Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.11.2018 w Odpowiedzi
-
Można zapytać. 🙂 Odpowiem, chociaż nie da się w sumie tak prosto odpowiedzieć. Jestem pracownikiem jednej ze spółek grupy PKP. Minęła właśnie północ, dzisiaj jest 25 listopada. Piszę więc tego posta w Dzień Kolejarza, który w Polsce jest właśnie dzisiaj obchodzony. Z tego tytułu pozwolę sobie rozwinąć wątek. Osoby zatrudnione na stałe powyżej roku (umowę o prace lub kontrakty), w spółkach grupy PKP, a także w niektórych wybranych instytucjach państwowych zajmujących się transportem mają prawo w ramach wynagrodzenia, w ograniczonym zakresie do pobrania i korzystania z bezpłatnych biletów na koleje zagraniczne, które przystąpiły do porozumień. W ograniczonym zakresie także ich rodziny, oraz emeryci kolejowi. Polska uczestniczy w dwóch - OSŻD oraz FIP. To pierwsze to Organizacja Współpracy Kolej (odsyłam do artykułu na wikipedi), i zrzesza m.in. koleje byłego ZSRR, Chiny, Korę, Iran oraz Polskę. To drugie to FIP - Zrzeszenie do Spraw Międzynarodowych Ulg Przejazdowych dla Personelu Kolejowego - jest organizacją działającą w ramach Międzynarodowego Związku Kolei (UIC). PKP są członkiem zrzeszenia od 1985 r. To porozumienie zrzesza kilkadziesiąt przewoźników kolejowych z Europy Zachodniej oraz Środkowej. W porozumieniu, w ograniczonym zakresie uczestniczy także kilku przewoźników promowych. Nie jest to tajemnicą, można znaleźć o tym wszystkim informacje w internecie, jest to jawne. O sposobie korzystania z biletów, nie będę się rozpisywał, ponieważ reguluje to kilkaset stron różnych postanowień. Z tytuły zawiłości taryfowych, korzystanie z biletów jest niejednokrotnie bardzo uciążliwe. Do biletów trzeba często dopłacać rezerwacje lub suplementy, które są często droższe od normalnych biletów w taryfie promocyjnej. Wielokrotnie kasjerzy nie wiedzą jak mają odprawić osobę z takim biletem. Dotyczy to absolutnie wszystkich krajów. Zdarzało mi się spędzić długi czas w kasie w Niemczech, jednak póki co niepobity rekord padł w Moskwie - 1 g 45 min. To wszystko sprawia, że w większości prawie zawsze lepiej jechać autem, lub samolotem. ....Jednakże lubię podróże koleją, interesuje się transportem, stąd mam zawsze sentyment do podróży koleją gdzieś zagranicą. Zawsze się jest ciepło odbieranym, można nawiązać znajomości jak np. w Mołdawii gdzie w lokomotywie spędziłem 1,5 godziny. Z tych biletów korzysta mniej niż 10 % pracowników. W środowisku są jednak osoby które regularnie tak podróżują. W tym roku postanowiłem wykorzystać te bilety, z których regularnie korzystam od 10 lat i pojechać w Alpy na narty. Pozytywnym aspektem jest to, że w Austrii trochę osób jeździ z nartami koleją. Rozkłady autobusów są zgrane, nie trzeba daleko chodzić z pociągu na autobus. Perony są blisko przystanku autobusowego, jak np. tutaj na stacji Imst - Pitztal. Pewnie pomyślisz ile by taka podróż kosztowała, płacąc normalną cenę. Jest tutaj kilka opcji. Najtaniej, w obie strony wyszło by zakupienie promocyjnych biletów z ograniczonej puli w internetowych systemach sprzedaży biletów kolei. Średnio za odcinek jednym pociągiem będzie to 29 lub 39 EUR. Przykładowo z Warszawy do Innsbrucka w obie strony wyjdzie ok 550 zł za jedną osobę, w wagonie 2 klasy, z jedną przesiadką we Wiedniu.10 punktów
-
7 punktów
-
Już jakis czas temu chodził mi po głowie pomysł na bloga gdzie bede opisywac swoje relacje z wyjazdow narciarskich, zawodow itp. Zawsze to bedzie później co powspominac bo tak to czasem cos odleci z niepamieć. Powoli będe coś tam opisywać, wyjazdy zapewne na bieżąco a w między czasie jakies przypomnienia z poprzednich lat http://narciara.blox.pl/ Zapraszam do odwiedzenia6 punktów
-
Krótka relacja z Czarnej Góry dzisiaj (24.11.2018) Rozpoczęliśmy z Kamilem skiturowo. Okazało się że Czarna Góra naśnieżyła całą trasę B o długości 1700m, ale nie puścili krzesła. Uruchomili tylko krótszy talerzyk. My skorzystaliśmy z okazji i zrobiliśmy tą dłuższą trasę trzykrotnie. Naśnieżanie powiedziałbym rewelacja jak na listopad, mam tylko jedną płytką rysę. Z boku trasy nawet był puszek miejscami. Nadspodziewanie piękny początek sezonu. Poza nami na szczyt doszło jeszcze kilku snowboardzistów, ale my byliśmy pierwsi na górze 🙂5 punktów
-
5 punktów
-
Ja też dziś odwiedziłem Ice Arenę w Szczyrku. Niestety, guzdranie się w domu zajęło, bo najpierw trzeba było wszystko co potrzebne znaleźć... Jak już znalazłem, wybiła godzina 12:00. Mimo zapowiedzi, że za chwilę zacznie padać, pojechałem. Słowo stało się ciałem i już po kilku kilometrach jechałem w lekkim deszczu. Przy okazji na drogach można spotkać tzw. czarny lód. Jak zatrzymałem się na światłach w centrum Szczyrku, nie mogłem ruszyć. Kierowca za mną również i bynajmniej nie dlatego, że ja go blokowałem. Gdzieś o 13 dotarłem na miejsce i niestety deszcz nieco "przyspieszył". Karnet na 2 godzinki i jazda! Warunki na stoku tak jak już tu pisano: 5-15 cm, ale to zupełnie wystarcza w tym miejscu. Śnieg, rzekłbym, szybki. Dawało się nawet sensownie rozpędzić. Ludzi niewielu, jedynie szkółki przez pierwszą godzinę robiły chwilową kumulację. Później już zawsze na bieżąco. Tak po za tym, jak szkółki do dużego wyciągu, to ja do małego, więc nawet nie stałem. Niestety, pod koniec zaczęło mocniej lać i trochę zacząłem przemakać. Ale mój czas się skończył. Udzieliłem jeszcze wywiadu TVN, którego nawet sekundę nie puścili dziś w Faktach (stara gwiazda już nie jest atrakcyjna ) i udałem się do domu. Bardzo przyjemny początek.3 punkty
-
Pora podsumować 8 dniowy wyjazd. W dniach 19-22 listopada miałem okazję rozpoczynać sezon na lodowcu Pitztal. Był to mój drugi wyjazd w życiu w Alpy, a pierwszy raz na lodowiec. Sam przyjeżdżam 2 dni wcześniej do Wiednia, do rodziny. Znajomy który ma ze mną jechać do Tyrolu, dojeżdża po 2 dniach pociągiem EC Polonia relacji Warszawa Wsch - Wien hbf. ] W międzyczasie, na sąsiedni tor wjeżdża pociąg EC relacji Zahony - Wien hbf. który prowadzi w składzie wagon państwowych kolei Ukrainy (UZ) relacji bezpośredniej Kijów pass - Wien hbf. Pokonanie tej trasy zajmuje 1,5 dnia. Podróż rozpoczynam rano w niedzielę, na nowo wybudowanym dworcu kolejowym Wien hauptanhof. Jest 6:55, pociąg ekspresowy kategorii railjet Austriackich Kolei Związkowych (OBB) rusza ze stacji. Po godzinie wysiadamy w Amstetten, miejscowości która na wiele lat będzie negatywnie kojarzyć mi się z historią Fritzla. Szybka przesiadka, i siedzimy w osobowym pociągu relacji Amstetten - Seltztal, który pokona piękną trasę kolei Rudolfsbahn. Po tej górskiej linii kursują jedynie dwa pociągi tygodniowo, wyjeżdżające w każdą sobotę i niedzielę o 8:05 z Amstetten. Linia wiedzie wąską skalistą doliną. Seltztal to stacja węzłowa. Dalej przesiadamy się do pociągu relacji Graz hbf - Zurich HB, którym dojedziemy do Tyrolu.2 punkty
-
W tym roku dość późno rozpocząłem sezon. Był pomysł wyjazdu w październiku, ale ze względu na warunki, Alpy przegrały z Portugalią. Jednak ciśnienie na narty było już tak duże, że postanowiłem wyskoczyć na kilka dni w Alpy. Wybrałem Ischgl, miejscówkę znaną i gwarantującą przyzwoite przygotowanie tras.2 punkty
-
No i.... @Wujot był nieocenionym człowiekiem który pomógł mi w kwestiach "organizacyjnych". 🙂2 punkty
-
2 punkty
-
Zajrzałam - bardzo fajnie się zapowiada 😊, życzę Ci więc wytrwałości i weny twórczej! Ja tak sobie od półtora roku opisuję na bikestats bliższe i dalsze wycieczki rowerowe.1 punkt
-
Bardzo fajna fotorelacja i ciekawy pomysł na zorganizowanie wyjazdu. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kolejarza! 😀1 punkt
-
świetna relacja - dzięki. Ile godzin zajmuje taka podróż od wyjścia z domu w Krakowie do wejścia do Hotelu w Obergurgl ?1 punkt
-
Pamiętaj że nie można już jechać żadnym pociągiem przekraczającym granicę Białoruś-Rosja. Czyli pociąg "Wełtawa" Praha - Moskwa (p. Katowice). Tak samo "Polonez".1 punkt
-
Trzymam kciuki. Ja kiedyś pisałem bloga, ale po dwóch latach już mi się nie chciało. W końcu zlikwidowano domenę blog.pl, ja nie zdążyłem przekopiować treści, i wszystko znikło...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Pireloza, potocznie odgazowanie , w kominku przy paleniu suchym drewnem najbardziej efektywne spalanie tylko trzeba się tego nauczyć, bo każdy wkład wymaga innych ustawień aby osiągnąć ten efekt . Widać że węgiel też nieźle gazuje.1 punkt
-
Od samego początku twierdzę, że to raczej niemożliwe aby ktoś "wykonał wiarygodnie wyglądająca solidna robote". Szczególnie tu na forum. A nasza postawa, gdybyśmy wszyscy piszący tu mieli siłę sprawcza jak niejaki Trump, Timermans czy premier naszego pięknego kraju, to i tak byłby to pomijalny puch marny w pierzynie problemu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień drugi i ostatni, to mało uczęszczany i niezwykle piękny szlak czarny z Lubomierza. 18 kilometrowy: Lubomierz, Kudłoń, Gorc Troszacki, Kudłoń, Lubomierz. Początek trasy znajduje się przy tutejszym kościółku. Auta zostawiamy tuż przy nim, przy drodze do Nowego Sącza. Ruszamy na początku przez gęsto tu pobudowane zabudowania, dość szybko docieramy do potoku o wdzięcznej nazwie Rosocha. W wyżłobionej skale płynie sobie woda... Kilka chwil i wchodzimy na wąską ścieżkę i opuszczamy osady ludzkie. Szlak jest pusty...i to nam się bardzo podoba! Wędrujemy wśród pól i łąk Klimat Gorców chłoniemy nie tylko przez płuca (czyste powietrze) ale również wszystkimi innymi zmysłami. Jest po prostu pięknie! Im dalej do przody, tym krajobraz się zmienia. Widok w stronę wioski Konina. Jeszcze trochę w górę i naszym oczom ukazuje się prawdziwa świąteczna choinka... bo z gwiazdą na czubku Wchodzimy do lasu i co pewien czas mijamy bardzo urokliwe polanki. Ten sam widok co u góry z wioską w tle, z perspektywy lasu wygląda zupełnie inaczej. Na Szlaku: Jeszcze kolejna polanka i kolejna atrakcja na szlaku - ruiny bacówki. Tuż obok kwitnący chaber łąkowy - późna jesień i kwitnie? Pięknie! Im dalej w las tym bardziej bajkowo 😮 Robi się coraz stromiej... po łagodnych, zaczynają się dosyć ostre schody w górę. Zrobione jak na powyższym zdjęciu z bali drzew. Docieramy do charakterystycznych dla Kudłonia skał. Pierwsza z nich, to Kudłoń Baca. Z bliska wygląda tak: Są i kolejne... ...nie wiem, czy akurat te mają jakieś nazwy i czy z nimi są związane jakieś legendy, tak jak jest to w przypadku Bacy? Docieramy do polany pod Kudłoniem. Stąd rozpościera się widok na Beskid Wyspowy. Jeszcze trochę wysiłku i jesteśmy na szczycie z pamiątkowym krzyżem i historią wizyty Jana Pawła II w tym miejscu. Znak geodezyjny - oznaczenie szczytu Kudłonia 1274 m npm. Ruszamy dalej w kierunku na Przełęcz Przysłop. Podążamy granią. Naszym celem jest Gorc Troszacki: Tuż po wyjściu z lasu - bezimienny grób? W oddali Tatry... Kilkaset metrów i kolejna mogiła - prawosławna: Tym razem wiemy, kto tu leży... W czasie Drugiej Wojny Światowej w Gorcach toczyły się walki... ...nie tylko AK z hitlerowcami ale również AK z sowiecką partyzantką - powyżej przykre pamiątki tych wydarzeń. Docieramy do celu! Z Gorca Troszackiego robimy odwrót i wracamy po swoich śladach do aut - trzeba wracać do domu i do pracy. W drodze powrotnej kilka razy wyciągam aparat. Sam jestem również obiektem obiektywu Ostatnie spojrzenia, w kierunku niesamowitych krajobrazów... I kierujemy się do Lubomierza: Jeszcze tylko przeprawa przez potok... I kończymy ten wspaniały, dwudniowy wypad w Gorce. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie przy malowniczej świątyni: I kończymy przygodę. Wsiadamy do auta i odjeżdżamy z kolejnymi planami powroty w te okolice - Gorce zachwycają i jest jeszcze w nich kilka miejsc, w których nie byliśmy, a chcemy być. Zaliczone 50 kilometrów wędrówki łącznie w czasie tego wyjazdu. To była świetna rehabilitacja w terenie! Pozdrawiamy serdecznie Ekipa z Radomia1 punkt
-
Już jestem w domu i mogę spokojnie napisać relację Dzień pierwszy zacznę może od opisu szlaku: Łopuszna, Kiczora, Jaworzyna Kamienicka, Schronisko pod Turbaczem, Ostrowsko, Łopuszna. Zaczęliśmy w Zrąbku Niżnym. Z samego rana chłodno i temperatura oscylowała wokół -2 stopni. W drzewach i w samej dolinie na dole - mgła. Przepiękny tamtejszy potok: Idziemy w górę - czarnym szlakiem. Po drodze mijamy uroczą polankę z małymi bacówkami: Ta dwudniowa wyprawa, tym razem z @expat i Gosią. Bawimy się jesienią Dochodzimy do kolejnej polanki - a tu dłuższa przerwa i masa zdjęć. Dlaczego? Dlatego Nooo trzeba było też zrobić jakieś inne ujęcia dla urozmaicenia relacji My Jak widać po górnym zdjęciu szybko się zrobiło ciepło i rozebraliśmy się do rosołu - prawie Stawik: Dlaczego Kochamy Gorce? Jeszcze jeden dowód: Ruszamy dalej w kierunku Jaworzyny Kamienieckiej. Paula: Marboru... ...jak widać rehabilitacja najlepiej przebiega w terenie Na twarzy radość! Do pomocy - kije. Wieża widokowa na Gorcu: Gorczański Park Narodowy: Przepiękne miejsce - Polana Kamienicka: I "głębszy" z niej widok: Gdzieś daleko Lubań - tam byliśmy dokładnie rok temu Grzechem byłoby nie zobaczyć okolicznej jaskini... Niestety nie jest imponująca - bo z zewnątrz wygląda tylko jak zwykła dziura w ziemi: Szczegóły: Wracamy na szlak i decydujemy się odwiedzić Schronisko pod Turbaczem - po drodze Hala Długa: Pięknie tu: Bar w bacówce już zamknięty: A w Schronisku masa turystów pieszych i rowerzystów. Uroczy lisek... Schodzimy na dół. Jest godzina 15. Jest Dzień Niepodległości - chwila zadumy w miejscu pamięci nieco poniżej: Słońce szybko zachodzi... ...a my wciąż na szlaku. Tatry wyglądają majestatycznie! Kończymy dzień korzystając z czołówek i latarki. Szlak zgubiliśmy i zamiast zejść do Łopusznej szlakiem niebieskim powędrowaliśmy czarnym do Ostrowska. W efekcie nadłożyliśmy masę drogi idąc kilka kilometrów wzdłuż dróg asfaltowych Łącznie tego dnia zrobiliśmy 32 km. Po dotarciu do naszej noclegowni i zjedzeniu obiadokolacji - padliśmy ze zmęczenia spać. Pozdrawiamy serdecznie: CDN1 punkt
-
@JurekByd jasne, że 2020. Mój czeski błąd, sorry. Pisząc o szerokich trasach czerwonych miałem na myśli, te od strony tamy. Tam jak byłem było krzesło i chyba orczyk jak dobrze pamietam...a może dwa orczyki. Dokładnie te trasy gdzie poustawiane są tyczki i odbywają się treningi sportowe i pewnie zawody... Spojrzałem na mapkę - na mapie, to są czarne trasy 😮 Czarne, to one nie były wg mnie - stąd mogłem Was wprowadzić w błąd Trzeba coś na pamięć brać Sorry1 punkt
-
Kilka aktualnych zdjęć z KasinaSki Poszerzona i przeprofilowana jedynka W tym sezonie ma być naśnieżana, oświetlona i otwarta dla narciarzy Budynek górnej stacji z zewnątrz gotowy, w środku trwają jeszcze prace wykończeniowe Stąd już całkiem nie daleko do szczytu, ok 900m i 130m przewyższenia i jestem na szczycie Śnieżnicy. Miejmy nadzieje, że za kilka lat pojedziemy z tąd w dół szeroką, łagodną trasą narciarską. Na trasie numer dwa też czeka nas nowość, zamontowano w pełni automatyczny system naśnieżania firmy TechnoAlpin I na koniec górny parking, który zyskał nową nawierzchnie. pozdrawiam Paweł1 punkt
-
0 punktów







