Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.12.2016 w Odpowiedzi
-
Na Skrzycznem warunki w miarę, śnieżą FIS i Doliny, tam też najspokojniej. Po 10:00 do krzesła buła ludzi ale do orczyków na bieżąco. Ludzi na trasach sporo, dobrze że ja na turach :-) Ale na górze dziś piknie! Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka17 punktów
-
Od 11:00 do 14:30 jeździłem dzisiaj na Skolnity. W ciągu dwóch tygodni trzeci raz tam.Co zrobię jak mam tam najlepszy dojazd, trasy fajne a ludzi mało. Dzisiaj dwa razy stałem po pół minuty w kolejce do krzesełka. Dzisiaj pierwszy raz miałem okazję pojeździć na czerwonej.Fajna trasa chociaż nie za długa.Trudność podobna do czerwonej na Czantorii .Warunki do 12:30 na obu trasach na 4 w skali 0-6. Później niebieska na 3 a czerwona dalej 4. Temperatura -2 do -4 C. W nocy uruchomią naśnieżanie.W Wiśle i Ustroniu bardzo marnie z naturalnym śniegiem a wyprodukowany przez maszyny szybko lodowacieje. Trzeba się będzie rozpytywać czy ktoś jest z Forum bo inaczej się nie rozzpoznamy. Pozdrawiam.16 punktów
-
Szczyrk. SON i COS Dziś z samiuśeńkiego rańca pojechaliśmy ujeżdżać łorcyki A że pogoda zapowiadana miała być ładna to wzieliśmy karnety dzienne co by póżniej jeszcze objechać Cos Ludzi tak jak się spodziewaliśmy,czyli sporo,ale dłuższych kolejek nie uświadczyliśmy Samo przygotowanie tras określiłbym jako dobre przez pierwsze 2 godzinki Potem dostateczne(połacia lodu,sporo minerałów) O dziwo nartki dziś nie ucierpiały,a ojeżdziliśmy się jak w Alpach Co jak co ale Szczyrk to jedna z najlepszych miejscówek z ilością tras Najlepsze warunki na golgocie i na 7 praktycznie do końca dni16 punktów
-
Kilka fotek z trasy Solisko-Małe Skrzyczne z mojego pierwszego podejścia skiturowego :-) Określiłbym warunki jako dobre. Pozdrawiam z Hiltona na Dolinach, teraz drugie podejście na Skrzyczne :-) Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka15 punktów
-
Wczoraj 28.12 byliśmy w Zieleńcu. Krótka relacja, warunki na trasach bardzo dobre, do tego słońce i mały mrozik. Dzień wcześniej trochę popadało nowego, podstawa twarda sztuczna, sypki śnieg, otoczenie białe. W zasadzie na wszystkich trasach warunki zbliżone, in minus tylko Nartorama (trasa z szerokim mostkiem), gdzie wciąż trochę kamieni się wala oraz słabo ubita trasa przy 4-ce Winterpola (trasa przez wąski mostek). Przejechaliśmy cały Zieleniec od lewa do prawa, z parkingu prosto na trasę, wszystkie wyciągi chodzą, łączniki przejezdne, trasy przygotowane. Bardzo nam się podobało, jak Zieleniec obecnie daje radę i sprawnie działa. Większe kolejki do najbardziej popularnych wyciągów: niebieska kanapa Nartoramy, pomarańczowa Winterpol, czwórka Mieszka. Kolejki tak do 10 min.12 punktów
-
Zdjęcia znalazłem, więc wstawiam wczorajszą relację z SON-u. Dzisiejszy dzień wyglądał nieco inaczej. Rano pobudka o 6:50, śniadanko, pakowanko i pożegnanie... Po 7:40 jedziemy już drogą 942 do Szczyrku. Przed samym wjazdem do miasta było małe zagęszczenie. Pierwszy nasz kierunek - Czyrna. Tam toczą się rozmowy "na szczycie". Po godzinie wracam do samochodu pełen nowych wieści. Za rok sporo się zmieni. Większość powinna być zadowolona, chociaż mogą się poczuć zniesmaczeni fani Golgoty (być może będzie jednak wszystko w porządku). Przeciwnicy orczyków powinni skakać z radości na wysokość Skrzycznego. Jest za to dobra wiadomość dla wszystkich - trwa naśnieżanie Czyrnej. Niedługo ruszą pierwsze trasy Ciśniemy na Solisko. Parkujemy przy drodze do Malinowa. Klik klik i jedziemy na Golgotę. Tory pod orczykami nawet się trzymają. Potem od razu hop na orczyk nr. VI. Na początku zjeżdżamy trasą 8 i 13. Ósemka lodowa ze świeżym śniegiem. Trzynastka podobnie - lodowa z przetarciami i świeżym śniegiem. Kręcimy się trochę po Julianach - na trasie 9 i 12 lodowa pustynia z puszystą niespodzianką za ścianką. Tata tuż po wywrotce Trasa 10 (czerwona) trzymała się w miarę dobrze. Oczywiście było trochę lodu, ale świeży śnieg też się trzymał. Potem jedziemy na Golgotę (11) na Solisko. Warunki dostateczne - kilka kamieni, grudki zmrożonego śniegu i bardzo twardo. Jedziemy na trasę nr. 4 i 4a. Lodowo i sporadyczne przetarcia pod koniec trasy na Suchem. Mimo tego jeździło się świetnie (były też miejsca idealne). Według mnie trasa nr.4 jest jedną z najlepszych w SON-ie - na początku szeroko, kręta na całej długości a w kilku miejscach jest bardziej stroma. Za rok ma być nie do poznania Potem jedziemy na Małe Skrzyczne i trasę nr. 2. Tam oczywiście zimno, wieje, mgła, pada śnieg i sypią armatki. Trochę lodu (raczej mocno twarde i świeżego śniegu - warunki dobre. Pod orczykami wybornie (z wyjątkiem samej góry). Zziębnięci jedziemy ogrzać się na trasie nr.7 (czerwona). Warun bardzo dobry - twardo, prawie bez przetarć. Po kilku zjazdach jedziemy do Bacówki poniżej Płoncycki (polana na 4). Zajadam się trochę zwęglonym szaszłykiem (ale bardo dobrym), oscypkiem z żurawiną. Na koniec herbatka z sokiem i cytryną. A to wszystko prsy ognisku w drewnianej chatce. Jest świetnie! Jako, że na dole miał już być Johnny_narciarz, popędziłem na dół. Do końca dnia (do 16) kręciliśmy się najpierw na 4, potem na 2, a na koniec na 7 - najlepiej wyglądała. Po raz pierwszy udało mi się dogonić Johnnego a nawet go prześcignąć! Nawet chmury się nieco podniosły. Jazda wyśmienita. Szkoda, że to koniec. Trzeba wracać do szarej ponurej warszawskiej rzeczywistości. Jak to poprawić? Wspominając szczyrkowe szaleństwo na zdjęciach. Żegnaj Szczyrk. Do zobaczenia w następnym roku! Pozdrawiam Marcin12 punktów
-
Wczoraj "zaliczyłem" popołudniowe nartowanie na Kiczerze przy Hotelu Stok. Niestety fajnie było tylko ok. 45 minut po ratrakowaniu. Potem pojawiło się dużo "odsypów" i miejscami lód. Trudno mi sobie wyobrazić jak wyglądają stoki, które nie są ratrakowane przed wieczorną jazdą. Przynajmniej jazda bez kolejki, na bieżąco. Dzisiaj za to odwiedziłem z synem Skolnity. Bardzo pozytywnie. Jazda jak zwykle bez kolejki. Obydwie trasy fajnie przygotowane, szczególnie z rana bardzo przyjemna jazda. Od 11 trochę gorzej (przewaga sztucznego śniegu robi swoje), ale bez tragedii. Nie robiłem zdjęć, ale wracając nie mogłem się oprzeć. Lud ciągnie w góry...12 punktów
-
11 punktów
-
Od rana wróciliśmy na Słotwiny przyjrzeć się za dnia, jak to wszystko wygląda. Miałem nadzieję na trochę więcej słońca, ale wbrew prognozom było pochmurno. Ale i tak fajnie. Mniej wiało, nawet śnieżek lekko poprószył. Stok super, ludzie pojawiali się falami, koło 11 może trochę więcej, koło 14 znów większość wjeżdżała samotnie na kanapach. Wieczorem, podczas spaceru po Krynicy wzrok przykuł rozświetlony stok HenrykSki. Nawet nie wiedziałem, że tam jest. Może bym diechy zabrał. Ale w Karczmie przy tym stoku jeść dobrze dają. Swoją drogą, sam się sciskam i winszuję dłuższych nart - każdy dodatkowy centymetr na kilo czy dwa świątecznego obżarstwa Rano, po śniadaniu, na Jaworzynę.10 punktów
-
Byłem dziś na Złotym Groniu i na wszelki wypadek pojechałem przez Żywiec... Relacja wkrótce...10 punktów
-
Dziś pierwszy raz wybrałem się na tury. Tak, tak, pierwszy raz! Do tej pory nie miałem okazji, nie miałem takiego sprzętu, ech, dalej nie mam....Wczoraj u Andy-w przeszedłem krótkie szkolenie co i jak z wiązaniami i fokami, dopasowaliśmy moje narciarskie zjazdowe buty typu „race” i co, trzeba było spróbować! Babcie do dzieci załatwiłem, żonkę do pracy odwiozłem i wio do Szczyrku. Plan był prosty, wejść na Skrzyczne z Soliska a jak będę czuł się dobrze to może pozwolę sobie jeszcze na coś więcej... obawiałem się trochę moich butów, bałem się że mogą mnie obetrzeć! 7:20 stawiłem się więc pod Golgotą, szybkie gramolenie bo troszkę zimno i jestem gotowy. Cisza, spokój, tylko szum armat ale za to ani żywej duszy, idzie mi się super, jest mi ciepło, cykam fotki. Pierwszych narciarzy spotykam dopiero na Hali Skrzyczeńskiej. Po drodze dostrzegłem że armaty pracowały też na trasie do Czyrnej, więc może niebawem opcji do jazdy będzie więcej. Dalej idę w kierunku Małego Skrzycznego i delektuję się ciszą, pusto. Dopiero na ostatniej ściance spotykam kolejnych miłośników białego szaleństwa. Po godzinie osiągam szczyt Małego Skrzycznego, zjadam batonik i dalej w drogę do głównego celu. Tu nie spotykam już nikogo, cisza, spokój, bez wiaterku, warunki idealne, no może słonka brakowało. W końcu po około 1,5 godzinie osiągam swój cel! Robię parę zdjęć Mam jeszcze mało, stopy nie obtarte, siły jeszcze są więc szybkie przepakowanie i jadę w dół. FIS-em do Jaworzyny i na sam dół Dolin. Warunki w miarę ok, choć pracujące armatki utrudniały jazdę, do tego momentami lodowo. Ręce mi zamarzły i postanawiam zrobić sobie pit stop w Hiltonie, ciepła duża herbatka za 4 złote i jestem rozgrzany, chwila odpoczynku, zakładam foki i ponownie zaczynam się wspinać w kierunku Skrzycznego. Od razu po wyjściu z baru zobaczyłem dwóch ski turowców i za nimi szybko poleciałem. Przez Doliny do Jaworzyny a potem chłopaki gdzieś się stracili, albo to ja się straciłem, chyba za dużo fotek cykałem i mi uciekli... Z Jaworzyny wybrałem wariant podejścia Ondraszkiem. Tu nie byłem aż tak szczęśliwy bo było już koło 11:00 i fale narciarzy jechały w dół...trzymałem się boku i na szczęście nikt we mnie nie wjechał. Po ponad godzinie od opuszczenia baru udało się drugi raz w dniu dzisiejszym wejść na szczyt. A było naprawdę warto! Wyszło słoneczko, którego nie było przy pierwszym wejściu a widoczki były przepiękne. Sami zobaczcie Pozostało szybkie przebranie się i zjazd na sam dół. W SON-ie warunki koło południa były tak jak w COS- ie, czyli w miarę dobre, choć oczywiście trasy już trochę zmęczone, plus ciągle pracujące armatki nie ułatwiały zadania. Krótko podsumowując spędziłem fajnie parę godzin na nartach, zrobiłem koło 17 km, ponad 1000 m w pionie, jestem zmęczony ale takie zmęczenie bardzo lubię! Na pewno będę chciał jeszcze do ski turów wrócić. Na bank! Dzięki jeszcze raz Andrzej za sprzęt! Pozdrawiam serdecznie Maciek9 punktów
-
Kolejny dzień na nartach, z powodu żonki, postanowiłem spędzić na Złotym Groniu. Nie jest to najlepsze miejsce podczas okresu międzyświątecznego ze względu na frekwencję, ale chcieliśmy przetestować ów stok przed Sylwestrem. Ostatnio jestem leniwy i nie chce mi się wcześniej wstawać, więc wyjechaliśmy z domciu dopiero gdzieś ok. 12. Zaliczyliśmy jeszcze serwis narciarski po drodze, bo Progressory potrzebowały wsparcia i udaliśmy się w stronę Istebnej. Obrałem drogę przez Żywiec, bo spodziewałem się sporych korków w okolicach Ustronia i Wisły i się nie pomyliłem! Drogi puste, suche, aż do zjazdu na Koniaków. Później standard biały obowiązywał, ale bez większych utrudnień. Najgorsza jest ta wąska droga dojazdowa; to jakiś koszmar i nic się z tym nie zmieniło. Czy tamtejsze władze nie dostrzegają z czego żyją? Może by lekko poszerzyć tą drogę? Dotarliśmy sprawnie, więc nie narzekam. Do tego udało się fajnie zaparkować, bo ktoś właśnie opuszczał miejscówkę... Gramoling i przy okazji penetracja stoku z daleka... Na stoku tłumy i niestety przy bramkach do wyciągu również. Spodziewałem się sporej frekwencji, ale nie aż takiej o tej porze! Jesteśmy, to nie ma co już wybrzydzać, tylko trzeba przełknąć orzech i do kasy. Jednym z celów było dopytanie o karnety Sylwestrowe. Bierzemy 2 godzinki za 40 dychy od łebka i do kolejki. Początkowo ,myślałem, żeby rozpocząć od małego orczyka, ale ten nie działa! W zamian jest coś tam dla rozpoczynających przygodę... Kolejka spora, ale przepustowość krzesła sporo nadrabia i idzie to sprawnie. Nie jest tak źle, jak się zapowiadało. Do tego z każdą chwilą ludzi ubywa. No to ruszamy na stok. Żonka przerażona i jakby wszystko zapomniała, co wcześniej wypracowała. Trzeba będzie tu więcej popracować... Warunki o tej porze dość trudne, dla początkujących. Lód i cukrowe kopce. Ja się szybko adoptuję do warunków, ale lepsza połówka ma gorzej. Dziś wziąłem inne narty - przede wszystkim naostrzone. Jeździ mi się zdecydowanie lepiej niż wczoraj, ale ze względu na tłumy muszę nieco odpuszczać. Ale odczucia co do warunków pozytywne! Może przez dobrze naostrzone narty... Pogoda dość przyjemna. Żadnych opadów, sporo słońca i lekki mrozik. Gdyby nie zmęczenie trasy, byłoby idealnie. Ale też trudno krytykować. Kamieni żadnych, nawet najmniejszych! Tu szacun! Przy takim przerobie? Dają radę i chyba nie przypadkowa ta frekwencja. Tylko ludzie kompletnie sobie nie radzą z wsiadaniem na krzesło... Tak! Niby proste, ale dla niektórych mega skomplikowane... Ale to taki czas... Przy okazji zerkałem na Ochodzitą, bo lubię to miejsce. Ale tam nic się nie dzieję, choć naturalnego śniegu tu na polach leży ok. pół metra! Tak, tyle go jest! Powinni dawno wystrtować, ale żywej duszy nie widać. Szkoda. Dobrze wspominam nasze wypady z Andy-w i Mati1981 na ten stok... Łezka w oku, jak patrzę na filmik... Dwie godzinki szybko zleciały i czas wracać. Dopytałem o Sylwestra i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ponownie bez korków, ale byli "zamulający", sparaliżowani na widok śniegu. Cóż zrobić? Trzeba przywyknąć. Pozdrawiam, Johnny.9 punktów
-
My dzisiaj dotarliśmy do Krynicy i od razu pogoniliśmy na Słotwiny Śnieg zacinał, wiatr trochę też, ale stoki były dobrze przygotowane, ludzi jak na lekarstwo. Odbiłem sobie to wczorajsze pogodowe rozczarowanie na zamojszczyźnie. Wieczorna jazda. Super sprawa Do tego za 30 zeta od 16 do 19:45 Moje dziewczyny też zadowolone, coraz lepiej sobie radzą (co prawda na ich jeden zjazd ja robię dwa, ale...). Pękałem z dumy Mała pierwszy raz na kanapie - trochę paniki, wrzasku, raz nam nawet została na krześle (tia ), ale bardzo jej się spodobało Na Azoty nie poszliśmy, bo otwierali po przerwie dopiero od 18. Za to zamykali o 22. Może jutro. Niemniej kanapę mają bardziej wypasioną Nowe diechy super9 punktów
-
Dzisiaj zawitałem z synem na Skolnity od 9.00-12.30.Rano niebieska równo i szybko,od 11-tej odsypy ,ale bez tragedii .Czerwoną jechałem pierwszy raz .Dobre nachylenie i warunki z rana idealne .Narciarsko udany dzień:) Poszukiwałem forumowicza janek57,ale nie było nam dane się spotkać.Pozdrawiam7 punktów
-
6 punktów
-
W SON byłem raz w życiu, może z 9 lat temu to było i choć jeździłem może przez 2 godziny, to byłem zauroczony tym miejscem, trasami, ośnieżonymi drzewami, klimatem tych orczyków kapiących smarem. Pamiętam Golgotę, która była dla mnie prawdziwą golgotą, gdzie tylko modliłem się po cichu, żeby zjechać na dół cało. Pamiętam, że jechałem do Soliska, a znalazłem się w Czyrnej. A stamtąd niezapomniana wspinaczka orczykiem do Hali Skrzyczeńskiej, gdzie na orczyku obok mnie jechał chłop, który miał lekko ponad 2 metry wzrostu i ze 150kg wagi. On miał swoją część pod dupą... a ja swoją gdzieś pod łopatkami walcząc cały podjazd o to, żeby na tym orczyku utrzymać się za wszelką cenę. Pamiętam też, że wtedy to bylem gość... bo jeździłem bez kijków... i nie miałem jak wyhamować w kolejce do wyciągu na Pośredniej, ale udało mi się... na tych co byli przede mną. Zasłużone zjeby zebrałem, ale grunt, że jazda trwała nadal. Ech, zebrało mnie na wspomnienia. Z chęcią jeszcze wpadłbym tam teraz przed postawieniem planowanych kanap.5 punktów
-
Panowie, wy oczekujecie czegoś extra, a nic takiego nie było więc ciężko się tu jakoś rozpisać. Po wielce udanym dniu pierwszym oczekiwaliśmy najgorszego pogodowo dnia (hahahaha, skala zły-gorszy-najgorszy okazała się jednak potem bardzo płynna), bo prognozy zapowiadały na niedzielę duże opady. I niestety się sprawdziły, o 6 rano w słabym świetle latarni było widać jak leje... deszcz. Ale nic to, mus to mus, jeździć trzeba. Dojeżdżając do Saalbach widzimy w górze niezłą kurzawkę. Wybieramy parking podziemny pod Bernkogelbahn, żeby nie przemoknąć już zakładając buty. Za chwilę okazuje się, że część wyciągów jest zamknięta z powodu silnego wiatru, nie działa połączenie z Fieberbrunn. najwyższe krzesła w Saalbach i Hinterglemm też zamknięte. Zaczynamy więc jazdę od trasy 66 pod Bernkogelbahn i ta trasa jest jakimś fenomenem, bo do końca dnia mimo sporych opadów pozostaje "jezdna". Po kilku zjazdach i braku innych opcji po tej stronie Saalbach przechodzimy przez miasteczko do Schattberg X-Press. Na szczycie Schattberg Ost wieje niemiłosiernie. Przejeżdżamy w stronę Schattberg West i w dół czerwoną 6, masakra, śnieg, odsypy na pół metra, nogi palą. Potem w górę na szczyt Zwolferkogel, bez sensu, ale towarzystwo się uparło. Góra nie do jazdy, wiatr, kurzawa, dół znacznie lepszy, kawałkiem jest otwarta jedna z moich ulubionych tras, czerwona 13/12 Pucharu Świata. Czas na pauzę i posiłek. Potem wracamy do Saalbach przez Schattberg West do Saalbach, panowie postanawiają się skatować czarną 1, my zjeżdżamy gondolą. Na koniec dnia wracamy na 66 do Saalbach i znowu jest przyjemnie. Skiline pokazuje tego dnia 21km, co po 41km dnia pierwszego wydaje się marnym wynikiem, ale jeździ się tak jak warunki i umiejętności pozwalają. Na chwilę zbocza robią się białe, śnieżna kołderka daje jakąś nadzieję na pozostanie w klimacie zimy. Mój nowy outfit dał radę, zwłaszcza budżetowa kurtka okazuje się niezła w tych warunkach.5 punktów
-
Czarna Góra - pierwszy wyjazd "najszybszym wyciągiem w Polsce" ponad 20 minut - dłużej niż Babcią ? drugi to samo, a potem wyłączyli , padł jakiś czujnik. Czekam na trzecią szansę i obiecane 3minuty 33 sekundy. Na trasach lodowo , można spokojnie ćwiczyć jazdę na łyżwach, ale za to pogoda ideał. Po dwunastej ruszyła - faktycznie zapieprza jak szatan VID_20161229_123136.mp45 punktów
-
Miałem dziś przetestować BSA, ale zadzwonił Leitner, że jest w SON, więc tam się udałem. Pojechałem o dość głupiej porze, bo na miejscu byłem o 13.30. Ale coś tam pojeździłem... Drogi w dobrym stanie, więc dojazd do Szczyrku sprawny. Dopiero tutaj trochę śniegu na drodze, ale bez żadnej ekstremy. Szybko docieram pod Golgotę, gramolka i do kasy. Najbardziej pasowało by mi dziś wziąć 2 godzinki, ale takiej opcji nie ma. Chcę czy nie, muszę brać minimum 3 godzinki. Cóż, może jakoś objadę czas na ratrakowanie... Ruszam pod Suche, gdzie już czeka na mnie Marcin i udajemy się pod orczyk. Wciągamy się w sumie na Halę Skrzeczeńską i kierunek trasa niebieska. Niestety, pierwsze wrażenie mało fajne. Lodowo, a do tego mustwo miejsc, gdzie wywiało śnieg i wystają minerały. Choć pozornie nie wygląda to źle. Marcin musiał tutaj odebrać telefon i przy okazji przywitaliśmy się z jego ojcem - pozdrawiam serdecznie. Ruszyliśmy pod orczyk i tym razem wciągnęliśmy się aż na Małe Skrzyczne.Tylko po drodze ta komunikacja między wyciągami... Spodziewałem się sporej mgły, ale nic takiego nie było. Za to są ładnie ośnieżone choinki. Niestety początek trasy wyglądał jak niżej - sporo lodu i wywianego śniegu. Do tego znowu trochę kamyczków, których nie było widać. Jak tylko wjechaliśmy w las, było już fajnie i tak do Hali Skrzeczeńskiej. Zaliczamy ją jeszcze raz i uciekamy na czerwoną 7. Tu wyraźnie lepiej, choć ścianki też nieco zlodowaciałe. Ale tu choć nie ma kamyczków. Decydujemy się spędzić resztę czasu na tej właśnie trasie. Tym bardziej, że Leitner wspominał o Julianach, gdzie warunki też marne. Nie chciało mi się tego sprawdzać... Cieszyć mogła za to frekwencja - ludzi tak w sam raz. Kolejek do wyciągów praktycznie brak. Pogoda też niezła. Lekki mrozik, chwilami lekki opad śniegu i całkiem dobra widoczność, jak na tak ponury dzień. Słońca brak, to też chętnych do opalania nie ma... Razem pośmigaliśmy do 16 i niestety Leitner musiał się zbierać. Wraca prosto do Warszawy, więc i tak opóźnił wyjazd. Jeszcze chwila pogawędki i czas się pożegnać. Ja mam jeszcze niecałą godzinę jazdy, więc trzeba to jakoś spożytkować. Kusiła Golgota, więc ruszyłem ją sprawdzić. Już przy dole było widać, że fajnie nie ma. Ruszyłem trochę niepewnie, ale przetestować trzeba. Tak jak myślałem, jest lodowisko. Nieco lepiej po bokach, gdzie więcej odsypów. W środkowej części nieco małych kamyków, niestety. Ale w tym momencie przybyły ratraki z odsieczą. Mogłem choć kawałek po sztruksie zjechać. Wszystko fajnie, ale wyciąg nie działa. Mam jeszcze pół godziny, co więc robić? Ruszam pod Suche, bo tam jeżdżą. Pewnie przyjemność jazdy po sztruksie na Golgocie mnie ominie. Tak jak wcześniej pisałem - przyjechałem o głupiej porze... Większość została i czeka, więc jest okazja pośmigać w spokoju. Warunki na tej trasie całkiem niezłe, choć tu jeszcze nie ratrakowali. Zrobią to za chwilę... Dzięki temu udaje mi się jeszcze zliczyć sztruks na trasie z Suchego, a chwilę później jeden przejazd Golgotą. Czy takie ratrakowanie coś zmienia? Niby jest lepiej, bo równo i część lodu przykryli. Ale nie powiedziałbym, żeby dzisiaj to coś wiele poprawiło. Może przy pierwszym przejeździe i bardziej w dole trasy. Góra Golgoty pozostała niestety lodowa. Pojawiło się za to sporo gródek lodu i to ta gorsza zmiana... Coś udało się pojeździć, ale dziś istotne było spotkanie i wspólne nartowanie. Dzięki Marcin za spotkanie i podziękuj ode mnie bardzo pozytywnemu twojemu ojcu. Tak naprawdę to dzięki Tobie ruszyłem się na narty i wcalę tego nie żałuję. Pozdrawiam serdecznie. PS. Jeszcze dwa filmiki: przejazd Golgotą i nieco niedoświetloną trasą z Suchego...5 punktów
-
Szwajcaria Bałtowska - po odwilży. Orkan Barbara przez cały okres Świąt dokazywał - nie tyko wiatr ale obfite opady deszczu i dodatnia temperatura. Jeździć się chciało... Dzisiaj gdy się obudziłem tchnęło we mnie nadzieję. Mróz i pokryta białym szronem trawa przed domem, zmrożone szyby auta były dobrym prognostykiem na wieczór i jazdę na nartach po pracy. Szybki przegląd internetu i okazało się, że zbyt dużego wyboru w czynnych ośrodkach nizinnych w lubelskim i świętokrzyskim nie ma zbyt wielu. Szybki telefon do Pauli - czy ma ochotę otworzyć sezon i zapadła decyzja. Wyjeżdżamy spod domu po 17, by zdążyć na 18 i jeździć do zamknięcia ośrodka o 20. Karnet dwugodzinny - 35 zł. Pierwszy rzut oka na to co pozostało po odwilży i? Nie jest źle. Twardo z odrobiną sypkiego cukru na wierzchu. Prognostyk - jazda szybka. Zdziwienie, bo dosyć sporo ludzi jak na dzień powszedni - pewnie to efekt wolnego w szkołach i urlopów świąteczno-noworocznych. Jedziemy w górę. Mapka tras ośrodka wygląda następująco: Niestety główna trasa pod wyciągiem krzesełkowym nie miała odpowiedniej warstwy śniegu i ta część ośrodka z kanapą 4osobową była dzisiaj nieczynna. Światła wygaszono. Na rozgrzewkę trasa wokół lasku. Wioska Świętego Mikołaja nadal, mimo końca Świąt pięknie oświetlona. W okolicach nazwy ośrodka również widać, że ubyło białego. Trasa przy orczykach na całej szerokości z odpowiednią warstwą twardego śniegu, wręcz betonowa nawierzchnia. Jest tak jak się spodziewałem, twardo i szybko - czyli tak jak lubię. Jeździmy góra, dół - a Paula cieszy się z tego, że rozpoczęła sezon. GoPro swoim szerokim kątem obejmuje rozjazd na dwie trasy przy wyciągach orczykowych: Dwie godziny mega fajnej jazdy wieczornej zaliczone. Radość piękniejszej części naszej pary - bezcenna. Sezon rozpoczęty! Mój natomiast był to już 8 dzień na nartach - niezły prognostyk na cały sezon, oby był długi. Pozdrawiamy marboru i Paula5 punktów
-
5 punktów
-
Pierwszy dzień narciarski to Ski Circus, który zawsze będzie miał dla mnie wartość sentymentalna, bo tam 8 lat temu stawiałam pierwsze kroki narciarskie. Jak pisał marionen ośrodek pięknie się rozwija, inwestuje w infrastrukturę, połączenie z Fieberbrunn też podniosło atrakcyjność areału. Zaczynamy eksplorację od Saalbach, od kolei Schönleitensbahn. Trasy swietnie przygotowane, choć widok raczej smętny, bo były to białe pasy na zielonym tle. Przejeżdżamy też do Leogang, gdzie po raz kolejny stwierdzam że trasa pod starą gondolą jest po prostu genialna, ta pod nową gondolą z Asitz też bardzo bardzo, choć akurat tego dnia z dużą ilością lodu. Zdjęć ze stoku nie mam, bo tego dnia odczułam chyba coś na kształt haju i euforii po tak długiej przerwie ? Za to z knajpy owszem - Alte Schmiede na Asitzu. Jak dla mnie jedzenie średnie, zupa nawet nie gorąca, Tiroler Gröstl (może dlatego ze nie w Tyrolu )chyba najgorszy jaki jadłam, ale klimat bardzo fajny.5 punktów
-
W SON-ie warunki dobre (patrząc na pogodę, fatalne). Jeździliśmy wszystkimi otwartymi trasami i wyciągami. I tak po kolei. Trasa nr.3 (Skrzyczne - Hala Skrzyczeńska) warunki dostateczne - silny wiatr, lód i zaspy świeżego śniegu. Robiąc zdjęcie na grzbiecie myślałem, że zdmuchnie mnie stąd i relacja będzie miała tytuł "Leitner leży w jakiejś dolinie" Całe szczęście nie było tak źle. Trasa nr.2 (Małe Skrzyczne - Hala Skrzyczeńska) warunki dobre i dostateczne - lód, świeży śnieg, pracujące dwie armaty i totalny wygwizdów - czasami nic nie widziałem. Ja z Headami czułem się jak w siódmym niebie. Przetarć nie zauważyłem. Tory pod wyciągiem oczywiście lodowe. Trasa nr.4 i 4a (niebieska Hala Skrzyczeńska - Suche - prawie Solisko) warunki dobre - sporo świeżego śniegu, ale także lodowych miejsc. Jeździło mi się świetnie! Z biegiem czasu przybywało świeżego mieciutkiego puchu - ostatni zjazd zaliczyliśmy sporo po 16. Trasa 7 (Hala Skrzyczeńska-Suche). Trasa wyborna! Warun miodzio! Świeży śnieg, twardo (wszystko rozjeżdżone). Było cudownie! Przetarć praktycznie nie było. Tory pod wyciągiem w miarę dobre, Trasa 7 (Suche - Solisko, dzień). Lodowo ze świeżym śniegiem. Na początku drobne przetarcia. Pod orczykiem było spoko. Trasa 11 (Golgota, Hala Pośrednia - Solisko, dzień) - typowa Golgota. Warun ciężki - lód, grudki lodu i świeży śnieg. Twardo. Gdzieniegdzie w środkowej części pojawiły się przetarcia. Pod wyciągiem lodowo, ale bez problemu dało się wjechać na górę. Trasa 8 ("zielona" na Julianach) - warunki dobre. Lodowo, ale było mnóstwo świeżego śniegu. Jazda długim skrętem wyśmienita! Warun pod orczykiem dostateczny - pojawiały się wały nawianego śniegu (na jednym z nich się wywaliłem...). Trasy 9, 12, 13, 10 (Juliany niebieskie i czerwona) - lodowa pustynia! W sumie tyle opisu wystarczy. Najlepiej trzymała się czerwona 10 - tam leżało sporo świeżego rozjeżdżonego śniegu (przy wyciągu ustawiała się kolejka na kilka minut). Wieczorem katowaliśmy się nawzajem z dwoma trasami. Na obydwu trasach (dolna 7 i 11) grudki lodowe. Warunki ciężkie, ale dobre dla ćwiczeń kolan. Generalnie pusto (z małymi wyjatkami). Golgota oczywiście bardzo wymagająca. Prawie 11h nartowania za nami i ponad 90km w nogach. Co mogę jeszcze dodać? Zimo, witaj! Jutro rano jadę do Czyrnej, ale nie na narty. Później skoczymy jeszcze na kilka godzin na SON (później się już zwijamy). Pozdrawiam i do zobaczenia na stoku Marcin PS Zdjęć mało i słabej jakości. Dlaczego? Robiłem fotki GoPro i gdzieś zniknęły...5 punktów
-
Jesteśmy właśnie w drodze powrotnej z Austrii, z tzw.beforka. Zaplanowaliśmy 4 dni jazdy, z największym udziałem Ski Circus. Ale od początku. Juz po wyruszeniu z domu okazało sie, ze pogoda odegra pierwsze skrzypce na tym wyjeździe. Pierwsze 250km jechaliśmy w dramatycznych warunkach, przy -2 stopniach padał ulewny deszcz, nie muszę mówić co sie działo na drodze. Na szczęście w okolicach Częstochowy opady ustają i bezpiecznie docieramy na miejsce. Na bazę wypadową wybrałam małą miejscowość Niedernsill i okazało sie to świetnym wyborem. Kwatera jest chyba najlepsza ever, na booking ma etykietę 'luksusowa', a cenowo jak wszędzie. Minusem jest konieczność dojeżdżania na stoki, ale coś za coś. Oprócz doskonałego wyposażenia apartamentu raczeni jesteśmy drobnymi, ale przemiłym upominkami. W miasteczku odnajdujemy tez małą restaurację Libelle z cudowną obsługą i prostym, ale bardzo smacznym jedzeniem. O nartach pózniej sorry, ale kobiety tak maja4 punkty
-
Ostatni, 4 dzień na nartach. Dla odmiany jest zimno, mroźno. W planach Kiztbuhel, marzeniem mojego męża jest przejazd na Streifie. Sprawna poranna organizacja i jedziemy do Tyrolu. Samo Kitzbuhel mocno przypomina mi Solden, dużo sklepów ekskluzywnych marek i niestety też dużo ludzi. Podchodzimy do kas, prosimy o skipas na jeden dzień, a tam bardzo uprzejma pani prosi nas o przemyślenie czy aby na pewno, bo ze względu na wiatr otwarte są 3(!) wyciągi. Podchodzimy do tablicy świetlnej, czerwień bije po oczach Po krótkiej naradzie i widoku morza ludzi idącej do gondoli stwierdzamy, że pozostanie w Kitz jest bez sensu. Jako trzeci ośrodek rozważaliśmy Schmitten w Zell am See, internety mówią, że otwarte jest 27 z 30 wyciągów, wsiadamy w samochód i jedziemy do Zell. Rozpoczynamy dzień ze sporym opóźnieniem, wciągamy się Areitsbahn, wysiadamy i czujemy mróz, bardzo silny wiatr i widzimy wielkie lodowisko dookoła. Na wszystkich szczytach są to po prostu lodowe połacie, dojazdówki są lodowymi rynnami. Pogoda zrobiła swoje - poprzedniego dnia wszystko płynęło, w nocy ścisnął mróz, wiatr dokończył dzieła. Nie ma trasy, nie ma skrętu, który nie byłby jazdą po betonolodzie. Poczatek mam słaby, jestem mocno usztywniona, jedna z dziewczyn odpuszcza zupełnie ten dzień, ja z siostrą postanawiamy jednak spróbować. Podoba mi się ten ośrodek - taki na 1-2 dni, zróżnicowane trasy, tego dnia nie wszystko było otwarte, rozsądek nakazał zamknąć np.czarną 14 (Trass 14 Adrenaline), która z gondoli przypominała lodową zjeżdżalnię, ale w innych warunkach powinna być świetna. Zamknięta była nowa gondola Zellamseexpress reklamowana ze względu na wifi na pokładzie i długa czerwona 21. Podobały mi się czerwone trasy 15,16,18, 19. Kończymy dzień zjazdem pod Areitsbahn, ostatni czerwony odcinek świetny!!! Ach jakby się chciało pojechać tam w lepszych warunkach. Widokowo Schmitten też jest bardzo ciekawe, panorama z jeziorem w dolinie może zachwycić nawet twardzieli4 punkty
-
3 dzień nart to plan dokończenia jazdy po Skicircus. Od rana jest ciepło, bardzo ciepło, ale nie pada. Po opadach śniegu dnia poprzedniego nie ma ani śladu, znów jest zielono wszędzie poza trasami. Znów startujemy w Saalbach, rozgrzewka trasą 46 (nie 66 jak pisałam wyżej, wybaczcie, dlaczego nie można tego wyedytować?!?). Potem udajemy się w stronę Fieberbrunn. Mijamy granicę landów i mkniemy w dół trasą F14 pod gondolą TirolS - ta trasa to jak dla mnie nowy top3 Ski Circus, długa, fajnie nachylona... Wjeżdżamy na szczyt trasy F11 skąd roztacza się imponująca panorama Alp. Jedziemy w dół F11,12,13, dół trasy jest już mocno zdegradowany, dawno nie widziałam czegoś takiego, zwały cukrowego sztucznego śniegu zupełnie oderwane od podłoża. Ech jak jest ciepło, 5,6,7,8,9 stopni i temperatura wciąż rośnie, mówię o temperaturze na górnych stacjach. Zupełnie nie byłam przygotowana na taki szok termiczny, zdecydowanie wolę jak jest mi zbyt zimno niż taki atak wiosny. Wracamy na stronę Saalbach i kierujemy się w stronę Hinterglemm, zaliczamy huśtawkę krzesłami, najbardziej przypada mi do gustu czarna 26. Zjeżdżamy w dół w stronę Zwolfter Nordbahn i tam chyba jakiś ostatni niedobitek sprzętowy - dłuuuuuugi wjazd w gondoli na stojąco, czuję, że za chwilę się stopię, wskazania termometra osiągają dwie cyfry na plusie. Parę zjazdów na Zwolferkogel, obu Schattbergach i powrót. Nie był to zły dzień narciarsko, ale huśtawka pogodowa może przyprawić o zawrót głowy. Takie mocno wiosenne narty w grudniu. Widać jak stoki dosłownie płyną tego dnia.4 punkty
-
Długość i promień to nie wszystko. 1.Na prawdziwej gigantowej narcie nie da się wszędzie pojechać na krawędzi-stok musi być szeroki ,wystarczająco nachylony i przede wszystkim pusty. 2.Wśród tych nart istnieją spore różnice w zachowaniu-w uproszczeniu nowa generacja jest jednak znacznie łatwiej wchodzi w skręt. Optymalne byłoby przetestowanie cudzych pożyczonych nart w powyższych warunkach,by nie szukać za chwilę kupca na własne-ja w każdym razie tak zawsze robię...4 punkty
-
Kolega śmigał na Kotelnicy. Warunki świetne, lód tylko na czerwonej trasie. Cały czas sypało i wiało. Wieczorem na stoku pusto i wiatr ucichł. Zdjęcia przyśle jutro4 punkty
-
Dziś byłem w SON, żeby pośmigać z Leitnerem. Wcześniej planowałem BSA, ale co się odwlecz... Krótki filmik z przejazdu z Małego Skrzycznego do Hali Skrzeczeńskiej. Warunki niezbyt fajne - na części tras straszne lodowisko, niebieska z Hali Skrzeczeńskiej do Suchego usiana kamieniami, najlepsza opcja to czerwona 7. Pełna relacja wkrótce.4 punkty
-
Bardzo fajny materiał od CNN na temat tegorocznego downhillu we włoskiej Val Gardenie. W tym roku tam będziemy Nie mogę się doczekać Dolomitów3 punkty
-
https://krakow.tvp.pl/28387484/28-xii-2016 Samozadowolenie panów właścicieli stacji narciarskich budzi mój podziw. Kurcze, nie wiedziałem, że śmiało możemy nasze ośrodki narciarskie porównywać z tymi w Alpach!3 punkty
-
Nieco uzupełnię wczorajszą relację i napiszę oczywiście, co tam słychać na szczyrkowskich trasach. Wczoraj z Warszawy wyjechaliśmy dopiero po 7. (niestety są ważniejsze rzeczy od nart). Po 5h jazdy czekało nas ponad 6h nartowania. Tak jak pisałem, wieczorem wybraliśmy się z tatą do SON-u na nartowanie po zmroku. Warunki były dobre - w kilku miejscach wystawał lód, ale spokojnie dało się go ominąć. Na stoku niewiele ludzi - kolejek prawie nie było. Dzisiaj... A dzisiaj pobudka o 7. Szybkie śniadanko i hop na drogę 942 prosto do Buczkowic. Od rana strasznie wiało, ale komunikaty pokazywały, że wszystko w górach działa. Zatrzymaliśmy się więc na chodniku przy COS-ie. Po namyśle kupujemy dwa karnety na 2 dni (150zł każdy). Co prawda wiedzieliśmy, że nie będziemy tyle jeździć, ale po podliczeniu innych opcji, ta wydała nam się najlepsza. W kasie pani od razu powiedziała, że kanapa na Skrzyczne stoi. Na cóż, będziemy śmigać na łorcyku. Zapinamy narty i hop na krzesło. To jego ostatni sezon - za rok powstanie tutaj szybka "czwórka" - podobna do tej na górze. Nic nie padało, ale wiedzieliśmy, że ma się to zmienić. Nie mając innego wyboru, zjechaliśmy trasą na Doliny do orczyka. Na trasie trochę lodu i minerałów. Na górze mocno wiało - ciężko było spokojnie ustać. Na początku ciśniemy FIS-em z powrotem do orczyku. Tak naprawdę jedziemy trasą FIS-Grzebień-Kaskada-Jaworzyna-Doliny. FIS twardy, gdzieniegdzie lodowy. Na nowe Heady miodzio! Starałem się jeździć długim skrętem (rzadziej krótkim). Przetarć generalnie nie było (z wyjątkiem odcinka Kaskady tuż przy orczyku). Po kolejnym zjeździe FIS-em i wjeździe na górę, jedziemy na Ondraszek. Szybko się na nim jechało - mimo nawianego śniegu tu i ówdzie. Było za to sporo lodu. Potem pojechaliśmy na Doliny do talerzyka. Otwarta była tylko trasa niebieska (nie wiem kto jej dał niebieski kolor) - FIS był chyba wynajęty. Tutaj przetarć dużo więcej - trzeba było bardzo uważać, żeby się nienadziać na kamienie. Ludzi wszędzie bardzo mało - często mieliśmy niemal "prywatne" trasy - najwięcej śmigało różnych szkółek. Kręciliśmy się po tych trasach do momentu zatrzymania wyciągu na Skrzyczne. Wyłącznik bezpieczeństwa został uruchomiony i nie wiadomo było czy to lina wypadła, czy orczyk się zawinął. Nie mając wyboru zjechaliśmy do Hiltonu. Zjedliśmy kiełbaskę i frytki (tylko 16zł) i zaczął sypać śnieg. Chcieliśmy zjechać na dół, ale za chwilę- wciągnęliśmy się jeszcze talerzykiem. Podobno później oddawali ludziom kasę za karnety. Brawo COS Całe szczęście orczyk RUSZYŁ! Ale tylko na chwilę po to, żeby wywieźć ludzi. Na górze oczywiście wygwizdów, więc kierujemy się w stronę trasy "3". Temperatura spadła poniżej 0.2 punkty
-
NOWE PLANY CHOPOKU!!! Nowa koncepcja rozbudowy ośrodka W planach trzy nowoczesne koleje linowe Powstaną nowe, długo wyczekiwane trasy System naśnieżania zostanie porządnie rozbudowany Nowe koleje: Biela Put - Priehyba Otupne - Lukova Krupova - Jelenia Luka (Derese) Naśnieżanie ma zostać rozbudowane do takiego stopnia, że w 10 dni naśnieżą cały ośrodek. http://www.lanovky.sk/?page=rep&id=1020&str=jasna http://www.lanovky.sk/_files/ts/JASNA_2016_ROZVOJ24_FINAL_DECEMBER_nahlad.pdf Druga mapka jest niedokładna, ale nie mogę jej usunąć.2 punkty
-
Moja jazda na "7". Zapraszam do oceny mojego krótkiego skrętu https://www.youtube.com/watch?v=9KZ8fCDkMos2 punkty
-
Marcin nic straconego W drodze na Chopok (dzięki Marcin,leitner) ) spokojnie możesz jechać przez Bielsko Ps.A to już ostatni sezon pełnego królestwa łorcyków2 punkty
-
2 punkty
-
Taki sam układ jest na Zillertalarenie (nowy wyciąg kreuzwiesn-X-press) i nie ma problemu. Wsiada się normalnie, choć trzeba uważać aby za daleko nie podjechać - jest próg i można spaść parę centów w dół. Raz też przy wysiadaniu "porwało" mi swata, ale wina była plecaka a nie systemu wysiadania . Pozdrawiam.2 punkty
-
No nic panowie ,Wasza relacja tylko uświadomiła mi że czas się brać i sprawdzić Scyrk Dzięki2 punkty
-
Chciałem Was przeprosić za to, że jednak nie wstawię dzisiaj już relacji z SONu. Po 7h nartowania i ponad 5h w samochodzie oczy same się zamykają, a ja muszę znaleźć zdjęcia z GoPro... Krótko mówiąc, dzisiaj było podobnie jak wczoraj.2 punkty
-
Przeczytałem opinie na FB i mnie na przykład jako jeżdżącemu z 9-letnim dzieckiem nasunęły się 2 pytania: 1. Czy faktycznie niebieska trasa jest jak typowa niebieska trasa, czy to bardziej czerwona poprowadzona trochę łukiem i bokiem, żeby dodać +100 ośrodkowi za różny poziom tras, możliwość dostosowania ich do poziomu zaawansowania i żeby przyciągnąć klientów ? Bo w komentarzach wyglądało to jak ten drugi wariant. A przy lodzie, muldach, dla osób słabiej jeżdżących to katastrofa. 2. Ceny karnetów dla dzieci, bo dla mnie jest głupotą, że 5-latek i 15-latek jeżdżą za taką samą cenę. O ile cena (-20%) dla jeżdżącego 13-15 latka jest jeszcze do przełknięcia, to dla takiego 5-8 latka już jest czystym ździerstwem. Wiadomo, że takie dziecko nie będzie w pełnym stopniu korzystało z trasy, a samo też nie będzie jeździło, więc rodzic kupujący pełny karnet też będzie musiał dostosować się do jazdy dziecka nie wykorzystując w ogóle możliwości normalnej jazdy. Moim zdaniem dziecko od 5 do 8 lat powinno płacić powiedzmy 30-40% ceny, od 8 do 12 lat 50%, a od 13 do 16 lat 70-80%.2 punkty
-
@andy-w to nie były problemy związane innym karnetem. Ktoś z obsługi stwierdził że raczej z drukarką Ale OK zrzućmy to na chorobę wieku dziecięcego stacji. Co do komunikacji na FB to podoba mi się podejście BSA - jak pisali że są kolejki na 15 minut to dokładnie takie były, piszą też o trudniejszych warunkach i lodzie na dole. Wolę takie info niż czytanie na FB czy stronach internetowych że warunki idealne a po przyjeździe mam ochotę poszukać człowieka który miał odwagę to napisać.2 punkty
-
Ja ostatnio mam non-stop problemy z kiepsko działającymi bramkami na różnych ośrodkach (na BSA również). Odpowiedź jest banalna. Mam przy sobie zawsze przynajmniej jeden skipass z innego ośrodka (przeważnie firmy Skidata) i bramki "głupieją" dając komunikaty, że karnet nieważny itp. Trzeba się nieźle nagimnastykować, aby odczytały właściwy skipass Obecne, nowoczesne bramki "czują" skipass gdziekolwiek go mamy przy sobie. Wg mnie rozwiązane na BSA jest jak najbardziej OK, nie musimy wracać się do kasy, aby oddać skipass, ale trzeba pamiętać o jego wyrzuceniu po jeździe, aby nie mieć kłopotów opisanych przeze mnie powyżej.2 punkty
-
Trochę przerażają mnie te tłumy w kontekście Sylwestra. Dzięki za relację... ...pytanie, czy w pobliżu oprócz Złotego ktoś organizuje imprezę na przełomie roku?1 punkt
-
Jeszcze raz <brawo> cieszy mnie widok "pierwszego razu" i nowych relacji skiturowych! oby więcej! Pozdrawiam Tomek p.s. coś czuje, że zlot skiturowego skionline trzeba jak najszybciej zorganizować (luty?), miejsca są 4 (Rysianka, Pilsko, Skrzyczne, Kasprowy) Ja oddaje głos na Rysianke i Pilsko1 punkt
-
Ratrak Czantorie jako jedyną trasę ciężko do jakiejkolwiek stacyjki Ustrońsko-Wiślańskiej porównać Toć szumnie się nazywa królowa Beskidów1 punkt
-
Mariusz, ja kiedyś popatrzyłem w kuchni knajpy w Lagenfeld jak mi gulaszowa zrobili z puszki. Potem w supermarkecie znalazłem taką zupę za 0,6 euro, w knajpie życzyli sobie 6 euro. Podla była. Może Ty tak jak ja trafiłeś.1 punkt
-
Maciek, dzięki że chciało Ci się przyjechać. Fajnie było razem pośmigać. Mariusz, nie było"żywego lodu" tylko strasznie mocno ubity śnieg z cienką warstwą lodową (ale trochę tępą). Heady dały radę!1 punkt
-
Mała aktualizacja: Niestety prognozy się sprawdziły, była odwilż i deszcz. Dzisiaj już temperatura jest w okolicach 0, a od rana pada z przerwami śnieg, ale w połaczeniu z silnym wiatrem, wiec co nasypie to wywiewa... Sniegu na trasach odwilz nie zabrala, bo byla zbyt krotka a snieg byl zmrozony. Niestety po tych opadach deszczu jest lodowisko - szczegolnie na malych wyciagach. Dzisiaj godzine relreacyjnie pojezdzilem na Babie, oblodzenia jedynie w paru miejscach, snieg szybki warunki dobre. Ludzi praktycznie brak, na Solisku jedynie troche wiecej. Jutro znowu Baba;) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Wczoraj piaty wypad na narty, drugi raz w Szczyrku. Żałuję że dopiero w tym roku odwiedziłem SON, i teraz doskonale rozumie czemu niektórym osoba żal orczyków. W tym sezonie odwiedzę Szczyrk tyle razy ile się da1 punkt
-
Tekst dedykuję profesorowi Marionenowi - bezpośredniemu inspiratorowi moich badań. Chciałbym też podziękować całej rzeszy magistrantów zbierających dane terenowe, Przepraszam za brak źródeł tej pracy ale jej ograniczony i popularyzatorski charakter to wyklucza. W kwestii freeriderus (pop. "freeriderów") możemy wyróżnić zasadniczo dwa podgatunki składające się na ten takson.Pierwszy to freeriderus perpetuum drugi freeriderus temporibus. Jak sama nazwa wskazuje osobniki pierwszego gatunku można spotkać w czasie całego okresu zimy. Cechuje je spora aktywność ale ilościowo są zdecydowanie rzadsze od drugich. Ten ostatni budzi się z lethargum hiemem (letargu zimowego) tylko na krótko, po obfitych opadach śniegu. Obydwa gatunki różnią się znacząco zarówno co do zwyczajów jak i cech zewnętrznych. Pierwsze cechuje odpowiedzialność, wytrwałość oraz przystosowanie do poruszania się w zmiennych i różnorodnych warunkach zimowych. Ewolucja doprowadziła u niego do optymalizacji crura ski (odnóża odśnieżne). Drugi gatunek, leniwy i pasywny z natury, wykształcił przystosowanie do swojej ograniczonej działalności poprzez gigantyzm cruraski. Zmiana ta ograniczyła freeriderus temporibus możliwość poruszania się w zróżnicowanych warunkach zimowych, czyniąc z niego swoistą ciekawostkę fenomenologiczną. Pierwszy gatunek uznajemy za bardzo korzystny dla zimowego ekosystemu. Warte docenienia są tutaj systematyczność, wszędobylskość i ograniczona presja na środowisko. Freeriderus temporibus możemy uznać za gatunek pasożytniczy - głównie poprzez fakt masowej konkurencji dla freeriderus perpetuum podczas dni występowania cennego puluerem nive będącego najwartościowszym pożywieniem dla obu podgatunków. Warte odnotowania jest, że obydwa gatunki mogą się swobodnie krzyżować tworząc dziwne mieszańce. Z punktu widzenia praktycznego niezwykle cenne było odnotowanie możliwości przekształcenia się osobników miedzy podgatunkami. Odbywa się to poprzez kierunkową atrofię bądź gwałtowny rozrost. Z punktu widzenia ekologiczno-gospodarczego jesteśmy zainteresowani zredukowaniem nadmiernej populacji freeriderus temporibus. Zespół ekspercki pracuje nad możliwymi rozwiązaniami. jednym z perspektywicznych kierunków wydaje się wprowadzenie opasek monitorujących aktywność dobową i sezonową. Osobniki wykazujące się całkowitym letargiem byłyby po prostu wyłączane z aktywności podczas znacznych opadów puluerem nive. Osobniki o umiarkowanej aktywności miałyby limitowany dostęp. W ten sposób premiowalibyśmy rozwój interesującej nas populacji. Mam także inne mniej lub bardziej radykalne pomysły ale wybiega to już poza skromną objętość tej notatki. Z poważaniem dr Wujot1 punkt







