Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      4 153


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. MajorSki

    MajorSki

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      831


  4. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      2 906


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.04.2016 w Odpowiedzi

  1. Prędkość rzeczywiście jest bardzo ważna - można spotkać się z opiniami, że bez niej nie ma jazdy a szczególnie możliwości nauki. Z drugiej strony skala obrażeń po upadku jest też dokładnie proporcjonalna do prędkości (a dokładniej pewnie do jej kwadratu) - dlatego od dłuższego czasu skupiam się aby potrafić jeździć najwolniej jak się da (oczywiście jak chcę) a także wykorzystywać mniejsze nachylenia. Na off piste relatywnie dużo jest upadków "na twarz" - (rzadko kiedy suniesz się równolegle do śniegu - a jak tak jest to jeszcze gorzej) - jak takowy mi się zdarzy to lecąc zawsze się zastanawiam czy będę miał całe zęby, albo oczy... Każdy upadek traktuję jako "rzecz niedopuszczalną". Dlatego jazda bez upadku to podstawowa sprawa i jest tu parę zagadnień. Pierwsze to - wybór toru jazdy i reakcja na niespodzianki. Jeśli teren jest z grubsza znany, nie ma skał to nie ma problemów. Gorzej, choć zdecydowanie ciekawiej, jest gdy jeździ się po wykrotach - takich, że w zasadzie nie masz szans szczegółowo poznać terenu. A dalsza trasę widzisz dopiero na górce - z jednej strony prędkość jest przyjacielem bo jak tam się odsłoni strumień to może go przeskoczysz ...ale jak go nie przeskoczysz? Dla mnie główny problem jest taki, że niezbyt to zdążam ogarnąć. Po prostu procesor za wolny. I dlatego jadę na tyle wolno, że jeszcze to ogarniam a jak mi się w głowie zagotuje to mogę stanąć. Teraz przykryte skały i pieńki - tutaj sprawa jest rozwiązana - płytko idąca narta jest panaceum. Dostajesz kopa od dołu ale ponieważ o tym wiesz (bo już parę dostałeś) to jedziesz dalej jakby nic. Gorzej jak za nim jest od razu następny - doświadczalnie ustaliłem, ze po czterech z reguły już mam kłopoty z utrzymaniem się na nartach bo każde uderzenie psuje na chwilę pozycję. Największą awersję czujemy do rozpiętych drutów z pastwisk - jak widzisz paliki to nigdy nie wiesz gdzie jest i czy jest. O leśnych niespodziankach dużo można opowiadać - jak ktoś będzie z Was w Lermoos i będzie jechał z pośredniej na kanapie nad stromym lasem pełnym powalonych drzew - to tam z Jurasem zjechaliśmy... Ale po co ten tekst? Ano z tego teoretyzowania ma wynikać że: - jakkolwiek na każdej narcie wszystko zjedziesz to ta płytko idąca z podgiętym dziobem daje Ci zdecydowanie lepszą szansę. Im jesteś płycej tym lepiej. - im lżejsza narta i buty tym łatwiej zareagujesz (po prostu mniejsza masa rotująca) - jeśli nie masz turbo procesora, potężnych nóg i doskonałej techniki to nie próbuj powtarzać stylu jazdy z filmów. Jazda off piste jest zbyt piękna aby pozbawić się tej przyjemności jakimś głupim upadkiem. Warunek jeden i dwa są częściowo sprzeczne - każdy powinien się nad tym zastanowić. pozdro Wiesiek
    10 punktów
  2. 9 punktów
  3. Dzisiejszą fotkę z Tatry moja żona skomentowała tak:"A to serce to świstaki zrobiły w podziękowaniu dla TPNu, że już skiturowców nie wpuszcza :laughing:"
    9 punktów
  4. Zacnie było, ale że myśmy się nie spotkali????!!!!!!:biggrin:Najlepiej, że widziałem gostka podobnie jeżdżącego i sobie myślę może Aklim, ale jakoś się nie spiknęliśmy.Miałem bardzo mało czasu niestety i musiałem jak Kopciuszek o północy znaczy się w południe uciekać na dół.Na schodkach gdzieś straciłem zresztą rękawiczki. Na szczęście nie bucik :biggrin::wink:Niestety pokój był do 13.00Ale od początku.Obudziłem się dzisiaj o 6.00 i co zobaczyłem? Nie było innej opcji jak jechać na górę.To co tam zastałem..... Takich warunków się na koniec kwietnia nie spodziewałem.Jeździło się "malinowo".I na koniec ciekawostka. Przyjechaliśmy do Zakopca 26.04.2016 i jeszcze udało się na koniec dnia wjechać do góry żeby choć zobaczyć....Wtedy zresztą plany były - jeżdżenie 27.04.2016. Niestety aura nie pozwoliła.Ale wracając do jazdy w górę, na pośredniej widzieliśmy takie cudo :smile: Pozdrawiam wszystkich i zalecam celem uspokojenia w innych tematach wyjazd na narty.Przy tej ilości śniegu do 08.05 pociągną bez problemu.
    7 punktów
  5. MajorSki, masz jeszcze 3
    7 punktów
  6. Trzeba było piniądz odżałować , bo chciałem być na górze jak najwcześniej , czyli wyjazd pierwszym wagonikiem :smile: .Szkoda , że nie spotkałem się z Piotrem , ale też nie dawałem nic znać wcześniej , bo mój wyjazd ważył się wczoraj do późnych godzin wieczornych , ale nie żałuję :biggrin:Co do warunków , to na trasie wyglądało to bardzo dobrze , natomiast ja głównie uskuteczniałem przywyciągowy FR czyli zjazdy z Beskidu . Na koniec zjechałem przez Goryczkową do samych Kuźnic , a sam zjazd z Pośredniego Goryczkowego to prawdziwa PETARDA - mój najlepszy śnieg tego sezonu :angel: .
    6 punktów
  7. 6 punktów
  8. Coś z naszego tatrzańskiego podwórka chociaż "za płotem" Znalezione na wspinanie.pl http://wspinanie.pl/film/tatrzanskie-haute-route/ Film z pięknej tatrzańskiej skitury. Robert Vrlak i Peter Koteles w jeden dzień przeszli trasę ze Schroniska nad Popradzkim Stawem do Schroniska nad Zielonym Stawem. Słowacy zatytułowali swój film „Vysoké Tatry – Haute Route” (Haute Route to jedna z najsłynniejszych alpejskich tras skiturowych). Vysoké Tatry - Haute Route [vv]163792507[/vv] https://vimeo.com/163792507 Być może, ktoś z Was rozpozna przełęcze lub szczyty kilka osób powinno! Ciekawostką jest również sprzęt przy takiej wyrypie narty >180cm, 95mm pod butem, a same buty >1500g/szt To tak dla rozluźnienia forum Pozdrawiam Tomek
    5 punktów
  9. Ojej,co tu się porobiło... :sorrow: Chyba założyłem najgorszy wątek w historii od czasu zarejestrowania się na forum... :sorrow: Po pierwsze - nikt mnie do przeprosin nie zmusił! Słowo przepraszam towarzyszy mi przez całe życie,bo ideałem nie jestem i zdaje sobie z tego sprawę. Jak mówił mój ojciec,człowieka można obrazić słowami,czynem,a nawet drobnym gestem. Skoro ktoś się poczuł urażony,to nie jest dla mnie problemem przeprosić. Wolę zacząć szukać winnych od siebie,a nie okopywac się na swojej pozycji za wszelką cenę. Politykiem nie jestem. Zwłaszcza,jak mogę zrobić coś dobrego,to tym bardziej warto! Z Mariuszem znamy się wiele lat,spędziliśmy trochę czasu na nartach, w górach, a nawet u niego byłem ugoszczony po królewsku! Trochę się nie zrozumieliśmy i co? Z tego powodu mam to zaprzepaścić? To znaczy najpierw ja źle zrozumiałem jego post,a później on mój. Wszystko sobie wyjaśniliśmy i już planujemy kolejną wspólna eskapadę. Chciałbym,żeby wszystkie konflikty na forum miały taki finał! :proud: Znowu wspomnę o niedoskonałości słowa pisanego,bo zazwyczaj inaczej wygląda dyskusja,kiedy patrzymy drugiej osobie prosto w oczy,a inaczej kiedy czytamy i na własny sposób interpretujemy czyjeś intencję. Choćby dlatego,ze mimika twarzy uzupełnia wypowiedź. Pozdrawiam wszystkich i wrzućcie na luz! Szkoda czasu w życiu na kłótnie,ten czas można lepiej spożytkować. :angel:
    5 punktów
  10. 4 punkty
  11. Oficjalnie od Jasnej:
    4 punkty
  12. Dzisiaj w Dużym Formacie świetny reportaż o Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej.Dostęp płatny, więc całości nie zacytuje, kilka fragmentów. Mały, potłuczony telefon jest zawsze włączony. Dużo przeszedł, kilka osób pomógł uratować. To cud, że ciągle działa. Podczas jednej akcji potrafi dzwonić ponad 150 razy.- W nim jest wszystko - doktor Tomasz Darocha uderza palcem w popękaną szybkę. Kiedy jest na dyżurze w szpitalu, wyciąga go co chwila z kieszeni zielonego kitla. Zerka na ekran, bo nie chce, by mu cokolwiek umknęło. Sam wymyślił aplikację: jeśli gdzieś w regionie dyspozytor pogotowia wyśle karetkę, używając słów związanych z wychłodzeniem, urządzenie automatycznie zacznie pikać. Darocha od razu będzie mógł połączyć się z ratownikami. Jeśli okaże się, że pacjent jest skrajnie wychłodzony, lekarz skieruje go do Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej w Krakowie.2011 rok. TOPR-owcy skarżą się doktorowi Sylweriuszowi Kosińskiemu z Zakopanego. - "Kosa", tak być nie może. My zapierniczamy, przez kilka godzin odkopujemy ludzi spod lawin, ściągamy do szpitala. A na SOR-ze krótka konsultacja i mówią, że nic się nie da zrobić. No jak się nie da, "Kosa", jak się nie da?! Zrób coś, wymyśl, bo dla nas to dołujące.Darocha pochodzi z Podkarpacia, ze Stalowej Woli. Ojciec, internista, to znana postać w mieście. Mały Tomek chciał być jak tata - wypytywał o leczenie, pacjentów, dyżury. Cała rodzina była pewna, że zostanie lekarzem.Znajomi mówią: - Nie zna słowa "niemożliwe". Wszystko, co sobie założy, doprowadza do końca. Wymyśli szkolenia w zakresie hipotermii, robi je. Wpadnie na pomysł akcji edukacyjnej dla podopiecznych MOPS-u, realizuje to. Całe Centrum to w ogromnej części jego zasługa.- W 90 procentach. To on się poświęca w pełni, ja wspieram - potwierdza doktor Sylweriusz Kosiński. - Ale że jest bardzo skromny, nigdy tego nie przyzna.Kosiński to zakopiańczyk od dwóch pokoleń. Pierwszy lekarz w rodzinie, bo poza tym wszyscy to artyści. Sylweriusz - choć pięknie maluje od dziecka - chciał leczyć.Najpierw spisali listę zadań: szkolenia dla małopolskich ratowników, policjantów i strażaków - muszą mieć podstawową wiedzę na temat hipotermii. Dalej: numer alarmowy czynny 24/24, strona internetowa, system komunikacji ze służbami, aplikacja na telefon, ludzie do pomocy, siedziba. No i najważniejsze: pieniądze.Media szaleją z zachwytu: "To jedyny taki ośrodek w Europie!". Leczenie hipotermii na wysokim poziomie!". Wszyscy gratulują. Dopytują: może niedługo procedura obejmie inne regiony, całą Polskę? Przecież hipotermia częściej zdarza się w miastach niż w górach. Lawiny to przypadek jeden na tysiąc, pozostałe to pacjenci, którzy na przykład przespali noc na mrozie.Dla doktora Kosińskiego najbliższa sercu jest Kasia. 25-letnia dziewczyna, którą w Tatrach porwała lawina. Spędziła pod śniegiem dwie godziny. Jej koleżanka Ania nie przeżyła. Jest luty 2015. Ratownicy od razu po tym, gdy dostają zgłoszenie o lawinie, dzwonią do Centrum. Dyżur ma akurat Kosiński. Kiedy znajdują pod śniegiem Kasię, "Kosa" każe im jechać prosto do Krakowa. Nie ma sensu zabierać dziewczyny na zwykły szpitalny oddział ratunkowy. Jej ciało ma 16 stopni. Pomóc mogą jedynie specjaliści od hipotermii. Przez sześć dni jest przetrzymywana w śpiączce. Dziś jest całkowicie zdrowa. Kosiński nigdy nie widział jej na żywo (koordynując akcję ze szpitala w Zakopanem), ale czuje, jakby ją dobrze znał.Tomasz Darocha, kiedy myśli o cyferkach, traci na chwilę entuzjazm: - Zadłużamy szpital. No i nie wiem, jak długo jeszcze będę mógł prosić ludzi, by pracowali za darmo.Kosiński: - Trudno mi słuchać, jak Tomek przeżywa problemy Centrum. To go dobija.A koszty rzeczywiście rosną. Jak długo będzie w stanie utrzymywać Centrum, skoro wiadomo, że NFZ nie zwróci nawet części tych pieniędzy?Lekarze rozmawiali - na razie bez skutku - z Ministerstwem Zdrowia. To ono musi określić warunki finansowania procedury przez NFZ. Napisali setki pism, podań, odbyli godziny rozmów. Były spotkania ze specjalistami, dyskusje z samymi ministrami. - Przeszliśmy już przez gabinet ministrów Arłukowicza, Zembali i Radziwiłła - mówi Darocha.Sylweriusz Kosiński: - Staram się mieć umiar, nie poświęcać Centrum całego swojego czasu. Mam żonę, dzieci, muszę być też dla nich. Duszą ośrodka jest Tomek. Skupił się na hipotermii tak bardzo, że aż odpuścił egzamin specjalizacyjny. Ja mam go na szczęście już za sobą.Darocha: - Dobrze, że mam tak wyrozumiałą żonę. Chociaż nie wiem, jak ze mną wytrzymuje. W czerwcu ma nam się urodzić dziecko. A ja wciąż, kładąc się spać, zastanawiam się, co dziś zrobiłem dla pacjentów z hipotermią. I myślę, czy przypadkiem jutro nie przyjdzie odpowiedź z NFZ.http://wyborcza.pl/duzyformat/1,151494,19985089,ocieplacze-centrum-leczenia-hipotermii-glebokiej.html
    4 punkty
  13. W niedzielę 1.05 ma być tak samo jak w sobotę - kolejki będą wwozić narciarzy w ramach sezonówki.
    4 punkty
  14. Mariusz!Myślę, że "świstaki" miały coś zupełnie innego na myśli: PozdroWiesiek
    4 punkty
  15. Torres tym zdjęciem podjąłeś za mnie ostateczną decyzję pakuje jutro narty , myślę, że to będzie całkiem udane zakończenie sezonu
    4 punkty
  16. Takie czasy, że warto głos zabierać: Kolego Marboru, dotychczas kojarzyłem Cię z bogatych relacji narciarskich z różnych miejsc. Po tym wątku będę kojarzył Cię ze zdaniem, że czekałeś cały dzień na przeprosiny od Johnego. ( sorry ale to jedna z większych żenad jakie przeczytałem na forum ) Niech mi ktoś napisze za co Johny - gospodarz wątku - miałby kogokolwiek i za cokolwiek przepraszać ?!!!!!!!!!!!!!!!!! Co do żałosnego ataku na Mitka ( po prostu kompletnie nie zrozumiałeś jego postu ) bije z Ciebie ogromna niechęć do niego - masz prawo, tylko, że ta niechęć nie pozwala Ci trzeźwo oceniać jego postów. Obawiam się kolego Mitek, że nawet jakbyś przyjął ślubowanie od 3 sędziów to u Marboru masz przechlapane. Johny czekam na relacje rowerowe... pozdr, ryba
    4 punkty
  17. Radom - PiotrówkaKolejna miejska wycieczka wieczorową porą po Radomiu.Trochę kolorów na starcie rowerowania: Przez cały czas jeździliśmy po obrzeżach frontu atmosferycznego... Niebo miało dzisiaj różne barwy... Główny cel dzisiejszej krótkiej wyprawy - średniowieczne pozostałości Piotrówki. Groźne niebo i wzniesienie na pozostałościach Grodu: Paula i Expat Jest moc! Mleczna River Przejażdżka nieco ponad 20 km... ...w nogach drzemie siła :wink:
    3 punkty
  18. Cześć W moim - a podejrzewam, że w większości wypadków - prędkość to przede wszystkim psycha. Jako, że zawsze miałem z tym problemy więc wiem ile trzeba samozaparcia aby jechać szybko i być sterownym a jednocześnie nie upaść. Zgadzam się w 100%, że każdy upadek to rzecz niedopuszczalna a już w Twoim wypadku gdzie większość jazdy odbywa się poza boiskiem to po prostu wysoce prawdopodobna kasacja. Jak nie w wyniku urazu to z braku pomocy czy transportu itd. Również uważam, że umiejętność poprawnej czystej technicznie jazdy bez prędkości świadczy o bardzo wysokich umiejętnościach technicznych narciarza. Tylko, że - hehehe - sam wiesz, że w wielu wypadkach się po prostu wolno nie da jechać. Ideałem jest oczywiście wyśmiany w innym temacie 1,5 metrowy puch gdzie można jechać każdą techniką i żaden upadek nie boli byle byłoby w miarę stromo żeby nie stanąć. Twoje opowieści o jeździe "wykrotowej" że tak ją nazwę (lasy, drzewa, pastuchy, kamienie itd) bardzo przypominają mi moja ulubiona jazdę wiosenną ( bez pastuchów) gdzie szuka się śniegu lub trawy jak śniegu nie staje. Swego czasu miałem okazje jeździć po lesie za skuterem śnieżnym. Zabawa nie jest zbyt mądra bo jedziesz na krótkiej lince i nic nie widzisz za to ślad po skuterze maskuje pięknie wszystkie nierówności i suniesz jak po sztruksie tylko, że na ślepo. Kamieni się boję bo miałem parę razy z nimi do czynienia na Chopoku czy na wiosennym Beskidzie i ... mogę jedynie powiedzieć, że podziwiam Wasze nerwy. Po tym oczywistym się staje, że mała prędkość - lekki zestaw a większa - może być cięższy. Tylko jak go zmienić w czasie jazdy. każdy musi mieć swój patent i tyle. Szkoda, że mieszkam a Warszawie bo może ktoś by mnie też gdzieś porwał ale nie zaszkodzi pod biedronkę się udać jak już będę w miarę mógł normalnie jeździć. Pozdrowienia i jak najmniej pastuchów PS Pastuchami mnie ubawiłeś bo zawsze myślałem, że to przekleństwo geologów, geodetów i poszukiwaczy skarbów, ale żeby narciarzy...Raz się w pastucha wplątałem ale było to chyba ze 30 lat temu gdzieś na gorczańskich stokach w okolicach Koninek ale żeby w Austrii w tak cywilizowanym kraju.
    3 punkty
  19. Jeżeli chodzi o High Tatra Haute Route to myślałem o takim planie: Dzień 1 ZSK -> Barania Przełęcz -> schronisko Terinka + wycieczka na Lodową Przełęcz Dzień 2 Terinka -> Czerwona Ławka -> Zbójnicka Chata + Zawracik Rowieńkowy Dzień 3 Zbójnicka Chata -> Świstowy Szczyt -> Rohatka -> Wschodnie Żelazne Wrota -> Popradzki Staw Ewentualnie któryś dzien można rozbić aby osobnym celem był np. Zawracik + Świstowy. Dodatkowym celem może być też Mała Wysoka Pozdrawiam Tomek
    3 punkty
  20. nie mam pytań: http://kasprowy-wierch.webcamera.pl/
    3 punkty
  21. Odnośnie tematu - wkręt Roku :applause: Pozdr.Torres
    3 punkty
  22. cd... Wujot nie był sam. Był też Boguś (znany również jako Skifahrer). Wujot katował mnie tylko w dzień. Wieczorem i w nocy zostawiał mnie w spokoju. Boguś pilnowal mnie 24 godziny na dobę. Cały dzień na nartach, a potem do rana w jednej celi.Tutaj razem mnie ubezpieczają. Boguś między skałami sprawdza nowy odcinek trasy off piste. Przez chwilę poczułem się wolny i szczęśliwy, kawałek stoku zaznaczony przeze mnie. Myślałem naiwnie, że się od Nich uwolniłem... ....ale po tych śladach błyskawicznie mnie odnaleźli! Tutaj inni członkowie grupy. Z lewej gawędziarz Tomek, niby taki miły , ale na spacer bez niego mnie nie puszczali. W środku groźny Wujot i z prawej twardy Juras - szef terrorystów. Po lewej od krzesełka, między skałkami fajna trasa do przetestowania. Po 15 minutach już tam zjeżdżaliśmy... W tym momencie zdałem sobie sprawę, że jestem w matni.... bez szans i nadzieii na samooswobodzenie....
    3 punkty
  23. Core mają 110mm przy 165cm - rzeczywiście nie narzekam Gotamy mam cały czas i nawet jeździłem w tym sezonie - są odrobinę węższe i trochę dłuższe ino co do sylwetki - widocznie koń jaki jest każdy widzi - nie skomentuje tego
    2 punkty
  24. Nawet nie gadajcie takich "głupot", że wyjadą ratraki! . Byłbym bardzo niezadowolony gdyby to wszystko zepsuły . Nie po to napadało 40cm, żeby mi ktoś to teraz spychał na boki! Dobrze, że nie napisali oficjalnie o otwarciu, bo by się tłumy zjechały , a takto jest szansa na własne linie w świeżym śniegu (pewnie już trochę zsiadłym ) na trasach lub w pobliżu *oczywiście użyłem "", ale dopisze, że to delikatny żart, bo jeszcze dojdzie do nieporozumienia Pozdrawiam Tomek
    2 punkty
  25. :laughing::laughing::laughing: Teoretyzuję spędzając 2/3 czasu narciarskiego czasu na off piste (jakieś 40 dni w sezonie) wśród takich jak ja, Ty nie jeździsz ale wypowiadasz się - nie teoretyzując. Nie uważasz, że coś tu jest paradoksalne??? Co do prędkości to polecam przyjrzeć się jak ludzie jeżdżą w praktyce, nie na filmach.:laughing: Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  26. W kwestii elastyczności (co jest oczywiście bardzo subiektywne) mogę mieć o tyle inne zdanie, że ważę 70 kg. Jak wsiadałem na długie i sztywne deski ( np Mega Dozer - 195 cm, 125 mm) to dosłownie musiałem grzać ile bozia dała (i to na stromym stoku) abym mógł coś pokręcić. Od czasu pewnego upadku już mi trochę przeszła taka jazda. Wolę więc miększe narty (a szczególnie dzioby), nawet jeśli szybciej reagują na jakieś niespodziewane impulsy. Jadę wolniej ale narta jest cały czas manewrowa. Podobnie doceniam też miękkie (ale doskonale dopasowane) buty choć jeżdżę też w bardzo twardych. Wracając do wątku - puch który nasiąknął wodą to trudny śnieg i to z dwóch powodów, raz że opór boczny gwałtownie rośnie a dwa z reguły bardzo hamuje. Jeśli już koniecznie chcemy jeździć przez rotację to trzeba nartę wydobyć praktycznie w powietrze i tam ją obrócić. Przydaje się więc większa prędkość o co w takim śniegu trudno. Koło się zamyka. Wygodniej jest bujać się z boku na bok prowadząc wąsko deski i tylko pilnie uważając na niespodziewane różnice w oporze nart. Normalnie szukałbym najstromszej linii w okolicy i jeździł najwyżej w danym systemie. Kwestia długości jest natomiast, dla mnie, otwarta. Od czasu do czasu trafiam na relację ludzi jeżdżących na szerokich (np 120 mm) ale relatywnie krótkich deskach (w skrajnym przypadku 120 cm) i z reguły mówią o bardzo przyjemnej jeździe. Nasz forumowy kolega Arek (fikol) ma Core 115 mm i 160 cm, przy raczej bardzo solidnej sylwetce i też nie narzeka (wcześniej miał troszkę węższe i dużo dłuższe Gotamy). Podobnie twierdzi Zbychu H który zamienił jakieś wielkie K2 na krótsze Cham-y. Ciekawie pisze o tym Le Master zalecając w puchu narty krótsze i zwracając uwagę nie tylko na większy opór boczny ale też śnieg bardziej obciążający deski z góry. Powstaje pytanie czy wypór na końcach długich desek wart jest walki z tym ciężarem (i oporem). Mam przekonanie, że 5 mm pod stopą da więcej jak 15 cm na końcach. Czyli powstaje pytanie jakie narty przy danym wyporze mają najkorzystniejsze proporcje, albo inaczej które (przy założonej powierzchni nart), dadzą największy wypór??? Oczywiście przy jeździe z balansu ma to trochę mniejsze znaczenie ale umówmy się, że możliwość szybkiego obrócenia (rotowania) nart w terenie jest bezcenna. Podobnie jak płytkie prowadzenie nart. W każdym razie temat jest nieoczywisty i "badamy" go w praktyce. Wszystkie te rozważania, które Mitek pewnie uzna za dzielenie włosa na czworo, oczywiście przeprowadzam przy założeniu, że każda, dosłownie każda, narta nadaje się do jazdy w terenie (choć niektóre są zdecydowanie mniej do tego przyjazne). Ale off piste niesie za sobą tyle niespodzianek i niebezpieczeństw, że moim zdaniem, warto zrobić wszystko aby wyeliminować szanse upadku. Płytko idąca, lekka i manewrowa narta na pewno nam w tym pomoże. pozdro Wiesiek
    2 punkty
  27. Proszę nie wrzucajcie więcej zdjęć! bo będę zmuszony zapakować narty jeszcze dzisiaj
    2 punkty
  28. Dziecko drogie... (możesz sie obrazić... :-) ) na tym filmiku mnie nie ma, choc stałem w rejonie mety.... Awatar.... hmmm...nieco historyczny. Mysle, że tamtych czasach jeszcze nie tylko nie jezdziłeś na nartach, ale wogóle nic nie robiłeś. A piwo.... Po solidnej robocie (a taką są zawsze Mitkowe imprezy) piwo w dobrym towarzystwie jest obowiazkowe. Wiecej luzu zycze. EOT tutaj. Jade za chwilę na 5 dni w gory.... nieco łażenia po błocie, sporo roweru pod hasłem "poszukiwanie śniegu".... Polecam wszystkim. I zapraszam tych, którzy przypadkiem lub nie, beda w poblizu Wisły na zwiedzanie okolicy. Warto. :-) pozdrawiamM
    2 punkty
  29. 3:05 byles blisko...tez Barania ale Przelecz:) a 3:30 to taki zleb w dolnej czesci trasy idacej na Barania od Ziel.Stawu Kiezmarskiego Jak poszukasz zdj znad ZSK w str.Baraniej to ladnie to widac
    2 punkty
  30. Zastanów się co robisz. Odpracujesz niebogo tę relację, odpracujesz. Następnym razem gaci Ci nawet nie zostawimy! Sadystyczny W.
    2 punkty
  31. Karyncki lodowiec - dzień pierwszy Niestety o trasach zjazdowych na lodowcu Molltal nie potrafię nic powiedzieć, bo żadnej nie przejechałem. Moi prześladowcy zadbali, bym nie zbliżył się do pięknie wyratrakowanych odcinków. Cały czas poddawali mnie przemyślanym torturom. Być tak blisko tras i nie móc wycinać ciętych skrętów na twardym podłożu. Jak dla mnie temperatury były zbyt wysokie, można było się ugotować. Śniegu nigdzie nie brakowało, a świeżego poza trasami widać gołym okiem pod dostatkiem. Niestety zauważyło to też masę szarańczy, która rzuciła się niszczyć te piękne białe pola, których wydawał się być ogrom w całym ośrodku. Z każdą mijającą chwilą, białe połacie dziewiczego śniegu kurczyły się i znikały niczym woda na Saharze. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, później dopiero zorientowałem się, że ta dłoń należy do największego sadysty wśród terrorystów. Te palce wskazywały miejsca gdzie poddawano mnie najwymyślniejszym torturom. A oto i On, żylasty twardziel o drobnej posturze, udający miłego dżentelmena. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jak się nazywa i kim tak naprawdę jest. Tutaj sprawdza nachylenie stoku, aby ocenić zagrożenie lawinowe w tym rejonie ośrodka. Dowiedziałem się o nim jeszcze, że kilkanaście lat był czynnym sportowcem w wielce wyczerpującej, wymagającej siły, wytrzymałości, szybkości i wielogodzinnych treningów dyscyplinie sportowej. W tym miejscu zaczęła się moja walka o przeżycie i zawsze już będę pamiętał ten kawałek góry. Tak należy zjeżdżać poza trasami - pokazał sadystyczny Wujot. A mogło być tak pięknie!
    2 punkty
  32. Przepraszam za offtop bo widzę, że wątek już w dobrym kierunku się kręci ale odpowiem Mitkowi, który mnie miło zaczepia. Milczę bo ciężko mi uwierzyć, że forumowe podpowiedzi coś wnoszą do jazdy ocenianego. Jedyna droga to szkolenie z instruktorem - zdjęcia, filmy, analiza - a to kosztowna impreza. Ale chyba innej drogi nie ma. Polecam kierunek na sport nie po to żeby wygrywać tylko technikę szlifować. pozdr, ryba
    1 punkt
  33. To narciarstwo wykańcza ludzi... [video=youtube;CjSf95b1fRA]
    1 punkt
  34. ładnie zorane , a ta lawina zeszła dosyć wcześnie rano , jak Beskid jeszcze nie był tak zryty , powierzchniowo była nawet spora , ale dosyć "płytka" i na szczęście nic nikomu się nie stało .
    1 punkt
  35. Wychodzi na to że dalej ratraka nie będzie:rolleyes:: Wiem Major Ty nie chcesz ratraka, ale ja jednak wolę po twardym:biggrin:
    1 punkt
  36. Przy okazja info i fotka z skitury.fora.pl Beskid jak widać trzeba uważać po takim opadzie, zresztą mamy 3 lawinową!
    1 punkt
  37. Jak to często się słyszy... góry nie uciekną, stały tutaj 1000lat temu to i za rok będą. A ja Ci powiem, że to nie prawda góry się sypią! co chwile jest jakiś spory obryw! kilka dni temu rozleciał się Kościelec (przy okazji wywołał sporą lawinę). Nie trać życia! nie wiadomo co będzie jutro! może TPN zamknie wyciągi PKL i już nie będziemy jeździć . Korzystaj póki można i taki warun się zrobił na majówkę! to może być całkiem udane zakończenie sezonu! miłe jak jajko niespodzianka *post ma charakter żartu ale zawiera częściowo prawdziwe informacje informacja w celu uniknięcia nieporozumienia
    1 punkt
  38. Ścianka stroma, ale później się robi szeroko i dosyć płasko (niebieska trasa). Dojazd wąski, ale wcześniej jest kilka wariantów trasy. Póki są warunki to jedź
    1 punkt
  39. 1 punkt
  40. Byłem teraz 3 dni w Livigno,niestety zamiast jak zawsze na prognozę super last minute,tym razem na towarzystwo,które odłowiłem z forum,inaczej musiałbym jechać sam.Oni mieli rezerwację,więc pojechaliśmy o dzień za wcześnie. W nocy spadło około 30-40 cm śniegu świeżego i bardzo mokrego,nie zdążyli ubić,więc warunki ciężkie.Moje towarzystwo,para młodych deskarzy freeridowców zaczęło mnie ciągnąć poza trasę,myślę,że oczekiwali wartości ludycznych.Dotychczas poza trasą jeździłem tylko w lesie na firnie i po puchu na twardym podłożu i na slalomkach nie było problemu.Teraz miałem tylko komórkowe gigantki na 193 cm,ale postanowiłem stawić czoła nowości,nie było to proste,ale przetrwałem.Moi deskarze radzili sobie wyśmienicie,obserwowani przeze mnie narciarze na sprzęcie freeridowym różnie,ale raczej znacznie gorzej niż deskarze.Najbardziej dawała mi w kość długość narty,zapadającej się głęboko. Zastanawiam się,na ile lepiej by mi się jeździło,gdybym miał coś szerokiego i krótkiego-czy nic by na te warunki nie pomogło... Bo może jednak dołączyć do kolekcji coś nowego...
    1 punkt
  41. Z tych wszystkich dyskusji, dotyczących opłacalności jazdy na Chopok względem Alp, można wyciągnąć jeden zasadniczy wniosek - Chopok jest w miarę opłacalny dla mieszkańców Polski południowej (3-krotna różnica w długości dojazdu) oraz dla posiadaczy np. bezpłatnych skipassów (za akcje TMR), bądź okazyjnie kupionych karnetów sezonowych. Dla pozostałych narciarzy jest to opcja wg mnie mało opłacalna. Ktoś porównywał Chopok do mniejszych ośrodków alpejskich - pod względem infrastruktury (i tylko tym) Chopok się od nich rzeczywiście nie różni, ale już komfort jazdy jest zupełnie inny. Po pierwsze, Chopok jest wietrzną i wyślizganą górą, z małą ilością rekreacyjnych tras. Po drugie, przepustowość wyciągów jest zdecydowanie zbyt duża w stosunku do ilości tras (co miejmy nadzieję, będzie się zmieniało z sezonu na sezon, bo widać, że Słowacy co roku przebudowują minimalnie trasy). Poza tym małe ośrodki alpejskie - zwłaszcza w Tyrolu, oferują wspaniałe widoki, puste trasy wijące się w dziewiczym śniegu z dala od wyciągów, a także możliwość wyskoczenia np. na 1 dzień w sąsiednie, większe ośrodki. Także nie ma co tego porównywać. Nawet ja, mając bezpłatne 6-dniowe skipassy TMR, planuję co 2-gi sezon wyjeżdżać w Alpy (na przemian z Chopokiem i Spindlerovym Mlynem), a do Czech czy Słowacji zawsze można wyskoczyć na 2-3 dni. No i Tatralandia jest rzeczywiście niezastąpiona - podobno nawet słynne termy w Gastein jej ustępują i są przereklamowane.
    1 punkt
  42. Przecież ustaliliśmy już że chopok jest do D. I w ogóle kto by jeździł bez ratraka:stupid:
    1 punkt
  43. Trochę tego puchu już zniszczyli
    1 punkt
  44. Freeride z Beskidu! Ale mnie skręca...
    1 punkt
  45. Najbardziej idealna sytuacja jest nowo wyratrakowany stok i dobra widocznosc :
    1 punkt
  46. Cześć Mariusz zabawny jesteś z tym swoim zacietrzewieniem i chęcią za wszelką cenę zdyskredytowania mnie w oczach innych. Po prostu zabawny. I jeszcze jedno. Przez te siedem sezonów temu gdy byłeś jeszcze początkującym forumowiczem i narciarzem (zapomniałeś dodać) ja się praktycznie nie zmieniłem. Zastanów się więc może spokojnie co się stało... i kto się zmienił. Dzięki za filmik - przypomina mi fajne czasy i wielu świetnych ludzi. Pozdrowienia PS Jacku mam do Ciebie prośbę jako do Administratora. Jako, że dzięki naszemu zabawnemu koledze temat zmienił wizerunek i stał się poniekąd o mnie więc zadecyduj co zrobić. Albo wydziel temat np. od mojego żartu od którego rozpoczął krucjatkę - i wtedy nie zaśmiecając Chopoka z nim pogadam a koledzy będą mieli ubaw. Albo zamknij temat. Albo wykasuj w diabły tę żenadę. Pozdrowienia serdeczne Cześć Ciekawe z kim jeszcze kolega idealny się pokłóci, żeby udowodnić swoja rację, wyższość i jeszcze zmusić do przeprosin. Poczekamy zobaczymy. Pozdro
    1 punkt
  47. Potwierdziłes to co kiedyś pisałem. Kiedyś, parę lat do tyłu. Jak ktoś chce smakować Francję, to ten ośrodek jest pierwszy na liście. Potem La Plagne z Les Arc, 3 Vale i na koniec Tignes z Espasem. To moje typy. Mniejsze ośrodki, to szkoda czasu, pieniędzy i zdrowia na przejazdy. Jednocześnie to moje przemyślenia, po spędzeniu paru ładnych chwil w tym kraju winem słynącym, serami smakującym i nartami nęcącym! P.S. W Wrotach Słońca nie byłem. Jeszcze sprawdzę, jak naczelnik pozwoli. Kwa, kwa!
    1 punkt
  48. Mario żadne powody nie tłumaczą takich "odzywek" do drugiego człowieka. To język potoczny, spod "kiosku z piwem"... Usunięty wpis ze Skionline przez admina: "Wszyscy pracownicy korporacji to śmiecie." Dotknął również mnie ale tak naprawdę olbrzymiej rzeszy ludzi - to w porządku? Nie.
    1 punkt
  49. Napiszę również ja - by nie było, że się czepiam i jestem jednostronny. Kilka lat temu, ok 7 sezonów gdy byłem jeszcze "początkującym" forumowiczem pisałem, że jadę w Dolomity - Mitek odezwał się do mnie na PW i obiecał pomoc. Spotkaliśmy się w radomskim "Maku" na kawie. Mirek dał mi mapę narciarską obejmującą ośrodki Dolomiti Super Ski, udzielił wielu wskazówek itd. To było fajne i super! A teraz? Cóż? Szkoda...
    1 punkt
  50. Szybki rower po pracy... ...coś w tym sezonie trudno do jazdy się zmobilizować. Tym razem miejska wycieczka. Deptak w Radomiu Jeden z bardziej znanych Kościołów i Klasztorów w mieście, "Bernardyni" z XV wieku. I złapana w fotce wymiana dachu z remontem - chłopaki mają trochę wspinaczki w centrum kraju. A zachód słońca? Był dzisiaj wspaniały!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...