Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      730


  2. jodek1

    jodek1

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      1 012


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.04.2016 w Odpowiedzi

  1. Miałem z Anią jechać na turystyczną wyprawę zdobyć Kłodzką Górę i Kowadło.Niestety w piątek wieczorem pod Biedronką we Wrocławiu,napadła mnie podejrzana grupa.Ogłuszyli mnie,skrępowali.Obudziłem się w sobotę w nieznanym miejscu. Próbowałem uciekać,ale oni szybko poruszają się na nartach i do tego zostawiałem wyraźne ślady po których łatwo mnie znajdywali.Może ktoś zna to miejsce,każda informacja się przyda. Straszyli, że zamrożą i zakopią mnie w śniegu!Zabrali mi ubranie,kiedy chcieli zabrać mi spodnie,udało mi się uciec na chwilę. Znowu mnie dopadli i cały dzień torturowali.Bolą mnie uda i kolana. Na koniec twarz palili mi żywym ogniem(czyżby Szwedzi?)a może geje albo inni terroryści? Udało mi się schować w jednym bucie malutki tablecik, a w drugim aparat fotograficzny.Dzięki temu napisałem tę relację. Przetrzymują mnie w jakimś więzieniu,albo tajnym ośrodku CIA....Z okna mam takie widoki. Tak wygląda szef porywaczy, a na miejscu porusza się taką maszyną. Może jutro uda się coś więcej dodać. Ania trzymaj się,tęsknię za Tobą. Pozdrawiam serdecznie.
    10 punktów
  2. GurgleW gurglach jeżdziłem w piątek i sobotę (22,23-04) - niestety w sobotę na dole padał deszcz na górze (od stacji pośredniej ) śnieg więc zdjęcia są tylko z piątku kiedy panowała piekna pogoda i ..... może jeżdziło ze 100-200 osób w całym ośrodku !!!!!! Wielki Szok !!!! (w sobotę było trochę więcej osób a pogoda była zła)Ten weekend był ostatnim dniem działania ośrodka - i ten termin zapamiętam - zdecydowanie warto tam wtedy pojechać .Widząc ilośc osób na parkingu i ostre przeceny w wypożyczalni ..... wypożyczyłem genialną nartę :[ATTACH=CONFIG]31798[/ATTACH]z wrażenia.....jak pusto po kilku zjazdach było czas na piwko przy nowej gondoli Ośrodek nalezy podzielić na dwie części górną - do stacji pośredniej gdzie panowały genialne warunki - przygotowania tras jak i śniegowe i było wręcz dziwnie pusto i część dolną wypowo wiosenne warunki z przetarciami . dodam jeszcze że na wielu trasach po godzinie 15 był nadal piękny sztruksik !!!!!Część górna : Ośordek został zamknięty chyba wyłącznie z powodu braku ludzi i ewidentnych strat -bo warunki były idealne a śniegu jeszcze bardzo duzo - smiało trasy powyżej stacji pośredniej działałyby jeszcze z 2-3 tygodnie.
    10 punktów
  3. Cześć, Jestem Ania.Lubię góry,lubię gotować,malować,fotografować,poznawać ciekawych ludzi:smile:. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów a szczególnie tych, których poznałam na WZF na Kasprowym Wierchu.:cheerful: Dżonka,mam nadzieję że czapka z Zakopanego dalej jest "fajna".:smile: Szczególne pozdrowienia dla Pana Janka! :smile:
    10 punktów
  4. cd... Gurgle:Cześć dolna ośrodka poniżej stacji pośredniej to już typowa wiosna z mniejszymi lub większymi przetarciami , niektóree dolne trasy kwalifikowały się do zamknięcia ale ..... statystyki chyba były ważniejsze 100 km lepiej wygląda niż 75 Sami popatrzcie - w jednym miejscu nawet zdjąłem narty szkoda mi było niszczyć nawet wypożyczonego sprzętu: Skitracker pokazał szokujące liczby .... już dawno nie zrobiłem na nartach grubo ponad 100 km zjazdu ale mając do dyspozycji puste stoki i genialne przygotowanie tras oraz mega warunki nie ma co się dziwić ...W sobotę zalał mi się telefon wodą i zbity dotyk szalał ..... więc zdjęć nie ma w skrócie na dole padał desz na górze śnieg widoczność kilkadziesiąt metrów - szału nie było - pojezdziłem ale to już nie było to co w piątek W niedzielę byłem na lodowcu w Solden - opisze szczegółówo ten dzień w dniu jutrzejszym.
    9 punktów
  5. Mariusz pojechał szukać śniegu i przygód z ciekawymi ludźmi, ja wybrałam się w sobotę na Kłodzką Górę. Wybrałam wariant najkrótszego szlaku(ok.1,15h)- czyli z Przełęczy kłodzkiej.Towarzyszy mi Emilka,moja siostrzenica(dzielne dziecko).Z parkingu ruszamy niebieskim szlakiem,który prowadzi do Barda Ślaskiego.informacja na początku wyższości nad wyższością Szlak jest bardzo dobrze oznaczony,po drodze czekają nas strome podejścia i zejścia .Na super widoki nie mamy co liczyć, między drzewami przez chwilę widać Laski Zaliczamy po drodze kolejne szczyty i w końcu docieramy do węzła szlaków niebieskiego i żółtego "pod Kłodzką Górą".Żółtym szlakiempodchodzimy 5 minut na Kłodzką Górę. Krótki popas, jest skrzyneczka z pieczątką. Podbijam książeczkę KGP, przez chwilę podziwiamy widoki:smile: ( czytaj krzaki i drzewka) i wracamy do samochodu.Ps.Szliśmy z Mariuszem z Barda do Kłodzka(krótko przed przystąpieniem do klubu zdobywców KGP) przez Kłodzką Górę, od razu mówię, 6h minimum. Innych tras nie znam. Ania pozdrawia.
    7 punktów
  6. No to jeszcze mały "zdziś"... Wybrałem się na cały weekend do Jasnej (ach to śrubowanie rekordów :stupid:). O tym jak było wczoraj, pisał już ze szczegółami Johny. A dziś... no cóż... mina mi zrzedła, gdy budząc się, wyjrzałem za okno - paskudny deszcz No, ale zapowiadali kiepską pogodę... Samopoczucie się poprawiło po odpaleniu dyliżansu - termometr wskazał ledwo +3st, a jeszcze dobrze nie wyjechałem z Pavcinej Lehoty jak już było +2. Więc na górze powinno śnieżyć. I rzeczywiście od Lucek już padał śnieg, na parkingu w Jasnej -1. Mimo opadów i mgły było całkiem nieźle. W odróżnieniu od soboty tym razem nic mi nie przemokło (wczoraj rękawice od razu wymiękły od noszenia mokrych nart). Warunki śniegowe... dobre. Na samej górze beton z cienką warstwą świeżego śniegu - szczególnie rano jeździło się dobrze, póki mocno nie wiało. Najgorzej między Lukovą, a Priehybą, zaś poniżej - na Majovej wyborny kilkucentymetrowy puch :applause: I ten stan się dość długo utrzymywał, bo chętnych do jeżdżenia było dziś w porywach kilkanaście osób :biggrin: Z biegiem dnia śniegu i wiatru przybywało. Na szczycie już nie trzeba było ani metra z buta pokonywać. Trasa się trochę degradowała - sporo nawianego i wywianego śniegu na górnym odcinku i rozjeżdżony stok poniżej, jednak lepszy niż wczoraj. Spróbowałem też trasy nr 7. Początek ciężki, bo ratrak przejechał jeden pasek... ale tylko gąsienicami. Potem za to poezja! Nikogo przede mną nie było tam, a zdążyło się już uzbierać 5-10cm puchu na wyrównanym podkładzie. Prawie, że Powder Day :applause: I tak sobie obróciłem te kilkanaście razy Koliesko <-> Chopok, by na koniec... uwaga... zjechać prawie do parkingu na nartach :
    5 punktów
  7. Ja nie byłem w Biedronce, tylko zatrzymałem się na parkingu koło Biedronki i było to w piątek. Ale na zakupy do Biedronki chodzę. Ile będą mnie trzymać to nie wiem, ale jedzenia w lodówce mają na jakieś 2 dni. Dodatkowo Ania coś z nimi negocjuje (pewno jakiś okup) to może mnie zwolnią. Najgorsze to są te tortury. Już 3 dzień mnie męczą. To są wielogodzinne katorgi i nie wiem ile jeszcze zniosę tego katowania. Normalnie nie chce się żyć, ale walczę do końca.
    4 punkty
  8. Bumer, bo każdy z nas ocenia i podejmuje decyzje pod różnymi względami. Trzeba tylko to zrozumieć, nie szukając na siłę racji . Inaczej Alpy odbiera osoba mieszkająca we Wrocławiu, a inaczej Chopok osoba mieszkająca na Śląsku czy w Krakowie. Tak samo jak inaczej osoba która ma do dyspozycji 6-7dni na wyjazd, a inaczej osoba która szuka miejscówki na 1dniowy wypad lub weekend. Przed ostatnim wyjazdem alpejskim(skitury + wyciągi/freerajd) byłem w Tatrach Słowackich (skitury), a wcześniej na 4dni na Chopoku. Jakie mam odczucia co do porównania Chopoku do Zell am Ziller oraz Tatr Wysokich do Wysokich Taurów w Alpach (rejon GrossVenedigera)? Tatry Wysokie vs Wysokie Taury Tatry Wysokie są stromsze, bardziej skaliste, zjazdy trudniejsze, na krótkim odcinku robisz spore przewyższenie, częściej robisz zakosy. Wysokie Taury są łagodniejsze, bardziej bym porównał do Tatr Zachodnich, zbocza mają nachylenie w granicach 25-35st, raczej nie przekracza 40st, trasy dłuższe o równomiernym nachyleniu. Zell am Ziller vs Chopok 145km tras, możliwość przemieszczania się pomiędzy kilkoma dolinami. Ogólnie to sporo jeździliśmy poza trasą, ponieważ był opad 20cm i najeździłem się jak dziecko! , było bosko! Ale gdybym miał jeździć po trasie to pewnie spędziłbym większość czasu przy czerwonej "18" przy gondoli Karspitzbahn 2, ewentualnie czerwona "39" przy Falschbach, można byłoby jeszcze pomyśleć o czarnej "36". Czyli mówimy o jednej gondoli która ma 800mH, a druga 430mH. Reszta to zwyczajne trasy ewentualnie wożenie się w płaskim terenie kanapami, aby później móc się pochwalić, że zrobiłem 100km tras ewentualnie byłem 40km od samochodu kilka dolin dalej . Jeżeli chodzi o freerajd to oferuje sporo łatwego przytrasowego, nie wiem jak z trudniejszymi zjazdami ponieważ była mgła tak! mgła jak na Chopoku . Chopok za to ofertuje kilka zjazdów o deniwelacji 800mH na północy i południu, a jeżeli pociśniesz na północy aż na Zahradky to masz 1000mH deniwelacji po czerwonych trasach, kto był to wie ile można z takiego zjazdu wycisnąć jak są warunki . Minusem Chopoka jest częsta mgła i wiatr... czasami kolejki.. do kolejek , ale ten kto go zna to wie gdzie trzeba wtedy uderzyć . Za to oferuje niezliczone połacie terenu do freerajdu! nie znam drugiego takiego ośrodka! Idziesz na południe masz sporo pól śnieżnych, łagodniejszych, za to na północy masz strome żleby o nachyleniu od 33 do 55 stopni!, a od ok 1700m n.p.m masz bezpieczne lawinowo tereny z lasami i przecinkami leśnymi. Jest zdecydowanie taniej 33e vs 49e lub 200e sezonówka vs 555e, nie licząc dojazdów i kosztów noclegu. Czy odczuwam dużą różnicę pomiędzy ośrodkami? osobiście nie, oczywiście w Zillertal Arenie pewnie łatwiej uciec przed tłumem ludzi. Osobiście nie widzę alternatywy dla TMR (Chopok, Szczyrbskie, Tatrzańska Łomnica) dla osób ze Śląska i okolic Krakowa jeżeli dla kogoś priorytetem jest bliskość, krótkie wyjazdy i cena. Jeżeli ktoś mieszka poza tym regionem to oczywiście Alpy dają więcej możliwości itp. Osobiście w przyszłym sezonie na pewno zawitam kilka razy na Chopok (nawet jeżeli nie kupię sezonówki ), ale będę też chciał się wybrać się z żoną na jakiś krótki wyjazd w Alpy Pozdrawiam Tomek
    4 punkty
  9. Generalnie dobrze że przedstawiłeś drugą stronę medalu :smile: Ale myślę że Zaruski jest dumny z obecnego pokolenia, które znów uprawia i krzewi turystykę narciarską. To jest jednak tak że właśnie lekkość sprzętu, jego zaawansowanie, dostępność powoduje tak szeroki zwrot ludzi do tej formy uprawiania narciarstwa :smile: Tak jak kiedyś rewolucja wyciągowa spowodowała koncentrację ludzi na trasach, tak teraz rewolucja sprzętu tlt i lekkich nart przyczynia się do wzrostu popularności foczenia i wielkiego renesansu narciarstwa bez wyciągów. W Alpach jest ogromny wzrost sprzedaży nowego sprzętu i to jest z pewnością związane z tymi cechami.
    4 punkty
  10. Mariusz, aż tak źle to nie ma może my popadamy trochę w skrajność, ponieważ mówimy już o skiturach jak ktoś się wkręcił na maksa... a wtedy koszty się tak nie liczą . Dla początkującego, aby zacząć nie potrzeba za wiele! nikt nie broni wyjechać poza trasę przy stoku czy podejść 500m z nartami na barkach lub przy plecaku! Na typowe wiosenne firny i tak większość czasu idziesz z buta! chcesz zjechać w kwietniu/maju z Rysów lub Koziego Wierchu? idziesz z nartami przy plecaku więc jeżeli tylko ktoś chce przeżyć przygodę to nie potrzeba sprzętu za 10tyś zł . Zresztą starzy wyjadacze z lat 70-80' pewnie się smieją jak czytają wątek o minimalizmie, gdy oni zasuwali wszędzie z buta i nartami przy plecakach (pewnie sporo jest takich osób tutaj na forum), a takie osoby jak Zaruski, Oppenheim, Barabasz, Marusarz i inni się w grobie przewracają ze śmiechu Tak jak pisałem już do Maćka... jeżeli tylko masz żyłkę podróżnika, odkrywcy, kochasz góry i lubisz przygodę to nie rezygnuj z tego! szkoda tracić czas i życie, aby obudzić się w wieku 60-70lat i stwierdzić "dlaczego ja tego nie zrobiłem wcześniej" . Jeżeli mówimy o o sprzęcie mimo wszystko nowym to MarioJ zwrócił uwagę gdzie warto szukać . Od siebie dodam, że dla żony udało mi się kupić nowy sprzęt w bardzo dobrej cenie: - Narty Fischer 75mm 500zł - Wiązania Dynafit Speed Turn z montażem 750zł - Buty Dynafit TLT5 900zł - foki 199zł Całość 2350zł za nowy sprzęt! Oczywiście narty+wiązania+foki można kupować używane i tak jak ostatnio Kamil trafił zestaw za 600zł(?), ale buty mimo wszystko polecam szukać nieużywane . Co do porównywania, że kupujesz raz sprzęt, ale nie tracisz na karnety to chyba nie ma sensu w ten sposób myśleć . Znam osoby, które weszły w skitury i jeżdżą dalej na zjazdówkach, są osoby co porzucają zjazdówki, ale w sumie nie znam nikogo kto wszedł mocno w skitury i je porzucił na rzecz zjazdówek . W sumie to w skitury wchodzi się z 3 dziedzin: turystyka, wspinanie, narciarstwo . Co do turystyki to u nas w górach tego nie widać, ale jak już napisałem w innym wątku na ostatnim wyjeździe alpejskim w ciągu 7dni i odwiedzin 4 schronisk na kilkadziesiąt może sto kilka osób nie spotkaliśmy nikogo pieszego! tylko osoby na nartach Sam w sezonie 15/16 mam karnet całosezonowy na TMR, a na wyjeździe alpejskim po 7dniach skiturowania, poszliśmy 8dnia pojeździć do Zell am Ziller i trzeba było wyrzucić 49e Pozdrawiam Tomek
    4 punkty
  11. Widze,że relacja mi nie wyszła... :sorrow: A ten sztruks to też kicha? Takie warunki były co najmniej pierwsze 2 godziny! Na Majovej praktycznie do końca jazdy! Twardo,równo,bez przetarć! Moja gleba to nie wina warunków,ale po trochu braku sił w nogach ( 300 km na rowerze zrobiło swoje ) ,akurat kiedy docisnalem nartę,trafilem na nierówność, a narty takie jak Armady nie są sztywne jak GS. Trochę mnie podbilo ,za bardzo przysiadlem i leżę! Nic groźnego,po prostu położyłem się na plecach i tak lecialem... :biggrin: A co? Nigdy gleby nie zaliczyles? Przecież to się zdarza nawet w idealnych warunkach. To część tego sportu i tego całkiem się nie uniknie. Ja mam zabawę i tyle. Powiem więcej - wiesz kiedy miałem największą satysfakcję z jazdy? Myślę,że nie wiesz. Właśnie na czarnej 33a na południu! Warunki były następujące: o tygodnia ratrak tam nie zaglądał,trasa zamuldzona,u góry to takie lodowe kopce,im niżej tym bardziej miękko.Pokonałem to bez problemu i satysfakcja była spora - wtedy puszka się cieszy... Niby ciężkie warunki dla sporej większości,a dla mnie nic co by specjalnie zniechęciło... Marsz,powiedzmy 3 x 100 m to dla mnie żaden problem. Zwłaszcza,jak na końcu czeka jedzonko i dobry browar. :wink: Mariusz,chętnie bym jeździł tylko w Alpy,ale - powtórzę to po raz enty - to zbyt dużo kosztuje.Nie mam auta firmowego,paliwo sam sobie muszę oplacic,mam spory kredyt hipotetyczny ( na szczęście w złotych... ) i wreszcie odległość.Tu nie chodzi tylko o finanse,ale też zwykle zmęczenie.Ostatnio jadąc na Chopok nie mogłem sobie wcześnie odpocząć. Efekt? W drodze powrotnej zasypialem za kierownicą... Wyobraź sobie jednodniowy wypad do Katschbergu,albo na Turrowe Hohe... Nie jestem cyborgiem. Kiedyś spać muszę. Wypady dwudniowe też nie wchodzą w grę,a przynajmniej rzadko,bo Iza większość weekendów pracuje. Mówisz mniej a lepiej.Ok! Gdybym nie jechał ostatnio 3 x Chopok - ile oszczedze i co mam za to w Alpach? To jest 3 x 70 zł na paliwo. Przy czy dodam,że jak nie Chopok to na pewno byłbym gdzie indziej i też coś bym wydał. Dla mnie nie ma straconych dni! Mariusz,tobie oczywiście Chopok nie bardzo się opłaca,bo za daleko,ale dla mnie,czy wielu mieszkających w pobliżu to temat warty przemyślenia. :cheerful: Uwierz, że to co dla ciebie jest męczarnią i stratą czasu,dla innych może być wielka przyjemnością! :wink:
    4 punkty
  12. Ciekawą alternatywą dla Chopoka jest chyba karnet sezonowy na 3 ośrodki wchodzące w skład regionu Lungau - Katschberg, Fanningberg I Grosseck-Speireck.Koszt takiej sezonówki to tylko 319,50 e a i odległość od Polski nieduża...
    4 punkty
  13. cz.1Wahałem się czy warto dziś jechać,bo zapowiedzi pogody nie były najciekawsze,ale szansa na dobry poranek nawet spora.Jak zwykle pobudka o 4.00 i spojrzenie za okno - nie pada! Skoro tak,to może będzie dobrze. Zaspany gramoliłem się nieco dłużej niż normalnie,bo wczoraj wieczorem wpadła fucha,więc nawet nie odpocząłem. Na szczęście droga przebiegła spokojnie,tylko woku Oravskiej Polhory przybywa remontów i wahadeł. Przybyło też sporo nowego asfaltu od granicy. Najbardziej bawił mnie znak,jeszcze po polskiej stronie z napisem "Pozor!"Ciekawe jak to jest,kiedy Słowacy coś robią i muszą postawić znak po naszej stronie - potrzebują zezwoleń? Ale nie o tym dziś. Na miejsce dotarłem jeszcze przed ósmą. Parking praktycznie pusty. Odebrałem swoją naklejkę "King of Mountain" i pod krzesełko. Porównując do zeszłego weekendu,ludzi zdecydowanie mniej. Patrzyłem jeszcze na parkingu za polskimi rejestracjami,ale żadnej nie namierzyłem. Tak jakby ktoś z Forum przyjechał. Następne krzesło,tj. "wygwizdów" nie chodzi. Pozostaje biedronka,ale ta zjeżdża tak w sam raz. Łapie się na pierwszy kurs. Niestety widać,że wszędzie śniegu ubyło... Funitelem na szczyt i czas na pierwszy zjazd. Na górze chłodno,tj. 0 st. Na dole było +8. Za to wiatru praktycznie brak.Trasa już mocno zawężona na początku,ale przejazd bezproblemowy i tu szok - jest total beton! Ostro przymroziło i to tak u góry dość długo trzymało. Dla moich Armad to nie najlepsze warunki,choć one nieźle sobie radzą.Z resztą poniżej Lukovej dość szybko puszczało.Skoro warun niezły,na trasie dość pusto,to pozwoliłem sobie na nieco szybszą jazdę. Szło dobrze,ale na hamowanie brakło pary... Wywinąłem orła przy dużej prędkości i... nie mogłem się zatrzymać.Myślałem,że do Funitela dojadę,ale na plerach! W końcu się zatrzymałem,przejechałem dobre 200 m. Postanowiłem poczekać,aż trochę puści,zanim ponownie się bardziej rozpędzę. Chyba odczuwałem zmęczenie po rowerze. Pojeździłem trochę po trasie 1 abc no i przyszedł czas na browar. Początkowo miał być po Funitelem,ale ostatecznie postanowiłem dotrzymać tradycji i ruszyłem na południe. Na czarnulce nadal dość śniegu,ale ratrak już tam dawno nie jeździł. Mi to nie przeszkadza, gorsze jest dalej,na trawesie. Niestety są już spore przerwy,których objechać się nie da. Nie ma wyjścia,trzeba cisnąć z buta. Za to knajpa na Kosodrevinie totalnie pusta.Nawet część stolików z tarasu posprzątali.Obsługa się nudzi,bo nie ma ludzi. Przynajmniej spokojnie można złożyć zamówienie i wybrać sobie miejsce relaksu. patrzę na gondolki,a te jeżdżą puste. Czasem jedynie korzystają z nich piesi turyści. Raz na czas trafi się też taki wariat jak ja... :wink:
    3 punkty
  14. Marboru , nie wiem jak koledzy , ale ja nie mam pojęcia za co mam się wstydzić : Generalnie nie rozumiem sensu tej dyskusji , która trochę przypomina mi dysput o wyższości jednych świąt nad drugimi . Każdy jeździ na narty tam gdzie chce lub może i tyle razy ile chce lub praca albo finanse mu pozwalają . Pewnie 99% uczestników tej dyskusji , gdyby tylko mogło , to pewnie siedziałoby ze 100 dni w sezonie w Alpach , na Alasce albo w Japonii :smile: . Niestety rzeczywistość nie jest taka różowa:sorrow:, więc każdy z nas stara się znaleźć takie miejscówki , do których ma stosunkowo blisko i finansowo go nie rujnują ,a w których może realizować swoją narciarską pasję . A z tym stwierdzeniem , że ja ( i koledzy ) jakoby z wyższością patrzę na innych narciarzy , bo my to i po trawie , lodzie , kamieniach , błocie a ci "gorsi" tylko po sztruksowych narciarskich autostradach , to trafiłeś jak kula w płot . Johnny cieszy się jak dziecko z każdego ,chociażby nawet brązowego płata śniegu , Jasiek jest nieuleczalnym fanem Chopoka , Ty lubisz Alpy itd , itp i dla mnie super , nie mam z tym żadnych problemów , niech każdy cieszy się nartami na swój sposób . Ps wkrętkę Mitka czuć było na kilometr , a niektórzy już by chcieli go znowu spalić :
    3 punkty
  15. Sprawa kompletowania sprzętu skiturowego jest dużo bardziej skomplikowana i niestety bardziej kosztowna od tego powiedzmy "alpejskiego" , gdzie kupisz dobre narty , z reguły w secie z wiązaniami , + dobre buty i w zasadzie po sprawie . W skiturach to w tym momencie dopiero zaczyna się zabawa:smile: . Bo do nart potrzebne foki , harszle ,potem specjalistyczne kijki , plecak , ubiór , a jak podchodzimy do tematu bardziej ambitnie , raki , czekan , kask , itp , tak że koszyk rośnie ..... . Najlepiej kupować stopniowo i szukać okazji , wtedy za jednym razem nie wydamy fortuny ( chociaż kto bogatemu zabroni ) a można tez sporo zaoszczędzić .
    3 punkty
  16. Marboru, koszty sprzętu skiturowego najlepiej zestawić z heliskiing lub catskiing :smile: Ze cenę jednego wypasionego wyjazdu frirajdowego masz wypasiony sprzęt skiturowy. Jeśli chodzi o same wyjazdy, w zestawieniu ze zjazdówkami w Alpach skitury wcale nie są tanie, schroniska alpejskie są prawie tak drogie jak karnety alpejskie. Tanie skitury to nasze górki typu Karkonosze czy Beskidy, schroniska w Tatrach PL, Słowacja już jest trochę droższa ale nadal tańsza niż Alpy. Dla osób które jednak chcą się zarazić, podpowiadam gdzie można kupić sprzęt używany. Na fejsie są dwie giełdy : https://www.facebook.com/groups/gieldasprzetuskiturowego/ https://www.facebook.com/groups/gieldasprzetufreeski/ Jest też specjalistyczne forum skiturowe, gdzie są ogłoszenia Kupno/Sprzedaż https://skitury.fora.pl/ Zdarzają się np. takie używane zestawy: Volkl 80mm + Dynafit Vertical + foki + harszle = 1600zł Albo zestaw szerszy nieużywany: Atomic Drifter 95mm 173cm + Diamir Vipec = 2150 (wisi na olx) Zdarzają się buty nieużywane (z poprzednich sezonów), albo używane bardzo mało (okazały się np. za duże).
    3 punkty
  17. Na wstępie zaznaczę , że nie mam jeszcze jakiegoś większego skiturowego doświadczenia - dopiero drugi sezon tak na poważniej zająłem się tym pięknym rodzajem aktywności narciarskiej , ale coś tam już wiem więcej , czy też mam już jakieś doświadczenia i przemyślenia . Jeszcze jedna uwaga : w zeszłym sezonie używałem zestawu Line Influence 186cm/105mm + marker baron ( teraz ma je Nurek ), a w tym Atomic Access 191cm/100mm + G3 Onyx , więc jak na razie foczę tylko na stosunkowo długich i szerokich nartach . Generalnie moje tury to jednodniowe wyjścia , gdzie średnio to ok. 5-10km podejścia + mniej więcej drugie tyle zjazdu przy zrobionym przewyższeniu 1000-1200m . Moje odczucia przy używaniu nart dłuższych i szerszych : podchodzenie w terenie płaskim i niezbyt stromym ( bez konieczności robienia zakosów) jak na nartach krótkich i wąskich , jedynie trochę więcej ważą , więc pewnie po paru kilometrach mimo wszystko ciut człowiek bardziej się zmęczy . W głębszym i świeżym śniegu , jak trzeba zakładać ślad , większa wyporność powoduje , że mniej się zapadam , czyli w tym przypadku chyba nawet podchodzi się lepiej niż na nartach "małych" . Kolejny pozytywy większej szerokości/wyporności- przy dobrym warunku śniegowym ( powder day lub fajny firn ) daje komfort i frajdę ze zjazdu .Również jak lodoszreń łamliwa to trochę łatwiej nimi manewrować ( z przodu rocker i dosyć szerokie dzioby ) niż jakbym miał krótsze i węższe narty -tak mi się przynajmniej wydaje . Co do minusów : - przy robieniu zakosów są dosyć ciężkie/trudne i mało poręczne przy nawrotach (wtajemniczeni wiedzą jak się wtedy trzeba na stromym nagimnastykować ) - jak idziesz zakosem po założonym śladzie , który jest zrobiony wąską nartą , a śnieg jest taki "ujeżdżający" lub jest bardzo twardo , to narta zewnętrzna lubi "uciekać" na dół przez co dużo bardziej obciążasz nartę wewnętrzną (dostokową ) więc ta noga bardziej się męczy - kiedy musimy przypiąć narty do plecaka , bo trzeba podejść z buta (czasem "kilka" km ) , to wiadomo , że trochę więcej niesiemy na plecach w stosunku do nart "małych" ,a jak wieje , to na dodatek szersze narty działają jak żagiel i człowiekiem czasem nieźle buja - jak warun twardy i np jakiś wąski żleb , to długa i szeroka narta jest mniej poręczna/manewrowna w stosunku do krótszej i węższej ( ale to może braki w technice własnej ). To tak w skrócie wygląda z mojej perspektywy . Generalnie , wg mnie optymalny warun do turowania na szerokich nartach to może 20-30% wyjść całego sezonu ( ten to w ogóle lipa ) , więc większość tur można robić na lżejszym zestawie , bo po co się męczyć , jak nie dane jest nam wykorzystać zalet szerszych nart . Dlatego też na przyszły sezon chcę jeszcze skompletować zestaw w wersji ligt , żeby mieć do wyboru różne opcje sprzętu w zależności od tego jaka zima będzie za oknem .
    3 punkty
  18. cz.2 - powrót na północUznałem,że nie ma już sensu jeździć na południu,bo więcej się nachodzę niż pośmigam.Wracam więc na północ i postanawiam sprawdzić pozostałe jeszcze przy życiu trasy po za 1 abc. Na początek Majova - początek wąski,później super jazda! Co lepsze,to się tak trzymało do końca. Następnie z Funitela obadałem ciągłość czarnulki nr 7 i jak tam się dostać. Ta miejscami już mocno wytopiona,ale w większości da się fajnie pojechać. Tą opcją jeździłem niemal do końca,mimo nieco wkurzającej biedronki - gdyby to było wahadło jak na Żarze... No ale opcja czerwono-czarna najbardziej mi leżała. Dlaczego taka opcja? Bo relatywnie najdłuższa trasa i najmniej dymania z buta. Do Funitela od "jęzora lodowcowego" już spory kawał. Jakby Wam to mogli Golce zaśpiewać: "Do Funitela wróć"... :biggrin: Nie chciało mi się,wolałem czasem poczekać na tą biedronkę. Większość czasu pogoda była niezła - trochę mętne niebo,ale słońce się przebijało.Później zaczęła straszyć ciemne chmury,ale dopiero po 14 pojawił się lekki opad. Na górze sypał śnieg (!!!) ,a na dole nieco kropiło. To był znak,żeby powoli kończyć. Na koniec wspomnę,że były też małe WZF-y.Najpierw na szczycie dostrzegł mnie TopPaner (mam nadzieje,że dobrze zapamiętałem nick),który dziś bez nart wybrał się z Żonką na wycieczkę. Później,kiedy zmierzałem już do parkingu,a właściwie do krzesła na Biela Put,rozpoznał mnie mój imiennik - Fafek. Miło było Was poznać. Fafek,szkoda,że mnie wcześniej nie dorwałeś,to byśmy sobie razem pośmigali. Serdeczne pozdrowienia dla Was!Cóż,Z Maćkiem odbyliśmy wspólnie drogę na dół i czas było się pożegnać.Kiedy kończyłem pakowanie,mocnie zaczął padać deszcz. Miejmy nadzieję,że to się zmieni w śnieg i jutro będzie przyjemnie. Trzymam kciuki!
    3 punkty
  19. Tak żeby mile się rozstać z forum na okres letni napiszę, że ja nie biegam, ale biegają moje psy. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, życząc wyciszenia, życzliwości i ... oby do zimy. Ja teraz jestem zajęta odchowywaniem kolejnego pokolenia psich biegaczy
    2 punkty
  20. W mailu od Gopass.sk podali spis inwestycji w Jasnej na przyszły sezon: - gondola Krupova-Kosodrevina - poszerzenie trawersu Priehyba-Jeleni Gruń - poszerzenie trasy "turystycznej" (nr 5) - nowy wariant 10b w Otupnem - 3 nowe ratraki - 30 nowych lanc Na razie nic o naśnieżaniu "33-ki" na południu.
    2 punkty
  21. Chwilę mnie nie było, a na forum jak zawsze... Mam pytanie do wielu z Was? Również do lobby Chopokowego - czy Wy naprawdę nie widzicie, że w tym sezonie na tej Górze była kicha nad kichami? Wracając do relacji Maćka, w której cała ta dyskusja się rozpoczęła - czy to, ja jestem ślepy, czy może widzicie inne zdjęcia? Może również mam kłopoty z pamięcią? Początek sezonu na Chopoku - relacje wielu z Was - Nelisa... najbardziej charakterystyczną z tego okresy od Leintnera - jazda po kamieniach i brak śniegu, lodowisko! Szczyt sezonu? Mega kolejki na fotkach od Jaśka... Mam wrażenie, że nie powinienem w ogóle wchodzić do wątków o Słowacji i o Chopoku - bo jakakolwiek krytyka tego miejsca, kraju i poddanie pod dyskusję innych rozwiązań narciarskich rodzi wybuch hejtu. Oczywiście do tego dołącza Guru Mitek ze swoimi skandalicznymi kpinami - cytuję: Maciek, Major, Aklim - nie jest Wam wstyd - dziękując za taki post? Czy uważacie się za lepszych narciarzy, bardziej Kochających Góry, śnieg i narty z tego powodu, że ja wolę słońce, doskonałe warunki, sztruks i dobrą infrastrukturę narciarską? Mam rozumieć, że Wy tym gardzicie? Mam wrażenie, że tak. Żenada i kompletny brak tolerancji. Narciarz taki jak ja, nie jest gorszy od Was tylko dlatego, że jeździcie w bardzo trudnych warunkach bez śniegu, po błocie, trawie i kamieniach, tylko dlatego, że jeździcie poza trasami, tylko dlatego, że żyjecie swoim wyobrażeniem narciarstwa. Czyli Wy jesteście Ci porządni narciarze - a ja i mi podobni, nie są? Przecież o tym właśnie mówi wypowiedź Mitka. To przykre, bo na tolerancję i na dyskusję jest miejsce...ale widocznie nie ma sensu. Przemyślcie to, i zastanówcie się. A jak dojdziecie do jakichś wniosków, to zapraszam do Rąblowa w przyszłym sezonie na jazdę po stoku 140 m. Zakończyłem swoją wypowiedź w tym temacie.)
    2 punkty
  22. Cześć Prawdziwe narciarstwo tylko w Alpach. W takim Czarnym Groniu jeżdżą tylko leszcze. Pozdrowienia
    2 punkty
  23. a wątek zaczął się tak niewinnie :biggrin: wtrącę od siebie do dyskusji , że ja to nawet bez Alp i Chopoka mogę przeżyć zimę :smile: , ślizgać się po różnej maści popierdówkach i jakoś nie czuję się z tego powodu niedowartościowany , a nie tak jak Mitek , że tylko w Alpach jest prawdziwe narciarstwo :wink:
    2 punkty
  24. Cześć Uważam, że prawdziwy porządny narciarz jeździ w Alpach po porządnych stokach a nie po jakichś śmiesznych górkach. Dopiero tam widać kto potrafi jeździć a kto tylko udaje, że umie zsuwając się jakimś śmigiem czy innym szuraniem. Pozdrowienia
    2 punkty
  25. Parę dni temu Jasna Chopok na swoim profilu fb podawała informację o osobie która najwięcej wyjezdziła na tegorocznej sezonówce, wynik - 108dni i według gopassa 5002km przejechanych :biggrin::applause: (Sezon trwał 143dni na Chopoku).
    2 punkty
  26. Dziwna ta gadka - niech każdy jeździ gdzie chce i jak chce. Te Alpy to taki nasz snobizm chyba, a tak obiektywnie rzecz ujmujac to da sie i na gorce w Rablowie czy Baltowie dobrze pojezdzic, jak ktos ma fun z jazdy to nie potrzebuje do tego Alp.
    2 punkty
  27. Czemu nie można porównywać? Jeździłem w Alpach w ośrodkach które nie umywały się infrastrukturą, ilością i zróżnicowaniem tras do Chopoka! Za dzień jazdy tam płaciłem od 32-do 36 euro, czyli tyle samo co na Chopoku. Pojęcia Alpy nie utożsamiajmy z największymi ośrodkami narciarskimi tam zlokalizowanymi. Poza tym Chopok jest sporo bliżej.
    2 punkty
  28. Johny wyszła, WYSZŁA:applause: Ja tam to doceniam:biggrin: I bardzo żałuję że mimo bardzo dobrych warunków i świeżego opadu przysłali mi maila że zakończyli sezon:mad:: Myślę temat porównywania Chopoka do ALP jest głupi, bo nie ma co porównywać:stupid: Ale Chopok jest chopokiem i ma całosezonówkę za 200E:eek: z drobną dopłata za całosezonowe termy. Ja 2/3 dni spędzonych na Chopoku w tym sezonie przejeździłem od marca... dlatego założyłem temat o nowych nartach bo SL czy GS nie dla mnie!
    2 punkty
  29. Dzięki, to jest kolejne potwierdzenie do uniwersalności narty 80-85 :smile: Czyli jeden zestaw skiturowy: większość wybierze nartę lekką o szerokości 80-90mm, niektórzy wybiorą 70-75mm :smile: Jeśli ma się środki na dwa zestawy, dopiero wówczas ma sens zestaw o większej szerokości jako drugi. Taka opinia powinna też pomóc osobom które się zastanawiają.
    2 punkty
  30. Wiesz, sam przechodziłem drogę zakupu sprzętu skiturowego taniego (narty + wiązania szynowe) i jest to świetna opcja aby zacząć (zresztą teraz kolega forumowy Dany to kontynuuje i mam nadzieję, że za jakiś czas przekaże sprzęt dalej ). Ale jak już się człowiek w to wkręci to warto trochę kasy wyrzucić na sprzęt wyższej klasy (bardziej dopasowany i lżejszy), bo jednak trochę czasu w nim spędzamy, a dodatkowo wykonujemy setki tysięcy ruchów, gdzie najmniejsze niedopasowanie może doprowadzić do szału i zepsuć całą turę. A co tutaj dużo mówić wydać 1200-1500zł za buty, wiązania nowe to koszt 750-1250zł, no i narty pewnie z 1100-1500zł i foki 350zł, to są ceny za sprzęt nowy na dobrych promocjach. Jak podliczymy to wychodzi 3400-4600zł sporo... ale wiesz... wrażenia bezcenne! bardzo fajnie być w pewnych miejscach i przeżyć przygodę, którą można później opisać w relacji, a inni z poziomu fotela mogą przeczytać i sobie pomyślą, ale za******e! szkoda, że mnie tam nie ma! Co do plecaka to jeżeli to mają być 1dniowe tury to 20-25l, weekendowe ok 30-35l, tydzień w schroniskach 30-45l w zależności od tego jak sprytnie się pakujesz Dużo osób chwali Deutera oraz Osprey, możesz też pomyśleć o Arvie i nawet podjechać do skialpshopu do Mirka ma teraz wyprzedaże: http://www.skialpshop.cz/pl/plecaki/ Ewentualnie Decathlon, ja osobiście mam Alpinism 32l, ale używam go również do trekkingu latem i wspinaczki (jest z poliamidu bardzo trwały do ciorania) https://www.decathlon.pl/plecak-32-l-alpinism-czarno-czerwony-id_8170103.html znajomy ma taki model http://www.decathlon.pl/plecak-bny-ski-tour-20-l-id_8347300.html Kiedyś widziałem je na wyprzedaży po 79zł (ma kilka fajnych patentów), widziałem też ten model: http://www.decathlon.pl/plecak-do-narciarstwa-skitourowego-bny-32l-id_8317723.html chyba za 99zł Ciekawie wyglądaja też ten model: http://www.decathlon.pl/plecak-alpinistyczny-33-litry-id_8360594.html Ale musiałbyś poszukać jakiejś wyprzedaży, ewentualnie raz widziałem wyprzedaż ciekawych plecaków ultralight simond alpinism 22l ważący 550g za chyba 59zł Fajnym patentem do skiturów jest skośny montaż nart (szczególnie jak możesz to zrobić bez ściągania plecaka - ma to model BNY 22l), oraz boczna kieszonka w plecaku odpinana na rzep (dzięki czemu możesz szybko się dostać do harszli, raków itp). Ewentualnie z droższych opcji to szukaj plecaków Dynafita, albo Salewy chyba TOPRowcy używają modelu Randonnee To prawda, Atomic z modelem Backland obniżył wagę butów z "językiem" do 1050g . Osoby lżejsze (60-70kg) być może mogą wziąć pod uwagę model Dynafit PDG ważący 850g, ale osobiście nie miałem tego modelu w rękach więc ciężko się wypowiedzieć Pozdrawiam Tomek
    2 punkty
  31. Yyyy przepraszam przyznaje się do małego błędy obliczeniowego, ale robiłem to na szybko błąd polega na tym, że ruch skiturowy nie rozkłada się na 12mc tylko 5mc. Czyli z 2mln wejść 2-3% to 40-60tyś/5mc = 8-12tyś wejśc/mc. Czyli od grudnia do kwietnia mamy ok 10 000/mc wejść skiturowych w stosunku do 43 000/mc wejść osób pieszych. Natomiast pytanie jak wpływa na przyrodę 363 000/mc wejść osób pieszych latem, gdzie nie ma już skiturowców Pozdrawiam Tomek
    2 punkty
  32. Wpadło mi dzisiaj w oczy, na necie, zjawisko o nazwie La Sarenne. Trasa narciarska okrzyknięta najdłuższą na Świecie. Jest ona usytuowana w francuskim ośrodku Alpe D'Huez. Dane jakie znalazłem w sieci, to... Początek zjazdu na wysokości 3330 m npm ze szczytu Pic Blanc, najpierw lodowiec La Sarenne, a potem w dół... Czarny fragment liczy sobie 16km i podobno zjeżdża się nim ze względu na trudności ok 1,5 godziny. Na mapie wygląda to tak: Przedłużony wariant z łagodną końcówką oznaczony kolorem zielonym ma łącznie podobno 18,75 km i przewyższenia 2200 m. Na powyższej focie, to obszar od skrętu w dół. Interaktywna mapa środka pod linkiem: http://live.skiplan.com/moduleweb/ah.php Vimeo znalazłem bardzo fajny filmik z ośrodka Alpe D'Huez, w którym jest co nieco mówione na temat tej trasy oraz jest ona pokazana. [video=vimeo;77204628] https://vimeo.com/77204628 Na YT oczywiście też sporo filmików z La Sarenne: [video=youtube;i6_crLMzeN0] Ciekawe, czy ktoś był - coś może na jej temat napisać? No i czy rzeczywiście jest to najdłuższa trasa narciarska na Świecie i jednocześnie najdłuższa oznaczona kolorem czarnym (ten kolor to zapewne za długość i szerokość a nie stromość)? Kusi ta Francja, kusi...
    1 punkt
  33. To jesteście o dwa szczyty przed nami :applause: Podobno Śnieżnik można zrobić za jednym zamachem z innymi dwoma szczytami z Korony takim długaśnym szlakiem... można by się pokusić z noclegiem gdzieś w schronisku :happy: Pamiętam, pamiętam :cheerful: Po naszej stronie Gór zostało nam 5 szczytów...a potem to już tylko Wasze rewiry :happy: Paula ucieszyła się z pozdrowień i również pozdrawia :happy:
    1 punkt
  34. Cześć Mariusz, brakuje 16 wpisów :smile: najlepsze jest to, że na Śnieżce byłam kilka razy,ale trza tam jeszcze raz wejść,pieczątkę zdobyć.(pójdziemy na Śnieżkę ze Szklarskiej Poręby z noclegiem w schroniskach ) :smile: już cieszę na wypady w Beskidy,Tatry,Pieniny,Bieszczady.:smile: Pamiętaj,że idziemy razem na Śnieżnik:cheerful: pozdrowienia dla Pauliny.:smile:
    1 punkt
  35. Przegapiłem, ale nadrabiam... wszystkiego najlepszego :smile:
    1 punkt
  36. Takie, jak Ty! :biggrin: Pozdr Mitek, do zobaczenia (mam nadzieję, że nie w Czarnym Groniu :wink:). Może gdzieś na rowerze?
    1 punkt
  37. Dyskusja rozpoczęta pod ostatnim postem TPN-u
    1 punkt
  38. Jeszcze zalezy w jakim skladzie sie jedzie na te narty - ja np jezdze z dzieckiem, wiec Bialka jest w sam raz. W tym roku odkrylismy ponownie Szrenice, bardzo fajna gora, jakby zrobili infrastrukture to jezdzilbym nalogowo do Korbielowa, rowniez swietna gora, zaraz za granica jest fajna gora w Bachledovej, gdzie tez mozna sie wyjezdzic. Liczy sie radosc z jazdy, a nie jaka gora. Poza tym majac dzieci zwykle trzeba utrafic w okienko feryjne - i do tego dobrac mozliwosci i teren do jazdy. Chopok fajna gora, bylem w tym roku po raz pierwszy i tez dalo sie pojezdzic, mimo ze pogoda byla do bani i ani razu nie wjechalem na sam szczyt. Jezdzilismy nizej i tez bylo przyjemnie. Wiec jak ktos mi mowi ze jestem lamerem bo jade do Bialki to sie tylko usmiecham z politowaniem.
    1 punkt
  39. A skąd ta proporcja 17 dni w Alpach i 25dni Chopok??? Te 25dni na Chopoku kosztuje 200E, za tyle w topowych ośrodkach w Alpach mam 4, maksymalnie 5 dni. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie kwestionować przewagi jakościowej Alp (raz byłem -:angel: Val Gardena - narciarski raj!!!). Natomiast chyba dla większości piszących na tym forum barierą zamykająca wielokrotne wyprawy w Alpy jest cena. Każdy musi sam wybrać co woli. Mam znajomych którzy pamiętają Polskę narciarska sprzed ~15 lat i nie idzie im wytłumaczyć że sporo się zmieniło (choć oczywiście ze względu na warunki naturalne "Alp" tu nie będzie) - oni jeśli narty to tylko Alpy. Tylko że ich warunki finansowe pozwalają na tygodniową wyprawę raz na dwa lata - tak lubią ich sprawa. Ja (przy zbliżonych do nich możliwościach finansowych) tak nie potrafię :sorrow: Rezygnując z Alp mam corocznie tydzień z rodzinka w Białce (:stupid:wiem zlinczujecie mnie:stupid:) a potem z dwa trzy krótkie wypady do jakiś innych ośrodków w Polsce lub jak tym sezonie dorzucony został Chopok i Strybskie Pleso Pozdrawiam
    1 punkt
  40. Proponuję pisać w ten deseń na fejsie w komentarzach do postów TPN, tam się można wyżyć a może zmienimy podejście parku w przyszłości :biggrin: Mario
    1 punkt
  41. Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego, zawsze sztruksu pod nartą i bezchmurnego nieba nad głową!
    1 punkt
  42. 1 punkt
  43. Panowie ustalmy kilka rzeczy: 1. Nikomu nie zazdroszczę (nie ma czego). 2. Absolutnie nie potępiam Maćka za nartowanie w warunkach jakie doświadczył na Chopoku (spójrzcie jeszcze raz na fotki - warunki trudne...lub bez warunków) - po czym jeździ i jak, jego sprawa. 3. Moje posty miały na celu wzbudzić w piszącym relację, przemyślenia, co do zmiany kierunku na taki gdzie jest lepiej - sam autor w dość wyraźny sposób sam (w drodze z Katschbergu rozmawiając ze mną osobiście) to wyrażał. 4. Pisząc w tym poście nie porównywałem Chopoka tylko do nizinnych i krótkich stoków - achów i ochóch w Chopoku, w tym sezonie, trudno się doszukać poprzez cały przekrój sezonu. 5. Wyraziłem również swoją opinię, że dla mnie takie narty to bezsens i strata czasu skoro jest wiele innych ciekawych w życiu rzeczy do robienia (przypominam każdy jest inny i inaczej dysponuje swoim czasem i kasą). 6. Opinie osób, które nie były w Alpach a wypowiadają się, chmmm? Te osoby przynajmniej powinny z większą starannością pooglądać relacje stamtąd i poczytać. Sam autor relacji, czyli Maciek doskonale wie jakie to są różnice. 7. Sorry Maciek - Twoje ostatnie fotki nie wskazują na to, że na Chopoku gdziekolwiek są dobre warunki - więc oceniam relację po tym, co widzę na zdjęciach a to, nie do końca pokrywa się ze znaczeniem słowa "fajna jazda" - lód na początku (Twoja wywrotka i zjazd 200 m), potem przetopy i brak śniegu - przecież to niby lepsza północ ośrodka? Zdjęcie z dobrymi warunkami w relacji jest jedno i to pewnie z samej góry - reszta fot, to księżycowy krajobraz dla 90% narciarzy. To tyle. Biorąc po uwagę całość sezonu i Wasze relacje z Chopoka stwierdzam, że wyjazdy na Słowacje, z mojej perspektywy (mieszkam mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Chopokiem a pierwszymi ośrodkami w Austrii) są bez sensu. Pozdrawiam serdecznie i na siłę nikogo, z jego poglądami nie miałem zamiaru zmieniać. Marboru
    1 punkt
  44. Cześć Aniu, Druga Połowo od MarionenTeam Miło gościć na forum.
    1 punkt
  45. Chyba pierwsza taka relacja na forum Szacun za pomysł! Nigdy w niedzielę (ani w ogóle) nie chodzę do Biedronki. Chyba trzeba to zmienić : Ile będą Cię tam trzymać? :eek:
    1 punkt
  46. na kasę TPN jak najbardziej pozytywnie :biggrin: jest się potem czym dzielić ze świstakami , kozicami , misiami i całą resztą menażerii :wink:
    1 punkt
  47. Kurcze, wszyscy jeżdżą, no ja też w sumie jeżdżę, a przynajmniej staram się jeździć tak co 2-3 dni praktycznie tylko na szosówce, którą kocham :crazy: Raz też wybrałem się na mtb na Telegraf i generalnie koło domu, bo deszcz miał padać. Niestety z braku czasu moje jazdy ograniczają się do max. 1-2 godzinnych wypadów, gdzie pokręcę 30-60km i nie w jakieś konkretne, atrakcyjne miejsca, a po prostu zrobić rundkę tak żebym złapał trochę endorfin i zmieścił się w czasie.Zacznę od fotek z mtb i kręcenia się w promieniu 5km od domu, czyli wjazd na Telegraf, trochę downhillu potem, przejazd dookoła Telegrafu przez las, a potem przez podmokłe łąki do rezerwatu geologicznego Wietrznia. W sumie ok 20km wykręcone. Było pięknie, dopóki nie złapałem gumy i ponad 1km musiałem z buta prowadzić rower do domu.zdjęcia robione kamerką xiaomi yi i liźnięte potem zrobionym presetem w Lightroomie
    1 punkt
  48. Ten piękny zwierz to puma Concolor, właściciel(były żołnierz Kamil, założył cyrk(zarejestrowany) i ta puma tam charce wywija. ) takie newsy mam z neta.:smile: więc wszystko jest legalnie.:smile:
    1 punkt
  49. Doprawdy, właśnie to napisałeś. Oceniłeś i obraziłeś w jednym, choć nie wydaje mi się, żebyśmy się bliżej znali i żebyś miał jakiekolwiek prawo i podstawy do takich wycieczek osobistych. Dla mnie forum skionline jest jednym z niewielu miejsc, w których jestem w stanie się totalnie zrelaksować i tak pozostanie nie będę więc z Tobą polemizować. Tobie życzę nieustającego przekonania o "dobrej zmianie", broń Boże nie czytaj co mówią ekonomiści (wiadomo, wszystko sponsorowane i opłacane przez wraże siły) i szerokiego uśmiechu kiedy będziesz wydawał ciężko zarobione złotówki. Ale przecież ty jesteś twardym mężczyzną, a ja płaczliwą babą, a właściwie, przepraszam dzieckiem. Auuuuu, jak boli...:biggrin: Przy okazji, w nawiązaniu do tematu. Czy ktoś z was kupował kiedyś Euro w kantorach przy granicach? Chwalą się bardzo niskimi kursami, w grudniu kupowaliśmy euro na cinkciarzu po ok.4.25, a w okolicy granicy z Niemcami były szyldy z cenami w okolicach 4.10? Ściema czy faktycznie warto tam się udać? Ktoś coś wie?
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...