Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.07.2018 w Odpowiedzi
-
Cześć Żeby dokonać wyboru trzeba się na sprawie znać a wtedy nie jest potrzebny żaden przewodnik. Inaczej nie jest to wybór tylko głupota. Swego czasu był pomysł ustawowego zakazu wspinaczki solo. Pierwszy byłem krytykiem tego pomysłu. Tutaj natomiast mamy inną sytuację. Ktoś (teraz to jest nadzwyczaj modne) bierze za kasę grupę leszczy i pokazuje im coś co z założenia powinno być zarezerwowane dla wybranych czyli tych, którzy posiadają odpowiednią wiedzę, przygotowanie, doświadczenie. Inaczej decyzja jest głupotą a osoba (zazwyczaj pośmiertnie) jest wyklęta przez środowisko. Pozdrowienia5 punktów
-
Nie tyle nieład co wolność wyboru. Poza tym regulacje są bardzo wybiórcze. Dlaczego w sprzedaży dostępne są budżetowe samochody, chińskie klocki hamulcowe i opony a przewodnictwo górskie ma być tylko w wersji premium? Oczywiście zaraz ktoś napisze, że te produkty też spełniają jakieś tam normy prawne tylko w przypadku przewodnictwa ta poprzeczka postawiona jest zdecydowanie wyżej. To tak jakby ustalić że auto (nowe lub używane) które nie hamuje z 100km/h na 35m, nie będzie dopuszczone do ruchu. A problem przewodnictwa jest zdecydowanie mniejszy. Ludzi w górach ginie mniej niż na drogach i z reguły zabijają się sami, bez szkód dla osób postronnych. Podobnie nie zaufałbym agencji "professional atlantic sailing" dopóki nie dowiedziałbym się więcej na jej temat jak i na temat wymagań i zagrożeń samego rejsu. Na tej samej zasadzie od wielu lat działa Np. Rysiek Pawłowski. Też nie posiada uprawnień przewodnickich i zabiera ludzi w wysokie góry. Nie pcha się jedynie na Blanca bo wie że tam go mogą zamknąć. I pomimo wybitnych osiągnięć wspinaczkowych, wcale nie jest dobrym organizatorem ani nie zapewnia wysokiego poziomu bezpieczeństwa.3 punkty
-
Tak tak, na tłusto już jeździłem na narty. Może będzie tego więcej, ale zawsze jest problem, gdzie zostawić rower? Jedyna wersja, która ma sens, to dojazd na rowerze, narty przy wyciągowe lub toury, powrót na rowerze. Wyjeżdżanie do góry, wożenie tłuściocha na plecach itp nie ma sensu... Wracając do tematu - ile przejechałem? A no tyle: Niestety, przez przypadek delikatnie uszkodziłem kartę pamięci, gdzie miałem większość ujęć filmowych i chyba filmiku nie będzie. Wiem, że są firmy, które potrafią odzyskiwać takie dane, ale to będzie kosztować minimum 1000 zł, więc jeśli nawet skorzystam z ich usług, to nie prędko. Może ktoś ewentualnie coś doradzić? Może da się to taniej zrobić?3 punkty
-
I to jest najlepsza i najtańsza metoda Samego zapasu wody zabierałem na niektóre odcinki 3 litry! Czemu? Bo np. w niedzielę sklepy były zamknięte i można było jechać ponad 50 km bez możliwości zaopatrzenia. Czasem ratowali nas niezwykli ludzie, którzy dowiedzieli się o rajdzie i czekali na nas z wodą! To było mocno poruszające i miłe doświadczenie. Poszukam zdjęcia, o ile ktoś już tu nie puszczał... PS.Z ostatniej chwili - jednak mam kwalifikacje do MRDP Zachód! Moje starania zostały docenione.2 punkty
-
Cześć Cieszę się, żę o tym wspomniałeś Johnny. Te dyskusje o wadze jeżeli nie prowadzą ich perfekcyjnie wytrenowani profesjonaliści są po prostu śmieszne i zahaczają o snobizm. Chcesz mieć kilo czy dwa mniej do wożenia - schudnij. Pozdrowienia2 punkty
-
W sprawie tej wolności i aut. Mnie się zdaje, że w ruchu samochodowym regulacje są bardzo duże. Np. niektórzy chcieliby przewozić ludzi na tzw. pace, a po drodze publicznej tego robić nie mogą. Sprawdzane jest czy hamulce działają i mają odpowiednią minimalną grubość. Na Mont Blanc jest podobnie. Jak ktoś chce wejść własnymi siłami w grupie z przyjaciółmi, nie ma problemu. Może wejść tak samo jak na Rysy. Wymagania dotyczą przewodników, którzy chcą na tym zarabiać. Podobne wymagania mają Słowacy. Aby wejść z klientami na Gerlach najłatwiejszą drogą, przewodnik słowacki musi mieć w praktyce stopień IVBV.2 punkty
-
2 punkty
-
8954m w górę czyli Mont Everest zdobyty, nieźle zaszalał organizator. Szacun dla wszystkich którzy to ukończyli.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jak już wiecie, postanowiłem wystartować w kolejnym ultramaratonie, oprócz Bałtyk-Bieszczady Tour. Nie wiem czy ten nie będzie nawet bardziej wymagający, choć tutaj mam bardzo duży limit czasu: 200 godzin! Niestety, praca mi na tyle nie pozwala, założyłem więc, że powinienem się wyrobić w 5 dni. Na wszelki wypadek planuję zakup biletu na Pendolino na szósty dzień po południu. Dokładnie wracałbym o 15:49. Jeśli wierzyć organizatorom, ok 500 km to asfalty, reszta szutry, piach, błoto, a nawet powalone drzewa, czy klify nad samą rzeką! Nie mam pojęcia ile mi to zajmie... Generalnie startujemy w piątek o 8:00 rano przy Schronisku "Na Przysłopie" i jedziemy wzdłuż Wisły do Gdańska. Łącznie trasa liczy dokładnie 1140 km, ale np. z powodu godzin działania promu na Dunajcu, ja na pewno zrobię przynajmniej 30 km więcej (objazd mostem). Jesteśmy zdani całkowicie na swoje siły. Nie wolno nam pomagać, dokarmiać ,itp. Ale np. dzwonić - korzystać z pomocy np. przy sprawdzaniu trasy na odległość - możemy. Nie każdy ma np. kolegów w Warszawie, a wszyscy muszą mieć równe szanse. Jednak każdy może zadzwonić do rodziny, kolegi, żeby np. poszukał mu noclegu, a przynajmniej dał namiary na najbliższy hotel. Trasa - ta jest z góry ustalona i nie ma od niej odstępstwa! Muszę jechać śladem dostarczonym przez organizatora, chyba, że jakieś miejsce będzie nieprzejezdne. Mogę je ominąć i jak najszybciej muszę wrócić na trasę. Przykładem jest choćby owy prom - działa do godz. 20:00, więc wiem od razu, że nie zdążę, bo nie ma szans zrobić Fatem 276 km poniżej 12 godzin... GPS gotowy, do tego wgrałem ślad trasy do smarkfona. Mam też fajny uchwyt na kierownicę, ewentualnie możliwość umieszczenia go w torbie. Być może zabiorę jeszcze jedno urządzenia, bo tu bez GPS nie ma szans jechać, a już raz miałem problemy... Wspomnę jeszcze, że w pierwsze dwa dni będę próbował zrobić 600 km, bo to daje mi kwalifikacje do kolejnego ultramaratonu... Dokładnie to w dwie doby, więc czasu jest. Chodzi o "Maraton Rowerowy Dookoła Polski - Zachód". Pewnie co poniektórzy już zwietrzą do czego zmierzam docelowo... Czy możecie mi jakoś pomóc już teraz? Tak! Może ktoś ma jakiś sprawdzony pensjonat, hotel itp. gdzieś pomiędzy Dęblinem a Góra Kalwaria? Wstępnie mam zanotowany jeden niedrogi hotel, ale w tej materii wszelka pomoc będzie nieoceniona. Być może udałoby mi się dociągnąć dalej, ale ze względu na trudny odcinek przed Warszawą (Klify i urwiska), dalej niż do Otwocka nie planuję. Jazda nocna może być zbyt niebezpieczna. Dalsze prawdopodobne noclegi to w okolicach: - Pomiędzy Płock - Włocławek (w sprzyjających okolicznościach Toruń) - Pomiędzy Bydgoszcz - Grudziądz - Na koniec może Tczew, bądź coś dalej. Tu dużo zależy od tempa jazdy. Będę wdzięczny za propozycje! Jeśli ktoś się zastanawia, czemu nie planuję biwaku, już informuję: nie mam sensownego namiotu itp., a to kosztuje! Do tego waży i zajmuje bardzo ograniczone miejsce. Biorę minimum potrzebne na wszelki wypadek. http://wisla1200.pl1 punkt
-
Ostatnie dwa tygodnie była gorąca dyskusja w branży wspinaczkowej na fejsie. Przyczyną był śmiertelny wypadek Polki na Mont Blanc. Chciałem Wam zacytować kilka wpisów na ten temat. Wypadek miał miejsce podczas wejścia na Mont Blanc dnia 26 czerwca 2018. Grupa była prowadzona przez tzw. pirackich przewodników ze stowarzyszenia Homohibernatus, czyli osoby bez uprawnień do takiej działalności na terenie masywu Mont Blanc w części francuskiej. Link do informacji medialnej o wypadku (podaję, jako cytat faktów): https://wiadomosci.wp.pl/smierc-polki-na-mont-blanc-byla-ofiara-przewodnika-przebieranca-6268311418873985a Później pojawił się kontrowersyjny opis wycieczki napisany przez Krzysztofa Tęczę, który jest Prezesem Zarządu Oddziału PTTK Sudety Zachodnie. Całość jest tutaj: https://ratownictwogorskie.pl/tragiczna-wyprawa-na-mont-blanc/. Ten tekst było szeroko komentowany na fejsie Ratownictwo Górskie w tym poście: Cytuję kilka wpisów: "Monika Strojny: Ratownictwo Górskie wstyd! Jak możecie publikować taki tekst, bez żadnej refleksji czy swojego komentarza, że grupa nie była prowadzona przez przewodników tylko osoby bez ŻADNYCH uprawnien. Po francuskiej stronie te uprawnienia są wymagane prawem wiec prowadzenie ludzi za pieniadze bylo NIELEGALNE. Jak możecie tego nie napisac!? Jak możecie bez żadnej refleksji publikowac tekst, w ktorym nie ma słowa o tym, ze 4 i 9 osób na pseudo przewodnika to przekroczenie wszystkich norm bezpieczeństwa?? Można by tak wymieniać.." "Proguide Pl: wyprawa prowadzona przez ludzi bez ŻADNYCH górskich uprawnień promowana przez Ratownictwo Górskie!!!!….. Pan Tęcza jest laikiem kompromitującym się zupełnie, ale to żenujące że na łamach portalu prowadzonego przez ratowników górskich." "Mikołaj Kocot: sam nie wiem co jest bardziej szokujące w tym artykule. To ze ktos podajacy sie za przewodnika PTTK jest tak niedoinformowany, ze brakuje mu podstawowych instynktow gorskich, nie mowiac juz o technice, ze nie rozumie istoty przewodnictwa, czy to że postanowił się podzielic tym z innymi. Tak czy inaczej sugeruje jak najszybsza emeryture zarówno wspinczkowa, jak i przewodnicka, a Państwu jak najszybszej zmiany redaktora."1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiejsze informacje, a właściwie wczorajsze z piątku. Udało się założyć obóz III na drodze Cessena, wysokość 7000m i zjechać w całości na nartach do bazy. Jest duży pozytyw.1 punkt
-
Nie, nie wymieniałem, bo miałem jedne jedyne buty SPD. Innej opcji sobie nie wyobrażałem. Po za tym, gdzie te buty wieźć? Miejsca wiele nie miałem... Dzięki. Wbrew pozorom, przedni amor wiele pomaga! Zauważ, że w mistrzostwach Świata MTB, również kobiet. już wszyscy jeżdżą na Fullach, choć te zawsze będą cięższe od sztywniaków. Waga to nie wszystko. Nawet w Facie. Bluto (mój amor) to najwyższa półka i może zwiększa wagę o ok 1 kg, , ale pozwala na szybszą i bardziej jazdę w terenie. Nie patrzcie tak na wagę, bo przy dystansach ultra 1 kg w tą czy tamtą, nie mają znaczenia. Ważniejsze jest to, co ze sobą zabrać! Albo opór toczenia opony. Waga przeszkadza jedynie przy przyspieszaniu i podjazdach, bo praw fizyki się nie oszuka. Ale waga to tylko jeden z parametrów...1 punkt
-
Tutaj są normalne faty. Zastanawiałem się dlaczego johnny_narciarz wybrał z przednim amortyzatorem to co najmniej kilogram a może i 1,5 kg więcej... Jestem po olbrzymim wrażeniem wyczynu. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
U mnie też komputer nie widział karty, a Disk Drill tak. Tu ciekawa opinia uczestnika o rajdzie, wygląda na to że fat na tą trasę nie był najgorszym wyborem. Najcenniejsi dla mnie byli poznani na trasie ludzie i nowe nawiązane znajomości. Chwalę też pomysł przejazdu wzdłuż największej polskiej rzeki przede wszystkim pod względem dystansu jak i startu i mety. Formuła 200 godzin bez wsparcia również wydaje mi się ciekawa i warta powtórzenia. Niestety nie wszystko w rajdzie mogę uznać za udane. Sądzę, że jak na taki dystans wystąpiło zbyt duże nagromadzenie trudności. Nazwanie tego rajdu gravelowym i zaproszenie ludzi na 200h wakacji, których nikt nie zapomni i na rajd, którego nikt nie przegra, jest mylące i mogło przez niektórych zostać źle zrozumiane. Trasa kwalifikuje się na rajd MTB z odcinkami szosy pozwalającymi na nieco wytchnienia od trudności. Z trasą gravelową nie ma natomiast prawie nic wspólnego. Mało tam dróg klasy B, znanych jako strada bianche lub amerykańskie gravel roads. Dużo natomiast nieprzetartych przez nikogo dzikich traw, przedzierania się przez lasy, prowadzenia rowerów po piaszczystych przesiekach, nadrzecznych plażach, trudnych technicznie single-tracków i dróg nieprzeznaczonych w ogóle do jazdy rowerem, np. zbudowanych z perforowanych płyt betonowych. Często też trasa zbaczała z drogi i odbijała w miejsca dla mnie subiektywnie pozbawione walorów przyrodniczych czy technicznych, a jedynie po prostu irytujące, zmuszające do zejścia z roweru i prowadzenia go przez kilka kilometrów. Dlatego też chylę czoła przed wszystkimi sakwiarzami, którzy z kilkudziesięciokilogramowymi rowerami podołali fizycznemu i psychicznemu obciążeniu i ukończyli trasę. Czy wystartowałbym jeszcze raz w Wisła1200? Raczej nie, a z pewnością nie na gravelu. Wszystkim zainteresowanym będę polecał raczej 29-era na pełnej amortyzacji zapakowanego na lekko w stylu bikepackingowym. Pozdrawiam wszystkich uczestników i dziękuję za wspólną przygodę, której pewnie nigdy nie zapomnę, do zobaczenia na trasie! Nie wiem Johnny czy wymieniałeś pedały, ale niektórzy tak i to w twojej kategorii fat1 punkt
-
Jest to niesportowe zachowanie, za które powinn się dostać żółta kartkę, ale ten przepis w zasadzie jest martwy, tak samo jak powtórka karnego jeśli bramkarz nie stoi choć jedna noga na linii bramkowej w momencie oddawania strzału.1 punkt
-
Polecam Disk Drill, koniecznie w starszej wersji 1.0.0.188 . Pod napisem pobierz teraz rozwiń listę i pobierz starszą wersję 1.0.0.188 która działa bez ograniczeń. Całkiem niedawno dzięki Disk Drill odzyskałem zdjęcia i kardę SD. Na przyszłość- zanim wyjmiemy kartę pamięci warto wyłączyć urządzenie, szczególnie telefon który często pracuje w tle, do tej znanej lecz ignorowanej zasady stosuję się dopiero po kłopotach z kartą.1 punkt
-
Messi czy Ronaldo sa równie często faulowani i nie odstawiają teatru. Moze wreszcie znajdzie sie odważny sędzia i da Neymarowi czerwień za wymuszanie karnych to być może przestanie teatralnych sztuczek a weźmie sie za grę.1 punkt
-
1 punkt
-
Mam kilka programów do tego i kiedyś odzyskałem koledze 95% zdjęć z uszkodzonego dysku. Możemy spróbować ale ja od poniedziałku do 18 sierpnia będę bez dostępu do kompa. Michał1 punkt
-
Zasadniczo to się z Tobą zgadzam (szczególnie co do tego, że każdy ma swój poziom ryzyka i należy to uszanować) ale jednak gdybyś był administratorem terenu to nie byłoby Ci obojętne, że co trzy dni jest pogrzeb. Na Blancu zginęło ładnych parę tysięcy (między 6000 a 8000) osób. Dlatego czym innym są wycieczki takich ludzi jak Ty czy ja, a czym innym komercyjne oferty gdzie jeleniom z łapanki ktoś obiecuje łatwe wejście. Jak Mitek napisał - mimo wszystko góry nie są dla każdego. Co do samej góry to nam wejście i zejście zajęło 32 godziny (w tym 10 godz przerwy) i poza żlebem rzeźników to nie było tam emocji ani trudności. Ale wybraliśmy dobrą pogodę a wcześniejsza aklimatyzacja (na Gran Paradiso) pozwoliła mieć dobre tempo. Ale to wysoka góra i jakiekolwiek załamanie pogody i jest się w zupełnie innym świecie. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Co do Brazylii zgadzam się z Tobą w 100%, też jestem ich fanem od zawsze. Mam też swojego czarnego konia i takim jest Hrvatska. Dla mnie była Jugosławia to taka europejska Brazylia. Przeważnie pięknie odpadają, ale nie tym razem. W pierwszej połowie rzeczywiście Modrić i kompani nie zachwycali, a w zasadzie grali statycznie i słabo. W drugiej połowie i dogrywce to była już Chorwacja taka jakiej oczekiwałem. Modrić grał już swoje i cała drużyna zasłużyła na awans do finału. Najwięcej wg mnie dał Ivan Perisić. Bramka 1-1 w stylu Zlatana Ibry ( korzenie bałkańskie-bośniackie nomen omen). Chwile wcześniej dwójkowa akcja z Modriciem i zablokowany strzał przez obrońcę). Chwilę po strzeleniu gola odebrał piłkę w strefie obronnej Anglików i trafił w słupek. Podanie do Mandzukicia i jego solo z bramkarzem. Druga połowa dogrywki, wysoki pressing i wygięty w łuk Ivan wykłada piłkę Mario Mandzukiciowi, kolejna bramka. W 120 minucie czekał niepilnowany Perisic na podanie od Andreja Kramaricia i byłoby 3-1. Podobał mi się też Sime Vrsaljko, w meczu z Rosją kontuzjowany i wyleczony (podleczony) w ostatniej chwili. Wiele świetnych dośrodkowań z prawej strony robiły zamieszanie u Anglików. Dośrodkowanie do Ivana na 1-1 to jego robota. Do tego przy 1-1 w pierwszej części dogrywki to Sime wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Stonesa. W obowiązkach defensywnych świetnie pomagał też Ante Rebić. Generalnie nikt mnie u Chorwatów nie zawiódł (poza 1 połową całościowo). Wszystkie statystyki (poza faulami) wskazywały na przewagę Chorwatów. Dla mnie wynik sprawiedliwy jak najbardziej. I coś dla fanów.....1 punkt
-
Nie mamy piłkarzy, ale mamy JOHNNY NARCIARZA - mogliby się od Niego uczyć determinacji, waleczności, niezłomności, pasji, entuzjazmu, hartu, mocy, motywacji, uporu itp. itd.1 punkt
-
Nie znajduję słów, żeby w pełni opisać, w jakim podziwie jestem, że przejechałeś Maciek całą Polskę. Przyznam się, że na początku trochę nie wierzyłem, że Ci się uda - biję się teraz w pierś! Żałuję, że nie złapałem Ciebie w Warszawie, ale za późno do niej wróciłem. Cieszę się, że Mitek uratował honor stolicy Nawet w Wiadomościach powiedzieli o Tobie. Może zaczniesz ich oglądać 😎1 punkt
-
Dzięki wszystkim za wsparcie! Nawet jak nie miałem możliwości zaglądnąć tutaj, wiedzialem, że dzieje się w temacie! Jakże inaczej wygląda podróż w wygodnym Pendolino! Gdzie pani obiadek podaje... Kwalifikacje do BBT mam już załatwione w kwietniu, po Maratonie Piękny Wschód. Tu walczyłem o kolejne, do MRDP "Zachód", ale niestety chyba braknie 20, może 30 km. Jednak jak przejadę BBT w limicie, kwalifikacje dostanę. Spokojna głowa. Ostatnia nockę postanowiłem jechać, bo mógłbym nie zdążyć na pociąg. Po za tym to była zagrywka taktyczna i wyprzedziłem parę osób. Maraton okażą się być najtrudniejszym w Polsce! To mówi śmietanka ultrasów! Ponoć BBT przy tym to niedzielny spacerek. Moj wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania (ponoć 35 na 200 startujących), a doświadczonych ultrasów wprawił w osłupienie. Oni myśleli, że w ogóle nie dam rady, zwłaszcza jak poznali trasę na własnej skórze. Wielu dobrych zawodników pozostawiłem sporo za sobą. Teraz ja dojeżdżam do domu, a większą część ludzi ciągle walczy na trasie. Niektorzy mogą nie zdążyć do soboty na godzinę. 16:00, do kiedy to meta będzie funkcjonować... Niezłe wrażenie zrobiła na nich moja jazda nocna, bez choćby krótkiej drzemki, do tego "wydajna". Kojarzycie MabaOnBike? Została co najmniej 200 km za mną, choć mocno się stara i robi dobre 200 km na dzień. Jeszcze raz to powtórzę: trasa jest mega wymagająca! Takie atrakcje bywają, ale na dystansach nie większych niż ok 50, 60 km...1 punkt







