Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.10.2017 - 03.10.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.10.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
3 punkty
-
Byłem na urlopie w pięknym miejscu i powoli wracam do rzeczywistości... Na szczęście pogoda to nieco złagodziła, choć Zwardoń przywitał mnie temperaturą -1 st... A żonka w nowych barwach - ja będę musiał mocno popracować, żeby też mieć... (patrz uważnie na zdjęcie nr 2) Troche klimatów znad Adriatyku - wyspa Korcula. Droga się skończyła..... Czasem odkrywa się takie miejsca... Mój Króliczek... i takie widoki - Korcula Stare Miasto Na koniec nasze "Surykatki"... No i tyle...3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@johnny_narciarz cieszę się, że wreszcie udało mi się (mam nadzieję, że ziarenko, to moja i Pauli zasługa) Ciebie, Was namówić na podróż, nad ciepłe morze No i może wreszcie, w przyszłości zrobimy jakiś wspólny projekt wyjazdu? Zdjęcie z leżakami z Twojej relacji najbardziej mi się podoba Dzięki!2 punkty
-
Najświeższe zdjęcia ze Szczyrku Zaplatanie liny gondoli2 punkty
-
Kolejny objazd po trasach SMR-u. W górach dziś w nocy już pierwszy przymrozek, w kilku miejscach ślisko: Ogólnie trasy z Hali do Soliska gotowe, czekają na śnieg. Pełna szerokość już udostępniona, wszystko uporządkowane. Czwórka chyba dwukrotnie szersza: Jeśli chodzi o zbiornik to ostatnio nie chciałem pisać ale obawiałem się o opóźnienie. W ciągu tygodnia dziura załatana. Cały obwód usypany i ubity, w tym tygodniu będzie gotowy do napełniania. Nic tylko się cieszyć, co jak zawsze widać po mnie:2 punkty
-
Jak już wiadomo, a nawet pokazano , wziąłem udział w czterodniowym maratonie rowerowym w Szklarskiej Porębie, pod nazwą Bike Adventure. Dwa etapy rozgrywane są w Górach Izerskich, dwa w Karkonoszach. Możemy wybierać pomiędzy dystansem PRO ( dystans do 60 km i 2000 m przewyższenia dziennie ) lub FUN ( dystans do 30 km i 1100 m przewyższenia dziennie ). Ponieważ startowałem po raz pierwszy w czymś takim i do tego miała być kategoria Fat Bike, wpisałem się na FUN. Tak jak moi koledzy teamowi. Jak się okazało, to była słuszna decyzja. Niech nie zwodzą suche liczby, bo na prawdę było co robić i gdzie się zmęczyć! Zanim cos więcej napiszę i pokażę, chcę baaardzo podziękować @Annaa i @marionen za mocne wsparcie i doping na trasie. Za super atmosferę i Jema Bidona... Moja ekipa rowerowa bardzo Was polubiła i jak tylko wyjechaliście, zrobiło się jakby pusto. Wieeelki dzięks dla Was!!!!!!! To wróćmy do samej imprezy - dla mnie to było wyzwanie roku. Po sukcesie na Śnieżce jechałem tam w dobrym nastroju. Ale kompletnie nie wiedziałem jak zacząć - jechać na maksa, czy oszczędzać się, itd. Ale wiedząc, że kondycja jest, nie martwiłem się zbytnio, czy dam radę. Bardziej bałem się o sprzęt, ewentualnie jakąś kontuzję. Na jakiś super wynik nie liczyłem, jedynie może w kategorii Fatów, której ostatecznie nie zrobiono... Pozostała więc zabawa. Dziś już nie zdążę opisać co nieco poszczególne etapy, więc zacznę od filmiku. Jest dość długi... Są to ujęcia z wszystkich 4 etapów, przedzielone tamtejszymi widokami i ujęciami z Term Cieplickich w Jeleniej górze. W następne dni postaram się coś napisać, o ile czasu starczy. Zbliża się zima, więc to ostatni wątek rowerowy z mojej strony.1 punkt
-
Na mnie też... Niestety byłem kierowcą, to też brak konkretniejszych zdjęć. Zapomniałem, że masz terenówkę - dojedziesz! Chyba, że trafisz na 90 stopni zakręt, ograniczony z zewnątrz murem, a po wewnętrznej róg domu i szerokość max 2 metry... Są już plany... ale wszystkiego na raz mieć nie można. Oczywiście dodałbym jeszcze Stelvio... Na razie czekają mnie inne wyzwania, na które jeszcze rok temu bym się nie porwał. Później napiszę. Mariusz, wiesz, że to nie jest kwestia chcieć czy nie chcieć, czasem są ważniejsze priorytety... Sam wiesz, bo rozmawialiśmy nie raz rozmawialiśmy. Najlepsze jest to, że oczywiście zaplanowany wyjazd nie wyszedł, a nie planowany tak... Piękne miejsca i piękne foty. Zachęcasz... Wrzuciłbym dla uzupełnienia nieco fotek z Hiszpańskich dróg, ale nie chce mi się teraz ich szukać. Musiałbym nieco głębiej pogrzebać...1 punkt
-
Cześć Ofertę Rossignola znam więc o niej jestem w stanie wypowiedzieć się autorytatywnie. Prawda jest taka, że różnice pomiędzy nartami umiejscowionymi blisko siebie w katalogach są niewielkie i nie ma co zawracać sobie nimi głowy. Masz mniej więcej sprecyzowaną grupę nart i bierz te, które Ci się podobają i mają najlepszą cenę - reszta to adaptacja Twojej techniki. Jak masz wybór staraj się kupować nartę raczej na wyrost niż zbyt słabą. Długości nie ma co się bać choć oswojenie jej wiąże się nierozerwalnie z techniką. To, że jesteś lekka nie ma aż takiego znaczenia. 180 Jeeba to oczywiście żart ale już 165 czy 170 bać się nie trzeba. Jak rozumiem jesteś na średnim poziomie zaawansowania celuj więc w nartę 150 - jeżeli będzie o profilu typowo SL, 155 - jeżeli będzie to narta uniwersalna i wszystko będzie OK. Pozdrowienia1 punkt
-
Jakbyś chciał coś mniej lightowego to proponuję drogę Cetinje - Kotor w Czarnogórze, a jeśli Chorwacja to np Makarska - Sv. Jure. Zdjęcia muszę poszukać, jak znajdę to wrzucę. Bałkańskie drogi bez barierek działają na mnie pobudzająco.1 punkt
-
1 punkt
-
Aktywna sobota Pobudka o 4:40 i na początku jazda w okolice Szydłowca na grzyby. W lesie jesteśmy ok 6:40 i walimy w knieje. A tam?, mimo, że główny wysyp grzybów jakby się skończył i tak mamy ich zatrzęsienie. Prawdziwki, Borowiki Ceglastopore, Podgrzybki, Kozaki, kilka Opieniek, Maślaków Żółtych, Rydzy i innych... Łącznie ponad 10 kilometrów wędrowania. Efekt? Całość jeszcze nie rozpakowana... I połowa Prawdziwków Grzyby oczywiście zostawiam Krystynce - czyli mamie... ...a my? Szybki prysznic i korzystając z pięknego dnia, słoneczka ruszamy na rowery Trasa klasyczna - 50 kilometrów wokół Radomia z głównym celem, Zalewem w Siczkach. Po drodze trochę mazowieckich klimatów Na miejsce docieramy szybko. Trochę chłodno - dlatego może kaczki jakieś takie jakby focha miały Robimy kilka fotek: ...ludzi na spacerach też jakoś mało. Nikt również nie żegluje, a wiaterek nawet niczego sobie. Pijemy swoje kawki, uzupełniamy cukry i spadamy do domu. Pozdrowienia dla rowerzystów i...? Ride Fast !! marboru i Paula1 punkt
-
Żeby coś zobaczyć, to trzeba stanąć w początkowej części trasy. Niestety w VG trasa na większej długości jest "schowana" w lesie. Jeżeli staniesz w pobliży mety, wiele z trasy nie zobaczysz, ale... Tam jest atmosfera zawodów, które nie czuć przy trasie. Dlatego proponuję treningi z trasy, a zawody w okolicach mety, I warto iść na losowanie numerów Poniżej trochę wspomnień i "starej gwardii"1 punkt
-
1 punkt
-
Niestety nie udało mi się zaliczyć drugiego dnia na nartach i to mimo tego, że spałem pod lodowcem - tym razem Hintertuxem. Niestety obowiązki zawodowe i rodzinne spowodowały, że nie wsiadłem do gondolki z nartami - a byłem już na parkingu. Gdyby była pełna lampa, to pewnie bym się uparł i na te 2-3h i tak bym pojechał, ale spojrzałem na kamerki na stronie ośrodka i na górze dominowały chmurki, choć na dole widać było, że się przeciera i pewnie koło południa była nadzieja na jakiś mix słońca z chmurkami. Po drodze z Zurychu miałem okazję przejechać przedsezonowo przez dwa ośrodki - zatrzymałem się bowiem w Sankt Anton w nadziei oglądnięcia finiszu wyścigu kolarskiego na MŚ w Bergen, no i potem przejechałem na noc przez cały Zillertal do miejscowości Tux. Cóż mogę stwierdzić, Sankt Anton bardzo zaspany, wszyscy czekają na sezon. Byłem zaskoczony jak mało rzeczy było otwartych - knajpy, hotele pozamykane w większości na cztery spusty. Ale miejscowość wygląda na gotową do sezonu. Patrząc w górę Galzigbahn nawet wypatrzyłem już jakąś jedną lub drugą rozstawioną armatę. W Zillertal przygotowania do sezonu idą pełną parą. Drogowcy działają tu i tam poprawiając dojazd/przejazd główną drogą. W Finkenberg pracę przy gondoli idą w najlepsze, choć jeszcze sporo roboty zostało. Pod lodowcem sporo samochodów - na pewno duuużo więcej niż gdy byłem na Pitztalu w czwartek, gdzie była jakaś zupełna garsteczka. Z kronikarskiego obowiązku donoszę, że spałem w hotelu Kirchlerhof, gdzie za nocleg w pokoju jednoosobowym z wypaśnym jedzeniem Half-Board zapłaciłem 63 EUR już z podatkiem. Spałem z nowszej części hotelu - uważam, że pokój to mocne 3* ocierające się może nawet of 4*. Obiekt zlokalizowany jest ok 7 km od parkingu pod lodowcem. Z tego co patrzyłem taka sama opcją, ale nocleg w pokoju 2-os. jest ciut tańszy (oczywiście zakładając 2-osobowe obłożenie) i kosztuje coś 53 albo 55 EUR z half-board. Takie ceny obowiązują do ostatnich dni października, potem idzie ok. 20 EUR w górę (do 23.12), a potem jeszcze wyżej. Poniżej parę zdjęć z Sankt Anton i Zillertal, a także to co widziałem na webcamie wczoraj rano:1 punkt
-
Mnie mówił, że od przyszłego roku będzie ekspertem w szwajcarskiej tv, jak go zapytałem czym się teraz zajmuje. Istnieje jakaś linia ciuchów sygnowana jego imieniem: www.marc-proteam.com . W przeszłości działał jako konsultant, ma też jakąś agencję menedżerską. Człowiek wielu talentów. Ale między innymi dlatego ponieważ jest przedsiębiorczy, dlatego też całe życie startował pod flagą Luksemburga. Głównym powodem był konflikt w kadrze Austrii, gdyż związek promował jakiegoś pupila ze szkoły w Stams i ojciec Marka się wkurzył i w wieku 12 lat przerejestrował go do Luksemburga. To jednak oznaczało, że rodzina sama musiała za wszystko płacić (sprzęt, treningi, hotele), ale z kolei kasowała też całą kasę od sponsorów nie dzieląc się ze związkiem. To było finansowo dużo bardziej ryzykowne, ale dawało też potencjalnie większy zysk. W Austrii związek zapewniłby mu sprzęt, szkolenie itd., ale też kasa od sponsorów szłaby do związków (dzisiaj w wielu federacjach sportowiec kasuje kasę z reklamy z kasku bez dzielenia się ze związkiem, choć np. nie w Norwegii, ale tam taki przywilej wywalczył sobie Svindall, natomiast żeby było śmieszniej norweska federacja nie zezwoliła na to samo Kristoffersenowi). Mark twierdzi, że jedyne za co przez całą jego karierę zapłacił związek luksemburski to był hotel podczas olimpiady i to by było na tyle. Dzisiaj dla odmiany jadłem kolację z szefem związku narciarskiego Lichtensteinu. Kraj może niezbyt duży, ale ponieważ mają Tinę Weirather, no to dla nich też zaczyna się ciekawy okres w roku olimpijskim. Dowiedziałem się m.in. o trudnych relacjach związków krajowych z IOC (czyli komitetem olimpijskim), zwłaszcza w zakresie ograniczeń dot. relacji ze sponsorami. W sumie temat rzeka.1 punkt
-
No jest to jakiś problem... Na szczęście nie mój1 punkt
-
Bana!!!!!! Dać mu bana!!!!!! Żeby nie pisał więcej tak wkurzających relacji. O tej porze na nartach takie bajeczne warunki. Kto to słyszał!? A ja tu jak robaczek w robocie. Dać mu bana!!!! Pozdrawiam.1 punkt







