Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.01.2017 w Odpowiedzi
-
Dziś warunki świetne, pełne słońce, niewielki mróz i wiatr. Stoki przygotowane rewelacyjnie, tory pod orczykami dobre+. Na poranny rozruch - Pośrednie Potem szybki skok w kierunku Golgoty Solisko, Suche, Hala Skrzyczeńska i wreszcie Małe Skrzyczne. Widoki zaparły dech Pięknie widoczna chluba czasów Gierka Niesamowite cienie rzucane przez bezlistny las. Nawet front atmosferyczny (a może to nie front) wyglądał dziś jak ośnieżone szczyty Himalajów. I wreszcie królowa Szczyrku - Bieńkula. Fantastycznie przygotowana, dająca dziś wielką frajdę z jazdy. Niestety ferie dobiegają końca. Wszystkim pozostającym udanych szusów.9 punktów
-
Cudnie, potwierdzam[emoji5] Pozdrawiam serdecznie Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
Dziś kolejny piękny zimowy dzień, taki jak lubię najbardziej rano w Zubrzycy G. lampa i mróz -17C Jedna z moich ulubionych gór Babia Góra piękna aczkolwiek często kapryśna jak kobieta[emoji2] Diablak z Przełęczy Krowiarki tu tylko -4C Na Mosornym w Zawoi warunki idealne na 5+ do tego słońce -7C i ludzi mało. Nie będę się rozpisywał bo Mati1981 pisał już wszystko. Pozdrawiam Paweł6 punktów
-
Czołem, nie spodziewałem się takiej aktywności w tym wątku :-) Dla "obrony" austriackich knajp - zamieszczam trochę fotek energetyków - szybkich dań ze stoku. Wszystkie potrawy były zrobione na miejscu -czyli w restauracji, barze etc, gdzie je podawano. Tam normą jest pełnoprawna kuchnia, kilku kucharzy itp. Świeże, nie podgrzewane, nie rozmrażane, proste - a smaczne. Cenowo - 3,5 - 7 euro (najdroższy był flammkuchen, ale za to dwie osoby przekąsiły :-) Żeby była jasność - nie mam nic przeciwko smacznej i świeżo zgrillowanej karkówce na naszym stoku. Miejmy jednak trochę pokory dla ogólnej kultury narciarskiej w alpach - w tym dla szybkiej kuchni, nie koniecznie z austriackimi korzeniami. Aha - foto z zeszłego tygodnia - SkiAmade5 punktów
-
A ja gdzieś odwiedziłem górkę w moim mieście. [emoji6] Pojechałem sobie no godzinkę przed robotą. Najlepsze z tego jest to, że olśniło mnie dopiero wczoraj, że można u mnie w mieście pojeździć na nartach. Normalnie jakieś zaćmienie. [emoji15] Ale do rzeczy, górka nazywa się Stok Środula i jest niedaleko centrum, odemnie jakieś 7 minut samochodem. Więc dzieci do przedszkola, ja po graty i na stok. (Tylko ciiii, co by małżonka się nie dowiedziała bo była w pracy.) Melduję się o 9.40 przed kasą i biorę karnet na godzinkę i fruuu na górę. Na początku ludzi garstka, ale z każdą chwilą przybywa, najwięcej młodzieży szkolnej ponieważ do 15 w czasie ferii dzieci jeździły za darmo. Warunki jak to warunki na początku, fajne twardo i szybko, później zaczęło puszczać tu i ówdzie ale bez dramatu. Godzinka szybko mija, udało się zjechać 11 razy przy koszcie 12 złotych za karnet to jeszcze tak tanio nie jeździłem [emoji41] Kilka fotek Widok z samej góry Są też dwa małe wyciągi do nauki A tak wyglądał parking maj już wyjeżdżałem do domu Aut całkiem sporo. Reasumując, godzina fajnie spędzona w mieście na nartach. Jeśli ktoś ma blisko to na godzinę czy dwie można śmiało jechać. Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka5 punktów
-
Małe podsumowanie: - Austria po raz kolejny dała radę pogodowo; - ilość ludzi – miejscami zupełne pustki, większe skupiska tylko na trasach dojazdowych; - infrastruktura wyciągowa i zaplecze sanitarne powalające; - mnogość klimatycznych knajpek i restauracji na stoku; - bardzo podobał mi się widoczek ludzi człapiących z nartami po głównym deptaku w Saalbach , pomiędzy Bernkogelbahn a Schattenberg-xpress; - wg iski trackera w ciągu 6 dni przejechaliśmy ponad 300 km tras (bez wciągania wyciągami), stronka skiline pokazała więcej , także rozbieżności pomiarowe występują; - chyba mam jakieś zboczenie, bo jeszcze będąc na miejscu, w myślach planowałem już kolejne eskapady narciarskie i odkrywanie kolejnych zakątków; - byle do marca, a plan na kolejną przygodę już kiełkuje.5 punktów
-
Wczoraj jeden z niemieckich instruktorów narciarstwa zaprezentował pewną sztuczkę... ...zachodnie portale narciarskie są zachwycone tym trickiem - miały rację?4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Systemy do naśnieżania robią tu dobrą robotę Który lepszy,bo ja wiem Ja tam jakiejś przewagi jednym ośrodkiem nad drugim nie zauważyłem Przygotowanie tras bez zarzutu Ponte di Legno Kilka kilometrów od Tonale leży zaciszna górska wioska(jest połączenie gondolą z Tonale) Trasy tutaj nadają się dla zaawansowanych narciarzy Gdy jechaliśmy rano gondolką cała masa rodzin z dziećmi jechała do Tonale Wydaje mi się że było to potraktowane właśnie różnorodnością obu stacji Przygotowanie tras bez zarzutu,mało ludzi4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Dzisiaj ukazał się w sieci, na stronie Redbulla filmik obrazujący rozwój narciarstwa free... Trailer: Całość filmu pod linkiem: https://www.redbull.tv/film/AP-1Q8G1YZ8H1W11/generations-of-freeskiing?cmpid=ocp-youtube-DL-GenFreeSkiing-FilmPage3 punkty
-
3 punkty
-
A co tu takiego dobrego i ładnego. Frytki z paczki, kotlet z głębokiego mrożenia, oby surówka świeża była, a pewnie też nie robiona na miejscu. Jak chciałbym jeść gotowe produkty to sam bym sobie w domu podgrzał. To jest właśnie dobry przykład polskiego dziadostwa kuchennego właścicieli takich przybytków. Niestety Polskie usługi stoją na bardzo niskim poziomie, a gastronomiczne w szczególności i z takimi krajami jak Austria czy Czechy nawet nie ma sie co równać.3 punkty
-
Miała być relacja na żywo, ale wyszła ze mnie natura leniwca i tak przekładając rozpoczęcie pisania na później, z godziny na godzinę, z dnia na dzień, doczekałem powrotu z tygodniowego nartowania …. a relacji ani widu ani słychu. Ale lepiej późno niż wcale ……. Tutaj należą się ogromne ukłony i szacunek osobom, które po całym intensywnym dniu mają jeszcze chęć i zapał skrobnięcia kilku słów, podzielenia się wrażeniami i spostrzeżeniami z forowiczami i wrzucenia kilku fotek. Brawo. Od 14 do 21 stycznia naszą bazą wypadową był apartament w Leogangu, położony ok. 2 km od gondoli Steinbergbahn, przystanek skibusa Sonrain ok. 200 metrów od drzwi. Powroty można było uskuteczniać skiroutem do Leogangu, ale wiązało się to z koniecznością jodełkowania, także w tym przypadku skibus był wygodniejszą formą transportu.3 punkty
-
Też mi przeszło przez myśl, że to nie Henrik słabnie, a Marcel przyspiesza.3 punkty
-
Nam w Krynicy do gustu przypadła Gospoda u Krakowiaka, przy stoku HenrykSki. Fajne wnętrze, kącik do zabawy dla dziecka, bardzo dobre jedzenie i miła obsługa (zwłaszcza jednego wieczoru któraś z kelnerek dopytywała nas kiedy podać kolejne dania, więc nic nam nie stygło i tylko mogę się przyczepić, że na koniec kawa mi wystygła zanim dostałem ciacho, a picie kawy bez ciacha jest przecież jakimś nieporozumieniem ). Wracaliśmy tam co wieczór. Z innej strony, Chata na Stoku, przy Słotwiny Arena, fajnie, ciepło, smacznie, obsługa miła, ale gdy wszystko podane na zasadzie "dajemy co akurat jest" można obiad zacząć od gofra, potem w sumie zjeść "drugie" i "popić" na koniec zupą (niekoniecznie tą, o którą prosiliśmy, bo tamta "już wyszła" ). Ale i tak najsympatyczniej jest w małych lokalach, gdzie co chwila słychać "frytki, proszę".3 punkty
-
Ponownie Mosorny. Dwie godzinki z rana, warunki dobre i bardzo dobre[emoji5] Potem przenieśliśmy się na Bacę, tam też fajnie, rodzinna jazda[emoji5] Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
Pogoda pierwsze dwa dni z zachmurzeniem i przelotnymi opadami śniegu, ale słońce też niejednokrotnie przebijało się na dłuższą lub krótszą chwilę, kontrast w zależności od panującej aktualnie aury. Pozostałe 4 dni to już piękne bezchmurne niebo, temperatura z każdym dniem wyższa, ale cały czas na minusie. Także pogoda nam dopisała co powoli staje się regułą w terminie około połowy stycznia. W Salzburgerlandzie panuje w ogóle piękna zima, takich ilości śniegu w nisko położonych miasteczkach dawno nie widziałem, pomyśleć iż we wcześniejszych świąteczno-noworocznych terminach dominowała tu zieleń a ilość i szerokość otwartych tras nie powalała na kolana.3 punkty
-
Tak się złożyło, że jadłem parę razy w dobrej restauracji. Żadna z nich nie była na stoku. Na stoku także jadłem, raz lepiej, raz gorzej i nawet podle. Moje doświadczenie pozwala mi mówić, że najlepsze jedzenie jest na stoku w Baltowie, konkretnie w Baltowskim Zapiecku. Nie żeby tam było coś wyszukanego, coś co zwalaloby z nóg, ale dobra tam jest kuchnia. A jak widzę bary z bemarami na ladzie to mi się Mc Donalda zachciewa. Te podłe szarlotki po 8-12 zl, herbaty w papirze po 6 zł, czekolady z proszku, kiełbasy w 60 proc z mięsa i tłuszczu, najgorsze keczapy i musztardy, soki malinowe bez choćby listka z krzaka maliny, fryty nasączone najgorszą, smierdzaca frytura, to norma polskich stoków.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Młoda daję radę 8lat,3 pełny sezon https://www.youtube.com/channel/UCajj9HGntylBa6VPNeLZbTQ VID-20170122-WA0123.mp42 punkty
-
W Rosi's Schnitzelhutte nie znajdziesz może finezji, ale kawał dobrej, świeżej, certyfikowanej wieprzowiny. Jesteśmy cali i zdrowi, nie zabiły nas "brudne" tacki. Co więcej, pewnie w tym roku ponowimy ten ryzykowny posiłek Finezyjnych i wyrafinowanych lokali też nie brakuje, powiedziałabym, że jest ich coraz więcej i można zapewne znaleźć je w każdym kraju.2 punkty
-
Majorze , potwierdzam Powyżej linii lasu formacje wypukłe wywiane i wylodzone , a niżej to teraz taki czas , że wszystkie wystawy południowe są o konsystencji szreni lub lodoszreni . Słońce jeszcze dosyć nisko nad horyzontem i krótki dzień , więc śnieg na stokach nasłonecznionych nie zdąży "puścić" tak do końca , a już zaczyna zamarzać z powrotem .Na teraz dużo lepsze wystawy północne , lub tereny zacienione , ale i tak trzeba uważać bo warunki bardzo zmienne . Np jak zjeżdżaliśmy z Rafałem z Borišova to przed schroniskiem jest taka polanka , może 50m szerokości , i z jednej strony był super puszek , a z drugiej szreń - a to raptem była kwestia , czy jedzie ktoś bardziej w prawo , czy w lewo 20m .2 punkty
-
2 punkty
-
Wiesz, czy forma spada nie wiadomo - weż pod uwagę, że to dwa najbardziej znane austiackie ośrodki gościły teraz PŚ, więc tak na dobrą sprawę Marcela niósł wielotysięczny tłum kibiców, a także miał przywilej "jazdy u siebie". Myślę, że za wcześnie na takie deklaracje. Pewnie masz sporo racji, bo utrzymać tak wyśrubowaną formę jest bardzo trudno przez cały sezon, ale mimo wszystko byłbym ostrożny z tym osądem, że Henio powoli siada. Myślę, że to po prostu magia Schladming i Kitz sprawiła, że Marcel tak okrutnie szalał, a Henio (pomimo wygranej !!!!!!!!) trochę nas formą zaskoczył. Co do MŚ, to zawsze jest loteria i myślę, że wcale nie musi być tak, że wygra któryś z tych dwóch Panów2 punkty
-
Dziś Mosorny z rana. Warunki bardzo dobre i dobre. Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Świetnie jeździło się na czerwonej F14 prowadzącej do Fieberbrunn. Jeżeli chodzi o Fieberbrunn to uważam, że jest najsłabszą trasowo i infrastrukturalnie częścią Ski Circusa. Jakoś nie zaprzyjaźniłem się z tutejszymi trasami, za to widoki pierwszorzędne (no może za wyjątkiem czerwonej F8 obok żółtej gondolki Doischberg, na której fajnie można pokręcić).2 punkty
-
2 punkty
-
Ośrodek, cóż tu dużo pisać, jak dla mnie super, piękne wycięte w lesie trasy, szerokie, urozmaicone o fajnym, miejscami jednostajnym nachyleniu, sprawiają że jedziesz góra dół z nieustannym uśmiechem na twarzy i nie masz mimo narastającego zmęczenia dosyć. Do tego dochodzi rewelacyjna infrastruktura, która jest wspaniałym dopełnieniem tego ośrodka. Ktoś, kiedyś na forum napisał, że gdyby dodać temu ośrodkowi z kilkaset metrów wysokości , byłby absolutnym alpejskim topem i niewiele jest w tym stwierdzeniu przesady, choć dla mnie im tak tym topem jest. Bardziej szczegółowo trasy, którymi wg mnie koniecznie trzeba zjechać i to niejednokrotnie to obydwie prowadzące do Leogangu, coś fantastycznego, poza tym pod nową białą gondolą Schonletenbahn, z Bernkogel - trasa fenomen, mimo centralnego położenia i stosunkowo dużej ilości osób w tym rejonie, nie poddawała się do samego końca, a co powiedzieć o lotniskach w Hinterglemn? i tak by można wymieniać… Przechodząc na drugą stronę super szeroka 6 z Schattenberg West i najdłuższa niebieska 2b do gondoli Schonletenbahn z zastrzeżeniem, że ostatnia ścianka była zlodowaciała i zatłoczona, a należy wspomnieć iż jest to jedyna droga powrotna wcale nie łatwa a stopień zaawansowania narciarzy bardzo różny. Duże oczekiwania mieliśmy również w stosunku do tras z Zwolferkogel tutaj twardo, miejscami lodowo, a trasa nr 14 miejscami była lodową rynną, także jakoś specjalnie nie przypadła nam do gustu, a ostatnia ścianka to sam nie wiem czy lepszy czarny wariant stromy ale szeroki, czy czerwony , który na ściance jest zdecydowanie węższy i bardziej zatłoczony. Podobne wrażenie sprawiała zacieniona trasa nr 1 z Schattenberga, ale mając już doświadczenie z 14 nie sprawdzaliśmy jej osobiście, tym bardziej iż akurat trwała akcja ratunkowa z udziałem helikoptera i z perspektywy gondolki nie wyglądało to za dobrze. Także sobie odpuściliśmy. Na myśl o tych wszystkich trasach aż mnie skręca i już by się chciało wyskoczyć na kolejne wojaże i eksplorowanie nowych miejsc , a tu troszkę trzeba jeszcze poczekać.2 punkty
-
Dzień ostatni: St. Christoph & droga powrotna. Cz. 2 Przebieramy się w aucie i przed autem i dajemy niezły striptis - dwóch Facetów biega przez chwilę w slipkach po śniegu - szybko się pakujemy, tankujemy i wyruszamy w trasę. Zdjęć z opisanego powyżej wydarzenia nie ma Trasa do Innsbrucka - pusta. Ponieważ nie ja prowadzę, to mogę się pobawić swoim nowym aparatem i jego zoomem. Może poniższe fotki nie są najlepszej jakości...ale musicie wziąć poprawkę na ruch auta i przybrudzone w nim szyby. Bawiłem się aparatem jak lornetką szukając na mijanych wzniesieniach ośrodków narciarskich. A to co to? I udało się - coś narciarskiego znalazłem! Poniżej kilka zagadek, bo tak naprawdę nie wiem co to za środki - może ktoś z Was będzie wiedział? Ja jedynie mogę się domyślać patrząc na gogle maps. Pierwsze miejsce: okolice Oberperfuss - śledztwo po mapie internetowej. Drugie: Innsbruck-Igls? Drugie ujęcie: Potem udało się strzelić skocznię narciarską w samym Innsbrucku: I ujechawszy spory kawałek autostradą, w okolicy Doliny Zillertal - coś takiego: I z bliska: Czyżby to był: Hochpillberg? Okolice tego miejsca? Na dole tego ośrodka miejscowość Pill? Fajna sprawa tak sobie myszkować po górach w trakcie jazdy autem W dniu naszego wyjazdu rozgrywane były zawody PŚ w Kitz... ...i chyba balon z tych zawodów sobie odlatywał - fota w pobliżu odbicia z autostrady w kierunku Skiweltu. Potem była granica i niestety trochę zwolniliśmy. Polecam jazdę prawym pasem, który mimo tego, że pełny ciężarówek dużo sprawniej poruszał się do przodu. Po niemieckiej stronie? Zima! Przydrożna, niemiecka wioska: Po ponownym wjechaniu do Austrii, przed Salzburgiem - ostatni ośrodek narciarski, który minęliśmy Ot taka wiejska góreczka... ...wiejska a nazwę na stodole nawet ma Do Salzburga pogoda genialna! Za? Chmura i odwilż...i tak już do samej Polski. Podróż powrotna i prawie 1200 km jest niezwykle męcząca po dniu na nartach... ...ale miejmy nadzieję, że kiedyś w przyszłości ktoś wymyśli przemieszczanie się w tunelach czasoprzestrzennych My na jeden taki trafiliśmy... Kończę relację zdjęciową, kończę relację onlinę. Jak się ogarnę po przyjeździe, znajdę czas, przyjdzie wena, to pojawią się jeszcze dwa klipy filmowe z wyjazdu Na razie pora na chwilę odpoczynku... Gdzie na następny wyjazd w wysokie góry? Prawdopodobnie w marcu Włochy i Dolomity...ale ostateczna decyzja nie zapadła. Wraz z filmami wypadałoby jeszcze napisać podsumowanie całej wyprawy - obiecuję, że napiszę Tym czasem... ...Koniec - wszystko co dobre, szybko się kończy. Pozdrawiam marboru2 punkty
-
Dzień ostatni: St. Christoph & droga powrotna. Cz. 1 Ostatni, wczorajszy dzień od początku wyjazdu planowaliśmy narciarski. Szybkie wypakowanie się z kwatery i na otwarcie ośrodka na narty, do godziny 13. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. Ponieważ w piątek Andrzej odpuścił jazdę, a Młody z Michałem pojechali do domu - postanowiliśmy powtórzyć główne trasy St. Christoph oraz Vallugę bez zwiedzania - tylko narciarsko. Auto zostawiamy tym razem w St. Anton blisko Rendla ponieważ z nami tego dnia w górę, właśnie na taras widokowy zaplanowała wjechać Martyna - osoba niejeżdżąca ani na desce, ani na nartach (parking niestety 7 EURo). Przy głównej gondoli St. Anton jesteśmy 15 minut przed otwarciem - pogoda wczoraj: - 5 i zero chmurki na niebie, czyli tak jak lubimy najbardziej. Dolna stacja wygląda imponująco: ...do samych gondolek wchodzi się na dole, po czym transportowane są na piętro i stąd startują w górę na jeden z wierzchołków Galizg, skąd startuje - z tego samego miejsca duża gondola Valluga. W St. Anton piękne świetlne tablice o dostępności tras, wyciągów i pogodzie. Druga gondola na dole, pierwsza na Vallugę... ...a z dużej gondoli widok na stoki, po których jeździliśmy tego dnia w St. Christoph. Spójrzcie - na pierwszej widok w stronę St. Anton: Nieco w głębi: ...i jeszcze jedno ujęcie: ...i jeszcze jedno: Jaka jest jazda po czymś takim chyba nie muszę tłumaczyć... ...aaaa i jeszcze taka fotka Zbliżenie na Kapall w St. Anton: Docieramy na górę. Instruujemy Martynę jak się dostać jeszcze jedną, małą gondolką na sam szczyt, pokazujemy restaurację z tarasem widokowym, gdzie potem sobie będzie na nas czekać i pić kawkę, umawiamy się na obiad w połowie jej drogi powrotnej i spadamy jeździć. Tego ostatniego dnia zdjęć robiłem niewiele - kręciłem natomiast sporo materiału kamerą GoPro. Jazdę zaczynamy od trasy 92... Endriu i Paula: Jeszcze kilkaset metrów... ...wsiadamy na niemalże, w ostatnim fragmencie, pionowy orczyk i przeciskamy w stronę trasy 85, 100. Jeszcze cyknięta fotka w tzw międzyczasie nim nasz deskarz zapnie się w deskę: I ciśniemy w stronę 85, którą stąd doskonale widać: Jeździmy!!! Długie, szerokie trasy i szybkie krzesła - jak najwięcej, by jak najwięcej tego dnia poszusować w doskonałych warunkach. Wypróbowuję tryb zdjęć sportowych w aparacie - najpierw "strzelam" do Pauli... ...potem do Andrzeja: I znowu do swojej drugiej połówki: Kończymy dzień jeżdżąc po trasach widocznych z pierwszych zdjęć niniejszej relacji. Endomondo wskazuje przebyty dystans na 45 km (oczywiście mi urywa trening przed ostatnim 5 km zjazdem do St. Anton) - nie jest źle jak na jazdę do południa. Kończymy obiadem "pomiędzy" największymi gondolami w ośrodku - stolik mamy na stronę Rendla Ostatnie tęskne spojrzenia w stronę gór, w stronę tras narciarskich - ostatni zjazd do St. Anton i kończy się nasza przygoda w Ski Alrbelg. Było cudownie! CDN2 punkty
-
Po dwóch dniach nartowania dojechałem do domkuSama droga bezproblemowo,no prawie :W drodze powrotnej tuż przed granicą Czeską łapłemkontole i wyciągneli mi z kapsy ostatnie 20 euro.Na miejscu to jest w Lalikach meldujemy się o 8.15Kupujemy karnety 2 dniowe,sporo 54 euro i do dziełaPogoda nie rozpieszcze,nie nie żebym się żalił,ale w górnejczęści spora mgła,zdecydowanie utrudniająca jazde,cały dzień się utrzymywała :frown::1 punkt
-
Mariusz , dzięki za dobre słowo, ta piękniejsza połowa na zdjęciach to połowa moich córek - ta starsza, a jej narta to Hero FIS GS Junior (na tyczkach łobuz jeździ) [emoji4]1 punkt
-
Żarcik Marboru Co może się dziać na Czantorii przy bezchmurnej pogodzie oraz twardej, zmrożonej trasie? Tylko szusowanie i górska plaża przy stacji górnej kolejki.Sztuczka z filmiku to dla Ciebie ,,mały pikuś''.1 punkt
-
Ten Germknodel to jest to somo co buchta parena na Słowacji. Zastanawiam się tylko, które było "pierwsze".1 punkt
-
I znów pojawia się trzeci rodzaj prawdy. Jest dokładnie odwrotnie, dlatego od wielu lat nie zabieram kanapek. Jest rudy kot, gdzie zjem wspaniałą karkówkę z grilla, zamarynowaną na miejscu, do tego własny ogórek kiszony. Jest schronisko na Hali Miziowej, gdzie w kuchni zawsze są własnoręcznie zbierane jagody (zimą z głębokiego mrożenia - nie ma zdrowszego sposobu przechowywania żywności). Wreszcie jest opisana kilka postów wcześniej knajpa w Czyrnej, gdzie oprócz świetnych deserów jadłem świetny grilowany antrykot z dobrze sezonowanej wołowiny. Jest też Gościniec Salmopolski z fantastycznymi potrawami z pstrąga (tatar, zupa krem itd). To jest finezja, bo kuchnia polska jest finezyjna i niezwykle smaczna. Co do kuchni austriackiej (jeśli taka w ogóle istnieje) nie ma w sobie nic finezyjnego. Przedstawiany tu sznycel wiedeński (a w zasadzie na wzór wiedeńskiego) z Austrią ma wspólną nazwę.1 punkt
-
Panowie pożyjemy - zobaczymy St. Moritz, a potem Kranjska i Aspen, wtedy będziemy wiedzieli czy to magia Kitz czy faktycznie jakaś zmiana1 punkt
-
Karczma Ciosana w Szczyrku. Na końcówce Bieńkuli. Smacznie, czysto, na szkle, z metalowymi sztućcami. Jedliśmy kilka razy, polecamy.1 punkt
-
Wisła Skolnity Dzisiaj padło na Skolnity.Wyjazd z Mysłowic 6.50.Na miejscu jesteśmy 8.10 parkujemy na bezpłatnym parkingu pod skocznią .Ubieranko do busa i na górę.Karnet 4-godzinny z grouponu za 49 zeta .Warunki na niebieskiej do 10.30 bardzo dobre,potem wyszło jedno miejsce z lodem na samym środku,ale spokojnie do objechania.Po 10-tej troszkę ludzi przybyło lecz kolejek do kanapy prawie brak (1-2 min). Warunki na czerwonej .Szybko na ściankach troszkę twardo co wcale mnie tonie przeszkadza bardziej młodemu,ale też dał spokojnie radę. Kolejny udany narciarsko dzień1 punkt
-
Pośrednie zawsze rewelacyjne, kilkanaście (może ponad 20) lat temu bez ratrakowania też było fajne. Golgota zawsze wymagająca. Wczoraj córka założyła Atomic Redster Doubledeck D2 3.0 SL, dziś HEAD Super Joy. Na tej pierwszej była nie do zatrzymania, choć druga też super na starym redsterze męczy się. Bieńkula 4x pod rząd - szacun. Biorąc pod uwagę, że wróciłem do Szczyrku po nastu (więcej) latach i trafiłem na zimę podczas, której działa cały ośrodek oznacza, że jestem szczęściarzem1 punkt
-
No tak na 12 godzin 30minut drzemki to pełnia szczęścia. Bumer ,jak bym ci powiedział na jakich stawkach i umowie tam pracuję to byś mnie nazwał frajerem. No ,ale narciarstwo to kosztowne hobby i jestem zadowolone ,ze mogę przyrobić. Trochę odbiegłem od tematu .Przepraszam.1 punkt
-
23.01.2017 SON W GODZ 10;30-13:30. Dojazd z Rudy śląskiej bezproblemowy ,czyli wyjazd o 07:00 a na miejscu pod ,,Golgotą" o 10:10.Drzemki w środkach komunikacji publicznej około 40 minut plus 30 minut w robocie (nie rozgłaszać tej wiadomości) razem spania w nocy i rano 70minut. Na miejscu po spożyciu napoju energetycznego plus 2 banany, w domu jeszcze była owsianka z miodem ,dostaję skrzydeł i fruwam po trasach. Na poważnie. Karnet punktowy za 60 zł (12 wyjazdów orczykami). Bardzo przyjemna jazda na trasach z Hali s. do Suchego i dalej aż do Soliska . Tam warunki w skali 1-5 na piątkę minus.. Na innych trasach, gdzie jeździłem gorzej :na trzy z plusem albo 4 z minusem. Do Czyrnej od 2010 roku nie zjeżdżam.Orczyki z Czyrnej na Hale s. nie na moje kolana.Stały bywalec i znawca SON-u Andy w. wszystko o warunkach w SON opisał w niedzielę (22.01.17) to na tym będę kończyć ,,relację" z wyjazdu poniedziałkowego. Narciarzy nie tak mało: dzieciarnia ,wojsko, sporo ,,niedzielnych'' ( od tych ostatnich i większości dzieciarni trochę lepiej już jeżdżę , tak mi się przynajmniej wydaje). Ferie zimowe trwają. Na Golgocie pustki ,ale ta trasa dla mnie za stroma i zjeżdżam nią zawsze tylko raz lub 2 (wczoraj raz). Wyjazd bardzo udany. Pogoda: bezchmurnie z temperatura -3 do 0 ,ale z wiatrem umiarkowanym a okresowo silnym i porywistym. Odczuwalna -8 /-5 stopni. Pozdrawiam Wszystkich1 punkt
-
Wczoraj pierwszy raz odwiedziłem Karczmę Złoty Groń zlokalizowaną przy górnej stacji kolei na Złotym Groniu. I tu bardzo miłe zaskoczenie. Smacznie, czysto, ciepło, miła obsługa. Bardzo pozytywne wrażenia. Oby takich miejsc było więcej na naszych stokach.1 punkt
-
Dzisiaj Velka Raca Na parkingu pod Dedovką meldujemy się punkt ósma jako jedni z pierwszych , jednak w szybkim tempie samochodów przybywa...Trasa na Dedovce przygotowana perfekcyjnie i do 10ej można było fajnie śmigać bez kolejki... Trasy na Lalikach i Magurskiej zdecydowanie słabiej przygotowane, już koło 11ej pojawią się przetarcia i minerały... Tutaj kolejki max 2 min do samej 15ej.. Po 15ej zjeżdżamy na Dedovke, trasa rozmiękła a kolejka na dole myślę że na dobre 15min...Na szczycie śniegu sporo1 punkt
-
Na początek atakujemy kilkakrotnie czarną 11 która w połowie niby zamienia się w czerwoną,ja powiedziałbym że niebieską :redface:zTrasa przygotowana extra,sztruksik,ale po paru godzinach gdzieniegdziezauważalny brak naturalnych opadów śniegu,pojawiają się małe kamyczki.Następnie kierujemy się w stronę Dedowki,jazda czerwoną 8 do krzesła i w góręNiestety 9 nnie czynna a szkoda bo z wyciągu wygląda całkiem ciekawie.Na Dedowce robimy kontrolne zjazdy niebieską 1 do dołu a potem dziczymy na 2W czwartek kończymy jazde w Lalikach,ponieważ 500 metrów niżej mieliśmy wynajętą kwaterkęPiątek zaczynamy ciót póżniej,no ale cóż,troszku się pograndziło wieczorkiem :tongue:Traski naprawde fajnie zrobione,ludzi mało,no i pogoda dzisiaj była lepszaPodsumowując całkiem sympatyczny wyjazd,no i niedaleko :smile: Ps.Ostatni raz na Raczy byłem coś 3-4 lata temu i powiem wam że powstałosporo nowych pensjonatów,kwatera na stoku knajpek opór1 punkt







