Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.03.2016 - 24.03.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Chopok 23.03Pobudka i spojrzenie za oko nie nastrajają zbyt dobrze. Pada. Czasami nawet mocno. No nic, jestem umówiony z kolega po drodze, wiec śniadanko i w drogę. Im bliżej, tym aura a my z nią zmieniamy swe nastawienie co do dnia. Na przełęczy sytuacja wygląda tak (niewiele się zmieniło od przejazdu Marcina) Na miejscu również wygląda to znakomicie - zamarznięte kałuże na Luckach dobrze prognozują.Zabrałem ze sobą (na wszelki wypadek) Radstery SL i to był strzał w dziesiątkę Szybki przelot na południe i sprawdzenie tras 32,33,34,35, 31 i 31a.Wszędzie równo, twardo i szybko , z wyjątkiem trasy nr 32- tutaj trochę kalafiorowato.Na północy najlepsza trasa nr 7. Mógłbym nią jeździć do znudzenia - i znudziło mi się krzesło ją obsługujące - wolne w/s do pozostałych w ośrodku.Tasy nr 1 (do dołu), 11 z 11a, 2 i 12 wytrzymują bez większego uszczerbku. Ostatnia ścianka na 12 została zmuldzona na koniec dnia.Po godzinie 13 zmieniłem narty na Rictory, i to co Atomici brały za muldę, K2 pruły je jak statek fale.Narciarsko dzień super.Pogoda się nieco popsuła (ze względu na widoki) i od południa szczyt był we mgle - milem problem gdzie zaczyna się trasa 32. Zaczął padać drobny śnieg.Niżej widoczność ok. Chopok w marcu nie zawodzi - mało ludzi, kolejek brak (często sam jechałem na krzesełku lub gondoli - z wyłączeniem gondoli na szczyt), jazda po naturalnym śniegu, to jest to.Powtórka po świętach, przebieg wg. iSki ponad 70 km. :laughing:9 punktów
-
SkrzyczneNajpierw udałem się standardowo z Soliska na Małe z przerwą na słoneczku pod goprówką (z chęcią przesiedziałbym tak cały dzień :biggrin:), a później grzbietem na Skrzyczne. Głupio byłoby tak szybko wracać, więc zjeżdżam Ondraszkiem oraz FISem. Zrobiłem się jednak trochę lenimy i wykupiłem dwa wyjazdy :smile: Warunki jak na godzinę 13 całkiem w porządku! Kanapa obłożona gdzieś w jednej trzeciej, orczyk nie działał. Łącznik z Sonem trzeba jechać na krechę, za to kawałek dwójki do Hali udaje się zaliczyć w puchu :laughing: Siódemka do połowy też dobra, niżej już masakra ale jakoś bez ściągania nart udaje się zjechać. Jakby ktoś się wybierał, to COS trzyma się bardzo dobrze, a Golgota wygląda na żywo lepiej niż na kamerce (przynajamniej z dołu)8 punktów
-
Dzisiaj pogoda folderowa, rano w miarę twardo, ale nie betonowo - krawędzie ładnie kroiły stok. Do dziesiątej jazda na slalomkach, później zmiana na AM, słońce mocno operowało na trasie i szybko zrobiło się miękko w górnym i dolnym odcinku trasy - część środkowa (ścianka), częściowo osłonięta przez drzewa dobra do samego końca. Frekwencja jak to na Stożku, jeździło z dziesięć osób, w tym spora część znajomych, serdeczne pozdrowienia dla Jaśka, Adama i Arnolda (arnoldd). :smile:7 punktów
-
7 punktów
-
Mimo przeziębienia,nie wytrzymałem i ruszyłem dziś ponownie na Chopok. Wyjazd z domu punkt 5.00. Droga przebiełgła bez przygód,nie ma o czym pisać.Może na przełęczy za Zubercem jakieś śladowe ilości śniegu i to wszystko. Na Biela Put melduję się 7.45 - idealnie.Pozostaje się przebrać,porobić fotki i na krzesełko. Słoneczko świeci jak zapowiadali,ale szczyt jeszcze pod chmurką.Nie ma co marudzić,trza ruszać! Trasy wyglądają na dobrze przygotowane i tak też jest.Pierwszą,którą jechałem to ta pod Funitelem - świetna!Zachęcała,żeby spróbować też czarnulki,ale ja postanowiłem na początek uderzyć tradycyjnie na południe.Niestety na górze wiało niemiłosiernie i miałem wątpliwości,czy ma to sens,ale zaryzykowałem. Opłaciło się! Na pierwszy ognień czarnulka 33a - całkiem nieźle,ale z powodu słabej widoczności na początku,oraz nawiewanego śniegu,przyjemność średnia.Postanowiłem od razu uderzyć na dół czerwoną 31 i dalej pod łorcyki. Tutaj rewelacja! Za każdym zjazdem mam przed sobą całkowicie pustą trasę i do tego idealnie równą! Bosko! Szkoda tylko,że dość szybko puszcza,tak samo jak te pod orczykami. Tak po za tym idealnie! Kolejek bark. Często krzesłem jadę sam. Później postanawiam sprawdzić czarnulkę 32. Początek - sporo grudek lodu,a później lodowisko przemieszane z nasypanym świeżym śniegiem.Niezbyt fanie,bo trudno złapać jakiś rytm.Skoro tu gorzej od 33a,to może po "drugiej stronie" będzie lepiej? Ruszam więc na czerwoną 35. Nie pomyliłem się! Z całego południa tu chyba były najlepsze warunki. Tak więc pojeździłem przy okazji na orczyku,który z butów wyrywa... Do tego walka z wiatrem... Ale warto! Był oczywiście tradycyjny browar,ale niestety w samotności. Za to udało się zgadać z Tadeuszem i co się odwlekło,to nie uciekło... Przy okazji - spróbowałem kiełbaski,choć Jasiek mnie ostrzegał i... całkiem spoko! Nawet dobrą musztardę dodają. Ale to może tyle,jeśli chodzi o południe.6 punktów
-
5 punktów
-
A co tu pisać i wstawiać zdjęcia jak ich z Chopoka setki tu są. A Johnny był jeszcze dzisiaj, no to już w ogóle dublowanie :laughing: Generalnie jest ekstra, z Bartkiem wczoraj zrobiliśmy 42 km, dzisiaj 52 km. Pogoda świetna, trasy bardzo fajne, zróżnicowane, warunki bardzo dobre, na niektórych trasach tylko tak od 12 zaczyna być miękko i robią się małe odsypy, a tak to jest naprawdę rewelacja. Wczoraj i dziś fajne spotkanie z Tadkiem (Tadeusz T), dzisiaj też z Johnnym, choć krótkie przez Bartka, ale pamiątkowa fota strzelona :happy: A wiesz co, nie będę już rozpisywał się, tylko wrzucę parę zdjęć z wczoraj i z dzisiaj.5 punktów
-
cz.2 - północZgadaliśmy się z Tadeuszem w znanym nam już barze,tym pod krzesełkiem na Lukovą.Tak więc nieco z żalem,ale opuszczam południe. Na pierwszy ogień biorę trasę pod Funitelem. Mimo później pory warunki świetne! Jestem miło zaskoczony.Od razu ruszyłem na Zahradky trasą nr 12 - tu równie fajnie,jedynie ostatnia ścianka puściła i mało fajna.Dale przetestowałem FIS od samej góry i tą środkową czerwoną. jedna i druga super! O tej porze spodziewałem się,że będzie rzeźnia,ale po za jednym fragmentem FIS,właściwie wszystko ok. Do tego również bez tłoku. Miałem jeszcze przetestować czarnulkę,ale już mnie wezwano do tablicy... :wink: Cała ekipa wylegiwała się na leżaczkach i opychała frytkami. Miło było poznać i wspólnie spędzić czas na nartach. Kmarcin zrobił fotkę,więc pewnie puści. Tak więc po Pit Stopie ruszamy nietypowo pod Grad Jet i do góry.Następnie pod to szybsze krzesełko na Lukovą,czy Otupne? Nie pamiętam,a mapki pod ręką nie mam. Zaliczamy czarnulkę,a następnie jeszcze czerwone trasy,tak do końca czasu,który minął ekspresowo... Czas się pożegnać i ruszać w swoją stronę. Panowie pognali na Lucki,a ja pod Funitelem jeszcze na Zahradky i pod "pomarańczkę".Myślałem,że jeszcze zdążę zaliczyć Funitela,ale brakło minuty... Warun dziś zacny! Do samego końca bardzo przyjemna jazda.Gdyby mi dali jeszcze dwie godzinki,to bym pojeździł. Super! Zaliczyłem wszystkie trasy na południu i na północy,oprócz niebieskiej na Lucki. Żeby tak zawsze... PS.Jasiek,jak to się utzryma,będziesz miał fantastyczne święta! :applause:5 punktów
-
Dzień 5 - Lodowce. Cz. 1 Rano dzień nie zapowiadał się dobrze. Mgła, opady śniegu, słaba widoczność. Pod Gigi jesteśmy przed 8. Ekipa ze Szwecji ma opóźnienie, Chłopaki muszą wypożyczyć sprzęt. Jedziemy na górę i pierwsze zjazdy zaliczamy po sztruksie przykrytym pierzynką. Nart nie widać. Zaliczamy trzy zjazdy i już razem podążamy ku lodowcowej krainie. Na focie trzech Szwedów. Początki są trudne. Jazda z ograniczoną widocznością...ale już nam się podoba - trasa przy gondoli super! Artix & Paula. Po krótkiej przerwie kawowej tak jakby zaczęło się przejaśniać. ...aż tu nagle, po godzinie 11 - zaatakował nas wielki, jasny punkt na niebie! Odsłoniły się widoki. Dół: I w górę... My trasy, chłopaki poza trasami. Wszyscy mega zadowoleni - jazda jest pierwsza klasa. Malowniczo... Tiefenbach w pełnej okazałości:5 punktów
-
Taki fajny wątek a ja tu nie mam swojej "produkcji" :biggrin::wink: Tegoroczny Zillertal: [video=youtube;m2SL6fxRhZI] Pozdrawiam PS: co do ujęć z kija, Mariusz (marboru) zapodał mi taki patent w zeszłym roku: Na kijek narciarski (tuż nad kółkiem) nawijamy taśmę samoprzylepną (taśma antypoślizgowa na kafelki) do odpowiedniej grubości. Mając pogrubiony w tym miejscu kijek zakładamy uchwyt na "rurki" i mamy gotowe "urządzenie". Co to daje? Ano nie trzeba wozić tego ekstra teleskopowego kijaszka. Poza tym w drugiej ręce trzymamy jeden nasz kijek, co poprawia sylwetkę. Jak jazda z tym "patentem" wygląda w praktyce widać na moim filmiku.5 punktów
-
4 punkty
-
Jakbyście chcieli zobaczyć to samo latem, to bardzo szczegółowo sfotografowany i opisany trekking na Koprovy http://wjedrusiowymswiecie.blogspot.com/2014/01/koprowy-wierch-czi.html4 punkty
-
Stożek: teraz Cztery samochody na parkingu, krzesło działa, twardo Tapatalkiem4 punkty
-
Jednak nie można dodać pdfu, tz. można, ale jest limit na 19,5kB Wrzuciłem na dropboxa, jest to zlepek informacji z 3 stron słowackich: Miro, Iva i Sprievodca. Raczej te łatwiejsze zjazdy w naszej skali tatrzańskiej max TR3+; w skali Trynarda III, S4; w skali Miro takie S3+/E1+. Jak ktoś znajdzie jakieś błędy lub chce coś dorzucić od siebie to pisać https://www.dropbox.com/s/awiagntce0a2ckg/Mieguszowiecka.pdf?dl=0 Pozdrawiam Tomek4 punkty
-
4 punkty
-
SkrzyczneDzisiaj u góry najpierw słonecznie, potem przez 2 godz mgła, a od 11:30 do końca bez mgły, zachmurzenie z przejaśnieniami.Dobre warunki na trasach utrzymywały się cały dzień - dzięki lekkiemu mrozowi i małej frekwencji.Do wyboru miałem dwie otwarte i przygotowane trasy: Fis-Kaskada i Ondraszek, oraz zamknięty górny odcinek Kaskady - bardzo fajny ze świeżym sniegiem. Dla urozmaicenia Wypróbowałem rówież lekko freeridowy wariant - wzdłuż górnej trasy nieczynnego dzisiaj orczyka Doliny III. Dla mnie dzisiaj było naprawdę fajnie, lepiej nawet niż w ub. weekend na Chopoku.Koszt całodziennego groupona COS + SON ze zniżką 15% payback to 37 PLN z groszami.Niestety celem wymiany groupona na gopass konieczna była poranna wizyta w kasie pod Golgotą.Trasy rano Trasy po południu Zamknięty odcinek Kaskady4 punkty
-
Dzień 4 - Soelden początek. Cz. 2 Chmmm chyba pojechałem za bardzo po Soelden... ...hallo Mariusz! hallo - zejdź na ziemię!!!!! Jesteś w Austrii, w Alpach na nartach. Być może przeginam - ale z opisów, opinii - spodziewałem się narciarsko czegoś lepszego. A tak... ...kolejna luka na trasie 3 - czego ona ma kolor czarny? Szkółek narciarskich dzisiaj w Soelden mam wrażenie było chyba z tysiąc... Ale żeby się nie nakręcać - kilka pozytywów. Popołudniu pogoda miejscami się poprawiała - pojawiał się błękit nieba, do ziemi przebijały się promienie Słońca. Widoczki wówczas były bardzo ładne. Tu na szczycie Gaislachkogl (błękit, słońce, śnieg - wszystko w jednym). Na dole Soelden. Wypasiona dolna stacja, wypasionej gondoli. Trasa 8 - miejscami pusta. Dzieciaki są wszędzie... Kolejny "pusty" przejazd 2a. Góra z ładną pogodą... dół z nieładną jak widać. Przebiliśmy się również na lodowiec. Zaliczona trasa 32, 33 a potem długa nartostrada 30... i to jest nadzieja. Obietnica, że jeśli trafimy jutro i pojutrze na dobrą widoczność na lodowcu - to pojeździmy! Pierwszy dzień w Soelden obydwoje nas mocno rozczarował - mówimy, piszemy w kategoriach alpejskich. Już dzisiaj wiemy, że do Soelden w przyszłości, do części przy miasteczku nie wrócimy - ten jeden wyjazd wystarczy. Liczymy mocno na lodowiec w ciągu najbliższych dwóch dni. W sobotę Kuehtai. pozdrawiam marboru PS. Żeby nie było: wyjeździć się wyjeździliśmy - kolejna stówa zaliczona.4 punkty
-
Dzień 4 - Soelden początek. Cz. 1 Niestety fart chyba mnie opuścił...? Wstajemy rano, a za oknem chmury i lekko prószy śnieg. Cóż? W prognozie Skionlinowej było również słoneczko zza tych "baranów", więc nadzieja jakaś była. Ośrodek Soelden czynny jest od godziny 8, do 16:30...i po co tak wcześnie? Wyspać się człowiek nie wyspał... Hochgurgl jeśli chodzi o to dużo bardziej przyjazne miejsce...ale jak się po dzisiejszym dniu okazało - nie tylko ze względu na późniejszy start. Kupujemy karnety - 3 dni kosztuje 141,50 EUR - cena jak absolutny Top alpejskiego świata...a czy rzeczywiście Soelden zasługuje na takie stwierdzenie? Zaraz pewnie się narażę wielu forumowiczom... ...moim zdaniem Soelden jest przereklamowane. Ośrodek jest ok, trasy również... ale to nie wszystko. Zaznaczę, że to moja subiektywna ocena, po zjeżdżeniu praktycznie wszystkiego wyłączając lodowiec (dzisiaj z lodowca była uskuteczniona jedna trasa - widoczność zerowa). Lodowiec, to ostatnia deska ratunku dla Soelden - by się wybronić w moich oczach a zwłaszcza nogach. Skąd taka niepochlebna ocena? Tysiące ludzi, trasy kiepsko przygotowane, a na trasach lód, niektóre krzesła podobne do tych z Goryczkowej...i ta cena za karnety?... Nie żebym lodu nie lubił...ale jeśli mam wybierać, to wolę jednak śnieg (może być sztuczny) o konsystencji śniegu a nie grudek lodu, kaszy pomieszanej z cukrem. Duży zonk, to również olbrzymia ilość minerałów na trasach - nawet na tych pełnych śniegu...a na dole (wszystkie zjazdy do miasteczka) horror - przetarcia, błoto, kambury a rano przygotowaniem tych tras chyba zajmowali się ratrakowi po sznapsie (doły, grudy lodu, bruzdy - ogólnie masakra) - pierwszy nasz zjazd dzisiaj to było Giggijoch następnie trasa 13, 20 i 21. Dużo negatywów jak na ten pierwszy dzień w "Topie" doliny Otztal. Oj... w moim indywidualnym rankingu ośrodków - końcówka stawki jak na razie. Ale zacznijmy od początku. Kto pierwszy na gondolkę? A kto pierwszy na trasie? Pogoda nie rozpieszcza - mleko, chmury, padający śnieg i porywisty wiatr - rano tylko czasami u góry przebłyski słoneczka. Od strony Giggijoch jedyna sensowna trasa to czarna 14 i czarna 25 - reszta... no może poza 11 - to istna Białka z milionem ludzi wszędzie. Czarna 20...a zwłaszcza wyciągi w tej części... Dramat! Szczególnie jeśli chodzi o ośrodek narciarski pretendujący do światowej czołówki. W taką pogodę jak dzisiaj - podwójne krzesło rodem z Goryczkowej - to duże nieporozumienie...a podobnych krzeseł w ośrodku jest niestety kilka... Udajemy się na drugą stronę... ...w poszukiwaniu Agenta 007 i jego miejscówek. Szczyt Gaislachkogl oraz "bondowski" wyciąg, zabudowania - to jedyne miejsce, które przypadło nam do gustu...choć bez przesady. Wyciągi widzieliśmy wyglądające lepiej. ...stacji dolnej - fakt: nie. Trasa numer 1 biegnąca ze szczytu - fajna, malownicza...niestety również mocno zaniedbana. Jak to możliwe by na jej środku znajdowały się kamienie wielkości kurzych jaj? I to nie jeden, i to nie w jednym miejscu? Jakaś kamienna lawina była, czy co? Zewnętrzna część Gaislachkogl... Czerwona 2a w odróżnieniu od niebieskiej - ufff bez ludzi. Już w niebieskiej części... ...a to akurat była "wolna luka". PS. Większość zdjęć z tej części zrobionych w czasie pierwszych 1,30 h. Tłumy się jeszcze nie przedostały na górę.4 punkty
-
4 punkty
-
Dzień 2 - Rysy Tego dnia wyruszamy trochę wcześniej, jest może 9:15 , ale jak to powiedzieli nam Słowacy na grani, kto się rano opierdzielał ma ładną pogodę :-D. Oczywiście robimy check detektorów tym razem już w jedną stronę i ruszamy tym samym szlakiem co wczoraj, aż do rozwidlenia na Żabie Pleso. Szlak przetarty, ale pogoda na razie średnia, chmury, lekki wiatr i delikatnie prószy śnieg. Po ok 70min docieramy nad Żabie Pleso, spoglądamy na próg kotlinki pod Wagą. Oglądamy grupę osób, która zaczyna się wspinać wzdłuż rozwieszonej poręczówki Trasa wiedzie najpierw stokiem o nachyleniu ok 40st, a później pochylonym i podciętym skałami trawersem. Widać go na zdjęciu powyżej, jest to miejsce tak jakbyśmy poszli na wprost, a potem tym śnieżnym trawersem w prawo. Jest dużo śniegu, więc raczej mało kto korzysta w poręczówki. Ale od czasu do czasu mocniej wieje. Przy okazji widzimy pierwsze osoby zjeżdżające na nartach. Wygląda to tak że 60% osób ściąga narty na tym podciętym trawersie, 30% zsuwa się robiąc ześlizg boczny ewentualnie wykona 3-4 skręty, a tylko 10% osób rzeczywiście tam zjeżdża wykonując skręty/obskoki itp. Po przejściu progu dolinki, zapinamy narty i na fokach zmierzamy do schroniska. W Chacie pod Rysami robimy ok 1h przerwę, zjadamy dosyć sporą i pożywną poljevkę, oraz magiczny pakunek od Wiesia (nie wiadomo co on tam dosypał, ale wcina się jak orzeszki przy seansie filmowym ). Schronisko ma swój specyficzny klimat, z wyglądu może nie jest piękne, ale w środku jest przyjemnie. Niestety nie dla wegetarian Dyskutujemy co dalej, ponieważ jak na razie jest słaba widoczność (nie widać przełęczy Wagi), wiatr lekko nawiał śnieg i go sprasował (możliwość deski), jest 2 lawinowa. Po godzinnej przerwie okazuje się, że chmury się rozchodzą, na przełęczy świeci słońce i walą tam tłumy, na zboczu podchodzi kilkadziesiąt osób... No i zadziałała trochę psychologia tłumu jak te owieczki pobiegliśmy do góry, co nie zmienia faktu, że bacznie obserwowaliśmy wszystko dookoła może nawet trochę nad wrażliwie, a zakosy robiliśmy w odstępach 15-20m. Z przełęczy spoglądamy na Wysoką, oraz w stronę Rysów, pogoda się robi coraz ładniejsza! :-) decyzja idziemy dalej! Aż po chwili docieramy do skidepozytu, gdzie zostawiamy narty, bierzemy czekan ubieramy kaski i ruszamy dalej granią. Po ok 100m docieramy na słowacki wierzchołek czyli główny 2503m, z niego przechodzimy na polski 2499m Wracamy się na słowacki, aby Wiesiek mógł nam zrobić fotkę i vice versa :-) Chmury rozchodzą się już praktycznie całkowicie, chociaż jedna delikatnie czepia się Wysokiej, wygląda to pięknie! Zresztą Wysoka jest taka majestatyczna, ma swój klimat robi wrażenie! ... no dobra musi być z nią samojeb... yyyy selfie :-) I tym o to "wspaniałym", zdjęciem kończymy przygodę z Rysami (na żywo) i Wysoką (w oddali), zapinamy narty i sru w dół. Na początku twardo, nawiany twardy śnieg, czasami łapie delikatnie krawędzie. Dojeżdżamy do Wagi... i tutaj zaczyna się poezja! śnieg delikatnie odpuszczony! każdy zakłada swój ślad, krzyczymy jak dzieci juuuhuuu, łaaaaał, jupiii, normalnie jakby dać dzieciom zabawki :-). Dojeżdżamy do schroniska i się smiejemy :-) ruszamy niżej przez kotlinkę pod Wagą szukając dalej lekko nawianego lub odpuszczonego śniegu, banan na buzi :-). Aż docieramy bliżej progu dolinki i lin poręczowych. Tutaj jest twardo... ześlizgujemy się niżej, ja staram się ominąć liny zjazdem przez delikatny próg na wprost. Skały dałoby się chyba ominąć, ale musiałbym zeskoczyć na krechę (poniżej stok ok 15-20m i podcięty próg skalny), albo delikatnie się zsunąć przez wystające trawy (obawa, że krawędź na nich nie będzie dobrze trzymała). Decyduje się schodkować na nartach do góry i jechać wzdłuż lin tak jak wszyscy. No cóż każdy w tym miejscu robi to jak potrafi najlepiej, statystyki przytoczyłem wyżej, mi udaje się zrobić z 3-4 obskoki, a przez cały trawers robię ześlizg boczny do momentu minięcia podcietych skał. Przejeżdżam pod poręczówką i śmigam już po normalnym stoku trawersem do miejsca gdzie śnieg jest przyjemniejszy i mogę założyć własny ślad. Potem jeszcze kilka przyjemnych zjazdów z Żabiego Plesa w dół do szlaku i znowu meldujemy się w schronisku. Tradycyjnie trzeba coś zjeść i "uzupełnić płyny" :-), żeby się nie odwodnić Łącznie wyszło 11,5km ok. 1100mH i 7,5h z przerwami. Mapa trasy: https://www.endomondo.com/routes/6928924283 punkty
-
3 punkty
-
Dzień 5 - Lodowce. Cz. 2 Ostatni zewnętrzny orczyk jest miejscami naprawdę z mocnym pochyleniem. Środkowy wyciąg i trasy wokół niego. I? Dzisiaj pojawiła się radość. Pierwszy dzień w Soelden, po opadach śniegu (nie tylko lodowiec) wygląda zupełnie inaczej. Kamienie poznikały, lód poznikał... ...Pięknie! Znany z fotek taras widokowy...a za nim, niewidoczny lodowiec Pitztal, do którego mam sentyment po moim pierwszym wyjeździe w Alpy... 10 kwietnia... nie napiszę jakiego roku. Opuszczamy teren lodowcowy długą i płaską nartostradą. Tam gdzieś w tle dojazd do lodowców. Team w komplecie. Ostry orczyk na "wypłaszczonej" focie: To też pewnie lodowiec... Tak, tak, tak - lubimy lodowce! Kończymy dzień slalomem. Cudowny dzień. Nie tylko ze względu na pogodę i trasy - przede wszystkim dzięki ekipie. Było wesoło i narciarsko. Kolejna stówka zaliczona. Na koniec wypada mi przeprosić jeszcze raz Soelden - nie jest tak źle jak mogło się wydawać po pierwszym dniu na nartach. Jutro robimy poprawkę lodowcowego terenu. Pora mocniej wyjeździć Rettenbach. Pozdrawiam marboru. PS. Termy w Langenfeldzie - bardzo ok.3 punkty
-
Gwoli kronikarskiej dokładności należałoby dodać, że po nawodnieniu idziemy w stronę Złomowisk wyszukujemy tam odpowiednie miejsce i ćwiczymy flaschenzug i inne metody wydobywania ze szczelin. Wracamy jak jest dobrze ciemno. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Na Solisku pomiędzy tym mostkiem którym idzie się w stronę Suchego, a tym poniżej prowadzącym do budynku za potokiem Malinów, to jest za wypożyczalnią wycięto dzisiaj drzewa z koryta. Nie wiem czy ma to związek z rozbudową, bo gdyby tam miała się znaleźć dolna stacja linia wyciągu przecinała by ten budynek (z tabliczką NFZ, jakaś przychodnia?) i w dodatku z tą wypożyczalnią. Jestem bardzo ciekawy jak rozwiążą problem tak małej przestrzeni... :3 punkty
-
3 punkty
-
Tak mnie ciągnęło po Waszych relacjach (szczególnie z Chopka), że musiałem w końcu wyskoczyć na jakieś nartowania. Nie mając specjalnego wyboru pojechałem na Górkę Szczęśliwkcką. Na górkę jechałem 45min :angry: Postoje w korkach umilał sztruksik na niebie :biggrin: Kupuję tradycyjnie 2h za 20zł. Na stoku melduję się o 18:05. Jeździ 6 osób, kolejek do talerzyka nie ma No to hop na talerzyk! Pierwszych kilka zjazdów tragicznych. Ledwo co narty jechały. Po ok. 20min narty się "nasmarowały" i zaczęła się jazda :angel: Śmig i krótki skręt. Więcej nie trzeba. W kilku miejscach zalegał jeszcze śnieg - na dole łacha miała ok. 10cm. Jak z tego zielonego wjeżdża się na śnieg, to dostaje się kopa w tył. Jak jedzie się na zielone, to dostaje się kopa w przód : Od 19 jeździłem we dwójkę z jakimś panem, a od 19:25 sam. Pan z obsługi pytał się kiedy kończę. Ja na to, że jeżdżę do końca :applause:: Jazda wieczorem ma swoje plusy - świetne widoki na Warszawę (jak jest ciemno to nie widać syfu) i na Księżyc. A dzisiaj wielkanocna pełnia. A przy okazji pełni zjawisko halo (częściej widoczne na Słońcu). Zdjęcie, mimo obrobki, fatalne. Po niecałych dwóch godzinach i 11km na nartach kończę 26 dzień na nartach. Pozdrawiam Marcin2 punkty
-
No i w koncu udalo sie - po 20 latach znowu odwiedzilem Chopok. Niestety, zakwaterowanie znalezlismy dopiero w pensjonacie w Liptovskim Janie 12 EUR/lozko (sniadanie - bufet - 5 EUR, obiad 7 EUR). A skipassy udalo sie dostac za 29 EUR/dzien (promocja w necie). Wrazenia b. pozytywne - wszystkie trasy czynne, snieg ok, na poludniu ponizej Kosodrzewiny b.miekko. Pogoda tez ok - slonce, choc na gorze wialo mocno. Tylko ludzi na trasach mnostwo. Kilka zdjec by Zbylliu: https://goo.gl/photos/MRzfbY9UsQUdTMQD6 (ostatnie 4 zdjecia z Kasprowego, gdzie przemiescilismy sie na poniedzialek-wtorek)2 punkty
-
Jak wracalem w poniedzialek tez myslalem o Majorze na tym zlebie:D jakby co jest za Liptovskim Trnovcem po lewej jadac z powrotem!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Załączam mój filmik ze Stubai miłego oglądania! [video=vimeo;160205404]2 punkty
-
2 punkty
-
Lampy nie będzie dzisiaj - chyba, że popołudniu :frustrating: Masz rację Michałku...jak dzisiaj sobie pomyślałem, że zamiast w Alpach siedziałbym w robocie - to... zaraz przyszło do mnie, że zgrzeszyłem wczoraj tak narzekając... Obiecuję poprawę :angel: Marcinku, co racja, to racja. Wczoraj stówka pękła, więc normę odbębniliśmy. Narzekać nie ma co - pierwsze trzy dni mieliśmy jak z bajki...i jak się bajka kończy - to żal. Ale mam nadzieję, że na koniec wyjazdu Słońce dopisze. Niedawno dzwonił Artix - Chłopaki dojechali ze Szwecji i po podróży od razu narty razem z nami. Super!2 punkty
-
Z gopassem i karnetami poradziłem sobie już na miejscu bardzo szybko i bezboleśnie, a Chopok... jest naprawdę ekstra i można tu się wyjeździć konkretnie :happy: To tak w skrócie. Bo pisać i dodać zdjęcia już dzisiaj nie zdążę.2 punkty
-
Cześć Dzisiaj w radiu usłyszałem, że do końca roku będzie można jeździć na likwidowanym wysypisku śmieci Radiowo na Bemowie. Podobno robią tam stok narciarski. Będziemy mieli już 2 narciarskie góry w stolicy :happy:2 punkty
-
Po tym co mieliście i jak mieliście w Gurglach, to teraz wszędzie będzie gorzej :wink: A gdyby w Gurglach było ciepło, była mgła, deszcz, to taki dzień jak dziś mieliście to bralibyście z otwartymi ramionami :smile: I tak znowu wyjeździliście się na pewno jak młode byki, a przymykając oczy na pewne niedoskonałości i tak byliście pewnie zadowoleni z jazdy.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
To był mój pierwszy dziki zjazd 35-40st, na którym pojechałem zakrętami. Było w miarę miękko, więc po upadku od razu mnie zahamowało. Żadnych uszkodzeń. Ćwiczenie wpinania nart na 35 stopniach było pouczające :2 punkty
-
No cóż, Mariusz młody i w gorącej wodzie kąpany jest :biggrin: Poczekajmy, niech ochłonie i zobaczy jak to wygląda jak jest lampa :stupid:2 punkty
-
Jeszcze lepiej widać to na tej mapce: Ilość szczytów, przełęczy, szczerbin jest niesamowita, nie licząc różnego rodzaju stoków i progów dolinek o mniejszym nachyleniu! No to trzeba marzenia realizować! są chyba 3 drogi: - idę sam - szukam towarzyszy - idę z przewodnikiem (do czego zachęcam osoby, które chcą przeżyć przygodę, a chciałby zrobić to bezpiecznie z profesjonalistą) Pozdrawiam Tomek2 punkty
-
Dzień 1 - Koprowy Wierch cz. 2 Dłuższą chwilę podziwiamy widoki, m.in na Polską stronę. Ładnie widać całą Orlą Perć, oraz cały masyw Koziego Wierchu - jeżeli ktoś chce to może obczaić sobie linie zjazdu, bo można jechać szerokim żlebem, albo na prawo od niego przez Kozie Perci (jest to dosyć łatwy zjazd do 40st) Oglądamy również nasz jutrzejszy cel, czyli Rysy. Z tej strony ładnie widać żleb "rysę", którą podchodzi się i zjeżdża od Polskiej strony (połowa w słońcu, połowa w cieniu). Zerkamy również na Hińczową kotlinkę, oraz Dolinę Mięguszowiecką. Przy okazji ładnie widać nawisy z Koprowego na stronę Hińczowej :-) Ciężko nam się zdecydować ruszyć w dół bo jest tak pięknie!, ale powoli robimy przepinkę i ruszamy. Śnieg trochę miękki, trochę twardy, przewiany. Docieramy do pola śnieżnego, które opada z Koprowego w stronę Wyżniej Koprowej Przełęczy i tam jest jazda! śnieg delikatnie odpuszczony można puścić się w dół i nabrać prędkości :-). Z Wyżniej Koprowej Przełęczy zjeżdżamy stokiem podejściowym, jest twardo, sporo sypie się kalafiorów spod nart. Każdy szuka swojego miejsca :-) Dojeżdżam do Wieśka i patrzymy jak zjeżdża Mariusz. Twardy śnieg leci w naszą stronę, gdy rozpędzony Mariusz mija nas z boku. Poniżej nas wpada na twardą płytę, która się załamuje, jego przody nurkują i zalicza glebę :-) Po chwili dociera do nas Kamil i ruszamy niżej Docieramy do progu Szataniej dolinki i decydujemy się nią zjechać, aby nie tracić czasu na podejście z nartami A później dosyć ostrożnie szlakiem między kosówką wzdłuż doliny do schroniska. Gdzie docieramy ok. godziny 15, po 5,5h tury, 10,5km i ok 900mH. Niby nie dużo, ale to pierwszy dzień rozruchowy . Więc ponownie trzeba się nawodnić i coś zjeść :-) Mapa trasy: https://www.endomondo.com/routes/692322456 Pozdrawiam Tomek2 punkty
-
Dzień 0 - Hotel nad Popradzkim Jeziorem W czwartek chłopaki zgarniają mnie po drodze i lecimy do Szczyrbskiego Jeziora, by wyruszyć na skitury w Dolinie Mięguszowieckiej. Zostawiamy auto na centralnym parkingu, przeszpejamy się, narty na plecy i maszerujemy :-). Narty udaje się założyć na odbiciu szlaku czerwonego do lasu, startujemy ok 16. Po drodze oglądamy ośrodek narciarskim w Szyrbskim, by po chwili odbić na szlak zielony. Niestety tutaj dużo przepinek, ale cały czas na fokach :-). Tak po ok 1h 30min na spokojnie docieramy do Hotelu nad Popradzkim Jeziorem. Hotel, jak hotel... ogromny pełen standard z wc, prysznicami i restauracją... trochę klimatu brak, ale jest przyjemnie dzięki miłemu towarzystwu :-). Tego dnia odbywamy, krótką turę do restauracji, aby się nawodnić i coś zjeść :-). Na wieczór, krótkie omówienie co jutro planujemy, oraz sprawdzenie warunków, prognozy, stopnia lawinowego itp. Mapa trasy: https://www.endomondo.com/routes/692319458 Dzień 1 - Koprowy Wierch cz. 1 Startujemy dosyć późno bo dopiero ok 9:30 :-), robimy check'a detektorów w dwie strony i odbijamy w prawo z drogi asfaltowej na niebieski szlak. Dolina wyśnieżona ładnie, ale cały czas górka, dół :-) Docieramy na podejście do progu kotliny hińczowej, widzimy kilka osób podchodzących stromszym żlebem na wprost, ale my decydujemy się na podejście z lewej strony od Szataniej dolinki. Jest dosyć twardo, niestety szreń dlatego zakładamy harszle i mozolnie, ostrożnie do góry. Na podejściu mijamy grupę Słowaków, którzy chyba mają ćwiczenie z turystyki zimowej. Docieramy do hińczowej kotlinki gdzie na chwilę zatrzymujemy się i podziwiamy Hińczowy Staw oraz Mięgusze z drugiej strony. Zerkamy również na podejście w stronę naszego celu czyli Koprowego Wierchu. Sporo osób jest już powyżej Wyżniej Koprowej Przełęczy, ślad założony, więc Wiesiek i Kamil ruszają przodem Parę stromych zakosów i również meldujemy się na przełęczy. Na podejściu mierzymy nachylenie i wychodzi, że z prawej strony mieści się w przedziale 40-43st, z lewej 35-38st. Z przełęczy ruszamy wzdłuż grani, szerokim stokiem bardzo ładnie wyśnieżonym. Oj coś czuje, że tutaj będzie jazda! Po drodze mijamy kilka stromszych żlebów opadających z Koprowego w stronę Hińczowego stawu. Są to trudniejsze zjazdy o nachyleniu 45st, które opisuje Miro Peto i wycenia na S3/E2. Po ok 4h (z drobnymi przerwami), docieramy spokojnym tempem na szczyt Koprowego, jest pięknie! lampa :-) cdn...2 punkty
-
Dzień trzeci - in action! Widoczki, trasy już były... ...pora na zdjęcia akcji :biggrin: Najsajmprzód - Fly... Lady Ski Race! Hero Bez teleranku :frown:: Cóż za mina :biggrin: Na krawędzi... To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam marboru2 punkty
-
Zima pod SkałąŚnieg poprószył, miało świecić słońcę więc trzeba było to jakoś wykorzystać. Ruszam z Soliska w kierunku Małego Skrzycznego, jednak zamierzam go zdobyć „trochę” : okrężną drogą. Na wyskości gdzie trasa łączy się z tą z COS-u z lewej strony, skręcam tak jak uważam za służniejsze czyli w prawo:biggrin:. Przecinam wyciąg i przyjemną drogą trawersującą stok docieram aż za Kopę Skrzyczeńską. Ostro w górę kieruje się na grzbiet i wychodzę na szlaku jakieś 500 m przed Malinowską Skałą. Tam chwilę odpoczywam w całkowitej ciszy i z pięknym widokiem... :angel: Zdobywam szczyt po czym zawracam i po około godzinie jestem na Małym, skąd już kieruje się stokiem na parking. W tym miękkim śniegu jedzie się bardzo przyjemnie, dopóki nie docieram do ścianki na Suchym, która przez te kilka godzin uległa całkowitej przemianie i z trasy z dobrymi warunkami stała się ledwie przejezdna :. Dzień mega udany, można było poczuć trochę prawdziwej zimy i zmęczenia nóg, w końcu zrobiłem równe 10 km na fokach plus do tego zjazd :smile::smile:2 punkty
-
Tym razem poskładałem do kupy nasze nagrania z Kozińca. Myślałem, że zlepię tylko jeden filmik z stoków w Białce ale okazało się, że z Kozińca mamy najwięcej ujęć. W sumie to tutaj szusowaliśmy najczęściej (mieszkaliśmy blisko, a córcia miała zajęcia w przedszkolu narciarskim, itepe, itede...). Pogoda dopisała, ale najlepsze zjeżdżanie mieliśmy w jeden deszczowy dzień, kiedy momentami nawet mocno padało :laughing: Stok równy, pusty, prywatne kanapy... Córce odwołali tego dnia przedszkole (bo rodzice doszli do wniosku, że im dzieci zmokną :stupid: ), ale obok stoku jest fajna bawialnia i mała wsiąkła tam na godziny :laughing:, a my sobie nie odpuściliśmy :laughing: Żona wtedy w ogóle pierwszy raz dała się namówić na kanapę (...ale to się urwie!!!) i złapała niezłą zajawkę na zjeżdżanie z samego czubka górki :laughing: Generalnie fajnie było [video=youtube;zDPjsvb0sak]2 punkty
-
2 punkty
-
Na Mięgusza bez liny i szpeju raczej bym się zimą nie wybrał , z Przełęczy pod Chłopkiem w sumie powinien być podobny widok, ale dodatkowo na zdjęciu widniałby szczyt na którym stoję. Może nie będę dalej przeciągał - Koprowy Wierch Tak wszystkie zdjęcia są z tej samej doliny, natomiast w różne strony . Hińczowej ani Wołowca M. tutaj nie widać, ale zgadłeś jest to Koprowy Tak w skrócie: 1dzień - Koprowy Wierch 2367m 2dzień - Rysy 2503m 3dzień - Siarkańska Przełęcz (Dračie sedlo) 2223m 3dzień - Wschodnie Żelazne Wrota (Východná Železná brána) 2255m 4dzień - Wołowa kotlinka (Volia kotlinka) ok. 2120m Powoli ogarniam zdjęcia pełna relacja z Koprowego jutro Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Dzień Pierwszy cz. 1 Hochgugrl. Nie wiem jak to jest? Piotr_67 słusznie zauważył, że gdy jadę w jedyną słuszną stronę, to z reguły mam słoneczko, piękną pogodę...i na dodatek jeszcze mrozi. Fart? Oby się utrzymywał jak najdłużej. Wczoraj położyliśmy się spać po podróży już po 19... ...a dzisiaj pobudka o 6stej. Zerknięcie za okno i? Zero chmur a na trawie, w dolinie biała powłoka porannego mrozu. Szybko się pakujemy, skrobię szyby i w drogę. Cel dzisiejszego dnia, to Hochgurgl. Pniemy się serpentynami ok pół godziny i parkujemy auto tuż przy dolnej stacji gondoli w miejscowości Pill. Kupujemy karnety 3 dniowe - cena 146 EUR i jedziemy w górę jedną z pierwszych kabin. Ośrodek, mimo, że na stronie internetowej pisze, że startuje o 9tej, to rusza o 8:45. Z samego rana atakujemy sam szczyt...a w zasadzie okolice Wurmkogl - 3082 m npm. Oczywiście w tak pięknych okolicznościach przyrody popełniamy razem z Paulą sesję zdjęciowo, filmową. Knajpka Top Mountain Star robi wrażenie. Nieopodal niej spotykamy świstaka... A to ona...w całej okazałości. Nieopodal świstaka, kozica górska patrząca sobie na dolinę Otztal. Widoki dzisiaj powalają! Pierwszy sort tras...i od razu czarnulka. Ponieważ jak to Kolega Artix twierdzi...jak przystało na sztruksowego narciarza...jeździłem po sztruksie, w takim oto niedzielnym tłumie i takich oto warunkach: Arturze pewnie tam nieźle przebierasz nóżkami, by już tu z nami być? Cudny naturalny śnieg. Super twardo i szybko praktycznie przez cały dzień. SL na taki dzień jak dzisiaj - bajka! GS...po dzisiejszym dniu zaczynam ponownie myśleć o takiej narcie. Zaliczamy po kolei wszystkie wyciągi i wszystkie trasy z wyłączeniem orczyków - cóż, orczyki to ja mam u siebie na nizinach. Jest doskonale! Wszystkie trasy i wszystkie miejsca w Hochgurgl są świetne. Japa się cieszy - człowiek jest w swoim żywiole! Cały dzień, chodź lampa - jest twardo, równo i szybko. Narty same jadą...1 punkt
-
1 punkt







