Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      730


  2. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      4 038


  3. lokiec3

    lokiec3

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 630


  4. Spiochu

    Spiochu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.08.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 13 punktów
  2. W regulaminie pisze że posiadacze sezonówki 2019/20 jednak popływają w termach ale muszą w tym dniu zrezygnować z nart. Super alternatywa na popołudniowy dojazd lub załamanie pogody w górach. Skipass = Aquapass - z karnetem narciarskim do aquaparku Skorzystaj z karnetu narciarskiego jako biletu do aquaparków Tatralandia lub Bešeňová. Karnetu narciarskiego nie można łączyć jako biletu do aquaparku. Karnetu narciarskiego można użyć tylko raz dziennie, albo na nartach, albo jako wejście do jednego z parków wodnych.
    4 punkty
  3. Wielkie brawa dla jedynej startującej uczestniczki maratonu MRDP-Góry Majewskiej Małgorzaty. Dotarła dziś na metę o 19.03 ,czas przejazdu 103h.01m,48 miejsce
    3 punkty
  4. Kolego Rex-er zobacz sobie na tą ofertę: PAGANELLA FAMILY FESTIVAL: January 12th-19th 2020 From 12th to 19th January 2020, your winter holiday week with the family 7 nights half-board in a Hotel or overnight stay in apartment hotel for 2 adults and 1 child up to 8 years old (born after 30/11/2011) at the very best prices! Entertainment, shows, activities, with special rates for ski courses and hire; the FAMILY FESTIVAL week includes: > 7 nights half board in Hotel or overnight stay in apartment hotel for 2 adults and 1 child up to 8 years old > Activities, games and special events > Skipass 6 days: Adult € 172,00 - Junior 16 years (born after 30/11/2003) € 67,00 50% discount instead of €134 official price - Child 8 years (born after 30/11/2010) with adult paying, FREE Info: APT DOLOMITI PAGANELLA Tel. 0461 585836 [email protected] masz skipasy za 400 Jurków ogarniętą całą rodzinę. Lepszego ośrodka w tej cenie nie znajdziesz nigdzie. Gwarantuję, że się najeździsz po pachy. Byłem tam z synem jak miał 7 czy 8 lat. Do dziś bardzo miło wspominamy Andalo Paganella. Naprawdę fajny ośrodek. Nie będziesz żałował. Sam bym pojechał na taką ofertę, żeby mój syn miał ferie w tym terminie. Za cenę mniejszą niż skipas dorosłego jeździlibyśmy we dwójkę. Rezerwuj kwaterę już teraz będzie tanio i blisko do wyciągów. PS Lavarone do Andalo niestety nie bardzo ma z czym startować. Pozdrawiam. tu masz link do strony: https://www.paganella.net/en/daily-hours-skipass-paganella
    2 punkty
  5. BRAWO MACIEK! dobra robota
    2 punkty
  6. Maciek powiedzmy jest na ostatniej "prostej" gdzieś około 70km do upragnionej mety. Dziś było bardzo ciężko, upał dokuczał...
    2 punkty
  7. Grzesiek, za 5 tys. rzeczywiście zapomnij o wyjeździe na tydzień w Alpy w 4 osoby. W tej kwocie natomiast polecić mogę Krynicę. Masz tam dużą (jak na warunki polskie) Jaworzynę Krynicką, masz dwa ośrodki na Słotwinach (lepsza jest Arena), w centrum masz Henryk Ski, a w pobliżu dwa ośrodki w Tyliczu. Dodatkowo troszkę dalej masz Wierchomlę (tylko nie wiadomo, czy w całości będą Dwie Doliny otwarte w tym roku - pewnie nie i wtedy szkoda czasu). Codziennie możecie iść w inne miejsce, w zależności od umiejętności i ochoty. Wieczorem można iść na nocne jazdy na Słotwiny Arenę. W samej Krynicy też jest co robić - to w końcu miasto (i to miasto Kiepury). Pensjonatów w Krynicy od groma.
    2 punkty
  8. Mitek czepiasz się mowy potocznej, <pisze> jest wciąż w powszechnym użyciu bo po prostu jest to formą lepszą i dużo bardziej naturalną, zwłaszcza w stosunku do paragrafów i regulaminów, <jest napisane> brzmi trochę jak <masło maślane>. Ucz sobie wnuki, a na forum pisz Dzień Dobry i Pozdrawiam a nie jakieś szczeniackie Pozdro
    1 punkt
  9. Czyli ok. 1000Eur za nocleg i skipassy dla rodziny 2+2. I jeszcze tłuc się do Francji. Kompletny bezsens.
    1 punkt
  10. 1 punkt
  11. wystarczy doskonalić technikę , imho długość OK
    1 punkt
  12. PS Nawet jak zapłacisz za kwaterę z 600 Eu. To masz z dojazdem około 6 tysi na rodzinę czteroosobową narty tygodniowe w Alpach. Też bym tak chciał.
    1 punkt
  13. Nie występuje na SO. Jest na Skiforum jako "jark", ale od jakiegoś czasu przestał się udzielać.
    1 punkt
  14. znam takiego co śpi w aucie na parkingu pod wyciągiem a skipasa nie kupuje tylko podchodzi na skiturach
    1 punkt
  15. Wyciągnęliśmy z Darkiem tym razem nasze poczciwe trekkingi, które trochę się zdążyły już zakurzyć przez cztery tygodnie, od powrotu z Alzacji i korzystając z pięknej, jeszcze letniej pogody zrobiliśmy weekendową objazdówkę po Pojezierzu Meklemburskim. Sobota: Rano pobudka 5.45 – śniadanie, szybki gramoling, pakowanie rowerów na bagażnik samochodowy i o 6.45 ruszamy w trójkę – z sąsiadką Moniką i moim Darkiem. Przed nami ok. 150 km dojazdu do Mirow, gdzie planujemy zostawić auto i przesiąść się na rowery. Dojazd – taki sobie – tylko kawałek autostradą, a tak to niemieckie drogi, głównie rangi krajowej i powiatowej, więc trwa to dobre dwie godziny, zanim jesteśmy na miejscu. Po dziewiątej zwarci i gotowi włączamy endomondo i ruszamy w trasę. Najpierw trochę kręcimy się po Mirow – jest tutaj ładny, klasycystyczny pałac z XVIII na wyspie na jeziorze Mirower See. Urodziła się tutaj późniejsza brytyjska królowa Sophie Charlotte von Mecklenburg-Strelitz, żona Jerzego III i babka królowej Wiktorii. Robimy kilka zdjęć: Trochę kluczymy po Mirow, zanim znajdujemy oznaczenia szlaku rowerowego i DDR-kę do Rechlin, poprowadzoną trasą dawnej kolejki wąskotorowej. DDR-ka jest na początku asfaltowa i szybka, potem kończy się asfalt, brakuje ok. 1 kilometra nawierzchni i jedzie się po prostu przez piach. Przekraczamy dawny most kolejowy na kanale, dalej droga trochę lepsza – szutr i twarda gruntowa. Dojeżdżamy do Rechlin, na południu jeziora Müritz. Samo jezioro objechaliśmy już dwa lata temu (szlak rowerowy ma 88 lub 101 km - w zależności od tego, jaki wariant obierzemy), więc odwiedzamy częściowo te same miejsca, ale tylko częściowo. Müritz to największe wewnętrzne jezioro Niemiec – wschodni brzeg jest prawie niezamieszkały: dużo tutaj mokradeł, przez które prowadzi nasz szlak, a linia brzegowa jest porośnięta trzciną i – poza kilkoma miejscami – trudno dostępna. Sporo tu płycizn – w przeciwieństwie do brzegu zachodniego, rozczłonkowanego w kilka wąskich i głębokich (do 30m) zatok, nad którymi rozsiadło się kilka malowniczych miasteczek. Cały obszar wchodzi w skład Parku Narodowego Müritz. Teraz objeżdżamy Müritz od wschodniej strony: Plaża z widokiem na Waren – największe miasteczko nad Müritz: Samo miasteczko – bardzo zadbane i tętniące życiem: Ulica surowego sędziego 😉: Trochę już zgłodnieliśmy, więc w Damerow, parę kilometrów na zachód od Waren, zjeżdżamy do knajpki rybnej nad jeziorem Jabelscher See. Bardzo tu ładnie i można zjeść "fiszbuły" - czyli bułki ze świeżą rybką na ciepło i na zimno, albo całe dania obiadowe. Po drodze zaglądamy jeszcze nad Kölpinsee i Fleesensee. Co prawda szlak nie prowadzi tutaj bezpośrednio nad jeziorem, ale jest kilka dojść na brzeg. Wszystkie jeziora na naszej trasie są ze sobą połączone, więc jest to też ciekawy region dla miłośników sportów wodnych. Stąd już niedaleko mamy do Malchow, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg. Meldujemy się na recepcji, zostawiamy sakwy w pokoju i „na lekko“ jedziemy jeszcze zrobić pętlę wokół najbardziej na zachód wysuniętego z wielkich jezior – Plauer See. Jest 17.30, a przed nami jeszcze ok. 50 km szlaku, ale bardzo mi zależy na tym odcinku, bo czytałam, że jest wyjątkowo malowniczy. Plauer See w Lenz: Woda w jeziorze jest bardzo czysta i przejrzysta, ale dziś nie bardzo mamy czas na kąpiel. Południowo wschodni brzeg objeżdżamy gruntową drogą przez las i szosą. Ponoć jest ścieżka piesza nad wodą, ale bardzo zarośnięta i trudno dostępna - na pewno nie zdążylibyśmy objechać jeziora przed zmrokiem. Ciekawie robi się w Bad Stuer na samym południowym cypelku Plauer See, do którego dostajemy się z szosy długim i efektownym zjazdem. Bardzo ładna zabudowa willowa: Teraz szlak prowadzi ścieżką przez las liściasty, nad brzegiem jeziora, przez dość ciekawie ukształtowany teren: Dojeżdżamy do Plau am See – eleganckiego kurortu na zachodnim brzegu. Również tutaj nad wodą podziwiamy okazałą zabudowę willową, a przy plaży zatrzymujemy się na krótki postój – czas nagli. Jeszcze rzut oka z mostu nad kanałem Müritz-Elde-Wasserstraße: Starówka – pewnie również warta odwiedzenia, ale nie dzisiaj. Jesteśmy w połowie drogi, a słońce już nisko. Szlak rowerowy prowadzi w dół i wzdłuż kanału kieruje nas z powrotem nad jezioro. Na zdjęciu - hangary dla sprzętu pływającego: Przy trasie mijamy jeszcze uroczą zagrodę z osiołkiem, kucykami i owcami kameruńskimi, które ponoć nie wymagają strzyżenia – jak się dowiadujemy na miejscu: Jedziemy DDR-ką na północ, wzdłuż drogi do Karow. Takie widoki … Na obrzeżach Karow skręcamy na wschód, już w kierunku na Malchow. Po drodze przejeżdżamy środkiem przez bardzo długi kemping – tak prowadzi szlak. Mnóstwo kamperów – jeden przy drugim, ludzie grilują, piją piwko, siedzą ze znajomymi i z psami. Wszyscy na kupie – no nie wiem, czy ja bym tak odpoczęła. Chyba jednak wolę ten rower i drogę przed sobą … Za kempingiem szlak prowadzi dalej wzdłuż brzegu, my jednak wracamy do DDR-ki wzdłuż szosy, bo czas najwyższy wracać najkrótszą drogą. Do Malchow docieramy po 21-ej, tuż przed całkowitym zapadnięciem zmroku. Ja bardzo nie lubię jeździć po ciemku, więc to już ostatni moment na powrót. Jeszcze po drodze zatrzymujemy się w Netto, kupić coś do jedzenia i picia i docieramy na nocleg. Mapka i dane wycieczki: Przewyższenie jest raczej zawyżone - w zapisie u Moniki było ok. 480 m w górę i w dół. [cdn.]
    1 punkt
  16. Niedziela Po śniadaniu pakujemy manatki i ruszamy w drogę. Mamy dzisiaj mniej kilometrów do przejechania, niż w sobotę, więc specjalnie się nie śpieszymy. Najpierw robimy małą rundkę po Malchow, bo w sobotę brakło czasu, aby obejrzeć miasteczko. Jest tam kilka ciekawych miejsc – niestety muzea czynne dopiero od dziesiątej, więc dla nas – trochę za późno, oglądamy z zewnątrz. Muzeum NRD: Most obrotowy (otwierany o pełnych godzinach - też nie trafiliśmy akurat): Panorama z grobli między jeziorami na dawny klasztor sióstr magdalenek, w którym obecnie mieści się muzeum organów: Robimy sobie fotkę przy polu golfowym za miasteczkiem, a nieopodal mijamy bardzo elegancki hotel w pałacu w Göhren-Lebbin - ewidentnie nastawiony na klientelę golfową: Okazuje się, że cały teren między trzema jeziorami to tereny do gry w golfa, a w okolicy jest jeszcze więcej ekskluzywnych hoteli w bajkowych zamkach. Do następnego z nich dojeżdżamy wkrótce – w Klink. Na mapie odcinek między Göhren-Lebbin a Klink zaznaczony był jako stromy podjazd, dwoma „ptaszkami” >> – no to się nastawiłam na zasuwanie pod górę w upale. Minęliśmy lekkie, łagodne wzniesienie, z delikatną redukcją przełożeń, a tu już … Klink. No cóż... Pałac w Klink to takie Neuschwanstein północnych Niemiec, ale dość efektownie prezentuje się na zdjęciach: I znów jesteśmy nad Müritz, lecz tym razem objeżdżamy je z zachodniej strony. Szlak dookoła jeziora jest dość uczęszczany przez rowerzystów, szczególnie e-rowerzystów. Zdziwiliśmy się, że około 2/3 to ludzie na e-bikach i to wcale nie sami emeryci 🤔. Ja rozumiem – w porządnych górach, ale na takich łagodnych trasach na pojezierzu rowery ze wspomaganiem? I powiem szczerze, że wcale nas specjalnie nie wyprzedzali ci e-rowerzyści, mimo, że tempo mieliśmy zaledwie wycieczkowe 😀. Na obrzeżach Röbel znajdujemy dziką plażę – fajne miejsce na piknik i poleniuchowanie z moczeniem nóg w jeziorze. Röbel: Następna droga wśród pól, następny widok na jezioro Müritz: Docieramy do wioski Ludorf ze średniowiecznym kościołem z XIV wieku. Ośmioboczna świątynia ufundowana została przez rycerza powracającego z wyprawy krzyżowej, któremu tak się spodobało w Ziemi Świętej, że polecił zbudować bryłę na planie Bazyliki Grobu Świętego z Jerozolimy: W Ludorf jest też Tante-Emma-Laden. Tak określa się potocznie w Niemczech małe sklepiki z podstawowymi artykułami spożywczymi i nie tylko, prowadzone jednoosobowo przez właściciela – przysłowiową ciotkę Emmę z sąsiedztwa. Popularne w latach 50-tych, 60-tych, zostały wyparte przez sieciówki, ale na fali nostalgii przeżywają ostatnio pewien renesans, szczególnie w mniejszych miejscowościach, oddalonych od dużych sklepów: Kiepskimi i bardzo kiepskimi drogami docieramy do Buchholz, dokąd sięga najbardziej na południe wysunięta „macka” jeziora Müritz. Jest tu marina i sympatyczna knajpka, w której zatrzymaliśmy się na currywursta, a także bardzo ładny zabytkowy kościółek – otwarty, a w nim wystawa dawnych fotografii i zwyczajów ślubnych oraz tablica upamiętniająca mieszkańców wioski, poległych w I wojnie światowej: Obok kościoła rada parafialna spędza miło czas przy kawie i domowych wypiekach, a my żałujemy, że nie dotarliśmy wcześniej do Buchholz, bo o 15.00 odbył się tutaj koncert zespołu rogów alpejskich. Rogi alpejskie w Meklemburgii - no proszę! Przed nami jeszcze kilkanaście kilometrów do Mirow, podłymi drogami: W lesie łapię coś na przednie koło i dosłownie rozszarpuje mi przedni błotnik. Rower staje jak wryty, a ja ledwie się ratuję przed upadkiem. Dobrze, że akurat nie było z górki, bo bym pewnie przeleciała przez kierownicę . Nie pozostaje nic innego, jak odkręcić resztki błotnika wraz z mocowaniem i jechać dalej. To już ostatnie kilometry dzisiejszego szlaku i ładne widoki na Nebelsee (Jezioro Mgieł): Docieramy do Mirow, gdy akurat parę łódek śluzuje się na kanale. Chwilkę przyglądamy się z mostu i około 19.30 wracamy na parking i dalej autem do domu. I jeszcze mapka oraz dane wycieczki:
    1 punkt
  17. Cześć He he a myślisz, że ja dokładnie pamiętam. Nawet nie jestem pewien czy czegoś nie pomyliłem. To było jednak ponad 30 lat temu... Pozdro
    1 punkt
  18. Pod koniec maja wydano decyzję środowiskową dla budowy przepustu pod ul. Zwalisko
    1 punkt
  19. Cześć Kiedyś był wariant Widokowej sprowadzający trawersami aż do centrum Szczyrku w okolice parkingu mniej więcej na wysokości Żylicy (sklepu) ale po drugiej stronie Żylicy (rzeki) - może to było 24. A nartostradę Relax ktoś pamięta? Jak wrócę dio domu spróbuje znaleźć stare mapy. Pozdro Pozdro
    1 punkt
  20. 1 punkt
  21. Wieeeelkie dzięki za odzew! O kilku ośrodkach usłyszałem pierwszy raz, wszystkie przejrzę jak będę wieczorem przy komputerze! Tylko chciałem sprostować: absolutnie nie planowałem mieścić się w Alpach w kwocie 5k! Tylko mi wszędzie już na etapie dojazd+skipassy+nocleg przekraczało pieciocyfrową barierę, a gdzie jedzenie i relax? Jeśli miałbym cały tydzień ferii zamknąć w ok. 7-8k dodatkowo nie musząc jeździć samochodem, tylko mając wyciąg pod domem, nie wahałbym się ani chwili. Ja naprawdę w zimowym odpoczynku jestem zielony..
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...