Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.04.2018 w Odpowiedzi
-
18 punktów
-
Kilka słów o trwającym wyjeździe. Kwatera w Pfunds jako baza wypadowa do SFL, Nauders, Samnaun. Miejscowość jak najbardziej godna polecenia! Dzien 1, 02.04 Serfaus Od dawna ostrzyłam sobie zęby na jazdę w SFL. I może dlatego oczekiwania i oczekiwanie przerosły rzeczywistość. Dojazd do SFL jest teraz nieco utrudniony przez remont drogi, ale wcześniejszy wyjazd pozwolił uniknąć dłuższego stania na ' wahadłach'. Warunki śniegowe jak na początek kwietnia świetne. Rano przednia jazda. Od 12 zupowato, co zrozumiałe przy tej temperaturze. Jeździlismy po wszystkich trasach od wysokości gondoli Komperdellbahn w lewo, kończąc oczywiście na Masnerkopf. Dlaczego pisze, ze jestem rozczarowana? Ano dlatego, ze trasy są krótkie, dużo przejazdówek, wiele zaczyna się półkami dojazdowymi od wyciągu, które szybko się degradują. Czarne trasy w dużej części są wąskimi rynnami. Czerwone dla odmiany bywają bardzo płaskie. Brakowało mi możliwości solidnego zmęczenia nóg na fajnej, długiej, odpowiednio szerokiej trasie. W tym rejonie SFL najbardziej wyróżniłabym czarną 116 Obere Scheidabfahrt. To są moje wrażenia po jednym dniu i zwiedzeniu jednej części ośrodka. Ale chyba jakoś tak jest, że albo miejsce urzeka i czuje się chemię albo pozostawia raczej obojętnym...14 punktów
-
13 punktów
-
Jestem już w Sankt Jochann (SkiAmade) gdzie od jutra będziemy testować nowe modele nart na sezon 18/19. Mariusz i Paweł mają lekką obsuwę i dojadą za ok. godzinę. Pewne zdążą na papu, bo przed nami przywitanie, omówienie zasad jutrzejszego testu, a następnie kolacja. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro12 punktów
-
Dzień 2 - 03.04 Nauders Mówiąc krótko tu znalazłam wszystko, co chciałam znaleźć w Serfaus Ośrodek jest kameralny, ale oferuje wyborne wprost trasy. Oznaczenie kolorami tras dokładnie odpowiada moim wyobrażeniom tras niebieskich, czerwonych i czarnych. Jest szeroko, kilka zjazdów jest naprawdę długich. Do tego rano na trasach w stronę doliny była tylko nasza trójka. Narciarskie 10/10.12 punktów
-
Nie jest to żadne dzieło, ale zobaczcie co się dzieje z nartami od 19 sekundy 😉 Max 720p12 punktów
-
11 punktów
-
Zdążyli na kolację [emoji23] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro9 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
Dzisiaj z Markiem chyba zakończyłem sezon 17/18 i to właśnie na COS. Szybkie 2 godzinki od 8 do 10 wystarczyły. Przymrozku nocnego nie było więc od początku raczej miękko i wolno . Otwarty fragment FIS i dolna część Kaskady jak zwykle w tym sezonie były wyratrakowane niemal perfekcyjnie. Na całym ośrodku było do 9 godz. chyba nie więcej jak kilkanaście osób (później niewiele się to zmieniło). Dlatego ciężko było kogoś spotkać na stoku . Nawet zniżka 50% dla młodzieży do 25 lat nie zadziałała mobilizująco na młodych narciarzy. Wiatr ciągle nas straszył i groził wyłączeniem kanapy, ale mu się to nie udało. 39 dzień na nartach był chyba moim ostatnim w jakże udanym sezonie 2017/18. Kontuzji brak, nawet gleby nie zaliczyłem. Chłopaki twierdzą, że zaczynam jeździć bardziej asekuracyjnie.6 punktów
-
Zaczęła się odprawa przed testem. Gerhard, jak co roku, zapoznaje wszystkich z zasadami testu. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro5 punktów
-
Kilka dni intensywnych ćwiczeń i noga robi postępy. Już ją samodzielnie podnoszę w pozycji leżącej, spokojnie o własnych siłach robię przywodzenie i odwodzenie w lewo i prawo. Systematycznie, 5 razy w ciągu dnia ćwiczę po pół godziny. Wcześniej ktoś napisał, że rehabilitacja, to będzie ból porównywalny do tego z zabiegu, z dni tuż po. Na chwilę obecną nie mogę się z tymi stwierdzeniami zgodzić. Lubię te ćwiczenia i jestem po nich pełen mocy i dobrych myśli5 punktów
-
5 punktów
-
Ja w formie widza... A dziś przedstawienie czas zacząć! Nowa Osada i wreszcie jazda w krótkich gaciach! Jak ja to lubię! Spontaniczny wypad po pracy prosto do Wisły. Słoneczko, bardzo ciepło - tego przegapić nie mogłem! 16:30 melduję się na miejscu i o dziwo trwa ratrakowanie. Normalnie przy tej temperaturze nikt tego nie robi. Super! Będzie mega komfortowo. Początkowo wahałem się gdzie uderzyć, ale ze względu na późną porę, tylko południowy stok wchodził w rachubę. Trafiłem w dziesiątkę! Może upału nie było, ale też nie marzłem. Przynajmniej na początku. Później stopniowo musiałem się ubierać, żeby po dwóch godzinach przebrać krótkie gacie na coś dłuższego... Warunki na stoku bardzo dobre! Pięknie wygłaskany, bez przetarć i o dziwo dość twardo! Szerokie dechy nie były potrzebne. Dla mnie bomba! Frekwencja minimalna, stok pusty, można było poszaleć. Jedynie czasami przeszkadzał wiatr wiejący od dołu - spowalniał. Rozgrzewka przed "Szusy w Bikini" zrobiona. Jutro może będzie jakaś powtórka, ale jeszcze nie wiem... Aparatu brak... Tutaj jadłem 2 tygodnie temu...4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Odkopię bo może komuś się przyda. Załatwiłem właśnie kolano w Austrii upadając na nartę i rozcinając dość konkretnie więzadło rzepki. Zawieziono mnie najpierw do prywatnej lecznicy, gdzie od razu poproszono o EKUZ, nie wyrażając większego zainteresowania ubezpieczeniem prywatnym. Po zakwalifikowaniu do operacji przetransportowano mnie do szpitala publicznego, gdzie scenariusz się powtórzył i gdzie poinformowano mnie, że bez EKUZ czeka mnie najprawdopodobniej pokrycie kosztów zabiegu z własnej kieszeni. Ubezpieczyciel kontaktował się ze szpitalem gwarantując zapłatę, ale nic nie uzyskał. To samo z propozycją wystawienia faktury z odroczonym terminem zapłaty. Wszystko zostało odparte twierdzeniem, że to placówka publiczna, więc dla niej znaczenie ma przede wszystkim podleganie ubezpieczeniu publicznemu, czyli naszemu ZUS. Sprawę załatwił certyfikat NFZ zastępujący EKUZ. Jest do dostania emailem, aczkolwiek wymaga złożenia wniosku (też można emailem). Na wszelki wypadek skombinowałem też tłumaczenie przysięgłe i całość kosztów pobytu w szpitalu wyniosła 36 Euro. Słowem, warto ZAWSZE mieć EKUZ, niezależnie od najbardziej wypindrzonego w kosmos ubezpieczenia prywatnego, bo nigdy nie wiadomo na kogo lub do jakiej placówki trafimy. BTW, te ostatnie na wszelki wypadek wykupiłem w Allianz, żeby uniknąć ewentualnych dyskusji p.t. co to za firma/jak to się wymawia/nie znamy/muszę spytać szefa. Jak widać, nie bardzo pomogło. Sam pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło. Od wypadku (Kitzbuehel) do operacji (St. Johann in Tirol) minęło parę godzin, sama operacja przebiegła bardzo sprawnie, w pakiecie dostałem też pierwszą sesję rehabilitacji i beznadziejne żarcie. Było mi miło, że po tym względem nasze szpitale nie odstają od Europy Po dwóch dniach wypuścili mnie do domu, obecnie czekam na weryfikację zabiegu w placówce NFZ.3 punkty
-
3 punkty
-
No i pięknie. A gdzie "lista startowa"? No i co nasze orły będą testować? Pozdrawiam i życzę cudnej zabawy wszystkim uczestnikom.2 punkty
-
Cześć Masz rację. Mniej więcej o to mi chodziło i dlatego od wielu lat jestem tutaj mieszany z błotem dość często bo nie toleruję takiego podejścia o jakim piszesz. Sek w tym aby stworzyć takie wewnętrzne ciśnienie w środowisku narciarzy na dobrą jazdę, na samodoskonalenie, aby osoby jeżdżące niebezpiecznie, przeceniające swoje umiejętności były poddane swego rodzaju ostracyzmowi. Mam wrażenie, że w Alpach jest jednak lepiej, że świadomość jest większa i poziom wyższy. Weź chociażby typowo polska specjalność czyli jazdę bez kijków... Dlatego tez takie postępowanie jak Twoje czy Coswortha jest godne pochwały i naśladowania. Może Wasze dzieci nie będą zawodnikami ale przynajmniej będę wiedziały jak wygląda dobra jazda, same będą mogły ja propagować. To super sprawa. Pozdrowienia Pozdrowienia2 punkty
-
@Mitek - wiele racji jest w tym co piszesz ale z drugiej strony ludzie sami nie chcą jeździć lepiej, często zadowalają się byle czym. Wydaje im się że jak umieją jechać pługiem to mogą wyjść na czarną trasę bo niby co to dla nich. Osobiście jeżdżę już naście lat ale wciąż mam wrażenie że muszę się doskonalić, więc zawzięcie za każdym razem aż do bólu daję nogom popalić bo wiem że długofalowo będzie z tego wymierny efekt. I nie tylko jadę w dół ale przede wszystkim zwracam uwagę jak jadę, jakie błędy popełniam, jaka praca jest jeszcze do wykonania. I tego uczę również swoje dziecko, dobrze że syn też sam z siebie chce lepiej jeździć. Jednakże znam takich którzy o to zupełnie nie dbają i zamiast czegoś dziecko nauczyć to twierdzą że "trzeba dać mu się bawić nartami" albo że "kiedyś się nauczy albo przesiądzie na deskę". I takie dzieci jeżdżą trzeci rok pługiem, sztywno jak kije od szczotki, motoryka zerowa. To samo dotyczy dorosłych którzy ledwo lizną samodzielnej jazdy to już gnają na wspomniane wcześniej czarne. Kudy tam im jeszcze do jazdy sportowej. Myślę jednak że w tym przypadku słowo klucz to samodoskonalenie. Jak ktoś tego nie czuje to latami będzie jeździł pługiem albo nawet równolegle ale koślawo. I nie tylko w Polsce tak jest, na stokach alpejskich również sporo osób sobie nie radzi, więc może to nie do końca wina braku edukacji tylko raczej niechęć do tejże edukacji wśród narciarzy. Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Jeszcze trochę i bys wystartował moze pas startowy za krótki?))) Wysłane przy użyciu palca2 punkty
-
Pożegnanie sezonu w SMR oczywiście [emoji121]️[emoji57] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
Marcin, a dlaczego od razu chcesz iść w Tatry? Na pierwszy raz bardziej poleciłbym Ci Skrzyczne czy Pilsko, a nawet Szyndzielnia i Klimczok. Taka wycieczka i tak Cię konkretnie zmęczy i na pewno Ci się spodoba. Ja zaczynałem w Beskidach i to na Nowej Osadzie! Czemu tak? Ano chciałem najpierw się nauczyć podstaw i nie pchać w trudniejszy teren. Choć w moim przypadku doszedł jeszcze jeden czynnik - powrót na stoki po kontuzji, gdzie jedna noga sporo niedomagała. Ale wyprawy na wcześniej wspomniane górki dostarczyły mi sporo przyjemności, jednocześnie nie podejmowałem jakiegokolwiek ryzyka - zawsze byłem na uczęszczanych trasach przez narciarzy lub turystów pieszych. Jeśli jednak muszą być Tatry, to tak jak wcześniej polecał Ci @Wujot - wyjdź z Kuźnic wzdłuż Goryczkowej na Kasprowy i tam zjedź. Zawsze będziesz mógł liczyć na czyjąś pomoc, jakby coś nie poszło. Ryzyko minimalne.2 punkty
-
2 punkty
-
Skrzyczne wybrane bo stacja meteo pokazała w nocy solidny przymrozek, po dwóch dobach odwilży związało solidnie, na to spadł centymetr puchu jednym słowem bajka, dodatkowo brak wiatru słońce, tem +3C , cisza i spokój. Ludzi kilkadziesiąt osób.Do południa cały czas twardo +5C na Jaworzynie, na dole w Szczyrku niespodzianka +18C Wprawdzie orczyk popsuty ale musiałem raz zjechać za Grzebień i byłem pierwszym Info dla skiturowców zjechać można do Hiltona (Piekiełko na FIS) COS 2 i 3 kwietnia zniżka 50% do 25 lat2 punkty
-
A w Warszawie, mimo, że warunki na bikini jak najbardziej - sezon zamknięty. Remont. Tak samo ciężko mi zrozumieć decyzję Jaworzyny Krynickiej - prawdopodobnie więcej chętnych będą mieli w weekend majowy (dlatego z serwisem tak się pospieszyli), choć już raczej nie na narty. Szczęśliwice teraz trochę przypominają lody packą rozsmarowane. Smacznego. Ja zabieram krótkie spodenki do Zakopanego na weekend. Dzięki Johnny - motywujesz.1 punkt
-
i racja bo kawa z filtra jest beznadziejna ale Twoja relacja wspaniała - dzięki serdeczne1 punkt
-
Maciek, gdzie Ty chcesz być? Tam będą "szusy w bikini". Jak Ty założysz to bikini? Żeby go założyć trza mieć cycki!1 punkt
-
Wcześniej tez pisaliśmy, ze najważniejsza kwestia to głowa. Ty jesteś megapozytywnie nastawionym człowiekiem do szybkiego powrotu do pełnej sprawności - stad dobre myśli, moc i miłość do cwiczen1 punkt
-
Cześc Myślę Michał, że nie do końca jest tak. Narciarstwo to bardzo popularny sport w Polsce ale poziom edukacji narciarskiej jest bardzo niski. Ludzie jeżdżą słabo, w większości nawet nie wiedzą na czym porządna jazda polega. PZN czy też bardziej do tego predestynowany Sitn nie robi wiele by o ta edukację zadbać skupiając się na nośnych hasełkach o kaskach. Fajna akcja "Bezpiecznie z instruktorem..." nie przyniosła chyba za dużych efektów. Myślę, że podniesienie poziomu ogółu i zainteresowanie ludzi narciarstwem sportowym przyniosłoby efekty w postaci masowości. Zwróć uwagę jak często powtarzany jest nawet tu na forum tekst - nie mam ambicji zawodniczych, mój syn nie będzie zawodnikiem itd. rozumianych jako rezygnacja z edukacji narciarskiej i akceptacja niskiego poziomu technicznego i taktycznego jazdy. Pozdrowienia1 punkt
-
Niestety dla Polaków narciarstwo zjazdowe jest tak samo egzotyczne co gra w polo, więc PZN nic tu nie zarobi, więc po co ma inwestować? Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Najnowsze info z SMR Niebieska kanapa B2 w ramach reklamacji zostanie przeniesiona na Juliany! Orczyk wróci na Golgotę!1 punkt
-
Jest dobrze wyszło słońce, śmigamy z@bolec z córką, Iwona, Tomek i gość specjalny Martyna Wojciechowska. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Dzisiaj pusto, frekwencja jaką lubię, zapewne przez pogodę[emoji23] Trochę nam dolało... Poczatkowo wiatr hulał i kolejki nie chodziły, więc wylądowalem w BSA. Od 11:00 już SMR. Warunki jeszcze dobre, jest po czym jeszcze jeździć ale trzeba uważać na różne luźne kamienie. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Dzisiejszy SMR przywitał mnie zimową aurą, minusowa temperatura i prószący śnieg, ludzi bardzo mało, a przygotowanie tras rewelacyjne, umiarkowanie twardo, dominujący sztruks i zero lodu. Ta sielanka trwała niecałą godzinę, potem zrobiło się zdecydowanie lepiej, pustki na trasach pozostały, zamiast pochmurnego nieba wyszło słońce. Od godziny 13-ej wiosenne nartowanie, ale bez większych odsypów, czy muld, te zaczęły się tworzyć tylko w dolnych odcinkach tras i nie stanowiły żadnego wyzwania. Byłem przekonany, że wynik jaki zrobiliśmy z @johnny_narciarz (59 km, 32 wyjazdy kolejką) jest już maksymalnie wyśrubowany jak na SMR, no cóż, myliłem się…. Na ponad 30 dni nartowania w Szczyrku, biorąc pod uwagę takie czynniki jak: przygotowanie tras, pogoda, czy ilość ludzi na trasach, mogę stwierdzić, że dzisiejszy dzień był najlepszym jaki spędziłem w Szczyrku w tym sezonie.1 punkt
-
Byłem w SMR w sobotę i jestem mega zadowolony. Najwazniejsze, że było mało ludzi, bo bałem się, że będzie tłok (gondola bez kolejki, żółta 5 min). Włoska pogoda - bezchmurne niebo i super przygotowane trasy. Za 49zł za cały dzień to naprawdę okazja, mimo ze czynne tylko 4 trasy ( nie liczac COS bo tam nie dotarlem). Szkoda tylko, ze niebieska kanapa nie działa, bo wydaje sie ze sniegu jest tam dosc. Wiesci o smierci Szczyrku sa grubo przesadzone ;-). Trzeba tylko miec szczescie i nie trafic na wiatr (czyli zamkniete wyciagi) tlum ludzi lub zamkniete nie wiadomo czemu trasy. Ja w koncu to szczęście w sobote miałem. A mój 6 letni synek zachwycony Szczyrkiem. To dobrze, bo ja tez sie tam uczyłem jeździć ;-) Najbardziej podobała mu się gondola:-) Aha co do dzieci - rewelacyjne te kanapy - niższe niż gdzie indziej i mają pionową poprzeczkę między nogami ,zapobiegającą zsuwaniu się.Dziecko 100% bezpieczne. Ogólnie to był SUPER dzień na nartach!1 punkt
-
1 punkt
-
Relacja liniowa zmierza do końca samotny zawodnik Wujot dobiega do mety. Czy go jeszcze ktoś przywita, czy wszyscy poszli do już domu??? Nasz poprzedni dzień skończył się późno w nocy w Oldervik. Z wyliczenia czasu wychodzi nam, że musimy wypłynąć najpóźniej o 16.00 aby zrobić klar i zdać statek. Kamil & Co wyznaczyli więc pobliski cel. Problem jest tylko taki, że trzeba dojść (i wrócić) asfaltem 5 km, co nikomu się specjalnie nie uśmiecha. Sprawdzamy autobusy i okazuje się, że mamy w tamtą stronę o 10.00 i powrotny o 15.00. Słabością takiego planu jest brak elastyczności. Jakoś zbieramy się jednak na ten autobus, w momencie jak przyjeżdża to zmieniamy zdanie i postanawiamy wejść na całkiem imponującą górkę nad portem. Musiało to strasznie śmiesznie wyglądać - przyjeżdża autobus a goście w tył zwrot. Nie jest to jednak takie absurdalne bo Robert w rozmowie z miejscowym dowiedział się, że z tej górki jakiś Francuz zjeżdża. A skoro może Francuz to my też. Wobec tego ramowy plan wygląda tak: Pogoda jest zmienna i raczej słabo z widocznością. Znajdujemy jakieś stare ślady i jak się już domyślacie lądujemy na szczycie. Robi się niskie przejaśnienie i widoki są przednie bo krajobraz, ogólnie pełne mleko, ale na Alpy Lyngeńskie (z drugiej co wczoraj strony) jest żyleta. Z naszej strony przez chwilę jest tak Z czasem się kiepści i przed zjazdem jest jakoś tak Pora pomyśleć o zjeździe - nie uśmiecha mi się łagodna droga podejściowa (bez historii). Podobnego zdania jest MajorSki, MarioJ i Betti (Robert) - postanawiamy zjechać przyuważonym wcześniej mało wyrazistym ale za to stromym żlebem. Prawdę powiedziawszy nie jest to super rozsądne: raz, że nad nim jest potężny nawis (co prawda jesteśmy prawie pewni, że z lewej (orograficznie) powinien być dobry wjazd a dwa, że widoczność naprawdę się pogarsza, więc wycelowanie na łagodnej kopule (bez wpakowania się w nawis) w to miejsce będzie wyzwaniem. Ale zawsze przecież możemy zawrócić. Poniższy track jest dowodem, że istnieją tajemnicze zjawiska i tylko splątanie na poziomie kwantowym może je wyjaśnić. Otóż niebieska linia to droga rejestratora Mariusza a czerwona... Mariusza. Zjazd na pewno dostarczył emocji, szczególnie mnie pierwszemu. Nie widziałem nic a stok stromy a na nim parę bryłek lodu wielkości małych lodówek absorpcyjnych. Na dole byliśmy w pełnym składzie bo akurat reszta powoli doszlusowała. Dalej było za to niesamowicie przyjemnie bo już były punkty orientacji: drzewa, krzaki, trawy. Chłopaki pojechali wzdłuż koryta strumienia ja znalazłem snowboardowy ślad po prawej, pojechałem przez las i wylądowałem ze 200 m dalej. Przy łódce byliśmy koło 15.00 i kapitan dosłownie od razu zarządził wymarsz. Na miejscu w Tromso czekało nas sprzątanie i pakowanie. Później parę godzin snu i w nocy żegnaliśmy się z łódką w takich to okolicznościach. Sypało pięknie. Jeszcze było trochę lotniskowych przygód ale to już może inni dopiszą plus statystyki, nomenklaturę i parę nie poruszonych tematów. Ale ogólnie udało się tę relację dociągnąć! Pozdro Wiesiek1 punkt







