową. Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Maria Alm - foty Ani Środa i czwartek prawie w pełnym słońcu. Wreszcie mogliśmy nacieszyć się widokiem gór. Do tej pory myślałem, że szczyty porośnięte są lasem. Okazało się inaczej. Do tego trasy przez większość czasu (do 12-13) przyjemny betonik. Nawet na niebieskich trasach można było mocno cisnąć, jak ktoś miał ochotę. Każda dziura, każda hopka widoczna. Lepszych warunków nie można mieć. .....i gaz do dechy..... Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Dziś kolejna wizyta na Chopoku i mały WZF .Właściwie tu non stop trwają spotkania na szczycie.Po prostu tu się człowiek nie nudzi.Zawsze kogoś można spotkać i fajnie ponartować!Pobudka 4 rano,wyjazd o 5.00.Niestety pada deszcz i mam obawy czy warto... Mimo wszystko pakuję się i cisnę w kierunku granicy.Drogi puściuteńkie,jest wyraźna różnica między sobotą a niedzielą.Przynajmniej tyle.Opady towarzyszą mi nieustannie aż do Rochaczy.Raz deszcz,raz śnieg z deszczem,właściwie co za różnica? Jednak wiara czyni cuda - kiedy przejeżdżam przełęcz,można zakładać przyciemniane okulary! Liptowski Mikulaś wita mnie piękną,słoneczną pogodą.Tutaj ani śladu opadów,droga sucha.Tak więc 7.45 melduję się na Biela Put.Parkuję na tym najwygodniejszym parkingu,gdzie limit wolnych miejsc wyczerpie się ok 8.10.Ale wtedy to ja już pojedzony i gotowy do jazdy!Tylko to oczekiwania na otwarcie bramek... jak nie wybije 8.30 to nie włączą.Liptowski Liptowskim,ale tutaj pogoda nieco inna.Trochę pochmurno,a szczyt za mgłom.Plan miałem prosty: wciągam się jak najszybciej na szczyt i cisnę na południe.Przy okazji zalicza część trasy po Funitelem,gdzie wcześnie był Puchar świata.Ponieważ jadę jako jeden z pierwszych,to widzę jeszcze piękny sztruks,do tego równo i szybko!Rewelacja! Ale mimo wszystko trzymam się planu i wciągam się na szczyt. Tutaj wieje jak jasny gwint!Ale już przywykłem. Niestety wcześniej mocno wymarzłem,a ten wiatr nie pomaga.Zastanawiałem się,czy nie należało się cieplej ubrać... Ruszam na południe.Jest gęsta mgła,nic nie widzę,jak wczoraj na Skrzycznem.Przy pierwszym zjeździe chwilami błędnik szaleje,mógłbym się w miejscu przewrócić! Ale jak tylko wyjeżdżam spod mgły,robi się pięknie - jest słoneczko! No i piękna czarnulka z aksamitną "skórką"... Można rżnąć na ile tylko pary starczy,coś pięknego! Dojechałem do trawersu,ale 33 czynna jest na całej długości.Skoro tak,to ja do samego dołu.Początek czerwonej znakomity!Można się puścić.Do tego frekwencja minimalna.Niestety szybko psuję się obraz,bo ostatnie dwie ścianki,mimo sztruksu,usiane są minerałami.Da się to ominąć,ale psuję nieco przyjemność.No i na koniec ta komunikacja wyciągów... Orczyk mogę przeboleć,bo przynajmniej jest dobrze skomunikowany z krzesłem,ale dalej... To przejście spod krzesła do gondoli to jakaś katastrofa!Jeszcze przejście przez ten cukier po kolana... No ale od przyszłego sezonu ma być nowa gondola i komunikacja ma będzie wzorowa.Oby to jak najszybciej postawili.1 punkt
-
cz.2 - szorowanie czarnulekPrzetestowałem 33a,więc czas na 32.Niby miałem taki plan,ale trafiłem na nią dość przypadkowo.Po prostu we mgle trzymałem się lewej i... już byłem na trawersie,tak mimochodem.Gdyby nie ten dojazd,to sama trasa jest świetna.Do tego tu tylko po naturalnym śniegu jazda i widać różnicę! Trudno powiedzieć,co miało największy wpływ,ale na czarnulce 32 było już dość miękko,kiedy na 33a twardo i betonowo.Dla moich Rictorów rewelacja! Do tego na tej trasie prawie nikt nie jeździł. tak więc mimo chęci powtórki całej 33,następne zjazdy wykonałem na 32. Co tu wiele mówić,takie trasy lubię najbardziej - non stop konkretne nachylenie. Nieco przyjemność psuła dość spora kolejka do gondoli.Na szczęście stanie na max 5 min.Czasem stałe krócej,bo jak się jest samemu,to zawszę się można gdzieś zmieścić. Co ciekawe,na monitorach non stop podają,gdzie ile się stoi.Przewidzieli,że będzie najazd,więc każdy może sam zdecydować gdzie jechać. No właśnie - ja śmigałem na południu,a Jasiek i Torres na północy.Każdy znalazł swoją miejscówkę.No ale Jasiek zaszczepił tu już pewną tradycję - browar na Kosodrevinie o 10.30.Tak też się zgadaliśmy.Niemal jednocześnie zebraliśmy się do kupy,ale ciągle nie było Majora... Pifko skonsumowane,więc ruszamy na podbój czarnulek.Ruszamy na 33a - o dziwo tu ciągle twardo i lodowo.Trasa trzymała się rewelacyjnie! Nawet odsypy były symboliczne.Kto miał zrobione krawędzie,ten się cieszył.Pojechaliśmy do końca 33... Tu niestety już gorzej.Wspominane przez mnie dwie ścianki,to były już ścianki rozpaczy!Kalfota,miękko,kupa minerałów,wystająca ziemia - katastrofa.Choć mi i Jaśkowi się podobało... Ale My to wszystko lubimy... Udało się w końcu namierzyć Majora,więc kilka zjazdów wykonanych w pełnej grupie. Niestety zdjęcie! Torres o tym mówił,ale się zapomniało... Wierzę,że będzie jeszcze okazja.Wspomnę jeszcze,że oprócz nas byłe jeszcze Żonka Torresa,która mogłaby nie jednego zawstydzić! Zlodzona czarnulka nie była problemem... : Jeśli już,to płaska trasa... :wink:Później ekipa się nieco rozjechała,a na końcu śmigaliśmy z Majorem.Major jak to Major,od razu na żleby ciągnął... Oprowadził mnie co nieco i pokazał... Jak patrzyłem z góry,wydawały się strome,ale w rzeczywistości tak źle nie jest.Czy mnie przerażają? Raczej nie,zwłaszcza jak mam narty na nogach.Następnym razem wezmę lepsze narty do tego tematu i spróbuję.Przynajmniej ten ćwiczebny.Pogoda trochę przeszkadzała,ale takie parę fotek na koniec... Bardzo udany dzionek!Dzięki Wam wszystkim za wspólne nartowanie i świetną zabawę.Warto było wstać o 4 rano,spędzić za kółkiem łącznie blisko 6 godzin i pokonać Oravską kanalizację... :wink:Dla Was warto! :Pozdrawiam,Johnny1 punkt
-
Czas na południe Po sesji była konsumpcja w Rotundzie,ale ograniczyliśmy się do oszukiwanych węglowodanów,czyli frytek.Popatrzyłem w menu i nieco zbladłem.Gulasz: 10,80 ojro! Jak wcześniej gdzieś wspominałem,w Alpach płaciłem zazwyczaj 6,5 ojro.Chyba trochę przesadzają z tymi cenami. Wcześniej,na dole,za cole i małe pifko zapłaciłem 5,20. Jednak na naszych stokach jest zdecydowanie taniej. Mniejsza o to,ruszamy na południową stronę. Żona czarną nie zjedzie,a niestety "Panorama" jest jeszcze nieczynna,więc w dół jedziemy gondolką. Chyba po raz pierwszy tak jadę,ale dziś wszystko ustawione pod Żonkę! Taką gondolką też nie jechała,więc musiałem poinstruować,gdzie wkładamy narty itp. Wyjście z peronu trochę niewygodne,bo sporo schodów do pokonania.Nie jest to dla mnie problem,ale Żonka już bardziej się męczyła.Przypinamy narty i ruszamy najpierw czerwoną 31 i dalej 34a,żeby ominąć najtrudniejszą ściankę.Warunki bardzo dobre,mimo,że jest już blisko 15.Trasa poniżej krzesełka zamknięta i tu się zastanawiam: jak oni transportowali narciarzy z parkingu i z powrotem? A może tam jest wyżej jeszcze jakiś parkplatz? Ponieważ już późno,wsiadamy na krzesło i wciągamy się do góry.Dalej na gondolkę i na szczyt.Jeszcze krótkie spojrzenie,na Funitela i w dół.Nie chciałem,żeby Żonka męczyła się po nieprzygotowanej jeszcze trasie. Spod Funitela na Biedronkę,bo też chciała się nią przejechać i na Biela Put.Kiedy dotarliśmy na sam dół,wybiła już 15.30,czyli koniec jazdy. W sumie już byliśmy nasyceni,choć jakiś wielkich hektarów dziś nie zrobiliśmy.Planowałem tak ze 4 godzinki,a wyszło 6! Mimo to,Żona dziwiła się kiedy to zleciało? Co najważniejsze,podobało się! Tylko mi nie zabardzo spodobało się jej pytanie po dzisiejszych wrażeniach: jak tu masz tak fajnie,to po co jeździsz w Alpy? :eek: No i jak to jej wytłumaczyć... :wink:1 punkt







