Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.05.2017 w Odpowiedzi
-
6 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Może chodziło o ten wypadek - troje młodych ludzi porwała lawina, którą sami wywołali, na szczęście wszystko się dobrze skończyło: http://www.tt.com/panorama/unfall/12959242-91/tourengruppe-kam-am-daunkogel-bei-neustift-unter-lawine.csp To są właśnie uroki nartowania w maju - wracasz po szusowaniu na kwaterkę, a tam kwiatuszki, trawka, słoneczko, huśtawka, rowerek i spacerek3 punkty
-
Albo rybki, albo akwarium.. Będzie duże jeziorko, pięknie się wkomponuje w górski teren.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Witam, biorę udział w pewnym konkursie (do wygrania spora zniżka na wyjazd narciarski w przyszłym sezonie). Potrzebuję jak najwięcej polubień pod moim zdjęciem. Jeśli ktoś miałby chwilkę to bardzo proszę o wejście w podany link i polubienie mojego zdjęcia. Za wszystkie "lajki" bardzo dziękuję. Pozdrawiam.2 punkty
-
Parking pełny, reszta na PKS (ogórek) 1971 , Dolna stacja wyciągu krzesełkowego na Skrzyczne. Pocztówka BW Ruch.2 punkty
-
Dzięki Surfing, to jest klimat! To jak ze starymi samochodami, jeździć nimi to już nie bardzo, ale jakie piękne są.2 punkty
-
Mario, a nie orientujesz się jak jest w Kotle Łomniczki, sam kocioł jest zdecydowanie atrakcyjniejszy. Oczywiście pytam tylko hipotetycznie, bo wiadomo, że ja w życiu z żadnego kotła bym nie zjechał. Nie mam odpowiednich umiejętności i stracha mam zbyt dużego!2 punkty
-
Nikt nie zabrania Ci pisać Twojego prywatnego zdania. Chodzi o sposób wypowiedzi. To, że nie podoba Ci się jak TMR zarządza ośrodkiem, nie znaczy, że możesz komukolwiek ubliżać, a za takowe uważam nazwanie kogoś debilem. Proszę zaakceptuj to na tym forum.2 punkty
-
Nic z tego. Na wszystko są papiery. Dzisiaj byłem w Szczyrku i rozmawiałem z dyrekcją i kilkoma osobami nadzorującymi prace ze strony słowackiej. Np. uzyskałem informację, że prace są kontrolowane nawet dwa razy w tygodniu, czy wszystko jest wykonywane zgodnie planem pod kątem ochrony środowiska. Oczywiście oszołomów nikt nie powstrzyma.2 punkty
-
2 punkty
-
Miałem kończyć sezon (ten przywyciągowy) na Kasprowym Wierchu, ale ze względu na zakup Sprytnego Karnetu, bardziej opłacało mi się pojechać kawałek dalej do Tatrzańskiej Łomnicy. Przy okazji okazało się, że słowacka stacja działała dłużej, co tym bardziej mi pasowało... Pobudka znów o świcie, gdzieś tam po 4 rano. Powolne gramolenie i przy okazji spojrzenie na kamerki - jest pięknie! Cała trasa powyżej chmur w pełnym słońcu! Wygląda obiecująco, ale padający deszcz koło domu trochę niepokoi. Jednak decyzja o wyjeździe już podjęta! Pozostaje tylko zdecydować jakie narty zabrać. Miałem wziąć "łopaty",ale nocny przymrozek mnie zmylił i wziąłem bardziej uniwersalne K2 Rictor. Obieram trasę przez Jabłonkę, bo mam nadzieję uniknąć korków. Decyzja trafna! Droga w stronę Korbielowa pusta, bo ludzie jadą tłumnie do pracy w przeciwnym kierunku: do Bielska-Białej. Na Słowacji święto, więc w ogóle nie ma samochodów. Dopiero koło Nowego Targu większy ruch, ale już za Białką Tatrzańską znów pusto. Niestety nawet na Podhalu intensywne opady deszczu, do tego chmury wydawały się być wysoko. Jednak po przekroczeniu granicy, tak może 10 km. dalej, mogę już założyć przyciemniane okulary... Ale widok w samej Tatrzańskiej Łomnicy nie nastraja optymizmem. "Dziod" wisi nad górą i raczej wiele słońca nie zobaczę. Ale teraz to już nie ma co płakać nad rozlanym, będzie dobrze! Nie wspominałem, że dzień wcześniej wykupiłem wyjazd na Łomnicki Szczyt, bo prognozy na popołudnie były obiecujące... Na parkingu już ok 20, może 30 samochodów. Gramoli się paru narciarzy. To znak, że będzie można pojeździć! Miałem obawy, bo w mailu napisali, że będzie komunikat o... ósmej rano! Gdybym tyle czekał w domu, to by mi pół dnia uciekło. Ale jestem, jest sporo narciarzy, więc będą szusy. Pozostało udać się po "Mistenke", czy coś takiego (potrzebne do wjazdu na Łomnicki Szczyt) i już mogę się gramolić do góry. Jedna gondolka, druga gondolka - przy okazji robię różne ujęcia filmowe - i jestem przy Skalnym Plesie. Niestety tutaj mgła, choć przez chwile wydawało się, że wyjadę powyżej chmur. Nic z tego! Do tego już widzę, że trza było brać "Armaty".Miękko wszędzie, bardzo miękko! No cóż, ostatecznie Rictory też dobrze jadą w takich warunkach. Ruszam pod krzesełko i do góry. Tutaj jest ponad 400 m przewyższenia, to może jeszcze wyjadę ponad chmury. Marzenia ściętej głowy! Owszem, rozjaśniało się, coś jakby smaliło, ale nawet na górze ciągle gęsta mgła. Widoczność jakieś dwie muldy do przodu. Tak , trasa nie była ratrakowana i to dawno. Ale to już widziałem na kamerkach. Ruszam tempem emeryta i dość asekuracyjnie. Już przy starcie baner z ostrzeżeniem o wystającej skale. Trzeba być czujnym, bo faktycznie najechanie nartą na coś takiego mogłoby się źle skończyć. Przynajmniej dla sprzętu. Dale już lepiej, ale moje tempo marne. Nawet jakaś starsza babcia była szybsza... Jakoś nie mogę się przestawić na te Rictory. Tak przez pierwsze 3 zjazdy. Później jakby coś pękło i teraz to ja zaczynam gonić, że tak powiem. Przy okazji wyjeżdżam mocniej po za trasę, bo śnieg taki sam, ale równiej i fajniej. Słowacy w większości dziś na narach "pod butem 100+". Jakoś mnie to nie dziwi, ale na Rictory nie narzekam. Tylko ta mgła... Do tego jest mi bardzo ciepło, choć jest w okolicach zera stopni, muszę się porozbierać. Ale tak po godzinie nagle widoczność się poprawia. Chmury odsłaniają nieco trasy i jazda staje się przyjemniejsza. Teraz to pojeździłem i zasłużyłem na nagrodę. Czas zrobić tradycyjną przerwę na browara. Chwile później czekam już na wyjazd na Łomnicki Szczyt. Skoro tu się przejaśniło, to może i tam u góry? Czekam niecierpliwie na wyjazd, choć coś mi się tu nie zgadza. Ach tak, trwa remont dolnego peronu. Najpierw pan z obsługi uważnie sprawdza "Mistenki", a następnie wprowadza nas do wagoniku "wyjściem". Ale to drobny szczegół. No tor ruszamy! Wagonik wjeżdża w chmurę i niecierpliwie czekam na zobaczenie promieni słonecznych. Czekam, czekam i się nie doczekam. Niestety, to moje trzecie podejście i znowu się nie udało. Na górze mgła bez perspektywy na jakieś przejaśnienie. Pozostaje sobie pospacerować, bo przecież nie będę siedział w barze. Coś tam widać, to może jakieś ujęcia wyjdą. Dodam, że przy pierwszej próbie zerwał się wiatr i przestali wywozić ludzi. Przy drugiej była mgła, ale chwilami szczyty się odsłaniały. Tym razem "Dziod" na nic nie pozwolił. Prognozy się nie sprawdziły. Kiedy tak stoję na tarasie i sobie rozmyślam jak daleko bym "poleciał", z mgły wyłaniają się mocno oszpejowani wspinacze. Przeszli przez barierki, sprzęt rzucili przy wejściu i udali się do baru... Ja robię jeszcze sporo zdjęć i ujęć filmowych. Spaceruję tam i z powrotem, szukając jakiś szczegółów. Co ciekawe, wielu wyjeżdżających ogranicz się do wyjścia przed sam bar. Chyba nie wiedzą, że balkon dookoła domu prowadzi na krótką ścieżkę z atrakcjami. Oczywiście we mgle wiele nie zobaczą, ale jednak jest to jakaś atrakcja. Choćby stanąć na słynnym tarasie. Po za tym, zawsze może się zdarzyć, że na chwilę chmury się rozejdą... Niestety góra chyba mnie nie lubi i tym razem ani na chwilę widoków nie było. Moja tura została wezwana do wagoniku i czas wracać. Chociaż podczas zjazdu były widoki. Postanowiłem jeszcze przespacerować się nad jeziorko. Nigdy tam nie byłem, a to tylko kilka kroków. Warto było. Później jeszcze mały posiłek i trzeba było powrócić do harówki, choć czasu wiele nie pozostało. Za to pogoda na sam koniec zrobiła się piękna. Przynajmniej tu przy trasie. Szczyt był nadal zasłonięty, choć teraz już na pewno coś bym zobaczył. Czyli prognozy się sprawdziły, ale z małym poślizgiem. Może następnym razem... do czterech razy sztuka? Dwa zjazdy no i przyszła 15.30. Czas się zwijać, bo mi jeszcze gondole wyłączą, a nie wyobrażam zejść stamtąd z buta narciarskiego... Biela Put mogłem przejść, ale tu to chyba by pół dnia zajęło. Przy okazji zwróciłem uwagę, że obsługa zbiera zabawki przy trasie. Tak, to był ostatni dzień działania stacji. Pora wracać. W sumie zadowolony jadę na dół. Ostatni dzień przywyciągowy w bliższej/dalszej okolicy został zakończony. Zdecydowanie na plus, choć pogoda popsuła nieco zabawę. Sezon zakończyłem, choć kto wie czy mnie "ktoś" na skitoury nie wyciągnie... Przywyciągowo sezon rozpoczęty 11 listopada, a zakończony 8 maja - nieźle! Podobno sezon u nas trwa krótko... Pozdrawiam, Johnny2 punkty
-
Modernizacja TAK, ale nie kosztem klimatu ośrodka. Chyba, że chcą z tego zrobić drugą Białkę, to jeszcze muszą zlikwidować zakręty na trasach i zrobić je zwykłe proste, bez jednego drzewa na drodze. Będziemy wtedy mieć nową Białkę i przyjedzie masa ludzi. Pod zbiornik wiadomo, że trzeba było to zrobić. Jednak wywalone jest wiele drzew wokół np. nowej restauracji. Nie można było zrobić wejścia "z lasu do restauracji" tylko na siłę trzeba było wyrąbać pół Hali by była pustynia a na niej restauracja. Do poszerzenia było kilka newralgicznych miejsc jak np. wjazd na trasę 7, czyli ten przejazd pomiędzy orczykiem na M. Skrzyczne, a tym orczykiem na Hale S. - tam było wąsko i wręcz mocno dziko.2 punkty
-
Przy nawet zapowiadanej dobrej pogodzie latem, zdarzyło mi się odbić od kasy z komentarzem, że najbliższy wolny termin za dwa dni.2 punkty
-
2 punkty
-
Kolejny artykuł o SON-ie. Tym razem jest też trochę zdjęć z aktualnych prac http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/5,88025,21791104.html?i=02 punkty
-
Tu Ci niestety nie pomogę, nie znam tego terenu z wiosennej pory, tylko z dalekich letnich czasów, ale zadzwoń do kozaka W.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie zamierzam bronić TMR, chociaż wiąże duże nadzieje z modernizacją tego ośrodka. Mam jednak jedno pytanie, czy wiesz na jakiej wysokości npm jest Kasprowy, a na jakiej Małe Skrzyczne oraz czy wiesz że każde 100 metrów różnicy wysokości powoduje różnice w temperaturze o około 0,8 stopnia Celsjusza? Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk1 punkt
-
No to gratuluję. Więc opisz nam jak wybudować zbiornik wodny o pojemności 100 tys. m3 w lesie bez wycinki drzew? Czy zawsze musi być tak, że pierwsze marudzimy, że się nie modernizuje, potem że się buduje, a na koniec, że za dobrze funkcjonuje???1 punkt
-
Jeśli chodzi o karkonosze to mozesz ryzykowac jeszcze w k. Szrenickim i Jagniątkowskim. W fejsa samotni wynika ze jeszcze jest snieg w zlebach.1 punkt
-
Może poczekajmy z krytyką na efekt końcowy.1 punkt
-
Skąd wiesz ze się nie dało? To kiepski argument. Wiele razy budowalem duże obiekty pomiędzy drzewami i wiem ze się da. Poza tym jest to niezgodne z wizualizacja z #2454. Ale ogolnie masz rację - czepiam się. .. ))1 punkt
-
1 punkt
-
przez stronę gopass można kupić sobie dowolny odcinek przejazdu koleją, wjazd na sam szczyt to musowo rezerwacja 2-3 dni wcześniej1 punkt
-
Nic mnie chyba tak nie wkurza i nie przeraża jak "wyrąbana w pień" Hala Skrzyczeńska. Klimat tego miejsca z najwyższego w Polsce spadł chyba do zera. Jedna wielka łysa polana.1 punkt
-
Tak i wtedy kosztuje to 26 ojro. Z samego dołu chyba 36 ojro. Ach, chyba nie do końca zrozumiałem - jest kasa na Łomnickim Plesie, ale nie wiem czy tam da się kupić wyjazd. Jeśli będą wolne miejsca, pewnie będzie się dało. Zazwyczaj są wcześniej full obsadzone, zwłaszcza przy dobrej zapowiedzi pogody.1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz, może się weźmiemy za przygotowania do next season? Na Monte Rose trzeba się wspinaczkowo doszkolić, może taki evencik we Wro ? Szkoła asekuracji , wiązania i porady sprzętowe (16 maja w godzinach 20:00 - 23:00) https://www.facebook.com/events/289296741518981/1 punkt
-
Dokładnie tak! Podobnie podchodzę do innych rzeczy, np. dom jest dla człowieka, a nie człowiek dla domu. Co to oznacza? Dom ma być możliwie wygodny i bezobsługowy. Żadnego plewienia godzinami w ogrodzie, koszenia co trzeci dzień, dorzucania węgla do pieca itp. Samochód służy mi do przemieszczania się z punktu "A" do punktu "B", a nie do cotygodniowego, całodniowego mycia, szorowania, odkurzania, woskowania czy też wydawania mnóstwa kasy np. na alufelgi tylko po to, żeby auto lepiej wyglądało. Patynka na lakierze i tak jest zdrowsza od cotygodniowej chemioterapii... Niektórzy mówią, że jakby wygrali w lotto, to i tak by pracowali, bo inaczej by się zanudzili w życiu. A ja? Ja mógłbym wtedy zacząć żyć pełną piersią i mógł rozwinąć wszystkie swoje pasję, które są "zamrożone" albo z powodu braku czasu ( np. wędkarstwo), albo z powodu braku kasy (np. motocykle, choć tu plany i tak są...). Sorry za Off Topa, ale mnie tak Jasiek nieco sprowokował... Myślę, że może być więcej chętnych...1 punkt
-
Må Jest chwila po grillu więc zaprezentuję ba co stać Stubai o tej porze ? Najsampierw fotki z podróży. Mieliśmy dużo czasu, więc odwiedziny Garmisch i Partenkirschen i posiłek ? w miasteczku. Innsbruck oczywiście zaliczony, każdy zna, więc relacja zbędna. No może jedna fota z nowej wystawy Swarovski.1 punkt
-
Niestety to raczej pożegnanie z turami w tym sezonie, chyba że...się jeszcze zobaczy! Wycieczka mega udana, bo bardzo mnie teren zaskoczył pozytywnie. Jeśli chodzi o narciarstwo to na cztery łapy spadam ponad 50 lat, to się przyzwyczaiłem (inaczej sobie nie wyobrażam). Co do nachylenia to nie mam pojęcia, ale było naprawdę stromo (zwłaszcza na początku żlebu). Moja własna 3 stopniowa skala nachylenia wygląda tak : - podjeżdżam do krawędzi, o stromo i jadę w dół - podjeżdżam do krawędzi, o stromo , zastanawiam się i jadę w dół - podjeżdżam do krawędzi, o stromo , zastanawiam się i wycofuję, niestety nie spotkałem jeszcze takiej trasy, no ale ja z łatwych górek zjeżdżam; pora poszukać coś ambitnego! W Wielkim kotle była kategoria 2. Cieszę się na tego Pradziada w przyszłym sezonie w większym gronie, jest tu kilka fajnych miejsc do zaliczenia. Przy okazji pytanie! Jest jeszcze jakiś kocioł w Karkonoszach na którym dało by się coś zjechać. Tak chociaż 100 - 200 zjazdu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Fajnie ze można panowie brać garściami z waszych doświadczeń,supeer Co brać z raków lekkich i poręcznych Ps.Byle przed wakacjami1 punkt
-
Dużym zaskoczeniem dla mnie było, że śnieg tak szybko odpłynął z masywu Pradziada, liczyłem na więcej (dłużej), w ten weekend jeszcze mi się po cichu marzyło. Ale największa niespodzianka i to na plus była inna. Od godziny 12 do 20 ( całych 8 godzin) nie spotkałem żywej duszy, ani na szlaku, ani w kotle, ani na szczycie Velka Hole. Ostatnia osoba to Czech który w Karlovie przegonił mnie z drogi na parking. Pora jednak popróbować swych sił w żlebie. Górna krawędź żlebu i od początku stromo, do tego wyprzedzają mnie śnieżne kule. Myślę sobie, że jakby co to zdążę odbić w lewo, bo tam śniegu już nie ma. Pierwszy odcinek do poprzecznych skał najbardziej stromy, muszę odbić w lewo i przekroczyć najwyżej położony ciek wodny (może to zaczątek Moravicy). Od razu orientuję się, że ostatni opad śniegu nie związał się ze starym podłożem, co na tej focie świetnie widać. Dobrze, że większość tej górnej warstwy się wytopiła. Po lewej stronie śniegu więcej, ale dużo bardziej miękki. Z okolicznych skał i całego kotła co kilkanaście metrów kolejny strumień wodny (a na wypłaszczeniu powyżej kotła widziałem również kilka młaków) tworzy już zaczątek Moravicy Teraz znowu w prawo bliżej skał, tam jest bardziej twardo. Potwierdza się teoria o której pisał kiedyś Jasiek i chyba MarioJ lub MajorSki (tego już nie jestem pewien), że najlepszy śnieg to ten brudny. Tutaj tak właśnie jest. Jazda po nim, mimo licznych małych odłamków kamiennych z skał powyżej jest fantastyczna. W kilku miejscach podchodzę jeszcze raz, nie zdejmując nart bo się nie da. Może ulepię bałwana... nie, nie mam już sił Zjeżdżając po prawej stronie małym grzbietem, wywołuję kilka mini lawinek, można wyobrazić sobie jak wygląda prawdziwa Musiałem jeszcze uważać na wystające krzaki, skręty tak dobierać by nie zaczepić dziobami, lub piętkami o nie. Reszta to już sama przyjemność. Mijałem piękne formacje skalne po prawej stronie Jak drzewa muszą walczyć ze śniegiem i lawinami o życie Patrząc na żleb wydaje się, że nie ma po czym zjechać, a jednak dało się Ostatnia przerwa na zregenerowanie sił. Samotna skała, gdzieś na dnie Przejście przez potok i powrót na szlak niebieski, w stronę Karlova. Piękny dzień dobiega końca. Miało być więcej śniegu i gorszy zjazd, a było na odwrót. Bilans dnia zdecydowanie na plus. Pozdrawiam serdecznie! PS MarioJ zjeżdżałem żlebem tym samym co chłopaki na wrzuconym przez Ciebie linku, tylko ja od początku, ale Oni mieli zdecydowanie więcej śniegu (byli w pełni zimy jednak), trzeba by to powtórzyć w sezonie zimowym ? Jak coś to... Dzięki jeszcze raz!1 punkt
-
Do Karlova pod Pradziadem docieram ze sporym opóźnieniem, po drodze mżawka albo mgła, albo jedno i drugie. Przepala mi się żarówka, nigdzie nie ma kantoru otwartego i nie mogę kupić mapy turystycznej, a czas płynie. W Głuchołazach dostaję wreszcie wszystko. Czesi mnie straszą mandatem i muszę zjechać na dół na parking. Mam dodatkowy kilometr do przejścia. Niebieskim szlakiem do Vysoka Hole mam około 8 km. Pierwsze 1.5 godziny lekko pod górkę drogą asfaltową, w turowych butach średnio wygodnie, dalej po kamieniach, ziemi i śniegu zdecydowanie wygodniej. Szlak prowadzi wzdłuż rzeki Moravicy. Moravica to górska rzeka która wpada do Opawy i jest spławna dla kajakarzy, którzy często organizują na niej spływy. Oczywiście nie dotyczy to odcinka w Velka Kotlina. Idąc szlakiem cały czas towarzyszy mi szum potoków Cały szlak, aż do Velky Kotel prowadzi przez mieszany las, bukowo-świerkowy. Po ponad 2 godzinach docieram do granicy dolnej kotła, gdzie wita mnie znana tablica Teraz zdecydowanie robi się bardziej stromo i pojawia się wreszcie śnieg. Docieram do punktu postojowego z tarasem i widokiem na kocioł Skąd ta kotlina i kocioł? Velka Kotlina to jedyne miejsce w Jesionikach gdzie przed setkami tysięcy lat był górski lodowiec i to dzięki jego pracy zawdzięczamy, że powstał piękny kocioł lodowcowy, znany również pod nazwą kar lub cyrk lodowcowy. Widok z tarasu nie napawał mnie optymizmem, śniegu mało, w zasadzie tylko trochę w żlebie tuż przy skałach po lewej stronie. Wchodzić czy wracać, zastanawiam się chwilę, ale wiadomo, że pójdę dalej i pośmigam w ostateczności do przełamania. Wielka Kotlina to jedno z miejsc, gdzie najczęściej w Czechach schodzą lawiny. Trochę zginęło tu narciarzy i snowboardzistów, ostatnio w 2010 r przy 3 stopniu lawinowym 35 letni skialpinista, a rok wcześniej snowboardzista. Trzeba zachować szczególną ostrożność! Lawiny to jednak też pozytyw, bo dzięki nim kotlina nie zarosła gęstym lasem i mamy możliwość pohasać po jej zboczach i żlebach. W dolnej części kotła spotykam ciekawe drzewa-krzewy, to karłowata brzoza, brzoza niska, omszona i brodawkowata, a w zasadzie jej mieszanki. Przypominają mi te z Norwegii. Gdyby skiturowi kozacy zatęsknili za północnymi klimatami, to może w zastępstwie... Trochę śniegu w żlebie dostrzegam Wychodzę wreszcie powyżej linii lasu, śniegu tu zdecydowanie więcej i widać, że będzie po czym poszurać. W końcu zakładam foki i foczę z przyjemnością w kierunku przełamania Po przekroczeniu przełamania i wyjściu na wypłaszczenie niemiła niespodzianka. Brak śniegu, a dodatkowo od południa do kotliny szybko zbliżają się ciemniejące chmury. Postanawiam na Vysoka Hole dojść po trawie na nartach, wydaj mi się, że tak będzie szybciej. Szczyt już blisko... Przed chwilą widziałem Pradziada, ale przykryły go chmury Kotlina znika również Robię kilka zjazdów na płaskiej części, dojeżdżając do granicy kotła, ale w końcu trzeba zmierzyć się z czymś poważniejszym. Kieruję się w stronę żlebu przy skałach. Tylko czemu turlają się koło mnie te śnieżne kulki? Śnieg do jazdy w środę jest o wiele łatwiejszy niż był w niedzielę. Jeszcze wiatr rozwiał gdzieś chmury z doliny i poprawiła się ponownie widoczność. A Wielki kocioł i żleb w czasie zimy wygląda zazwyczaj tak (zdjęcia z netu)... PS i jeszcze news z ostatniej chwili, właśnie otrzymałem wiadomość... Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Z wstawaniem nie ma problemu Jędrek Ps.A moja małżonka nigdy by mi tak nie powiedziala1 punkt
-
Panowie relacja na bogato Mam nadzieję że w nadchodzącym sezonie przygarniecie mnie choć z raz Ps.Maciek teraz dobry czas na kompletowanie sprzętu coby nie zròjnować za bardzo budżetu domowego1 punkt
-
1 punkt
-
Historyczne to wydarzenie. Pomimo tych destrukcyjnych obrazków serce jednak się raduje. Pamiętam jak cieszyłem się kiedy pojedyncze krzesło zamieniono na podwójne. To byyyyyło coś! Dzieci mogłem bez problemu zabierać na Skrzyczne.1 punkt







