Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.12.2016 w Odpowiedzi
-
Wisła -Skolnity 18. i 22.12.2016. Staremu (wiekowo) narciarzowi wystarczy jedna dosyć atrakcyjna ,niezbyt trudna trasa. (długość 1100m) Porównywać Skolnity z Alpami czy nawet z SON-em nie ma sensu. Doładowałem wiślański skipass 4 razy po 4 godziny a na Skolnity mam najlepszy dojazd. W oba dni narciarzy garstka a warunki na mocne cztery (trochę lodowo w kilku miejscach). W niedzielę mgła i marznąca mżawka przy temperaturze 0-do -2. Dzisiaj (czwartek) piękne słońce przy lekkim mrozie (-4 do -2). Z odpoczynkami na jedzonko ,fotki ,telefony i obowiązkowy grzaniec w niedzielę 19 zjazdów a dzisiaj 17. Kondycja gorsza niż w ubiegłym sezonie. Po 10 zjazdach dokucza prawe a po 15 oba kolana. Z wyjazdów w Alpy w tym sezonie raczej rezygnuję. Fotki11 punktów
-
Bardzo dziękuję Panowie za informację o warunkach. Wybralismy sie do Zawoji na Mosorny i byl to chyba najlepszy mozliwy wybór Jazda od 9 do 13 , poczatkowo sztruksik lekki mrozik lecz z biegiem czasu zaczelo sie robic miekko od sloneczka ale nie przeszkadzało to w super nartowaniu tymbardziej ,ze ruch na trasie znikomy! Atrakcją były jeszcze starty spadochroniazy z góry mosornego Oczywiście jak zwykle wyjazd zakończony lekkim procentem ale juz po za stokiem Pozdrawiam wszystkich i zycze Wesolych Swiat !!9 punktów
-
8 punktów
-
6 punktów
-
Stacja narciarska "Stok", znana też jako Kiczera, pomyślnie przeszła mój test na początku sezonu, więc postanowiłem ponownie tam zawitać. Nie miałem szans, żeby zobaczyć słoneczko, ale wieczorna jazda też jest fajna. Do tego ta frekwencja przed świętami... Dziś szybciej skończyłem pracę niż normalnie, choć to nic nie zmieniało ze względu na konfiguracje karnetów, więc tuż przed 16 wyjechałem w stronę Wisły. Zostawiłem sobie zapas czasowy i to się opłaciło.Tuż za Auchan była kolizja kilku samochodów i oczywiście natychmiast zaczął się tworzyć olbrzymi zator. Ja przejechałem to jeszcze sprawnie,ale chwilę później korek wydłużył się aż do okolic Castoramy... Ufff, odetchnąłem. Dalej bez przeszkód, zarówno na fullwypasówce, jak i Wiślance. Ostatnie 2 km już po nieco zaśnieżonej drodze. Poszło dobrze i już o 16.30 byłem na pustym parkingu niemal pod samym wyciągiem. Chwilę zbierania się, przygotowania sprzętu i po karnet. Wieczorek kosztuję 4 dyszki za jazdę od 17.00 - 21.00. Całkiem dobra cena, jak na obecne standardy w Beskidach. Ruszam pod stok, gdzie jeszcze ratrak buszuję i robi piękny sztruksik. Czeka ze mną kilku narciarzy... Trasy przygotowane, wybija godz. 16.00, czas ruszać na stok. Jest nas łącznie ok. 10 osób - super! Zapowiada się piękna jazda. Jak dojrzałem na tutejszej informacji, temperatura u góry -5 st. ,u dołu -3 st.... Lekki mrozik, idealna pogoda. Ruszam na stok. Jest twardo, równo i baaardzo szybko! Potwierdza to GPS, który zanotował prędkość bliską 70 km/h, choć wcale nie staram się bić rekordów. Wręcz odwrotnie. Ale jak narta jedzie, to czemu jej nie pozwolić? Nawijam głównie po czerwonej, choć parę razy zaliczam też niebieską. Później z tej drugiej rezygnuję, bo puścili armatki i tam zrobiło się mało komfortowo. Ale dobrze - niech sypią! Jak widać, tłoku nie było. Szusowanie przed świętami to dobry pomysł w naszych górkach.Zazwyczaj nie miałem nikogo przed sobą, choć raz serce do gardła podeszło... Będzie filmik. Warunki do samego końca bardzo dobre! Co lepsze, nie dojrzałem choćby najmniejszego minerału na trasie, choć warstwa śniegu jeszcze niby niewielka - jakieś 40 cm. Co tu więcej pisać? Piękny wieczorek! Przygotowanie trasy wzorowe, frekwencja minimalna , lekki mrozik, stok twardy i szybki - idealnie! Jeszcze kilka fotek z niebieskiej: Pięknie było, ale szybko się skończyło. Trza było powrócić do codziennych obowiązków... Pozdrawiam, Johnny5 punktów
-
Niesamowite ujęcia, bajeczne miejsce, super pomysł na edit Jazda w szczelinach i we wnętrzu lodowca... ...zapraszam do obejrzenia filmiku.5 punktów
-
Po dwóch dniach na Słowacji, odwiedziliśmy dziś Białkę. Na Kotelnicy prawie standardowo - stoki ładnie przygotowane, twardo, z rana lekki mrozik, chodziło prawie wszystko oprócz tras 1 i 2. Niektóre trasy jeszcze w niepełnej szerokości, ale armaty pracowały pełną parą i pewnie wkrótce ruszą. Brakowało jednego - ludzi Od jutra już nie będzie tak pięknie - w drodze powrotnej widzieliśmy mnóstwo samochodów z całej Polski, które zmierzały na Podhale. na 6stce zawody młodzieżowe:5 punktów
-
...po co komu Dębowiec..? piękna panorama stolicy Podbeskidzia? eeeeeeee... smog nad BB... klimatyczne widoczki? eeeeeeee... może jeden najlepiej wyposażony skansen gondolek w Europie? ... eeeeeeeeee... do kupienia po 10k zeta Niemiec płakałby jaby sprzedawał... najdroższy śnieg ? ha, i to od razu produkowany niczym złoto w bryłkach! poważnie mówiąc jak dla mnie Dębowiec jest super tak jak dziś : 1,5h luźnego czasu od skończenia pracy do godziny odbioru dzieci ze szkoły = godzina nartowania, bo od stoku do szkoły jest 5 min. Reasumując: mimo jego niedoskonałości wielu gości Bielszczanom zazdrości szusów możliwości ledwie 5 minut od centrum miejscowości5 punktów
-
Wczorajsza Velka Raca temperatura w cieniu około -5 trasy-korsarska rewelacyjnie przygotowana Laiki-czarno czerwona-przygotowana dobrze tzn z czasem pokazały się luźne minerały i trzeba było uważać oraz śnieg z lanc który potrafił nieźle zahamować dolan część trasy z jednej strony luźny snieg z lanc a z drugiej lodowe zmarzliny ale ogólnie było fajnie trasa przy wyciągu na Marguske nie przygotowana (kamienie,trawa) przez przypadek na nią zjechałem i pożałowałem Ogólnie jak zwykle V.R sie postarała karnety w promocji jeszcze po 15 eur za cały dzień5 punktów
-
Znowu zaplanowałem wizytę w Rąblowie i znowu do Rąblowa nie dotarłem. Dlaczego? Bumer namówił mnie na repetę ze Szwajcarii Bałtowskiej. Tym razem jazda po pracy, czyli wieczorową porą. Jadąc na miejsce myślałem, że po dwóch, trzech dniach dodatnich temperatur będzie raczej miękko - a tu zdziwienie... ...ale od początku. Ośrodek od poniedziałku do piątku w chwili obecnej czynny jest od 12 do 20, by pojeździć pełne dwie godziny należało wystartować najpóźniej o 18 - po zakupieniu karnetów (w dni robocze cena 2 godzin to 35 złotych), zrobieniu kilku fotek - odbijamy karnety 17:58 - udało się. Wieczorem Bałtów wygląda pięknie - atmosfera mega fajna na nocną jazdę. Mnóstwo lampek, mnóstwo stroików świątecznych, przyozdobionych choinek - uroczyście i świątecznie. Pierwsze kroki na stoku i już wiadomo, że obawy o miękkość były płonne. Mimo, że temperatura oscyluje wokół +2 stopni, śnieżna powierzchnia, to mega beton. W sumie wolę beton niż cukier i miękko. Pierwszy "zapoznawczy" i rozgrzewkowy zjazd najłagodniejszą trasą w ośrodku. Później rzut oka na najkrótszy stok przy orczykach... ...i jazda pod krzesło, do Bumera, który wystartował z drugiej części stacji narciarskiej. Na wyciągach jak i na trasach - pustki i jazda komfortowa. W dolnej części widocznej na górze i dole trasy sporo nierówności - przy szybkiej jeździe należy się mocno pilnować. Narty mam raczej tępe, więc by mocniej wejść na krawędzie musiałem solidnie rozgrzać nogi nim zaczęły się odważniejsze zjazdy z mocno dociążonymi nartami. Takie warunki lubię, Andrzej trochę kręci nosem i po kilku zjazdach na Elanach SL, zmienia deski na Heady Magnum, które ma lepiej przygotowane do tych specyficznych, betonowych warunków. Zaliczamy kilka zjazdów i wracamy na trasy przy talerzykach - kilka wciągnięć i ponownie wracamy na kanapę. Usiłuję zrobić jakieś wspólne zdjęcie z Bumerem, w ciemności i ruchu - niestety znowu nie przestawiłem kamery, na ustawienia nocne i nic ostrzejszego od poniższego nie wychodzi. Śniegu na głównej trasie brakuje... ...brakuje podobnie jak mrozu i dobrych warunków do dośnieżenia. Ostatni zjazd robimy już po 20. Gasną światła i część zjazdu pokonujemy w ciemnościach - szkoda, że nikt nie poczekał jak z góry zjadą wszyscy. Kasa na szczęście jest otwarta - oddajemy plastik a w zamian zwrot kaucji 15 złotowej. Chwilkę jeszcze rozmawiamy - może uda się spotkać w piątek na Telegrafie, również na wieczornej jeździe. Kolejny, piąty już w tym sezonie dzień na nartach mam za sobą. Towarzystwo świetne podobnie jak cały wyjazd i trening. Zaliczone ponad 21 km wg Endomondo - dobre i tyle Wyjeżdżając wyraźnie spada temperatura, ok godziny 20stej wynosi już -1 wg wskazań auta. PS. Ktoś chętny z Kielc na wieczorną jazdę w piątek na Telegrafie? Pozdrawiam marboru4 punkty
-
Byłem dzisiaj na Mosornym. Dokładnie jak mówisz - pogoda relewacja; ludzi na stoku jak na lekarstwo; sztruks piękny. Czynne knajpa na górze i na dole. W słonku od ok. 12-tej trochę rozmiękło, ale ze względu na brak ludzi odsypów brak. Pojeździliśmy 3,5h; zjedliśmy pierogi i odfajkowaliśmy piękny dzień na nartach. Jutro chyba odpalimy wrotki na Pilsko. Jeszcze kilka fotek - warto zwrócić uwagę na te tłumy na krześle i na trasie ;-)4 punkty
-
Nie wierzę... Michał Jasiczek na 31 miejscu..., Jechał z 66 numerem i był 30, mówię do żony, jak tylko Kranjec z 70 go nie wyprzedzi mamy mega sukces i co się stało? Miejmy nadzieję, że to nie ostatni taki występ w tym sezonie, ale tak ładnie trzymająca trasa może się już nie powtórzyć, trzeba by osiągnąć jakieś ładne wyniki w PE aby zbić ranking, a nie bardzo jest kiedy... I tak rewelacja3 punkty
-
W świętokrzyskim oprócz Bałtowa opisywanego już dwukrotnie przez Marboru od kilku dni czynny jest wyciąg w Niestachowie k/Kielc, na Stadionie w Kielcach, a od dzisiaj Telegraf w Kielcach. Tumlin k/Kielc jeszcze nie wystrtował, Krajno informuje, że obecny mróz chce wykorzystać na maksa do naśnieżania, tak samo Bodzentyn. A poniżej zrzuty z kamer z przed chwili: Kielce - Telegraf: Kielce - Stadion: Niestachów: i jeszcze nieczynne Tumlin: Bodzentyn:3 punkty
-
3 punkty
-
Po sobotniej inauguracji sezonu na Chopoku, którą opisałem wyżej, był kolejny i ostatni dzień jazdy. Niedziela przywitała nas temp. ok -3'c i pochmurnym niebem. W niedzielę przed wyjazdem pakowanie, itp. i na parkingu w Luckach jesteśmy trochę po 9. O dziwo miejsca jest więcej niż w sobotę. Szybkie przebieranie i decyzja... wybieram od początku Heady Titan, czego potem nawet przez sekundę nie żałowałem. W Luckach kolejki do wyciągu brak, więc jedziemy na górę, a im wyżej tym większa mgła. Na Wyhliadce widoczność jeszcze ok, ale widać, że już trochę wyżej widoczność coraz gorsza. Dziś trasy wybiera Bartek, więc na początek jedziemy z powrotem na Lucky niebieską 5 a potem 14. Im niżej tym widoczność coraz lepsza, ale narciarzy na trasie trochę jest, więc uważać trzeba. Chyba w nocy przybyło kilka cm świeżego śniegu. Jeździ się super przyjemnie, a Titany dają mnóstwo radości z jazdy i pewności. Wjeżdżamy jeszcze raz na Vyhliadke i zjeżdżamy 5 do Zahradek. Tam widoczność bardzo dobra, ale kolejka do krzesła na Rovną Holę największa ze wszystkich. Na szczęście to tylko kilka minut stania, bo idzie dość sprawnie. Z wyciągu spoglądam na czerwoną 1, która wygląda tak, a którą będziemy później kilka razy zjeżdżać. Docieramy na Rovną Holę, a tam jest tak: Bartek wybiera dziś trasy i wybiera czerwoną FISowską 11. Ok, to jedziemy, tylko pilnuję go i siebie, żeby nie stracić z nim w tej mgle kontaktu wzrokowego. Ale im niżej tym lepiej. Śnieg świetny, mało lodu, lekkie odsypy, ale przyjemne, może to narty sprawiają, że nic a nic mi nie utrudniają jazdy, sam nie wiem. Bartek radzi sobie dzisiaj dużo lepiej, więc chce na 11 pojeździć dłużej. Mnie ciągnie na górę, na Chopok, żeby zobaczyć czy aby szczyt nie jest w słońcu, a pod nami morze chmur. No i chciałbym na 1 pojeździć, bo lubię ją. Jedziemy krzesłem z Zahradek na Priehybę, do którego nie było kolejki, no a tam jest tak: Wsiadamy w gondolkę na szczyt no i jedziemy sobie w mleku, bo nawet trasy i narciarzy pod nami nie widać. Nie wiadomo czy jeżdżą czy nie. Po wjeździe widzę, że pięknie na zewnątrz nie jest, tak że Bartek zostaje w środku, a ja wychodzę rozejrzeć się. Ciekawie to nie jest. -6'c, mocno wieje i mało widać. Zupełnie nie to co wczoraj. Zjeżdżamy gondolą na Priehybę, a tam przejaśnia się i widoczność zdecydowanie polepsza się. Jeździmy kilka razy 1. Miejscami jest lód, trochę odsypów, ale i tak jest ekstra. Wracamy z powrotem na 11, która najbardziej przypadła do gustu Bartkowi. Tu fota dla Leitnera I przed 15 ostatni zjazd do Lucek. W niedzielę wg iSki Trackera zrobiliśmy też 44 km, a na dole Bartek o mało się nie popłakał, że to już koniec i trzeba wracać. Tak, że do samochodu, przebieranie, pakowanie sprzętu i w drogę, która ani łatwa ani przyjemna ani szybka nie była niestety. A po drodze jeszcze pizza w Liptovskim Mikulasu. Generalnie wyjazd bardzo udany. Tłumów nie było, kontuzji na szczęście też nie. W sobotę lepsza pogoda gorsze warunki śniegowe, a w niedzielę na odwrót. Wyjeździliśmy się, choć większość mojej jazdy to było kontrolowanie Bartka. Ale dobre i to. Nowe narty nie zawiodły, a zachwyciły. Parę pamiątkowych zdjęć udało się zrobić. Sezon rozpoczął się pięknie, oby taki był dłuuugo, do późnej wiosny3 punkty
-
Odwiedziliśmy dziś Kubinską Holę. To pierwszy raz w tym ośrodku więc byliśmy szczególnie ciekawi. Na parkingu sami Słowacy i Czesi, oprócz nas tylko jedno auto z polskimi blachami - SKL (Kłobuck). Po drodze z Katowic zimowo na wysokości Korbielowa, w innych miejscach wszędzie praktycznie bez śniegu. Na KH warunki bardzo dobre, sporo sztucznego śniegu, naturalnego na bokach ok 10cm. Karnet całodzienny przedsezonowy kupiony na Grouponie za 49,90PLN, przy Słowakach kupujących w kasie za 20EUR. Dobry deal generalnie. Ośrodek fajny z przyjemnym nachyleniem tras (a właściwie jednej trasy od szczytu do samego dołu obsługiwanej przez dwie kanapy czwórki), fantastycznymi widokami, dobrym przygotowaniem tras oraz przedsezonową frekwencją. Wyjeździliśmy się - polecam. Szkoda tylko, że są tak daleko od Katowic.2 punkty
-
Nie wiem od czego zacząć. Trudno jest mi pozbierać myśli po wczorajszym dniu. Emocje negatywne mieszają się z euforią. Nigdy bym nie pomyślał, że 2h jazdy na nartach mogą przynieść tyle wrażeń (a właściwie nie sama jazda, tylko dążenie do niej). Uprzedzam, że jeśli ktoś chce się dowiedzieć z tej relacji czegoś o warunkach, to musi przewinąć trochę w dół. Jednak zachęcam do przeczytania całości, żeby mieć pełen obraz sobotniej jazdy. Jako, że nie wiem od czego zacząć, zacznę od początku. Wszystko zaczęło się dwa tygodnie temu, kiedy w centralnej Polsce pojawiły się mrozy i spadł śnieg. Codzienne przeglądanie kamer na lubelskich stokach zaowocowało pomysłem jednodniowego wypadu na narty. Do tego pomysłu namówił mnie też Marboru. Mieliśmy już pewien plan - Kazimierz/Rąblów albo Chrzanów. Jednak wszystko zmieniło się w ciągu ułamku sekund. Szedłem oblodzonym chodnikiem i nagle ŁUP! Upadek. Jako, że ledwo wstałem, oznaczać mogło to jedno - narty, na które miałem pojechać w przyszłym tygodniu stanęły pod wielkim znakiem zapytania. W szpitalu okazało się, że to tylko stłuczenie (lewego kolana). Przez to "tylko stłuczenie" przez 3 dni chodziłem wyłącznie o kulach. Miałem jednak ogromną motywację - zbliżający się wyjazd narciarski. Starałem się ze wszystkich sił ćwiczyć tak, aby móc za kilka dni zrobić pierwsze szusy na śniegu w tym sezonie. Lekarz powiedział, że mogę jechać. Jednak im bliżej wyjazdu, tym bardziej obawiałem się niego. Wątpliwości rozwiał telefon Mariusza (marboru) - okazało się, że jedyny lubelski ośrodek zostanie zamknięty przez panującą odwilż. Trudno. Przynajmniej udało się kupić nowe Heady. Kolejny tydzień to kolejne plany i mnożące się pytania, na które nie mogliśmy odpowiedzieć - co ruszy? Ile tras? Kiedy??? Mimo tego pojawił się zalążek pomysłu wspólnego nartowania - sobotni Rąblów. Zalążek rósł - i wyrósł z niego spory owoc - jak się okazało "ciężki orzech do zgryzienia". Ale co tu dużo pisać. W końcu kupiłem bilet na Polski Bus do Radomia na 6:15. Wszystko przygotowane - jeszcze tylko ostateczne ustalenia z Mariuszem (chcieliśmy się jak najlepiej spiknąć) - i można zaczynać właściwą relację... Pobudka 5:30, szybkie śniadanko i hop do samochodu. Tata podrzucił mnie pod autokar, więc niedługo później siedziałem już wygodnie z myślą, że za 4h będę śmigał z Mariuszem, z którym chciałem spotkać się już rok temu. Myśli są jednak błędne i kruche... Po 40min jazdy zrobiliśmy nieplanowany postój. Okazało się, że dalej NIE POJEDZIEMY. Zapasowy autokar miał przyjechać za pół godziny. Przyjechał po 1h 10. minutach. W Radomiu zamiast o 8 byłem o 9. Całe szczęście Mariusz mnie szybko znalazł i mogliśmy już jechać prosto na narty. No właśnie. Szybko i prosto. ZA szybko i ZA prosto... Gadało nam się bardzo przyjemnie. Nic nie zapowiadało nadchodzącego zdarzenia… Aaaa! Droga się kończy. Słup, drzewo i ŁUP! W tym momencie na prawdę nie wiem co napisać. Ciężko jest o tym cokolwiek pisać. Krótko mówiąc, nie mogliśmy się ruszyć. Nieoceniony okazał się Piotrek (expat) oraz Tata Mariusza. Po godzinie od wypadku byliśmy już w drodze do... salonu Toyoty! Po załatwieniu wszystkich formalności wyjechaliśmy nowiutkim samochodem. Tym razem wszystko już poszło zgodnie z planem. Powiem tyle, że z Mariuszem bardzo przyjemnie się jedzie - cały czas rozmawialiśmy o wszystkim w miłej atmosferze. Jeśli chodzi o nasz cel, to zmieniliśmy go na Kazimierz. Okazało się, że jest mało ludzi, więc 2h będą bardzo intensywne. Na miejsce docieramy o 13:30. (Taka ciekawostka - do Kazimierza jechałem tyle, co zwykle na Słowację). Idziemy pod kasy i kupujemy 2 godzinki za 40 zł. Robimy jeszcze pamiątkowe fotki naszych nart... ... I hop na stok! Trzeba przetestować nowy nabytek - Head Supershape i.Rally 163 16/17 (dzięki wszystkim za pomoc w doborze nart). Czynna była trasa niebieska (590m) oraz przedszkole narciarskie (110m) z wyciągiem zaczepowym. Dzięki temu, że w ośrodku jest kilkanaście najnowocześniejszych armat Supersnow (jest też kilka innych firm) stok udało się naśnieżyć w krótkim czasie. Trasa czerwona nie została do końca naśnieżona. Wąwóz (snowpark) też potrzebuje jeszcze dostawy białego. Nie ma tłoku na stoku - na wyciąg wchodzimy praktycznie bez kolejki. Na nartach jeździ się świetnie! Pięknie wcinają się w każdy lód, który gdzieniegdzie nieopatrznie pojawił się na stoku. Według mnie te narty są idealne do jazdy dla średniozaawansowanych osób, które chcą przeskoczyć kilka szczebli wyżej. Mariusz dał mi się raz przejechać na swoich Salomonach. Czułem się, jakbym tratował każdą napotkaną nierówność! Do 15:55 czynny był tylko jeden wyciąg – dowiedziałem się od obsługi, że drugi ma awarię. Jednak jak widać panowie cały czas coś dłubali. Kiedy skończyliśmy jazdę, wyciąg ruszył. Jazdę kończymy przy klimatycznym świetle. Na koniec zaczepił nas Piotrek, który często odwiedzał forum „incognito”. Z tego, co widzę, zalogował się już jako@broom. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś razem pośmigać i dłużej pogadać. Po dwóch godzinach intensywnej jazdy idziemy na pizzę – jest naprawdę świetna! Potem wracamy, żegnamy się i hop do busa. Udało mi się wskoczyć do niego na dwie minuty przed odjazdem. Całe szczęście już bez przygód dotarłem do Warszawy. Moja podróż zajęła prawie 15h. Jazdy na nartach było tylko 2h. Powiecie, że to nie miało sensu? Zapytacie czy żałuję (bo przecież w tym czasie mogłem obrócić do Szczyrku i pośmigać tam nawet 5h)? Odpowiedź to NIE! Narty to jedno, ale towarzystwo, w którym się jedzie, jest najważniejsze. I nie ważne czy się jeździ po ośrodkach, które mają kilkadziesiąt km tras, czy po trasie 600m. Pod koniec napiszę, że planowałem ten wyjazd 2 tygodnie. Dzięki takiemu oczekiwaniu i wielu przeciwnościom doceniłem to, że mogłem pośmigać chociaż te 2h. Na koniec – jeszcze raz Wielkie Dzięki Mariusz! Gdyby nie Ty, siedziałbym cały dzień z myślą „kiedy w końcu rozpocznę śnieżny sezon?”. Fajnie było pogadać i razem spędzić ten wyjątkowy narciarski dzień w fantastycznym miejscu. Pozdrawiam Marcin ~leitner2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Nie nie nie !!! Specjalnie z kolegą pojechaliśmy na rowerach do St. Moritz , żeby nas nikt nie znalazł, a tu masz !!! Nigdzie się człowiek nie ukryje... Super !!!2 punkty
-
Wieczorna jazda ze świętokrzyskiego i relacja z niej w wątku: Przed świętami, po ciemku? Jest urok... Warunki: temperatura oscylująca w zakresie +2, -1. Ilość śniegu dostateczna do dobrej - struktura: "beton", czyli bardzo twardo i szybko. W Szwajcarii Bałtowskiej czynne wszystkie trzy trasy z wyłączeniem krótkiej, czwartej dojazdówki.2 punkty
-
Są takie dni, kiedy wszystko się układa. Dzisiaj udało się mi do 11.30 załatwić wszystkie sprawy służbowe i o 12.30 stawiłem się pod Golgotą w Szczyrkowskim ON. Myślałem, że wyciągi hulają do 15.30, ale myliłem się bo niestety tylko do 15 godz. W końcu mamy najkrótszy dzień w roku więc nie dziwiłem się za bardzo. Musiałem kupić karnet 3 godzinny na 2,5 godz. śmigania. Warto było. Tak jaki pisali Christof i Baartos dzisiaj było pięknie. Warunki śniegowe, przygotowanie tras, pogoda i minimalna ilość narciarzy złożyły się na doskonałe nartowanie. Dzisiaj najbardziej smakowała mi trasa nr 12 na Julianach. Bardzo różnie nachylona, od płaskiej części na górze poprzez ściankę w środkowej części i pięknej szeeerokiej polanie na dole gdzie można było wywijać łuki całą szerokością trasy. Dzisiaj zdarzało się, że na trasach od samej góry do dołu nie spotykałem ani jednego narciarza, w związku z czym jazda całą szerokością stoków bez oglądania się przez ramię była pięknym doskonałym uczuciem . I jeszcze ten bliski kontakt z naturą, szelest i szum sunących po śniegu nart podczas jazdy orczykiem. Korzystajmy póki można, orczyki tak szybko odchodzą. Dzisiaj usłyszałem od narciarza z Krakowa, że orczyki są dla niego atrakcją2 punkty
-
1 punkt
-
Dzisiaj na Skolnitym warunki super, ale czerwona nieczynna, naśnieżają. Narciarzy garstka.1 punkt
-
1 punkt
-
No niestety 1 miejsca zabrakło do drugiego przejazdu, ale jest progres i może następnym razem jednak będą punkty.1 punkt
-
Jutro rusza nowa gondola na południu. Biela Put czynne od 7:30 a Funitel od 8 - tak, żeby każdy mógł zdążyć na pierwszą jazdę nową koleją.1 punkt
-
1 punkt
-
No te na Julianach to już parę ładnych lat tak wystają i są raczej do zaorania niż inwestowania1 punkt
-
Marcinie, Ty na nartach byłeś prawie wszędzie... ale w świętokrzyskim i lubelskim, to sporo masz do zobaczenia jeszcze? Zapraszam jakby co w moje egzotyczne tereny Kmarcinie, normalnie wstyd, że nie byłeś w świętokrzyskim Bałtowie ...ale chyba w Konarach też nie byłeś? Koniecznie musisz nadrobić tym bardziej, że w tym drugim ośrodku od tego roku nowa trasa 750 metrów. Mam nadzieję, że widzimy się w piątek... ...oczywiście liczę, że jednak weźmiesz deski1 punkt
-
Nie przesiadłem tylko uzupełniłem Jak jest twardo, równo, to 3V rządzą jednak, no a jak jest już inaczej na stoku nie do końca pod slalomki, to wtedy Titany Tak czy siak, obie pary jeżdżą ze mną, ale jakbym gdzieś jechał i miał zabrać tylko jedną parę, to byłyby to Titany ze względu na uniwersalność. Michał dużego wyboru nie miałem, bo były tylko jedne i tylko 170cm, no ale kwota, za jaką one były do wzięcia, tj. praktycznie nowe narty czyli 600 zł zdecydowała, że przestałem myśleć o 177 cm. Nie wiem, może 177cm byłyby lepsze, ale te 170cm po dwóch dniach zadowalają mnie całkowicie.1 punkt
-
Kolejny świetny dzień na nartach miło popatrzeć na znajome tereny i powspominać. Super foty Mario! Pozdro dla ekipy1 punkt
-
Pięknie Marcinie! Nas pierwszy wyjazd w Alpy dopiero 14 stycznia - kierunek St. Anton.1 punkt
-
Dziś, po raz pierwszy udało nam się pojeździć na Szczyrbskim, bo zawsze jakoś wypada nie po drodze. Było cieplej, u góry jakieś 4-5 stopni, w Tatrach nadal panuje inwersja - na kwaterce w Smokowcach było -5 z rana, a im wyżej tym cieplej, bardzo słonecznie. Czynne wszystko oprócz Furkoty. Lekko miękko, ale całkiem dobrze Szczyrbskie to tak w zasadzie 1 trasa, która w połowie rozwidla się na 3 warianty. Furkota, to w sumie 2gi wariant górnej części Furkota (po prawej) jest w trakcie przygotowywania, po południu jeździł ratrak i "wylizywał" już trasę. Pewnie otworzą na dniach:1 punkt
-
Golgota to dziś do 15 prezentowała się bajecznie...ogolnie wszystkie otwarte trasy super, ludzi malo piękne slonce...dzis inwersja na gorze cieplej niz na dole? na Cosie również extra mimo tylko 2tras...a i jeszcze dzis trochę wiało szczególnie naJulianach i Posrednim. Wczoraj natomiast padla Velka Raca?warun miod malina.a do tego niejednokrotnie stoki na wylacznosc?1 punkt
-
Sobota zapowiadała się piękna, więc bez wahania zapadła jedynie słuszna decyzja: skitoury na Pilsku! Przy okazji tak się złożyło, że kolega właśnie skompletował sprzęt "splittourowy" i chciał go przetestować. Co to za ustrojstwo? To snowboard, który można rozłożyć, doczepić foki i wspinać się jak na nartach. Fajny patent! Widywałem coś takiego w internecie, ale nie na żywo. To teraz była okazja. Skitoury mają tą przewagę nad narciarstwem "przy wyciągowym" , że nigdzie nie trzeba się spieszyć. Normalnie wstaje wcześniej rano, szybko pruję do wybranej stacji, żeby być pierwszym na stoku, zobaczyć sztruks i jak najlepiej wykorzystać karnet. Kiedy wspinam się samemu, mogę nieco zmarudzić i pojawić się u podnóża wybranej górki np. ok. godz. 10, jak dziś. Ale najpierw wspomnę tradycyjnie o drogach - rano mały mrozik, miejscami ślisko, ale bez żadnej ekstremy. Dopiero w Korbielowie nieco śniegu na drodze i paru sparaliżowanych kierowców z tegoż powodu. Ale na szczęście sprawnie docieramy na miejsce i parkujemy pod wyciągiem BABA. Obawiałem się, że tutaj może być zdecydowanie zimniej niż w okolicach Bielska-Białej, więc się poubierałem dość grubo. Kiedy człowiek wysiada z ciepłego auta, to faktycznie odczuwalna temperatura jest niska i myślałem, że dobrze zrobiłem... Czas odpowiednio się spakować, założyć foki i do dzieła! Jeszcze nie ruszyliśmy, a już czuję jak się topię. Wystarczyło wejść do słońca i wszystko jasne: jest o wiele cieplej niż się tego spodziewałem. Już po przejściu 100 metrów zrzucam ciepłą kurtkę, a po przejściu następnych dwustu idę już tylko w jednej cienkiej koszulce bez czapki na głowie.To samo mój kompan. Na szczęście, tym razem zabrałem większy plecak i było gdzie upchnąć nadmiar odzieży. Mimo tego oboje jesteśmy cali mokrzy. Od razu zamarzył mi się mały wiaterek, bo dobre chłodzenie pomaga. Niestety tego u dołu całkowicie brak. Przy okazji przyglądamy się na stok. Ludzi na "babie" szt. kilka, nieco więcej obok na czteroosobowym krzesełku. Warunki określiłbym jako dobre, ale tu i ówdzie można zobaczyć, że śniegu mało. Ale jeździć można bez obaw. humory dopisują do momentu kiedy zobaczymy Buczynkę. Myślałem, że skoro tu już jest dobrze, to tam też choćby jakiś pasek będzie zrobiony, żeby zjeżdżający z góry mogli się dostać do dolnej części tras. Niestety, dół wygląda masakrycznie! Same kamory wymieszane ze śniegiem. Ratrak tamtędy jechał, ale śniegu zdecydowanie za mało, żeby coś to zmieniło. Dopóki idziemy do góry, nie jest to problem, ale jak będziemy zjeżdżać? Pomyślimy nad tym później, teraz trzeba się wspinać i podziwiać widoki. Im wyżej wychodzimy, tym trasa wygląda lepiej. Od mniej więcej połowy Buczynki pojawia się sztruks i tu już jazda będzie możliwa bez obaw. Również wspinaczka jest przyjemniejsza. Ciekaw byłem co z tym wyciągiem na Buczynkę. Widać, że jest gotowy do użycia. Krzesełka wiszą i niby w każdej chwili może być włączony. Oczywiście teraz śniegu mało i jazda byłaby niemożliwa, ale może choć do komunikacji między górą a dołem? Pewnie by się dało,ale... przyjrzyjcie się na zdjęcie: Może temu stoi? Widać, musiał być "ochrzczony" jak niedawno stary orczyk w tym miejscu. Mam nadzieję, że szybko uporają się z tym problemem (i być może innym...) i w końcu krzesełko ruszy. My wspinamy się dalej. Kiedy docieramy do Płaju, zaczyna wiać. Powoli trzeba zacząć myśleć o ubieraniu się, choć dla mnie to dopiero idealny komfort termiczny. Mój kompan woli założyć choć czapkę. Stąd już widać schronisko na Hali Miziowej, więc już tak przyjemniej się robi. Po drodze mijają nas narciarze, kierujący się na Buczynkę. Wszystkim odradzamy ten kierunek, ale tym rozpędzonym nie jesteśmy w stanie. Oj, będą się rysować ślizgi, tępić krawędzie i inne takie. Powinni dać jakieś ostrzeżenie, dużą tablicę, ale niczego takiego nie zauważyłem. Nawet tej słynnej z napisem: "Uwaga, kamienie na trasie!"... Cóż, My dalej do przodu, a tu warunki już fajne. Nie wiem jak końcówka niebieskiej do Hali Szczawiny,ale do Płaju jest dobrze. Jeszcze chwila i osiągamy Halę Miziową. Oprócz pięknych widoków, patrzymy też co tu działa itp. Ludzi bardzo mało. Działa wyciąg na Pilsko i talerzyk na Kopiec. Warunki na trasie bardzo dobre, choć nawet tutaj jakoś obficie nie sypnęło. Kto się uważnie przyglądał, na pewno zobaczył prześwitującą trawę. Na szczęście nic groźnego i na chwilę obecną góra Pilska jak najbardziej godna polecenia. My, będąc rozgrzani, decydujemy się od razu zdobyć szczyt. Przerwę zrobimy sobie w drodze powrotnej. Kierujemy się na niebieską trasę i dalej na Kopiec. Po dotarciu na miejsce, robimy sobie krótki odpoczynek. Kolega zaczął narzekać na obtarcia stóp. Trochę mnie to dziwiło, bo laćki snowboardowe są prawie jak normalne buty. Najwidoczniej "prawie" robi dużą różnicę. Na Kopcu małe zaskoczenie - mija nas kilka skuterów śnieżnych. Wiem, że niektórzy w poważaniu mają wszelkie zakazy, ale skąd ich aż tak dużo? Mały dyskomfort podczas odpoczynku... Szybkie fotki i ciśniemy na szczyt. Widać dość dobrze nie tylko Babią, ale też np. J.Żywieckie czy Skrzyczne. Podobnie jak na Buczynce, niepokoi nas widok powyżej trasy narciarskiej z Pilska - sporo ciemnych plam,wystająca ziemia i kamole. Tu też będzie trzeba kombinować przy zjeździe. Na samej kopule Pilska śniegu do zjazdu dość, ale jeszcze go mało, jak na tutejsze standardy. No ale to dopiero połowa grudnia. Najważniejsze, że docieramy do szczytu i mamy zasłużoną nagrodę, czyli widoczki. Dobry nastrój psuje jedynie bardzo silny i mroźny wiatr. Tu już musiałem ubrać drugą, cienką bluzkę, a po dotarciu na szczyt i odpoczynku, ciepłą kurtkę. Pozostaję się "rozfoczyć", zrobić fotki i tradycyjne Selfie. Na szczycie dostrzegliśmy też narciarzy i snowboardzistów jeżdżących przy pomocy latawców. Niektórzy wzbijali się nawet dość wysoko w powietrze! Jeśli jeszcze ktoś się zastanawiał, czemu tak lubię Pilsko, zwłaszcza na tourach, to już chyba wie... Dobra, fotki porobione, czas uciekać, bo tu strasznie zimno. Wiatr daje w kość zwłaszcza moim dłoniom. Rękawiczki nie pomagają za bardzo. Ruszam więc szybko w dół, byle się nieco schować. Po drodze trzeba uważać,bo zdarzają się takie kwiatki: Kopuła Pilska jest praktycznie płaska, co w sporej części uniemożliwia jazdę na snowboardzie. Narciarz odepchnie się kijkami, "zrobi jodełkę" i po problemie. Snowboardzista ma gorzej, no chyba, że ma Splitboarda i kijki... Tak docieramy do bardziej stromego odcinka odcinka, gdzie można już sunąć bez użycia wspomagania. Kolega montuję dechę, a ja zaczynam kombinować, jak pokonać wcześniej wspomniane miejsce. Wbrew pozorom, nie jest źle i szybko docieram do trasy narciarskiej, na której warunki są już dobre. Oczywiście po południu jest już trochę zmęczona, w jednym miejscu zaczęły wyłazić borowiny, ale bez żadnych przykrych niespodzianek. My ciśniemy do schroniska trochę się ogrzać, choć już podczas jazdy zacząłem nabierać właściwej temperatury. Dobry grzaniec nie jest zły, zwłaszcza w takiej sytuacji. Przy okazji wyjaśniło się, skąd wzięły się skutery śnieżne - można je wypożyczyć! Chyba sam kiedyś spróbuję... Ogrzani, napojeni i nakarmieni ruszamy na dół. Trochę się nam zwlekło i zaczął się już robić półmrok. Szybko pokonujemy trasę, a z nami sporo innych narciarzy i snowboardzistów. Biedaki chyba nie wiedzieli na co się piszą... Jeden gość zalicza glebę jeszcze na dobrym odcinku i niestety dość mocno ucierpiał. Pojawili się jego koledzy, więc My jedziemy dalej do Buczynki. Do jej połowy jazda bezstresowa, później co raz więcej kombinacji. Mi udało się dotrzeć na tyle daleko, że jedynie 100, może 200 metrów musiałem przejść. Bez strat, dodam. Dalej, tj. od Soliska, jazda już z przyjemnością, choć pojawiło się trochę lodu. Przeszkadza jedynie słaba widoczność, bo jeszcze nie włączyli oświetlenia. To znaczy "BABA" nie włączyła... Dojeżdżam na nartach do samego parkingu, pakowanko i czas wracać do domu. Kolejny bardzo udany dzień na nartach, a właściwie na tourach. Piękna pogoda, piękne widoki i w dobry towarzystwie.Szkoda, że Góral nie mógł dołączyć, na pewno by nie żałował - szczególne pozdrowienia dla Ciebie! Pozdrawiam, Johnny.1 punkt
-
Dziś Łomnica. Ludzi mało, na stokach twardo. Od rana lekki mrozik i tak przez cały dzień. Słonecznie. Czynne 2/3 niebieskiej części i 1/3 czerwonej. Nie za dużo, ale w związku z tym, że pusto, to pojeździć troszkę można Na górze inwersja, więc mają problem z naśnieżeniem górnej części tras czerwonych. Na czarnej kamienie już przykryte. a w takich klimatach mieszkamy:1 punkt
-
tu nie trzeba apelować, tylko doinstalować odpowiednią wtyczkę, która ukrywa zbyt długie cytaty1 punkt
-
Velka Raca 16.12.16. Dzisiaj rozpocząłem sezon i padło na VR. Jeżeli chodzi o warunki to trasy przygotowane są dobrze (te otwarte) Dzisiaj otwarta była: 1, 3, 4, 5, 7 i 12. Czarna 9 niby była zamknięta ale dało się jeździć (przygotowanie jej jednak było do bani). Dzisiaj czynne wyciągi to Dedovka, Laliki i Hrebenova. Marguskę włączyli około 10. Za 15 jurków wyjeździłem się setnie. Ludzi było niewielu. Jutro zapowiadają czynne wszystkie wyciągi i dodatkowo trasy 10b, 2 i wszystkie łączniki. Tu parę fotek: Pozdrawiam.1 punkt
-
W ubiegłym tygodniu widziałem gdzieś materiał na ten temat w telewizji. I był również w nim nasz ulubieniec - ale ogólnie materiał na "nie", bo zmiany w prawie "zniszczą nasze eko-bogactwa". Jak się dokopię do materiału, to go tu wkleję. Ok - mam - o tym mowa: http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/wiezienie-dla-ekologow-za-blokowanie-urzedniczych-decyzji,698258.html1 punkt
-
Nówka sztuka Pisten Bully 600 odpakowana z folii1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
co prawda Skicross ale swietny występ http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2016-12-14/riemen-zerebecka-wiem-ze-zwyciestwo-jest-mozliwe/ http://www.fis-ski.com/freestyle-skiing/ski-cross/events-and-places/results/1 punkt
-
Udało mi się wczoraj wreszcie rozpocząć nowy sezon .Ze względu że na V.R. mam kamieniem dociepnąć (112km ) a warunki zapowiadały się rewelacyjne nawet się nie zastanawiałem . 8.30 zameldowałem się na Dedovce pod kasą .Ludzi mimo że to piątek bardzo mało( w godzinach szczytu na stoku naliczyłem aż 7 osób ;)).Trasy otwarte wszystkie,z wyciągów nie kursowała jedynie kanapa na Marguśce.Na laikach w górnej części czarnej trasy śnieg przemieszany z ziemią i to by była jedyna rzecz do której można się przyczepić reszta przygotowania tras bardzo dobra1 punkt
-
Pilsko ogłosiło otwarcie górnych tras na górze za tydzień, Skrzyczne też a co w SON? Postanowiłem to sprawdzić. Muszę powiedzieć, że śnieżą na całego i pewnie również wkrótce otworzą pozostałe trasy w Solisku i Juliany: Poza tym na trasach jest 60 cm naturalnego śniegu, pewnie już z niego można by ubić trasy w kierunku Małego Skrzycznego: W połowie orczyka na Małe odbijam w kierunku Malinowa, żeby dotrzeć na Wierch Pośredni i tak jak przewidywałem droga jest przetarta przez skutery. Jakoś muszą się przemieszczać pomiędzy stacjami ośrodka, widoki: Szuram do celu a tu nagle koniec śniegu. Droga rozorana przez koparę. 1,5km przechodzę trochę lasem, trochę z nartami na plecach by wkrótce dotrzeć pod szczyt Malinowa i do ścieżek, które zazwyczaj latem zarośnięte krzewami są nie do odnalezienia a dziś to arterie komunikacyjne: Ledwo żywy połykam kiełbaskę w Iglo i gorącą czekoladę z adwokatem i zsuwam się Golgotą na nic innego nie mam już siły. Golgota zrypana totalnie. O tej porze to normalne. Ludzi tłok, pewnie lepiej w Korbielowie:1 punkt
-
Temat jest na pewno części z Was znany (sam używam tego narzędzia w celach zawodowych) ale podejrzewam, że nie wszystkim. Bezpośrednią inspiracją do zajęcia się tym tematem było parę postów na PW, które dostałem na tym i innym forum narciarskim. Pragnąc na nie odpowiedzieć zajrzałem na Google Earth. W przypadku gór, które nas interesują jest to po prostu siatka wysokościowa oteksturowana zdjęciami satelitarnymi. Niby niewiele ale... popatrzcie sami. Na początek zajrzałem do Dienten, które z taką przyjemnością ujeżdżaliśmy w zeszłym sezonie Na czerwono zaznaczyłem najkrótszą linię ale oczywiście widać jak jest szeroko i można śmigać wszędzie. Niebieska to nie polecany (przez nas) ale możliwy wariant, który prowadzi do jeszcze bliższego przystanku skibusa. Zapomniałem włączyć warstwy z przystankami ale na końcu czerwonej linii jest właśnie przystanek (skibus dojeżdża tu 3x na dzień). Patrząc na sam zjazd odczytałem, że na górze jest 1545 m npm na dole 1020. Czyli 520 m przewyższenia, zjazd ma 1 500 m, średnie nachylenie to 38% (czyli tak czarna) miara kątowa to 20 stopni. Przyjemny, bezpieczny lawinowo zjazd który nigdy nie jest przejeżdżony bo trafia tam maks 6 narciarzy/skibus. Można wrócić oczywiście z buta i jest to 2 km. Można dojść do tego następnego przystanku 400 m co da dodatkowe 3-4 zjazdy. 6 takich przyjemnościowych zjazdów plus to co zrobimy jeszcze gdzie indziej ustawia piękny dzień. Patrząc jak bardzo to narzędzie ułatwia planowanie (nie muszę wizualizować sobie powierzchni z warstwic, pomijając, że trzeba mieć mapę takową) postanowiłem się przyjrzeć zagadnieniu o którym gadaliśmy z Jurasem i Arasem czyli zjazdu z Hochkeil do Mulbach. Wizja terenowa była niezbyt zachęcająca i uznaliśmy, że niekoniecznie. Na początek plan ogólny Od razu rzuciły mi się dwie linie. Obróciłem to sobie Czerwona wyglądała bezproblemowo kończąc się na skibusie, który tam jeździ często. Z niebieską miałem wątpliwość w dwóch miejscach :na krzaczorach (ale to można minąć) i na dole - czy jest podejście. Popatrzyłem więc na to jeszcze z innych punktów. I widać, że podejścia pod górę nie będzie tylko kawałek po asfalcie. To drugie zdjęcie może Wam się wydać cokolwiek dziwne ale pamiętajcie, że fota jest niejako "naciągnięta" na siatkę wysokościową. Z góry wyglądało to całkiem przyjemnie. I jeszcze takie ujęcie Na końcu jeszcze sprawdziłem parametry dla czerwonego zjazdu. Wyszło 1000 m w pionie, długość 2,65 km, 22 stopnie. Czyli jest sporo dłuższy od tego w Dienten, troszkę bardziej stromy a skibusów dużo więcej. Oczywiście nie wiadomo czy są płoty, rowy, czy ta droga na górze jest odśnieżana (raczej nie). Ale to są drobne przeszkody, najważniejsze, że wygląda, że przy sprzyjających warunkach będzie świetny całkowicie bezpieczny lawinowo zjazd. Podejrzewam, że pewnie niedługo będzie (już zresztą są - zabieramy je zawsze na tury) milion kmz-ów (tracków) opisujących wszelkie zjazdy narciarskie. Ale zawsze jest szansa, że wymyślimy coś "autorskiego" przy pomocy tego wygodnego narzędzia. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
I korzystając z mojej nowej zabawki a jednocześnie wracając do wątku. Tak wygląda teren lodowca w lecie. Tutaj wrysowałem niebieskie linie to co je jeździliśmy z obu gondolek. Oczywiście z tej górnej jest dużo więcej zjazdu. Czerwone linie są dla tych co umieją jeździć (czyli nie dla mnie - na razie, mam nadzieję...). Do jeziorka jest stromo dalej to już płaski dojazd do kanapy. Razem to jest z 700 m różnicy poziomów. Po odjęciu ostatnich 100 m wychodzi około 600 m w pionie fajnej jazdy. Teraz najciekawszy kawałek. Jak pomierzyłem to w sumie nie jest tak stromo, fragmentami może dochodzi do 45 stopni. Podczas jazdy jednak parę razy czuje się respekt bo jest trochę skalnych przewężeń. Pozdro Wiesiek1 punkt







